politeja 47 - Księgarnia Akademicka

politeja 47 - Księgarnia Akademicka
politeja 47
Małgorzata Abassy
Jolanta Ambrosewicz-Jacobs
Marcin Chruściel
Anna Duda
Małgorzata Gaszyńska-Magiera
Anna Gryglaszewska
Janina Hajduk-Nijakowska
Marta Hoffmann
Marta Kobiela-Kwaśniewska
Kamila Łapicka
Sylwia Majdosz
Zbigniew Pasek
Agata Rejowska-Pasek
Celina Strzelecka
Jarosław Syrnyk
Katarzyna Taczyńska
Robert Więckowski
Anna Wolff-Powęska
Pismo Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ
W Politei 47 publikują następujący autorzy:
Pismo
Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych
Uniwersytetu Jagiellońskiego
47
2017
OBLICZA POSTPAMIĘCI 2
ISSN 1733-6716
www.akademicka.pl
Politeja 47.indd 1,3
2017-07-04 12:44:27
Publikacja dofinansowana
przez Wydział Studiów Między­
narodowych i Politycznych UJ.
Publikacja wydana w dwóch wersjach:
elektronicznej i drukowanej. Wersją
pierwotną jest format elektroniczny
Politeja.
Pismo Wydziału Studiów
Międzynarodowych i Politycznych
Uniwersytetu Jagiellońskiego
ul. Gołębia 24, 31-007 Kraków
tel. 12 663 15 65, 12 664 15 64
[email protected]
www.politeja.wsmip.uj.edu.pl
Wydawca:
Księgarnia Akademicka sp. z o.o.
ul. św. Anny 6, 31-008 Kraków
tel. 12 431 27 43
[email protected]
www.akademicka.pl
ISSN 1733-6716
Redakcja tekstów:
Justyna Wójcik
Ewa Popielarz
Projekt okładki:
Łukasz Fyderek
Typografia, skład i łamanie:
Studio ANATTA
www.anatta.pl
Nakład: 150 egz.
Na liście B czasopism
punktowanych MNiSzW: 13 pkt
Recenzenci
Saad Abudayeh ( Jordan University)
Kazimierz Adamczyk (Uniwersytet Jagielloński)
Roman Bäcker (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu)
Beata Baczyńska (Uniwersytet Wrocławski)
Marek Bankowicz (Uniwersytet Jagielloński)
Monika Banaś (Uniwersytet Jagielloński)
Włodzimierz Bernacki (Uniwersytet Jagielloński)
Maksim Bulachtin (Perm University)
Renata Czekalska (Uniwersytet Jagielloński)
Joachim Diec (Uniwersytet Jagielloński)
Artur Demchuk (Lomonosov Moscow State University)
Katarzyna Duda (Uniwersytet Jagielloński)
Andrzej Dudek (Uniwersytet Jagielloński)
Łukasz Gacek (Uniwersytet Jagielloński)
Dariusz Juruś (Uniwersytet Jagielloński)
Wojciech Kaute (Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach)
Wawrzyniec Konarski (Uniwersytet Jagielloński)
Leszek Korporowicz (Uniwersytet Jagielloński)
Krzysztof Kościelniak (Uniwersytet Jagielloński)
Barbara Krauz-Mozer (Uniwersytet Jagielloński)
Paulina Kewes (University of Oxford)
Marek Maciejewski (Uniwersytet Wrocławski)
Gerhard Meiser (Universität Halle)
Włodzimierz Mich (Uniwersytet Marii Curie Skłodowskiej
w Lublinie)
Ewa Nowicka-Rusek (Polska Akademia Nauk)
Tadeusz Paleczny (Uniwersytet Jagielloński)
Nina Pluta (Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji
Narodowej w Krakowie)
Andrzej Porębski (Uniwersytet Jagielloński)
Jarosław Rokicki (Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza
Modrzewskiego)
Andrea Schmidt (Pecs University)
Mieczysław Smoleń (Uniwersytet Jagielloński)
Barbara Stoczewska (Uniwersytet Jagielloński)
Lucjan Suchanek (Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa
w Oświęcimiu)
Krzysztof Szczerski (Uniwersytet Jagielloński)
Dariusz Szpoper (Uniwersytet Gdański)
Katarzyna Warmińska (Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie)
Janusz J. Węc (Uniwersytet Jagielloński)
Howard Williams (Aberystwyth University)
Lidia Wiśniewska (Uniwersytet Kazimierza Wielkiego
w Bydgoszczy)
Rafał Wiśniewski (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego
w Warszawie)
Justyna Ziarkowska (Uniwersytet Wrocławski)
Monika Zielińska (Uniwersytet Warszawski)
Ryszard Zięba (Uniwersytet Warszawski)
INFORMACJE DLA AUTORÓW
„Politeja” jest czasopismem naukowym Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych
Uniwersytetu Jagiellońskiego publikującym artykuły z dziedziny szeroko pojętych nauk poli­
tycznych i kulturoznawstwa. Zapraszamy Autorów, pracowników naukowych i doktorantów
z ośrodków naukowych w kraju i za granicą, do składania oryginalnych, dotąd niepublikowa­
nych i nierozpatrywanych w tym samym czasie przez inną redakcję artykułów naukowych oraz
recenzji książek. Przyjmujemy artykuły napisane zarówno w języku polskim, jak i angielskim.
Ostateczna decyzja Redakcji o przyjęciu artykułu do publikacji zależy od uzyskania pozytyw­
nego wyniku anonimowego procesu recenzyjnego. Recenzenci są wyznaczani przez Redakcję
spośród specjalistów zajmujących się daną dziedziną.
Wymagania formalne:
1. Teksty w formacie Word prosimy nadsyłać na adres mailowy: [email protected]
2. Artykuł powinien być nie krótszy niż 1 arkusz wydawniczy, tj. 40.000 znaków liczonych
wraz z przypisami i spacjami. Artykuł nie powinien przekroczyć 40 stron znormalizowa­
nego maszynopisu.
3. Oprócz przypisów dolnych artykuł musi zawierać bibliografię wszystkich przywoływa­
nych w tekście prac.
4. Na pierwszej stronie artykułu prosimy podać następujące dane:
Imię i nazwisko autora
Afiliacja
Adres e-mail
Adres do korespondencji
Liczba znaków (z przypisami i spacjami)
Tytuł
5. W tekście artykułu powinien być zawarty abstrakt w języku angielskim (do 14 wierszy)
wraz z przetłumaczonym tytułem artykułu oraz biogram.
6. W przypadku recenzji książek prosimy o dołączenie biogramu.
7. Prosimy o podanie 3-5 słów kluczowych.
8. Przypisy dolne powinny być zgodne z wzorcem stosowanym w „Politei” dostępnym na
stronie czasopisma (odrębny wzorzec dla artykułów w języku angielskim).
9. Autorzy otrzymują do wglądu i akceptacji korektę wydawniczą tekstów, którą w ciągu
dwóch tygodni należy odesłać do wydawnictwa po wprowadzeniu własnych zmian i/lub
uzupełnień.
10.Po zaakceptowaniu tekstu do druku Autorzy podpisują umowę autorską z wydawnic­
twem Księgarnia Akademicka wydającym „Politeję”.
Pismo Wydziału Studiów Międzynarodowych
i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego
POLITEJA
Nr 2 (47)
Kraków 2017
Oblicza postpamięci 2
pod redakcją Małgorzaty Gaszyńskiej-Magiery i Pawła Plichty
RADA PROGRAMOWA
Prof. Jerzy Axer (Uniwersytet Warszawski)
Prof. Andrea Ciampani (LUMSA, Roma)
Prof. Břetislav Dančak (Masaryk University, Brno)
Prof. Rahul Peter Das (Martin-Luther-Universität Halle-Wittenberg)
Prof. Taras Finikov (KROK University, Kyiv)
Prof. Saleh K. Hamarneh ( Jordan University)
Prof. Ferenc Hörcher (Pázmány Péter Catholic University, Budapest)
Prof. Alvydas Jokubaitis (Vilnius University)
Prof. Wiesław Kozub-Ciembroniewicz (Instytut Nauk Politycznych i Stosunków
Międzynarodowych UJ)
Prof. Zdzisław Mach (Instytut Europeistyki UJ)
Prof. Andrzej Mania (Instytut Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ)
Prof. Tadeusz Paleczny (Instytut Studiów Międzykulturowych UJ)
Prof. Dorota Praszałowicz (Instytut Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ)
Prof. Anna Raźny (Instytut Rosji i Europy Wschodniej UJ)
Prof. John Robertson (Cambridge University)
Prof. Irena Stawowy-Kawka (Instytut Nauk Politycznych i Stosunków
Międzynarodowych UJ)
Prof. Noël O’Sullivan (University of Hull)
Prof. Adam Walaszek (Instytut Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ)
Prof. Andrey Yuriyevich Shutov (Lomonosov Moscow State University)
Prof. Andrzej Zięba (Instytut Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ)
REDAKTOR NACZELNY CZASOPISMA
Prof. Bogdan Szlachta
(Instytut Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ)
SEKRETARZ REDAKCJI CZASOPISMA
Dr hab. Dorota Pietrzyk-Reeves
(Instytut Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ)
Dr Arkadiusz Górnisiewicz
(Instytut Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ)
Spis treści
5Małgorzata Gaszyńska-Magiera, Paweł Plichta, Od redaktorów
Artykuły
7Anna Wolff­‑Powęska, Pamięć wyzwolona, pamięć zniewolona. Kultura
historyczna w procesie transformacji
23Jolanta Ambrosewicz­‑Jacobs, Spotkania z Zagładą w Polsce
49Sylwia Majdosz, Pamięć i trauma dziedziczona w Krajobrazie z dzieckiem
Romana Grena, Oskarżam Auschwitz Mikołaja Grynberga oraz Pensjonacie
Piotra Pazińskiego
63Robert Więckowski, Postpamięć krytyczna w narracjach potomków
ocalonych z Szoa (J. Dres, M. Grynberg, G. Rossenberg)
73Marcin Chruściel, Procesualność postpamięci i jej reprezentacje
w literaturze oraz sztuce współczesnej
85Kamila Łapicka, Praca postpamięci w Kartografie Juana Mayorgi
97Marta Kobiela­‑Kwaśniewska, Różne oblicza pamięci historycznej
i jej społeczno­‑polityczne uwarunkowania w dyskursie o przemocy frankistowskiej
wobec dzieci republikańskich, z powieścią Mala gente que camina Benjamína
Prady w tle
115Małgorzata Gaszyńska­‑Magiera, Przekład literacki jako
postpamięć w podróży. O warunkach recepcji polskich powieści o tematyce
postpamięciowej w Hiszpanii
133Anna Gryglaszewska, Bezpowrotnie utracony raj? Konkwista Meksyku
jako bolesny wstrząs w twórczości Carmen Boullosy
145Katarzyna Taczyńska, Obóz „Goli otok” w relacji międzypokoleniowej.
Przypadek filmu Goli Tihej K. Gudac
159Janina Hajduk­‑Nijakowska, Rodzinna postpamięć Ślązaków
171Agata Rejowska­‑Pasek, Zbigniew Pasek, Dyskurs żalu czy ulgi?
Wałbrzych w dwadzieścia lat po zamknięciu kopalń
187Marta Hoffmann, W stronę Czarnobyla. Postpamięć siłą napędową dla
medykalizacji czy odwrotnie?
201Anna Duda, Czarnobyl w strefie postpamięci. O narracji przewodnickiej
Aleksandra Siroty – „Mera” Prypeci
215Jarosław Syrnyk, Postpamięć i świadkowie zastępczy a współczesne opisy
tzw. konfliktu polsko­‑ukraińskiego z okresu II wojny światowej
241Małgorzata Abassy, Syberia w pamięci zesłańców i ich dzieci. Studium
przypadku rodziny Żukowskich
249Celina Strzelecka, Mongolskie oblicza postpamięci
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.01
Od redaktorów
Można podać wiele dowodów na utrwaloną pozycję kategorii postpamięci zarówno w naukach humanistycznych i społecznych, jak i naukach medycznych i naukach
o zdrowiu. Zaproponowany przez Marianne Hirsch1 termin służy reprezentującym
rożne dyscypliny badaczom: kulturoznawcom, filozofom, literaturoznawcom, socjologom, psychologom, psychiatrom, historykom, politologom, historykom sztuki, filmoznawcom, teatrologom do opisania tragicznych doświadczeń, które były udziałem
konkretnych jednostek i całych grup społecznych różnych czasów, niezależnie od szerokości geograficznej.
Autorka Family Frames, wychodząc od autobiograficznych doświadczeń i próby
poznania rodzinnej historii, analizowała różne sposoby narracji o przeszłości. Za ich
kluczowy element uznała przeżyte przez ofiary traumy, które mają konsekwencje nie
tylko dla ich indywidualnych biografii, ale także dla przedstawicieli kolejnych generacji. Postpamięć zatem można zdefiniować jako typ pamięci indywidualnej, w sposób
oczywisty konstytuujący i formujący człowieka. Jego cechą charakterystyczną jest to, że
czerpie treści, elementy uświadomione i podświadome z doświadczeń innych osób. Będąc empatycznym odbiorcą takiej narracji, przedstawiciel postpokolenia wykorzystuje
doświadczenia innych – w szczególności członków rodziny, a także osób bliskich nie
tylko z racji więzów krwi, lecz z powodów kulturowych, narodowych, religijnych, społecznych, emocjonalnych – do budowania własnej tożsamości. Opowiadania o przeszłości, powracanie do własnych przeżyć i ich werbalizacja stają się zatem dla nadawcy
sposobem ich ponownego „przeżycia” – niekiedy też „przepracowania”, dla odbiorcy
zaś okazją nie tylko do ich poznania, ale też przyjęcia jako tworzywo emocjonalne i intelektualne własnego ja.
W kontekście XX-wiecznych traumogennych totalitaryzmów: nazistowskiego
i komunistycznego, wobec wielu ideologii, które utorowały im drogę do zbrodniczych
działań wymierzonych wobec Żydów, Cyganów, osób homoseksualnych, przeciwników
1
H. Hirsch, Family Frames. Photography, Narratives and Postmemory, Cambridge MA–London 1997.
6
Wstęp
Politeja 2(47)/2017
politycznych i innych ludzi stygmatyzowanych jako należących do pozbawionej praw
grupy „podludzi”, warto zwrócić uwagę na szczególny powód do badań nad pamięcią. Ogromne znaczenie naukowe, badawcze, historyczne i przede wszystkim społeczne mają opowieści świadków zdarzeń z przeszłości – w sposób nieuchronny odchodzących. Kontakt w pierwszej kolejności z nimi, a dalej z narracjami, jakie pozostawili
po sobie, stanowi okazję do formacji kolejnych pokoleń, swoiste antidotum na historyczną, społeczną czy kulturową apatię i alienację we współczesnym świecie. Dzieje się
tak z uwagi na kilka cech postpamięci: zobowiązanie do współodczuwania z bliskimi, którzy mieli traumatyczne doświadczenia, różne wymiary solidarności z nimi oraz
obowiązek przechowywania i ocalenia tych opowieści oraz konieczność wyciągnięcia wniosków, jakie z nich płyną2.
Kategoria postpamięci już przez samą Marianne Hirsch została wykorzystana do
badań w wymiarze ponadjednostkowym, społecznym i kulturowym3. Co więcej, zyskała ona zastosowanie do analizowania zjawisk i dyskursów innych niż te stanowiące
punkt wyjścia dla pierwotnych rozważań o Szoa i doświadczeniach ocalonych z Zagłady i II wojny światowej. Współcześnie ma ona zastosowanie w eksploracji traumatycznych zjawisk związanych z konfliktami rasowymi w różnych częściach świata, obecnych
w procesie kolonizacji, prześladowaniach o różnym podłożu, wreszcie kulturowych
i społecznych wymiarach „pamięci” o wypadkach z odległej przeszłości, nadal emocjonalnie angażujących członków różnych grup.
W polski nurt badań postpamięciowych wpisuje się również cykl krakowskich spotkań animowanych przez Instytut Studiów Międzykulturowych na Wydziale Studiów
Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Specyfika tego właśnie środowiska w naturalny sposób stwarza przestrzeń do interdyscyplinarnych badań
naukowych, namysłu i dyskusji nad wieloma wymiarami fenomenu postpamięci. Druga edycja ogólnopolskiej konferencji naukowej Oblicza postpamięci zaowocowała kilkunastoma artykułami, które oddajemy do rąk Czytelników kolejnego numeru „Politei”. Wielość ujęć i perspektyw badawczych stanowi kolejny argument za atrakcyjnością
i funkcjonalnością tej kategorii w nauce.
Małgorzata Gaszyńska-Magiera
Paweł Plichta
2
3
Por. K. Kaniowska, Postpamięć, [w:] Modi memorandi. Leksykon kultury pamięci, red. M. Saryusz-Wolska, R. Traba, współpraca J. Kalicka, Warszawa 2014, s. 389-392.
M. Hirsch, Pokolenie postpamięci, przeł. M. Borowski, M. Sugiera, „Didaskalia. Gazeta Teatralna”
2011, nr 105, s. 28-36.
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.02
Anna Wolff­‑Powęska
SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny, Wydział Zamiejscowy w Poznaniu
[email protected]
Pamięć wyzwolona,
pamięć zniewolona
Kultura historyczna w procesie transformacji
Abstract
Memory Liberated, Memory Enslaved. Historical Culture in the Process of
Transformation
The democratic breakthrough in Poland and in other Central­‑European
countries led to a process of liberation and transformation of public memory.
Societies, whose memory had been ‘occupied’ for decades, focused on debating
the problem of identity with the fervour of neophytes. They discussed their origins and their destiny. Poland, a country that survived two occupations at the
same time, is settling with the past, which has far reaching consequences both
for its own self­‑awareness and for its attitude towards the neighbours. However,
memory freed of censorship and pressure of a single ideology becomes easily enslaved in the face of another ideology. Thus, the historical culture of Poland that
is developing in the age of globalisation and numerous international challenges,
is full of contradictions and questions that cannot be easily answered.
Keywords: postmemory, historical culture, political transformation
Słowa kluczowe: postpamieć, kultura historyczna, transformacja ustrojowa
8
Anna Wolff­‑Powęska
Politeja 2(47)/2017
G
öran Rosenberg, odkrywając pamięć ojca i dziecka, pamięć o czasie i miejscu,
doszedł do wniosku, że ocaleni są coraz bardziej sami ze swym ocaleniem, więc się
chwytają każdej brzytwy, żeby otrzymać potwierdzenie, że to, co im się przydarzyło, zda‑
rzyło się naprawdę i że świat mimo wszystko drży odrobinę na ten widok1. Anna Janko
pisze: Odchodzisz, mamo […] ja zostaję. Zabrałam ci twoją historię, mamo, twoją apoka‑
lipsę […] Mam ją we krwi. Dziesiątki lat zaciemniała mi obraz świata […] Całe życie po‑
wstrzymywałam się od życia, bo czekałam na wojnę. Nie chcę już dłużej tak […] Co mam
z tą naszą historią zrobić teraz? Moje dzieci jej nie chcą2. Anka Grupińska we wstępie do
rozmów Mikołaja Grynberga z „braćmi i siostrami po Zagładzie” eksponuje wyimki
tego, co drugie pokolenie odkrywa, czego nie chce zapomnieć: U nas w domu była cisza,
Moje życie to ich życie, Żyję z tymi sześcioma milionami w głowie, Być wychowaną przez
ocalałych to jest przywilej i odpowiedzialność 3. Lisa Appignanesi, pisząc o skutkach przesiedlenia z jednego obszaru językowego i kulturowego na inny, zwraca uwagę na przeżycia pokolenia dzieci przesiedlonych: Dorastające dzieci mają, jak Janus, dwa oblicza.
Jedno z nich, zwrócone w kierunku przeszłości rodziców, jest przesłonięte mgławicą zapo‑
mnianych i zapamiętanych faktów i często nosi ślady ran zadanych przez życie. Drugie –
odrzuca przeszłość i patrzy w przyszłość. Oba kierują się w pewnym stopniu wyobraźnią4.
Na określenie pamięci drugiego pokolenia poszczególne dyscypliny naukowe posługują się bogatym repertuarem hybrydycznych form, m.in. „pamięć opóźniona”, „pamięć-proteza”, „implant pamięci”, „pamięć podziurawiona”, „historia otrzymana”, „świadectwo z drugiej ręki”, „historia drugiego stopnia”, „świadkowie pamięci”. Od kiedy
Marianne Hirsch wprowadziła do literatury naukowej pojęcie postpamięci, pojawiło
się wiele interpretacji poszerzających zakres terminu. Hirsch interesowało „pokolenie
łącznik”, które sprawowało „pieczę nad Holocaustem”, oraz proces, w trakcie którego
przekazana wiedza mogła „zamienić się w historię lub w mit”, a także charakter międzypokoleniowego „transferu traumatycznej wiedzy” i jego konsekwencje5. To nie zwykłe
zapośredniczenie pamięci przez tych, którzy dorastali w cieniu doświadczeń przodków,
ale wspominanie wzbogacone o wyobrażenia i kreację obrazów. A tworzona przez nich
tożsamość jest próbą łączenia pamięci doświadczonej i wyobrażonej6.
Badacze (post)pamięci zwracają uwagę na jej klimat emocjonalny, który może przeszłość upiększać i wyjaśniać, ale też zaciemniać i zakłamywać. Znaczenie więzi emocjonalnej dostrzega również Barbara Skarga, która posługuje się pojęciem „śladu”. Nie
chodzi jej bynajmniej o ślad pamięciowy w znaczeniu Zygmunta Freuda, lecz o jego
1
2
3
4
5
6
G. Rosenberg, Krótki przystanek w drodze z Auschwitz, przeł. M. Kalinowski, Wołowiec 2014, s. 283.
A. Janko, Mała zagłada, Kraków 2015, s. 242.
M. Grynberg, Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne, Wołowiec 2014, s. 10.
L. Appignanesi, Żegnając umarłych. Pamiętnik rodzinny, przeł. M. Roniker, Kraków 2007, s. 7.
M. Hirsch, Pokolenie postpamięci, „Didaskalia. Gazeta Teatralna” 2011, nr 105, s. 28.
Zob. m.in. K. Kaniowska, Postpamięć indywidualna – postpamięć zbiorowa jako kategorie poznania
w antropologii, [w:] Pamięć i polityka historyczna. Doświadczenia Polski i jej sąsiadów, red. S.M. Nowinowski, J. Pomorski, R. Stobiecki, Łódź 2008, s. 65­‑76.
Politeja 2(47)/2017
Pamięć wyzwolona, pamięć zniewolona…
9
etyczne i egzystencjalne aspekty. Ślad wzmaga poczucie zobowiązania i łączy w przeżywaniu traumy. Metafora śladu kojarzy się […] z problemem czasu, jego przemijaniem, ale
i trwałością, a ta ostatnia zależy od materiału, od miejsca, gdzie ślad został odciśnięty. […]
Dostrzegam […] trzy rodzaje takich śladów […] „piętno”, „blizna”, „wezwanie” 7.
Ogromny przyrost literatury, koncepcji, debat i interpretacji pojęć oraz znaczeń
wprowadzonych w ostatnich latach przez uznanych już badaczy pamięci zbiorowej
przynosi cząstkowy materiał poznawczy w ramach poszczególnych dyscyplin, lecz nie
ułatwia poruszania się w gąszczu pojęć. Ich porządkowanie nie jest jednak przedmiotem mego zainteresowania.
Pytaniem, które prowadzi mnie w niniejszym wystąpieniu, jest refleksja dotycząca przyczyn szczególności pamięci zbiorowej generacji, które nie doświadczyły nazistowskiego ani stalinowskiego totalitaryzmu, w warunkach transformacji po przełomie
demokratycznym 1989/1990. Proces przeobrażenia pamięci komunikatywnej w kulturową angażuje wielorakie czynniki, które sprawiają, że z zapośredniczonej i odziedziczonej indywidualnej pamięci tworzy się wspólnota kreująca swą tożsamość i świadomość historyczną. Fundamentalną rolę w tym procesie odgrywają uwarunkowania
polityczne, społeczne, kulturowe i ekonomiczne rzeczywistości, w której usytuowana
jest dana zbiorowość. Społeczny charakter pamiętania, jego dynamiczność, elastyczność, zróżnicowanie strategii narracyjnych w odniesieniu do „miejsc pamięci”, tempo
przeobrażeń społecznych w procesie transformacji ustrojowo­‑politycznej, odmienność
jako kryterium tworzenia nowej tożsamości generacyjnej i wewnątrzgeneracyjnej oraz
presja teraźniejszości decydują o fascynacji problemem wymykającym się próbom jednoznacznej interpretacji.
Tytułowa kultura historyczna jest pojęciem zbiorczym, które mieści w sobie sferę
świadomości i praktyki, świat symboli i emocji, również jednak instytucji i racjonalności. To fundamentalna kategoria, która obejmuje różnorakie strategie obchodzenia
się z przeszłością zarówno w wymiarze estetycznym, politycznym, jak i poznawczym.
Zawiera w sobie cel analityczny oraz normatywny8. Kultura historyczna jest elementem cywilizacji, wiąże się bowiem z działaniem i myślą polityczną, społeczną i ekonomiczną, interesami różnych środowisk i stanem dobrobytu. Jest częścią kultury, gdyż
literatura, sztuka, muzyka współuczestniczą w procesie eksponowania obrazów historycznych. I wreszcie jest ona elementem codzienności społeczeństw, wyrazem indywidualnych i zbiorowych fascynacji historycznych. Postpamięć traktuję jako jeden z jej
ważniejszych filarów9.
7
8
9
B. Skarga, Ślad i obecność, Warszawa 2004, s. 76. Na analogiczną potrzebę współodczuwania zwraca
uwagę m.in. Lisa Appignanesi, Żegnając umarłych…, s. 10­‑11.
Zob. m.in. J. Rüsen, Was ist Geschichtskultur? Überlegungen zu einer neuen Art, über Geschichte nach‑
zudenken, [w:] Historische Faszination. Geschichtskultur heute, Hrsg. K. Füßmann, H.T. Grütter, J. Rüsen, Köln–Weimar–Wien 1994, s. 3­‑26; T.E. Fischer, Geschichte der Geschichtskultur. Über den öf‑
fentlichen Gebrauch von Vergangenheit von den antiken Hochkulturen bis zur Gegenwart, Köln 2000,
Bibliothek Wissenschaft und Politik, 57.
Podsumowanie dyskusji wokół pamięci jako kultury zob. Ch. Cornelißen, Czym jest kultura pamię‑
ci? Pojęcie – metody – perspektywy, [w:] (Kon)teksty pamięci. Antologia, Warszawa 2003, s. 247­‑263,
10
Anna Wolff­‑Powęska
Politeja 2(47)/2017
Zakończenie zimnej wojny i podziału Europy stworzyło całkowicie nową jakość
dla wszystkich podmiotów pamięci zbiorowej. Zerwanie z systemem „demokracji ludowej” przyniosło w środkowej części Europy nie, jak by się można było spodziewać,
koncentrację na przyszłości, lecz powrót do przeszłości. Ta eksplozja zainteresowania
historią miała dwa wyróżniki. Wraz z odcinaniem się od systemu autorytarnego na znaczeniu zyskał aspekt aksjologiczny. Przeciwstawienie się wszystkiemu, co obowiązywało do 1989 roku, oznaczało jednocześnie bezkrytyczne odwoływanie się do wartości,
zdarzeń i postaci sprzed 1939 roku (poza NRD). Całkowita zmiana kalendarza świąt–
(dni pamięci), kult bohaterów okresu międzywojennego, bez względu na złożoność postaci i wydarzeń, odwołanie się do symboli i mitów sprzed 1945 roku to tylko niektóre z przykładów próby poszukiwania kontynuacji i jednocześnie wykluczenia okresu
1945­‑1989 z ciągłości dziejów. Erupcja zainteresowania przeszłością jest jednocześnie
wołaniem o równouprawnienie pamięci Europy Środkowej i Wschodniej w stosunku
do Europy Zachodniej. Integracja europejska przyspieszyła po 2004 roku proces poszukiwania możliwości wzajemnego wysłuchania się i dialogu między wyobrażeniami
przeszłości obu części Europy.
Wśród czynników, które zaważyły w decydujący sposób na charakterze przeobrażeń
pamięci zbiorowej, na pierwsze miejsce wysuwa się proces demokratyzacji, prywatyzacji i pluralizacji pamięci generacji bez doświadczenia okupacji hitlerowskiej i stalinowskiej oraz radzieckiej zwierzchności. W warunkach wolności nie ma jasnych reguł
i obowiązującego kanonu przekazu pamięci. Społeczeństwa, których pamięć była przez
dziesięciolecia „okupowana”, z gorliwością neofity zanurzyły się w przeszłości. Region
Europy, który był zawsze bardziej heterogeniczny etnicznie i kulturowo aniżeli zachodnia część starego kontynentu, tworzy pamięć polifoniczną. Ten świat wielu narodów,
języków i kultur Moritz Csáky, austriacki historyk kultury, traktuje jako swoiste „laboratorium”, w którym w dobie globalizacji, usieciowienia i doświadczanej na co dzień
obcości dochodzi do zakwestionowania obowiązujących dotąd wzorców kształtowania
się tożsamości10.
Zmiana pokolenia, języka, przyrost wiedzy modyfikują charakter pamięci. O ile jednak w Niemczech zachodnich generacja ’68 dokonała osądu moralnego swych rodziców, żądając odpowiedzi na pytanie, dlaczego milczeli (co nie miało miejsca ani we
Włoszech, ani w Austrii), o tyle w Polsce i innych krajach­‑ofiarach okupacji hitlerowskiej sytuacja była odwrotna. Cała powojenna rzeczywistość, wszystkie jej dziedziny życia zdominowane były przez narrację ofiar. Cierpienia i bohaterstwo narodu stanowiły
temat, w którym łączyły się odczucia jednostek z polityką partii. Mimo kosmopolitycznych haseł dla władz PRL istotna była wykładnia narodowa. Bohaterstwo narodu
stanowiło siłę legitymizującą nowy ustrój. Jednak zarówno w przypadku indywidualnej
narracji historycznej, jak i narracji podmiotów sterujących pamięcią zbiorową zawsze
10
Biblioteka Kultury Współczesnej – Narodowe Centrum Kultury, 6. Zob. również: Kultura jako pamięć.
Posttradycjonalne znaczenie przeszłości, red. E. Hałas, Kraków 2012.
M. Csáky, Historia i pamięć. Pamiętanie i strategie pamięci w narracji historycznej. Przykład Europy
Centralnej, przeł. K. Poprawska, [w:] (Kon)teksty pamięci…, s. 213.
Politeja 2(47)/2017
Pamięć wyzwolona, pamięć zniewolona…
11
mamy do czynienia ze zbiorem przemilczeń i dekonstrukcji, kreacji historycznych bez
uwzględnienia kontekstu11. Oficjalna propaganda wykluczyła ze zbiorowej pamięci
wszelkie ofiary okupacji stalinowskiego reżimu.
Jeśli odwołamy się do klasycznego definiowania generacji przez Karla Mannheima,
dla którego rozstrzygające jest wspólne wydarzenie formacyjne młodości12, to trzeba
stwierdzić, że pokolenie postsolidarnościowe pozbawione jest przeżycia, które stanowiłoby jego mit fundacyjny. Przekaz rodzinny i pokoleniowy odgrywa istotną rolę w transformacji kultury pamięci. O ile jednak pokolenie wojenne i powojenne było wspierane
całą polityką kulturalną PRL, o tyle uwolnienie pamięci po 1990 roku spolaryzowało
pamięć o rzeczywistości lat 1945­‑1989. Postkomunistyczną generację wyróżnia w wolnym świecie radykalizm niewiedzy. Sytuację taką wywołuje wiele czynników. Z jednej
strony najbardziej demokratyczne medium, jakim jest Internet, jest jednym z najważniejszych przekaźników wiedzy. Z drugiej rewolucyjna zmiana na rynku wzajemnej komunikacji spowodowała odwrócenie kierunku przekazu wiedzy o nowych technikach
porozumiewania się. Margaret Maed, amerykańska antropolog kultury, określiła społeczeństwo, w którym dzieci i wnuki przekazują rodzicom i dziadkom nowe umiejętności, jako prefiguratywne13. Układ, w którym starsze pokolenie nie jest traktowane jako
naturalny przekaźnik wiedzy, utrudnia dialog międzygeneracyjny.
Dyskurs międzypokoleniowy jest utrudniony przez dynamikę zmian, formy przekazu wiedzy, edukacji i charakteru przeżywania otaczającego świata. Ma rację Andrzej
Szpociński, gdy stwierdza, że kultura historyczna XX wieku była kulturą intelektualną. To literatura, przekaz książkowy, dokument historyczny były rozstrzygające w interpretacji przeszłości, jej idei, wartości i symboli. XXI wiek nie wyrugował oczywiście
intelektualnej refleksji, na znaczeniu jednak zyskała w dużej mierze sensoryczna wrażliwość w odczuwaniu przeszłości. Emocje w większym stopniu aniżeli rzeczowe argumenty kierują kulturą historyczną generacji nieobciążonej tragicznymi doświadczeniami
historycznymi. Więź, którą stwarzały w I wojnie okopy, koleżeństwo frontowe, wspólna żołnierska dola w II wojnie, zastępują happeningi, rekonstrukcja bitew i powstań,
gry komputerowe. Ta zastępcza wspólnota przeżywania generująca emocje stwarza jednak pułapki. Sprzyja uleganiu perswazji. W natłoku wrażeń łatwo pozyskać odbiorców
nawet najbardziej absurdalnych wizji oraz upiększonych obrazów przeszłości. Emocje
stwarzają przestrzeń do „wykrzyczenia swojej prawdy”; ograniczone pozostaje zaś miejsce dla racjonalnych argumentów14. Historyk nie wygra konkurencji w wyścigu o dostęp
11
12
13
14
Wiele przykładów studiów przypadku przywołuje dla potwierdzenia tej prawdy Luisa Passerini, Sha‑
reable Narratives? Intersubiektywność, historie życia i reinterpretowanie przeszłości, przeł. A. Grzybkowska, [w:] (Kon)teksty pamięci…, s. 191­‑203.
K. Mannheim, Problem pokoleń, przeł. A. Mizińska­‑Kleczkowska, „Colloquia Communia” 1992/1993,
nr 1/12, s. 136­‑169.
M. Mead, Kultura i tożsamość. Studium dystansu międzypokoleniowego, przeł. J. Hołówka, Warszawa
2000, Biblioteka Socjologiczna.
A. Szpociński, Wprowadzenie. Przeszłość w dyskusjach publicznych, [w:] Przeszłość w dyskursie pu‑
blicznym, red. A. Szpociński, Warszawa 2013, s. 9­‑17, Współczesne Społeczeństwo Polskie Wobec Prze­
szłości, t. 6.
12
Anna Wolff­‑Powęska
Politeja 2(47)/2017
do mediów. Nową estetykę kultury historycznej wyznaczają w coraz większym stopniu
event, zabawa, festiwal atrakcyjnego przeżywania. Czynnikiem wspierającym gusta odbiorcy przeżyć historycznych jest wszechobecna komercjalizacja. Historia staje się towarem, który należy sprzedać w jak najatrakcyjniejszym opakowaniu. W czasach konsumpcji każdy znajduje coś dla siebie. Być może w niedalekiej przyszłości 1 września bardziej
aniżeli z wybuchem II wojny światowej będzie się kojarzył z letnią wyprzedażą.
Na charakter przyswajania przeszłości po przełomie 1989/1990 wpływa rozmycie
granicy między sferą prywatną i publiczną. Nowe media to wielość informacji, także
programów historycznych, i łatwy dostęp do selektywnie dobieranej wiedzy oraz interpretacji wydarzeń z przeszłości. Nie oznacza to bynajmniej, że jako społeczeństwa
i jednostki jesteśmy mądrzejsi. Brak reguł w świecie mediów, nieumiejętność odróżnienia ziarna od plew przez przeciętnego zjadacza chleba – wszystko to utrudnia recepcję
medialnego przekazu i porządkowanie wiedzy historycznej. Pierre Lévy zwraca uwagę,
że ogrom wspólnej inteligencji świata nigdy nie zastąpi jednostce własnej inteligencji, oso‑
bistego wysiłku i czasu potrzebnego na naukę, poszukiwanie, ocenę15.
Banalną prawdą jest stwierdzenie, że przeszłość jest zawsze zakotwiczona w teraźniejszości. Wprawdzie kultura historyczna jest kulturą sporu, jednak rozłożenie rozrachunku z przeszłością w przypadku państw zachodnich na dziesięciolecia sprawiło, że
nie miała miejsca eksplozja pamięci i jej upolitycznienie w stopniu, jaki przeżywa to Europa Wschodnia. Fakt, że doszło do jednoczesnej demokratyzacji państwa oraz potrzeby zaprezentowania zbiorowej tożsamości na zewnątrz wobec sąsiadów i tej części Europy, która była oddzielona przez 40 lat żelazną kurtyną, uczynił pamięć zbiorową m.in.
Polaków sferą najbardziej newralgiczną i sporną.
Ważne stały się te narracje historyczne porządkujące wyobraźnię historyczną, którym odmawiano przez dziesięciolecia prawa głosu, w czasach, gdy obowiązywał zarówno paradygmat ideologiczno­‑polityczny, jak i klasowo­‑społeczny. W przypadku Polski
uwolniona została pamięć ofiar zbrodni stalinowskich, radzieckiego państwa i komunistycznej Polski. Uwaga publiczna oraz historiografia skoncentrowały się na problematyce związanej z utratą Kresów Wschodnich i przesunięciem granic. Jednocześnie
powstały ośrodki badawcze, które upomniały się o pamięć historii Żydów polskich oraz
uwikłania Polaków w zbrodnie na żydowskich obywatelach. Holocaust, który stał się
w czasach postmodernizmu dominującym miejscem pamięci zachodniej Europy, w Europie Wschodniej, gdzie przez wieki żyła największa populacja ludności pochodzenia
żydowskiego, nie uzyskał tej rangi i miejsca w rozrachunku z przeszłością. Mało słyszalny jest głos klas i środowisk, które zmiecione zostały ze sceny dziejowej przez władze komunistyczne. Chociażby ziemiaństwo, jego dzieje, zasługi i zaniechania, stało
się przedmiotem wąskich zainteresowań, badań, wspomnień, literackich odniesień, nie
przedostało się jednak do szerszej opinii publicznej.
Podwójna okupacja i spóźniony rozrachunek ze wschodnim najeźdźcą mają daleko
idące konsekwencje dla kształtowania zbiorowej tożsamości i stosunku do obu wielkich
15
P. Lévy, „Drugi potop”, przeł. J. Budzik, [w:] Nowe media w komunikacji społecznej w XX wieku.
Antologia, red. M. Hopfinger, Warszawa 2002, s. 389, Z Prac Instytutu Badań Literackich PAN.
Politeja 2(47)/2017
Pamięć wyzwolona, pamięć zniewolona…
13
sąsiadów. Paradygmat narodowy odgrywa we wszystkich krajach nawróconych na demokrację fundamentalną rolę. Przekonanie, że od wieków byliśmy ofiarą zaborów, wojen i zniewolenia, decyduje o martyrologicznej wizji wspólnoty. Wszelkie próby uświadomienia własnej słabości, ułomności, winy natrafiają na mur niezgody i zarzut „zdrady
narodowej”, „kalania własnego gniazda”.
Polityka historyczna, mająca dzisiaj dziesiątki definicji i będąca sama jako kategoria
analityczna przedmiotem zaciekłych sporów, a którą rozumiem jako element kultury
historycznej i politycznej uprawianej na różnych szczeblach: rządowych, regionalnych
i obywatelsko­‑samorządowych, należy do najbardziej słyszalnych i obciążonych emocjami instrumentów rzutujących na postpamięć w demokratycznym kraju16.
Odkrywanie białych plam historii, rewizja wielu mitów o wyjątkowości Polaków,
ich bohaterstwie doprowadziły do wyłonienia się dwóch frontów obrońców pamięci –
stojących na straży wspólnoty dumy i tych, którym przypisano forsowanie wspólnoty
wstydu. Elity symboliczne, do których można zaliczyć polityków, pracowników umysłowych, osoby o uprzywilejowanym dostępie do dyskursu, najważniejsi nosiciele pamięci kulturowej mają rozstrzygający udział w ideologizacji pamięci. Po wyjściu z zimnej wojny zabiegi o jak najlepszy wizerunek na zewnątrz zawładnęły publiczną narracją
historyczną. Zewnętrznym wyróżnikiem stały się upartyjnione i upolitycznione rytuały obchodzenia świąt narodowych związanych z rocznicami historycznymi. Zainteresowanie rocznicami generują przełomy. Każdy nowy system wyznacza nowy porządek
kalendarza świąt. Partie polityczne bazujące ze swej natury na odmiennym emocjonalnym przeżywaniu historii wykorzystują święta pamięci do prezentacji własnych obrazów i wizji historii. Jest to swoisty akt uwierzytelnienia teraźniejszości przez odwoływanie się do przeszłości.
Każdy przełom to nowa lista bohaterów i zdrajców narodowych. Po latach uniformizacji mamy więc do czynienia z erupcją wizji i interpretacji historycznych. Obchody
rocznicowe dają złudzenie jedności narodowej, nadają wartość symboliczną wydarzeniom i organizują zbiorową tożsamość. To także ważny element manipulacji i mobilizacji opinii publicznej. Uczestnicy publicznych rytuałów mają możność aktualizowania
obowiązujących norm i wartości.
W państwach demokracji ludowej kryterium klasowe decydowało o wyborze tradycji historycznej. Państwo musiało jednak odwoływać się również do paradygmatu narodowego. Potrzeba odcięcia się od tradycji PRL prowadziła ku odrzuconej przez władze
ludowe symbolice Polski międzywojennej. W miejsce rocznicy rewolucji październikowej przywrócono Święto Niepodległości 11 listopada; już nie rocznica bitwy pod Lenino 12 października, lecz cudu nad Wisłą 15 sierpnia obchodzona jest jako Święto (dawniej: Dzień) Wojska Polskiego. W nowym kalendarzu dni pamięci odzwierciedlają się
najważniejsze linie konfliktów politycznych. Przerywanie ciągłości kulturowej jest znamiennym wyróżnikiem w środkowej i wschodniej Europie. Niewiele jest krajów, które
mogą nieprzerwanie czcić jak Stany Zjednoczone 4 lipca czy jak Francja 14 lipca, jako
16
Zestawienie definicji i koncepcji zob. J. Kalicka, P. Witek, Polityka historyczna, [w:] Modi memorandi.
Leksykon kultury pamięci, red. M. Saryusz­‑Wolska, R. Traba, współpraca J. Kalicka, Warszawa 2014,
s. 378­‑386.
14
Anna Wolff­‑Powęska
Politeja 2(47)/2017
fundament i mit założycielski swego kraju. Najbardziej spektakularny przykład wpływu aktualnej sytuacji politycznej na tworzenie sensów wyobrażonej tożsamości stanowi Rosja, która ustanowiła w 2004 roku dzień 4 listopada nowym Świętem Jedności
Narodowej w rocznicę odzyskania przez powstańców pod wodzą Dymitra Pożarskiego
i Kuźmę Minina w 1612 roku opanowanego przez Polaków Kremla.
Pamięć wyzwolona łatwo staje się pamięcią zniewoloną. Obraz Polski jako głównej siły sprawczej opozycji antykomunistycznej, która doprowadziła do zakończenia
zimnej wojny, pełen jest sprzeczności. Radykalizacja polityczna części elit sprzyja traktowaniu czterdziestolecia PRL jako państwa nielegalnego, pod sowieckim zaborem,
a numerowanie III RP nawiązujące do II RP wyraża chęć wykreślenia okresu 1945­
‑1989 z ciągłości polskich dziejów. Literatura przedmiotu nie pozostawia złudzenia,
że wizja historii niezłomnego narodu dyktuje narrację, w której PRL traktowana jest
jako źródło wykorzenienia Polaków i pozbawienia ich dumy narodowej. Literatura
rozrachunkowa z tym okresem charakteryzuje się demonizacją, choć również idealizacją Polski Ludowej. Wiąże się ona z jednoczesną deformacją i idealizacją obrazu
II Rzeczy­pospolitej.
Jaka pamięć PRL pozostanie dla przyszłych pokoleń, trudno przewidzieć, skoro
nie tylko w potocznym języku, ale również w języku naukowców sam komunizm jako
przedmiot badań występuje w wielu niedoprecyzowanych rolach. Nie ma wątpliwości,
że dominująca grupa polityczna ma władzę nadawania wartości lub deprecjacji, siłę narzucania zobowiązujących sądów17. Katarzyna Chmielewska poddała wnikliwemu osądowi najnowszą historiografię, proces konstruowania aktorów historycznych i prowadzonych „gier w polu symbolicznym”.
Nie sposób nie zgodzić się z jej wnioskiem, że literatura poświęcona okresowi 1945­
‑1989 postrzega ten etap historii Polski głównie w czarno­‑białych kolorach, a przedmiotem jej zainteresowań pozostają tylko dwaj bohaterowie: władza i społeczeństwo.
Ten dualizm jako rozstrzygające kryterium kształtujące narrację historyczną uznała autorka za największą słabość historiografii poświęconej PRL. Zamazana zostaje prawda
o złożoności i przenikaniu się ludzi władzy i poszczególnych grup społecznych. Fałszywy obraz społeczeństwa jako monolitu przeciwstawiającego się władzy oraz władzy
jako zewnętrznej siły niosącej jak garb komunizm sprzyja popularnej tezie o narzuconej
z zewnątrz władzy, obcej polskiej naturze.
Poza polem widzenia pozostają sprzeczności. Brakuje badań ukazujących społeczne
zaplecze przywódców partyjnych, ich powiązania z Kościołem, uwikłania podwójnego
członkostwa w partii i „Solidarności”. Autorzy stawiają pytania, które nie padają w zacietrzewionych debatach na temat stosunku do PRL: jak zdefiniować władzę i społeczeństwo w zmieniających się uwarunkowaniach lat 1945­‑1989? Czy komunizm był
tylko zbrodniczy, a antykomunizm jedynie słuszny? Czy władze partyjne można było
przez całe dziesięciolecia traktować jako obcy desant? Czy władza była zawsze zwalczana i znienawidzona?
17
K. Chmielewska, Komunizm w perspektywie historiografii współczesnej. Próba ujęcia, [w:] PRL. Życie
po życiu, red. K. Chmielewska, A. Mrozik, G. Wołowiec, Warszawa 2012, s. 13, Komunizm, t. [2]. Zob.
również: Opowiedzieć PRL, red. K. Chmielewska, G. Wołowiec, Warszawa 2011.
Politeja 2(47)/2017
Pamięć wyzwolona, pamięć zniewolona…
15
Do opinii publicznej niełatwo przebijają się tezy krytycznie odnoszące się do zniekształconego przez naukową literaturę obrazu PRL. Większość społeczeństwa nie doznała bowiem żadnych represji ze strony władzy i większość nie była bohaterem antykomunistycznego ruchu oporu; starała się tylko realizować w miarę normalnie swoje
życiowe potrzeby. Zacieranie całej złożoności społecznych postaw i nastrojów służy aktualnym potrzebom wykreowania heroicznego modelu społeczeństwa i przeciwstawienia go władzy jako implantowi obcemu polskości. Wychodzi naprzeciw oczekiwaniom
dominującej obecnie narracji. Demonizowanie PRL, który oskarżony jest o wykorzenienie Polaków i pozbawienie ich dumy narodowej, wpisuje się w retorykę kreowania
wspólnoty narodowej zagrożonej przez jej „odwiecznych” wrogów.
Krytyczne ustalenia pracowników Instytutu Badań Literackich, pionierskie i idące w poprzek oczekiwaniom głównego nurtu intelektualnego w Polsce, wychodzą naprzeciw koncepcji metahistorycznej Haydena White’a. Zakłada on, że żadna narracja
historyczna, również historiografia, nie jest do końca neutralna. Przekonuje, że w sposób niejawny nadaje ona znaczenie, forsuje tematy i schematy fabularne przy użyciu
określonych środków retorycznych pomocnych przy kreowaniu tożsamości odbiorców
narracji18.
Przypływy i odpływy pamięci uwarunkowane aktualną sytuacją czynią tendencje
pamięci zbiorowej trudno przewidywalnymi. Kreatorem pamięci może być zarówno
instytucja, chociażby IPN w Polsce, jak i muzeum, film, nowe media. Każde z „miejsc
pamięci” może narzucić narrację historyczną przemawiającą do określonej zbiorowości, środowiska. Pokoleniu bez osobistych doświadczeń z wojną i komunistyczną władzą łatwo przekazać zmitologizowaną prawdę na temat przeszłości dla podbudowania
pozytywnej tożsamości narodowej. Mit historyczny staje się łatwo mitem politycznym.
Czas transformacji stanowi żyzną glebę dla przeobrażeń zbiorowej pamięci. Polska,
podobnie jak inne kraje transformacji, potrzebowała u progu zmian mitów fundacyjnych. To nie 4 czerwca ani data zawarcia porozumień okrągłego stołu, lecz II wojna
światowa stanowi ciągle dla Polaków najważniejsze wydarzenie historyczne. Współczesne muzea, uwodzące formą, pełnią często w tym względzie rolę wspomagającą. Przykładem jest m.in. Muzeum Powstania Warszawskiego, którego interpretacja sytuuje
zryw 1944 roku jako mit fundacyjny polskiej wolności. Badaczka Monika Żychlińska
przekonuje, iż twórcy Muzeum dokonali wtórnej ideologizacji i idealizacji powstania.
Pierwsza wersja powstała w Polsce Ludowej i wywodzi się z kodu romantycznego. Materiał muzealny wynosi Warszawę do rangi stolicy wolnościowego zrywu, o którym
decyzję podjął niejako cały naród. Nie ma tu rozterek i samotności; jest festiwal mi‑
łości, przyjaźni, młodości. Estetyzacji i odrealnieniu uległo przedstawienie powstańczej
śmierci. Pokazana została (ona) jako malownicza i wzniosła19. Klęska znalazła usprawiedliwienie, a końcowy wydźwięk nosi znamiona moralnego zwycięstwa. Podobnie
18
19
H. White, Poetyka pisarstwa historycznego, red. E. Domańska, M. Wilczyński, przeł. E. Domańska i in.,
Warszawa 2010, Horyzonty Nowoczesności, t. 6.
M. Żychlińska, Herosi pośród ruin. Kod romantyczny jako fundament polskiej polityki historycznej na
przykładzie Muzeum Powstania Warszawskiego, [w:] Przeszłość w dyskursie publicznym…, s. 39­‑55.
16
Anna Wolff­‑Powęska
Politeja 2(47)/2017
Dom Terroru w Budapeszcie, założone wcześniej od warszawskiego muzeum, epatuje
multimedialnym i interaktywnym przekazem, poruszającym najgłębsze emocje. Łączy
w sposób niezwykle ekspresywny totalitaryzm nazistowski i komunistyczny. Węgry wystylizowane zostały na jedną z głównych ofiar obu totalitaryzmów w Europie. Efekty
uboczne szokują widza, niezauważalne zaś i zamazane jest tło. Deportacja Żydów została wykluczona z pola zainteresowania.
Wobec braku świadków coraz intensywniejsze są spory o źródła i nośniki pamięci.
Gdy jedne z nich ulegają zniszczeniu, pojawiają się implanty pamięci, które Marian
Golka definiuje jako wtórne i post factum wykreowane budowle, zapisy, obrazy czy fil‑
my, a także treści wiedzy, które mają uzupełnić braki pamięci, odtworzyć jej domniema‑
ną treść albo wręcz stworzyć w nowej postaci, która zgodna byłaby z aktualną polityką
zbiorowości czy aktualnym układem interesów, wartości i celów20. Autor zalicza do implantów m.in. kopie pamięci, rekonstrukcje pamięci, fasady pamięci, stylizacje pamięci,
inscenizacje i konfabulacje pamięci. Można uznać je również jako wygodne narzędzie
polityki historycznej.
Przykładem współczesnych sporów wokół implantów pamięci jest stolica Wielkopolski. Jako obiekt germanizacji, a jednocześnie symbol skutecznej obrony przed
nią poprzez pracę organiczną, kolebka polskiej państwowości, pierwszego zwycięskiego powstania w 1918 i pierwszego masowego oporu przeciw rodzimej dyktaturze w 1956 roku, Poznań łączy wiele wspólnot pamięci. W jego polityce historycznej
w XXI wieku wyróżnić można kilka równolegle prowadzonych strategii upamiętniania. Do najważniejszych zaliczyłabym: oswajanie pruskiej tradycji i integrowanie jej
jako elementu dziedzictwa europejskiego, poszukiwanie ciągłości historycznej poprzez
nawiązanie do symboli początków państwowości polskiej, eksponowanie Poznania
i Wielkopolski jako miasta i regionu pracy organicznej, szukanie równowagi różnych
praktyk symbolicznych.
Symbolami zmagań między polskimi i niemieckimi nośnikami pamięci stały się
w Poznaniu Zamek Cesarski i Zamek Królewski. Istnieją budowle symbole, które wywierają poprzez wyrażone polityczne treści i genezę powstania stygmatyzujący wpływ na
świadomość historyczną. Taką budowlą budzącą niezmienne kontrowersje w Polsce jest
np. Pałac Kultury i Nauki, prezent od radzieckiego sąsiada wybudowany w Warszawie.
W Poznaniu zwraca uwagę zespół budowli powstałych w okresie zaborów z wyraźnym
celem narodowościowym i politycznym. Jest to tzw. dzielnica cesarska, której większość
elementów przetrwała do dzisiaj. W zamierzeniach władz pruskich miała podkreślać
niemiecki charakter miasta. Poprzez monumentalizm, odwołanie się do przeszłości
i usytuowanie budynków wzdłuż reprezentacyjnej części nowego miejskiego ringu twórcy dzielnicy chcieli zaznaczyć dominację niemieckiej władzy nad miastem i regionem.
Do rywalizacji z niemieckimi nośnikami pamięci przystąpili „liderzy pamięci”, którzy pragnęli dla równowagi ideologicznej i symbolicznej odtworzyć w Poznaniu nieistniejące obiekty upamiętniające czasy polskiego władztwa. Po przełomie
20
M. Golka, Pamięć społeczna i jej implanty, Warszawa 2009, s. 161, Współczesne Społeczeństwo Polskie
Wobec Przeszłości, t. 5.
Politeja 2(47)/2017
Pamięć wyzwolona, pamięć zniewolona…
17
demokratycznym spora część elit Poznania podjęła decyzję o od/budowie Zamku Królewskiego, której losy, genezę i motywy przeanalizował młody badacz Łukasz Skoczylas21. Zabiegi władz i stowarzyszeń lokalnych skoncentrowały się na utrwaleniu lokalnej
tożsamości, przydaniu znaczenia miastu poprzez odtworzenie lub rekonstrukcję części
miasta przypominającej czasy polskiej świetności. Wpisują się one w strategię patriotyczną. Należą doń te działania i inicjatywy społeczne, które mają na celu wyeksponowanie roli Poznania jako pierwszej obok Gniezna stolicy państwa polskiego i siedziby
pierwszego biskupstwa na ziemiach polskich, a w XIX wieku nieformalnej stolicy ziem
polskich pod zaborem pruskim.
Jest to wizja miasta jako jednej z siedzib królewskich. Budowaniu owej wizji jako
kolebki polskości, chrześcijaństwa i centrum politycznego dawnej Polski służy cały
Rezerwat Archeologiczny na Ostrowie Tumskim. Zamek Królewski mieści się w tej
koncepcji jako jej ukoronowanie. Zamek Królewski w Poznaniu został wybudowany
w XIII wieku i usytuowany na wzgórzu blisko rynku i ratusza. Zakłada się, że za panowania Przemysła II (1295­‑1296) pełnił funkcję głównej rezydencji królewskiej. Wielokrotnie przebudowywany, zniszczony w XVI wieku, nie odzyskał już pierwotnej formy,
ostatecznie zniszczony w czasie II wojny. Pomysł odbudowy zamku pojawiał się kilkakrotnie. Dopiero jednak 22 kwietnia 2002 roku odbyło się zebranie założycielskie Społecznego Komitetu Odbudowy Zamku Królewskiego (przedstawicieli 19 organizacji
społecznych i twórczych). Idei odbudowy zamku towarzyszyły od początku ogromne
emocje i zainteresowanie mediów oraz opinii publicznej. Na forach internetowych toczyły się permanentne spory zwolenników i przeciwników pomysłu.
Komitet Odbudowy na swej stronie internetowej argumentował przedsięwzięcie
tym, że: w zamku stworzono polskie godło (orzeł w koronie pojawił się na majestatycznej pieczęci Przemysła); zamek stanowi symbol dawnej potęgi państwa polskiego;
zamek stworzy nowy symbol i atrakcję turystyczną miasta; przyczyni się do poprawy
estetyki przestrzeni miejskiej; pozostanie jako pamiątka okresu stołeczności Poznania
i doprowadzi do wzrostu „świadomości historycznej poznaniaków”22.
Debata, jaka przetoczyła się przez poznańskie media od momentu zawiązania Komitetu do ukończenia budowli (części południowej) w latach 2010­‑2013, ujawniła siłę
argumentów ekonomicznych, estetycznych, urbanistycznych, wreszcie patriotycznych
i pragmatycznych. Był to spór o symbole narodowe i historyczne, o zewnętrzny wizerunek miasta, walka o zewnętrzną dominację w krajobrazie miasta. W debacie spotkali się
orędownicy patriotycznej wizji Poznania i otwarci na wyeksponowanie wielokulturowości stolicy Wielkopolski. Ci pierwsi w wielu wypadkach traktowali swe poparcie dla
idei Zamku Królewskiego jako „patriotyczny obowiązek”. Motywacja narodowa przeplatała się z argumentami wzmocnienia tożsamości lokalnej. Eksponowali oni przede
wszystkim polskość zamku, jego symboliczne znaczenie dla polskiej państwowości
21
22
Ł. Skoczylas, Pamięć społeczna miasta – jej liderzy i odbiorcy, Warszawa 2014, Współczesne Społeczeń‑
stwo Polskie Wobec Przeszłości, t. 8.
Dlaczego warto odbudować zamek królewski?, Komitet Odbudowy Zamku Królewskiego w Poznaniu,
2011, [online] http://www.zamek­‑krolewski.poznan.pl, 21 I 2016.
18
Anna Wolff­‑Powęska
Politeja 2(47)/2017
i odtworzenia wartości narodowych. W wypowiedziach nie brakowało przeciwstawienia zamku królewskiego nośnikom pamięci związanym z okresem zaboru pruskiego. Zamkowi Cesarskiemu wyrażającemu poniemiecki charakter przestrzeni miejskiej
przeciwstawiano Zamek Królewski jako pomnik historii Polski23. „Liderzy pamięci”,
jak określa ich Skoczylas, podkreślali polskość zamku w opozycji do innych zabytków
poznańskich. Przeprowadzone wywiady wskazują, że dla niektórych odbudowa zamku
to przywracanie sfery sacrum24. W swych argumentach nawiązują do dawnej świetności miasta, pragną przywrócenia splendoru i znaczenia Poznania przed zaborami. Nie
sposób nie zgodzić się z autorem wywiadów, że twórcy implantu tworzą narrację pozytywną i zwycięską.
Przykład tworzenia implantów i narzucania symboliki w myśl ideologicznej recepty dały ziemie zachodnie i północne po 1945 roku. Upublicznienie tych praktyk nastąpić mogło dopiero w warunkach przełomu demokratycznego po 1989 roku. Wymuszanie polskich znaczeń ziem, które od stuleci kształtowane były przez kulturę
niemiecką, miało legitymizować nowy system. Brak więzi między duchową tradycją
nowych mieszkańców a zewnętrzną urbanistyczną strukturą miast, odmienną surową
szatą cmentarzy i kościołów ewangelickich utrudniał przesiedleńcom identyfikowanie
się z nowym miejscem zamieszkania. Nastąpiła całkowita zmiana pamięci środowiskowej tego obszaru.
Każda epoka przynosi przemoc symboliczną. Zmiana nazw ulic, wymiana pomników,
powstawanie nowych muzeów to wydarzenia, które następują natychmiast po zmianie
rządów. Niektóre spory w tej kwestii trwają kilkanaście lat. Tak było w przypadku budowy Pomnika Pomordowanych Żydów Europy, który stanął w centrum Berlina po trwających 16 lat sporach. Po 1989 roku rozpoczął się proces wymiany symboli, unieważniania
miejsc pamięci, które powołano do życia po 1945 roku, i tworzenia nowych. Dotyczy to
głównie usuwania pomników żołnierzy Armii Czerwonej oraz miejsc związanych z obecnością radzieckiej dominacji i ideologii, przywracania lub symbolicznego upamiętniania
cmentarzy pożydowskich, upamiętniania ofiar komunistycznych czystek.
To, co dla jednych jest rekompensatą za dekady milczenia, dla drugich staje się niechcianym dziedzictwem kulturowym. Rozstrzygająca jest postawa elit, decydentów,
mediów promujących grupowe narracje historyczne. Wiele zależy od odpowiedzi na
pytanie, kto czuje się dzisiaj sukcesorem lokalnego, regionalnego, narodowego lub ponadnarodowego dziedzictwa kulturowego i nosicielem pamięci w otaczającej przestrzeni. Na zmianę relacji z miejscem wpływ ma wiele czynników. W warunkach nowych
mediów, a także masowych migracji nieodwołalne stają się wszelkie zapożyczenia. Enzo
Traverso pisze o wędrujących teoriach. Wraz z ruchliwością ludzi i przyspieszoną komunikacją dochodzi do wymiany idei, teorii i kultur25. Tworzą się hybrydalne kultury.
23
24
25
Ł. Skoczylas, Od/budowa Zamku Królewskiego w Poznaniu i spory o poznańską pamięć społeczną, „Przegląd Zachodni” 2014, nr 2, s. 286­‑298.
Tenże, Pamięć społeczna…, s. 93.
E. Traverso, Historia jako pole bitwy, przeł. Ś.F. Nowicki, Warszawa 2014, s. 270­‑273, Biblioteka Le
Monde Diplomatique.
Politeja 2(47)/2017
Pamięć wyzwolona, pamięć zniewolona…
19
Bez badań porównawczych nie zrozumiemy procesów kulturotwórczych, w tym również kultury pamięci. Czy jednak uda się nam do końca poznać, kto, kiedy i w jakich
okolicznościach przejmuje odmienny punkt widzenia, zapożycza idee i integruje je we
własnym świecie wyobrażeń?
Po 1990 roku nastąpiła zmiana wszystkich paradygmatów, w których funkcjonuje
kultura historyczna i kultura pamięci. Brak stałych priorytetów i zmienność uwarunkowań, instytucji reprezentujących grupy i zbiorowości pamięci czynią ją labilną. Dominuje w związku z tym dezorientacja wobec tego, co jest prawdziwe, a co fałszywe w forsowanym obrazie historii. Każdy przekaz, choćby najbardziej absurdalny, znajdzie swoich
odbiorców. Społeczeństwa nie uznają już monopolu historyka na wiedzę o przeszłości; korzystają z niej okazjonalnie. Wszechogarniające poczucie niepewności, kryzysu,
w tym kryzysu marzeń o bezpiecznej przyszłości, sprawia, że koncentrujemy naszą uwagę na przeszłości. Narodowy narcyzm martyrologiczny utrudnia racjonalne zrozumienie
procesu historycznego i stanowi źródło niewiary w lepszą przyszłość26.
Konflikty pamięci są elementem konfliktów tożsamości, która jest zawsze heterogeniczna. Polityka tożsamości jest walką o władzę. Aby konstruować tożsamość, potrzebna jest wiedza o tym, kim jesteśmy, byliśmy, kim chcemy być. Ponieważ nowe
technologie informatyczne zmieniają charakter czasu i przestrzeni, trzeba nam negocjować nasze tożsamości, nie zawsze wyłącznie w obszarze narodowym. Tempo zmian
i procesy globalizacji sprzyjają poszukiwaniu zakorzenienia i poczucia przynależności.
Stąd dążenie do przeforsowania dominującego punktu widzenia. Krajobrazy pamięci
jako miejsca praktyk kulturowych są stale zaangażowane w wysiłki, aby nie tylko znor‑
malizować czy ujednolicić, ale też, by zhierarchizować, odizolować, wykluczyć, skrymina‑
lizować lub zmarginalizować praktyki i zbiorowości, które odbiegają od usankcjonowa‑
nego ideału27.
Trudność z zakwalifikowaniem postpamięci wynika z nieustannej zmienności różnorakich form społecznych28. Czy społeczeństwo zanurzone w „ruchomych piaskach
indywidualizacji” (Ulrich Beck) jest w stanie integrować się przez odwoływanie się do
uznanych dotąd form budowania wspólnot? Czy dynamika współczesnych przeobrażeń pozwala na tworzenie zbiorowości pamięci? Stajemy przed nowym rozdziałem historii, w którym migracje w skali globalnej i współistnienie środowisk o różnym zapleczu kulturowym utrudniają definiowanie tożsamości, tym samym zaś zakresu pamięci
grupowej.
Mimo iż obiektywne warunki sprawiają, że coraz bardziej rozszerza się kategoria
ofiar i coraz trudniej zdefiniować sprawcę, pamięć i tożsamość stanowią coraz bardziej
abstrakcyjne kategorie, a otaczająca rzeczywistość jest coraz bardziej złożona i nieprzewidywalna – forsujemy ciągle czarno­‑biały wizerunek przeszłości. W wieloetnicznej
26
27
28
Za dużo marzeń, rozmowa „Dialogu” z profesor Krystyną Skarżyńską, psychologiem społecznym, na
temat przemian polskiego społeczeństwa, „Dialog” 2015, nr 2, s. 34.
W.H. Sewell Jr., Logics of History. Social Theory and Social Transformation, Chicago–London 2005,
s. 172, cyt. za: S. Kapralski, Pamięć, przestrzeń, tożsamość. Próba refleksji teoretycznej, [w:] Pamięć, prze‑
strzeń, tożsamość, red. S. Kapralski, Warszawa 2010, s. 28.
M. Marody, Jednostka po nowoczesności. Perspektywa socjologiczna, Warszawa 2015, s. 286.
20
Anna Wolff­‑Powęska
Politeja 2(47)/2017
i wielokulturowej Europie niezbędny będzie ogromny wysiłek edukacyjny i obywatelski. Jak zauważył bowiem Tony Judt, Unia Europejska może być reakcją na historię, ale
nie może stać się jej substytutem29.
Bibliografia
Appignanesi L., Żegnając umarłych. Pamiętnik rodzinny, przeł. M. Roniker, Kraków 2007.
Chmielewska K., Komunizm w perspektywie historiografii współczesnej. Próba ujęcia, [w:] PRL.
Życie po życiu, red. K. Chmielewska, A. Mrozik, G. Wołowiec, Warszawa 2012, Komu‑
nizm, t. [2].
Cornelißen Ch., Czym jest kultura pamięci? Pojęcie – metody – perspektywy (2003), [w:] (Kon)
teksty pamięci. Antologia, Warszawa 2014, Biblioteka Kultury Współczesnej – Narodowe Cen‑
trum Kultury, 6.
Csáky M., Historia i pamięć. Pamiętanie i strategie pamięci w narracji historycznej. Przykład Eu‑
ropy Centralnej, przeł. K. Poprawska, [w:] (Kon)teksty pamięci. Antologia, Warszawa 2014,
Biblioteka Kultury Współczesnej – Narodowe Centrum Kultury, 6.
Dlaczego warto odbudować zamek królewski?, Komitet Odbudowy Zamku Królewskiego w Poznaniu, 2011, [online] http://www.zamek­‑krolewski.poznan.pl.
Fischer T.E., Geschichte der Geschichtskultur. Über den öffentlichen Gebrauch von Vergangenheit
von den antiken Hochkulturen bis zur Gegenwart, Köln 2000, Bibliothek Wissenschaft und
Politik, 57.
Golka M., Pamięć społeczna i jej implanty, Warszawa 2009, Współczesne Społeczeństwo Polskie
Wobec Przeszłości, t. 5.
Grynberg M., Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne, Wołowiec 2014.
Hirsch M., Pokolenie postpamięci, „Didaskalia. Gazeta Teatralna” 2011, nr 105.
Janko A., Mała zagłada, Kraków 2015.
Judt T., Powojnie. Historia Europy od roku 1945, przeł. R. Bartołd, Poznań 2008.
Kalicka J., Witek P., Polityka historyczna, [w:] Modi memorandi. Leksykon kultury pamięci,
red. M. Saryusz­‑Wolska, R. Traba, współpraca J. Kalicka, Warszawa 2014.
Kaniowska K., Postpamięć indywidualna – postpamięć zbiorowa jako kategorie poznania w antro‑
pologii, [w:] Pamięć i polityka historyczna. Doświadczenia Polski i jej sąsiadów, red. S.M. Nowinowski, J. Pomorski, R. Stobiecki, Łódź 2008.
Kapralski S., Pamięć, przestrzeń, tożsamość. Próba refleksji teoretycznej, [w:] Pamięć, przestrzeń,
tożsamość, red. S. Kapralski, Warszawa 2010.
Kultura jako pamięć. Posttradycjonalne znaczenie przeszłości, red. E. Hałas, Kraków 2012.
Lévy P., „Drugi potop”, przeł. J. Budzik, [w:] Nowe media w komunikacji społecznej w XX wieku.
Antologia, red. M. Hopfinger, Warszawa 2002, Z Prac Instytutu Badań Literackich PAN.
Mannheim K., Problem pokoleń, przeł. A. Mizińska­‑Kleczkowska, „Colloquia Communia”
1992/1993, nr 1/12.
Marody M., Jednostka po nowoczesności. Perspektywa socjologiczna, Warszawa 2015.
29
T. Judt, Powojnie. Historia Europy od roku 1945, przeł. R. Bartołd, Poznań 2008, s. 965.
Politeja 2(47)/2017
Pamięć wyzwolona, pamięć zniewolona…
21
Mead M., Kultura i tożsamość. Studium dystansu międzypokoleniowego, przeł. J. Hołówka, Warszawa 1997, Biblioteka Socjologiczna.
Opowiedzieć PRL, red. K. Chmielewska, G. Wołowiec, Warszawa 2011.
Passerini L., Shareable Narratives? Intersubiektywność, historie życia i reinterpretowanie przeszło‑
ści (2002), przeł. A. Grzybkowska, [w:] (Kon)teksty pamięci. Antologia, Warszawa 2014, Bi‑
blioteka Kultury Współczesnej – Narodowe Centrum Kultury, 6.
Rosenberg G., Krótki przystanek w drodze z Auschwitz, przeł. M. Kalinowski, Wołowiec 2014.
Rüsen J., Was ist Geschichtskultur? Überlegungen zu einer neuen Art, über Geschichte nachzuden‑
ken, [w:] Historische Faszination. Geschichtskultur heute, Hrsg. K. Füßmann, H.T. Grütter,
J. Rüsen, Köln–Weimar–Wien 1994.
Sewell Jr. W.H., Logics of History. Social Theory and Social Transformation, Chicago–London
2005.
Skarga B., Ślad i obecność, Warszawa 2004.
Skoczylas Ł., Od/budowa Zamku Królewskiego w Poznaniu i spory o poznańską pamięć społeczną,
„Przegląd Zachodni” 2014, nr 2.
Skoczylas Ł., Pamięć społeczna miasta – jej liderzy i odbiorcy, Warszawa 2014, Współczesne Społe‑
czeństwo Polskie Wobec Przeszłości, t. 8.
Szpociński A., Wprowadzenie. Przeszłość w dyskusjach publicznych, [w:] Przeszłość w dyskursie
publicznym, red. A. Szpociński, Warszawa 2013, Współczesne Społeczeństwo Polskie Wobec
Przeszłości, t. 6.
Traverso E., Historia jako pole bitwy, przeł. Ś.F. Nowicki, Warszawa 2014, Biblioteka Le Monde
Diplomatique.
White H., Poetyka pisarstwa historycznego, red. E. Domańska, M. Wilczyński, przeł. E. Domańska i in., Warszawa 2010, Horyzonty Nowoczesności, t. 6.
Za dużo marzeń, rozmowa „Dialogu” z profesor Krystyną Skarżyńską, psychologiem społecznym, na temat przemian polskiego społeczeństwa, „Dialog” 2015, nr 2.
Żychlińska M., Herosi pośród ruin. Kod romantyczny jako fundament polskiej polityki historycznej
na przykładzie Muzeum Powstania Warszawskiego, [w:] Przeszłość w dyskursie publicznym,
red. A. Szpociński, Warszawa 2013, Współczesne Społeczeństwo Polskie Wobec Przeszłości, t. 6.
Prof. dr hab. Anna WOLFF­‑POWĘSKA – historyk, politolog, obecnie wykładowca
Uniwersytetu SWPS, Wydział Zamiejscowy Poznań. Zajmuje się dziejami myśli politycznej w Europie, kulturą historyczną i polityczną Niemiec, teorią pamięci zbiorowej.
Jest autorką wielu publikacji, z których ostatnia Pamięć – brzemię i uwolnienie. Niemcy
wobec nazistowskiej przeszłości (1945­‑2010) (2011) została wydana również w języku
angielskim. Jest wydawcą autorskiej serii w wydawnictwie Peter Lang Geschichte, Erin‑
nerung, Politik (dotąd ukazało się 15 tomów).
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.03
Jolanta Ambrosewicz­‑Jacobs
Uniwersytet Jagielloński
jolanta.ambrosewicz­‑[email protected]
SPOTKANIA Z ZAGŁADĄ W POLSCE1
Abstract
Encounters with the Holocaust in Poland
Repressed memories remain active and their outcomes bring undesirable effects for education about the Holocaust. How can facts and events that have
been repressed or dismissed from the individual and collective memory be reintegrated into social consciousness? When will the memory of the Holocaust
in Poland become a shared, collective legacy for Poles? How can education
about the Holocaust deal sensitively with the Polish national sense of martyrdom? This remains a crucial question for Polish society. Can memorial sites,
museums, historians, writers, educational institutions and civic organizations
in post­‑communist Poland create space where the voice of Jewish victims and
second and third generations can be heard and where communities of memory
can integrate? Or will Polish society continue to be characterized by rivalry between competing memories? These questions form the foundation of my empirical studies and trigger interest in the evaluation of existing educational programs. A qualitative research, namely a participant observation of the Forum for
Dialogue among the Nations program ‘School of Dialogue’ in Warsaw, will attempt to answer the above questions.
Keywords: Holocaust, education about the Holocaust, memory of the Holo­caust
Słowa kluczowe: Zagłada, Holokaust, edukacja o Holokauście, pamięć Zagłady
1
Współpraca w części dotyczącej raportu z obserwacji uczestniczącej w Warszawie – Szymon Beźnic.
24
Jolanta Ambrosewicz­‑Jacobs
Politeja 2(47)/2017
Polacy byli świadkami niewyrażalnej zbrodni, ale – jak dowodzą badania –
w większości nie za bardzo ją zauważali w trakcie jej dokonywania, a potem nie za
bardzo przejmowali się zniknięciem dziesięciu procent ludności Polski przedwojen‑
nej. Jak więc teraz przywrócić pamięć tego, co się tutaj, obok nas stało?
Maria Janion2
T
ytuł mojego tekstu został sformułowany ostrożnie, gdyż proces odzyskiwania pamięci o Zagładzie w Polsce, pełen meandrów i wysp zarówno pamięci, jak i niepamięci, nie jest zakończony. Poddawany jest on wpływom polityki historycznej,
a zatem nie podlega jeszcze ani pełnej kategoryzacji, ani systematyzacji. Barbara Engelking i Jacek Leociak w słowie „Od Autorów” w drugim wydaniu monografii getta
warszawskiego dotknęli istoty spotkania ze światem, który w przestrzeni publicznej
powojennej Polski został zburzony, zasłonięty i zapomniany: Jeśli chcemy ujrzeć ten
zaginiony świat, musimy wydobyć go spod zwałów zapomnienia, obojętności i niewiedzy.
Jedynym obszarem, gdzie można jeszcze odnaleźć mieszkańców getta wraz z ich domami
i ulicami, z ich życiem, cierpieniem i śmiercią, jest miejsce w naszej pamięci3.
Kamieniem milowym rozwoju pamięci o Holokauście w świecie był transmitowany w mediach proces Adolfa Eichmanna, rozpoczęty 11 kwietnia 1961 r. Po raz
pierwszy od zakończenia II wojny światowej Prokurator Generalny Izraela Gideon
Hausner oddał głos świadkom i ocalałym, w przeciwieństwie do procesów norymberskich, w trakcie których skupiono się głównie na zbrodniach wobec państw na
skutek wywołania wojny przez Niemcy. Polska, kraj­‑świadek Holokaustu4, a jednocześnie kraj­‑ofiara II wojny światowej, gdy świeża historia Zagłady oddaliła się, zaczął zmuszać do wyjazdu Żydów, którzy w większości cudem przeżyli w Związku Radzieckim5, rzadziej w Polsce, i byli pełnoprawnymi obywatelami państwa polskiego.
Na przywracanie pamięci o historii i kulturze Żydów polskich trzeba było czekać do
2
3
4
5
M. Janion, Do Europy – tak, ale razem z naszymi umarłymi, Warszawa 2000, s. 167.
B. Engelking, J. Leociak, Getto warszawskie. Przewodnik po nieistniejącym mieście, wyd. II zm., popr.
i rozsz., Warszawa 2013, s. 11.
Przywołuję termin za: J.­‑Ch. Szurek, Między historią a pamięcią: polski świadek Zagłady, [w:] Zagłada
Żydów. Pamięć narodowa a pisanie historii w Polsce i we Francji. Wybrane materiały z kolokwium polsko­
‑francuskiego, Lublin 22­‑23 stycznia 2004, red. B. Engelking i in., Lublin 2006, s. 173­‑183.
23 VIII 1939 r. został zawarty Pakt o nieagresji między Niemcami a ZSRR, zawierający tajny protokół
dotyczący rozgraniczenia obustronnych stref interesów w Europie Wschodniej. Po agresji Niemiec (1 IX
1939 r.) i ZSRR (17 IX 1939 r.) na Polskę, zanim ostatecznie zamknięto granice, ok. 300 tys. Żydów
ze strefy niemieckiej okupowanej Polski uciekło przed nazistami do Związku Radzieckiego, często
w nadziei wyemigrowania do Palestyny. Większość z nich odmówiła przyjęcia obywatelstwa ZSRR
i została wywieziona w głąb kraju lub do obozów pracy. Po ataku Niemiec na Związek Radziecki 22 VI
1941 r. Hitler rozpoczął wprowadzanie w życie planu ludobójstwa Żydów europejskich. Na Wschodzie zginęło ok. 2 mln Żydów. Szanse na przeżycie mieli uciekinierzy oraz deportowani w głąb Związku Radzieckiego, wśród nich Żydzi polscy. Do Polski powróciła ze Związku Radzieckiego największa
grupa ocalonych, ok. 200 tys. Żydów polskich. Zob. M.C. Steinlauf, Pamięć nieprzyswojona. Polska
pamięć zagłady, przeł. A. Tomaszewska, Warszawa 2001, s. 50.
Politeja 2(47)/2017
Spotkania z Zagładą w Polsce
25
lat 80. XX w.6 We Francji książka o rządzie Vichy La France de Vichy, napisana przez
historyka amerykańskiego Roberta Paxtona, ukazała się 10 lat wcześniej, ale dopiero
w 1973 r. Opublikowana w 1978 r. przez Serge’a Klarsferlda Mémorial de la déporta‑
tion des Juifs de France (Księga pamięci Żydów deportowanych z Francji) z nazwiskami wszystkich deportowanych Żydów (było ich 76 tys.) oraz Księga pamięci dzieci
(11 tys.) to początek europejskiego dyskursu z historią i pamięcią III Rzeszy.
Muzeum Auschwitz­‑Birkenau często odwiedzano w Polsce w ramach szkolnych wyjazdów jako miejsce martyrologii narodu polskiego. Pomiędzy 1989 a 2000 r. uczniowie przyjeżdżali rzadziej (niewątpliwa reakcja na częściową depolonizację miejsca
pamięci), ale od 2001 r. obserwujemy stały wzrost wizyt7. Rozwój tanich lotów, szczególnie po 2005 r., miał także wpływ na masową turystykę, w tym „czarną turystykę”
(„tanatoturystykę”) do byłych obozów koncentracyjnych i obozów śmierci, w szczególności na frekwencję odwiedzających Muzeum Auschwitz­‑Birkenau; liczba odwiedzających po 2007 r. przekracza milion osób rocznie i stale rośnie8.
Erik H. Cohen9 słusznie zauważa, iż temat Szoa jest ściśle związany z antysemityzmem, prawami mniejszości, tożsamością narodową, wartościami uniwersalnymi, relacjami pomiędzy Izraelem a diasporą i ogólnie naturą ludzką. W coraz większym zakresie bywa łączony także z tematyką praw człowieka (w USA i w Europie) i z etyką
(głównie w USA). Nadal ograniczany jest potrzebą zapomnienia. Anne Applebaum
przytacza słowa Aleksandra Jakowlewa, przewodniczącego rosyjskiej komisji rehabilitacyjnej: Społeczeństwo jest obojętne na zbrodnie przeszłości, ponieważ zbyt wielu ludzi
czynnie w nich uczestniczyło10, które odnoszą się do zbrodni sowieckich, ale odsłaniają
również uniwersalne powody długiego milczenia wobec zbrodni nazizmu.
Postpamięć11 Zagłady obejmuje także niechęć do pamięci o indywidualnej kolaboracji w Europie i nowej historiografii odsłaniającej karty ciemnej historii indywidualnej i grupowej współpracy Europejczyków z Niemcami. Postpamięć włącza wszakże, w swoim nieświadomym obszarze, również postawy części Polaków wobec Żydów
w okupowanej Polsce. Kategoria postpamięci stworzona przez amerykańską badaczkę
z Uniwersytetu Columbia Marianne Hirsch jest pomocna w analizie projektów pamięci o Holokauście, aczkolwiek wymaga każdorazowo analizy zawartości projektów i nie
powinna być nadużywana. Postpamięć nie dotyczy własnych doświadczeń, ale tych
przeżytych przez poprzednie pokolenia, często traumatycznych. Gdy osoby doświadczone traumą nie wracają do wspomnień, ponieważ przynosi im to ból, wracają do nich
6
7
8
9
10
11
W 1983 r. ukazał się numer specjalny katolickiego miesięcznika „Znak” poświęcony tematyce żydowskiej, zatytułowany „Żydzi w Polsce i świecie. Katolicyzm – Judaizm” (1983, nr 2­‑3).
M. Kucia, Auschwitz jako fakt społeczny. Historia, współczesność i świadomość społeczna KL Auschwitz
w Polsce, Krakόw 2005.
Sześć byłych nazistowskich obozów śmierci znajduje się na terytorium obecnej Polski.
E.H. Cohen, Identity and Pedagogy. Shoah Education in Israeli State Schools, Boston 2013, s. 56.
A. Applebaum, Gułag, przeł. J. Urbański, Warszawa 2013, s. 519.
Termin utworzony przez: M. Hirsch, Family Frames. Photography, Narrative and Postmemory, Cambridge 1997. Wcześniej pojawił się w: taż, Family Pictures. Maus, Mourning and Post­‑Memory, „Discourse” 1992­‑1993, nr 2, s. 3­‑29.
26
Jolanta Ambrosewicz­‑Jacobs
Politeja 2(47)/2017
kolejne pokolenia, mimo że niekoniecznie zmniejsza to cierpienie pokrzywdzonych.
Powrót pamięcią do traumatycznych wydarzeń może być uzdrawiający, nie jest to jednakże regułą. Ograniczenia dostępu do pamięci mogą być spowodowane nie tylko autocenzurą, ale także celowymi działaniami struktur państwa.
Marianne Hirsch przywołuje termin „miejsca pamięci” (lieux de mémoire) ­Pierre’a
Nory12. Miejsca te mogą blokować procesy zapominania. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż Ronit Lentin przestrzega przed powracającym użyciem metaforycznego języka
Szoa, który jest częścią wymazywania Zagłady13. Przed wymazywaniem pamięci bronią takie inicjatywy w przestrzeni publicznej, jak projekt byłej dyrektorki Żydowskiego
Instytutu Historycznego w Warszawie Eleonory Bergman oraz architekta i projektanta Tomasza Leca. Dotyczył on układu punktów zakreślających granice getta warszawskiego w postaci zatopionych w chodniku napisów „Mur getta 1940–1943/Getto Wall
1940–1943” oraz tablic na istniejących fragmentach muru. Rzeźba­‑instalacja Leca, powstała w oparciu o badania Krzysztofa Pasternaka, upamiętnia kładkę nad ulicą Chłodną, łączącą małe i duże getto14. Miejsca pamięci w przestrzeni miasta nie będą jednak
funkcjonować w pamięci zbiorowej i świadomości historycznej kolejnych pokoleń bez
wysiłku edukacyjnego państwa oraz organizacji pozarządowych.
Głównym pytaniem badawczym leżącym u podstawy tego tekstu jest pytanie
o możliwość włączenia (re)konstruowanej postpamięci o Holokauście do kolektywnej
pamięci zbiorowej Polaków (poziom kultury narodowej) i do pamięci społeczności lokalnych (poziom regionalny). Ograniczę się do studium przypadku jednej organizacji, a konkretnie: jednego wybranego programu związanego z praktykami społecznymi
odnoszącymi się do symboli straty, jaką poniosła kultura polska po Holokauście, oraz
rytuałów upamiętnienia życia i śmierci ofiar Holokaustu (wprowadzanymi do przestrzeni publicznej) przez organizację pozarządową Forum Dialogu Między Narodami
(FDMN)15. Wcześniej przytoczę wybrane refleksje badaczy odnoszące się do zbiorowej
pamięci, m.in. propozycję Aleidy Assmann uczynienia z historii Holokaustu wspólnej
pamięci dla Europy oraz przykłady ścierania się różnych pamięci Polaków w przestrzeni
publicznej w Warszawie.
12
13
14
15
Tamże, s. 22.
R. Lentin, Introduction: Postmemory, Unsayability and the Return of the Auschwitz code, [w:] Re­
‑Presenting the Shoah for the Twenty­‑First Century, red. R. Lentin, New York 2004, s. 15.
P. Kosiewski, Zaznaczyć miejsce. Rozmowa z Tomaszem Lecem, Opór i Zagłada. Żydzi w Polsce. Rok
1943, „Tygodnik Powszechny” [dodatek] 2013, nr 16, s. 29.
Forum Dialogu między Narodami (http://www.dialog.org.pl/) udziela wsparcia nauczycielom poszukującym strategii w zakresie kontaktów młodzieży polskiej i żydowskiej. Ważną rolę odgrywa także
program „Zachować pamięć. Historia i kultura dwóch narodów” realizujący zobowiązania wynikające
z umowy między Rządem RP a Rządem Izraela o współpracy kulturalnej, naukowej i oświatowej. Program składający się z komponentu edukacyjnego „Bliżej siebie” dotyczy spotkań młodzieży polsko­
‑izraelskiej. Serwis www.polska­‑izrael.edu.pl oraz sieć koordynatorów regionalnych programu „Pamięć
i edukacja – uczymy się od siebie” przygotowuje nauczycieli do organizacji spotkań młodzieży z Polski i Izraela oraz wspiera ich działania. O projekcie, [online] http://www.polska­‑izrael.edu.pl/index.
php?option=com_k2&view=item&layout=item&id=125&Itemid=419&lang=pl, 29 II 2016. Na
uwagę zasługuje także publikacja FDMN Trudne pytania w dialogu polsko­‑żydowskim, Warszawa 2006.
Politeja 2(47)/2017
Spotkania z Zagładą w Polsce
27
Aleksandra Ubertowska, przywołując Haralda Weinricha, przypomina o Holokauście (Szoa)16 jako próbie wymordowania całego narodu żydowskiego, [który] może ja‑
wić się jako nieporównywalny i bezprzykładny zamach, wymierzony w kulturową pamięć
ludzkości, jako […] mord na pamięci – memoricid 17. Stąd, jak uzasadnia badaczka, status
przysługujący pamięci o Zagładzie w tak wielu dziedzinach badań humanistycznych
i społecznych.
Termin „pamięć” w naukach społecznych zawdzięcza wiele Maurice’owi Halbwachsowi, który już w latach 20. XX w. zajął się zjawiskiem pamięci zbiorowej, kładąc nacisk na teraźniejszość, determinującą to, co i jak pamiętamy z przeszłości. Przywołuję klasyka, aby pokazać, jak różnie może on być interpretowany przez współczesnych
historyków (Peter Novick) i literaturoznawców (Aleida Assmann). Aleida Assmann18
podkreśla znaczenie traum historycznych, stanowiących istotne punkty odniesienia do
przeszłości, w procesach tworzenia tożsamości zbiorowej. Jej zdaniem, Holokaust może
stać się paradygmatem i dostarczyć języka, sposobu komunikacji i artykulacji ofiarom
innych ludobójstw i traum historycznych. Tymczasem w wielu krajach europejskich
pamięci narodowe II wojny światowej pozostają nadal powojennymi, wybiórczymi
konstrukcjami z dominującymi, zamrożonymi narracjami narodu­‑ofiary i/lub narodu­
‑ruchu oporu. Te trwałe paradygmatyczne narracje mają funkcję obronną przed historiografią odsłaniającą kolaborację.
Peter Novick19 w swojej polemice z Aleidą Assmann i jej postulatem wspólnej
(­shared) pamięci Holokaustu dla zjednoczonej Europy traktuje pojęcie „pamięć zbiorowa” jedynie jako metaforę, która może mieć zastosowanie wyłącznie w odniesieniu
do społeczeństw przednowoczesnych, tradycyjnych, jednolitych. Metafora ta w stosunku do fragmentarycznych, stale zmieniających się społeczeństw przełomu XX i XXI w.
w dobie komunikacji elektronicznej wydaje się Novickowi problematyczna. Historyk
16
17
18
19
Dan Michman, emerytowany główny historyk Yad Vashem, w wykładzie wygłoszonym 29 VI 2014 r.
w Jerozolimie dla doktorantów Saul Kagan Fellowship uporządkował określenia używane zamiennie
na określenie Zagłady Żydów. Termin „Szoa” jest znany od lat 30. XX w., termin „ludobójstwo” pojawił się natomiast w 1943 r., a w publikacjach zaistniał w 1944 r. jako idea, w kontekście zapobiegania
zbrodniom wobec narodów lub innych grup ludzi. Do lat 70. był używany w związku z Holokaustem.
Wybitny historyk izraelski Yehuda Bauer uważa Holokaust za ekstremalną formę ludobójstwa. Natomiast Michman, przypominając, że w biurze Eichmanna znajdowały się listy Żydów z całego świata, nie zrównuje Holokaustu z ludobójstwem. Zamiarem inżynierów Holokaustu było według niego
oczyszczenie narodu niemieckiego i świata z nośników żydowskiego ducha, zniszczenie Jewish mind.
H. Weinrich, Lethe. Kunst und Kritik des Vergessens, München 2000, s. 232, [cyt. za:] A. Ubertowska,
Literatura i pamięć o Zagładzie: Archiwa, ślady, krypty, [w:] Stosowność i forma. Jak opowiadać o Zagła‑
dzie?, red. M. Głowiński i in., Kraków 2006, s. 265.
A. Assmann, Europe: A Community of Memory? (20th Annual Lecture, November 16, 2006), „GHI
Bulletin” 2007, nr 40, [online] https://www.ghi­‑dc.org/fileadmin/user_upload/GHI_Washington/
Publications/Bulletin40/011.pdf, 25 II 2016; taż, Response to Peter Novick, „GHI Bulletin” 2007,
nr 40, [online] https://www.ghi­‑dc.org/fileadmin/user_upload/GHI_Washington/Publications/
Bulletin40/033.pdf, 25 II 2016.
P. Novick, Comments on Aleida Assmann’s Lecture, „GHI Bulletin” 2007, nr 40, s. 27­‑31, [online]
https://www.ghi­‑dc.org/fileadmin/user_upload/GHI_Washington/Publications/Bulletin40/027.
pdf, 25 II 2016.
28
Jolanta Ambrosewicz­‑Jacobs
Politeja 2(47)/2017
nie podziela zatem opinii Assmann, że Zagłada może pełnić rolę „założycielskiego
mitu” zjednoczonej Europy. Jest zdania, iż inne państwa – poza Niemcami – nie przyjmą zaproszenia do partnerstwa w odpowiedzialności za Holokaust. Podając przykład
Stanów Zjednoczonych, stwierdza, że wspólna świadomość historyczna nie jest warunkiem koniecznym wspólnoty politycznej. Novick odnosi się także krytycznie do instrumentalizacji stosowanej przez pamięci zbiorowe, a mianowicie dowolnego doboru
faktów historycznych do upamiętniania, w zależności od aktualnych potrzeb politycznych, gdyż zawsze z definicji służą one celom teraźniejszości, a zatem instrumentalizacja jest pustą kategorią, o nikłej analitycznej przydatności.
W odpowiedzi Assmann podkreśla konstruktywistyczne podejście do terminu „pamięć zbiorowa”, uwzględniające wpływ symboli kulturowych na postrzeganie przeszłości, rozwijające się wraz z rozwojem badań nad pamięcią i tożsamością zbiorową od
lat 80. A zatem, broni swojego punktu widzenia, termin „pamięć zbiorowa” nadaje się
do analiz społeczeństw końca XX w. Tłumaczy także, w tym samym Biuletynie Niemieckiego Instytutu Historycznego w Waszyngtonie, iż jest daleka od postaw rewizjonistycznych pomniejszających winę i odpowiedzialność Niemców. Zauważa, że tam,
gdzie jest ofiara, jest także oprawca i nie są to stałe kategorie przypisane niezmiennie
tym samym ludziom. Wspólna pamięć nie oznacza jednej pamięci czy tych samych
podręczników, ale podzielaną/wspólną „świadomość historyczną” wydarzeń i ich ciągów przyczynowych. Assmann zgadza się z Novickiem, iż społeczeństwo nie jest żywym organizmem ze zbiorowym umysłem i wspólnym imaginarium oraz podkreśla, że
pamięć jest różnie konstruowana na różnych poziomach: jednostki, rodziny, społeczeństwa i narodu. Pamięci zbiorowe powinny jednak opierać się na podbudowie konstruowanej na wspólnej wiedzy i wartościach, a same z kolei stanowić bazę dla świadomości
historycznej. W polemice z Novickiem Assmann nie postuluje ujednolicenia pamięci
narodowych, ale uważa, iż w ich negocjowaniu konieczny jest wspólny punkt odniesienia, aby zmniejszyć różnice i uczynić pamięci narodowe bardziej zgodnymi ze sobą.
Zastanawiając się nad propozycją Assmann „wspólnej pamięci” dla Europy, warto
przypomnieć fakty historyczne: 350 tys. Żydów zamordowanych przez Rumunów na
Ukrainie, 600 tys. Żydów deportowanych do obozów przez rząd Węgier pod koniec
II wojny światowej, likwidację getta w Kownie przez Litwinów, udział obywateli krajów bałtyckich w formacjach mordujących Żydów. Podobną gorliwością odznaczały
się: Słowacja, Francja Vichy, Chorwacja, Serbia. Nawet Bułgaria, broniąc „swoich”, wydała „nieswoich” Żydów z Macedonii i Tracji. Należy pamiętać nie tylko o szmalcownikach, lecz także o mordowaniu Żydów ukrywających się na terenie okupowanej Polski
przez niektórych Polaków i grupy partyzantów, również z Armii Krajowej.
Dla obrazu historii pamięci i świadomości Zagłady w Polsce ważna jest konfrontacja danych uzyskanych z różnych źródeł, na różnych poziomach: oficjalnych deklaracji
i zobowiązań państwa, publikacji programów szkolnych i podręczników uwzględniających stan wiedzy i postawy młodzieży wobec Holokaustu, a także prezentacji konkretnych działań jednostek w lokalnych społecznościach. W przestrzeni aktywności
organizacji międzyrządowych ogólnoświatowe upowszechnienie pamięci o Holokauście jest działaniem zaledwie ostatnich 20 lat i zawdzięczamy je niewątpliwie Forum
Politeja 2(47)/2017
Spotkania z Zagładą w Polsce
29
4620 – forum rządów, które podpisały Deklarację Sztokholmską, zwołanym z inicjatywy premiera Szwecji Görana Perssona w dniach 26­‑28 stycznia 2000 r. Bezpośrednią
przyczyną był niepokój premiera związany z badaniami młodzieży szwedzkiej w 1997 r.
(próba 7927 osób w wieku 12­‑18 lat), które wykazały, że 30% badanych młodych Szwedów nie wierzy, iż Holokaust kiedykolwiek miał miejsce. Jest to przykład bezpośredniego wpływu badań opinii publicznej na decyzje polityczne, które przyniosły pozytywne dla woli upamiętnienia Holokaustu efekty w całym świecie. Zagadnienie, czy wola
ta była traktowana przez niektóre państwa wyłącznie jako przepustka do społeczności
UE, wymagałoby oddzielnych badań. Punkt 4. Deklaracji dotyczący woli politycznej
brzmi: Zobowiązujemy się zwiększyć nasze wysiłki mające na celu promowanie edukacji,
upamiętnienia i badań nad Holokaustem zarówno w krajach, które podjęły już działania
w tej dziedzinie, jak też w krajach, które chcą przyłączyć się do naszych wysiłków. Polska
jest państwem­‑sygnatariuszem Deklaracji Sztokholmskiej. Rezolucja PE 354.156 Parlamentu Europejskiego w sprawie pamięci o Holokauście, antysemityzmu i rasizmu została podjęta w 2005 r. ze skutkiem ustanowienia 27 stycznia Europejskim Dniem Pamięci
o Holokauście w całej UE. Zobowiązania rządów państw­‑sygnatariuszy do promowania edukacji o Holokauście dotyczą wspierania badań, pamięci i edukacji o Zagładzie,
ale nie uwzględniają jakości promowanych działań i dzieł21. Aby zorientować się, jakie
strategie przyczyniają się do zwiększenia wiedzy i świadomości historycznej, a jakie nie
są w ogóle skuteczne, konieczne były longitudinalne badania porównawcze. Trwające
trzy lata badania International Holocaust Remembrance Alliance, organizacji, która
powstała w 1998 r. i doprowadziła do podpisania Deklaracji Sztokholmskiej, zostaną
wkrótce opublikowane22.
20
21
22
Wcześniej, w 1998 r., powstała organizacja International Task Force for Holocaust Remembrance, Education and Research (ITF), obecnie nosząca nazwę International Holocaust Remembrance Alliance
(IHRA). Polska jest członkiem IHRA.
Na uwagę zasługują polskie i zagraniczne prace z wieloma refleksjami i rekomendacjami w zakresie
edukacji o Zagładzie oraz dorobek Centrum Badań nad Zagładą w PAN w Warszawie związany z przygotowaniem materiałów do nauczania o Zagładzie dla polskich edukatorów. Zob. T. Kranz, Pedago‑
gika pamięci jako forma edukacji muzealnej, [w:] Wizyty edukacyjne w Państwowym Muzeum na Maj‑
danku. Poradnik dla nauczycieli, red. tenże, Lublin 2012, s. 11; P. Trojański, Edukacja o Holokauście
w Polsce. Próba krytycznego bilansu, [w:] Edukacja muzealna w Polsce. Aspekty, konteksty, ujęcia, red.
W. Wysok, A. Stępnik, Lublin 2013; M. Kucia, Optymistyczne dane – niepokojące pytania – radykalne
wnioski, [w:] Auschwitz i Holokaust. Dylematy i wyzwania polskiej edukacji, red. P. Trojański, Oświęcim 2008, s. 35­‑44; Wybór źródeł do nauczania o Zagładzie Żydów na okupowanych ziemiach polskich,
wybór i oprac. zespół pod kierunkiem A. Skibińskiej i R. Szuchty, wstęp i słownik terminów R. Szuchta, wybór oprac. i wstęp do rozdz. Świadectwa literackie W. Młynarczyk, Warszawa 2010; B. Jędruszczak, W. Młynarczyk, R. Szuchta, Wybór źródeł do nauczania o zagładzie Żydów na okupowanych
ziemiach polskich. Ćwiczenia, Warszawa 2010; Holocaust Education in a Global Context, red. K. Fracapane, M. Haß, współpr. Topography of Terror Foundation, Berlin–Paris 2014; M. Gross, To Teach
the Holocaust in Poland: Understanding Teachers’ Motivations to Engage the Painful Past, „Intercultural Education” 2013, Vol. 24, nr 1­‑2, s. 103­‑120, [online] http://doi.org/10.1080/14675986.2013.
773126, 25 II 2016.
International Holocaust Remembrance Alliance, Research in Teaching and Learning about the Holo‑
caust. A Dialogue Beyond Borders, red. M. Eckmann, D. Stevick, J. Ambrosewicz­‑Jacobs, Berlin 2017,
IHRA Series, 3.
30
Jolanta Ambrosewicz­‑Jacobs
Politeja 2(47)/2017
Poświęciłam uwagę wybranej debacie współczesnych intelektualistów nad pojęciem „pamięci”, gdyż wydaje mi się, że w ostatnim dwudziestoleciu w Polsce i w Europie mamy do czynienia z dwiema niekiedy sprzecznymi tendencjami, które zostały
odzwierciedlone w badaniach opinii publicznej i działaniach w przestrzeni publicznej.
Niektóre sondaże pokazują zmęczenie historią, w szczególności historią II wojny światowej, w tym Holokaustu, a jednocześnie mamy do czynienia wręcz z „nadmiarem pamięci” w niektórych sferach życia publicznego i sztuki. W odniesieniu do Polski Andrzej Szpociński pytał: […] oto bowiem z jednej strony mamy do czynienia z niezwykle
rozbudowanym dyskursem o przeszłości narodowej w sferze publicznej, z drugiej zaś – od‑
notowanym w badaniach spadkiem zainteresowania społeczeństwa polskiego przeszłością
narodową. Jak wyjaśnić tę sprzeczność?23
Wybitna polska badaczka pamięci zbiorowej Barbara Szacka ujawniła, że w badaniach
przeprowadzonych w Polsce w 1988 r. wśród ludzi z wyższym wykształceniem 69% respondentów uważało, że znajomość przeszłości historycznej jest potrzebna współczesnemu
człowiekowi, podczas gdy w badaniach z 2003 r. tylko 49% badanych podzielało to zdanie24. Pomimo zmniejszającego się z czasem zainteresowania historią, wydarzenia i zachowania związane z czasami II wojny światowej pozostają w Polsce powodem do dumy,
a bardzo rzadko powodem wstydu. Na przestrzeni lat II wojna światowa niezmiennie była
powodem do dumy – jak wskazują badania ilościowe, według 36% badanych w latach
1965 i 1977 oraz 45% w 1988 r.25 Badania postaw Polaków Ireneusza Krzemińskiego
z 2002 r. ujawniły, że 55% respondentów było przekonanych, iż Polacy nie mogli uratować więcej Żydów, a 26% badanych było przeciwnego zdania. 72% respondentów uważało, że Polacy nie mają powodów do wyrzutów sumienia z powodu postaw wobec Żydów
w czasie wojny, a tylko 12% uważało, że mają. W badaniach Pentora z 2003 r. tylko 3%
badanych wstydziło się za negatywny stosunek do Żydów w czasie wojny26. W badaniach
jakościowych pojawiało się Jedwabne: Dziadek zapytany, czy wierzy w Jedwabne, to po‑
wiedział, że Jedwabne to wierzchołek góry lodowej27. Do przypadków mordowania Żydów
przez Polaków, opisanych i badanych przez polskich i zagranicznych historyków, dochodziło oprócz Jedwabnego również w wielu innych miejscowościach, np. w Radziłowie,
Szczuczynie, Stawiskach. Należą one do „niewypowiadanych opowieści”28.
Wyniki badań instytutu IMAS w Linzu i Harris Interactive z 2005 r.29 przeprowadzone wśród 20 tys. respondentów w 13 krajach w 60. rocznicę zakończenia II wojny
23
24
25
26
27
28
29
A. Szpociński, Pamięć przeszłości i strategie legitymizacyjne, [w:] Pamięć. Rejestry i terytoria. Memory.
Registers and Territories, red. P. Orłowska, przeł. J. Taylor­‑Kucia, Kraków 2013, s. 27.
B. Szacka, Czas przeszły, pamięć, mit, Warszawa 2006, s. 52, Współczesne Społeczeństwo Polskie Wobec
Przeszłości, 3.
Tamże, s. 159­‑161.
Pentor, Duma i wstyd. Wielkie badanie pamięci zbiorowej, „Gazeta Wyborcza” 2004, 17 IX.
B. Szacka, Czas przeszły…, s. 165.
Określenie zaczerpnęłam z pracy: K. Kaźmierska, Biografia i pamięć. Na przykładzie pokoleniowego
doświadczenia ocalonych z Zagłady, Kraków 2008, s. 117.
Harris Interactive and IMAS International Conduct Thirteen­‑Country Survey in Remembrance of 60th
Anniversary of World War II, [online] http://www.prnewswire.com/news­‑releases/harris­‑interactive­‑
Politeja 2(47)/2017
Spotkania z Zagładą w Polsce
31
światowej wskazują, że duży odsetek społeczeństw oczekuje zapomnienia o wojnie. Jednocześnie istnieje przeciwstawna tendencja – do pamięci o II wojnie światowej, poszukiwania historii rodzinnych wśród młodego pokolenia czy śladów pamięci Zagłady
w świadectwach ofiar i świadków. Postpamięć II wojny światowej i postpamięć Holokaustu nieustannie ścierają się ze sobą, tocząc niejednokrotnie bój o przestrzeń publiczną, z niesymetrycznie rozłożonymi siłami w niektórych krajach.
W dyskursie dotyczącym Zagłady obok postpamięci pojawiają się także inne terminy:
przeciw­‑pamięć (counter­‑memory), pamięć alternatywna, konkurencyjna lub opozycyjna.
Michel Foucault30 uważa, iż przeciw­‑pamięć dotyczy pamięci jednostek i grup wykluczonych, pozostających poza oficjalną narracją państwową dyktowaną przez posiadające władzę elity polityczne. Jest to pamięć spontaniczna, oddolna, przeciwstawiająca się opresyjnej pamięci rządzących, najczęściej analizowana w kontekście konfliktów etnicznych czy
historii krajów postkolonialnych. Wydaje się, że ten termin może być także zastosowany
w przypadku pamięci Zagłady w Europie Środkowo­‑Wschodniej, o którą w czasach zimnej wojny nie miał się kto tutaj upomnieć. To pamięć inicjowana przez liderów organizacji pozarządowych lub z potrzeby serca lokalnych nauczycieli. Wraz ze zmianą ustroju
politycznego przeciw­‑pamięć istniejąca w drugim, nieoficjalnym obiegu i w pamięci rodzinnej może stać się pamięcią oficjalną i tłumić inne obszary pamięci. W Polsce przez
lata pamięcią pomijaną, zniekształcaną i wykluczoną była właśnie pamięć o Zagładzie.
Tzvetan Todorov w Les Abus de la Mémoire31 zwrócił uwagę, że reżimy totalitarne
kontrolują informację w procesie systematycznej destrukcji pamięci. Przykładem niespotykanej wręcz próby kontroli był plan Himmlera z 1942 r. mający na celu zatarcie
śladów zbrodni III Rzeszy w Europie Wschodniej, zwłaszcza zbiorowych morderstw na
Żydach popełnianych przez Einsatzgruppen, noszący nazwę „Akcja 1005”. Nazwa operacji, o której pisze w swojej książce The Holocaust by Bullets francuski ksiądz Patrick
Desbois32, zaangażowany w odkrywanie zbiorowych grobów zamordowanych na terenach Ukrainy Żydów, pochodzi od numeru klasyfikacji listów. Trwająca od lata 1942
do końca 1944 r. Akcja 1005 polegała na wykopywaniu ofiar III Rzeszy i paleniu ich
ciał na wielkich paleniskach, na których mogło się ich pomieścić nawet 2 tys. Za operację usuwania ciał świadczących o rozmiarach zbrodni odpowiedzialny był Paul Blobel,
ten sam, który odpowiadał za zbrodnie popełnione w Babim Jarze. Zdefiniowany przez
system totalitarny III Rzeszy naród żydowski został skazany na śmierć, a ślady zbrodni starano się zatrzeć, aby nie pozostawić na to żadnych dowodów, a zatem zniszczyć
pamięć o nich. Paradoksalnie, jej nośnikiem stały się zmysły i pamięć jednostek i grup
społecznych, mieszkańców pobliskich wiosek, którzy nie mogli zapomnieć strasznego zapachu palonych ciał. Konfiskata pamięci nie odnosi się jednakże wyłącznie do
30
31
32
and­‑imas­‑international­‑conduct­‑thirteen­‑country­‑survey­‑in­‑remembrance­‑of­‑60th­‑anniversary­‑of­
‑world­‑war­‑ii­‑54587947.html, 20 II 2016.
M. Foucault, Language, Counter­‑Memory, Practice. Selected Essays and Interviews, przeł. D.F. Bouchard, S. Simon, Ithaca 1977.
T. Todorov, Les Abus de la Mémoire, Paris 1995.
P. Desbois, The Holocaust by Bullets. A Priest’s Journey to Uncover the Truth Behind the Murder of 1.5
Million Jews, New York 2008, s. 153.
32
Jolanta Ambrosewicz­‑Jacobs
Politeja 2(47)/2017
systemów totalitarnych, ale może stać się strategią wszystkich zapatrzonych w chwalebną przeszłość, odwracających się od przykładów hańby, szukających w przeszłości
pociechy lub/i kompensacji aktualnych niepowodzeń lub po prostu braku sukcesów.
Przykładem działania w przestrzeni publicznej postpamięci w Austrii jest projekt artystyczny Christophera Mayera „Audiowalk Gusen” („Audiospacer Gusen”)33, angażujący od 2007 r. publiczność w konfrontację z przeszłością poprzez głosy byłych więźniów
obozu koncentracyjnego Gusen I i II, świadków oraz oprawców. W obozie Gusen zginęło
37 tys. ze 120 tys. ofiar obecnego terytorium Austrii. To, o czym słyszą uczestnicy spaceru w słuchawkach, nie jest widoczne, tylko wyobrażone, gdyż spacer odbywa się w willowej dzielnicy mieszkalnej. Krajobraz nie uwidacznia śladów przeszłości, o której chciano
po wojnie zapomnieć, a haniebna i bolesna przeszłość może zostać jedynie odtworzona
w oparciu o świadectwa świadków epoki.
Barbara Szacka w książce Czas przeszły, pamięć, mit34 przytacza sposoby przekształcania pamięci wyodrębnione przez Roya F. Baumeistera i Stephena Hastingsa (1997). Uczeni amerykańscy wyróżnili: 1. pomijanie (selektywne przemilczanie nieprzyjemnych faktów),
2. fałszowanie (wraz z towarzyszącym mu zaprzeczaniem lub dodawaniem faktów), 3. wyolbrzymianie i upiększanie, 4. manipulowanie związkami pomiędzy faktami, czyli stronniczą
interpretację, 5. obwinianie nieprzyjaciół (dla minimalizowania własnych win i projektowania własnych win na wrogów), 6. zrzucanie winy na okoliczności oraz 7. konstruowanie kontekstu (upraszczanie dla wzmocnienia pozytywnego wizerunku własnej grupy).
Odsłonięty w 1948 r. pomnik Bohaterów Getta w Warszawie honorował powstańców getta, a jako jedyny w stolicy pomnik II wojny światowej oprócz pomnika Armii
Czerwonej „unieważniał” powstanie warszawskie i walkę AK35. W dotychczasowych
grupowych reprezentacjach relacji polsko­‑żydowskich, szczególnie w czasie debat wywołanych istotnymi tekstami (Jan Błoński36, Jan Tomasz Gross37), odnajdujemy wszystkie
powyższe typy przekształcania pamięci. Ich celem jest głównie podtrzymanie wizerunku
bohaterskich i szlachetnych Polaków. To reakcja na publikacje nowej historiografii czy
eseje apelujące do etyki zbiorowej, które burzą ten wizerunek. Skupianie się na pozytywnym autowizerunku, szczególnie w momentach mu zagrażających, blokuje przyswajanie
pomijanych dotąd faktów historycznych, takich jak przypadki (indywidualnej) kolaboracji Polaków z okupantem lub tropienie ukrywających się w czasie Zagłady Żydów, a także
wrażliwość na cierpienia grupy innej niż własna.
Narodowo­‑martyrologiczny kanon procesu socjalizacji […] przesłaniał nam (i ciągle
przesłania) cierpienia innych narodów – pisał Robert Traba38. W przestrzeni publicznej
33
34
35
36
37
38
Audiowalk Gusen, [online] http://audioweg.gusen.org/en/, 20 II 2016.
B. Szacka, Czas przeszły…, s. 29­‑30.
K. Kaźmierska, Biografia i pamięć…, s. 131.
J. Błoński, Biedni Polacy patrzą na getto, „Tygodnik Powszechny” 1987, nr 2, s. 1.
J.T. Gross, Sąsiedzi. Historia zagłady żydowskiego miasteczka, Sejny 2000; tenże, Strach. Antysemityzm
w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści, Kraków 2008; J.T. Gross, I. Grudzińska­‑Gross, Złote
żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach zagłady Żydów, Kraków 2011.
R. Traba, Historia – przestrzeń dialogu, Warszawa 2006, s. 47.
Politeja 2(47)/2017
Spotkania z Zagładą w Polsce
33
czasami wręcz zasłaniał upamiętnienie cierpienia Innych. W eseju Pamięć i tożsamość
w przestrzeni dawnego getta warszawskiego, opublikowanym w ważnym numerze kwartalnika „Herito” poświęconym konfliktom pamięci, Elżbieta Janicka39 pisze o strategiach
neutralizacji wobec pamięci Zagłady w Warszawie odzwierciedlonych w procedurach pa‑
cyfikacyjnych, wśród których wyróżnia najczęściej stosowane obstawienie. Jako przykład
wymienia skromny pomnik z 1988 r. usytuowany wzdłuż ulicy Stawki, upamiętniający deportację ponad 300 tys. obywateli polskich – warszawskich Żydów z dawnego
Umschlagplatz i umieszczony na środku ulicy, na skwerze Matki Sybiraczki, pomnik Poległym i Pomordowanym na Wschodzie z 1995 r. w formie wagonu z krzyżami, zwany
potocznie Golgotą Wschodu. Pomnik upamiętniający ok. 320 tys. obywateli polskich
różnych narodowości (w tym 70 tys. pochodzenia żydowskiego) deportowanych na
wschód, w przeciwieństwie do pomnika upamiętniającego Żydów warszawskich, nie ma
nic wspólnego z lokalizacją na terenie dawnego placu Muranowskiego, który stanowił
jeden z ważniejszych punktów żydowskiego oporu podczas powstania w getcie. Historia miejsca, jak pisze Janicka, jest „uwidoczniona” w sposób niezbyt wyraźny (pleksiglas
przysłonięty drzewami) i bez informacji o donosach na żołnierzy Żydowskiego Związku
Bojowego, po ich wyjściu z getta na aryjską stronę, w wyniku których zginęli.
O przestrzeni byłego getta warszawskiego piszą cytowani już wcześniej autorzy monografii historycznej getta Engelking i Leociak: Miejsce­‑po­‑getcie jest puste (chociaż za‑
budowane), jest ogołocone i martwe (chociaż wre tam życie). Miejsce ocalało, ale zostało
niejako wydrążone, pozbawione „treści”, „wnętrza”. Getto, które tutaj było, uległo zagła‑
dzie, ale owo „tutaj” pozostało, zasłonięte jednak obecnością dzisiejszego Muranowa. Zo‑
stały ramy, które mieszczą w sobie już inną rzeczywistość, pozostał punkt topograficzny,
kartograficzna abstrakcja40. Ta inna rzeczywistość stolicy Polski jest dodatkowo przysłaniana, jak ukazuje Janicka, reprezentacją przeszłości związanej z historią stalinizmu,
którego ofiarami byli Polacy o różnych korzeniach etnokulturowych i religijnych.
Przed zasłonięciem i zapomnieniem mogą ocalić projekty edukacyjne związane
z przestrzenią Warszawy i innych miast oraz mniejszych miejscowości w Polsce, realizowane przez samorządy i organizacje pozarządowe. Przykładem jest działalność FDMN,
która w 2010 r. objęła ponad 550 uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych
z Warszawy oraz małych miejscowości o bogatej historii żydowskiej. O dynamice rozwoju działań FDMN świadczy fakt, że w 2015 r. w warsztatach edukacyjnych Szkoły Dialogu wzięło udział ponad 40 szkół w całej Polsce. W ramach wizyt studyjnych
organizację odwiedziło 85 gości ze Stanów Zjednoczonych, Australii, Kanady, Wielkiej
Brytanii i Izraela, którzy aktywnie uczestniczyli w polsko­‑żydowskim dialogu41. Szerzej
działania FDMN zostaną omówione na przykładzie studium przypadku w dalszej części tekstu.
39
40
41
E. Janicka, Pamięć i tożsamość w przestrzeni dawnego getta warszawskiego, „Herito” 2013, nr 13,
s. 66­‑81.
B. Engelking, J. Leociak, Getto warszawskie…, s. 837.
Newsletter Forum Dialogu Między Narodami, 2 II 2016, [online] http://www.dialog.org.pl/news_
gala_szkoly_dialogu_2010.html, 11 II 2016.
34
Jolanta Ambrosewicz­‑Jacobs
Politeja 2(47)/2017
Heroiczno­‑martyrologiczny autowizerunek, jak słusznie dowodzi Janicka, dotyczy
nie tylko Polaków. Jest obecny w wielu krajach Europy Środkowo­‑Wschodniej i uzyskał
legitymizację także na poziomie decyzji politycznych UE, gdy Parlament Europejski
ustanowił Dzień Pamięci Ofiar Reżimów Totalitarnych, przyczyniając się do umocnienia dyskursu „dwóch ludobójstw” i zrównania ofiar obu systemów totalitarnych.
W Polsce nie zostały, niestety, przeprowadzone badania podobne do tych zespołu Haralda Welzera, które ujawniły rozbieżności pamięci rodzinnej Niemców (wspomnienia przechowywane w „rodzinnych albumach”, zgodnie z metaforą badaczy) i pamięci oficjalnej (metafora naukowego „leksykonu” opartego na faktach historycznych).
Dysonans poznawczy zostaje zniwelowany w oparciu o strategię wyłączenia opowieści
rodzinnych z kontekstu historycznego. Dyskurs prywatny, jak wykazały badania niemieckie, nie jest tożsamy z dyskursem publicznym.
W Polsce mieliśmy do czynienia z nikłym oddźwiękiem publicznym na publikacje
Zespołu Centrum Badań nad Zagładą w Warszawie: kierującej Centrum Barbary Engelking, Jana Grabowskiego, Jacka Leociaka, Małgorzaty Melchior, Dariusza Libionki,
Andrzeja Żbikowskiego, Agnieszki Haskiej, Marty Janczewskiej, Aliny Skibińskiej i Jakuba Petelewicza42 czy na publikacje Marcina Zaremby, Joanny Tokarskiej­‑Bakir i wielu
innych przedstawicieli historii krytycznej w Polsce. Zygmunt Bauman stwierdził podczas konferencji upamiętniającej w 2007 r. 60­‑lecie powstania Państwowego Muzeum
Auschwitz­‑Birkenau, że egzorcystów przybywa, ale przybywa także ciemnych zakamarków w historii i pamięci Zagłady. Bardzo trudno porzucić heroiczno­‑martyrologiczną
i zmitologizowaną wersję narodowych historii w Europie Środkowo­‑Wschodniej, dotkniętej traumą dwóch systemów totalitarnych. Status narodu­‑ofiary z definicji wyklucza zachowania haniebne, nieprzyzwoite, trudne do zaakceptowania, „zamiatane pod
dywan”, przysłaniane w przestrzeni publicznej przez pomniki poświęcone własnemu
cierpieniu. Strategia ta znana jest m.in. z przypadku Austrii, która bardzo długo odmawiała przyjęcia odpowiedzialności za zbrodnie narodowego socjalizmu. W ostatnim
dziesięcioleciu rozkwitają w tym kraju projekty badawcze i artystyczne organizacji pozarządowych i zwykłych obywateli, odnoszące się do obywatelskiej odpowiedzialności
za los Żydów w czasie Holokaustu.
Również w Polsce trwa proces zwracania się ku przeszłości, szczególnie nasilony
po 2000 r., obejmujący lokalną historię Żydów polskich. W 2001 r. Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę”, przy wsparciu Fundacji Forda i Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce, zrealizowało projekt „Ballada o Szydłowcu”, włączający historię kultury
żydowskiej w historię i czasy współczesne Szydłowca. Punktem wyjścia było zdjęcie
polsko­‑żydowskiej klasy miejscowego gimnazjum, a uczniowie odkrywali ślady kultury
żydowskiej w swoim własnym mieście.
Uczniowie polscy i żydowscy w ramach programu „Antyschematy” (działającego w latach 2000­‑2009), utworzonego przez Jerzego Fornalika, nauczyciela Ośrodka
Szkolno­‑Wychowawczego w Borzęciczkach w Wielkopolsce, porządkowali zaniedbane
cmentarze żydowskie, m.in. w Andrychowie, Koźminie Wielkopolskim, Krzepicach,
42
Na szczególną uwagę zasługuje kilkanaście tomów rocznika „Zagłada Żydów. Studia i Materiały”.
Politeja 2(47)/2017
Spotkania z Zagładą w Polsce
35
Dobrodzieniu, Radomsku, Białej koło Prudnika, Kamiennej Górze, Żabnie, Zduńskiej
Woli, Płaszowie, Kłodzku, Lesku, ukraińskich Brodach. Sprzątaniu cmentarzy towarzyszyły warsztaty integracyjne, służące m.in. przełamywaniu uprzedzeń między młodzieżą polską a żydowską. Powstała w 2008 r. organizacja Antyschematy 2, przekształcona
w fundację w 2014 r., działa przede wszystkim na terenie województw małopolskiego
i podkarpackiego. Jej prezesem jest Tomasz Malec, zaangażowany m.in. w warsztaty
z ornamentyki namacewnej, które odbywały się w latach 2008­‑2014 w Rymanowie, Jaśle, Ołpinach i Nowym Żmigrodzie, warsztaty dotyczące wielokulturowości Tarnowa
oraz Międzywojewódzkie Konkursy Korczakowskie dla młodzieży ze szkół specjalnych
i ­integracyjnych.
Olkuskie Stowarzyszenie Kulturalne „Brama” opracowało treść tablic poświęconych
pamięci olkuskich Żydów i przy wsparciu finansowym olkuskiego magistratu zawiesiło
je na murze lokalnego Muzeum Pożarniczego. Żydzi stanowili jedną trzecią mieszkańców tego miasta. W trakcie likwidacji getta w Olkuszu w ciągu dwóch dni wywieziono
i zgładzono 3,5 tys. Żydów. Członkowie stowarzyszenia „Brama” sami ustawiali macewy
na uprzednio zarośniętych cmentarzach żydowskich. Z czasem w porządkowaniu dwóch
cmentarzy żydowskich zaczęli brać udział także bezrobotni, których w ramach programu
„Konserwator” zatrudniło Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Olkuszu.
W prowadzonych przeze mnie badaniach nad pamięcią o Zagładzie w Polsce obserwowałam, jak oddolne inicjatywy liderów są przyjmowane przez lokalną społeczność43. O projektach „Bramy Grodzkiej­‑Teatru NN”, pracy Roberta Szuchty z młodzieżą w Treblince i Tykocinie, Towarzystwie Dawida Rubinowicza w Bodzentynie pisałam
w innych pracach44. Zasadniczym pytaniem skierowanym do działań FDMN jest: czy
organizacja w swoich działaniach przywracania pamięci o polskich Żydach wśród młodych Polaków zapobiega – jak pisał Robert Traba o obowiązkach pamięci w książce
o wymownym tytule Historia – przestrzeń dialogu – […] strategiom zapominania, które
są ślepe, niczego nie wiedzą i służą unikaniu odpowiedzialności45?
Analizę działań FDMN przedstawiono m.in. w oparciu o informacje Jakuba Petelewicza z FDMN i raport z obserwacji uczestniczącej warsztatu trenerek FDMN
43
44
45
Za udział w badaniach oraz raporty dziękuję Szymonowi Beźnicowi oraz zespołowi ekspertów i doktorantów współpracujących z Centrum Badań Holokaustu UJ, w szczególności: dr Joannie Stöcker­
‑Sobelman, dr Dagmarze Mrozowskiej, Katarzynie Kopff­‑Muszyńskiej, Elisabeth Büttner, Katarzynie
Suszkiewicz, Agnieszce Zajączkowskiej­‑Drożdż, Katarzynie du Vall, Robertowi Szuchcie. Tragicznie
zmarła w katastrofie pod Szczekocinami Maja Brand była zaangażowana w wiele projektów od momentu otwarcia Centrum Badań Holokaustu UJ. Pamiętamy o tym z wdzięcznością.
Zob. m.in.: J. Ambrosewicz­‑Jacobs, Postpamięć Zagłady w Polsce. Dobre praktyki w edukacji nieformal‑
nej, [w:] Miejsce po – miejsce bez. Konferencja zorganizowana przez Muzeum Historyczne Miasta Kra‑
kowa, 9­‑11 kwietnia 2015 roku w ramach wydarzenia Pamiętaj z nami, Kraków 2015, s. 325­‑338; taż,
Meandry pamięci i niepamięci Holokaustu. Konieczność ewaluacji praktyk edukacyjnych w oparciu o ba‑
dania empiryczne, [w:] Nasza szafa. Kultura, edukacja, animacja. Czerwiec–listopad 2014, red. A. Dąbrowicz, B. Muras, Łódź 2014, s. 38­‑49; J. Ambrosewicz­‑Jacobs, E. Büttner, Isolated Islands? Memory
of the Holocaust in Formal and Informal Education. The Case Study of Post­‑Communist Poland, „Politeja” 2014, Vol. 11, nr 27, s. 81­‑106, [online] http://dx.doi.org/10.12797/politeja.11.2014.27.04.
R. Traba, Historia – przestrzeń dialogu…, s. 35.
36
Jolanta Ambrosewicz­‑Jacobs
Politeja 2(47)/2017
przeprowadzonej przez Szymona Beźnica 10 listopada 2010 r. w Warszawie46 w ramach
projektu „Badanie postaw młodzieży polskiej wobec Żydów i Holokaustu”47. Program
edukacyjny „Szkoła Dialogu”48 skierowany jest do uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych i występuje w dwóch wariantach: „Szkoła Dialogu – Warszawa” jest
realizowana w placówkach w Warszawie od 2008 r., a „Szkoła Dialogu – Polska” jest
skierowana do młodych ludzi z małych miejscowości o bogatej historii żydowskiej. Celem programu jest poszerzanie wiedzy młodzieży na temat wielowiekowej obecności Ży‑
dów w Polsce poprzez samodzielne odkrywanie i upamiętnianie historii przedwojennej
społeczności żydowskiej w miejscu, w którym żyją49.
Kategoria „dialogu”, obecna zarówno w nazwie stowarzyszenia, jak i w nazwie programu edukacyjnego, przywołuje refleksję izraelskiego filozofa Avishai Margalita, który
uważa, że: Pamięć dzielona [ang. shared memory] nie rodzi się więc samoczynnie, w sposób
naturalny, lecz jest wynikiem skonstruowanego dialogu, toczącego się na przykład między
grupami, które odmiennie postrzegają przeszłość i które kształtują ją w odmienne narracje50.
Narracje dotyczące Zagłady w okupowanej Polsce, od czasu zakończenia II wojny światowej, są odmiennie przeżywane i wyrażane przez kolejne pokolenia Żydów i Polaków.
Program FDMN poprzez pracę u podstaw obejmuje przede wszystkim wypełnienie pamięcią przez pokolenie młodych Polaków pustki i straty odczuwanej przez drugie i trzecie pokolenie Żydów odwiedzających Polskę, a nieodczuwanej – z wyjątkiem
części nauczycieli, edukatorów i lokalnych liderów dbających o dziedzictwo polskich
Żydów – przez wielu Polaków. Program ten dotyczy pamięci żydowskiej, ale jednocześnie tożsamości polskiej, zniekształconej latami ideologizacji i milczeniem wstydu za
zachowanie sąsiadów, a także – w niektórych przypadkach odkrywanych przez nową
historiografię – za zachowanie członków własnych rodzin51.
W dyskursie nowej historiografii, zainspirowanej debatą wokół Jedwabnego, uwagę
badaczy skupia indywidualna i grupowa kolaboracja części społeczeństwa polskiego.
W dyskursie edukacji dominują polscy Sprawiedliwi wśród Narodów Świata. Pomiędzy tymi dyskursami brakuje połączeń52. FDMN realizuje programy edukacyjne zwią46
47
48
49
50
51
52
W Zespole Szkół nr 7 im. Szczepana Bońkowskiego. Obserwacja obejmowała czwarty etap szkolenia
prowadzonego w ramach programu „Szkoła Dialogu – Warszawa” przez trenerki Forum Dialogu Między Narodami: Małgorzatę Jastrzębską i Monikę Oszmaniec.
Projekt badawczy Jolanty Ambrosewicz­‑Jacobs realizowany w Centrum Badań Holokaustu Uniwersytetu Jagiellońskiego nad pamięcią o Holokauście w kontekście edukacji formalnej i nieformalnej
w Polsce.
Na podstawie opisu programu na stronie www.dialog.org.pl.
Uczyć się z historii. Doświadczenie totalitaryzmów XX wieku, [online] http://uczyc­‑sie­‑z­‑historii.pl/
pl/projekty/zobacz/112, 12 V 2017.
Cyt. za: M. Eckmann, Przykłady historyczne w edukacji antydyskryminacyjnej, [w:] Różowe trójkąty.
Zbrodnie nazistów na osobach homoseksualnych w kontekście edukacji antydyskryminacyjnej, red. K. Remin, Warszawa 2012, s. 91.
Zob. B. Engelking, J. Leociak, Getto warszawskie…
Zob. J. Ambrosewicz­‑Jacobs, R. Szuchta, The Intricacies of Education about the Holocaust in Poland.
Ten Years after the Jedwabne Debate, What can Polish School Students Learn about the Holocaust in
Politeja 2(47)/2017
Spotkania z Zagładą w Polsce
37
zane z podstawami, prerekwizytami pamięci o Zagładzie dążące do włączenia historii
i kultury Żydów polskich w historię regionalną i historię Polski. Badania empiryczne
Michała Bilewicza53 (niektóre z nich obejmują także działania FDMN) zawierają refleksje związane z włączeniem do programów spotkań młodzieży narracji o bohaterach
polskich, aby uniknąć postaw obronnych w dyskusjach nad Zagładą w Polsce. Wydaje
się, że proponowany krok, dobrze ugruntowany w społecznych teoriach tożsamości,
może w przyszłości spowodować zmniejszenie istniejącej rozłączności wymienionych
wyżej dyskursów.
Program „Szkoła dialogu – Warszawa” obejmuje cztery spotkania z trenerkami
FDMN, w tym dwie wycieczki i dwa warsztaty w szkole. Ich celem jest zapoznanie
uczniów z żydowską przeszłością Warszawy oraz stopniowe przygotowanie ich do stworzenia własnego projektu upamiętniającego przedwojenną żydowską społeczność stolicy. Podczas pierwszego spotkania trenerki Forum proponują do wyboru jedną z trzech
wycieczek po Warszawie: „Mowa kamieni” (wizyta na cmentarzu żydowskim przy ulicy Okopowej), „Próżna wczoraj i dziś” (spacer po ulicy Próżnej połączony z odwiedzinami w synagodze), „Żydowska Praga”. Celem każdej z nich jest zapoznanie uczniów
z podstawowymi pojęciami kultury, religii i tradycji Żydów polskich, a także ukazanie ca‑
łego bogactwa historii przedwojennej Warszawy54. Drugie spotkanie odbywa się w szkole. Warsztat ukazuje zróżnicowanie postaw wobec historii i losu Żydów w Polsce przed
II wojną światową i po niej. Uczniowie omawiają postawy zaangażowania i niezaangażowania na przykład w kontekście getta ławkowego czy Holokaustu55. Trzecie spotkanie obejmuje inspirowaną grami miejskimi wycieczkę po warszawskim getcie. W czasie
spaceru po Śródmieściu i Muranowie uczniowie odkrywają istniejące ślady zniszczonego
miasta oraz poznają historie związane z miejscami, które już nie istnieją. Trenerzy prze‑
kazują im najważniejsze informacje związane z historią getta. Na zakończenie oglądamy
powojenny Muranów, prowokując do nowego spojrzenia na klasyczne już pytania o zasad‑
ność budowania i życia na gruzach56.
Obserwacja uczestnicząca w ramach projektu badawczego ewaluacji projektów edukacyjnych w Polsce dotyczących pamięci Holokaustu objęła czwarty warsztat, w którym uczniowie rozmawiali na temat różnych form upamiętniania historii. Trenerki Forum wspólnie z uczniami podjęły dyskusję nad oddziaływaniem historii na obecne życie
warszawiaków, a następnie przygotowały uczniów do pracy nad ich własnym projektem57.
53
54
55
56
57
History Classes?, „Intercultural Education” 2014, Vol. 25, nr 4, s. 283­‑299, [online] http://dx.doi.org/
10.1080/14675986.2014.926156, 20 II 2016.
M. Bilewicz, History as an Obstacle: Impact of Temporal­‑based Social Categorization on Polish­‑Jewish
Intergroup Contact, „Group Processes & Intergroup Relations” 2007, Vol. 10, nr 4, s. 551­‑563, [online] http://dx.doi.org/10.1177/1368430207081540; tenże, Społeczna pamięć Holokaustu i Aus‑
chwitz wśród licealistów: wokół projektu badawczego „Trudne pytania”, [w:] Auschwitz i Holokaust…,
s. 23­‑34.
Forum Dialogu, [online] www.dialog.org.pl, 11 II 2016.
Tamże.
Tamże.
Tamże.
38
Jolanta Ambrosewicz­‑Jacobs
Politeja 2(47)/2017
Badany program FDMN starał się skupić na przywracaniu pamięci dzielnicy Warszawy zbudowanej na gruzach getta, na cmentarzu bez ogrodzenia i nagrobków, na gruzach, w których wszak znajdują się szczątki Żydów warszawskich. W obserwowanych
warsztatach FDMN wzięło udział 15 uczniów z klas o specjalności wojskowej bezpieczeństwa narodowego z rozszerzonym programem historii, wiedzy o społeczeństwie
i języka obcego, obejmującym warsztaty z zakresu ratownictwa medycznego i samoobrony oraz strzelectwa sportowego. Głównym celem spotkania było przygotowanie
uczniów do pracy nad ich własnym, wspólnym projektem, który miał dotyczyć różnych
miejsc pamięci i różnych sposobów ich upamiętniania. W trakcie pracy uczniów pojawiła się refleksja: Nie wiedziałem, że tyle obiektów w dzisiejszej Warszawie jest na terenie
getta. To robi wrażenie, nie wiedziałem tego, świadcząca o istnieniu dużego obszaru niepamięci historii własnego miasta i historii Zagłady.
Engelking i Leociak stwierdzili: Chodząc dzisiaj po obszarze byłego getta, doświad‑
czamy szczególnie paradoksu uobecniania pustki. Doświadczeniu temu towarzyszy swoiste
poszerzenie widzenia, podwojenie perspektywy. Oto zaczynamy widzieć to, czego nie wi‑
dzimy (wyobrażoną rekonstrukcję getta); natomiast w jakimś sensie nie widzimy już tego,
co widzimy (rzeczywistości postrzeganej tu i teraz). Topografia współczesnego Muranowa
staje się niejako przezroczystą zasłoną, która okrywa to, co naprawdę chcemy widzieć. Do‑
konuje się uobecnienie nieobecności, miejsce­‑po­‑getcie urealnia się, a samo getto – owo mia‑
sto nieistniejące – zostaje przywrócone pamięci58. Z kolei Sidra DeKoven Ezrahi uważa,
że powtarzalny charakter spotkań z przeszłością może stać się rodzajem inkantacji, rytu‑
ału – ale może też wskazywać na stale rozwijający się związek z niepogrzebanymi zmar‑
łymi59. Wspomniane wcześniej projekty grup Antyschematy i Antyschematy 2 wydają
się wskazywać na potrzebę związku, o którym pisze Ezrahi. Projekty te są także przykładem odpowiedzialności obywatelskiej za miejsca w przestrzeni publicznej, do której
należą także cmentarze żydowskie, i dbałości o miejsca pochówku mniejszości etnokulturowych na terytorium naszego kraju.
Przykładem braku zrozumienia dla poczucia obywatelskiej odpowiedzialności była
reakcja kobiety, która wraz z mężem zwiedzała ohel cadyka Elimelecha w Leżajsku60.
Według niej, o to miejsce, w jej widzeniu przestrzenie „brudne” i zaniedbane, powinni dbać tylko Żydzi. Fakt, że Żydzi zostali zamordowani, a mieszkający poza granicami Polski religijni Żydzi odbywają pielgrzymki do grobu cadyka tylko sporadycznie,
grób zaś znajduje się na terytorium Polski, pozostał poza jej świadomością historyczną.
Zwrócenie uwagi na ten fakt wywołało jeszcze większe napięcie.
FDMN określa, iż celem uczniowskiego projektu ma być przypomnienie nieznanej hi‑
storii Żydów warszawskich. Zachęcamy ich do poznawania historii ich własnych dzielnic,
poszukiwania zapomnianych życiorysów, miejsc, etc. W drugiej kolejności prosimy o to,
58
59
60
B. Engelking, J. Leociak, Getto warszawskie…, s. 837.
S. DeKoven Ezrahi, Holokaust a zmieniające się granice sztuki i historii, [w:] Reprezentacje Holokau‑
stu, wybór i oprac. J. Jarniewicz i M. Szuster, Kraków–Warszawa 2014, s. 268, Kolekcja „Literatury na
­Świecie”.
Obserwacja własna latem 2014 r.
Politeja 2(47)/2017
Spotkania z Zagładą w Polsce
39
by przygotowali taką formę upamiętnienia wybranej przez nich historii, jaka wyda im
się najbardziej odpowiednia. Może to być wycieczka, happening lub też projekt interneto‑
wy. Warto przypomnieć w tym miejscu badania empiryczne Instytutu Badania Opinii
Homo Homini z marca 2013 r., które wykazały, że ogólnie uczniowie warszawskich
liceów i techników raczej nie są ciekawi kultury żydowskiej, ale spośród propozycji różnych wydarzeń, w których chcieliby uczestniczyć, wybraliby wycieczkę po miejscach
związanych z historią Żydów w Warszawie61.
Trenerzy FDMN pilotują przygotowania do realizacji projektów, udzielając
uczniom wsparcia, choć już nie w formie warsztatów. Na zakończenie proszą uczestników o nadesłanie sprawozdania z przeprowadzonego projektu, który bierze udział
w organizowanym przez Forum konkursie. Całość programu wieńczy udział laureatów
konkursu i przedstawicieli szkół w uroczystej Gali Dialogu.
Uczniowie mogą zatem wziąć udział w projekcie, który sami wybiorą, nadadzą mu
treść i formę, a następnie zrealizują. Program FDMN realizuje zatem rekomendacje
powstałe w wyniku analizy wyników badań projektu badawczego Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (The European Union Agency for Fundamental Rights,
FRA), instytucji UE z siedzibą w Wiedniu. Badania przeprowadziła agencja rządowa
Szwecji Living History Forum w 2009 r. w oparciu o metody ilościowe i jakościowe
obejmujące: sondaż ministrów edukacji i kultury w państwach członkowskich UE,
sondaż i wywiady indywidualne wśród dyrektorów wybranych muzeów i miejsc pamięci, zogniskowane wywiady grupowe wśród nauczycieli, przewodników i uczniów oraz
obserwację uczestniczącą projektów w muzeach i w miejscach pamięci. Okazało się, że
uczniowie mają inne oczekiwania niż edukatorzy czy przewodnicy i nie chcą być przytłoczeni faktami historycznymi recytowanymi w szkołach lub podczas oprowadzania
w muzeach czy w byłych obozach koncentracyjnych/obozach śmierci, bez brania pod
uwagę ich wieku, poziomu wiedzy, motywacji i zainteresowań. Uczniowie – adresaci
działań w miejscach pamięci – chcą być aktywnymi uczestnikami procesu nauczania/
uczenia się i potrzebują uczenia zaangażowanego, biorącego pod uwagę ich potrzeby
poznawcze, emocjonalne i gotowość do działania. Podkreślano potrzebę uczenia się poprzez doświadczenie.
O edukacji antydyskryminacyjnej tworzącej pomosty pomiędzy przeszłością a życiem
i doświadczeniem uczestników pisała Monique Eckmann: Pomosty te mogą być budowa‑
ne w oparciu o wspólnoty pamięci, jak również poprzez odniesienia terytorialne. Miejscem
pamięci nie musi być pomnik. Może być nim ulica, dzielnica, wioska czy granica. Inno‑
wacyjne modele edukacyjne zasadzają się na przykład na włączeniu w pracę antydyskry‑
minacyjną zapamiętanej historii rdzennej lokalnej wspólnoty i doświadczeń osób nowo
przybyłych na dany obszar. Najbardziej owocnym tematem dialogu okazuje się często po‑
dobieństwo podejścia do rozwiązania problemu, a nie podobieństwo doświadczeń wikty‑
mizacji62.
61
62
Informacja nt. badań: [online] http://warszawa.jewish.org.pl/pl/aktualnosci/425­‑co­‑warszawscy­
‑uczniowie­‑wiedza­‑o­‑powstaniu­‑w­‑getcie­‑wyniki­‑badania, 11 II 2016.
M. Eckmann, Przykłady historyczne…, s. 93.
40
Jolanta Ambrosewicz­‑Jacobs
Politeja 2(47)/2017
Program FDMN poprzez unikatową strategię pracy z pamięcią nie konfrontował
doświadczeń wiktymizacji grup Polaków i Żydów, unikając w ten sposób rywalizacji
w cierpieniu, pojawiającej się czasami w trakcie edukacji szkolnej dotyczącej Zagłady.
Poczas obserwowanego warsztatu w ramach programu FDMN każda z grup uczniów
otrzymała zdjęcia, opisy, opinie ludzi, utwór muzyczny itp. przedstawiające różne sposoby upamiętniania historii: piosenkę o obronie Woli i Ochoty (upamiętnianie Powstania Warszawskiego), happening upamiętniający Zagładę Żydów (upamiętnianie
getta warszawskiego), zdjęcia Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Historii
Żydów Polskich i Zamku Królewskiego w Warszawie63.
W trakcie pracy z listą różnych sposobów upamiętniania wydarzeń historycznych
prowadzące warsztat trenerki FDMN zachęcały uczniów do wyboru takiej opcji, która
mogłaby prowadzić do realizacji własnego projektu kończącego cykl szkolenia64. W trakcie dyskusji uczniowie formułowali różne propozycje upamiętniania getta warszawskiego.
Rozważano wykorzystanie życiorysu prawdziwej lub fikcyjnej osoby podczas realizacji
projektu. W trakcie warsztatu liczba propozycji stopniowo ograniczyła się do następujących: film, happening, wycieczka/warsztaty dla innych, gra miejska, strona internetowa. Ostatecznie uczniowie zaplanowali organizację happeningu typu flash mob („błyskawiczny tłum”), w którym mieli stworzyć żywy mur getta z uczniów zaproszonych do
udziału w akcji. Zaplanowano sfilmowanie akcji i zamieszczenie filmu dokumentującego jej
przebieg w mediach społecznych. Zaproponowano hasło „Nigdy więcej murów”. Zastanawia‑
no się: „Może to hasło wykrzyczeć?”. Za konieczne uznano przygotowanie ulotki – ogłoszenia
informującego o akcji. Ustalono podział obowiązków, w tym wskazano grupę, która ma zdo‑
być mapę getta i zdecydować, w którym miejscu będzie ustawiony mur. Wyznaczono osoby
odpowiedzialne za zrobienie zdjęć, filmu telefonem komórkowym, poinformowanie o akcji
dziennikarzy i ewentualnie ekipy filmowej, umieszczenie relacji z akcji w Internecie65.
Na uwagę zasługuje skuteczność trenerek FDMN w zachęcaniu uczniów do dyskusji, bez sugerowania formy upamiętnienia i kształtu ostatecznego projektu. Trenerki
były moderatorkami dyskusji, wskazującymi zalety i trudności propozycji upamiętnienia
II wojny światowej oraz Zagłady, a uczniowie mieli realny wpływ na decyzje dotyczące
63
64
65
Z raportu Szymona Beźnica: Każda grupa analizowała swój zestaw zdjęć. Uczniów poproszono by każda
grupa udzielała odpowiedzi na pytania wypisując je na dużym arkuszu papieru. Po wpisaniu odpowiedzi
na pytania zestaw pomocy wraz z arkuszem udzielonych odpowiedzi był pozostawiany na miejscu, a grupa
przenosiła się zgodnie z ruchem wskazówek zegara do kolejnego stanowiska. Tam zapoznawała się z kolej‑
nym zestawem pomocy. W ten sposób każda z grup po pozostawieniu swojego zestawu otrzymywała nowy
zestaw, który musiała skomentować dopisując do wypełnionego przez poprzedników arkusza swoje reflek‑
sje, uwagi, spostrzeżenia. W ten sposób każda kolejna grupa mogła dopisywać do arkuszy oprócz refleksji,
także własne uwagi, komentarze [manuskrypt].
Z raportu Szymona Beźnica: Ważne wydaje się to, że prowadzące nie narzucały uczniom sposobu/for‑
my, którą powinni wybrać. Dbały natomiast o to, by poddać dyskusji poszczególne propozycje uczniów
[…]. Zaobserwowano, że niektóre grupy miały duże trudności z opracowaniem planu działań. Obser‑
watorzy zastanawiali się, czy część uczniów nie wymagała w tym momencie wsparcia od prowadzących.
Równocześnie jednak samo skonfrontowanie się uczniów z trudem tego zadania wydaje się ważne – uczy,
że takie działania wymagają dużej uwagi, zaangażowania i staranności już na etapie przygotowywania
[­manuskrypt].
Raport Szymona Beźnica [manuskrypt].
Politeja 2(47)/2017
Spotkania z Zagładą w Polsce
41
wyboru tematu i środków realizacji projektu, co jest zgodne z oczekiwaniami badanych
uczniów wyrażonymi podczas realizacji przytoczonej wcześniej ewaluacji edukacji FRA.
Praca trenerek w końcowym – bardzo trudnym etapie warsztatów – była bardzo dobrze
zorganizowana, precyzyjna i skuteczna. Prowadzące potrafiły bowiem doprowadzić cały
warsztat do finału, w którym uczniowie stworzyli bardzo konkretny projekt, w ramach któ‑
rego zostały rozpisane kolejne działania i role poszczególnych uczestników, został zaplano‑
wany czas realizacji oraz wskazane trudności i zagrożenia z tym związane66.
Projekt animacji społecznej „Burzymy mury” zrealizowany przez uczniów klas wojskowych CXXV Liceum Ogólnokształcącego im. Waldemara Milewicza z Warszawy
zajął II miejsce w konkursie. I miejsce zajął projekt pt. „Shalom Radoszyce” przygotowany przez uczniów Gimnazjum nr 1 im. Kazimierza Wielkiego w Radoszycach (woj.
świętokrzyskie). Nagrodą był dwudniowy pobyt studyjny w Krakowie i Auschwitz­
‑Birkenau oraz w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. W Kazimierzu Dolnym odbyły
się warsztaty trenerów Forum, podczas których uczniowie mogli zapoznać się z historią przedwojennej społeczności żydowskiej w małym miasteczku. Licealiści wzięli
udział m.in. w lekcji muzealnej w Kamienicy Celejowskiej, gdzie mogli obejrzeć obrazy
ukazujące żydowskich mieszkańców przedwojennego Kazimierza. Ponadto wszystkie
szkoły uczestniczące w programie FDMN otrzymują dyplomy i tytuły „Szkoły Dialogu” oraz zestaw książek na temat historii Żydów polskich67.
Wyniki badań wskazują, że historia polsko­‑żydowskich relacji w czasie okupacji dotąd nie została w Polsce w pełni zintegrowana68. Istotne jest pytanie: czy wspólna narracja Polaków i Żydów obejmująca II wojnę światową w ogóle jest możliwa? Wydaje
się, że wraz ze wzrostem nacisku na ukazywanie polskich Sprawiedliwych bez kontekstu historycznego ich bohaterstwa pogłębiająca się polaryzacja narracji jest nieunikniona. Niemniej jednak powinniśmy wsłuchiwać się w narracje różnych wspólnot pamięci, z definicji rozłącznych, aby w procesie pracy z pamięcią przeszłości (być może
kolejnego pokolenia) mogły pojawić się obok siebie głosy z różnych stron, podzielonych granicami narodowymi i państwowymi. Do zintegrowania narracji konieczna jest
umiejętność wsłuchiwania się w mikronarracje regionalne, dekonstruujące modelowe
wizerunki grup społecznych, a jednocześnie wzbogacające zasoby historii i pamięci.
Jednak często wiąże się to z koniecznością przebudowy tożsamości grupowych, co z kolei pociąga za sobą koszty natury psychologicznej69.
66
67
68
69
Tamże. Warto byłoby poświęcić uwagę problemowi współpracy z nauczycielami, którzy nie biorą
udziału w warsztatach. Wszak to oni pracują z młodzieżą przez cały rok lub przez kilka lat i nie powinni czuć się odizolowani. Takie głosy, niedotyczące obserwowanego warsztatu, pojawiały się zarówno
wśród „wyproszonych” nauczycieli, jak i ekspertów zagranicznych.
[online] http://www.dialog.org.pl/news_gala_szkoly_dialogu_2010.html; http://www.dialog.org.
pl/news_uczniowie_wyroznieni_w_konkursie_szkoly_dialogu_odwiedzili_kazimierz_dolny.html,
11 II 2016.
J. Ambrosewicz­‑Jacobs, Holocaust Consciousness among Polish Youth after the 1989 Collapse of Com‑
munism, [w:] Jewish Presence in Absence. The Aftermath of the Holocaust in Poland, 1945-2010,
red. F. Tych, M. Adamczyk­‑Garbowska, Jerusalem 2014, s. 717­‑757.
Por. analizę polityki historycznej w: L.M. Nijakowski, Polska polityka pamięci – esej socjologiczny, Warszawa 2008, Pejzaże Społeczne.
42
Jolanta Ambrosewicz­‑Jacobs
Politeja 2(47)/2017
Przedstawione w tym tekście warsztaty czy spotkanie córki Sprawiedliwych w Bodzentynie z uczestnikami seminarium dla polskich i szwedzkich nauczycieli, zorganizowanego przez Towarzystwo Dawida Rubinowicza70, a także wiele innych projektów
edukacyjnych w Polsce nie odsłoniły wszystkich postaw Polaków wobec Żydów w czasie
Holokaustu. Córka Sprawiedliwych opowiedziała o odejściu przechowywanego podczas Holokaustu Żyda z domu jej rodziców, wczesnym rankiem, po zakończeniu wojny.
Ukrywany w czasie wojny przyjaciel rodziny opuścił dom, gdy było jeszcze ciemno, gdyż
wiadomo, jak było. Nikt spośród obecnych na seminarium nauczycieli nie zapytał: „jak
było?”. W trakcie spotkań poruszających problematykę Zagłady pewne fakty pozostają
nadal w domenie tabu, nawet jeśli są prezentowane przez drugie czy trzecie pokolenie
świadków Zagłady. O wielu faktach historycznych związanych z postawami lokalnych
społeczności w czasie Zagłady i tuż po niej nadal nie mówi się w ogóle. Kaja Kaźmierska
słusznie zauważa, że to właśnie problem bycia biernym świadkiem pozostaje głównym, nie‑
przepracowanym dotychczas w pamięci polskiej tematem, i to zarówno w wymiarze pamięci
zbiorowej, jak i biograficznej71. Dodałabym, iż ten nieprzepracowany temat obejmuje nie
tylko bycie biernym świadkiem Zagłady, lecz także przemilczane w lokalnych społeczeństwach niegodne postawy członków własnej zbiorowości narodowej, m.in. donosy na
Polaków ukrywających Żydów, mordy, zawłaszczenia własności.
Engelking72 i Gross73 w swoich badaniach dochodzą do tych samych wniosków:
w okupowanej Polsce nie było społecznej aprobaty dla ratowania Żydów. Żydzi znaleźli
się poza ramami moralnej odpowiedzialności społeczeństwa polskiego czasów wojny.
Spotkania z historią i kulturą Żydów polskich powoli włączają ich do historii naszego
kraju, regionu i miasta czy miasteczka, ale rzadko prowadzą do konfrontacji z najciemniejszymi kartami dziejów.
Eckmann twierdzi, iż trudno odkrywa się historię członków własnej grupy jako
ofiar zbrodni przeciwko ludzkości, ale jeszcze trudniej jest odkrywać członków własnej
grupy jako kolaborantów, sprawców zbrodni, a także jako jej świadków. Pamięć wiktymizacji własnej grupy w przeszłości może dawać poczucie moralnej wyższości, o czym
pisał Dan Bar­‑Tal74. Natomiast konfrontacja z grupową (historyczną) odpowiedzialnością własnej grupy za zbrodnie wobec innych może wywołać poczucie wstydu, potencjalnie stanowiące zagrożenie dla tożsamości, o ile nie nastąpi aktywne i świadome
wzięcie na siebie odpowiedzialności za przeszłość.
70
71
72
73
74
Obserwacja uczestnicząca autorki.
K. Kaźmierska, Biografia i pamięć…, s. 114. Pamięć biograficzna odnosi się do doświadczeń zgromadzonych w trakcie życia ludzkiego i badana jest poprzez analizę wspomnień, pamiętników, listów, nagranych wywiadów i innych dokumentów osobistych.
B. Engelking­‑Boni, Psychological Distance between Poles and Jews in Nazi­‑occupied Warsaw, [w:] Con‑
tested Memories. Poles and Jews during the Holocaust and its Aftermath, red. J.D. Zimmerman, New
Brunswick 2003.
J.T. Gross, Upiorna dekada. Eseje o stereotypach na temat Żydów, Polaków, Niemców i komunistów
1939­‑1948, Kraków 2007.
D. Bar­‑Tal, Sociopsychological Foundation of Intractable Conflicts, „American Behavioral Scientist”
2007, Vol. 50, nr 11, s. 1430­‑1453, [online] http://dx.doi.org/10.1177/0002764207302462.
Politeja 2(47)/2017
Spotkania z Zagładą w Polsce
43
Nauczyciele­‑eksperci w Polsce nauczają o Zagładzie, gdyż w Sobkowie byli Żydzi; bo
jestem w otoczeniu miejsc pamięci [w Brzeszczu]; bo zawsze od studiów wiedziałem, że tak
trzeba75. Edukatorzy i badacze dyskutują nad rolą muzeów i miejsc pamięci w kontekście praw człowieka, ale w Polsce ten dyskurs nie jest zbyt widoczny, poza konferencjami organizowanymi przez Międzynarodowy Dom Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu.
Muzea dokumentujące zbrodnie Holokaustu w Polsce (byłe obozy koncentracyjne i/
lub obozy zagłady) mają charakter muzeów historycznych, skupiających uwagę na faktach historycznych i wiedzy. Amerykański model nauczania o Holokauście w kontekście praw człowieka i etyki, a zatem związany ściśle z funkcją wychowawczą, nie jest
popularny w Polsce. Wystawy w muzeach są wystawami historycznymi, a oprowadzający po nich przewodnicy rzadko różnicują przekazywane treści w zależności od wieku
uczniów. Specyfika polskich wystaw w miejscach pamięci wynika ze specyfiki naszego kraju, będącego epicentrum Zagłady Żydów europejskich, i takiego podejścia oczekuje się od muzeów Zagłady. Uczniowie i dorośli zwiedzający powinni wiedzieć, co
wydarzyło się w danym miejscu, ale przekaz historyczny powinien prowadzić do wydobycia wniosków z przeszłości. Natomiast według badanych nauczycieli­‑ekspertów
uczeń w Polsce otrzymuje wiedzę poszufladkowaną, jak w XIX w., a prawa człowieka są
przedmiotem uwagi wyłącznie w ramach lekcji wiedzy o społeczeństwie76.
Zdarza się, że niektórzy nauczyciele, np. prowadzący historię i wiedzę o społeczeństwie lub uważający, iż konieczne jest łączenie obydwu podejść (m.in. Zbigniew Ryba
z Krakowa), „mieszają” obydwie dziedziny i wykorzystują wizytę w miejscach pamięci
do edukacji o prawach człowieka, ale nie jest to praktyka powszechna. Najbardziej pożądanym efektem edukacji o Holokauście i edukacji o prawach człowieka jest zaangażowanie młodych ludzi w działania organizacji pozarządowych, w działania obywatelskie
na rzecz społeczności lokalnych. Dla badanych nauczycieli nauczanie o Zagładzie ważne
jest dlatego, że są zainteresowani przekazem wiedzy, wzbudzeniem przeżycia i rozwojem
odpowiedzialności wśród uczniów. Dla nich istotne jest, co z tego wynika dla dzisiejszego świata, i chcą, aby uczniowie byli lepszymi, bardziej odpowiedzialnymi ludźmi.
W Sobkowie dba o to nauczycielka matematyki, w Krakowie wiele lat temu działania
w tym zakresie prowadziła niezwykle zaangażowana nauczycielka biologii. Arkadiusz
Walczak podkreśla wagę włączania uczniów w proces przygotowywania do edukacji
i uwzględniania motywacji oraz zainteresowań młodzieży (metoda arkusza zadaniowego pozwalającego na samodzielny wybór programu, metod i aktywności). Przestrzega
przed wzbudzaniem szoku i pozostawianiem uczniów z rozbudzonymi emocjami.
Wśród przeszkód i trudności w nauczaniu o Zagładzie w miejscach pamięci nauczyciele wymieniają: brak odpowiedniego przygotowania w trakcie studiów, drwiny
ze strony innych nauczycieli, niechętne nastawienie niektórych rodziców, brak wsparcia finansowego i logistycznego, poświęcanie własnego czasu wolnego na wyjazdy.
75
76
Uwagi wyrażone przez nauczycieli w trakcie zogniskowanego wywiadu grupowego w ramach badań
własnych autorki nad pamięcią Zagłady w Krakowie.
Uwaga Roberta Szuchty, nauczyciela historii w LXIV LO w Warszawie oraz eksperta Muzeum Historii Żydów Polskich Polin.
44
Jolanta Ambrosewicz­‑Jacobs
Politeja 2(47)/2017
Program FDMN poprzez swój rozmiar i inspirację nauczycieli i uczniów ukazuje, że
w kraju, w którym nie było żałoby po zamordowanych Żydach, możliwe jest przezwyciężenie dychotomii Freudowskiej żałoby i melancholii, podobnie jak w wielu innych
krajach, także w Niemczech. Ewa Domańska, analizując teorię metahistorii, przywołuje współczesne „kultury melancholii”, skupione na ranach historii, i „kultury żałoby”,
skoncentrowane na leczeniu traumy77. O ile melancholia oznacza stałe przeżywanie stra‑
ty, niemożność przejścia nad nią do porządku dziennego, o tyle praca żałoby pozwala na
pogodzenie się ze stratą i powrót do normalnego życia78 – pisze Jarosław Lubiak, analizując architekturę Muzeum Żydowskiego Daniela Libeskinda w Berlinie. Maria Janion79
uważa, że Holokaust był tak wielką masową zbrodnią, iż nie jest możliwe zakończenie
żałoby po stracie ponad miliona dzieci żydowskich – koniec żałoby mógłby oznaczać
zapomnienie, a Zagłady zapomnieć nie można. Brak końca żałoby nie jest równoznaczny z wezwaniem do melancholii, w moim rozumieniu słów Janion. Melancholia nie jest
właściwym rozwiązaniem ze względu na destrukcyjne koszty przeżywania przeszłości,
potencjalną regresję do wcześniejszych faz rozwoju i/lub narcystyczne skoncentrowanie na sobie i własnej grupie połączone z brakiem empatii. Lubiak przestrzega zarówno
przed melancholią, jak i przed końcem żałoby, która mogłaby doprowadzić do pogodzenia się ze stratą. Przywołuje tu propozycję Libeskinda, by zastąpić pracę żałoby –
pracą pamięci80. FDMN jest przykładem konstruktywnej, zaangażowanej i bardzo potrzebnej młodym ludziom „pracy pamięci” nad Zagładą w Polsce.
Bibliografia
Ambrosewicz­‑Jacobs J., Holocaust Consciousness among Polish Youth after the 1989 Collapse of
Communism, [w:] Jewish Presence in Absence. The Aftermath of the Holocaust in Poland,
1945-2010, red. F. Tych, M. Adamczyk­‑Garbowska, Jerusalem 2014.
Ambrosewicz­‑Jacobs J., Meandry pamięci i niepamięci Holokaustu. Konieczność ewaluacji praktyk
edukacyjnych w oparciu o badania empiryczne, [w:] Nasza szafa. Kultura, edukacja, animacja.
Czerwiec–listopad 2014, red. A. Dąbrowicz, B. Muras, Łódź 2014.
Ambrosewicz­‑Jacobs J., Postpamięć Zagłady w Polsce. Dobre praktyki w edukacji nieformalnej,
[w:] Miejsce po – miejsce bez. Konferencja zorganizowana przez Muzeum Historyczne Miasta
Krakowa, 9­‑11 kwietnia 2015 roku w ramach wydarzenia Pamiętaj z nami, Kraków 2015.
Ambrosewicz­‑Jacobs J., Büttner E., Isolated Islands? Memory of the Holocaust in Formal and In‑
formal Education. The Case Study of Post­‑Communist Poland, „Politeja” 2014, Vol. 11, nr 27,
[online] http://dx.doi.org/10.12797/politeja.11.2014.27.04.
77
78
79
80
Cyt. za: J. Dąbrowska­‑Zydroń, Pamięć i kontrpamięć w przekazie artystycznym. Wokół prac Christiana
Boltanski’ego, [w:] Pamięć Shoah. Kulturowe reprezentacje i praktyki upamiętnienia, red. T. Majewski,
A. Zeidler­‑Janiszewska, współpr. red. M. Wójcik, Łódź 2009, s. 685.
J. Lubiak, O nowy kształt pamięci. Muzeum Żydowskie w Berlinie, [w:] Pamięć Shoah…, s. 623.
Opowiadać o ludzkim cierpieniu. Andrzej Franaszek w rozmowie z profesor Marią Janion, „Tygodnik
Powszechny” 2007, nr 6, s. 8.
J. Lubiak, O nowy kształt pamięci…
Politeja 2(47)/2017
Spotkania z Zagładą w Polsce
45
Ambrosewicz­‑Jacobs J., Szuchta R., The Intricacies of Education about the Holocaust in Poland.
Ten Years after the Jedwabne Debate, What can Polish School Students Learn about the Ho‑
locaust in History Classes?, „Intercultural Education” 2014, Vol. 25, nr 4, [online] http://
dx.doi.org/10.1080/14675986.2014.926156.
Applebaum A., Gułag, przeł. J. Urbański, Warszawa 2013.
Assmann A., Europe: A Community of Memory? Twientieth Annual Lecture of the GHI, „GHI
Bulletin” 2007, nr 40, [online] https://www.ghi­‑dc.org/fileadmin/user_upload/GHI_Washington/Publications/Bulletin40/011.pdf.
Assmann A., Response to Peter Novick, „GHI Bulletin” 2007, nr 40, [online] https://www.ghi­
‑dc.org/fileadmin/user_upload/GHI_Washington/Publications/Bulletin40/033.pdf.
Audiowalk Gusen, [online] http://audioweg.gusen.org/en/.
Auschwitz i Holokaust. Dylematy i wyzwania polskiej edukacji, red. P. Trojański, Oświęcim
2008.
Bar­‑Tal D., Sociopsychological Foundation of Intractable Conflicts, „American Behavioral Scientist” 2007, Vol. 50, nr 11, [online] http://dx.doi.org/10.1177/0002764207302462.
Bilewicz M., History as an Obstacle: Impact of Temporal­‑based Social Categorization on Polish­
‑Jewish Intergroup Contact, „Group Processes & Intergroup Relations” 2007, Vol. 10, nr 4,
[online] http://dx.doi.org/10.1177/1368430207081540.
Bilewicz M., Społeczna pamięć Holokaustu i Auschwitz wśród licealistów: wokół projektu badaw‑
czego „Trudne pytania”, [w:] Auschwitz i Holokaust. Dylematy i wyzwania polskiej edukacji,
red. P. Trojański, Oświęcim 2008.
Błoński J., Biedni Polacy patrzą na getto, „Tygodnik Powszechny” 1987, nr 2.
Cohen E.H., Identity and Pedagogy. Shoah Education in Israeli State Schools, Boston 2013.
Dąbrowska­‑Zydroń J., Pamięć i kontrpamięć w przekazie artystycznym. Wokół prac Christia‑
na Boltanski’ego, [w:] Pamięć Shoah. Kulturowe reprezentacje i praktyki upamiętnienia,
red. T. Majewski, A. Zeidler­‑Janiszewska, współpr. red. M. Wójcik, Łódź 2009.
DeKoven Ezrahi S., Holokaust a zmieniające się granice sztuki i historii, [w:] Reprezentacje holo‑
kaustu, wybór i oprac. J. Jarniewicz, M. Szuster, Kraków–Warszawa 2014, Kolekcja „Litera‑
tury na Świecie”.
Desbois P., The Holocaust by Bullets. A Priest’s Journey to Uncover the Truth Behind the Murder
of 1.5 Million Jews, New York 2008.
Eckmann M., Przykłady historyczne w edukacji antydyskryminacyjnej, [w:] Różowe trójkąty.
Zbrodnie nazistów na osobach homoseksualnych w kontekście edukacji antydyskryminacyjnej,
red. K. Remin, Warszawa 2012.
Engelking B., Leociak J., Getto warszawskie. Przewodnik po nieistniejącym mieście, wyd. II zm.,
popr. i rozsz., Warszawa 2013.
Engelking­‑Boni B., Psychological Distance between Poles and Jews in Nazi­‑occupied Warsaw, [w:]
Contested Memories. Poles and Jews during the Holocaust and its Aftermath, red. J.D. Zimmerman, New Brunswick 2003.
Foucault M., Language, Counter­‑Memory, Practice. Selected Essays and Interviews, przeł.
D.F. Bou­chard, S. Simon, Ithaca 1977.
Gross J.T., Sąsiedzi. Historia zagłady żydowskiego miasteczka, Sejny 2000.
Gross J.T., Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści, Kraków 2008.
46
Jolanta Ambrosewicz­‑Jacobs
Politeja 2(47)/2017
Gross J.T., Upiorna dekada. Eseje o stereotypach na temat Żydów, Polaków, Niemców i komuni‑
stów 1939­‑1948, Kraków 2007.
Gross J.T., Grudzińska­‑Gross I., Złote żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach zagłady Ży‑
dów, Kraków 2011.
Gross M., To Teach the Holocaust in Poland: Understanding Teachers’ Motivations to Engage the
Painful Past, „Intercultural Education” 2013, vol. 24, nr 1­‑2, [online] http://doi.org/10.
1080/14675986.2013.773126.
Harris Interactive and IMAS International Conduct Thirteen­‑Country Survey in Remem‑
brance of 60th Anniversary of World War II, [online] http://www.prnewswire.com/news­
‑releases/harris­‑interactive­‑and­‑imas­‑international­‑conduct­‑thirteen­‑country­‑survey­‑in­
‑remembrance­‑of­‑60th­‑anniversary­‑of­‑world­‑war­‑ii­‑54587947.html.
Hirsch M., Family Frames. Photography, Narrative and Postmemory, Cambridge 1997.
Holocaust Education in a Global Context, red. K. Fracapane, M. Haß, współpr. Topography of
Terror Foundation, Berlin–Paris 2014.
Janicka E., Pamięć i tożsamość w przestrzeni dawnego getta warszawskiego, „Herito” 2013, nr 13.
Jędruszczak B., Młynarczyk W., Szuchta R., Wybór źródeł do nauczania o zagładzie Żydów na
okupowanych ziemiach polskich. Ćwiczenia, Warszawa 2010.
Kaźmierska K., Biografia i pamięć. Na przykładzie pokoleniowego doświadczenia ocalonych z za‑
głady, Kraków 2008.
Kosiewski P., Zaznaczyć miejsce. Rozmowa z Tomaszem Lecem, Opór i Zagłada. Żydzi w Polsce.
Rok 1943, „Tygodnik Powszechny” [dodatek] 2013, nr 16.
Kranz T., Pedagogika pamięci jako forma edukacji muzealnej, [w:] Wizyty edukacyjne w Państwo‑
wym Muzeum na Majdanku. Poradnik dla nauczycieli, red. T. Kranz, Lublin 2012.
Kucia M., Optymistyczne dane – niepokojące pytania – radykalne wnioski, [w:] Auschwitz i Holo‑
kaust. Dylematy i wyzwania polskiej edukacji, red. P. Trojański, Oświęcim 2008.
Lentin R., Introduction: Postmemory, Unsayability and the Return of the Auschwitz Code,
[w:] Re­‑Presenting the Shoah for the Twenty­‑First Century, red. R. Lentin, New York 2004.
Lubiak J., O nowy kształt pamięci. Muzeum Żydowskie w Berlinie, [w:] Pamięć Shoah. Kulturowe
reprezentacje i praktyki upamiętnienia, red. T. Majewski, A. Zeidler­‑Janiszewska, współpr.
red. M. Wójcik, Łódź 2009.
Newsletter Forum Dialogu Między Narodami, 2 II 2016, [online] http://www.dialog.org.pl/
news_gala_szkoly_dialogu_2010.html.
Nijakowski L.M., Polska polityka pamięci – esej socjologiczny, Warszawa 2008, Pejzaże Społeczne.
Novick P., Comments on Aleida Assmann’s Lecture, „GHI Bulletin” 2007, nr 40, [online]
https://www.ghi­‑dc.org/fileadmin/user_upload/GHI_Washington/Publications/Bulletin40/027.pdf.
Pentor, Duma i wstyd. Wielkie badanie pamięci zbiorowej, „Gazeta Wyborcza” 2004, 17 IX.
Research in Teaching and Learning about the Holocaust. A Dialogue Beyond Borders, red. M. Eckmann, D. Stevick, J. Ambrosewicz­‑Jacobs, Berlin 2017, IHRA Series, 3.
Steinlauf M.C., Pamięć nieprzyswojona. Polska pamięć zagłady, przeł. A. Tomaszewska, Warszawa 2001.
Szacka B., Czas przeszły, pamięć, mit, Warszawa 2006, Współczesne Społeczeństwo Polskie Wobec
Przeszłości, 3.
Politeja 2(47)/2017
Spotkania z Zagładą w Polsce
47
Szpociński A., Pamięć przeszłości i strategie legitymizacyjne, [w:] Pamięć. Rejestry i terytoria. Me‑
mory. Registers and Territories, red. P. Orłowska, przeł. J. Taylor­‑Kucia, Kraków 2013.
Szurek J.-Ch., Między historią a pamięcią: polski świadek Zagłady, [w:] Zagłada Żydów. Pamięć
narodowa a pisanie historii w Polsce i we Francji. Wybrane materiały z kolokwium polsko­
‑francuskiego, Lublin 22­‑23 stycznia 2004, red. B. Engelking i in., Lublin 2006.
Todorov T., Les Abus de la Mémoire, Paris 1995.
Traba R., Historia – przestrzeń dialogu, Warszawa 2006.
Trojański P., Edukacja o Holokauście w Polsce. Próba krytycznego bilansu, [w:] Edukacja muzeal‑
na w Polsce. Aspekty, konteksty, ujęcia, red. W. Wysok, A. Stępnik, Lublin 2013.
Trudne pytania w dialogu polsko­‑żydowskim, Warszawa 2006.
Ubertowska A., Literatura i pamięć o Zagładzie: Archiwa, ślady, krypty, [w:] Stosowność i forma.
Jak opowiadać o Zagładzie?, red. M. Głowiński i in., Kraków 2006.
Uczyć się z historii. Doświadczenie totalitaryzmów XX wieku, [online] http://uczyc­‑sie­‑z­
‑historii.pl/pl/projekty/zobacz/112.
Wybór źródeł do nauczania o zagładzie Żydów na okupowanych ziemiach polskich, wybór i oprac.
zespół pod kierunkiem A. Skibińskiej i R. Szuchty, wstęp i słownik terminów R. Szuchta,
wybór oprac. i wstęp do rozdz. Świadectwa literackie W. Młynarczyk, Warszawa 2010.
Dr hab. Jolanta Ambrosewicz­‑Jacobs, kulturoznawca, adiunkt w Katedrze
UNESCO ds. Edukacji o Holokauście w Instytucie Europeistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Stypendystka Pew w Centrum Praw Człowieka Uniwersytetu
Columbia w Nowym Jorku oraz DAAD w Domu Konferencji Wannsee w Berlinie.
W latach 2011­‑2012 Ina Levine Invitational Scholar w Center for Advanced Holocaust
Studies at United States Holocaust Memorial Museum. Laureatka Nagrody im. Ireny
Sendlerowej w 2012 roku (wspólnie z Marią Janion) ustanowionej przez Fundację Taubego na rzecz Życia i Kultury Żydowskiej. Wybrane publikacje: Me – Us – Them. Eth‑
nic Prejudices and Alternative Methods of Education: The Case of Poland (2003), To‑
lerancja. Jak uczyć siebie i innych (2003, 2004), Dlaczego należy uczyć o Holokauście?
(red. J. Ambrosewicz­‑Jacobs i L. Hońdo; 2003, 2004, 2005), Jak uczyć o Holokauście
i Auschwitz. Materiały dydaktyczne (red. J. Ambrosewicz­‑Jacobs, K. Oleksy i P. Trojański; 2007), Pamięć. Świadomość. Odpowiedzialność. Remembrance. Awareness, Responsi‑
bility (red. J. Ambrosewicz­‑Jacobs, K. Oleksy; 2008), The Holocaust: Voices of Scholars
(red. J. Ambrosewicz­‑Jacobs; 2009).
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.04
Sylwia Majdosz
Uniwersytet Rzeszowski
[email protected]
Pamięć i trauma dziedziczona
w Krajobrazie z dzieckiem
Romana Grena, Oskarżam Auschwitz
Mikołaja Grynberga oraz
Pensjonacie Piotra Pazińskiego
Abstract
The Memory and Inherited Trauma in The Landscape with a Child by Roman
Gren, I Accuse Auschwitz by Mikołaj Grynberg and The Guesthouse by Piotr
Paziński
On the basis of three literary texts quoted in the title of the article, the author
analyses and interprets the categories of postmemory and inherited trauma.
Roman Gren and Piotr Paziński create fictious nostalgic prose, whereas Mikołaj
Grynberg uses a feature genre, i.e. recorded conversations with the Auschwitz
survivors’ children. The focal idea and a starting point of the discourse is
Marianne Hirsch’s concept of postmemory. The authors of the selected texts attempt to face those experiences. Though differently emotionally and artistically
loaded, the texts focus on searching for the traces of ancestors and reconstructing
family stories, frequently shrouded in a veil of mystery. Recalling childhood memo‑
ries, the characters reveal family secrets (Jewish ancestry, the Holocaust experience
and repercussions) and gradually begin to understand vague and problematic fam‑
ily relations. All three texts aim at reconstructing the identity of the descendants of
the salvaged from Extermination, which allows them to recognize themselves in so‑
cial, psychological and historical dimensions.
Keywords: postmemory, Shoah, Holocaust, Polish Jews, Jewish identity
Słowa kluczowe: postpamięć, Holocaust, Zagłada, Żydzi polscy, żydowska tożsamość
50
Sylwia Majdosz
Politeja 2(47)/2017
A
merykański historyk, Michael C. Steinlauf, w pracy Pamięć nieprzyswojona dokonał wartościującej periodyzacji polskiej pamięci o Zagładzie. Podzielił ją na pięć
okresów, które nazwał kolejno: pamięcią poronioną (1944­‑1948), pamięcią stłumioną
(1948­‑1968), pamięcią wygnaną (1968­‑1970), pamięcią zrekonstruowaną (1970­‑1989)
oraz pamięcią odzyskaną (1989­‑1995)1. Przy ostatniej cezurze postawił znak zapytania.
Steinluaf zwrócił uwagę na wyróżniającą pisarzy urodzonych po wojnie silną potrzebę
poszukiwania świata przed Zagładą i przedstawiania Polski jako kraju wielokulturowego, z wyeksponowaniem jego żydowskich mieszkańców. Literatura ta przedstawia świat
odmienny od homogenicznego etnicznie PRL­‑u, w którym dorastała ta generacja pisarzy. Badacz zauważa ponadto, że dla wielu młodych Polaków obraz Żyda wyrasta z ciszy
– nie tylko tej, która zapadła po 1968 r., ale tej, która przenikła wszystkie powojenne lata2.
Z kolei Przemysław Czapliński uznał za punkt zwrotny w polskim dyskursie o Zagładzie rok 1985, gdy po dekadach milczenia temat ten powrócił dzięki serialowi telewizyjnemu Shoah Claude’a Lanzmanna3. Dziewięciogodzinny film poruszył przemilczany wcześniej temat stosunku Polaków do Żydów w okresie przedwojennym i określił
ich status jako świadków Zagłady4. Dokument francuskiego twórcy był zatem ważnym
przyczynkiem do podjęcia tematu Zagłady przez autorów, którzy urodzili się po drugiej
wojnie światowej. Okazało się, że choć nie był im znany z doświadczenia, miał ogromny
wpływ na ich postrzeganie rzeczywistości, co pokazały napisane przez nich utwory literackie. Ukazywały one Holokaust już nie z perspektywy świadków, ale spadkobierców
pamięci historycznej5. Warto wspomnieć utwory, które weszły do kanonu współczesnej
1
2
3
4
5
M. Steinlauf, Pamięć nieprzyswojona. Polska pamięć Zagłady, przeł. A. Tomaszewska, Warszawa 2001,
s. 59.
Tamże, s. 120­‑121.
P. Czapliński, Prześladowcy, pomocnicy, świadkowie. Zagłada i polska literatura późnej nowoczesności,
[w:] Zagłada. Współczesne problemy rozumienia i przedstawiania, red. P. Czapliński, E. Domańska,
Poznań 2009, s. 155, Biblioteka Literacka „Poznańskich Studiów Polonistycznych”, t. 56. Podobna rama
czasowa została nakreślona przez Piotra Foreckiego i wyraża się w tytule jego książki Od Shoah do
„Strachu”. Spory o polsko­‑żydowską przeszłość i pamięć w debatach publicznych, Poznań 2010. W pracy
tej czytamy: Od połowy lat 80. swoistym społecznym fenomenem stał się nagły wzrost zainteresowania
tematyką żydowską i w ogóle Żydami, by nie powiedzieć o panującej wówczas modzie […] Widownię
przyciągał Skrzypek na dachu, a w meandry żydowskich sztetli wprowadzał czytelników Isaac Bashevis
Singer, którego książki cieszyły się ogromna popularnością. Tamże, s. 117.
W książce Bartosza Kwiecińskiego, będącej filmoznawczą analizą dokumentu Lanzmanna, czytamy:
[Shoah] jest filmem ważnym historycznie, który stał się ikoną autorskiej strategii podjęcia tematu Ho‑
locaustu […]. Równie ważne są pytania, które film Lanzmanna sprowokował. Jego odbiór we Francji,
w Niemczech, Izraelu i Polsce udowadnia, że Shoah zainicjował narodowe dyskusje, każąc tym społeczno‑
ściom jeszcze raz zrewidować swój komfort pamięci. Dla Francuzów był pretekstem do ucieczki od własnego
poczucia historycznej winy, dla Żydów stawiał pytania o sens polityki historycznej państwa Izrael, wreszcie
dla Polaków był pierwszym tak radykalnym zaczynem fermentu w myśleniu o grzechu obojętności. W cza‑
sach, gdy dyskusje te były licencjonowane przez cenzurę, a polska pamięć wojny skażona była oportunistycz‑
nym, monolitycznym przeświadczeniem o nieskalanym heroizmie w czasach okupacyjnej nocy. B. Kwieciński, Obrazy i klisze. Między biegunami wizualnej pamięci Zagłady, Kraków 2012, s. 14­‑15.
Po 1985 roku ukazało się również wiele nowych książek o Zagładzie napisanych przez jej ofiary
i świadków, m.in. Początek Andrzeja Szczypiorskiego (1986), Sublokatorka Hanny Krall (1986), tekst
Politeja 2(47)/2017
Pamięć i trauma dziedziczona…
51
literatury polskiej – Weisera Dawidka Pawła Huellego (1987) i Zagładę Piotra Szewca (1987). Przygotowały one grunt dla nowych narracji i zwiastowały dojście do głosu
kolejnych roczników dorastających w powojennej rzeczywistości, naznaczonej brakiem
zamordowanej i wypędzonej części dawnej społeczności, okaleczonej niepełnym, po
części sfałszowanym wizerunkiem tego doświadczenia w dyskursie publicznym i sztuce.
Proces zachodzący po 1985 roku w polskiej literaturze Czapliński nazwał „odzyskiwaniem Zagłady”6. Badacz zwrócił uwagę na jego artystyczną odmienność, widoczną w obecnej w tekstach podejmujących tę problematykę nowej perspektywie narracyjnej, którą nazwał strategią „półnarratora” i tak charakteryzował: W strategii tej czytamy
opowieści, w których pomiędzy nas i historię Zagłady wstawiono rozmaite sygnały dystansu.
Rodzi się on z różnych zabiegów: autor odsłania przed nami sytuację samego aktu opowia‑
dania, podkreśla, że nie przekazuje własnej historii ocalenia albo koncentruje się na – pro‑
blematycznych, dramatycznych, wydrążonych z życia – losach ludzi ocalonych. Mamy więc
w takich narracjach do czynienia z zasadniczą nietożsamością: sytuacji opowiadanej i sy‑
tuacji opowiadania, narratora i bohatera, ocalenia i życia […] Narrator nie jest tu bowiem
uczestnikiem dawnych wydarzeń, lecz słuchaczem i przekaźnikiem opowieści7. Jan Błoński,
omawiając ten okres w literaturze, zauważył także wzmożoną aktywność polskich pisarzy
żydowskiego pochodzenia8. Celem, jaki sobie postawili, była analiza procesu powrotu do
życia codziennego po Zagładzie, będącej granicznym doświadczeniem ich rodziców. Interpretując te narracje, Czapliński zwrócił uwagę, że ich autorzy nie korzystają z własnych
doświadczeń, lecz próbują uporać się z własną postpamięcią, a więc tym bagażem Holocau‑
stu, który mimo braku przeżyć, osadziła w ich indywidualnej pamięci kultura społeczna i ko‑
munikacja rodzinna. Są przesiąknięci Zagładą, choć nigdy się z nią nie zetknęli. Nigdy
fizycznie nie byli przez nią zagrożeni, a przecież w jakiś sposób się przed nią bronią9.
Potomkowie ocalonych z Holokaustu próbowali wskrzesić nieistniejący świat swoich przodków i opowiedzieć ich historie, a także odnaleźć w nim siebie, zrekonstruować swoją żydowską tożsamość. Bardzo często był to bowiem fakt w ich egzystencji
przemilczany, będący tajemnicą kryjącą się za rodzinnymi dramatami. Nie są to zatem
teksty opowiadające o Zagładzie, ale o dalszym życiu ocalonych w cieniu Zagłady i traumie przechodzącej na kolejne pokolenia. Czapliński tak opisał ten proces: kłopot z tymi
dziełami polega […] na tym, że przywołują Zagładę w sposób oczywisty, a zarazem nieja‑
sny. Mówią o niej, ale nie tylko o niej i nie przede wszystkim o niej. Nie są – by posłużyć się
rozróżnieniem Ankersmita – ekspresją doświadczenia Holocaustu, lecz ekspresją dotyczącą
Holocaustu10.
6
7
8
9
10
Biedni Polacy patrzą na getto Jana Błońskiego opublikowany 11 stycznia 1987 roku w „Tygodniku Powszechnym” i Umschlagplatz Jarosława Marka Rymkiewicza (1988), w którym również pojawiają się
nowe strategie narracyjne. Por. P Czapliński, Prześladowcy…, s. 155.
P. Czapliński, Odzyskiwanie Zagłady, „Przegląd Polityczny” 2003, nr 61, s. 72­‑80.
Tamże, s 75­‑76.
J. Błoński, Autoportret żydowski czyli o żydowskiej szkole w literaturze polskiej, [w:] tegoż, Biedni Polacy
patrzą na getto, Kraków 1996, s. 63.
P. Czapliński, Zagłada i profanacje, „Teksty Drugie” 2009, nr 4, s. 202.
Tamże, s. 199.
52
Sylwia Majdosz
Politeja 2(47)/2017
Jednym z takich utworów jest napisany na emigracji zbiór opowiadań Romana Grena Krajobraz z dzieckiem, wydany w 1996 roku. Autor opowiada w nim o dzieciństwie
w Polsce żydowskiego dziecka urodzonego już po Zagładzie. W autorskim komentarzu
czytamy, że impulsem do napisania książki było pragnienie oczyszczenia się z negatywnych, niszczących emocji przez uporządkowanie własnej przeszłości, której pamięć ze
zdwojoną mocą powróciła, gdy wyjechał z kraju: Emigracyjna rzeczywistość wzbogaciła
się o nowy wymiar: w powikłaną codzienność wkradły się wspomnienia, powróciły zapo‑
mniane zwidy i upory. Nie pomogły egzorcyzmy – zrozumiałem, że tylko powołując nocne
majaki do życia będę w stanie od nich się uwolnić. W grudniu 1995 wysłałem do Warsza‑
wy pierwszą wersję Krajobrazu z dzieckiem…11
Niewielka książka, złożona z dziewięciu, ułożonych w ciąg przyczynowo­‑skutkowy
opowiadań, przedstawia historię chłopca, przed którym rodzice zataili żydowskie pochodzenie. Ukrywanie prawdziwej tożsamości było najbardziej bezpośrednią kontynuacją
żydowskiego losu po Zagładzie. Bohater, zarazem narrator Krajobrazu z dzieckiem, nie
ma imienia, co jest wyrazistym sygnałem jego zagadkowego pochodzenia. Czytelnik podąża za nim, gdy próbuje z przyjętej w książce perspektywy dziecka rozszyfrować dochodzące do niego sygnały, że jest Żydem. W kolejnych opowiadaniach w beztroskim świecie
dzieciństwa pojawia się coraz więcej niewytłumaczalnych sytuacji, które bohater próbuje
wyjaśnić i zrozumieć. Tytuły opowiadań: Pomarańcze, Breloczek, Na koloniach – pozornie proste, rodem z literatury dziecięcej i młodzieżowej – zawierają istotne wskazówki,
które prowadzą do rozpoznania przez bohatera swojego losu. Opowiada on na przykład
o przesyłkach „z dalekiego świata”, o których nigdy w domu nie mówiło się głośno, o pojawiających się regularnie pomarańczach, niedostępnych dla jego kolegów, a niszczonych
skrupulatnie przez ojca: Pewnego wieczora zobaczyłem przez uchylone drzwi toalety, jak
ojciec tnie je scyzorykiem na połówki, na ćwiartki, na ósemki i coraz drobniejsze kawałki, jak
wrzuca do muszli i spłukuje wodą. Wszystko stało się jasne: tyle stempli i znaczków mógł nosić
jedynie papier sekretny, który nie miał prawa dostać się w niepowołane ręce12.
Dzieciństwo bohatera wydaje się bezpieczne, ograniczone do przestrzeni szkoły
i podwórka kamienicy, w której mieszka. Chłopiec jednak stale konfrontuje atmosferę
rodzinnego domu z życiem rodzinnym kolegów i dochodzi do wniosku, że się od siebie
różnią: Rodzice moi mówili językiem zawiłym i niejasnym; unikali jak mogli czasu prze‑
szłego13; na Święto Zmarłych nie mieliśmy gdzie chodzić14. Wizyty krewnych i przyjaciół
rodziców również nie przypominały podobnych odwiedzin u sąsiadów: Wizyty u nas
[wujka Edwarda] były zresztą nader rzadkie. Wypełniały je milczenie, rebusy i opowie‑
ści, których bohaterami były parki, kwiaty i tylko z rzadka ludzie, bez twarzy i nazwisk.
Podczas obiadu ojciec, matka i wujek bez przerwy kaszleli, chrząkali i przerywali zdania
świszczącym „ciii!”. Co chwila też podnosili się i zamykali okno […]. Poza wujkiem poja‑
wiał się też kuzyn ojca […].
11
12
13
14
R. Gren, Krajobraz z dzieckiem, Warszawa 1996, s. IV okładki, Seria z Klee.
Tamże, s. 8.
Tamże, s. 18.
Tamże, s. 49.
Politeja 2(47)/2017
Pamięć i trauma dziedziczona…
53
– Czy wiesz – mówił kuzyn na pożegnanie – że mieszkałem z Twoim ojcem w tym sa‑
mym domu i co piątek wieczór…
Tu następowała zawsze ta sama scena: włączone pięć minut wcześniej radio, grające
do tej pory dyskretna melodię, rozrykiwało się pełnym głosem, głusząc słowa kuzyna […].
Znajomi przychodzący do rodziców Piotrka zachowywali się zupełnie inaczej. Otwierali
okna, kiedy było gorąco […]. Krzyczeli, śmiali się co chwila, palili papierosy i pili wódkę15.
Obserwowanie bliskich prowadzi chłopca do wniosku, że tajemnicza atmosfera jego
rodzinnego domu ma związek z rzadko wspominaną dramatyczną przeszłością: Matce
mojej, za którą stał straszliwy, nigdy nieopowiedziany, ale wyczuwalny koszmar i która
gubiła się z kretesem, gdy tylko pytano ją o cele, przyczyny i skutki, odpowiadał świat pół‑
analfabetek, wiedźm i nawiedzonych, które łatwo znalazłyby sobie miejsce w epokach naj‑
bardziej odległych16.
Recenzentka książki Grena podkreśliła, że podjęta przez ocalonych z Holocaustu
próba wtopienia się w powojenne polskie społeczeństwo była niepełna; zrywając ze swo‑
ją tradycją religijną i kulturową nie zastąpili jej inną17. Pozbawiony wiedzy o przodkach
bohater mitologizuje własne pochodzenie, wypełniając w ten sposób doskwierający
mu brak korzeni. Kierując się własnymi fascynacjami i aspiracjami, wymyśla modelowy, narodowo­‑patriotyczny, szlachecki rodowód, wzorowany na stereotypowym obrazie polskiej historii: Mój dziadek był hallerczykiem, pradziadek huzarem, mój wujek był
ułanem, matka urodziła się na Kresach, wychowała w dworku na Litwie, jej brat do dzi‑
siaj tak zabawnie zaciąga, kiedy wpada do nas z wizytą, mój ojciec dostał Virtuti Militari
za Powstanie i Monte Cassino, na zdjęciach stoi tuż obok generała Andersa, kuzyn mojej
matki jest zwykłym wiejskim proboszczem, a jaki miód u niego!18
Potrzeba stworzenia sobie genealogii przenosi się także na rozpoznanie otaczających chłopca, a nieobecnych w jego rodzinie wyobrażeń i zwyczajów religijnych: Wie‑
działem już, że to kapliczka, że kobieta to Matka Boska i że niemowlę to Dzieciątko. Tego
wszystkiego nauczyłem się na podwórku, słuchając rozmów i oglądając obrazki święte19.
Jego wyobcowanie z rówieśniczej wspólnoty rysuje się bowiem szczególnie wyraziście
w kontekście praktyk religijnych. Jako jeden z nielicznych nie uczęszcza do kościoła,
zwracając tym uwagę i wywołując podejrzliwość kolegów. Podczas jednej ze sprzeczek
z koleżanką usłyszy: To wy, Żydzi, ukrzyżowaliście Pana Naszego Jezusa Chrystusa! 20
Gdy wspomni o tym ojcu, ten nakaże mu stanowczo: Nigdy, rozumiesz, nigdy nie roz‑
mawiaj z nikim o religii! 21
Żywiołowy antysemityzm kilkuletnich dzieci pokazuje postpamięciowy proces międzypokoleniowej transmisji: żydowskiej – ciągłego ukrywania się, i polskiej
15
16
17
18
19
20
21
Tamże, s. 19.
Tamże, s. 28.
M. Rabizo­‑Birek, Ahaswerusa sen o Polsce, „Twórczość” 1997, nr 11, s. 99.
A. Gren, Krajobraz z dzieckiem, s. 54.
Tamże, s. 39.
Tamże, s. 15.
Tamże.
54
Sylwia Majdosz
Politeja 2(47)/2017
– podejrzliwości wobec Żydów, uważanych za wrogów. Do szczególnie brutalnego
przejawu agresji dochodzi podczas wakacji na obozie. Ponieważ bohater jako jedyny
nie odmawia wieczornego pacierza, zostaje przez kolegów poddany poniżającym „oględzinom”: Ściągnij mu gacie – rozkazał Jędrek, a kiedy szarpnąłem się, wykręcił mi bole‑
śnie rękę. […] Jędrek złapał mnie za drugą rękę i chociaż wywijałem się jak mogłem, Janusz
rozpiął mi spodenki i spuścił do połowy ud.
– W porządku – zawołał – Puść go. To nasz.
Jędrek zwolnił uchwyt, a ja zacząłem płakać 22.
Zauważmy, że opisane zdarzenie rozgrywa się kilkanaście lat po wojnie. Zachowanie dzieci dowodzi, że są spadkobiercami negatywnych okupacyjnych zachowań Polaków. Demonstruje problem całego polskiego społeczeństwa, w którym trudno jest
być innym, nie wzbudzając podejrzeń o żydowskie pochodzenie, co wydaje się trwałą
pozostałością Holocaustu. Żyd był wszak wtedy nie tylko osobą naznaczoną przez hitleryzm, wyłączoną ze wspólnoty i ściganą jak najgorszy zbrodniarz, ale także kimś,
kto samym pojawieniem się wnosił dodatkowe zagrożenie dla członków i tak brutalnie
prześladowanego, karanego śmiercią za najmniejsze przewinienie polskiego społeczeństwa. Bardziej zrozumiałe staje się w takiej perspektywie zachowanie rodziców chłopca,
którzy w trosce o jego bezpieczeństwo zatajają przed nim żydowskie pochodzenie oraz
wiele lat po wojnie żyją „syndromem ukrywania się”23.
Punktem kulminacyjnym w dochodzeniu bohatera do wiedzy o tym, kim jest, staje
się wizyta Ryśka – kuzyna matki, z Ameryki. Niespodziewanym odwiedzinom towarzyszy niepokój oraz konspiracyjne zachowania rodziców chłopca: Uchyliłem delikatnie
drzwi wiodące na korytarz: mama i gość zamknęli się w kuchni i rozmawiali. Właściwie
to mówił prawie wyłącznie nieznajomy, którego głos zaraz rozpoznałem: był to człowiek,
który przedstawił się jako kuzyn Rysiek z Ameryki. Mama przerywała mu co chwilę świsz‑
czącym „ciii!” […]. Stali teraz przy moim łóżku, kuzyn pochylił się nade mną i leciutko
pocałował w czoło.
– Jaki on podobny do Awrama – zaszeptał.
– Ciii! – odszepnęła mama.
– Więc on nic nie wie? On nie wie, kim jest?! 24
Wydarzenie to prowadzi chłopca do ostatniego elementu układanki – odnalezienia w gabinecie ojca trzynastu rodzinnych fotografii, na których odwrocie widnieją
nazwy najbardziej znanych miejsc Zagłady: Treblinki, Sobiboru i Oświęcimia. Zdjęcia, odkryte i oglądane w takich okolicznościach, stanowią – jak to określiła Aleksandra Ubertowska: cytaty z przeszłości, [są] pozostałością świata unicestwionego, rzadziej
świadectwem z czasów Zagłady25. Opisane na odwrocie miejscami martyrologii Żydów
wprowadzają do narracji kontekst utraty. Fotografia stanowi bowiem „nośnik pamię22
23
24
25
Tamże, s. 40.
M. Rabizo-Birek, Ahaswerusa sen o Polsce, s. 98.
R. Gren, Krajobraz z dzieckiem, s. 51.
A. Ubertowska, Literatura i pamięć o Zagładzie. Archiwa, ślady, krypty, [w:] Stosowność i forma. Jak
opowiadać o Zagładzie?, red. M. Głowiński i in., Kraków 2005, s. 270.
Politeja 2(47)/2017
Pamięć i trauma dziedziczona…
55
ci”26. Badaczka zwraca uwagę na szczególny stosunek tego pokolenia pisarzy do często
cudem ocalałych rodzinnych zdjęć: Obecność fotografii jest literacko celebrowana za po‑
średnictwem starannej, pedantycznej deskrypcji, która staje się obsesją, by nie powiedzieć
stylistycznym natręctwem narratorów opowieści o Zagładzie, tak jakby narastającą szcze‑
gółowość opisu powodowała ontologiczne nasycenie obrazu i przekształcała reprezentację
w akt czystej obecności27.
W Krajobrazie z dzieckiem można dostrzec podobną celebrację przez narratora najdrobniejszego szczegółu każdej ze znalezionych przez chłopca rodzinnych fotografii:
Trzej mężczyźni zasiedli nad tanią, tekturową szachownicą rozłożoną na stole przykry‑
tym ceratą lub obrusem. Najstarszy w głębi – z białą rozszczepioną brodą opadającą na
pierś zdawał się drzemać […]. Jego głowę opinała gładka mycka ciemnego koloru, spod
której wymykały się białe kosmyki włosów, owalne binokle w drucianych oprawach zsuwa‑
ły mu się z nosa. Ustawione według wzrostu dziewczynki nosiły berety, płaszczyki z szero‑
kimi kołnierzami i wysokie sznurowane buty […]. Kobieta w średnim wieku […] ubrana
w spódnicę sięgającą kostek i koszulę z krawatem […] miała twarz zmęczoną i podkrążone
oczy28. Znalezienie i kontemplacja rodzinnych fotografii nie tylko pozwalają chłopcu
odkryć własną tożsamość, ale stanowią symboliczne rozpoznanie życiowej misji – od tej
pory będzie sobą – potomkiem polskich Żydów i strażnikiem pamięci o Szoa.
Wspomnienia Grena mogłyby znaleźć się w wydanej w 2014 roku książce Mikołaja
Grynberga Oskarżam Auschwitz29. Zbiór zaprezentowanych w niej rozmów z dziećmi ocalonych z Zagłady jest kolejną z wydanych w ostatniej dekadzie książek podejmujących temat postpamięci, do których należą: Goldi (2004) i Frascati (2009) Ewy
Kuryluk, Rodzinna historia lęku Agaty Tuszyńskiej (2005), Utwór o matce i ojczyźnie
Bożeny Keff (2008) oraz Szum Magdaleny Tulli (2014). Tym, co książkę Grynberga
różni od wymienionych publikacji, jest odmienne ujęcie problemu – nie studium jednostkowego przypadku, a próba stworzenia zbiorowej biografii pokolenia, wskazanie
na charakteryzujące jego przedstawicieli intensywne poszukiwania braterskich więzi,
które można tłumaczyć wpisanym w życie ocalonych z Zagłady rodzin deficytem uczuć
i bliskich osób.
Grynberg, poszukując bohaterów opowieści, odbył swego rodzaju pielgrzymkę do
USA i Izraela. Było to zatem także dla niego złożone wydarzenie, obejmujące różnorodne wrażenia: somatyczne, emocjonalne i intelektualne. Rozmowy przeprowadzał
w różnych krajach na dwóch kontynentach, w trzech językach (polskim, francuskim
i angielskim), ale pojawiające się w nich motywy i problemy mogłyby dotyczyć jednej rodziny, co tak komentował: Wszyscy znamy opowieści naszych rodzin i przyjaciół.
Są w nich wspólne wątki strachu, głodu, ucieczki, czasem cudownego ocalenia, a czasem
byciem świadkiem śmierci najbliższych. To wszyscy znamy. I wy, i ja. Oczywiście są pew‑
ne różnice w tych scenariuszach, niemniej schemat jest nam znany. Z drugiej strony ilość
26
27
28
29
Tamże, s. 273.
Tamże, s. 271.
R. Gren, Krajobraz z dzieckiem, s. 56­‑57.
M. Grynberg, Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne, Wołowiec 2014.
56
Sylwia Majdosz
Politeja 2(47)/2017
i intensywność tych opowieści czyni każdą rozmowę wyjątkową i za każdym razem tak
samo bolesną30.
To, co w dzieciństwie każdemu z rozmówców Grynberga wydawało się intymnym,
wykluczającym ze wspólnoty obciążeniem, okazuje się po latach fragmentem zbiorowego fenomenu, pozwalającym nawiązać intymne porozumienie z innymi osobami o podobnych doświadczeniach. Łączą się zatem nie tylko w „grupę wsparcia”, ale i tworzą
nowy rodzaj braterskich więzi. Choć interlokutorzy Grynberga nie byli mu wcześniej
znani, podczas rozmów wielokrotnie deklarują: Jesteś moim bratem, tylko mieszkasz
w Polsce31; Teraz od kiedy mam tam [w Polsce] brata… mogę o tobie tak mówić? Jasne! 32
Grynberg wyznaje: Są spotkania, które powodują, że ludzie stają się rodzeństwem33;
w trakcie tych kilku godzin spędzonych razem wytwarza się jakiś rodzaj bliskości34. Zjawisko to bohaterowie rozmów często tłumaczą potrzebą posiadania krewnych, których
brak odczuwali przez całe, często bardzo samotne dzieciństwo. Potwierdzeniem jest
poruszające wyznanie Lili z Izraela: Wiedziałam, że „dziadek” to jest funkcja publiczna.
W naszej okolicy był jeden dziadek, wspólny. Myślałam, że to jest taki zawód albo instytu‑
cja. Wiesz, jak doktor czy bank. Nikt nie miał dziadków. To było normalne. Myślałam, że
„saba” [czyli „dziadek” w języku hebrajskim] to jego imię. Nie wiedzieliśmy, że to jest tata
mamy albo taty35. Inna rozmówczyni Grynberga, Ela, wyznaje: Do dzisiaj jak ktoś mówi
stryjek, szwagier, bratowa… to ja muszę się strasznie skupić i przeliczyć, co to znaczy, bo
w moim domu takich słów nie było36. Na pytanie, jakie ma marzenia, odpowiada: Proste.
Chciałabym choć raz przytulić się do moich babć, Melki i Sabiny37. Kiedy inna z rozmówczyń, Dorota, wspomina o pragnieniu odszukania dawnego przyjaciela matki, Grynberg pyta: Budujesz sobie takie zastępcze więzi? Tak, jak to odkryłam, to myślałam, że to
nienormalne. A teraz wiem, że wielu z nas tak robi […] Na przykład ty. Nie robisz tak?
Robię, no bo skąd wziąłbym swoją rodzinę38.
Silna potrzeba posiadania dużej rodziny wywodzi się także z tradycji judaistycznej,
której pokoleniowa pamięć sięga starożytności39. Po Holocauście po bliskich krewnych
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
Tamże, s. 260.
Tamże, s. 216.
Tamże, s. 38.
Tamże, s. 99.
Tamże, s. 260.
Tamże, s. 64.
Tamże, s. 234.
Tamże, s. 245.
Tamże, s. 202.
Jak zauważyła Ubertowska: Niewątpliwie naród żydowski jest w szczególny sposób zanurzony w przeszło‑
ści, co wiąże się z faktem, że judaizm to religia przesiąknięta szczególnego rodzaju historycznością, pod‑
porządkowaną rytmowi nieustannych powrotów do czasów minionych, aż do mitycznego początku świata
arché dziejów powszechnych […] Zrozumiały staje się więc status, jaki przysługuje pamięci we współcze‑
snej refleksji nad źródłami i następstwami Zagłady europejskich Żydów. A. Ubertowska, Świadectwo
– Trauma – Głos. Literackie reprezentacje Holokaustu, Kraków 2007, s. 207­‑208, Modernizm w Pol‑
sce, t. 16.
Politeja 2(47)/2017
Pamięć i trauma dziedziczona…
57
zostały ocalone tylko miejsca. Zazwyczaj są to obozy koncentracyjne, w których zginęli,
obecnie muzea żydowskiej martyrologii. Brakuje im także ich grobów – podstawowego
i praktykowanego od wieków w cywilizacji judeochrześcijańskiej obyczaju chowania
i kultu zmarłych członków rodziny. Jest w nich ogromna pustka, poczucie braku rodowodu i rodzinnej przeszłości. Wiesz – wyznaje Ela – myśmy myśleli, że świat się dopiero
zaczął. To był mój największy problem w późniejszym życiu, bo rodzice robili wszystko, że‑
bym ja myślała, że przedtem nic nie było40.
W rozmowach pojawiają się również sytuacje odmienne, gdy drugie pokolenie ocalonych z Holocaustu było od początku naznaczone śmiercią bliskich, na przykład przez
nadanie im przez rodziców imion zamordowanych krewnych: moje imię składa się z li‑
ter, które łączą mnie z zamordowanymi członkami mojej rodziny […]. Od zawsze wiem
czyje imiona tam są i nigdy to nie było dla mnie gwałtowne przeżycie. To nie była trucizna,
która pewnego dnia się wylała. To była codzienność 41. Dla ich rodziców była to forma
zachowania pamięci o zamordowanych bliskich, manifestacja przetrwania rodu i kontynuacji życia po Szoa. Już sama decyzja posiadania dzieci była podkreślaniem faktu
ocalenia, rozumianego jako ciągłość własnego życia i gwarancja istnienia narodu, co
opisuje inna bohaterka książki Grynberga: Moja mama pojechała z grupą amerykań‑
skich uczniów do Krakowa, a później do Lwowa […]. Zaraz po przyjeździe zostawiła mło‑
dzież i poszła szukać drogi, którą jej mama chodziła dwa razy dziennie z getta do obozu
pracy. […] Moja mama przeszła tę drogę wolnym krokiem. Wiesz dlaczego? Żeby pokazać,
że żyje. I żeby pokazać, że ma rodzinę, dzieci, wnuki. Szła i myślała: „Nie udało wam się!
Żyjemy!”42.
Wszyscy potomkowie ocalonych w rozmowach z Grynbergiem podkreślają, jak
trudne było ich życie i jak dalekie od normalności. Zmagając się z obsesjami ocalonych z Holocaustu rodziców, także uważają się za ofiary Szoa. Życie po Zagładzie jest
bowiem życiem z jej piętnem przekazywanym potomkom. W komunikacji rodzinnej
wojenna trauma jest uważana za doświadczenia absolutne, ustalające hierarchię wartości i będące punktem odniesienia wszystkich sytuacji egzystencjalnych. Lili wyznaje:
Nigdy nie byłam chora, żeby nie było dylematu: na prawo czy na lewo. Nie można choro‑
wać, bo się nie przechodzi selekcji. Się umiera, a ja chcę żyć 43. Inna rozmówczyni, Towa,
podaje Grynbergowi podobny przykład: Moi rodzice nie znali słowa depresja. Jak bym
mogła zadzwonić do nich i powiedzieć, że mam depresję? Jest dzień wstajesz i idziesz do
pracy. I już. A jak ktoś nie może wstać i pójść do pracy, to my obydwoje akurat wiemy, co się
z takim dzieje, prawda? 44
Rozmowy przeprowadzone przez Grynberga wnikliwie ukazują relacje „trzeciego
pokolenia” z ocalonymi z Holocaustu. Dzieci ocalonych, pytające rodziców o wspomnienia z czasów Szoa, spotykały się z barierą milczenia. Co ciekawe, zdaje się ona zanikać
40
41
42
43
44
M. Grynberg, Oskarżam Auschwitz…, s. 64.
Tamże, s. 291.
Tamże, s. 272.
Tamże, s. 69.
Tamże, s. 100.
58
Sylwia Majdosz
Politeja 2(47)/2017
w relacji dziadkowie–wnuki. Taką sytuację ilustruje historia matki Lili, która nie chciała
z nią rozmawiać o wojennej traumie. Po naleganiach córki, żeby złożyła świadectwo dla
Fundacji Zapisu Historii Ocalonych z Shoah45, poprosiła, aby to wnuczka zadała jej ważne pytanie, dlaczego nie usunęła obozowego numeru. Rodzina usłyszała wtedy po raz
pierwszy: To jest grób mojej mamy i siostry, które stały obok mnie w trakcie selekcji46. Pokolenie wnuków pełni zatem rolę medium w poznawaniu granicznych przeżyć dziadków
z okresu wojny, które wcześniej, przed ich narodzeniem, były zablokowane i niechętnie
podejmowane w formie przekazu „żywej pamięci”. Spadkobiercy traumy w kolejnym pokoleniu żyją z brzemieniem trudnego dziedzictwa. Wykonują jednak sumiennie powierzony przez przodków „testament”, nie ukrywając przy tym, że rodzinne historie Zagłady
kierują ich życiem. W rozmowie zapowiadającej książkę Oskarżam Auschwitz Grynberg
wyznawał: Ja urodziłem się 20 lat po wojnie, dziś jest 70 lat po niej, a my siedzimy i o czym
rozmawiamy? Tak to działa. Nie wiem, ile lat po bitwie pod Grunwaldem rodziny się z niej
wygrzebywały, ilu ludziom zajmowało wtedy dochodzenie do siebie […] Skojarzenia. Fajnie
jest ich nie mieć. A to samo przychodzi. Widzisz dużo butów naraz… Widzisz wciśniętych
do tramwaju ludzi… Chciałbym być od tego wolny, ale nie jestem47.
Jednym z pierwszym głosów o Zagładzie „trzeciego pokolenia” jest w literaturze
polskiej Pensjonat Piotra Pazińskiego (2007)48, który stanowi przykład nostalgicznego
przeżywania Zagłady. Taką formę przedstawienia tematyki Holocaustu podkreśla jego
postmemorialna narracja oraz świat przedstawiony na pograniczu jawy i snu. Tożsamość
bohatera­‑narratora jest rekonstruowana w toku przedstawionych wydarzeń. Tytułowy
pensjonat – „Śródborowianka” w Śródborowie pod Warszawą49 – miejsce autentyczne,
odegrał w życiu autora doniosłą rolę50, zapisując się jako ważne wspomnienie z dzieciństwa. Pensjonat był przed wojną bardzo popularny wśród społeczności żydowskiej. Po
wojnie stał się własnością Towarzystwa Społeczno­‑Kulturalnego Żydów w Polsce i był
azylem dla ocalonych z Zagłady. Dawał im możliwość pozostawania we własnym kręgu,
45
46
47
48
49
50
Fundacja (Survivors for the Shoah Visual History Foundation) założona w 1994 roku przez Stevena
Spielberga, reżysera filmu Lista Schindlera. Jej celem jest zgromadzenie relacji ocalonych i świadków
Holocaustu. Dotychczas udało się zebrać ponad 50 tysięcy świadectw w 56 krajach. Por. M. Grynberg,
Oskarżam Auschwitz…, s. 67.
Tamże.
Zupa z Auschwitz. Z Mikołajem Grynbergiem rozmawia Magdalena Kicińska, „Magazyn na Święta”,
dodatek „Gazety Wyborczej” 2014, nr 254, s. 10.
W rozmowie z Juliuszem Kurkiewiczem Paziński wyznaje: Bardzo bym nie chciał, żeby czytać Pensjonat
wyłącznie jako opowieść o Zagładzie. Nie jestem z pokolenia ocaleńców. Wchodzenie w buty Bogdana Woj‑
dowskiego, Irit Amiel czy Michała Głowińskiego byłoby wręcz obraźliwe. Pensjonat to raczej opowieść o ży‑
dowskim losie w cieniu Zagłady, o żydowskich wyborach. Istniejemy jeszcze­‑jeszcze. Rozmowa z Piotrem
Pazińskim, [online] http://wyborcza.pl/1,75475,8019411,Piotr_Pazinski__Istniejemy_jeszcze_jeszcze.html, 16 II 2016.
Ośrodek szkoleniowo­‑wypoczynkowy Towarzystwa Społeczno­‑Kulturalnego Żydów w Polsce „Śród­
borowianka”, [online] http://www.srodborowianka.pl, 11 XI 2015.
Niedoszły syjonista. Piotr Paziński rozmawia z redaktorem Pawłem Dunin­‑Wąsowiczem, [online]
http://www.sztetl.org.pl/pl/article/otwock/16,relacje­‑wspomnienia/11402,niedoszly­‑syjonista­
‑piotr­‑pazinski­‑rozmawia­‑z­‑redaktorem­‑pawlem­‑dunin­‑wasowiczem, 11 XI 2015.
Politeja 2(47)/2017
Pamięć i trauma dziedziczona…
59
w którym czuli się bezpiecznie, co pisarz tak przedstawił: Wiecznie skrzypiące schody,
olejna lamperia, wytarty chodnik. Żadne salony, ale ich tutaj ciągnęło. Atmosfera. Mały
obskurny przybytek na pustyni, przystanek w wędrówce. Nasza arka. Tutaj byli, tutaj byli‑
śmy u siebie. I tutaj zawsze będziemy51.
Oprócz powodów osobistych osadzenie przez autora akcji utworu w miejscu odosobnionym umożliwia przyjęcie ciekawego zabiegu artystycznego – niepoddania
przedstawionych wydarzeń rygorowi czasu. W Pensjonacie autor zastosował, być może
zapożyczoną z Sanatorium pod Klepsydrą Brunona Schulza52, poetykę realizmu magicznego53, który daje wyobraźni pisarza swobodę, pozwalającą mu przekształcić tytułowe
miejsce w symboliczną izbę pamięci o bliskich bohatera (alter ego autora) oraz swego rodzaju muzeum historii Żydów polskich. Utwór można wtedy czytać jako swoistą
kronikę przedwojennej żydowskiej Warszawy, co podkreślają topograficzne szczegóły
narracji: „Nalewki”, „Plac Krasińskich”, Gęsia 18 i Świętojerska 13, gdzie przy Nowinar‑
skiej, zaraz na rogu stał nasz dom. To znaczy nasz dom przedwojenny, ale o Świętojerskiej
mówiło się w czasie teraźniejszym, jakby nigdy nie przestała istnieć54. Opisy miejsc autobiograficznych są, wedle Małgorzaty Czermińskiej, ważnymi elementami „wyobraźni
topograficznej”: owo miejsce nie jest sprowadzone wyłącznie do fizycznego wymiaru i cha‑
rakteru przestrzeni oraz znajdujących się w niej przedmiotów, ale wzięte jest wraz z odno‑
szącą się do niego kulturową symboliką znaczeń i metaforycznych obrazów55.
W powieści Pazińskiego zwraca uwagę nie tylko miejsce akcji, ale i sytuacja odizolowania, tworząca złudzenie istnienia bohaterów poza czasem i przestrzenią. Ten artystyczny zabieg łączy utwór z Zagładą Piotra Szewca, który drobiazgowo rekonstruował przedwojenny żydowski Zamość – swoje rodzinne miasto. Pazińskiemu przyświeca podobny
cel: chce wskrzesić wymordowaną społeczność żydowską przedwojennej Warszawy przez
przywołanie jej historii, kultury, religii i życia codziennego. Stawia także pytania, co z tego
świata pozostało i czy możliwa jest dziś jeszcze jakaś forma kontynuacji żydowskiej tradycji. Bohater rozmyśla: Pan Abraham zawsze lubił tłumaczyć, co jest przyjęte u Żydów.
51
52
53
54
55
P. Paziński, Pensjonat, Warszawa 2010, s. 124.
Paziński, podobnie jak Schulz, w przywoływanym opowiadaniu odwołuje się do toposu Hadesu i motywu wkroczenia żywych do krainy umarłych. Podobna jest w Pensjonacie atmosfera rozkładu i zawieszenie bohatera między światem żywych i umarłych. Paziński przywołuje inną inspirację: Bezpośrednio
zainspirowała mnie książka Bogdana Wojdowskiego Tamta strona, która opowiada o willi pełnej starych
Żydów. Panowała tam atmosfera absolutnej trupiarni. Mówiło się, ze to Śródborów. On tam rzeczywiście
jeździł. I wtedy uznałem, że trzeba pokazać takie miejsce z innej perspektywy. Już nie ma kogo zapytać.
Z Piotrem Pazińskim rozmawia Justyna Sobolewska, [online] http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/paszporty/1502729,3,rozmowa­‑z­‑piotrem­‑pazinskim.read?print=true, 8 XII 2015.
Zob. J. Woleński, Bruno Schulz i realizm magiczny, [w:] O Drohobyczu, trójmieście i zagłębiu. Polsko­
‑ukraińskie studia z socjologii historycznej, red. J. Kurczewski, D. Wojakowski, L. Tymoszenko, Rzeszów
2016, s. 55­‑68.
P. Paziński, Pensjonat, s. 6­‑7.
M. Czermińska, Kategoria miejsca autobiograficznego w literaturze doby migracji, [w:] Narracje mi‑
gracyjne w literaturze polskiej XX i XXI wieku, red. H. Gosk, Kraków 2012, s. 44, Seria Wydawnicza
Centrum Badań Dyskursów Postzależnościowych, t. 2. Por. też K. Olszewska, Dzieciństwo z widmem
Zagłady, „Midrasz” 2014, nr 5, s. 29.
60
Sylwia Majdosz
Politeja 2(47)/2017
Opowiadać o naszej tradycji. O tym, co było kiedyś, w jaki sposób się wtedy chodziło, spało,
jadło i śpiewało cały ranek w bożnicy. O tym jak wyglądało życie. Jak myśmy, jak oni kiedyś
żyli. Tego nie rozumiałem, dlaczego to było kiedyś, a teraz nie jest. Co takiego się stało, że oni
nie robią już tego, co jest u Żydów przyjęte, i z jakiego powodu, zamiast o tym bez przerwy
mówić, nie żyją tak, jak opowiadają, że żyli? 56 Narrator Pazińskiego jest zawieszony między przeszłością a teraźniejszością. To „swój”, ale i ktoś „z zewnątrz”. Odbywając nostalgiczną podróż do miejsca dzieciństwa, spotyka w nim przedstawicieli ostatniego pokolenia Żydów ocalałych z Zagłady, snuje refleksje i konfrontuje własną tożsamość polskiego
Żyda z dziedzictwem, które należy już do innego, minionego okresu: Kiedy byłem mały,
stawialiśmy pod koniec grudnia choinkę w pokoju stołowym, z czubem i kolorowymi bomb‑
kami. Z okazji gwiazdki, żebym dostawał prezenty jak ci koledzy, u których w domach w wi‑
gilię tej gwiazdki rodził się chrześcijański Bóg i śpiewano uroczyste pieśni. I tylko bracia babci
w Jerozolimie i ich synowie, i bratanica pani Grynsztajnowej, oni nadal byli nabożni i robili
wszystko, co kiedyś ojcowie kierownika, pana Leona, pana Chaima…57
Nie przeżywa jednak podobnego do bohatera Krajobrazu z dzieckiem konfliktu wewnętrznego. Istniejący stan rzeczy traktuje jako właściwy dla okresu po wojnie. Książka Pazińskiego jest hołdem dla żydowskich przodków i społeczności warszawskich Żydów, których wielowiekowa tradycja została całkowicie zniszczona w czasie kilku lat
wojny. Stawia pytanie o to, czy możliwa jest odbudowa minionego świata. Symboliczne
znaczenie ma zakończenie utworu, w którym bohater, inaczej niż dzieje się to w książce
Grena, ukrywa przedwojenne rodzinne fotografie – ostatni ślad po zniszczonym świecie. Ten akt jest w jego rozumieniu pochówkiem i pożegnaniem zmarłych: Może nade‑
szła pora, żeby ich tutaj zostawić? Najlepsze miejsce, lepszego nie będą mieli. Kiedy i mnie
zabraknie, oni na papierowych odbitkach staną się tylko przeszłym, nieznanym tłumem,
zbiorowiskiem obcych twarzy, jak te z portretów sprzedawanych na targach staroci za gro‑
sze. A tak będą sobie leżeć w spokoju na dnie szuflady w jednej z nocnych szafeczek, od któ‑
rej na wszelki wypadek oderwę gałkę, żeby nikomu, kto tu kiedyś zamieszka, nie chciało się
do nich zaglądać. Albo lepiej pochowam ich w ziemi […]58. Zakopanie fotografii w ziemi jest zatem symbolicznym pogrzebowym rytuałem i pożegnaniem świata, który nie
może być przywrócony i kończy się wraz ze śmiercią jego ostatnich przedstawicieli. Ich
potomkom pozostaje misja bycia strażnikami pamięci. Będąc spadkobiercami wielowiekowej tradycji przodków, będą zawsze wracać do korzeni, podtrzymywać kontakt
z umarłymi, w ten sposób umożliwiając choćby chwilowy, na czas lektury i wspominania, powrót do utraconego świata polskich Żydów59.
56
57
58
59
P. Paziński, Pensjonat, s. 106.
Tamże, s. 114.
Tamże, s. 126.
Warto wspomnieć, że podjęty w Pensjonacie wątek postpamięciowego wskrzeszania przeszłości
i wędrówek po alternatywnym świecie – pograniczu krain żywych i umarłych – Paziński kontynuuje
w książce Ptasie ulice (2013). Tytułowe ulice: Orla, Gęsia, Wronia i Kacza, znajdujące się obecnie na
Muranowie, były przed wojną częścią żydowskiej dzielnicy. Autor kolejny raz stawia współczesnym pytanie, jak się odnaleźć w pustce po dawnych mieszkańcach Warszawy, i ukazuje, że nie można należeć
kulturowo do tego miasta bez podjęcia próby nawiązania kontaktu z jego umarłymi mieszkańcami.
Politeja 2(47)/2017
Pamięć i trauma dziedziczona…
61
***
Omówione w tym szkicu trzy książki można zaliczyć do narracji postmemorialnych,
które próbują przywrócić pamięć o Zagładzie nie tylko w wymiarze prywatnym, ale
również zbiorowym. Prowokujące pytanie o „odzyskiwanie pamięci” postawione przez
Steinlaufa można zadać sobie jako odbiorcy tych tekstów, gdyż stanowią one element
szerszego, społeczno­‑kulturowego postrzegania Holocaustu, wpływając na współczesne
sposoby odczytania Zagłady. Zaprezentowana przez autorów perspektywa postpamięci
poszerza zakres wiedzy o skutkach Szoa, z którymi zmagają się już nie tylko jej ofiary
i świadkowie, ale także pierwsze i drugie pokolenie ich potomków. Życiorysy autorów­
‑narratorów­‑bohaterów Grena i Pazińskiego stanowią przykłady wielu literackich świadectw zmagań polskich autorów żydowskiego pochodzenia z poważnymi problemami
tożsamościowymi. Książka Oskarżam Auschwitz, dodatkowo przedstawiając problematykę tożsamościową kolejnych pokoleń po Zagładzie, przez swoją reporterską formę pozwala na zmniejszenie dystansu pomiędzy bohaterem­‑rozmówcą a czytelnikiem.
Traumatyczna, często przemilczana przeszłość rodzinna stawia rozmówców Grynberga
(jak i jego samego), przed koniecznością poszukiwania prawdy o sobie przez odczytywanie znaków i śladów w traumatycznej przeszłości60 rodzinnej. Aby w pełni zrozumieć
siebie, należy poznać historie bliskich zmarłych i zrozumieć doświadczenie żyjących
ofiar z najbliższych kręgów rodzinnych. W szerszej perspektywie proces postpamięci
ukazany w powyższych utworach to kolejne głosy w literaturze polskiej kształtujące
wyobrażenia społeczne na temat polskiej historii minionego stulecia.
Bibliografia
Błoński J., Autoportret żydowski czyli o żydowskiej szkole w literaturze polskiej, [w:] J. Błoński,
Biedni Polacy patrzą na getto, Kraków 1994.
Czapliński P., Odzyskiwanie Zagłady, „Przegląd Polityczny” 2003, nr 61.
Czapliński P., Prześladowcy, pomocnicy, świadkowie. Zagłada i polska literatura późnej nowoczesno‑
ści, [w:] Zagłada. Współczesne problemy rozumienia i przedstawiania, red. P. Czapliński, E. Domańska, Poznań 2009, Biblioteka Literacka „Poznańskich Studiów Polonistycznych”, t. 56.
60
Michał Sobelman, który również zmagał się z własną żydowską tożsamością, przytacza słowa znanego
izraelskiego pisarza A.B. Yehoshua: Nie ma ucieczki od żydowskiego losu. Sobelman wyznaje: Prawdą
jest, iż los ten potrafi nas w przedziwny sposób odnaleźć, niekiedy przez przypadkiem znalezioną fotogra‑
fię, a innym razem taką lub inna rodzinną pamiątkę. Dodaje: We wrześniu 1989 r., kiedy po raz pierwszy
zobaczyłem nieznane zdjęcie mojego ojca, poczułem jak zamyka się koło rodzinnej historii. Pomyślałem
o przeszłości i wojnie, a wniosek był jeden – tak, jestem Żydem, byłem nim zawsze i nie miała żadnego
sensu ucieczka w urojoną polskość lub izraelskość. Prawdą jest, że urodziłem się w kraju, gdzie pochodze‑
nie żydowskie uznawane było za nieszczęście i przekleństwo, wyjechałem zaś do państwa, które za swój cel
uznało zbudowanie nowego Żyda, będącego zaprzeczeniem tego z diaspory. Gdybym urodził się kilkadzie‑
siąt lat wcześniej w rodzinie zasymilowanej i dalekiej od żydostwa, trafiłbym zapewne do getta, a potem
do obozu. M. Sobelman, Dowody tożsamości, „Rita Baum” 2014, nr 32, s. 107.
62
Sylwia Majdosz
Politeja 2(47)/2017
Czapliński P., Zagłada i profanacje, „Teksty Drugie” 2009, nr 4.
Czermińska M., Kategoria miejsca autobiograficznego w literaturze doby migracji, [w:] Narracje
migracyjne w literaturze polskiej XX i XXI wieku, red. H. Gosk, Kraków 2012, Seria Wydaw‑
nicza Centrum Badań Dyskursów Postzależnościowych, t. 2.
Forecki P., Od Shoah do „Strachu”. Spory o polsko­‑żydowską przeszłość i pamięć w debatach publicz‑
nych, Poznań 2010.
Gren R., Krajobraz z dzieckiem, Warszawa 1996, Seria z Klee.
Grynberg M., Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne, Wołowiec 2014.
Kwieciński B., Obrazy i klisze. Między biegunami wizualnej pamięci Zagłady, Kraków 2012, Ho‑
ryzonty Kina.
Olszewska K., Dzieciństwo z widmem Zagłady, „Midrasz” 2014, nr 5.
Paziński P., Pensjonat, Warszawa 2010.
Rabizo­‑Birek M., Ahaswerusa sen o Polsce, „Twórczość” 1997, nr 11.
Sobelman M., Dowody tożsamości, „Rita Baum” 2014, nr 32.
Steinlauf M.C., Pamięć nieprzyswojona. Polska pamięć Zagłady, przeł. A. Tomaszewska, Warszawa 2001.
Ubertowska A., Literatura i pamięć o Zagładzie. Archiwa, ślady, krypty, [w:] Stosowność i forma.
Jak opowiadać o Zagładzie?, red. M. Głowiński i in., Kraków 2005.
Ubertowska A., Świadectwo – Trauma – Głos. Literackie reprezentacje Holokaustu, Kraków
2007, Modernizm w Polsce, t. 16.
Woleński J., Bruno Schulz i realizm magiczny, [w:] O Drohobyczu, trójmieście i zagłębiu. Polsko­
‑ukraińskie studia z socjologii historycznej, red. J. Kurczewski, D. Wojakowski, L. Tymoszenko, Rzeszów 2016.
Zupa z Auschwitz. Z Mikołajem Grynbergiem rozmawia Magdalena Kicińska, „Magazyn na
Święta”, dodatek „Gazety Wyborczej” 2014, nr 254.
Dokumenty elektroniczne
Istniejemy jeszcze­‑jeszcze. Rozmowa z Piotrem Pazińskim, [online] http://wyborcza.pl/1,75475,
8019411,Piotr_Pazinski__Istniejemy_jeszcze_jeszcze.html.
Już nie ma kogo zapytać. Z Piotrem Pazińskim rozmawia Justyna Sobolewska, [online] http://
www.polityka.pl/tygodnikpolityka/paszporty/1502729,3,rozmowa­‑z­‑piotrem­‑pazinskim.
read?print=true.
Niedoszły syjonista. Piotr Paziński rozmawia z redaktorem Pawłem Dunin­‑Wąsowiczem, [online] http://www.sztetl.org.pl/pl/article/otwock/16,relacje­‑wspomnienia/11402,niedoszly­
‑syjonista­‑piotr­‑pazinski­‑rozmawia­‑z­‑redaktorem­‑pawlem­‑dunin­‑wasowiczem/.
Sylwia MAJDOSZ – absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Rzeszowskim,
obecnie doktorantka na Wydziale Filologicznym tejże uczelni. Jej zainteresowania badawcze to: reprezentacja Holocaustu w literaturze, pamięć i kształt Zagłady w dyskursie literackim.
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.05
Robert Więckowski
SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny
[email protected]
Postpamięć krytyczna w narracjach
potomków ocalonych z Szoa
( J. Dres, M. Grynberg, G. Rossenberg)
Abstract
Critical Post­‑memory in Narratives of the Offsprings of Holocaust Survivors
( J. Dres, M. Grynberg, G. Rossenberg)
The literary works of the offsprings of Holocaust survivors most frequently show
that this is the inherited Shoah trauma, which was, and still is, very important
or even the most important determinant of their lives. Among the similar voices
of the so­‑called second and third generation of survivors there appear some distinct ones, which make an attempt to work through the Shoah trauma. This
article is aimed at presenting these distinct attitudes, which are the attempts to
have a look at the personally experienced situation of the offsprings of Holocaust
survivors. While analyzing the critical, reflective attitudes, the author refers to
Marianna Hirsch’s conception of post­‑memory; he also asks about the influence
of the attitudes on polish collective memory.
Keywords: Holocaust, critical post­‑memory, second and third generation,
mourning and melancholy, sympathy
Słowa kluczowe: Zagłada, postpamięć krytyczna, drugie i trzecie pokolenie,
żałoba i melancholia, empatia
64
Robert Więckowski
Politeja 2(47)/2017
L
iterackie narracje przedstawicieli drugiego, a nierzadko i trzeciego pokolenia Ocalonych z Zagłady nie pozostawiają wątpliwości, że odziedziczona trauma Szoa była
i często wciąż jest niezwykle istotnym, jeśli nie najważniejszym, determinantem ich życia. Podstawą wielu z tych narracji jest opowiadanie traumy, która, zainaugurowana
przed narodzeniem autorów, wywiera wciąż przemożny wpływ na ich życie. Historie
opowiadane z tej perspektywy stanowią swoiste świadectwa mentalnej niemocy potomków Ocalonych, którzy nie chcą lub nie potrafią wyzwolić się z cienia Szoa, chociaż osobiście nie doświadczyli Zagłady. Postawa taka definiowana jest różnorodnie,
w niniejszym artykule będę odwoływał się do pojęcia postpamięci stworzonego przez
Marianne Hirsch1. Interesować mnie będą jednak głosy odrębne, wyrastające z sytuacji postpamięci, ale dążące do uwolnienia się od zniewalającej siły zapożyczonego doświadczenia, podejmujące próbę przywrócenia teraźniejszości należnego jej miejsca
w życiu jednostki. Postawy te będę określał mianem postpamięci krytycznej. Opowieści takie są na razie nieliczne, nierzadko wpisane w historię bohatera wewnętrznie rozdartego, zawieszonego między klasyczną postawą postmemorialną a próbą pokonania
przejętego traumatycznego doświadczenia.
Utwory, które poddam analizie, zostały napisane zarówno przez przedstawi­cieli
drugiego, jak i trzeciego pokolenia Ocalonych. Są to: Nie pojedziemy zobaczyć Au‑
schwitz Jeremiego Dresa2, Oskarżam Auschwitz Mikołaja Grynberga3 oraz Krótki przy‑
stanek w drodze z Auschwitz Görana Rossenberga4. Wybrane narracje noszą znamiona
literatury faktu. Nie pojedziemy do Auschwitz i Krótki przystanek w drodze z Auschwitz
to, choć bardzo różne w stylistyce, reportaże, Oskarżam Auschwitz jest zaś zbiorem
wywiadów z potomkami Ocalonych z Zagłady. Ważną cechą wspólną wybranych tekstów, oprócz pojawiającej się w tytule figury Auschwitz jako symbolu wojennego losu
Żydów i powojennego losu Ocalonych i ich potomków, jest fakt, że każdy z tych utworów zawiera przejawy postpamięci krytycznej. Analizując te głosy w jednym artykule,
wykażę ich różnorodność oraz znaczenie, jakie mają dla przedstawicieli potomków
­ocalonych.
Między melancholią i żałobą
Stworzone przez Marianne Hirsch pojęcie postpamięci odnosi się w swej klasycznej
postaci do specyficznej pamięci dzieci osób, które osobiście doświadczyły traumy Zagłady5. Z czasem badaczka przyznała, że koncept postpamięci może być stosowany również do opisu sytuacji kolejnych pokoleń Ocalonych z Zagłady, a także do definiowania
1
2
3
4
5
M. Hirsch, Family Frames. Photography, Narrative and Postmemory, Cambridge 1997.
J. Dres, Nie pojedziemy zobaczyć Auschwitz, przedm. J. Śpiewak, Warszawa 2013.
M. Grynberg, Oskarżam Auschwitz, Wołowiec 2014.
G. Rossenberg, Krótki przystanek w drodze z Auschwitz, przeł. M. Kalinowski, Wołowiec 2014.
M. Hirsch, Family…, s. 22.
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć krytyczna w narracjach…
65
specyfiki tożsamości konstytuowanej w oparciu o inne doświadczenia graniczne oraz
wynikającej z wpływu przestrzeni naznaczonej traumą6. Pokolenie „po” dorasta wśród
stale wspominanych, nierzadko w milczeniu, obrazów przeszłości, które mają przemożny wpływ na życie całej społeczności, narodu i, najbardziej, rodziny. Obrazy te,
nasycone zwykle ogromnym ładunkiem emocjonalnym, zostają z czasem przejęte przez
potomków generacji dotkniętej traumą i przekształcone w ich własne wspomnienia.
Dochodzi więc do, podkreślanego przez Marianne Hirsch, zapośredniczenia i zafałszowania przeszłości – w jej reprezentacjach zanika granica oddzielająca wspomnienia
własne od przejętych w procesie transmisji pamięci. Postpamięć jest bardzo silną i szcze‑
gólną formą pamięci, ponieważ związek z obiektem czy źródłem wspomnień nie jest konse‑
kwencją przypominania sobie [własnych przeżyć – R. W.] ale inwestycji wyobraźniowej
i kreacji 7. Siła postpamięci jest skutkiem przede wszystkim ogromnego ładunku emocjonalnego, przedstawiciele pokoleń „po” przejmują lęki rodziców czy dziadków, a podsycane emocjami uwikłanie w postpamięć może prowadzić do deprecjonowania przeżyć osobistych. Autorka Family Frames zaznacza, że w takiej sytuacji własne, spóźnione
historie ulegają zniesieniu przez historie poprzedniej generacji8. Do opisu sytuacji pokolenia „po”, podzielonego na osoby o klasycznej postpamięci i wykazujące się postpamięcią
krytyczną, zdają się w tym kontekście pasować kategorie psychoanalityczne, rozważane
przez Zygmunta Freuda, a mianowicie żałoba i melancholia9. Zostały one już wykorzystane do badania pamięci po Holocauście między innymi przez Dominicka LaCaprę10
i Franka Ankersmita11. Obaj badacze sięgnęli jednak po psychoanalizę w nieco innym
kontekście, niż zrobiono to w niniejszym artykule. W centrum ich zainteresowania
znalazła się bowiem relacja, jaka łączy pamięć i historię rozumianą jako próba zapisu
traumatycznej przeszłości. Ważnym, w kontekście niniejszego artykułu, aspektem tych
rozważań jest fakt, iż obaj badacze, a szczególnie LaCapra, uznają psychoanalizę za narzędzie przydatne w krytycznej pracy nad konotowanymi pamięcią zdarzeniami Zagłady. Amerykański historyk podkreśla, że dzięki psychoanalizie jednostce czasami udaje
się pogodzić z siłą przeszłości, jak i przeciwdziałać jej, gdy powraca w teraźniejszości12.
Chociaż uwaga ta została sformułowana w odniesieniu do Ocalonych, można ją,
jak się zdaje, zastosować także do pokolenia „po”. Dla jednostki uwikłanej w sytuację
6
7
8
9
10
11
12
M. Hirsch, The Generation of Postmemory, „Poetics Today” 2008, Vol. 29, [online] http://dx.doi.
org/10.1215/03335372­‑2007­‑019.
Taż, Family…, s. 22.
Taż, Żałoba i postpamięć, przeł. K. Bojarska, [w:] Teoria wiedzy o przeszłości na tle współczesnej huma‑
nistyki. Antologia, red. E. Domańska, Poznań 2010, s. 254.
Z. Freud, Żałoba i melancholia, przeł. B. Kocowska, [w:] K. Pospiszyl, Zygmunt Freud. Człowiek i dzie‑
ło, Wrocław 1991.
D. LaCapra, Psychoanaliza, pamięć i zwrot etyczny, przeł. M. Zapędowska, [w:] Pamięć, etyka i historia.
Anglo­‑amerykańska teoria historiografii lat dziewięćdziesiątych (antologia przekładów), red. E. Domańska, Poznań 2006, s. 127-162.
F. Ankersmit, Pamiętając Holocaust. Żałoba i melancholia, przeł. A. Ajschtet, A. Kubis, J. Regulska,
[w:] Pamięć, etyka i historia…, s. 163-184.
D. LaCapra, Psychoanaliza…, s. 128.
66
Robert Więckowski
Politeja 2(47)/2017
postpamięci przyszłość, podobnie zresztą jak teraźniejszość, jest przesłaniana przez
przeszłość, a niedoświadczona osobiście trauma, jak zaznacza LaCapra, nabiera znamion silnie nasyconej emocjami i wyobrażeniami niepowetowanej straty, z którą nie
sposób się pogodzić13. Tak postrzegana postawa postpamięci, uzupełniona o wspomnianą powyżej gotowość deprecjonowania własnych przeżyć przez potomków Ocalonych, zbliża ich emocjonalność do sytuacji melancholika, u którego, jak zaznacza
Freud, daje się zaobserwować zubożenie własnego ja14. Zgodnie z koncepcją Freuda
będący podstawą sytuacji melancholii utracony obiekt, którym mogą być zarówno
osoba, jak i pojęcie abstrakcyjne, np. wolność, nie znajduje się wcale w centrum psychicznych zmagań. Ta przestrzeń zostaje zarezerwowana dla samego melancholika,
który, wspominając stratę, narcystycznie skupia się na sobie i to wobec siebie kieruje
oskarżenia i oczekiwania skutkujące coraz większym wewnętrznym rozdarciem. Czas
działa w tym wypadku destrukcyjnie – zamiast pomóc przezwyciężyć stratę, zwiększa
rozmiar katastrofy. Żałoba, w stosunku do melancholii, znajduje się na drugim biegunie przeżywania traumy. Jest ona stanem dającym szansę przezwyciężenia melancholii.
Praca żałoby dla dotkniętej stratą osoby jest pozytywną odpowiedzią na nakaz rzeczywistości i, jak pisze Freud, sposobem na zaakceptowanie braku, pogodzenie się z zaist‑
niałą sytuacją. Badanie rzeczywistości wykazało, że ukochanego obiektu już nie ma, i na‑
rzuca oto wymóg wycofania całego libidemo z powiązań z nim15. Osoba dotknięta stratą
i podejmująca pracę żałoby ma świadomość straty, ale stara się żyć w teraźniejszości
i projektować przyszłość. Dominick LaCapra przypomina jednak, że praca żałoby nie
zawsze ma charakter optymistycznego scenariusza czy podnoszącej na duchu opowieści,
w której można ostatecznie wyleczyć wszystkie rany, osiągnąć pełną tożsamość Ja, wyjść
poza przeszłość i szczęśliwie żyć pełnią życia w teraźniejszości16. Tak rozumiane kategorie psychoanalityczne transponowane w przestrzeń postpamięci pozwalają wskazać
różnicę między klasyczną postawą postmemorialną a postpamięcią krytyczną. Za melancholika, jak już wspomniałem, należy uznać osobę będącą podmiotem klasycznej
sytuacji postpamięci, kategoria żałoby odnosi się zaś do spadkobierców traumy wykazujących się postawą krytyczną.
Potrzeba empatii
Krytycyzm w odniesieniu do przejętej traumy manifestowany jest w wybranych narracjach literackich w najróżniejszy sposób – czasami jest to postawa świadomie wybranego pragmatycznego skupienia na teraźniejszości i przyszłości, innym razem jest to
postawa quasi­‑badawcza, jeszcze innym – podstawą postawy krytycznej stają się emocje. Generalnie ważny jest fakt, że osoby będące podmiotami postpamięci decydują się
13
14
15
16
Tamże.
Z. Freud, Żałoba…, s. 297.
Tamże, s. 296.
D. LaCapra, Psychoanaliza…, s. 134.
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć krytyczna w narracjach…
67
mówić, pisać, uzewnętrzniać swoją historię. Frank Ankersmit podkreśla bowiem, że
gdy tylko doświadczenie traumatyczne zostaje opowiedziane (co jest jednym z paradyg‑
matów psychoanalitycznego leczenia traumy) i włączone do historii czyjegoś życia, zatraca
swój zagrażający i traumatyczny charakter17. Przepracowywanie traumy jest, jak zaznacza Maria Orwid, okupione ogromnym wysiłkiem psychicznym, wymaga ono między
innymi głębokiej konfrontacji z własnymi emocjami i uczciwego powrotu do przeszłości18.
Projektując proces pracy żałoby, Maria Orwid wskazuje przy tym na potrzebę empatii
jako figurę usprawniającą właściwy przebieg terapii19.
Chodzi o właściwie rozumianą empatię, a więc o empatię, która byłaby w istocie,
jak określa to Kaja Silverman, identyfikacją heteropatyczną. Empatia taka jest współ‑
odczuwaniem, które przejawia się jako solidarność, uważność i szacunek, a także świa‑
domość, że niezależnie od tego, jak bardzo nas ono porusza, czyjeś przejmujące doświad‑
czenie nigdy nie stanie się naszym20. Uzyskanie stanu właśnie tak rozumianej empatii
byłoby, jak twierdzi Joanna Tokarska­‑Bakir, właściwym wychodzeniem z traumy (wor‑
king through)21. Empatia zdaje się podwójnie użyteczna w odniesieniu do postpamięci. Po pierwsze jawi się ona jako pożądany cel pracy żałoby. W tym wypadku empatia
oznaczałaby pozbawioną patologii relację łączącą osoby doświadczone osobiście traumą i ich, uwikłanych w postpamięć, potomków. Po drugie empatia wydaje się najbardziej odpowiednią reakcją społeczną na słowa, teksty przedstawicieli pokolenia „po”.
Potrzebują tego sami opowiadający, ponieważ narracje te, będące częścią pracy żałoby,
powinny spotkać się z, jak określa to Dominick LaCapra, wsparciem i solidarnością
społeczną22. Tak rozumiana empatia byłaby najlepszym rozwiązaniem również w sytuacji, gdy wypowiedzi stają się, mniejszą lub większą, krytyką obowiązującej w danej
społeczności wersji pamięci zbiorowej.
We własnym imieniu
Książki Dresa, Grynberga i Rossenberga są dla badacza poszukującego przejawów postpamięci krytycznej różnorodnym materiałem badawczym. Najwyraźniejszym przykładem chęci przezwyciężenia zapożyczonego, traumatycznego doświadczenia jest
17
18
19
20
21
22
F. Ankersmit, Wzniosłe odłączenie się od przeszłości albo jak być/ stać się tym, kim się już nie jest, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa” 2003, nr 3­‑4, s. 26.
M. Orwid, Przeżyć… i co dalej?, rozmawiają K. Zimmerer, K. Szwajca, Kraków 2006, s. 310.
Tamże, s. 310-311. Na ten sam aspekt zwracają też uwagę, tyle że w aspekcie ponadindywidualnym, Dominick LaCapra i podążająca tropem jego myśli Joanna Tokarska­‑Bakir, którzy widzą w empatii przesłankę właściwego konstruowania warsztatu historyka mierzącego się z trudnymi, traumatycznymi zdarzeniami z przeszłości, por. D. LaCapra, Psychoanaliza…, s. 130; J. Tokarska­‑Bakir Kontekst ocalenia.
O empatii i żałobie w historii, literaturoznawstwie i gdzie indziej, „Teksty Drugie” 2004, nr 5, s. 190­‑199.
K. Silverman, The Threshold of the Visible World, New York 1996, cyt. za: J. Tokarska­‑Bakir, Kontekst
ocalenia…, s. 198.
Tamże, s. 199.
D. LaCapra, Psychoanaliza…, s. 132.
68
Robert Więckowski
Politeja 2(47)/2017
utrzymany w stylistyce komiksu reportaż Jeremiego Dresa. Już sam tytuł Nie pojedzie‑
my zobaczyć Auschwitz wskazuje na odmienną od klasycznej postawy postmemorialnej
perspektywę patrzenia na przeszłość. Przygotowując swą pierwszą podróż do Polski,
urodzony i wychowany we Francji autor, wnuk mieszkających przed wojną w Polsce
Żydów, programowo odrzuca pomysł zwiedzania miejsc Zagłady. Auschwitz. Trauma
wciąż jeszcze tak silnie obecna, że przesłoniłaby całą resztę. To tej reszty pojechałem szu‑
kać do Polski – deklaruje Dres23. Polscy rozmówcy Dresa przyznają, że pod tym względem jego podróż różni się znacznie od zdecydowanej większości żydowskich wycieczek przyjeżdżających do Warszawy. Żydzi, którzy przyjeżdżają z Zachodu do Polski
ze względów osobistych, podążają utartym szlakiem – Warszawa, Treblinka, Kraków,
Auschwitz. Obraz Polski przesłania im widok kominów krematoriów24.
Komiks Dresa akcentuje zupełnie inne sprawy. Zagłada, jej ślady i wspomnienia
oraz pogromy z pierwszych lat po wojnie czy wydarzenia marca 1968 roku są zdecydowanie przytłumione przez teraźniejszość. To na niej skupia się uwaga autora, to
ona jest przede wszystkim dyskutowana. Jeremie Dres, w towarzystwie brata Martina,
zwiedza kraj przodków w poszukiwaniu przejawów odradzającego się nad Wisłą żydowskiego życia. To założenie sprawia, że w komiksie prawie nie widać polskiej ulicy, zwykłych ludzi, ich codziennych spraw i emocji. Interlokutorami Dresa są osoby
związane z różnymi organizacjami, przedstawiciele podmiotów starających się działać
na rzecz żydowskiego życia w Polsce, a dialogi, choć niekiedy ironiczne i zdystansowane, często pełne są zdań ogólnych, oficjalnych. Wśród osób spotkanych nad Wisłą
przez przybyszów z Francji jest także Jan Śpiewak. Należący do trzeciego pokolenia
Ocalonych podziela wybór Jeremiego Dresa – on również rezygnuje ze skupienia na
traumie Szoa. Nigdy nie byłem w obozie śmierci. Nie czułem takiej potrzeby. […] Holo‑
caust był stałym tematem niekończących się dyskusji i rozmów przy obiedzie. Nie chcę jed‑
nak, by stał się centralnym elementem mojej żydowskiej tożsamości – pisze we wstępie do
komiksu25. Brak zainteresowania Szoa, podobnie zresztą jak pasywność religijna, nie
sprawiają jednak, co sygnalizuje Dres, że ktoś przestaje być Żydem. Co to znaczy być
Żydem – pyta przywoływana w komiksie Anna Przybyszewska­‑Drozd z Żydowskiego
Instytutu Historycznego i odpowiada: Myślę, że każdy tworzy własną definicję w opar‑
ciu o swoje sumienie i wybory26.
Czytając Nie pojedziemy zobaczyć Auschwitz, można odnieść wrażenie, że cezurą
dzielącą postpamięć na klasyczną i krytyczną jest przynależność pokoleniowa. O ile
bowiem przedstawiciele drugiego pokolenia żyją najczęściej w cieniu traumy, czego dowodem są liczne narracje literackie27, o tyle w przypadku trzeciego pokolenia sprawa
23
24
25
26
27
J. Dres, Nie pojedziemy…, komiks bez paginacji.
Tamże.
Tamże.
Tamże.
Niezwykle bogatą listę tytułów zaliczonych do narracji drugiego pokolenia można znaleźć w m.in.
M. Cuber, Metonimie Zagłady. O polskiej prozie lat 1987­‑2012, Katowice 2013, Prace Naukowe Uni‑
wersytetu Śląskiego w Katowicach, nr 3027.
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć krytyczna w narracjach…
69
nie jest już tak oczywista, choć i w tym gronie zdarzają się narracje wskazujące na siłę
przywiązania do historii, jak na przykład Pensjonat Piotra Pazińskiego28.
Zupełnie inną w stylistyce manifestacją postawy krytycznej w sytuacji postpamięci
jest Krótki przystanek w drodze z Auschwitz. Książka Görana Rossenberga to reportaż
z mentalnej i fizycznej podróży podjętej przez autora śladami swej rodziny; reportaż
będący, jak określa to Paweł Smoleński, opowieścią o śmiertelnej „chorobie na Auschwitz”29. Książka jest quasi­‑listem do nieżyjącego ojca.
Mam przed sobą listę z nazwami miejsc, których już nikt nie pamięta, a w każdym
razie nie pamięta ich w ten sposób, w jaki ty kiedyś musiałeś je pamiętać, gdy potem próbo‑
wałeś je zapomnieć. O wiele później podążam twoim śladem i śladem twojej drogi z Au‑
schwitz – pisze Rossenberg30. Chociaż sam pomysł takiej eksploracji jest z gruntu postpamięciowy, to jego realizacja wskazuje na podjęcie przez Rossenberga pracy żałoby.
Autor patrzy wstecz, ale nie próbuje utożsamiać się z traumą przeżytą przez ojca, nie
stara się przejąć jego doświadczenia. Wprost przeciwnie, już na początku deklaruje jasno, że chciałby uniknąć spekulacji31, a gdy, mimo odkurzania własnych wspomnień,
przestudiowania kolejnych dokumentów i odbycia następnych rozmów, mierzy się
z niemożnością ustalenia prawdy, przyznaje szczerze, iż nie wie „nic więcej”32. Przeszłość dla Rossenberga nie jest obszarem postprojekcji, dopowiadania sensów i znaczeń. Wprost przeciwnie, rekonstruując historię swych rodziców, stara się on nie zapomnieć, by nie wplatać w nią niemożliwych, bo płynących z przyszłości, podpowiedzi
i rozwiązań. Jakże zdradliwie się narzuca! Ta ściągająca wszystko do banału, pomniej‑
szająca, mędrkowata, porządkująca świat post factum perspektywa. Jak łatwo jednym
pociągnięciem pióra albo dwoma wpisać ludzi w opowieść, która dla nich wciąż musi być
nienapisana33. Słowa te, analizowane w perspektywie postpamięci, nabierają szczególnego znaczenia – są dowodem na świadome i silne odseparowanie swojej, potomka
Ocalonych, historii od doświadczenia rodziców. Rossenberg przyznaje zresztą, że nie
dorastał w cieniu traumy. Nie, dzieci o niczym nie wiedzą. Dzieci są zaabsorbowane
własnymi sprawami. Ułomków pamięci jest mało i leżą mocno wdeptane w mrok i mil‑
czenie – wspomina34.
Być może z uwagi na ową nieobecność Göranowi Rossenbergowi jest dużo łatwiej
niż rozmówcom Mikołaja Grynberga przyjąć postawę krytyczną. Oskarżam Auschwitz,
będący zbiorem wywiadów z potomkami Ocalonych, to opowieść o dorastaniu w cieniu traumy, z jej obezwładniającym wpływem na codzienność i tożsamość generacji
28
29
30
31
32
33
34
P. Paziński, Pensjonat, Warszawa 2010.
P. Smoleński, Jak łódzcy Żydzi zmącili szwedzki święty spokój, „Gazeta Wyborcza” 2014, 11 II, [online]
http://wyborcza.pl/1,75475,15433787,_Krotki_przystanek_w_drodze_z_Auschwitz_Jak_lodzcy.
html, 12 XII 2016.
G. Rossenberg, Krótki…, s. 102.
Tamże, s. 11.
Tamże, s. 12.
Tamże, s. 30.
Tamże, s. 300.
70
Robert Więckowski
Politeja 2(47)/2017
„po”. Rację ma więc Anna Kuchta, która umieszcza Oskarżam Auschwitz wśród narracji postmemorialnych35, choć jednocześnie badaczka zdaje się nie dostrzegać różnych
odcieni życia w sytuacji podmiotu postpamięci, w tym prób uwolnienia się od zapożyczonego doświadczenia. Rozmówcy Grynberga, bracia i siostry po Zagładzie36 – jak
ich nazywa Anka Grupińska, mieszkają w różnych miejscach na świecie: w Stanach
Zjednoczonych, Izraelu, w Polsce. Różni ich wiele, różnie też mówią o Zagładzie, ale –
to bardzo ważne z uwagi na podejmowanie pracy żałoby – rozmawiają o niej, a dialogowanie jest partnerskie. Jest miejsce na ironię, żart, złośliwość, na dystans i zaskakującą
czasem lekkość 37.
Wymienione przez Grupińską cechy są dobrą podstawą do ujawnienia przez interlokutorów prób przyjęcia postawy krytycznej. Dla mieszkającego w Stanach Zjednoczonych Daniela rozmowa z Grynbergiem jawi się jako pierwsza odsłona w próbie
pokonania traumy. Będę miał szansę rozmawiać o sprawach, o których nigdy nie rozma‑
wiałem – wyznaje Daniel38. Inni rozmówcy przyznają, że starali się już podjąć pracę
żałoby; że bagaż zapośredniczonej traumy był dla nich tak bardzo nie do zniesienia, iż
szukali wsparcia specjalisty. – Poszłam do terapeuty, który mi powiedział, że przypisuję
sobie rolę ofiary… Było w tym dużo racji. – Coś się zmieniło po terapii? – Tak, zrobiło się
lżej – opowiada Szula39. Steven nie kryje zaś, że bez terapii nie umiałby mierzyć się z doświadczeniem potomka Ocalonych. Myślę, że jestem już gotowy rozmawiać o tym z kimś
więcej niż tylko z psychoterapeutą40.
Krytycyzm jest też katalizowany przez emocje. Na mamę krzyczałam po hebrajsku.
[…] Żeby już przestała opowiadać o tych obozach. […] Byłam wściekłą i potwornie samot‑
ną dziewczynką – wyznaje mieszkająca w Izraelu Dahlia41. Wśród wywiadów pojawiają
się również wypowiedzi dowodzące zaawansowania pracy żałoby, będące oznaką dużej świadomości niebezpieczeństw niesionych przez zapożyczoną traumę, a więc krytycznego stosunku do sytuacji pokolenia „po”. To bardzo ważne, by nie stać się kolejną
ofiarą tamtych historii – mówi Ros, mieszkająca w Stanach Zjednoczonych i, jako artystka, zajmująca się Holocaustem. – Musisz umieć znaleźć w sobie hamulec, by móc się
zatrzymać i wrócić do normalnego świata. Coraz głębsze zanurzanie się w tym powoduje,
że trudno jest zawrócić. […] Musisz doświadczać nie tylko samego smutku, ale i innych
uczuć – dodaje42.
35
36
37
38
39
40
41
42
A. Kuchta, Zawłaszczone narracje, „Konteksty Kultury” 2015, nr 12, z. 2, s. 251­‑264.
A. Grupińska, Wysłuchiwanie Zagłady i rozmawianie o schedzie pozagładowej, [w:] M. Grynberg,
Oskarżam Auschwitz, Wołowiec 2014, s. 8.
Tamże.
M. Grynberg, Oskarżam…, s. 29.
Tamże, s. 149.
Tamże, s. 164.
Tamże, s. 179.
Tamże, s. 175­‑176.
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć krytyczna w narracjach…
71
Podsumowanie
Wymienione przykłady postpamięci krytycznej są cytatami z indywidualnych prób
otrząśnięcia się z katastrofy, którą dla pokolenia „po” stała się nie tyle sama Zagłada,
co przejęcie, zapożyczenie jej traumy i życie w cieniu jej skutków. Przyjęcie postawy
postpamięci krytycznej i podjęcie pracy żałoby przez potomków Ocalonych służy więc
nadaniu właściwego kształtu porządkom przeszłości i teraźniejszości oraz przewartościowaniu tej ostatniej tak, by traumatyczne doświadczenie rodziców czy dziadków nie
przesłaniało ważnych spraw bieżących. Odwołując się do myśli Tadeusza Konwickiego,
można uznać, że sam fakt stworzenia literackich narracji jest w tej sytuacji obiecującym
prognostykiem. Literatura jest po prostu aktem pożegnania, to żegnanie odchodzącego
czasu43. Pożegnanie będzie zaś tym skuteczniejsze, z im bardziej empatycznym odbiorem się spotka. Krytyczne, a więc podejrzliwe, refleksyjne patrzenie na swą przeszłość
i teraźniejszość, osobom uwikłanym w postpamięć może nie wystarczyć. One opowiadają swą historię, by wejść w dialog z odbiorcą swych słów.
Bibliografia
Ankersmit F., Pamiętając Holocaust. żałoba i melancholia, przeł. A. Ajschtet, A. Kubis, J. Regulska, [w:] Pamięć, etyka i historia. Anglo­‑amerykańska teoria historiografii lat dziewięćdziesią‑
tych (antologia przekładów), red. E. Domańska, Poznań 2006.
Ankersmit F., Wzniosłe odłączenie się od przeszłości albo jak być/stać się tym, kim się już nie jest,
„Konteksty. Polska Sztuka Ludowa” 2003, nr 3­‑4.
Assmann A., Między historią a pamięcią. Antologia, red. nauk. i posłowie M. Saryusz­‑Wolska,
Warszawa 2013, Communicare.
Cuber M., Metonimie Zagłady. O polskiej prozie lat 1987­‑2012, Katowice 2013, Prace Naukowe
Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, nr 3027.
Dres J., Nie pojedziemy zobaczyć Auschwitz, przedm. J. Śpiewak, Warszawa 2013.
Freud Z., Żałoba i melancholia, przeł. B. Kocowska, [w:] K. Pospiszyl, Zygmunt Freud. Człowiek
i dzieło, Wrocław 1991.
Grupińska A., Wysłuchiwanie Zagłady i rozmawianie o schedzie pozagładowej, [w:] M. Grynberg, Oskarżam Auschwitz, Wołowiec 2014.
Grynberg M., Oskarżam Auschwitz, Wołowiec 2014.
Hirsch M., Family Frames. Photography, Narrative and Postmemory, Cambridge 1997.
Hirsch M., The Generation of Post­‑memory, „Poetics Today” 2008, Vol. 29, [online] http://
dx.doi.org/10.1215/03335372­‑2007­‑019.
Hirsch M., Żałoba i postpamięć, przeł. K. Bojarska, [w:] Teoria wiedzy o przeszłości na tle współ‑
czesnej humanistyki. Antologia, red. E. Domańska, Poznań 2010.
Kuchta A., Zawłaszczone narracje, „Konteksty Kultury” 2015, nr 12, z. 2.
43
Sceptyk z rodowodu. Z Tadeuszem Konwickim rozmawia Izolda Kiec, „Czas Kultury” 1991, nr 5, s. 10.
72
Robert Więckowski
Politeja 2(47)/2017
LaCapra D., Psychoanaliza, pamięć i zwrot etyczny, przeł. M. Zapędowska, [w:] Pamięć, etyka
i historia. Anglo­‑amerykańska teoria historiografii lat dziewięćdziesiątych (antologia przekła‑
dów), red. E. Domańska, Poznań 2006.
Orwid M., Przeżyć… i co dalej?, rozmawiają K. Zimmerer, K. Szwajca, Kraków 2006.
Paziński P., Pensjonat, Warszawa 2010.
Rossenberg G., Krótki przystanek w drodze z Auschwitz, przeł. M. Kalinowski, Wołowiec 2014.
Sceptyk z rodowodu. Z Tadeuszem Konwickim rozmawia Izolda Kiec, „Czas Kultury” 1991, nr 5.
Silverman K., The Threshold of the Visible World, New York 1996.
Smoleński P., Jak łódzcy Żydzi zmącili szwedzki święty spokój, „Gazeta Wyborcza” 2014, 11 II,
[online] http://wyborcza.pl/1,75475,15433787,_Krotki_przystanek_w_drodze_z_Auschwitz_Jak_lodzcy.html.
Steinlauf M.C., Pamięć nieprzyswojona. Polska pamięć Zagłady, przeł. A. Tomaszewska, Warszawa 2001.
Tokarska­‑Bakir J., Kontekst ocalenia. O empatii i żałobie w historii, literaturze i gdzie indziej,
„Teksty Drugie” 2004, nr 5.
Robert WIĘCKOWSKI – doktorant kulturoznawstwa na wydziale humanistycznym i nauk społecznych SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego, absolwent
filologii polskiej, przygotowuje pracę doktorską poświęconą dyskursowi pamięci we
współczesnych polskich tekstach kultury w kontekście historii polsko­‑żydowskiej, autor publikacji poświęconych literaturze podejmującej temat relacji polsko­‑żydowskich,
literaturze popularnej oraz przekładowi intersemiotycznemu (audiodeskrypcji). Jego
zainteresowania badawcze koncentrują się wokół literackich reprezentacji wielokulturowości, społecznej recepcji tekstów kultury (zwłaszcza literatury) oraz wykorzystaniu
przekładu intersemiotycznego w procesie udostępniania kultury i sztuki osobom z niepełnosprawnością wzroku.
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.06
Marcin Chruściel
V Liceum Ogólnokształcące im. Augusta Witkowskiego w Krakowie
[email protected]
PROCESUALNOŚĆ POSTPAMIĘCI
I JEJ REPREZENTACJE W LITERATURZE
ORAZ SZTUCE WSPÓŁCZESNEJ
Abstract
Postmemory’s Processuality and Its Representations in Literature and Con­
temporary Art
The text is an attempt to analyze literary postmemory representation in three
scenes confronted with the language of art. The subject matter are novels:
Zagłada (Extinction) by Piotr Szewc, Tworki by Marek Bieńczyk and Pensjonat
(Pension) by Piotr Paziński and an exhibition: Poland – Israel – Germany.
Auschwitz Experience at the Museum of Contemporary Art MOCAK in
Krakow. These books had their premieres at intervals of at least ten years, becoming marks of consecutive decades of duration of the concept of postmemory. Zagłada (1987), Tworki (1999) and Pensjonat (2009) could be read as
another mainstream views of the postmemory and building a horizon of contemporary Polish literature. In dialogue with these novels an exhibition open
on the 15th of May, 2015 in MOCAK has been submitted to analysis. The intention of the text is to point transformations in postmemory in different fields
of artistic activity.
Keywords: contemporary art, Polish novel, postmodernism, Holocaust
Słowa kluczowe: sztuka współczesna, powieść polska, postmodernizm, Holokaust
74
Marcin Chruściel
Politeja 2(47)/2017
I
Trudno rozpocząć wypowiedź na temat wydarzenia, jakim był Holokaust, oraz sposobów jego upamiętniania bez wielu zwyczajowych zastrzeżeń. Rozstrzygnięcie dylematu
wyrażonego przez Theodora W. Adorno1 wydaje się jednoznaczne z uwagi na ogromną
liczbę dzieł traktujących o losie Żydów podczas II wojny światowej. Jednak olbrzymia
produkcja literacka czy, szerzej, artystyczna oraz nie mniejsza biblioteka rozpraw teoretycznych nie zamykają sprawy. Powstawanie kolejnych dzieł nie zmienia faktu, że trudno komuś odmówić prawa do uznania ich za niestosowne. Emocje i sprzeczne opinie
wywoływane przez utwory zajmujące się najogólniej pojmowanym doświadczeniem
Holokaustu dobitnie świadczą o żywotności tematu. Skomplikowaną sytuację doskonale wyraził cytowany przez Michała Głowińskiego Azriel Rosenfeld: Holokaust do‑
maga się słów, nawet jeśli zmusza do milczenia2. Z uwagi na ograniczoną objętość niniejszego tekstu właściwy temat zostanie zawężony do jednego zagadnienia. Konieczne
jest przy tym wskazanie, w jakich okolicznościach powstały dzieła, które zostaną tutaj
omówione.
Mamy zatem literaturę teoretycznego namysłu, zawierającą opis strategii radzenia
sobie z kłopotliwym tematem. Wśród wspomnianych strategii wymieniane są kategorie
stosowności, uniwersalizacji czy neutralizowania3. Warto pamiętać, że polska literatura
czy, szerzej, polski dyskurs o Zagładzie w PRL­‑u były przedmiotem polityki historycznej państwa. Trudno było oczywiście ówczesnym decydentom uniknąć konfrontacji ze
sprawami oczywistymi, jak chociażby konieczność czy dziejowy obowiązek upamiętnienia ofiar Auschwitz i stworzenia instytucji muzeum. Jednak już budowana przez
władzę wokół muzeum narracja wyrażała chęć ukształtowania świadomości społecznej
w taki sposób, by utrwalić Auschwitz jako miejsce obozu koncentracyjnego i zagłady
obywateli wieloetnicznej przedwojennej Rzeczpospolitej.
Zatem temat Zagłady z uwagi na wiele czynników (majątki pożydowskie to tylko jeden z nich) i wydarzeń polskiej polityki powojennej był pomijany milczeniem lub – co
gorsza – zakłamywany. Dość powiedzieć, że tekst Jana Błońskiego Biedni Polacy patrzą
na getto (uznawany za przełomowy, wyznaczający nową jakość w polskiej dyskusji nad
1
2
3
Adorno w dziele Prismen. Kulturkritik und Gesellschaft (1951) wyraził tezę: Pisanie wierszy po Oświęci‑
miu jest barbarzyństwem. Interesujące omówienie dylematu, przed jakim stanęła literatura powojenna,
prezentuje w swoim artykule A.A. Zych, Liryka nieludzkiego świata Auschwitz, „Krytyka Literacka”
2014, nr 2/4, s. 1­‑6, [online] http://krytykaliteracka.blogspot.com/2014/11/papierowa­‑krytyka­
‑literacka­‑nr­‑24.html, http://wielekmandrela.republika.pl/teksty/krytyka.pdf, 13.11.2015.
Stosowność i forma. Jak opowiadać o Zagładzie?, red. M. Głowiński i in., Kraków 2005, s. 12.
Por. D. Krawczyńska, Wstęp, [w:] Literatura polska wobec Zagłady (1939–1968), red. S. Buryła,
D. Krawczyńska, J. Leociak, Warszawa 2012, s. 9­‑22. Warto także zwrócić uwagę na następujące pozycje: Literatura wobec wojny i okupacji. Studia, red. M. Głowiński, J. Sławiński, Wrocław 1976, Z Dziejów
Form Artystycznych w Literaturze Polskiej, 43; Reprezentacje Holokaustu, wybór i oprac. J. Jarniewicz,
M. Szuster, Kraków–Warszawa 2014; B. Krupa, Opowiedzieć Zagładę. Polska proza i historiografia wobec
Holocaustu (1987–2003), Kraków 2013; Pamięć Shoah. Kulturowe reprezentacje i praktyki upamiętnia‑
nia, red. T. Majewski, A. Zeidler­‑Janiszewska, współpr. red. M. Wójcik, Łódź 2011.
Politeja 2(47)/2017
Procesualność postpamięci i jej reprezentacje…
75
Zagładą) opublikowano dopiero w 1987 r. Zarówno ten tekst, jak i wcześniejszy o dwa
lata film Claude’a Lanzmanna Shoah spotkały się z niesłychanie żywym, by nie powiedzieć: niekiedy agresywnym odzewem4. Po 1989 r. budowanie świadomości Polaków
wyznaczają spory o „krzyż papieski” na oświęcimskim żwirowisku oraz debata o zbrodni w Jedwabnem i o zajmującej się tym tematem książce Sąsiedzi Jana Tomasza Grossa5. Temperatura i zasięg dyskusji wywołanej publikacją Grossa wskazywały niezbicie,
że zbiorowe zapominanie Zagłady, jakie zafundowali sobie (oczywiście niekoniecznie
dobrowolnie) Polacy w czasach PRL­‑u, doprowadziło do zmagazynowania traumy
w zbiorowej podświadomości6. Joanna Tokarska­‑Bakir w tekście z 2003 r., zatytułowanym Polska jako chory człowiek Europy7, z bliskiej perspektywy komentuje dyskusję
o Jedwabnem, zwracając uwagę, że krajowi historycy zmarnowali szansę rzeczywistego
(a co za tym idzie – ostatecznego) przepracowania traumy. Tokarska­‑Bakir komentuje
również definicję postpamięci zaproponowaną przez Marianne Hirsch (mowa w niej
o przenoszeniu traumy z ocalałych uczestników Zagłady na kolejne pokolenia, na dzieci
i rodziny, które dorastały i kształtowały się w cieniu Holokaustu). Polska eseistka zwraca uwagę na rozwój kultury posttraumatycznej w końcówce lat 80. XX w.
Podstawę konstrukcji niniejszego artykułu stanowi przeświadczenie o sensowności
porównawczego zestawienia trzech powieści. Zagłada (1987) Piotra Szewca, Tworki
(1999) Marka Bieńczyka i Pensjonat (2009) Piotra Pazińskiego zostały wydane mniej
więcej w dziesięcioletnich odstępach, co pozwala potraktować te trzy różne dzieła jako
kolejne punkty jednego procesu, nazwanego na potrzeby niniejszego artykułu procesualnością postpamięci. Zakładam, że próby literackiego wyrażenia postpamięci w perspektywie 30­‑letniego wycinka czasu uwidaczniają dwa niezbywalne składniki tego
procesu: temporalność oraz nawarstwienie doświadczeń rozumiane jako poszerzenie
zbioru środków wyrazu. Proces zakłada ciągłość (tak pożądaną z perspektywy ofiar Holokaustu) oraz unikanie powtarzania pomysłów z przeszłości, ciągłe poszukiwanie nowych odczytań opartych na rozwiązaniach autorów wcześniejszych narracji.
Zakres materiału badawczego obejmuje dzieła prozatorskie współczesnej literatury
polskiej publikowane w okresie zaledwie 30 lat oraz prace Artura Żmijewskiego, Agaty Siwek, Mirosława Bałki i Wilhelma Sasnala prezentowane na krakowskiej wystawie
Polska – Izrael – Niemcy. Doświadczenie Auschwitz dzisiaj (MOCAK, 2015). Wybór
materiału badawczego pozwoli udowodnić tezę, że temat Zagłady – pozostając dla literatury i sztuki zagadnieniem ciągle ważnym i nieopracowanym – wymusza konieczność
poszukiwań oryginalnego języka, nowego sposobu wypowiedzi. Postpamięć oznacza
4
5
6
7
Podsumowanie wspomnianej debaty wokół wystąpienia Błońskiego można odnaleźć w „Tygodniku
Powszechnym” (Lektor, Ciężar pamięci, „Tygodnik Powszechny” 1995, nr 4, s. 13) oraz w tekście Głowińskiego Jan Błoński „Biedni Polacy patrzą na getto” w 20 lat później, „Zagłada Żydów. Studia i materiały” 2005, nr 1.
J.T. Gross, Sąsiedzi. Historia zagłady żydowskiego miasteczka, Sejny 2000.
Relację z dyskusji o książce J.T. Grossa Sąsiedzi znaleźć można w: P. Forecki, Od „Shoah” do „Strachu”.
Spory o polsko­‑żydowską przeszłość i pamięć w debatach publicznych, Poznań 2010.
J. Tokarska­‑Bakir, Polska jako chory człowiek Europy? Jedwabne, „postpamięć” i historycy, „Eurozine”
2003, 30 V, [online] http://www.eurozine.com/articles/2003­‑05­‑30­‑tokarska­‑pl.html, 15 X 2015.
76
Marcin Chruściel
Politeja 2(47)/2017
zatem trwanie Holokaustu w świadomości kolejnych powojennych pokoleń, a drugi
składnik frazy, tj. procesualność, wskazuje na niejednorodność i zmienność sposobów
przedstawienia Szoa w sztuce.
Warto w tym miejscu wspomnieć o koncepcji aktu narracyjnego rozumianego jako
anamnesis (przypominanie): Po 1945 roku […] doszło do wstydliwego porzucenia, wy‑
parcia polsko­‑żydowskiej koegzystencji, zaś traumę […] inkorporowano do nowej społecz‑
nej, powojennej tożsamości, zbudowanej na niepamiętaniu przeszłości. Trauma ta została
odziedziczona przez pokolenia urodzone w PRL­‑u, które w drugiej połowie lat osiemdzie‑
siątych będą chciały ją wyrazić poprzez odprawienie nostalgicznej żałoby – narracyjnego
wskrzeszenia tego, co było, w celu zaleczenia rany. Z tego punktu widzenia anamnesis to
pamięć przedbytowa, odziedziczona po stłumionej przeszłości […]8. Literatura ma za zadanie budować tożsamość zbiorowości poprzez odpominanie wydarzeń, które zostały usunięte z dyskursu publicznego. Pisarze, będący reprezentantami wspomnianych powyżej
pokoleń urodzonych w PRL­‑u, odczuwając napięcie wywołane wyparciem doświadczeń
wojennych, rozwiązania szukają w ponownym przywołaniu duchów przeszłości.
II
Jednym ze sposobów radzenia sobie z tematem Holokaustu jest wykorzystanie kategorii wzniosłości, którą zastosował w książce Zagłada Piotr Szewc. Wzniosłość uzyskał
przez obrazowanie nostalgiczne oraz mitologizację elementów świata przedstawionego. Jesteśmy oto – czytelnicy książki – wędrowcami po niewielkim miasteczku (może
Zamościu) przedwojennym. Mamy nieograniczoną wiedzę i możliwości poznania
skrytych motywów zachowań bohaterów, nawet ich myśli. Narrator książki swój wyimaginowany małomiasteczkowy świat, przechowywany przez wrażliwą pamięć, opiera
na doświadczeniu oglądania fotografii. Szewc tworzy zarys postaci narratora – człowieka zamkniętego w sobie, enigmatycznego – z którym spacerujemy ulicami miasteczka,
krążąc wokół centralnej Listopadowej. Narrator opisuje, jak kolejnymi przyciśnięciami
palca produkuje zapis odchodzącego w niebyt świata. Dostarcza szczegółowych, pełnych pietyzmu opisów przedmiotów, wnętrz oraz ludzkich zachowań, często rutynowych, powtarzalnych, niekiedy o mocy rytuału.
Celebrowanie świata oparto na precyzyjnym opisie postępowania kilkorga bohaterów podczas jednego tylko dnia. Ten dzień jest cenny i istotny właśnie ze względu na
swoją powszedniość – jest bowiem ukazaniem żywiołu egzystencji. Życie ludzkie zdaje się poddawać kontemplacji w promieniach podwójnego słońca (drugim jest kopuła
wieży ratusza, królującej nad miastem): Wszystko jest przed nami, wszystko jest wokół
nas. Przychodzi powtórzyć prawdę oczywistą i ciągle ważną: jesteśmy w Centrum. Jeste‑
śmy na Początku i Końcu. Jesteśmy w miejscu rozchodzenia się czterech kierunków dróg.
Można nimi opuścić Centrum, nimi do Centrum się wraca. Ruch po kole9. Nostalgicz8
9
B. Krupa, Opowiedzieć Zagładę…, s. 68­‑69.
P. Szewc, Zagłada, Kraków 2003, s. 55.
Politeja 2(47)/2017
Procesualność postpamięci i jej reprezentacje…
77
na i mityczna stylizacja wyjścia bohatera do lasu, gdzie, poznając przyrodę, dostępuje
wtajemniczenia w misterium życia i śmierci, żywo przypomina Dolinę Issy Czesława
Miłosza. Jeden z bohaterów Szewca, mecenas Walenty Daniłowski, w nostalgicznych
wspomnieniach przywołuje zamierzchłe wydarzenia, jak to młody Walek uratował
przed kolegami gromadkę bezbronnych ptaszków. Czyżyki spłoszone uciekły, uciekł
też Walek przed zemstą chłopców. Przywołanie wrażliwości dziecka pozwala oswoić
niepokojące sny, jakie nawiedzają mecenasa, sny o biegających po mieście psach – diabłach rozświetlających wszystko ogniem i ścigających przerażonych ludzi.
Autor książki, wspominając okoliczności jej powstania, mówi o zimie stanu wojennego, kiedy jako student pierwszego roku polonistyki zaczął pisać, by przetrwać, by
uciec od grozy rzeczywistości. Twórczość zyskuje zatem moc terapeutyczną, jednak do
obrazowania jednego letniego dnia (od świtu do zmierzchu) w przedwojennym miasteczku powraca Szewc jeszcze dwukrotnie. Te powroty wyznaczają kolejne książki autora: Zmierzchy i poranki (2000) oraz Bociany nad powiatem (2005). Okazuje się zatem,
że pisarz odnalazł sposób na udźwignięcie ciężaru tematu: opowiedzieć o Zagładzie,
rezygnując z dosłownego opisu, ufając wrażliwości i wiedzy czytelnika. Unikamy potworności Holokaustu, jednak jest on jednym z podstawowych skojarzeń, kiedy czytamy
opis idylliczności świata lat 30. Warto przywołać słowa Ingi Iwasiów, która wspomina,
że Piotr Szewc odnalazł najlepszy sposób na opisanie Holokaustu. Nie tylko nie użył tego
słowa, nie zarysował najmniejszej możliwości jego ekspozycji. Przedstawił świat nabrzmiały
od życia, erotycznie spełniony, wyczekujący na ciąg dalszy10.
Zresztą sam wędrujący ulicami miasteczka narrator nie unika przedstawiania swojego credo: Być czujnym. Rejestrować pilnie, by niczego w Księdze nie zabrakło. Co trudne
do naocznego stwierdzenia, powoływać do rzeczywistości prawem prawdopodobieństwa.
[…] Esencja zdarzeń, rzeczy. Odwieczna, z mroków nieprzebytych wywiedziona metafi‑
zyka. […] Widzieć. Być. Zapamiętywać. Utrwalać skrupulatnie. Jeszcze jedna fotografia.
I jeszcze jedna. Podążać za uciekającym. Nie przegapić 11.
III
Tworki Marka Bieńczyka wydano w 1999 r. i od tego czasu powieść ta doczekała się
wielu komentarzy, stając się niezbywalnym elementem każdej większej pracy podsumowującej literaturę, która podejmuje temat Holokaustu. Akcja książki rozgrywa się
w dwu planach czasowych: mamy narratora z czasów współczesnych, który przesiaduje
na ławce w szpitalu psychiatrycznym Tworki pod Warszawą, oraz siedzących na ławce
w tym samym miejscu pracowników szpitala z czasów niemieckiej okupacji lat II wojny
światowej.
Młody warszawiak Jurek jest zakochany w Sonii, która swe serce odda Olkowi, przystojnemu piłkarzowi Polonii. W jednym pokoju z Jurkiem pracuje Marcel Brochowicz,
10
11
Cyt. za: B. Krupa, Opowiedzieć Zagładę…, s. 118.
P. Szewc, Zagłada…, s. 76­‑83.
78
Marcin Chruściel
Politeja 2(47)/2017
a jego żona Anna mieszka poza Tworkami. Ostatecznie partnerką Jurka zostanie Janka,
ostatnia w kręgu przyjaciół. Do świata przedstawionego w powieści dołącza jeszcze adresatka listów Jurka – Danka, niebiorąca bezpośrednio udziału w wydarzeniach. Budowa zależności pomiędzy bohaterami pozwala mówić o realizacji figury romantycznej:
niespełnionej miłości. Pierwsza część książki (do uroczystych imienin Sonii) odwołuje
się do narracji bukolicznej; sam narrator przywołuje Laurę i Filona jako wyznaczniki
tonacji. Druga część przywodzi na myśl powieść o dojrzewaniu. Postaci budowane są
na zasadzie kontrastu: jeśli Jurek jest młodym poetą w okularach, Olek musi być dziarskim sportowcem, któremu składanie dłuższych wypowiedzi przychodzi niezgrabnie.
Ta oczywistość i widoczność elementów, z których sporządzono świat powieści, jest
przykładem autotematyzmu dzieła, stosowania deziluzji charakterystycznej dla literatury postmodernistycznej. Mieszanina stylów i rejestrów języka, pokazanie żywiołu
mowy jako wielkiego mechanizmu, który raz uruchomiony musi pracować, mimo potknięć i zgrzytów – te wskazówki wprawnie odczytywali recenzenci powieści Bieńczyka, konstatując, że najważniejsze rzeczy w Tworkach dzieją się w języku.
Temat Zagłady jest w książce przywołany w sposób nieoczywisty, tak jak narracja
unika dosłowności i za naczelną cechę obiera nieoczywistość właśnie. Prawie wszyscy
przyjaciele Jurka – Sonia, Danka, Marcel z Anną – znikają w niewyjaśnionych okolicznościach, pozostawiając enigmatyczne listy pożegnalne. Janka zaś przyznaje Jurkowi, że jest z Berdyczowa – tak bowiem określa się pochodzenie żydowskie (samo słowo
Żyd ani razu nie pojawia się w powieści). Berdyczów (od powiedzenia „pisać na Berdyczów”, czyli na nieistniejący adres) oznacza miejsce nieistniejące, wyrwę w świecie,
nicość, w której rozpłynęli się Żydzi. Zagadka zniknięcia Sonii jest w istocie zagadką
anihilacji Żydów.
Czytelnik zaczyna łączyć w całość rozsiane w powieści sygnały: pacjenci szpitala
spacerują w pasiastych piżamach, w tle widzimy dymiące kominy, a szpitalne baraki
oznaczone są symbolami przywodzącymi na myśl obóz w Auschwitz. Na domiar złego podopiecznymi lekarzy są Rubens, Vivaldi, Antyplaton, jakby imiona­‑pseudonimy
Tworkowskich wariatów miały sugerować, że cała cywilizacja europejska znalazła się
w domu obłąkanych, świat oszalał.
Jest w powieści scena, która pokazuje niebezpieczeństwo kryzysu. To rozmowa Antyplatona z Jurkiem, będącym na skraju załamania nerwowego i odmawiającym uczestniczenia w dialogu, w którym miałby opowiedzieć o śmierci Sonii. Poczciwy Antyplaton zachęca Jurka, by ten, jak to miał w zwyczaju, ułożył wiersz, co mogłoby ułatwić
sprawę. Jurek początkowo nie chce nawet wymówić słów „człowiek” czy „człowieczeństwo” i odmawia znalezienia rymu do imienia Sonia. Po chwili jednak wypowiada komiczną frazę: Sonia – trąbę i uszy ma słonia. Okazuje się, że język zwycięża; jest
żywiołem o mocy wiecznego trwania. Powyższa scena nie jest – jak można by sądzić –
egzemplifikacją bankructwa języka (czego potwierdzeniem miałby być fakt wypowiedzenia przez Jurka zdania groteskowego, bezsensownego). W ostatecznej interpretacji
przywołanej sceny ważniejsze jest, że bohater nie zamyka się w milczeniu, które znaczyłoby odmowę uczestnictwa w świecie. Mowa nakazuje mu wejście w kontakt z drugim
człowiekiem, powrót do odgrywanej roli i definiujących go stosunków z otoczeniem.
Politeja 2(47)/2017
Procesualność postpamięci i jej reprezentacje…
79
Jurek zaczyna od komicznej rymowanki, przypominającej dziecięce formy aktywności,
którą równie dobrze można nazwać zaklęciem przywołującym magiczną moc języka.
Tworki Bieńczyka przypominają Zagładę Szewca, ponieważ podobnie jak w powieści o dekadę wcześniejszej stosują zabieg mówienia o Zagładzie bez jej wspominania, bez nazywania samego zjawiska. Bieńczyk dokonał ważnej i niezwykle przenikliwej rzeczy: wpisując Holokaust w ramy powieści gatunkowej, wyraźnie pokazując
nieprzystawalność tematyki Zagłady Żydów do konwencji romantycznej, szczególnie
wyraziście uzmysławia czytelnikowi niewyrażalność, grozę, niepojętość samego Szoa.
Paradoksalnie, poprzez zgrzytającą maszynę literacką buduje doświadczenie odbiorcy,
fundowane na przekonaniu, że inaczej nie można, że oto odkryliśmy najlepszy może
sposób powiedzenia prawdy o Zagładzie. Tylko w świadomości niedoskonałości narzędzi, ich braku i w zgodzie na niekompletność, ułomność świata przedstawionego
utrwalimy jednostkowy wymiar straty. Żeby ostatni raz zacytować opracowanie Bartłomieja Krupy: […] narracja Bieńczyka ma swoją stawkę – jest nią wyrażenie niewyra‑
żalności Zagłady. Gra znaków pozbawionych znaczeń służy tu oddaniu Holocaustu jako
pustki i nieobecności12.
Kiedy Bieńczyk wychyla się zza struktury świata przedstawionego, kiedy pokazuje swoje ludzkie ograniczenia, jest szczególnie przejmujący. Marcel głaszczący Annę po
włosach i całujący jej oczy […] zdania, mówione na melodię biały domek: Twoje ciche sło‑
wa bardzo pięknie brzmią. Twoje usta pragną, a twe oczy lśnią. Rzecz jednakże w tym,
moja żono, jest, że zamiast Szwajcarii czeka raczej piec13. Mały biały domek to przedwojenny szlagier, warto jednak przypomnieć, że tę piosenkę śpiewa jeden z bohaterów
filmu Lanzmanna Shoah w scenie otwierającej ten kilkugodzinny dokument. Marcel
przeczuwa śmierć w pułapce, a jego strach i wierność żonie są tak niezwykle wiarygodne, ludzkie z dwu powodów. Po pierwsze – narrator staje się Bieńczykiem, który pisze:
Ja już dalej nie pójdę, Wola to dobre dla mnie miejsce, więc widzę cię tylko od tyłu. Plecy
trzymasz prosto, idziesz wciąż powoli, walizeczka jeszcze dynda, ale słabiej. Zapomnia‑
łem, czy włożyłeś krawat, to teraz już nie zobaczę14. Zawiesza zatem wszechwiedzę twórcy, nie może skłonić bohatera, by się odwrócił, a tym bardziej nie ma możliwości, by
być z nim do końca, towarzyszyć w odejściu z tego świata. Dlatego wzruszające okazują się słowa Bieńczyka, że chciałby namówić Marcela na ostatnie pokazanie czarującego uśmiechu, jeśliby tylko zechciał wrócić po pożegnalne upominki: butelkę whisky
z czerwoną nalepką, bilet miesięczny na kolejkę i komputer z polską czcionką. Paczka
na drogę złożona z rekwizytów codzienności, z przedmiotów współczesnych pisarzowi.
Stąd w ostatnich zdaniach tego rozdziału powieści nie może być mowy o konwencjonalności literackich figur. Pisarz składa zapadający w pamięć hołd zamordowanym: Do
Marcela Jerzego Brochowicza, do Marcela Jerzego Brochowicza palce moje i usta – chwała
i cześć15.
12
13
14
15
B. Krupa, Opowiedzieć Zagładę…, s. 333.
M. Bieńczyk, Tworki, Warszawa 1999, s. 124.
Tamże, s. 128.
Tamże, s. 129.
80
Marcin Chruściel
Politeja 2(47)/2017
IV
Trzecia z przywołanych we wstępie książek to Pensjonat Piotra Pazińskiego z 2009 r.
Justyna Sobolewska w recenzji powieści napisała, że oto mamy pierwszy w Polsce literacki głos trzeciego pokolenia po Holokauście. Bohater tego dzieła po latach wraca
do pensjonatu Śródborowianka, położonego przy linii kolejowej Otwock–Warszawa,
by obudzić duchy przeszłości. Paziński jako uczeń szkoły podstawowej na przełomie
lat 70. i 80. był wożony do autentycznego pensjonatu w Śródborowie. Jak wspomina,
pensjonat już przed wojną był jednym z wielu żydowskich ośrodków uzdrowiskowych na wspomnianej linii, zaś po wojnie przetrwał jako arka dla żydowskich dzieci;
organizowano w nim kolonie, przez jakiś czas był tam także sierociniec. Pensjonat
w książce Pazińskiego to miejsce, do którego narrator odbywa nostalgiczną podróż
w przeszłość. Przybywa do ośrodka po dziesięcioleciach, wspominając czasy dorastania – jedzie ze świadomością, że zapamiętane osoby już nie żyją, a wnętrze pensjonatu zaludniają duchy.
Tożsamość byłych mieszkańców pensjonatu była żydowska i ślady pamięci o Żydach
trwają we wspomnieniach snutych w starych murach. W Śródborowiance ci, którzy nie
wyjechali z Polski w 1968 r., czują się u siebie, chociaż przecież wyznawcy Jahwe nigdy
nie są u siebie, zawsze w drodze, jak na tylnej płaskorzeźbie na pomniku bohaterów getta,
gdzie rabin z Torą prowadzi lud16. Pamiątki z przeszłości to pożółkłe, rozpadające się gazety, skrawki – bohater zdaje się sugerować, że pamięć znika wraz z ostatnimi żyjącymi
świadkami wydarzeń. Niezależnie od elegijnych tonów i konstrukcji niemal onirycznego nastroju, podniosły styl jest równoważony sygnałami pogodzenia się z losem. Żydzi
są w Polsce od zawsze i zawsze będą, bo ich ślady są nieusuwalne. Słyszymy też głosy
sugerujące konieczność akceptacji losu: Czego on chce? Co się raz stało, już się nie odsta‑
nie. Ile można drzeć szaty? Całe życie, a nawet dłużej? Ubrania nie wystarczy17. W innym
miejscu powieści padają słowa Abrama, który stracił w czasie wojny całą rodzinę, ale
pozostał w Polsce, bo ktoś musi pilnować kości18.
Wspomniany pan Abram dziełem swojego życia czyni spisywany słownik biograficzny wszystkich Żydów, którzy kiedyś mieszkali w Polsce. Słownik zapisywany na
skrawkach papieru, zużytych kopertach, kwitach z pralni i biletach tramwajowych. Życiorysy przerwane w połowie jak bilety właśnie.
Kolejna scena to spojrzenie na zdjęcie z dawnego, zmiecionego przez wojnę świata.
Widzimy na fotografii twarze ludzi, którzy odeszli w niebyt i których losów nigdy nie
poznamy. Utwór Pazińskiego jest jednolity w tonacji, zdaje się jednak wysyłać sprzeczne sygnały odnośnie do trwałości pamięci o Zagładzie. Z jednej strony pogodzenie
z przemijaniem, akceptacja stanu rzeczy, odejścia świadków zbrodni, a z drugiej – zapowiedzi trwania pamięci przez pokolenia. Jednak tej sugerowanej sprzeczności wcale nie
16
17
18
P. Paziński, Pensjonat, Warszawa 2009, s. 20.
Tamże, s. 31­‑32.
Tamże, s. 41.
Politeja 2(47)/2017
Procesualność postpamięci i jej reprezentacje…
81
ma. Narrator Pensjonatu tłumaczy, że nie pamięta już większości wydarzeń ze swojego
dzieciństwa; może do nich wrócić jedynie dzięki pamiątkom: A więc tutaj kiedyś space‑
rowałem. Mam fotografię, jak siedzę okrakiem na powyginanej sośnie. Powinna być gdzieś
w pobliżu. Ot, kilka kroków. Siedzę na niej, w zagięciu pnia, w jesiennym paletku i czapce
kominiarce, chociaż jest gorące lato. Teraz, jesienią, kilka lat później, nie znajdę już tego
drzewa – co drugie jest tu powyginane, nie rozpoznam głosów tamtego lasu. Zdaje mi się,
że wszystko, co tutaj robię, to archeologia pamięci zapadłej w mroku, jak te drzewa i jak
resztki drewnianych domów19.
W rozmowie z Pawłem Duninem­‑Wąsowiczem Piotr Paziński przyznał, że w świecie powieści Pensjonat bardzo mało jest życia religijnego, bo pozostali w Polsce Żydzi,
z którymi się stykał, to byli świeccy ludzie, zostawiający religię za sobą20. Zarazem mówi
o tym, że religia jest ważnym składnikiem tożsamości, staje się inspiracją do działania.
Wokół religii, wokół pytań o naturę Boga i świata toczyli dysputy panowie Abram
i Leon w obecności małego bohatera – co w oczywisty sposób przywołuje skojarzenia
z kłótniami Naphty i Settembriniego z Czarodziejskiej góry. Zatem tożsamość Żydów
oparta na religii i przymierzu z Bogiem jako na czymś wyjątkowym nie czyni ich jednocześnie niezwykłymi. Spory ze Stwórcą są odwieczne dla rodzaju ludzkiego; w historii
Izraelitów pytania są może stawiane w bardziej dramatyczny sposób.
Paziński w Pensjonacie pokazuje, jak w jednostkowej świadomości, w kruchej
i nietrwałej pamięci, nakładają się na siebie dwa plany historii narodu żydowskiego: wyjście z Egiptu występuje w paraleli z pozostaniem w okupacyjnej Warszawie.
Skoro bohater zapomina swoje dzieciństwo i może do niego dotrzeć jedynie poprzez
odpominanie, odczytywanie śladów zapisanych w niszczejących pamiątkach, to dopuszczalne, bo jedyne możliwe, jest budowanie pamięci o losach minionych pokoleń
również w oparciu o wietrzejące ślady historii. Książka napisana z perspektywy wnuka uczestniczki Holokaustu przynosi zgodę na ten stan rzeczy, na zrywanie ciągłości
dotykalnej, weryfikowalnej poprzez obecność osób z numerami na przedramieniu
i jednocześnie, poprzez ową akceptację, wyraża szacunek dla Zagłady. Mechanizm
pozwalający na trwanie jednych i zacieranie się innych aspektów Szoa wynika z samej
konstrukcji ludzkiej pamięci. Fakt oddalania się w czasie i wymierania świadków nie
musi być zagrożeniem fundamentalnym. Niewiele więcej pamiętam. Chwilami tyle co
nic. Moja przeszłość tkwi we mnie głęboko, lecz kiedy staram się do niej dotrzeć, natra‑
fiam na wydrążoną pustkę, jakbym urodził się wczoraj, a wszystko, co dawniej się wy‑
darzyło, było tylko gąszczem cienistych obrazów, zetlałych i rozsypanych w drobiny ato‑
mów […]. Natłok tych obrazów stwarza iluzję pamięci i podobnie jak mnogość fotografii
staje się namiastką życia21.
19
20
21
Tamże, s. 73.
P. Paziński, Niedoszły syjonista, rozm. P. Dunin­‑Wąsowicz, 31.07.2009, [online] http://www.sztetl.
org.pl/he/article/otwock/16,­‑/11402,niedoszly­‑syjonista­‑piotr­‑pazinski­‑rozmawia­‑z­‑redaktorem­
‑pawlem­‑dunin­‑wasowiczem/, 5.11.2015.
Tenże, Pensjonat, s. 103.
82
Marcin Chruściel
Politeja 2(47)/2017
V
Mamy zatem do czynienia z sytuacją, kiedy artyści (np. pisarze), podejmując temat Zagłady w czasach o dziesięciolecia oddalonych od zdarzenia, kreślą mapę postpamięci
społeczeństwa, rodziny narodowej. Różne rejestry wypowiedzi konkretnych twórców
są wynikiem dojrzewania w innych okolicznościach, co widać na przykładzie utworów
Piotra Szewca, Marka Bieńczyka oraz Piotra Pazińskiego. Po skrótowym opisaniu ich
książek, układających się w sekwencję, serię rządzącą się logiką procesu historycznoliterackiego, można zadać pytanie: czy postpamięć wyrażana jest tylko w literaturze?
Na zakończenie warto zwrócić się ku szeroko pojmowanym sztukom plastycznym,
co pozwoli nam dostrzec wieloznaczeniowość frazy „procesualność postpamięci”.
W Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie (MOCAK) zorganizowano wystawę
Polska – Izrael – Niemcy. Doświadczenie Auschwitz dzisiaj. Wedle jej kuratora, Delfiny
Jałowik, jednym z podstawowych pytań, jakie dziś stawiają sobie artyści zajmujący się
fenomenem Auschwitz, jest: czy najtragiczniejszy symbol, jaki stworzyła ludzka cywilizacja (obóz koncentracyjny w Auschwitz), po śmierci ostatnich bezpośrednich świadków
stanie się jedynie pustym i mrocznym motywem popkultury, czystą prowokacją, disneylan‑
dem horroru, czy takie obawy są jednak przesadzone?22
Widoczne są trzy główne strategie twórcze, które stosowali autorzy prac zawartych
na ekspozycji w MOCAK. Pierwsza z nich to prowokacja, rozumiana jako działania
niezgodne z estetycznymi przyzwyczajeniami większości odbiorców. Praca Artura
Żmijewskiego Berek z 1999 r. stała się na tyle głośna i wzbudziła tak wiele kontrowersji, że nie ma potrzeby streszczania jej wyglądu i założeń. Żmijewski w odczuciu wielu
ludzi naruszył tabu, krzyżując zabawę w berka z wnętrzami komory gazowej. Przekazywanie roli berka utożsamione z wymierzeniem wyroku, skazaniem na śmierć, przed
którą każdy próbuje uciec – takie interpretujące wyjaśnienie nie osłabia wcale drażliwości towarzyszącej oglądaniu filmu. Artysta uzmysławia odbiorcy, że Auschwitz obrosło w pewien zespół modelowych formuł upamiętniania przeszłości. Zza tego sztafażu nie przeziera już prawda, miejsce pamięci przestaje być dojmującą raną na ciele
społeczeństwa.
Kolejnym krokiem po oswojeniu traumy Auschwitz jest wchłonięcie miejsca wraz
z jego historią przez popkulturę i przemysł turystyczny. Tego dotyczą prace Mirosława
Bałki oraz Agaty Siwek. Bałka w rzeźbie­‑tunelu z otworami układającymi się w napis AUSCHWITZWIELICZKA (2009) pokazuje niebezpieczeństwa włączenia Auschwitz w obieg kultury konsumpcyjnej, wpisanie na listę atrakcji, miejsc turystycznej
eskapady. Natomiast Sitek wykonała naturalnych rozmiarów sklep/stoisko z pamiątkami: praca nosi tytuł Oryginalne pamiątki z Auschwitz­‑Birkenau (2002). Pamiątki
opatrzone są metkami i cenami, w prowokacyjny sposób umieszczają elementy graficzne – symbole obozu lub nawiązania do ubrań więźniów – na płóciennych torbach na
zakupy, tak popularnych obecnie przestrzeniach reklamowych.
22
D. Jałowik, Polska – Izrael – Niemcy. Doświadczenie Auschwitz dzisiaj, Kraków 2015, s. 9.
Politeja 2(47)/2017
Procesualność postpamięci i jej reprezentacje…
83
Trzeci sposób namysłu nad problemem postpamięci jest praca Wilhelma Sasnala
Maus 1 (2001) i Maus 2 (2015). W 2001 r. Sansal wykorzystał do swoich obrazów
rysunki z komiksu Maus Arta Spiegelmana. Sam komiks wykorzystuje środki charakterystyczne dla popkultury, Sasnal natomiast usunął z obrazów postaci wraz z dymkami wypowiedzi, pozostawiając puste wnętrza: prycze, drzwi do komory gazowej.
Artysta sugerował, jak mocno komiks Spiegelmana kształtuje wyobraźnię historyczną
odbiorców i jednocześnie sugestywnie działał na emocje odbiorców, ukazując pustkę, nieobecność bohaterów. W 2015 r. Sasnal przemalował swoje obrazy w taki sposób, by usunąć jednoznaczność skojarzeń z wnętrzami obozu koncentracyjnego (np.
na drzwiach domalował chiński znak równowagi z naturą). Jak wyjaśnia kurator wystawy: Przemalowując prace, które w obszarze historii sztuki są sztandarowymi przed‑
stawieniami, odwołującymi się do traumy obozu, Wilhelm Sasnal podkreślił zmiany
w percepcji Auschwitz, a w konsekwencji również zmienność obrazów, symbolizujących
te wydarzenia23.
Procesualność odnosi się zatem również do zmian, jakie zachodzą w świadomości
jednostki stającej przed wyzwaniem możliwie prawdziwego, unikającego schematów
i powieleń przedstawienia trwania pamięci o Holokauście. Można wskazać proces, jakim jest przeobrażenie sposobów relacji o Zagładzie wynikające z próby ucieczki przed
schematyzacją wypowiedzi, z pragnienia dotarcia do wrażliwości odbiorcy. Procesualność postpamięci można również rozumieć jako zanikanie jednych form pamiętania
(relacje uczestników wydarzeń) i pojawianie się innych (narracje przedstawicieli drugiego i trzeciego pokolenia). Zatem każde kolejne pokolenie musi na nowo znaleźć
odpowiedź na pytanie o współczesność Auschwitz, o to, czym ona jest dla konkretnej
generacji. Niekiedy dotarcie do prawdy wyrażania w dziele sztuki odnoszącym się do
Holokaustu pojawić się może dopiero, gdy twórca podda autotematycznej interpretacji
indywidualny głos, jak uczynił to Sasnal.
Na prawach konkluzji chciałbym zaproponować sumaryczne zestawienie przypominające, że zarówno pisarze, jak i artyści współcześni nie chcą, nie mogą zignorować
Holokaustu, który nadal stanowi niezwykle istotny temat. Znamienne jest, że stosowane są różne strategie, wypróbowywane liczne sposoby, by zasygnalizować problem
najważniejszy dla każdego, kto pragnie opisać Zagładę: nieadekwatność dostępnych
konwencji do „specyfiki” tematu. Pamięć Szoa w sztuce i literaturze to w istocie próby
wyrażenia tematu niemożliwego do ogarnięcia. Opisane w niniejszym artykule, reprezentatywne dla wielu innych teksty i dzieła sztuki stanowią indywidualne próby
zbudowania narracji oryginalnej, najtrafniej obrazującej paradoks wyzwania dokumentacji Holokaustu. Dodawanie kolejnych pomysłów do poszerzającego się zbioru
rozwiązań buduje proces, przywoływany we wstępie tego tekstu. Procesualność odnosi się do historii literatury (sztuki), a także do dzieł poszczególnych prezentowanych
autorów.
23
Tamże, s. 18.
84
Marcin Chruściel
Politeja 2(47)/2017
Bibliografia
Bieńczyk M., Tworki, Warszawa 1999.
Forecki P., Od „Shoah” do „Strachu”. Spory o polsko­‑żydowską przeszłość i pamięć w debatach pu‑
blicznych, Poznań 2010.
Jałowik D., Polska – Izrael – Niemcy. Doświadczenie Auschwitz dzisiaj, Kraków 2015.
Krawczyńska D., Wstęp, [w:] Literatura polska wobec Zagłady (1939–1968), red. S. Buryła,
D. Krawczyńska, J. Leociak, Warszawa 2012.
Krupa B., Opowiedzieć Zagładę. Polska proza i historiografia wobec Holocaustu (1987–2003),
Kraków 2013.
Literatura wobec wojny i okupacji. Studia, red. M. Głowiński, J. Sławiński, Wrocław 1976,
Z Dziejów Form Artystycznych w Literaturze Polskiej, 43.
Pamięć Shoah. Kulturowe reprezentacje i praktyki upamiętniania, red. T. Majewski, A. Zeidler­
‑Janiszewska, współpr. red. M. Wójcik, Łódź 2011.
Paziński P., Niedoszły syjonista, rozm. P. Dunin­‑Wąsowicz, 31.07.2009, [online] http://www.
sztetl.org.pl/he/article/otwock/16,­‑/11402,niedoszly­‑syjonista­‑piotr­‑pazinski­‑rozmawia­
‑z­‑redaktorem­‑pawlem­‑dunin­‑wasowiczem/.
Paziński P., Pensjonat, Warszawa 2009.
Reprezentacje Holokaustu, wybór i oprac. J. Jarniewicz, M. Szuster, Kraków–Warszawa 2014.
Stosowność i forma. Jak opowiadać o Zagładzie?, red. M. Głowiński i in., Kraków 2005.
Szewc P., Zagłada, Kraków 2003.
Tokarska­‑Bakir J., Polska jako chory człowiek Europy? Jedwabne, „postpamięć” i historycy, „Eurozine” 2003, 30 V, [online] http://www.eurozine.com/articles/2003­‑05­‑30­‑tokarska­‑pl.html.
Dr Marcin CHRUŚCIEL, doktor literaturoznawstwa Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, nauczyciel polonista w V Liceum Ogólnokształcącym im. Augusta Witkowskiego w Krakowie. Współautor antologii Tekstylia bis. Słownik młodej
polskiej kultury (2006). Zainteresowania badawcze: antropologia literatury, literatura
Holokaustu, performatyka i teatr współczesny.
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.07
Kamila Łapicka
Uniwersytet Warszawski
[email protected]
Praca postpamięci1
w Kartografie Juana Mayorgi
Abstract
The Effect of Postmemory in Juan Mayorga’s The Cartographer
The Cartographer of Juan Mayorga was inspired by a visit to Warsaw in 2008.
The author went on a ‘walk through an invisible Warsaw’, as he himself described it. It was a journey which followed the places pictured in photographs
from the ghetto, which Mayorga saw at an exhibition at the Nożyki Synagogue.
I was able to find them. Since photographs play an ‘essential role as a medium
of postmemory’, as stressed by Marianne Hirsch, one of the leading researchers
on postmemory processes in her paper The Generation of Postmemory, I would
like to consider the means by which the photographs from the ghetto have initiated the effect of (affiliative) postmemory on this contemporary playwright
(born in 1965), who has no connection to the Holocaust either through his family or even national background. I would also like to explore their effect on the
dramatic developments of The Cartographer which take place within two time
frames – Warsaw in 1940 as well as contemporarily.
Keywords: postmemory, Juan Mayorga, photographs, Warsaw ghetto
Słowa kluczowe: postpamięć, Juan Mayorga, fotografie, getto warszawskie
1
Sformułowania „praca postpamięci” używam za polskimi tłumaczami tekstu Marianne Hirsch Pokole‑
nie postpamięci – Małgorzatą Sugierą i Mateuszem Borowskim, którzy stosują je, pisząc np. o „kulturowej pracy postpamięci” („Didaskalia” 2011, nr 105, s. 32).
86
Kamila Łapicka
Politeja 2(47)/2017
J
eśli miarą sukcesu dramatopisarza jest istnienie jego utworów na scenie, Juan Mayorga jest z pewnością człowiekiem sukcesu. Teksty madryckiego autora (ur. 1965)
można znaleźć w repertuarach teatrów w całej Hiszpanii i nie tylko, zarówno na scenach państwowych, jak w teatrach prywatnych i amatorskich. Jego dramaty przetłumaczono na ponad trzydzieści języków (w tym norweski, turecki i koreański), a w 2015
roku utwór El chico de la última fila (2006)2 znalazł się w pierwszej antologii dramatów
hispanoamerykańskich przetłumaczonych na język chiński.
Polska recepcja Mayorgi nie jest zbyt powszechna. Przetłumaczonych zostało siedem (z blisko trzydziestu) tekstów pełnospektaklowych, a premierę teatralną miał tylko Himmelweg (2002)3. Jest to jeden z najważniejszych dramatów w dorobku autora, podejmujący temat Holocaustu, a konkretnie udanej mistyfikacji nazistów, którzy
podczas wizyty wysłannika Czerwonego Krzyża w obozie koncentracyjnym w Theresienstadt zdołali go przekonać, że: Warunki higieniczne są zadowalające. Ludzie są od‑
powiednio ubrani, stosownie do klasy społecznej i miejsca pochodzenia. Warunki mieszka‑
niowe są skromne, ale godne. Porcje żywnościowe wydają się wystarczające4. Miasto zostało
upiększone i sprowadzone do „normalności” wyłącznie na potrzeby tej wizyty. Można
powiedzieć, że Niemcy wystawili sztukę, której reżyserem był niemiecki komendant
obozu (odbywały się próby codziennych sytuacji – rozmów zakochanych, dziecięcych
zabaw), wysłannik Czerwonego Krzyża – jedynym widzem, zaś aktorami – żydowscy
więźniowie obozu.
Zagłada to dla Mayorgi ważny temat. Jest obecny nie tylko w jego twórczości artystycznej, lecz także w działalności naukowej. Dramatopisarz był członkiem grup badawczych, zajmujących się „Judaizmem. Tradycją zapomnianą w Europie” oraz „Filozofią po Holokauście” w madryckim Instituto de Filosofía – Consejo Superior de
Investigaciones Científicas (IFS­‑CSIC). Wątki związane z Szoa pojawiają się także
w jego esejach, m.in. La representación teatral del Holocausto (Teatralne reprezentacje
Holocaustu), w którym pisze: Pamięć o Szoa to nasza najlepsza broń przeciw dawnym
i nowym metodom poniżania człowieka przez człowieka, i teatr nie może pozostać na
uboczu tej walki5.
2
3
4
5
Szerokiej widowni dramat El chico de la última fila (dosł. Chłopiec z ostatniej ławki) może być znany
z adaptacji filmowej, jakiej dokonał François Ozon, kręcąc w 2012 roku film pod tytułem Dans la ma‑
ison (polski tytuł: U niej w domu).
Polska prapremiera Himmelweg odbyła się w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie 8 maja
2011 roku, w reżyserii Katarzyny Kalwat.
Są to słowa, które wypowiada (a właściwie cytuje ze swojego raportu) postać dramatu – wysłannik
Czerwonego Krzyża. Mayorga nie odnosi się do ich autentyczności, choć sytuacja opisana w dramacie
naprawdę miała miejsce. Cytat pochodzi z polskiej wersji dramatu zamieszczonej w „Dialogu” 2010,
nr 1, w tłumaczeniu Grażyny Wojaczek (s. 110).
J. Mayorga, La representación teatral del Holocausto, [w:] Un espejo que despliega. El teatro de Juan May‑
orga, ed. M. Brizuela, Córdoba 2011, s. 226 (tłum. własne).
Politeja 2(47)/2017
Praca postpamięci w Kartografie…
87
Spacer po niewidzialnej Warszawie
Przedmiotem mojej analizy, prowadzonej z perspektywy pamięci i postpamięci, będzie
kolejny „walczący” utwór – Kartograf (El cartógrafo, 2010). Inspiracją do jego powstania
była wizyta Juana Mayorgi w Polsce w 2008 roku. Opisał ją na potrzeby czytania dramatu zorganizowanego pięć lat później w warszawskim Teatrze Polskim6. Głównym punktem relacji jest „spacer po niewidzialnej Warszawie”7, który miał następujący przebieg:
w styczniowy poranek hiszpański autor wybrał się na spacer z hotelową mapą w ręku.
Zwiedziwszy Starówkę, wszedł przypadkiem do synagogi, gdzie była akurat przygotowywana wystawa zdjęć. Okazało się, że są to niedawno odnalezione zdjęcia z warszawskiego getta. Każda fotografia miała podpisy (po polsku i po angielsku), które wskazywały
miejsce, gdzie prawdopodobnie została zrobiona. Mayorga zaznaczył na swojej mapie te
miejsca i zaczął ich szukać w przestrzeni miasta. Nie znalazł nic z tego, co zobaczył na fotografiach. Oczywiście brakowało ludzi, ale także wszystkich elementów ich otoczenia.
Swoją wędrówkę dramatopisarz zakończył o zmroku przy pomniku Bohaterów Getta na
Muranowie, gdzie upamiętniono walkę powstańców z kwietnia 1943 roku.
Miejscem, w którym Mayorga obejrzał wystawę zdjęć, była zabytkowa synagoga imienia Ryfki i Zalmana Nożyków, która znajduje się przy ulicy Twardej 6. Dzięki
uprzejmości Jana Jagielskiego, pracownika archiwum fotografii Żydowskiego Instytutu
Historycznego udało mi się dotrzeć do zdjęć, które oglądał autor Kartografa. Pochodzą
one z dwóch źródeł. Część znajduje się w zasobach ŻIH, natomiast druga część jest własnością Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie.
Na stronie internetowej instytutu Jad Waszem (gdzie także są dostępne) można znaleźć opisy zdjęć8, które zostały zebrane w albumach Żydowskiego Instytutu Historycznego. Wykonano je dla Jointu (skrót od American Jewish Joint Distribution Committee – Amerykańsko­‑Żydowski Połączony Komitet Rozdzielczy), który był żydowską
organizacją założoną w roku 1914 w Stanach Zjednoczonych, zajmującą się udzielaniem pomocy społecznościom żydowskim znajdującym się poza USA. Polski oddział
Jointu mieścił się w Warszawie. Ponieważ formalnie był instytucją amerykańską, Joint
miał zgodę na prowadzenie działalności w okupowanej stolicy Polski. W pierwszej połowie 1940 roku dotyczyła ona głównie otwierania publicznych kuchni, dystrybucji
żywności, opieki nad żydowskimi uchodźcami, którzy tysiącami przybywali do getta,
oraz opieki nad dziećmi. W tym celu przysyłano z USA do Warszawy paczki z jedzeniem i ubraniami. Rozdzielaniem ich zawartości zajmowała się Żydowska Samopomoc
Społeczna (ŻSS) i inne organizacje działające wewnątrz getta, takie jak TOZ (Towarzystwo Ochrony Zdrowia Ludności Żydowskiej).
6
7
8
Czytanie odbyło się 8 maja 2013 roku w Café Teatr w Teatrze Polskim, w reżyserii Andrzeja Seweryna.
Relację Juana Mayorgi ze spaceru po Warszawie można znaleźć na stronie internetowej Teatru Polskiego. Zob. Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, Czytamy w Polskim: „Kartograf ”, [online]
http://www.teatrpolski.waw.pl/pl/cykle_i_wydarzenia/wydarzenia/?id_act=317, 25 I 2016.
Wszystkie fotografie wykonane dla Jointu, które znajdują się w tym tekście pochodzą ze strony internetowej instytutu: Yad Vashem Photo Archive, [online] http://goo.gl/xg6so0, 3 II 2016.
88
Kamila Łapicka
Politeja 2(47)/2017
Prawdopodobnie po to, by pokazać darczyńcom, jak ich pomoc jest wykorzystywana, a także w celu zdobycia dodatkowych funduszy, wiosną 1940 roku Joint zatrudnił
profesjonalnego fotografa, który wykonał kilka serii zdjęć dokumentujących jego działalność. Następnie zostały one dostarczone do słynnego atelier fotograficznego „Foto –
Forbert” (które często wykonywało fotografie aktorów na planach filmowych lub w teatrach warszawskich), mieszczącego się poza obszarem getta, przy ulicy Wierzbowej 11.
Wybrano czterysta sześćdziesiąt dwa zdjęcia, naklejono je na żółte kartonowe arkusze,
na których dodano krótkie podpisy oraz nazwę i adres instytucji widocznej na fotografii. Warto wspomnieć, że po raz pierwszy sfotografowano wówczas Domy Modlitwy,
służące za schroniska przesiedleńcom.
Natomiast zdjęcia znajdujące się w zasobach Gminy Wyznaniowej Żydowskiej pochodzą z lat 1940­‑1943. Zostały zakupione na aukcjach internetowych i w większości
nie były wcześniej publikowane. Utrwalono na nich dzień powszedni getta. Można,
Politeja 2(47)/2017
Praca postpamięci w Kartografie…
89
idąc za myślą Jacka Leociaka9, przyjąć, że siła tych fotografii wynika z „nadwiedzy”
oglądającego. Można także powołać się na tekst Anji Tippner Postkatastroficzne relik‑
ty i relikwie. Los obrazów po Holokauście, w którym, mówiąc o zdjęciach wykonanych
w przededniu Zagłady, autorka stwierdza: Po katastrofie stały się dokumentami Holo‑
kaustu – wydarzenia o niszczycielskim działaniu10.
Wydaje się, że dla Juana Mayorgi codzienne życie getta było najbardziej interesujące. Można w Kartografie odnaleźć fragmenty, które mogłyby stać się podpisami
do zdjęć z wystawy zaprezentowanej w synagodze Nożyków. Na jednym z nich jest
tramwaj z gwiazdą Dawida w miejscu numeru i z napisem „Grzybowska”, na innym
młodzi rikszarze i ich pasażerowie (Widać, jak zorganizowany był transport; samo‑
chody były zabronione, ale mieli tam tramwaj i riksze11), a na kolejnym ruchliwa ulica – przechodnie, sklepy i zakłady usługowe, między innymi zakład fryzjerski (Widać
ludzi. Fryzjerów…12).
9
10
11
12
Odnosząc się do prywatnych fotografii wykonanych w gettach, Jacek Leociak stwierdził, że Zagłada
wkracza w te zdjęcia dopiero poprzez kontekst odbioru, dzięki naszej wiedzy o tym, kiedy i w jakich oko‑
licznościach zdjęcia te były zrobione. J. Leociak, Doświadczenia graniczne. Studia o dwudziestowiecznych
formach reprezentacji, Warszawa 2009, s. 234.
A. Tippner, Postkatastroficzne relikty i relikwie. Los obrazów po Holokauście, przeł. K. Adamczak, A. Artwińska, „Poznańskie Studia Polonistyczne. Seria Literacka” 2015, nr 7, [online] http://pressto.amu.
edu.pl/index.php/pspsl/article/viewFile/1913/1886, https://doi.org/10.14746/pspsl.2015.25.10,
3 II 2016. W przywołanym fragmencie autorka odnosi się do zachowanego przypadkiem zdjęcia żydowskich gimnazjalistów z Wiednia z 1931 roku, które stało się podstawą wystawy Classe terminale du
lycée chases en 1931. Castelgasse, Vienne Christiana Boltanskiego w 1987 roku.
J. Mayorga, Kartograf, s. 5. Sztuka została przełożona na język polski przez Martę Jordan i znajduje się
w bazie ZAiKS­‑u. Nie została jednak wydana drukiem, więc podawane przeze mnie numery stron pochodzą z egzemplarza elektronicznego udostępnionego autorce artykułu przez tłumaczkę.
Tamże.
90
Kamila Łapicka
Politeja 2(47)/2017
Zadanie dla dramatopisarza
Jak to się dzieje, że fotografie są w stanie poruszyć człowieka na tyle, by uruchomić
w nim proces twórczy? Susan Sontag, autorka słynnego zbioru esejów O fotografii
podkreśla wpływ, jaki na nasze życie wywiera ta dziedzina sztuki: Obrazy, które mają
praktycznie nieograniczoną władzę w społeczeństwie współczesnym – to głównie obrazy
fotograficzne […]. Obrazy takie mogą uzurpować sobie pozycję należną rzeczywistości,
ponieważ zdjęcie – to nie tylko obraz (jako dzieło malarskie), interpretacja rzeczywisto‑
ści, ale także ślad, coś odbitego bezpośrednio ze świata, niczym odcisk stopy albo maska
Politeja 2(47)/2017
Praca postpamięci w Kartografie…
91
pośmiertna13. W szczególny sposób można te słowa odnieść do fotografii ze świata
Zagłady. Kontynuując swoje rozważania, Sontag wkracza na terytorium pamięci i odwołuje się do myśli Marcela Prousta: Zdjęcia stanowią sposób uwięzienia rzeczywisto‑
ści, pojmowanej jako oporna i niedostępna. […] Nie można posiąść rzeczywistości, ale
można mieć zdjęcia i być przez nie opętanym, a jak twierdzi Proust, najambitniejszy
spośród dobrowolnych więźniów – nie można co prawda posiąść teraźniejszości, ale moż‑
na posiąść przeszłość14.
Sontag stwierdza, że łatwość, z jaką obrazy fotograficzne wywołują wspomnienia,
zależy od widza, nie od zdjęć. Nawet jeśli rodzą się w nas rozległe skojarzenia, ważniejsze
jest przywołanie materii i istoty rzeczy. To właśnie może stanowić w naszym przypadku zadanie dla dramatopisarza. Mayorga, zanurzony w problematyce Zagłady, z pewnością miał umysł pełen asocjacji podczas wizyty w synagodze, ale najważniejsze, że
uczynił to doświadczenie podstawą swojej twórczości. Czy doszło w jego przypadku do
podobnego procesu, jaki Sontag zaobserwowała u Prousta? Badając zdjęcia wyłącznie
z punktu widzenia przydatności dla własnej pamięci Proust deformuje poniekąd istotę fo‑
tografii: nie są one bowiem prostym narzędziem pamięci, lecz jej fundamentem, a bywa, że
zastępują pamięć. To zdanie mogłoby się stać jedną z kolejnych definicji narzędzi postpamięci, wśród których – zdaniem Marianne Hirsch – najważniejszym jest fotografia.
Hirsch, obecnie pracująca na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku w Instytucie Badań nad Sprawami Kobiet, Płci i Seksualności15, gdzie łączy badania nad teorią feministyczną z tematyką pamięci i postpamięci, jest autorką najbardziej znanych
książek z tego obszaru tematycznego16. To ona sformułowała pojęcie „postpamięć”
jako relację łączącą pokolenie biorące udział w doświadczeniu kulturowej lub kolektyw‑
nej traumy z kolejnym, które pamięta je wyłącznie dzięki opowieściom, obrazom i zacho‑
waniom, wśród których dorastali. To doświadczenie zostało im przekazane w tak emo‑
cjonalny sposób, że wydaje się fundamentem ich własnej pamięci17. Hirsch wyjaśnia, że
termin „postpamięć” powstał na bazie analiz twórczości artystycznej przedstawicieli
„drugiego pokolenia”, czyli potomków ocalałych z Holocaustu. Jednak Juan Mayorga
nie jest przedstawicielem drugiego ani trzeciego pokolenia, a przynajmniej nigdy nie
wypowiadał się na ten temat publicznie. Jego udziałem może więc stać się „postpamięć
afiliacyjna”, która – w odróżnieniu od „postpamięci rodzinnej” – stanowi efekt życia
w tym samym czasie oraz w związku z konkretnym drugim pokoleniem w połączeniu
ze strukturami zapośredniczenia, które powszechnie można sobie przyswoić, gdyż są na
tyle łatwo dostępne i pojemne, że zasięgiem organicznej sieci transferu obejmują większą
­zbiorowość18.
13
14
15
16
17
18
S. Sontag, O fotografii, przeł. S. Magala, Warszawa 1986, s. 138.
Tamże, s. 147.
Jak można przetłumaczyć nazwę Institute for Research on Women, Gender, and Sexuality.
Między innymi Family Frames. Photography, Narrative, and Postmemory (1997); The Generation of
Postmemory. Writing and Visual Culture After the Holocaust (2012).
M. Hirsch, Pokolenie postpamięci, przeł. M. Sugiera, M. Borowski, „Didaskalia” 2011, nr 105, s. 29.
Tamże, s. 31­‑32.
92
Kamila Łapicka
Politeja 2(47)/2017
Jak już wspomniałam, najlepszym narzędziem transferu doświadczeń jest fotografia. Spełnia ona kluczową rolę jako medium postpamięci19, twierdzi Hirsch. Zdjęcia, któ‑
re przetrwały masową zagładę, śmierć swoich właścicieli i sfotografowanych na nich osób,
bardziej niż ustne czy pisane przekazy robią wrażenie upiorów powracających z utraconego
bezpowrotnie świata przeszłości. Pozwalają nam nie tylko zobaczyć przeszłość i jej dotknąć,
lecz także przywracają ją życiu, odwołując ostateczność kliknięcia aparatu20.
Biała plama
Juan Mayorga opuścił warszawską synagogę, dotknąwszy przeszłości miasta i jego dramatycznej historii zapamiętanej na fotografiach. Jaki jest efekt tej wizyty? To pełnospektaklowy21 dramat Kartograf, z podtytułem Warszawa, 1:400 000. Został napisany dwa
lata po wizycie w Polsce, w 2010 roku. Miejscem akcji jest Warszawa, a czas akcji zawiera
się między 1940 rokiem a współczesnością. Współistnieją w tych przestrzeniach czasowych dwie pary bohaterów. Pierwsza to Raul i Blanca, pracownik ambasady hiszpańskiej
i jego żona, którzy jakiś czas wcześniej stracili córkę, Albę. Druga para, z czasów getta, to
Starzec i Dziewczynka, emerytowany kartograf i jego wnuczka, których Mayorga przedstawia na początku jedynie w didaskaliach: Starzec i Dziewczynka, zastygli w bezruchu,
jak na fotografii22. Starzec wyznacza wraz z Dziewczynką zaszyfrowaną mapę getta, odsłaniając wnuczce tajniki swojej profesji. Co istotne, nazwę „Warszawa” zastępuje nazwa
„Hurbinka” – od imienia kolegi Dziewczynki, który „przestał mówić”23.
Mayorga czyni swoim alter ego Blancę. W pierwszej scenie kobieta tłumaczy mężowi, że straciła poczucie czasu, ponieważ przypadkowo weszła do synagogi i natknęła się
na wystawę zdjęć z czasów getta… Od tego czasu myślenie o getcie, wręcz obsesyjne, zaczyna kierować jej życiem. Mayorga każe swojej bohaterce zdobywać informacje na ten
temat niemal od podstaw (Nie wiedziałam wiele o getcie. Tyle, co z kina, z jakiegoś filmu
dokumentalnego…24). Blanca odwiedza więc kolejne miejsca pamięci i w jednym z nich
słyszy – kluczową dla jej dalszych zmagań z tematyką Zagłady – legendę o kartografie:
19
20
21
22
23
24
Tamże, s. 32.
Tamże.
Mayorga tworzy także miniatury dramatyczne, stąd rozróżnienie. Miniatury te zostały wydane w Hiszpanii w roku 2010 w zbiorze pt. Teatro para minutos (28 piezas breves), co można tłumaczyć jako: Teatr
na minuty (28 krótkich sztuk), zbiór nie został jednak przełożony na język polski.
J. Mayorga, Kartograf, s. 12.
Starzec – Nie chcemy mapy, która byłaby przydatna dla wroga. Chcemy takiej, której – gdyby wpadła
w jego ręce, dzisiaj czy za tysiąc lat – nie umiałby odczytać. Zaszyfrujemy mapę. Odległości, nazwy, ozna‑
czenia. Szkołę nazwiemy magazynem; magazyn – szkołą. Zamiast synagog narysujemy kościoły. Nie bę‑
dzie się nazywała Warszawa.
Dziewczynka – …
Starzec – Ten twój kolega, który przestał mówić: jak ma na imię?
Dziewczynka – Hurbinek.
Starzec – Hurbinka. Nazwiemy ją Hurbinka. Tamże, s. 34.
Tamże, s. 35.
Politeja 2(47)/2017
Praca postpamięci w Kartografie…
93
Było sobie raz getto. Podczas gdy wszędzie dokoła szalała śmierć, pewien stary kartograf po‑
stanowił narysować mapę, ale ponieważ ledwo trzymał się na nogach i nie mógł iść szukać
potrzebnych mu danych, poprosił małą dziewczynkę, żeby to zrobiła za niego25. Człowiek,
który opowiada tę legendę, sądzi, że jest niewiarygodna, ale Blanca ma przeczucie, że
jest inaczej. Za wszelką cenę stara się odnaleźć „małą dziewczynkę” – dziś już dorosłą
kobietę, która także wybrała zawód kartografa – i osiąga swój cel.
Zanim do tego dojdzie, Blanca zdobywa nowe informacje na temat getta i nie ukrywa zdziwienia, jak niewiele wspomnień zostało po nim w przestrzeni miasta, podobnie
jak Mayorga, który w przytoczonej wcześniej relacji z wędrówki śladami zdjęć z getta
powiedział: Odkryłem, że wszystko – postacie i krajobraz – się ulotniło26. Miasto przestało mówić o swojej przeszłości, tak jak przestał mówić kolega Dziewczynki – Hurbinek,
„dziecko Auschwitz”, postać utrwalona w literaturze przez Primo Leviego27 i analizowana m.in. przez Giorgio Agambena jako ten, kto nie może dać świadectwa, bowiem pozba‑
wiony jest języka28. Blance nie chodzi o dialog prowadzony poprzez działalność muzeów
czy stawianie pomników. Chodzi jej o namacalny ślad istnienia getta w jego pierwotnej
przestrzeni. Do głowy przychodzi jej pewien pomysł, którym dzieli się z mężem – chodzi o stworzenie mapy Warszawy, złożonej z dwóch kolorów. Jeden z nich, „biała plama”, to ślad po getcie29, przestrzeń, jaką zajmowało, wraz z zaznaczoną przerywanymi
liniami informacją o tym, jak zmniejszał się jego obszar. Co ciekawe, ma to być mapa
dla mieszkańców stolicy Polski, a nie dla turystów30. Kolejny pomysł Blanki to wyznaczenie obszaru getta wprost na ziemi. Jej mąż nie podziela entuzjazmu dla podobnych
inicjatyw: Wyobraź sobie, że jakiś cudzoziemiec przyjeżdża do Madrytu, żeby uczyć nas
naszej historii. Że przyszłoby mu do głowy zaznaczać na mapie, na ziemi, okropności na‑
szej Wojny Domowej. Nie poczułabyś się urażona?31. W kontekście dyskusji małżonków
można się odwołać do „perspektywy przybysza”, dla którego wszystko jest interesujące i nowe. To, co dla „tubylców” jest już historią, zapisaną w archiwach i rodzinnych
opowieściach, dla przybysza może stanowić przeżycie nieznane i przejmujące. Również
w ten sposób można tłumaczyć zainteresowanie Blanki realiami życia w getcie. Raul jest
sceptyczny także wobec rozmów o zmarłej córce, choć to ona prawdopodobnie jest powodem, dla którego Blanca obsesyjnie chce odnaleźć (ocalić?) Dziewczynkę z legendy
o kartografie getta, przez co powtarza: Nie wyjadę z Warszawy32.
Alba zmarła, choć trafniej byłoby chyba powiedzieć: popełniła samobójstwo na
skutek depresji, podczas pobytu rodziny w poprzedniej placówce dyplomatycznej –
w Londynie. Rodzice nie zauważyli jej stanu (Raul – A kto mógł przypuszczać? Nawet
25
26
27
28
29
30
31
32
Tamże, s. 9.
Zob. przypis nr 7.
P. Levi, Rozejm, przeł. K. Żaboklicki, Kraków 2009, s. 22­‑24.
G. Agamben, Co zostaje z Auschwitz. Archiwum i świadek, przeł. S. Królak, Warszawa 2008, s. 37­‑39.
J. Mayorga, Kartograf, s. 20.
Mapa, dla tych, którzy tu mieszkają. To część tego miasta. Powinna być na mapie. Tamże.
Tamże.
Tamże, s. 57.
94
Kamila Łapicka
Politeja 2(47)/2017
nie wyglądała na smutną33). Pewnego zimowego poranka dziewczyna obcięła włosy i wyszła bez butów z domu. Błąkała się do po mieście, aż doszła do parku, gdzie
prawdopodobnie zamarzła34. Wszystkie te „atrybuty śmierci” – krótkie, źle ostrzyżone włosy na kobiecej głowie, bose stopy, zimno – przywodzą na myśl śmierć więźniów
obozów koncentracyjnych; Mayorga czyni opis śmierci Alby dość onirycznym i poza
wspomnianą asocjacją z Zagładą nie rozwija tego wątku. Po drodze widziały Albę różne
osoby, matka jest więc w stanie wyznaczyć w przybliżeniu trasę jej ostatniego spaceru.
I choć pobyt w Warszawie, czyli w nowym miejscu, miał mieć dla małżonków wymiar
terapeutyczny, Blanca izoluje się od męża i stosuje specyficzną autoterapię – obrysowuje swoją sylwetkę i wpisuje w nią ważne wydarzenia z życia córki, staje się kartografem
własnych wspomnień: Patrzysz na swoje ciało i objawiają ci się różne rzeczy. Osoby, zwie‑
rzęta, słowa. Kolory, daty. Dźwięki. Miejsca. Madryt. Warszawa. Londyn. Rzeczy, które
były osobno, objawiają się razem. Rzeczy zapomniane wracają. Ty, kiedy cię poznałam.
Alba w dniu swoich narodzin. Alba pierwszego dnia w szkole. […] Alba na samotnym spa‑
cerze po Londynie. Alba w dniu swojej śmierci35. Mapa Warszawy z „białą plamą” getta,
mapa życia z „białą plamą” po śmierci córki. W ten sposób pamięć indywidualna włącza
się w utworze Mayorgi w kontekst zbiorowy.
Zobaczyć niewidzialny pomnik
Kiedy Blanka doprowadza do spotkania z Deborą Mawult, obie przestrzenie czasowe
Kartografa – współczesność i rzeczywistość roku 1940 – zyskują połączenie i, co ciekawe, Dziewczynka otrzymuje personalia. Nie przyznaje się jednak do swojej przeszłości.
Mayorga daje czytelnikowi subtelne znaki, że to ona jest wnuczką kartografa z getta,
ale sama Deborah mówi Blance: Żałuję; ani nie jestem tamtą dziewczynką, ani nawet
nie sądzę, aby naprawdę istniała. […] Mogła istnieć. Jednak pani chce czegoś więcej, pani
chce ocalić tę dziewczynkę. Albo przynajmniej ocalić tę mapę, upewnić się, że to wszystko
nie było daremne. Nie sądzę, aby ją pani kiedykolwiek znalazła. A choćby nawet, choćby
miała ją pani przed oczami, nie poznałaby jej pani. Już oni zadbaliby o to, aby nie każdy
mógł z niej skorzystać36.
Rzeczywiście, w finale swojego utworu Mayorga ujawnia mechanizm powstawania
mapy: Dziewczynka wybiera jedną z płyt chodnikowych, podnosi ją; na odwrocie płyty widać
jakieś znaki. Dziewczynka wyjmuje dłuto i robi nowe znaki. Gdybyśmy odwrócili wszystkie
płyty, wyglądałyby jak podzielony na kwadraty plan Warszawy. Nasuwa się tu skojarzenie
33
34
35
36
Tamże, s. 75.
Blanca – Kiedy ktoś się zbliża, zmienia chodnik i przyspiesza kroku, zaczyna biec przed siebie, już nie
może wrócić, zasnęłaby na chodniku, upadłaby, boi się zasnąć, od wielu dni nie śpi, dałaby wszystko, byle
móc zamknąć oczy i zasnąć, tutaj nikt jej nie przeszkodzi, między huśtawkami, w parku nie ma nikogo,
jest jej zimno, ten pies jej nie przeszkodzi, bezpański pies, między huśtawkami, zamyka oczy, nareszcie jest
spokojna, nareszcie się uśmiecha. Tamże, s. 75­‑76.
Tamże, s. 74.
Tamże, s. 81.
Politeja 2(47)/2017
Praca postpamięci w Kartografie…
95
z „niewidzialnym pomnikiem” stworzonym w Saarbrücken37 przez Jochena Gerza i opisanym przez innego ważnego teoretyka postpamięci38, Jamesa E. Younga39. W 1993 roku
Gerz, niemiecki artysta konceptualny często pracujący w przestrzeni publicznej, stworzył
pomnik, nazywany też „kontrpomnikiem” lub „antypomnikiem” i wpisujący się w nurt
„antymonumentalizmu”. Pomnik nosi nazwę 2146 kamieni. Pomnik przeciwko rasizmo‑
wi i znajduje się na obszernym brukowanym placu w Saarbrücken, tuż przed zamkiem,
dziś będącym siedzibą Parlamentu, a w czasach hitlerowskiej Rzeszy – siedzibą gestapo.
W czasie przeprowadzania „tajnego projektu memoriałowego” – jak nazwał akcję Gerza
Young – artysta był profesorem wizytującym w tamtejszej Szkole Sztuk Pięknych i zaangażował do współpracy swoich studentów. Efektem było wyrycie na kamieniach brukowych nazw ponad dwóch tysięcy byłych cmentarzy żydowskich w Niemczech, aktualnie zamkniętych lub zlikwidowanych. Po wykonaniu tej operacji kamienie ponownie
umieszczono na swoich miejscach (na czas akcji zastąpiono je innymi). Ułożono je jednak
napisami do dołu, więc na pozór na placu nic się nie zmieniło. Pomnik miał być niewi‑
dzialny, obecny tylko w pamięci – nie dla oka, a zatem, jak sądził Gerz, dla umysłu40. Jednak
aby pomnik mógł być „obecny w pamięci”, musiał przeniknąć do społecznej świadomości. Stało się to między innymi za pośrednictwem mediów (reakcje nie były jednoznacznie pozytywne, pojawiły się oskarżenia o wandalizm). Ludzie odwiedzający tłumnie plac
w poszukiwaniu owych kamieni pośród ośmiu tysięcy, którymi był wybrukowany, zaczęli się
zastanawiać, gdzie właściwie znajdują się względem pomnika: Na nim? W nim? A może
w ogóle go tam nie ma? Gerz miał nadzieję, że szukając pamięci, zdadzą sobie sprawę, że ta
pamięć jest w nich już obecna. Miał to być pomnik wewnętrzny: jako jedyne stojące formy na
rynku, sami zwiedzający stawali się pomnikami, których szukali 41. Najciekawszy wydaje się
finał tej akcji artystycznej, ­czyli nazwa „plac Niewidzialnego Pomnika”, której nadaniem
rada miejska Saarbrücken usankcjonowała jego istnienie.
Jak wcześniej wspomniałam, Juan Mayorga określił swoje doświadczenie z roku
2008 mianem „spaceru po niewidzialnej Warszawie”. Spacer ten zapisał się w społecznej świadomości, w przestrzeni literackiej i w pamięci widzów dzięki dramatowi Kar‑
tograf, który jest częścią „teatru Holocaustu” – ważnego segmentu twórczości Mayorgi.
Zadaniem teatru Holocaustu nie jest rywalizowanie z relacjami świadków. Jego misją
jest konstruowanie doświadczenia utraty; nie spłacanie w sposób symboliczny długu, tylko
przypominanie, że dług nigdy nie może zostać spłacony; nie zabieranie głosu w imieniu
ofiar, tylko sprawienie by wybrzmiała cisza. Teatr, sztuka ludzkiego głosu, pozwala nam
usłyszeć ciszę. Teatr, sztuka ciała, może uczynić widoczną jego nieobecność. Teatr, sztuka
pamięci, może nas uwrażliwić na zapomnienie42.
37
38
39
40
41
42
Miasto w Niemczech, stolica kraju związkowego Saara.
James E. Young częściej niż o „postpamięci” mówi o „pamięci pośredniej”, ang. vicarious memory.
J.E. Young, Pamięć i kontrpamięć. W poszukiwaniu społecznej estetyki pomników Holokaustu, przeł.
G. Dąbkowski, „Literatura na Świecie” 2004, nr 1­‑2, s. 267­‑290.
Tamże, s. 268.
Tamże, s. 269.
J. Mayorga, La representación…, s. 227.
96
Kamila Łapicka
Politeja 2(47)/2017
Bibliografia
Agamben G., Co zostaje z Auschwitz. Archiwum i świadek, przeł. S. Królak, Warszawa 2008.
Hirsch M., Pokolenie postpamięci, przeł. M. Sugiera, M. Borowski, „Didaskalia. Gazeta Teatralna” 2011, nr 105.
Leociak J., Doświadczenia graniczne. Studia o dwudziestowiecznych formach reprezentacji, Warszawa 2009.
Levi R., Rozejm, przeł. K. Żaboklicki, Kraków 2009.
Mayorga J., Himmelweg, przeł. G. Wojaczek, „Dialog” 2010, nr 1.
Mayorga J., Kartograf, przeł. M. Jordan (baza Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, nie została wydana drukiem).
Mayorga J., La representación teatral del Holocausto, [w:] Un espejo que despliega. El teatro de
Juan Mayorga, ed. M. Brizuela, Córdoba 2011.
Sontag S., O fotografii, przeł. S. Magala, Warszawa 1986.
Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, Czytamy w Polskim: „Kartograf ”, [online]
http://www.teatrpolski.waw.pl/pl/cykle_i_wydarzenia/wydarzenia/?id_act=317.
Tippner A., Postkatastroficzne relikty i relikwie. Los obrazów po Holokauście, przeł. K. Adamczak, A. Artwińska, „Poznańskie Studia Polonistyczne. Seria Literacka” 2015, nr 7, [online] http://pressto.amu.edu.pl/index.php/pspsl/article/viewFile/1913/1886, https://doi.
org/10.14746/pspsl.2015.25.10.
Yad Vashem Photo Archive, [online] http://goo.gl/xg6so0.
Young J.E., Pamięć i kontrpamięć. W poszukiwaniu społecznej estetyki pomników Holokaustu,
przeł. Grzegorz Dąbkowski, „Literatura na Świecie” 2004, nr 1­‑2.
Kamila ŁAPICKA – absolwentka Wydziału Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Recenzentka teatralna, dziennikarka.
Obecnie doktorantka w Instytucie Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się twórczością współczesnego dramatopisarza hiszpańskiego Juana Mayorgi.
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.08
Marta Kobiela­‑Kwaśniewska
Uniwersytet Śląski w Katowicach
marta.kobiela­‑[email protected]
Różne oblicza pamięci historycznej
i jej społeczno­‑polityczne
uwarunkowania w dyskursie
o przemocy frankistowskiej
wobec dzieci republikańskich,
z powieścią Mala gente que camina
Benjamína Prady w tle
Abstract
The Alternative Forms of the Historical Memory and Its Socio­‑political Con­
siderations in the Discourse about Franco’s Dictatorship Violence Against
Republican Children Accompanied by the Novel Mala gente que camina by
Benjamín Prado
The paper is an attempt at shedding light on the different approaches towards
the historical memory about Spanish Civil War and its socio­‑political considerations taken by Spanish authorities since the Franco’s dictatorship was over. For
this aim we propose to analyse one of the regime atrocities­‑disappearance of republican children, also named stolen children– a crime that was a part of ideological and political repression committed in order to disarticulate republican
families. This violence was both silenced and forgotten by the dictatorship regime and democratic governments, but finally it was recover as a part of missing
history and memory. With this paper we attempt to highlight a problem of stolen children, not only from the socio­‑political considerations, but also from the
literary analysis of the novel Mala gente que camina written by Benjamín Prado;
the novel that breaks taboo and hegemonic discourses.
98
Marta Kobiela­‑Kwaśniewska
Politeja 2(47)/2017
Keywords: historical memory, Spanish civil war, violence against republican
children, stolen children, Benjamín Prado
Słowa kluczowe: pamięć historyczna, wojna domowa w Hiszpanii, przemoc
wobec dzieci republikańskich, rabunek dzieci, Benjamín Prado
H
iszpanie, podobnie jak inne narody naznaczone piętnem i okrucieństwem dyktatorskich rządów, zmagają się z bolesną przeszłością historyczną, niejednoznaczną
w ocenie, konstruując wokół jej tragicznych wydarzeń alternatywne dyskursy o pamięci
historycznej1 wpisujące się w różne „polityki (wobec) pamięci”, określenie, które przywołuję w kontekście książki Palomy Aguilar Fernández Políticas de la memoria y memo‑
rias de la política (2008)2. Pamięć historyczna o czasach Republiki, o wojnie domowej
w Hiszpanii i represyjnej frankistowskiej dyktaturze to przede wszystkim pamięć uwikłana w politykę. Stanowiła ona kartę przetargową wielu politycznych decyzji podjętych przez pierwszy demokratycznie wybrany rząd socjalistyczny po śmierci dyktatora­
‑generała Francisca Franco Bahamonde (1892­‑1975). W konsekwencji tych decyzji
dzisiejsza Hiszpania zmaga się z pluralizmem pamięciowym, ze złożonym obrazem wypaczonej historycznie przeszłości, dochowała się pokoleń wyrosłych w duchu polityki
niepamięci oraz nosi niespłacony dług wobec ofiar frankistowskiej przemocy. Dług ten
jest efektem skromnych działań reparacyjnych i rewindykacyjnych podejmowanych
przez kolejne ekipy rządzące. Współczesna Hiszpania w oczach jej obywateli to „kraj
doby kryzysu”; po pierwsze gospodarczego, po drugie polityczno­‑ideologicznego –
w sporze o ocenę niechlubnej przeszłości. O ile koniunktura gospodarcza Hiszpanii
jest wypadkową kondycji światowej gospodarki, o tyle stan debaty i oficjalny kształt
pamięci historycznej o zbrodniach frankistowskich, obecny w publicznym dyskursie,
jest wyłączną sprawą Hiszpanii, która najwyraźniej od 40 lat podąża drogą asekuracyjnej polityki rozmywania odpowiedzialności i maskowania prawdy o represjach frankistowskiego reżimu. Ta prawda historyczna wydaje się na tyle niewygodna dla kolejnych
elit rządzących, że przedkładają ponad nią hasła takie jak impunidad equitativa3, czyli
„obustronna bezkarność” w stosunku do ofiar i ich oprawców.
Celem niniejszego artykułu będzie nie tylko naświetlenie różnych polityk wobec pamięci historycznej w stosunku do ofiar przemocy frankistowskiej z perspektywy
1
2
3
Pamięć historyczna (memoria histórica) jest częścią pamięci zbiorowej (memoria colectiva), którą charakteryzuje krytyczne podejście i konceptualizacja wydarzeń historycznych. W kontekście omawianego tematu pamięć ta obejmuje następujące okresy: okres milczenia i zapomnienia znamienny dla frankizmu, okres transformacji ustrojowej z paktem zapomnienia i zbiorową amnezją oraz okres kryzysu
pamięci historycznej ostatnich lat z nieśmiałymi próbami jej rewizji ( J. Colmeiro, Memoria histórica
e identidad cultural. De la posguerra a la postmodernidad, Barcelona 2005, s. 18­‑19).
P. Aguilar Fernández, Políticas de la memoria y memorias de la política, Madrid 2008.
R. Vinyes, Asalto a la memoria. Impunidades y reconciliaciones, símbolos y éticas, Barcelona 2011, s. 11­
‑24. Jeżeli nie podano inaczej, hiszpańskie pojęcia i cytaty – w przekładzie autorki tekstu.
Politeja 2(47)/2017
Różne oblicza pamięci historycznej…
99
analizy uwarunkowań społeczno­‑politycznych Hiszpanii w okresie transformacji ustrojowej i w czasach ugruntowanej demokracji schyłku XX i początku XXI wieku, ale także ich
odbicie w powieści pt. Mala gente que camina (2006) autorstwa Benjamína Prady. W powieści tej nie tylko zderzają się dwa modele pamięci: oficjalny z peryferyjnym, ale również
konfrontowany jest model pamięci bezpośredniej ofiar (świadków przemocy) z postpamięcią, czyli pamięcią postpokolenia, nazwanego również pokoleniem łącznikiem4 (w bibliografii hiszpańskiej funkcjonują pojęcia: generación de la posmemoria, generación de
después5), w odniesieniu do najczarniejszej karty historii frankizmu, jakim był legalny rabunek dzieci republikańskich, stanowiący osnowę tematyczną wspomnianej powieści.
Legalna – w świetle prawa frankistowskiego – grabież dzieci wywodzących się z rodzin republikańskich była częścią dobrze zorganizowanej polityki eksterminacji wroga
ideologicznego, jakim byli zwolennicy Republiki. Nie tylko chodziło o całkowite fizyczne wyeliminowanie (dorosłego) adwersarza, które dokonywało się na polu walki,
w trakcie nocnych masowych egzekucji czy w powolnej agonii torturowanych fizycznie i psychicznie więźniów republikańskich, ale również o odebranie im dzieci. Oddzielenie potomstwa od chorych na marksizm rodziców i wychowywanie go w duchu
nacjonalistyczno­‑katolickiej ideologii frankizmu, wbrew woli biologicznych rodziców,
gwarantowało z jednej strony psychiczną autodestrukcję wroga, z drugiej możliwość
swobodnej indoktrynacji jego potomstwa.
Legalne przejęcie opieki nad (pół)osieroconymi dziećmi przez państwo frankistowskie odbywało się w świetle prawa, ponieważ na tę okoliczność zostały ustanowione
dwie normy prawne. Pierwszą z nich było rozporządzenie z dnia 30 marca 1940 roku,6
zgodnie z którym matki przebywające ze swoim potomstwem w więzieniu miały prawo
je karmić i sprawować nad nim opiekę do ukończenia przez dziecko trzeciego roku życia. Po tym okresie, jeżeli nie zgłosiła się po dziecko dalsza rodzina, państwo rozciągało
nad nim kuratelę. Często miały miejsce sytuacje, w których matkom zaraz po urodzeniu odbierano dzieci, orzekając ich fikcyjny zgon, i przekazywano je do adopcji rodzinom frankistowskim.
Drugim aktem prawnym, sankcjonującym legalny rabunek dzieci, była ustawa
z 4 grudnia 1941 roku7, na mocy której można było zmienić personalia dziecka, jeżeli
ich nie pamiętało lub jeżeli nie odnaleziono jego rodziców. W praktyce bardzo często
stosowano tę ustawę w państwowych placówkach opieki społecznej (Auxilio Social)
lub ośrodkach opiekuńczych prowadzonych przez osoby zakonne, do których trafiały
osierocone dzieci, bez względu na fakt, czy pamiętały swoje dane personalne, czy nie.
Według Luz Souto8 istniały trzy grupy ryzyka w zależności od sytuacji rodzinnej dzie4
5
6
7
8
Przywołujemy tu artykuł M. Hirsch, Pokolenie postpamięci, przeł. M. Borowski, M. Sugiera, „Didaskalia. Gazeta Teatralna” 2011, nr 105, s. 28­‑36.
M. Hirsch, La generación de la posmemoria. Escritura y cultura visual después del Holocausto, przeł.
P. Cáceres, Madryt 2015, s. 19.
BOE 97 z 6 IV 1940. (Boletín Oficial del Estado, hiszpański odpowiednik Dziennika Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej).
BOE 350 z 16 XII 1941.
L. Souto, Panorama sobre la expropiación de niños en la dictadura franquista. Propuesta terminológica,
100
Marta Kobiela­‑Kwaśniewska
Politeja 2(47)/2017
ci: sieroty po zabitych rodzicach i dzieci uwięzionych, dzieci urodzone w więzieniach
i dzieci ewakuowane z Hiszpanii, a następnie repatriowane.
Bez względu na okoliczności, w których znalazły się dzieci z rodzin republikańskich, państwo frankistowskie stosowało wobec nich podobne środki represji i przemocy, jakimi posługiwało się wobec ich rodziców. Subtelna różnica polegała na tym, że
nie używano wobec dzieci kary śmierci i egzekucji, ale przemoc fizyczna i psychiczna,
której doświadczały na co dzień we wspomnianych ośrodkach opiekuńczych, często
była przyczyną ich przedwczesnej śmierci. Tak jak ich rodzice, również dzieci republikańskie były straconym pokoleniem, którym zabrano wszystko, począwszy od domu
rodzinnego i ich biologicznych opiekunów, beztroskiego dzieciństwa, edukacji, prawa
do decydowania w kwestii światopoglądu i wiary czy wyboru własnej ścieżki zawodowej. W zamian otrzymały od państwa schronienie i opiekę, ale naznaczone ustawiczną
i systemową przemocą, której towarzyszył głód, cierpienie i kary za najdrobniejsze przewinienia i niesubordynację. Te stracone i zaginione istnienia w momencie ujawnienia
i nagłośnienia tego haniebnego przestępstwa przez dziennikarzy śledczych – Montse
Armengou i Ricarda Belisa – oraz historyka Ricarda Vinyesa w 2002 roku zostały nazwane „zaginionymi dziećmi frankizmu” (niños perdidos del franquismo). Określenie to
zakreśla szersze ramy znaczeniowe niż inne pojęcia funkcjonujące w Hiszpanii w kontekście tragicznego losu dzieci republikańskich, które zawężane są do rabunku, grabieży czy legalnego przywłaszczenia dzieci przez państwo (niños robados, niños apropiados,
niños expropiados9).
Wspomniane osoby motywują tytuł swojego filmu dokumentalnego i opartej na
nim książki (Els nens perduts del franquisme przetłumaczonej na język hiszpański jako
Los niños perdidos del franquismo) w następujący sposób: Zaginione, ponieważ wiele
z nich umarło w pociągach towarowych, którymi były przewożone z obozów koncentracyj‑
nych do więzień. Zaginione, ponieważ wiele dzieci umarło na skutek wychłodzenia, głodu
i chorób. Zaginione i stracone, ponieważ otrzymane wykształcenie, pozbawiało je przyszło‑
ści, której pragnęli dla nich rodzice. Stracone, ponieważ wiele z nich nienawidziło ideolo‑
gii rodziców, tych poglądów politycznych, które czyniły z nich przegranych, a ich samych
naznaczały piętnem. Utracone, ponieważ wiele dzieci zaginęło w trakcie przypadkowych
adopcji i nie zobaczyło już więcej własnych rodziców10.
Z uwagi na złożoność samego problemu i jego wieloaspektowy charakter zasygnalizuję na wstępie, że w niniejszym artykule podniesiona zostanie kwestia rabunkowej
działalności państwa frankistowskiego wobec dzieci republikańskich, podyktowana wyłącznie pobudkami ideologicznymi, tzw. planem separacji i rozdzielenia rodzin
9
10
estado de la cuestión y representaciones en la ficción, „Kamchatka” 2014, nr 3, s. 71­‑96, [online] https://
doi.org/10.7203/kam.3.3582.
O terminologicznym ujęciu problemu pisze Luz Souto w Panorama sobre la expropiación de niños…,
s. 74­‑75.
R. Vinyes, M. Armengou, R. Belis, Los niños perdidos del franquismo, Barcelona 2002, s. 18. Znaczenie
hiszpańskiego określenia niños perdidos w tłumaczeniu na język polski jest aktualizowane kontekstem,
dlatego nie możemy przyjąć jednego ekwiwalentu znaczeniowego. Równoważne są tu pojęcia „straconych”, „utraconych” dzieci.
Politeja 2(47)/2017
Różne oblicza pamięci historycznej…
101
republikańskich celem unicestwienia wroga politycznego. To przestępstwo było praktykowane w latach 40. i 60. XX wieku, a więc w czasach głębokiego frankizmu. Jego
mechanizm opisuje powieść Benjamína Prady Mala gente que camina, do której odniosę się w dalszej części artykułu, poruszając również obecną w tej powieści kwestię
(post)pamięci.
Mówiąc o zaginionych dzieciach, nie możemy jednak zapomnieć o kontynuacji
tego procederu w schyłkowej fazie frankizmu (lata 60. i 70. XX wieku) oraz w okresie
demokracji (lata 90. XX wieku). Należy zasygnalizować, że przestępstwo to przyjęło
charakter handlu dziećmi z pobudek czysto materialnych, w którym nierzadko uczestniczyły osoby już wcześniej zaangażowane w jego polityczny wymiar11.
Z uwagi na fakt, że temat legalnego rabunku dzieci republikańskich przedstawiony w powieści Benjamína Prady osadzony jest w kontekście społeczno­‑historycznym
dawnej i dzisiejszej Hiszpanii oraz ścierają się wokół niego dwa antagonistyczne modele pamięci, konieczne wydaje się tu przywołanie pojęcia postpamięci. Owa postpamięć, rozumiana jako szczególna relacja „post”pokolenia z traumatyczną przeszłością rodziców, często różni się zasadniczo od wspomnień żyjących jeszcze świadków.
W literaturze przedmiotu możemy spotkać inne określenia na ten szczególny typ relacji12: „pamięć nieobecna”13, „pamięć odziedziczona”, „pamięć spóźniona”, „świadectwo z drugiej ręki”14 czy „historia otrzymana”15, jednak w tym artykule posługujemy
się pojęciem postpamięci (M. Hirsch), które na gruncie hiszpańskim zostało zapożyczone i jest stosowane w kontekście traumy wojny domowej i frankistowskiej represji. Jak wyjaśnia Marianne Hirsch: postpamięć to relacja łącząca pokolenie biorące
udział w doświadczeniu kulturowej lub kolektywnej traumy z kolejnym, które «pamię‑
ta» je wyłącznie dzięki opowieściom, obrazom i zachowaniom, wśród których dorastali.
To doświadczenie zostało przekazane w tak emocjonalny sposób, że wydaje się fundamen‑
tem ich własnej pamięci. Postpamięć nie wiąże się zatem z przeszłością, która dosłow‑
nie powraca. Ona powraca w postaci inwestycji, wyobrażeń, różnego rodzaju projekcji czy
twórczości artystycznej16. I chociaż samo pojęcie „postpamięć” pierwotnie powstało
w odniesieniu do Holokaustu, to jednak jak zauważa Hirsch17, może funkcjonować
jako rama pojęciowa w konceptualizacji traumy historycznej, pamięci i zapomnienia
11
12
13
14
15
16
17
Więcej na temat rabunku dzieci z pobudek materialnych odnajdziemy w artykule Luz Souto, Las nar‑
rativas sobre la apropiación de menores en las dictaduras española y argentina. El relato de la memoria y el
de la identidad, „Olivar” 2013, Vol. 14, nr 20, [online] http://www.scielo.org.ar/pdf/olivar/v14n20/
v14n20a10.pdf, 1 XII 2015.
M. Hirsch, Pokolenie postpamięci, s. 28.
E. Fine, The Absent Memory. The Act of Writing in Post­‑Holocaust French Literature, [w:] Writing and
Holocaust, New York 1988, s. 41­‑57.
F. Zeitlin, The Vicarious Witness. Belated Memory and the Authorial Presence in Recent Holocaust Lit‑
erature, „History and Memory” 1998, nr 10, s. 5­‑42.
J. Young, Toward a Received History of the Holocaust, „History and Theory” 1997, nr 36, s. 21­‑43, [online] https://doi.org/10.1111/0018­‑2656.00029.
M. Hirsch, Pokolenie postpamięci, s. 29.
Taż, La generación de la posmemoria…, s. 38.
102
Marta Kobiela­‑Kwaśniewska
Politeja 2(47)/2017
w innych kontekstach historycznych i geopolitycznych. Na gruncie doświadczeń wojny domowej i późniejszej dyktatury oraz towarzyszącej jej przemocy wobec zwolenników Republiki nie tylko powstała literatura dokumentalno­‑biograficzna pierwszego pokolenia, ale również nowa proza „postpamięciowa”18, stworzona z perspektywy
odziedziczonej traumy drugiego i trzeciego pokolenia, wyrosłego w cieniu narzuconego politycznie imperatywu milczenia i zapomnienia zbrodni frankistowskich. Ta politycznie uwarunkowana zmowa milczenia w czasach pełnej demokracji stała się jednak
katalizatorem podejścia rewindykacyjnego w stosunku do fałszowanej i przemilczanej
historii.
W kraju doświadczonym bratobójczą wojną trudno zabliźniają się rany, zwłaszcza
jeżeli po ponad 70 latach od wybuchu wojny domowej w Hiszpanii nie dokonano rozrachunku z przeszłością, a pamięć o niej jest tak podzielona, jak byli wobec siebie ówcześni polityczni adwersarze. Ten polityczno­‑ideologiczny dualizm, istniejący najpierw
w Hiszpanii frankistowskiej, a później w okresie transformacji ustrojowej i pełnej demokracji, nieuchronnie przełożył się na powstanie dwóch alternatywnych modeli pamięci: „pamięci dominującej” (memoria (pre)dominante), o której pisze Henry Rousso,
wyjaśniając, że chodzi o zbiorową interpretację przeszłości, która może osiągnąć oficjal‑
ny status19, oraz „pamięci mniejszościowej”, nazywanej przez nas również peryferyjną
(memoria minoritaria)20, reprezentowaną przez zwolenników Republiki, a więc obóz
przegranych. W okresie frankizmu oficjalnie nie istniały alternatywne wersje wydarzeń
historycznych ani pamięci indywidualne ofiar przemocy, które szkalowałyby idealny
wizerunek państwa dyktatorskiego. Spowita milczeniem ofiar, podyktowanym strachem przed represją, zbrodnicza przeszłość skazana była na przymusowe zapomnienie. Sytuacja ta, ku zaskoczeniu części represjonowanego społeczeństwa hiszpańskiego,
wcale nie odmieniła się wraz ze śmiercią dyktatora i dokonującymi się zmianami ustrojowymi państwa. Ścierające się modele pamięci okresu transformacji nie tylko dzielą
w sporze o ocenę przeszłości, ale jednoznacznie pokazują skłonność ówczesnych rządzących do przekłamywania historii, wręcz zawieszenia modelu pamięci obozu przegranych, poprzez ustanowienie paktu milczenia (pacto de silencio), zwanego również
paktem zapomnienia (pacto de olvido).
Pamięć oficjalna, a zatem dominująca, w opinii Francisca Espinosy Maestrego21,
lansuje obraz historii, zgodnie z którym czasy Republiki były pod każdym względem
szkodliwe dla narodu i nieuchronnie doprowadziły do wojny domowej; ta z kolei, odnosząc się do natury wojen domowych, była postrzegana jako tragedia, za którą obie
strony były odpowiedzialne i obie stały się jej ofiarami, natomiast wprowadzenie surowej dyktatury zniosło podziały polityczne w państwie, a transformacja ustrojowa
18
19
20
21
Proza postpamięciowa – w języku hiszpańskim funkcjonuje określenie novela de posmemoria wprowadzone przez Isabel Cuñado w Despertar tras la amnestia. Guerra civil y postmemoria en la novela
española del siglo XXI, „Dissidences. Hispanic Journal of Theory and Criticism” 2007, Vol. 2, nr 3,
s. 1­‑11.
H. Rousso, The Vichy Syndrome. History and Memory in France since 1944, Cambridge 1991, s. 4.
F.E. Maestre, Contra el olvido. Historia y memoria de la guerra civil, Barcelona 2006, s. 172.
Tamże.
Politeja 2(47)/2017
Różne oblicza pamięci historycznej…
103
ukoronowała proces zmian i przywróciła monarchię parlamentarną. Ten sam autor
również przywołuje pamięć mniejszościową, peryferyjną, w której przytaczane powyżej fakty nabierają odmiennego znaczenia. W pamięci „przegranych”, Republika była
ostatnim bastionem demokracji, na który 18 lipca 1936 roku dokonano zamachu wojskowego, zaś wojna domowa stała się strategią, za pomocą której ów zamach mógł
rozprzestrzenić się na cały kraj; okres powojenny charakteryzował się faszystowskim
terrorem, a dyktatura w Hiszpanii stworzyła imperium należące do trzech sił rządzących: Kościoła, finansjery i wojska. Transformacja w tym modelu pamięci o przeszłości jest postrzegana jako ostatnia reforma frankizmu, który musiał dostosować się do
ówczesnej sytuacji gospodarczej i społecznej w Hiszpanii, wymagającej gruntownych
zmian22.
Spróbujmy prześledzić poszczególne etapy transformacji ustrojowej i stosunek rządzących do kwestii pamięci historycznej, aby otrzymać pełny obraz chronicznej przypadłości „świadomej niepamięci”, na jaką zapadli decydenci hiszpańscy inicjujący reformy w państwie. Pierwszy etap transformacji, obejmujący lata 1977­‑1981, gdy do
władzy doszedł konglomerat kilku partii pod nazwą Unión de Centro Democrático
(UCD) z premierem Adolfo Suárezem, upłynął pod znakiem szczególnej ostrożności
i bezwzględnego milczenia w stosunku do represji frankistowskich i zacierania ich śladów poprzez celowe niszczenie tysięcy dokumentów opisujących zbrodniczą machinę państwa dyktatorskiego. I tak kolejno zniszczeniu uległy archiwa Falangi, Gwardii
Cywilnej23 i główne archiwa więzienne, a to, co udało się ocalić, zostało zabezpieczone i zastrzeżone, w niektórych przypadkach nawet na okres stu lat (archiwa andaluzyjskie24). Taka postawa, jeżeli początkowo nie gwarantowała sukcesu transformacyjnego, to przynajmniej umożliwiła proces zmian, jednakże dla represjonowanej części
społeczeństwa oraz historyków ograniczenie dostępu do akt równoznaczne było z udaremnieniem dochodzenia prawdy historycznej, jej rzetelną oceną i rewindykacją ofiar
frankistowskiej zbrodni; jednoznacznie kojarzyło się to z utrwalaniem oficjalnej wersji
historii napisanej przez frankistów. Ich nietykalność również gwarantowała uchwalona
w latach 1976­‑77 Ustawa o amnestii (La Ley de Amnistía), paradoksalnie poparta przez
hiszpańską lewicę, która najbardziej ucierpiała w okresie wojny i powojennych represji,
a teraz zwalniała z odpowiedzialności swoich byłych oprawców.
Benjamín Prado w Mala gente que camina doskonale opisuje mechanizm działania
tej ustawy i jej konsekwencje: W jakim celu mieliby odkopywać to, co tak doskonale po‑
grzebała Ustawa o Amnestii z 1977 roku, która uniewinniała sprawców „wszystkich rebe‑
lii i buntów, jak również przestępstw i wykroczeń popełnionych z ich powodu, o ustalonej
22
23
24
Tamże.
Chodzi o archiwa głównych instytucji państwowych za czasów generała Franco: Falangi i Guardia Civil, ta pierwsza była ugrupowaniem politycznym, pierwotnie o charakterze faszystowskim, przekształconym później w Ruch Narodowy (Movimiento Nacional) o nacjonalistycznym podłożu; natomiast
Guardia Civil jako straż obywatelska miała chronić prawa i wolności obywateli i gwarantować bezpieczeństwo publiczne.
Archiwa andaluzyjskie dotyczące Falangi i Movimiento Nacional obejmujące następujące prowincje:
Almería, Kadyks, Kordoba, Granada, Huelva, Jáen, Malaga i Sewilla.
104
Marta Kobiela­‑Kwaśniewska
Politeja 2(47)/2017
w Wojskowym Kodeksie Karnym kwalifikacji prawnej czynu”? Dzięki temu dzisiejsza hi‑
storia Hiszpanii, zamiast być datowana na przed i po, dzielona jest na oficjalną i z dru‑
giego, podziemnego obiegu, w którym zamknięta jest prawda o rowach­‑grobach zbioro‑
wych w Víznar, w Granadzie […]25. Paradoks tej ustawy i jej nadużywanie sięgnęły
również czasów bardziej nam współczesnych. I chociaż istnieje koniunktura na obiektywną pamięć historyczną, której domaga się dojrzałe do konfrontacji z przeszłością
społeczeństwo hiszpańskie, to jednak próby jej poznania są udaremniane przez „praworządnych” sędziów. W ich interpretacji Ustawa o amnestii z 1977 raz na zawsze
zwalnia z odpowiedzialności karnej zbrodniarzy frankistowskich i czyni bezzasadnym
wszczynanie jakichkolwiek procesów. Mowa tu o głośnej i bezprecedensowej sprawie
sędziego Baltasara Garzóna, autora zbiorowego pozwu w sprawie wyjaśnienia konkretnych zbrodni frankistowskich. Wspomniany pozew został oddalony przez sędziego Sądu Najwyższego, Luciano Varelę, a sędziego Garzóna oskarżono o naruszenie
prawa26.
Część społeczeństwa hiszpańskiego, która nie doświadczyła represji i opowiadała
się po stronie frankistów, w okresie wczesnej transformacji chętnie kultywowała politykę zapomnienia i patrzenia wyłącznie w przyszłość, a ta druga, przegrana część obywateli szybko musiała dostosować się do nowej sytuacji, zastraszona widmem kolejnej
wojny domowej po nieudanym zamachu wojskowym z 23 lutego 1981 roku. Kolejne
lata transformacji (określane również okresem zawieszenia pamięci, suspensión de la me‑
moria, 1982­‑1996), po dojściu do władzy w 1982 roku Hiszpańskiej Socjalistycznej
Partii Robotniczej (PSOE), upływały w cieniu polityki niepamięci, najpierw podyktowanej chęcią wygrania wyborów i zdobycia elektoratu wyrosłego w ideologii frankizmu i przywiązanego do niej, a później ugruntowania swoich rządów, które grubą
linią odcinały się od przeszłości. PSOE jako partia rządząca nie stwarzała warunków,
w których dociekliwi badacze mogliby napisać alternatywną wersję historii z perspektywy ofiar zbrodni frankistowskich, pozostawiając archiwa wojskowe w rękach samych
wojskowych, którzy skutecznie blokowali do nich wolny dostęp. Zmiany, które dokonały się w tym czasie, były kosmetyczne i nade wszystko utrwalały dobrze sprawdzającą
się politykę rozmywania pamięci o frankistowskiej represji. Z perspektywy obecnych
czasów mówi się nawet o micie założycielskim demokracji, która, jak podkreśla Ricard
Vinyes: była możliwa ponieważ niektórzy ludzie, zwolennicy niesienia dobra, na usługach
dyktatury, dostrzegający perspektywę reform upowszechnili smutek, zasiali strach i uni‑
cestwili inne istnienia, celem uniknięcia większego zła przez ogół społeczeństwa. Ludzie
z poczuciem przyszłości przemienieni w bohaterów27. Te ironiczne słowa dobrze ilustrują
25
26
27
B. Prado, Mala gente que camina, Madrid 2011, s. 203.
Zdarzenie to opisuje R. Vinyes, Asalto a la memoria…, s. 41­‑49, ale także donosiła o nim polska
prasa, m.in. Aleksandra Lipczak w artykule Ekshumacja pamięci, „Polityka” 2008, 31 X, [online]
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/272055,1,hiszpania­‑rozprawia­‑sie­‑ze­‑zbrodniami­
‑frankizmu, 1 XII 2015. Sprawa opisana jest również na Portalu Spraw Zagranicznych przez Katarzynę Sawicką, Hiszpania. Sędzia pod sąd, [online] http://www.psz.pl/127­‑unia­‑europejska/katarzyna­
‑sawicka­‑hiszpania­‑sedzia­‑pod­‑sad, 1 XII 2015.
R. Vinyes, Asalto a la memoria…, s. 45.
Politeja 2(47)/2017
Różne oblicza pamięci historycznej…
105
postawę polityków lewicy. W czasie politycznej hegemonii poświęcili oni pamięć historyczną ofiar frankistowskiej represji, która była zarazem ich własnym dziedzictwem,
jak i niewygodnym balastem. Efektem ich działań stało się pojednanie zbudowane
w oparciu o politykę zapomnienia i zastraszania widmem kolejnej wojny. Bohater powieści Benjamína Prady, Juan Urbano, bardziej dosadnie opisuje sytuację w Hiszpanii: Uważam, że w niektórych kwestiach dyktatura nie zakończyła się całkowicie, że w tej
dzisiejszej Hiszpanii mamy wiele jej pozostałości […] Wstydem jest forma, w jakiej jedni
i drudzy ustanowili zmowę milczenia; ponieważ mówiąc o pojednaniu narodowym, nie
przerzucono kart Historii, tylko je wyrwano28.
Polityczna poprawność nie zawsze jest dobrym orężem, o czym przekonali się politycy lewicy, którym wiatr historii po 14 latach sprawowania władzy w końcu przywrócił
pamięć o ofiarach frankistowskiej przemocy w chwili, gdy ta władza wymknęła im się
z rąk. Przegrane wybory z 1996 roku najwyraźniej wyleczyły lewicę z amnezji i diametralnie zmieniły jej stanowisko w stosunku do konieczności oceny frankistowskiej przeszłości. Były premier, Felipe González, w 2001 roku przyznał się publicznie do swojej odpowiedzialności za brak podjęcia debaty dotyczącej wojny domowej i frankizmu,
a także za brak upamiętnienia rocznicowych wydarzeń, które za jego rządów sprowadzono do obchodów wybuchu i zakończenia wojny domowej. Jak sam stwierdził: Nie
tylko zabrakło uhonorowania, ale nawet ustanowienia statusu ofiary frankizmu, dlatego
dzisiaj czuję się odpowiedzialny za utracenie tej części naszej pamięci historycznej, która
pozwala prawicy na odmowę uznania tych wszystkich potworności dyktatury, bez żadnej
dla siebie konsekwencji społecznej czy wyborczej, bez protestu młodych, którzy nawet nie
wiedzą, co właściwie się wydarzyło29.
Dzisiaj trudno zastanawiać się nad odmiennym scenariuszem hiszpańskiej transformacji z uwagi na fakt, że była zmianą zaplanowaną i uzgodnioną zarówno przez frankistów, jak i opozycję, stąd również można wytłumaczyć brak publicznego potępienia
zbrodni. O politycznym charakterze swoistego zakładu o (nie)pamięć może świadczyć
postawa obozu lewicy, która w 2001 roku prawie zmieciona ze sceny politycznej zmienia radykalnie swoje nastawienie do kwestii pamięci historycznej, mówiąc o ofiarach
frankizmu i chęci ich upamiętnienia. Podobne kroki czyni zwycięska prawica, potępiając zamach wojskowy z 1936 roku, dyktaturę i represje frankistowskie. Pomimo że hiszpański parlament 20 listopada 2002 roku potępił oficjalnie frankizm i uznał moralne
krzywdy ofiar wojny domowej i dyktatury, stosując do oceny działań autorów transformacji dobrze im znaną retorykę patrzenia w przyszłość i niepowielania błędów z przeszłości, to jednak nie podjął żadnych kroków prawnych umożliwiających wolny dostęp
do dokumentów zarówno osobom pokrzywdzonym, jak i samym badaczom historii.
Wiele osób ocenia ten symboliczny gest prawicy jako próbę zamknięcia niewygodnego tematu bez konieczności poznania przeszłości i dochodzenia prawdy historycznej. Jak tłumaczyć stanowiska dwóch czołowych historyków tego okresu, Santosa Juliá
i Juana Pabla Fusi, którzy publicznie negowali zjawisko milczenia w sprawie pamięci
28
29
B. Prado, Mala gente que camina, s. 116­‑117.
F. González, J.L. Cebrián, El futuro no es lo que era, „El País de Andalucía” 2002, 20 II, s. 38.
106
Marta Kobiela­‑Kwaśniewska
Politeja 2(47)/2017
historycznej o zbrodniach frankistowskich i rozpisywali się o rzetelnych badaniach,
niezliczonych publikacjach, o rzekomym nasyceniu pamięcią? W społeczeństwie podzielonym historyczno­‑ideologiczną spuścizną po przeszłości można zrozumieć tak
skrajne stanowiska, jednak w jaki sposób wytłumaczyć prawdziwy boom publikacji historycznych i dzieł literackich powstałych u schyłku drugiego i z początkiem trzeciego
milenium, które odkrywają fakty nigdy wcześniej niezbadane i sporadycznie opisane.
Wystarczy przywołać jeden z najczarniejszych epizodów represji frankistowskiej, jakim
był usankcjonowany ideologicznie i prawnie rabunek dzieci republikańskich, długoletni temat tabu, opisany w powieści Benjamína, aby podważyć opinię wspomnianych
historyków.
Dziś z całą świadomością można stwierdzić, że walka o pamięć historyczną
w Hiszpanii przypomina biblijną walkę Goliata z Dawidem. Z jednej strony obserwujemy konsekwentną i silną zmowę milczenia polityków, których jawny opór udaremnia próby ustanowienia środków prawnych umożliwiających zbadanie zbrodni
frankistowskich: identyfikację ofiar zbiorowych mordów spoczywających anonimowo w większości przypadków w przydrożnych rowach czy identyfikację prawdziwej
tożsamości tysięcy republikańskich dzieci, ofiar legalnego rabunku. Z drugiej strony napotykamy oddolny ruch ku prawdzie społeczeństwa dojrzałego do konfrontacji z przeszłością, którego sprzymierzeńcem stała się najnowsza literatura o wojnie
domowej w Hiszpanii. Dzięki fikcji literackiej wielu pisarzy postpokolenia mogło
zmierzyć się z przeszłością i odkryć fakty zupełnie nieznane ogółowi społeczeństwa.
To literatura, jak stwierdza Luz Celestina Souto, zajmuje uprzywilejowane miejsce,
z którego można opisywać, denuncjować, kreować lub odtwarzać zdarzenia wskrzeszające przeszłość30.
Właśnie literatura faktu o charakterze autobiograficznym lub wspomnieniowym,
opisująca relacje osób trzecich stała się narzędziem w ręku ofiar represji obnażającym i oskarżającym zbrodniczy reżim frankistowski. Nieoceniona jest tu praca byłej
więźniarki, Tomasy Cuevas, która w 1974 roku przemierzyła Hiszpanię z magnetofonem w ręku i udokumentowała machinę represyjną wymierzoną przeciwko kobietom z afiliacją republikańską i ich dzieciom. Ogrom usłyszanego cierpienia spisała na
kartach trylogii31, zebranej ostatecznie w jednym tomie i wydanej w 2004 roku pt.
Testimonio de mujeres en las cárceles franquistas. Tomasa Cuevas, podobnie jak inne
odważne więźniarki, Juana Doña32 i Carlota O’Neill33, informowała jako pierwsza
30
31
32
33
L.C. Souto, Mala gente que camina. De la expropiación a la reconstrucción de la memoria, „Olivar”
2011, Vol. 12, nr 16, s. 70, [online] http://www.memoria.fahce.unlp.edu.ar/art_revistas/pr.5122/
pr.5122.pdf, 2 XII 2015.
Pierwsza część trylogii ukazała się w 1982 roku pt. Mujeres en las en las cárceles franquistas, została
poprawiona w 1985 roku i wydana pod zmienionym tytułem (Carcel de mujeres 1939­‑1945); kolejno
ukazały się dwa następne tomy: Carcel de mujeres. Ventas, Segovia, Les Corts oraz Mujeres de la resisten‑
cia. Za: L.C. Souto, Mala gente que camina…, s. 70­‑71.
Napisała w 1967 roku powieść dokumentalną Desde la noche y la niebla. Mujeres en las cárceles fran­
quistas.
Carlota O’Neill jako pierwszy kronikarz wojny domowej wydała w Meksyku w 1964 roku książkę
Politeja 2(47)/2017
Różne oblicza pamięci historycznej…
107
o dramatycznej sytuacji uwięzionych matek i ich dzieci, jednak trudności związane
z wydaniem tych książek w okresie „polityki niepamięci” oraz ich niski nakład nie
przyczyniły się do nagłośnienia problemu zaginionych dzieci. Ta wstrząsająca zbrodnia frankistowska ujrzała światło dzienne dopiero z początkiem 2002 roku, kiedy to
telewizja katalońska wyemitowała, przywołany wcześniej, film dokumentalny pt. Els
nens perduts del franquisme w programie zatytułowanym 30 Minuts. Stanowił on jeden z rezultatów śledztwa dziennikarskiego La nostra memoria, które przeprowadzili
dziennikarze Montse Armengou, Ricard Belis i Mireia Pigrau oraz historyk Ricard
Vinyes. Nazwisko tego ostatniego jest kluczowe dla tematu, który nas interesuje. Ricard Vinyes, przygotowując książkę o frankistowskich więzieniach dla kobiet zatytułowaną Irredentas. Las presas políticas y sus hijos en las cárceles franquistas, wydaną
w październiku 2002 roku, odkrywa i opisuje w oparciu o dokumenty, sygnalizowany
wcześniej przez Tomasę Cuevas, legalny rabunek dzieci republikańskich. Rozmiar tej
zbrodni szacuje się w przybliżeniu, ze względu na utratę dokumentów lub ich niekompletność, a także na zaniechanie rejestrowania dzieci umieszczonych wraz z matkami w hiszpańskich więzieniach oraz fałszowanie metryk urodzenia i zgonu wśród
dzieci narodzonych w przymusowej niewoli. Oficjalnie mówi się o liczbie 43 tysięcy
dzieci odebranych rodzinom republikańskim do połowy lat 50. XX wieku z pobudek
ideologiczno­‑politycznych34. Nieoficjalnie liczba zaginionych dzieci może wynosić
nawet 300 tysięcy, ponieważ obejmuje również dzieci odebrane z pobudek materialnych, w istniejącym na przestrzeni lat 60. i 90. XX wieku legalnym handlu dziećmi.
Historyk Ricard Vinyes35, po analizie dokumentów i relacji bezpośrednich świadków,
odkrywa dotąd nieznaną prawdę o losie zaginionych dzieci i opisuje mechanizmy tego
zaplanowanego rabunku, który był częścią strategii frankizmu polegającą na doszczętnym zniszczenia politycznego wroga, w ramach planu całkowitej segregacji, czyli odseparowania dzieci od ich chorych na marksizm, „czerwonych” rodziców i wychowania w duchu nacjonalistyczno­‑katolickiej ideologii.
Los republikańskich dzieci jako niedawny temat tabu trafił na podatny grunt literacki. Pokolenie pisarzy „postpamięci” podjęło trop, jaki zostawiły badania Ricarda
Vinyesa – nie tylko kierując się chęcią poznania i nagłośnienia tego okrutnego przestępstwa, ale poczuwając się do odpowiedzialności wobec społeczeństwa, do moralnej
oceny i symbolicznej rewindykacji ofiar, których istnienie zostało wymazane z oficjalnej pamięci historycznej. Owocem ich pracy są powstałe dzieła literackie z wątkiem
zaginionych dzieci36.
34
35
36
pt. Una mejicana en la guerra de España, przetłumaczoną na j. polski w roku 1968 jako Spojrzenie zza
krat. W Hiszpanii książkę wydano w 1977 roku pod tytułem Una mujer en la guerra de España, ale
została zupełnie zignorowana.
R. Vinyes, Irredentas. Las presas políticas y sus hijos en las cárceles franquistas, Madrid 2010, s. 81­‑82.
Dane te przytacza również L.C. Souto w: Las narrativas sobre la apropiación…, s. 224.
Ricard Vinyes oprócz przytoczonej powyżej książki jest również autorem El daño y la memoria. Las
prisiones de María Salvo (2004).
Oprócz wspomnianych książek R. Vinyesa powstała publikacja na gruncie prawa, której autorem jest Miguel Ángel Rodríguez Arias El caso de los niños perdidos del franquismo (2008), a także
108
Marta Kobiela­‑Kwaśniewska
Politeja 2(47)/2017
Jedną z powieści podejmujących temat zaginionych dzieci w okresie powojennym,
w czasach bezwzględnej frankistowskiej dyktatury, jest opublikowana w 2006 roku
powieść Mala gente que camina, urodzonego w Madrycie w 1961 roku Benjamína
Prady. Jak przyznaje sam autor, inspiracją do jej napisania był program dokumentalny Els nens perduts del franquisme. Znamienna jest również data powstania powieści,
zbiegająca się z toczącą się w Hiszpanii debatą na temat kształtu pamięci historycznej i jej prawnego charakteru, której zwieńczeniem była Ustawa 52/2007 z 26 grudnia, znana jako Ustawa o pamięci historycznej (Ley de la memoria histórica)37. Z jednej strony była ona odpowiedzią na żądania wielu stowarzyszeń obywatelskich, które
domagały się publicznego uznania zbrodni i moralnego zadośćuczynienia dla ofiar
przemocy frankistowskiej, z drugiej strony stała się tylko aktem prawnym, który choć
wspominał o fizycznych i moralnych krzywdach ofiar, nie gwarantował dochodzenia
prawdy i wskazania winnych zbrodni przez władzę sądowniczą. Wystarczy przywołać jeszcze raz przypadek sędziego Baltasara Garzóna, aby rozwiać wszelkie wątpliwości.
Sama powieść to obszerna, licząca 428 stron, wielowątkowa książka, od początku
lektury wikłająca czytelnika w rodzaj prywatnego śledztwa w sprawie zorganizowanego prawno­‑instytucjonalnie i ideologicznie przestępstwa, jakim był legalny rabunek
dzieci z afiliacją republikańską. Jej lektura wymaga aktywnej refleksji, którą narzuca gęsto utkana sieć intertekstualnych powiązań, takich jak przytaczanie fragmentów
innych dzieł, publikacji, komentarzy, np. kluczowych dla tego tematu tez naczelnego psychiatry wojskowego Antonio Vallejo Nágery, który naukowo tłumaczył rabunek dzieci republikańskich jako konieczność uwolnienia nacjonalistycznej Hiszpanii
od niebezpiecznej choroby umysłowej, jaką miał być marksizm. Ponadto autor zrywa
z linearną konstrukcją dzieła na rzecz zastosowania bardziej różnorodnych technik
narracyjnych, np. naprzemiennej retrospekcji i antycypacji. Czytelnik wydaje się tu
częścią większego metaliterackiego i autotematycznego projektu Benjamína Prady. Na
oczach odbiorcy rodzi się esej o twórczości Carmen Laforet, który przygotowywał
Juan Urbano, pierwszoosobowy narrator i bohater, którego tożsamość zostaje ujawniona na ostatniej stronie powieści. Jednak to nie Carmen Laforet będzie w centrum
uwagi tego sfrustrowanego nauczyciela pracującego w liceum, z aspiracjami akademickimi, ale jej przyjaciółka, Dolores Serma – pisarka utalentowana, jednak zupełnie nieznana i zapomniana. Serma jest autorką enigmatycznej powieści zatytułowanej Óxido,
której fragmenty przytacza Juan Urbano na stronach powieści Mala gente que camina.
To właśnie Óxido, będąc powieścią w powieści, z pozoru dziwną, mroczną, irracjonalną, jest metaforycznym obrazem okrytego milczeniem masowego rabunku dzieci
37
utwory teatralne Laili Ripol Los niños perdidos (2005) i Presas (2005); powieści Benjamína Prady
Mala gente que camina (2006) i Operación Gladio (2011) oraz powieść Any Cañil Si a los tres años no
he vuelto (2011). Należy pamiętać, że osobną grupę stanowią utwory poświęcone rabunkowi dzieci
z pobudek materialnych, np. Historias robadas Enrique Vili czy Entra en mi vida autorstwa Clary
Sánchez.
S.S. Colmenero, Historia, testigo y nación en Mala gente que camina de Benjamín Prado, [w:] La memo‑
ria novelada, eds. H.L. Hansen, J.C. Cruz Suárez, Bern 2012, s. 57.
Politeja 2(47)/2017
Różne oblicza pamięci historycznej…
109
republikańskich. Jej bohaterce, Glorii, odebrano syna. W powieści tej doświadcza się
pewnej niezwykłości. Kochająca do szaleństwa matka ulega nierealistycznemu rozszczepieniu i pomnożeniu, aby móc przeczesać każdą ulicę miasta, heroicznie walcząc ze
zmęczeniem i stopniową utratą pamięci. W końcu przywiedziona instynktownie do
domu bogatej rodziny, odnajduje tam syna. Historia Glorii to historia skazanej Julii
Sermy, siostry Dolores, której również odebrano syna urodzonego w więzieniu. W tej
alegorycznej historii, której los podzieliły tysiące hiszpańskich matek, Dolores impli‑
cite stacza symboliczną walkę z reżimem, literacko denuncjuje mechanizm zbrodni, jakim był rabunek dzieci, jednocześnie żyjąc w moralnym rozdarciu, wewnętrznej udręce. Z jednej strony potępia działania frankistów, z drugiej jest zmuszona pracować na
rzecz wroga, aby móc odzyskać zaginionego siostrzeńca. Benjamín Prado w misterny
sposób kreuje postać zagadkowej pisarki, wplata jej osobę w hiszpański kontekst literacki lat 40. i 50. XX wieku, uwiarygodnia jej istnienie, odwołując się do czołowych
pisarzy owej epoki: Carmen Laforet, Miguela Delibesa, Any Maríi Matute. Dolores
Serma wydaje się autentyczną postacią, jednak jest tylko częścią fikcji literackiej, a jej
równie fikcyjna powieść – pretekstem do obnażenia tematu tabu, do podjęcia dialogu
społecznego w sprawie tysięcy przekreślonych istnień ludzkich; jest również literacką
debatą w kwestii pamięci historycznej z perspektywy bezpośrednich świadków zdarzeń oraz postpokoleń, dialogiem pamięci ofiar i postpamięci o represyjnych czasach
frankistowskich.
W powieści Mala gente que camina Juan Urbano jest reprezentantem pokolenia
postpamięci, zagorzałym krytykiem i surowym sędzią dla wszystkich zbrodni frankistowskich, natomiast jego matka, jako kontrapunkt postawy syna, z perspektywy bezpośredniej uczestniczki zdarzeń, z osobistym bagażem doświadczeń, przyjmuje postawę bardziej wyważoną, momentami sympatyzującą ze zwycięzcami, o czym świadczą
poniższe wypowiedzi: Synu, wojny są straszne i nie ma w nich ludzi bez winy38 lub Zapo‑
minałeś, o czym zwykle zdarza ci się zapominać, że tutaj trzeba było wybrać między Fran‑
co a komunizmem39. O odmienności postaw matki i syna oraz modeli pamięci, w które
się wpisują, świadczy poniższa dysputa:
Nie cieszy mnie fakt, że jesteś taki radykalny, synu. Ani nie spodobałoby mi się, jakbyś
napisał książkę pełną żalu.
– To nie jest żal, ale trud poszukiwania prawdy. To odraza w stosunku do zbrodniarzy
i poczucie sprawiedliwości […].
– Jednak ta odraza może cię zaślepić. Przypomnij sobie zdanie Roberta Kennedy’ego:
„Złe w ekstremistach nie jest to, co mówią w stosunku do swoich pobudek, ale to, co mówią
o swoich oponentach”.
– Prawda, mamo: kiedy się pisze, jedyną kwestią, o jaką chodzi, jest mówienie prawdy.
– Ale są sprawy, których nie należy poruszać.
– Dlaczego?
– Żeby nie odgrzebać starych nienawiści. […]
38
39
B. Prado, Mala gente que camina, s. 74.
Tamże, s. 247.
110
Marta Kobiela­‑Kwaśniewska
Politeja 2(47)/2017
– Więc pytam cię, do czego ci jest potrzebne wyciąganie tych spraw po tylu latach.
– Chodzi o prawdę, mamo. Już ci mówiłem, chodzi o przywrócenie prawdy, którą moż‑
na osiągnąć, wyliczając te wszystkie kłamstwa40.
Tak radykalna różnica zdań i sądów pomiędzy synem i matką, w przekonaniu Juana
Urbano, jest efektem polityki okłamywania społeczeństwa w czasach frankizmu, dlatego nie ma on prawa winić swojej matki za odmienność poglądów. Nie można oskarżać
kogoś, kto był oszukiwany41 lub zastraszany: Strach sprawi, że uwierzysz we wszystko42,
kontrargumentuje matka. Postawa Juana jako badacza przeszłości jest podyktowana imperatywem mówienia prawdy43 i całkowitego potępienia dyktatorskich rządów, ponieważ dyktatorzy nie tworzą Historii, tylko ją niszczą44, a ludzie pióra, tworząc, powinni
zabiegać o prawdę, tak jak czyni to Urbano.
W tej rodzinnej dyspucie międzypokoleniowej o prawdę historyczną najwyraźniej
ścierają się dwa antagonistyczne modele pamięci: model peryferyjny i postpamięciowy,
którego propagatorem jest Juan Urbano, oraz model pamięci dominującej zaszczepiony pokoleniu jego matki i wyrosłemu w duchu frankizmu drugiemu pokoleniu, którego
przedstawicielem jest Carlos Lisvano. Ta kluczowa postać, będąca zarazem ofiarą rabunkowej działalności państwa jako skradzione dziecko frankizmu, żyje w kompletnej
nieświadomości swojego prawdziwego pochodzenia. Jest synem uwięzionej siostry Dolores Sermy i angielskiego żołnierza z Brygad Międzynarodowych, walczącego z frankistami, odebranym Julii Sermie za jej polityczne przekonania, po czym z trudem odnalezionym i uratowanym od przymusowej adopcji przez Dolores Sermę. Jego tożsamość
jest utkana z biograficznych kłamstw, które jak tarcza miały chronić go przed stygmatyzacją we frankistowskim społeczeństwie. Okłamywany dla jego dobra przez Dolores
Sermę, która zapewniła mu elitarne wykształcenie i istniała w jego świadomości jako jedyna matka, wyrósł w duchu ideologii nacjonalistycznej, odnosząc się z pogardą i cynizmem do kwestii pamięci historycznej ofiar frankizmu. Jest prawnikiem, opływającym
w przesadny dostatek, a jednocześnie jawi się jako przedstawiciel tej części społeczeństwa hiszpańskiego, która nie tylko nie chce podjąć żadnego dialogu z przeszłością, ale
żyjąc hedonistycznie, również zdradza wielką ignorancję w stosunku do historii swojego kraju, przyjmując za jedyną i słuszną tę prawdę, którą głosili frankiści. Jak czytamy na
kartach powieści, ta inna, skrywana prawda, jest tak irracjonalna dla pokolenia Carlosa
Lisvano, że zostaje wyparta ze świadomości, odrzucona i zakwestionowana; to prawda,
która plami jego honor i system wartości: Otrząsnął się po oszołomieniu jakie wywołało
poznanie prawdy i znowu był sobą: człowiekiem, w którego systemie wartości nie było waż‑
ne, czy coś jest prawdziwe czy fałszywe, sprawiedliwe czy nie, ale tylko czy jest dla niego ko‑
rzystne czy szkodliwe. Osobą niemoralną45.
40
41
42
43
44
45
Tamże, s. 250­‑251.
Tamże, s. 428.
Tamże, s. 310.
Tamże, s. 79.
Tamże, s. 86.
Tamże, s. 416.
Politeja 2(47)/2017
Różne oblicza pamięci historycznej…
111
Przykry wydaje się fakt, że Carlos Lisvano lub Bates, poznawszy prawdę, nie przyjął jej
z godnością, ale uznał za ujmę, wartą ukrycia46.
Kreacja literacka tej postaci nie jest przypadkowa, ponieważ, tak jak sygnalizowałam
na wstępie artykułu, jest ona swoistym archetypem zaginionych dzieci frankizmu, fikcyjną wizualizacją rabunkowej machiny państwa frankistowskiego, której formatowaniu
przede wszystkim miały podlegać ludzkie umysły. Aby uwiarygodnić tę niewyobrażalną dla wielu osób zbrodnię i jej charakter, narrator Juan Urbano często odwołuje się do
wspomnianych źródeł historycznych, tym samym negując czysto fikcyjny charakter powieści, jednak nie zmienia to faktu, że sama powieść za takową musi być uznana:
W tym momencie, Lisvano próbował mi przerwać w nieśmiałym geście protestu i nie‑
dowierzania, ale zapewniłem go, że te zdarzenia nie były rzadkością w tym gnojowisku:
w „Los niños perdidos del franquismo”, jak również w książkach Tomasy Cuevas, zebrane
są liczne świadectwa ofiar tej tragedii, które w niektórych przypadkach nie były niemowla‑
kami, ale kilkuletnimi dziećmi zdolnymi zapamiętać fakt, że jeżeli rodzicom adopcyjnym
nie odpowiadały dzieci, które dostawali, z powodu ich choroby czy trudnego charakteru, to
najzwyczajniej udawali się z nimi do ośrodka opiekuńczego i je wymieniali na inne. Jedna
osoba pamięta, że przeszła przez ręce pięciu rodzin47.
Carlos Lisvano w zestawieniu z Juanem Urbano reprezentuje model pamięci dominującej, charakterystyczny dla sympatyków pojednania narodowego bez konieczności
rozliczenia zbrodni z przeszłości. Ten lansowany przez rządzących model bezkarności
ironizuje historię, traktuje ją z pozycji zwycięzcy, negując obciążające fakty oraz podważając wiarygodność odmiennych wersji zdarzeń. Sam Lisvano z cynicznym podejściem
do własnej historii, usłyszanej z ust Urbano, trywializuje problem, stwierdzając: I nie
jest tak, że naczytałeś się zbyt wielu książek napisanych przez komunistów? Że to, co uwa‑
żasz za Historię, jest tylko propagandą? 48
W tej debacie pokolenie postpamięci usiłuje przywrócić bezpośrednim świadkom
reżimu perspektywę wolności postrzegania, ponieważ wszystkie styranizowane społeczeństwa myślą narzuconymi schematami, przejmują i powtarzają prawdę, której autorami są sami tyrani. Jak stwierdza Juan Urbano, odbywszy jedną z wielu zagorzałych
dyskusji ze swoją matką: Takimi zapewne była większość osób w czasach powojennych,
kobiety i mężczyźni, którzy pogrzebali przeszłość, musieli jakoś ominąć tę pustynię, żyjąc
złudzeniami. Co za czasy bez możliwości ucieczki od tego wszystkiego, jak powiedział poeta
Ángel González „kto nie mógł umrzeć, musiał żyć dalej” 49.
Odnosząc się do pokolenia postpamięci, a w szczególności do najmłodszego pokolenia pisarzy, określanego również „pokoleniem wnuków” walczących stron, dla których temat wojny domowej przybrał charakter dyskursu politycznego i etycznego, należy podkreślić, że powieści rekonstruujące50 zdarzenia, takie jak Mala gente que camina,
46
47
48
49
50
Tamże, s. 414.
Tamże, s. 406­‑407.
Tamże, s. 399.
Tamże, s. 180.
Elina Liikanen wyróżniła trzy typy najnowszych powieści traktujących o wojnie domowej w Hiszpanii
112
Marta Kobiela­‑Kwaśniewska
Politeja 2(47)/2017
zachęcają czytelnika do bardziej krytycznej oceny przeszłości z perspektywy teraźniejszości oraz weryfikacji modeli pamięci historycznej czasów frankizmu, obecnych w publicznej przestrzeni, tym samym tworząc miejsce na pluralizm poglądów, opinii i wolność
postrzegania; wartości i postawy, które eksponuje Benjamín Prado w swojej powieści.
Bibliografia
Colmeiro J.F., Memoria histórica e identidad cultural. De la posguerra a la postmodernidad, Barcelona 2005.
Colmenero S.S., Historia, testigo y nación en Mala gente que camina de Benjamín Prado, [w:] La
memoria novelada, red. H.L. Hansen, J.C. Cruz Suárez, Bern 2012.
Cuñado I., Despertar tras la amnestia. Guerra civil y postmemoria en la novela española del siglo
XXI, „Dissidences. Hispanic Journal of Theory and Criticism” 2007, Vol. 2, nr 3.
Fernández P.A., Políticas de la memoria y memorias de la política, Madrid 2008.
Fine E., The Absent Memory. The Act of Writing in Post­‑Holocaust French Literature, [w:] Wri‑
ting and Holocaust, New York 1988.
González F., Cebrián J.L., El futuro no es lo que era, „El País de Andalucía” 2002, 20 II.
Hirsch M., La generación de la posmemoria. Escritura y cultura visual después del Holocausto,
przeł. P. Cáceres, Madrid 2015.
Hirsch M., Pokolenie postpamięci, przeł. M. Borowski, M. Sugiera, „Didaskalia. Gazeta Teatralna” 2011, nr 105.
Liikanen E., Pasados imaginados. Políticas de la forma literaria en la novela española sobre la gu‑
erra civil y el franquismo, [w:] La memoria novelada, eds. H.L. Hansen, J.C. Cruz Suárez,
Bern 2012.
Maestre F.E., Contra el olvido. Historia y memoria de la guerra civil, Barcelona 2006.
Prado B., Mala gente que camina, Madrid 2011.
Rousso H., The Vichy Syndrome. History and Memory in France since 1944, Cambridge 1991.
Souto L.C., Panorama sobre la expropiación de niños en la dictadura franquista. Propuesta termi‑
nológica, estado de la cuestión y representaciones en la ficción, „Kamchatka” 2014, nr 3, [online] https://doi.org/10.7203/kam.3.3582.
Souto L.C., Las narrativas sobre la apropiación de menores en las dictaduras española y argentina.
El relato de la memoria y el de la identidad, „Olivar” 2013, Vol. 14, nr 20, [online] http://
www.memoria.fahce.unlp.edu.ar/art_revistas/pr.6618/pr.6618.pdf.
Souto L.C., Mala gente que camina. De la expropiación a la reconstrucción de la memoria, „Olivar” 2011, Vol. 12, nr 16, [online] http://www.memoria.fahce.unlp.edu.ar/art_revistas/
pr.5122/pr.5122.pdf.
i czasach frankizmu autorstwa najmłodszego pokolenia pisarzy postpamięciowych: powieść jako
przeżyte doświadczenie, powieść rekonstruująca przeszłość oraz powieść kontestująca – najrzadziej
stosowana ze względu na eksperymentalne połączenie technik narracyjnych i możliwość nowych interpretacji uwzględniających krytyczny głos anonimowego czytelnika, tym samym stanowiąc typ autotematycznej (autorefleksyjnej) powieści (novela vivencial, reconstructiva, contestataria). E. Liikanen,
Pasados imaginados. Políticas de la forma literaria en la novela española sobre la guerra civil y el franqu‑
ismo, [w:] La memoria novelada, red. H.L. Hansen, J.C. Cruz Suárez, Bern 2012, s. 43­‑53.
Politeja 2(47)/2017
Różne oblicza pamięci historycznej…
113
Vinyes R., Irredentas. Las presas políticas y sus hijos en las cárceles franquistas, Madrid 2010.
Vinyes R., Asalto a la memoria. Impunidades y reconciliaciones, símbolos y éticas, Barcelona 2011.
Vinyes R., Armengou M., Belis R., Los niños perdidos del franquismo, Barcelona 2002.
Young J., Toward a Received History of the Holocaust, „History and Theory” 1997, nr 36, [online] https://doi.org/10.1111/0018­‑2656.00029.
Zeitlin F., The Vicarious Witness. Belated Memory and the Authorial Presence in Recent Holocaust
Literature, „History and Memory” 1998, nr 10.
Marta KOBIELA­‑KWAŚNIEWSKA – doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa i adiunkt w Zakładzie Hispanistyki Uniwersytetu Śląskiego. Prowadzi
badania i publikuje artykuły dotyczące problematyki dialogu kultur i literatur współczesnego hiszpańskiego polisystemu literackiego, ujmowanej z perspektywy galisyjsko­
‑hiszpańskiej. Zajmuje się także teoretycznymi i praktycznymi aspektami przekładu
międzykulturowego z języków galisyjskiego i hiszpańskiego na język polski. Jej ostatnie badania dotyczą zagadnienia pamięci historycznej w najnowszej prozie hiszpańskiej
podejmującej tematykę wojny domowej w Hiszpanii. W ramach pracy dydaktycznej
poszerza swoje zainteresowania o tłumaczenia specjalistyczne.
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.09
Małgorzata Gaszyńska­‑Magiera
Uniwersytet Warszawski
m.gaszynska­‑[email protected]
Przekład literacki jako
postpamięć w podróży
O warunkach recepcji polskich powieści
o tematyce postpamięciowej w Hiszpanii
Abstract
Literary Translation as Travelling Memory. On the Circumstances of the
Reception of Polish Postmemorial Novels in Spain
The phenomenon of the translation of postmemorial novels could be interpreted as a case of a so called travelling memory. The notion of postmemory connotes a temporal shift, while the process of translation implies a spacial one. In
order to study the reception of such literary works in a foreign context, it is necessary not only to take into account such aspects as the knowledge of the receiving public about their historical background and the source literary system but
also the existence – or lack – of parallel literary forms of expressing memory in
the target culture. In the article, conditions of the reception in Spain of three
Polish postmemorial novels, Weiser Dawidek by Paweł Huelle, Hanemann by
Stefan Chwin and Tworki by Marek Bieńczyk, are discussed on.
Keywords: postmemory, literary translation, reception, contemporary Polish
novel
Słowa kluczowe: postpamięć, przekład literacki, recepcja, polska powieść
współczesna
116
Małgorzata Gaszyńska­‑Magiera
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć jako fenomen psychologiczny
Marianne Hirsch1 zdefiniowała postpamięć jako pamięć odziedziczoną czy wręcz fałszywą, bo dotyczącą wydarzeń, których nie doświadczyło się osobiście. To pamięć traumy zbiorowej2 ujawniająca się w drugim lub kolejnym pokoleniu. Termin ten opisuje
pokoleniowe doświadczenie potomków Ocalonych, którzy dorastali w świecie naznaczonym tragedią poprzedniej generacji, generacji rodziców lub dziadków, tragedii, która miała miejsce przed ich narodzeniem. Ta cudza trauma przenika jednak ich życie,
ich codzienność, nie można przed nią uciec. Przedstawiciele drugiego pokolenia żyją
w cieniu potwornych wydarzeń, niemożliwych ani do zrozumienia, ani do zracjonalizowania. W konsekwencji nie są oni w stanie stworzyć własnej, odrębnej narracji, ponieważ znajdują się pod nieustannym wpływem wydarzeń, które nie były ich udziałem.
To przez nie są kształtowani, a ich własne doświadczenia i historia ulegają w związku
z tym deformacji i przewartościowaniu3.
Prace Hirsch zainspirowały do zajęcia się tą problematyką badaczy zajmujących się
różnymi dziedzinami wiedzy. Jej tezy wzbudzały niekiedy także nieufność i krytykę.
Jedną z kwestii, która powodowała największe wątpliwości, była dziedziczność pamięci. Stawiano więc pytania o to, czy pamięć rzeczywiście można przejąć po najbliższych,
cudze wspomnienia traktować jak własne, oddzielić to, co rzeczywiście odziedziczone, od wiedzy nabytej choćby w procesie formalnej edukacji. Spór dotyczący istnienia
takiego zjawiska jak postpamięć, który toczył się głównie w środowisku kulturoznawców i socjologów, ma już długą historię4, nie jest to jednak miejsce na dokładne omawianie różnych stanowisk badawczych. Chciałabym natomiast odwołać się do badań
realizowanych na gruncie psychiatrii, a w szczególności do prac prowadzonych przez
Marię Orwid, a później – przez jej wychowanków. Była ona uczestniczką tzw. programu oświęcimskiego, który został zainicjowany w 1959 roku przez doktorów Stanisława
Kłodzińskiego i Antoniego Kępińskiego przy krakowskiej Katedrze Psychiatrii5. Jego
celem było wypracowanie profesjonalnych form pomocy byłym więźniom obozów
koncentracyjnych. Systematyczne badania ukierunkowane na ofiary Zagłady podjął zespół stworzony przez Marię Orwid w latach 1989­‑1992, przy czym niemal jednocześnie
1
2
3
4
5
M. Hirsch, Family Pictures. Maus, Mourning and Post­‑Memory, „Discourse” 1992­‑1993, Vol. 15,
nr 2, s. 4.
Traumę kolektywną definiuje się jako urazy psychiczne przeżywane jednocześnie przez wielu ludzi,
przy czym podstawa tego przeżycia jest wspólna. Składające się na tę zbiorowość jednostki łączy to, że
są ofiarami. M. Orwid, Trauma, Kraków 2009, s. 11­‑13.
M. Hirsch, The Generation of Postmemory, „Poetics Today” 2008, Vol. 29, nr 1, s. 107, [online] https://
doi.org/10.1215/03335372­‑2007­‑019.
Zob. G. Weissman, Fantasies of Witnessing. Writing and Visual Culture after the Holocaust, New York
2004; R. Crownshaw, The Afterlife of Holocaust Memory in Contemporary Literature and Culture, Basingstoke 2010, Palgrave Macmillan Memory Studies; B. Sarlo, Tiempo Pasado. Cultura de la memoria
y giro subjetivo. Una discusión, Buenos Aires 2005.
M. Orwid, Przeżyć… i co dalej?, rozmawiają K. Zimmerer, K. Szwajca, Kraków 2006, s. 159.
Politeja 2(47)/2017
Przekład literacki jako postpamięć…
117
zaczęto przeprowadzać wywiady również z dziećmi Ocalonych6. Praca w grupie, w której znaleźli się zarówno rodzice, jak i dzieci, ujawniła głęboką więź międzypokoleniową,
wyrażającą się z jednej strony, w nadmiernym poczuciu odpowiedzialności dzieci za życie,
szczęście i spokój rodziców, a z drugiej – w olbrzymiej koncentracji rodziców na życiu swo‑
ich dzieci7. W wyniku badań dostrzeżono powtarzający się w wielu rodzinach schemat:
Ocaleni, świadomi swoich problemów emocjonalnych, chcąc chronić dzieci przed traumą, nie rozmawiali z nimi o wojennych przejściach. Tymczasem dzieci na ogół zdawały
sobie sprawę z istniejących w rodzinie niepokojów, nawet jeśli są one pomijane milczeniem. Tajemnica w rodzinie rodzi lęk8, bo ze sprawami niewyjaśnionymi i nienazwanymi dzieci nie umieją sobie radzić. Klimat tych domów Orwid określała jako „emocjonalnie trudny”, ponieważ pod pozorami zwyczajności i normalności ukrywały się niejasne
i nieokreślone napięcia i tajemnice9. Do złamania tabu dochodziło zazwyczaj, gdy rodzice uznawali, że ich dzieci są wystarczająco dojrzałe10, czyli w okresie adolescencji, w którym młody człowiek zaczyna budować własną tożsamość. Wyniki badań wykazały, że
dla pokolenia potomków Ocalonych centralne w tym procesie stało się doświadczenie
traumy wojennej, a konkretnie lojalność wobec tych, którzy cierpieli w okresie Holocau‑
stu11. Doświadczeniem pokoleniowym dla przedstawicieli drugiej generacji okazał się,
podobnie jak dla ich rodziców, Holokaust, a podstawowym wyróżnikiem to, że świat,
jaki znają, to świat po Zagładzie12.
W świetle ustaleń psychiatrów, opartych na wieloletnich badaniach empirycznych,
trudno negować istnienie takiego zjawiska jak postpamięć, zarówno w sferze przeżyć
indywidualnych, jak i zbiorowych.
Omawiane pojęcie powstało, by scharakteryzować specyficzne doświadczenia dzieci Ocalonych z Zagłady, jednak jego zakres stopniowo powiększał się i, zgodnie z sugestią Hirsch, znajduje zastosowanie w badaniach nad sytuacją każdego społeczeństwa
posttotalitarnego.
6
7
8
9
10
11
12
Badania te prowadzono w ramach programu „Judaica”, kierowanego przez profesora Józefa Gierowskiego, twórcę pierwszego w Polsce Zakładu Historii i Kultury Żydów. Pamięć trzeba otworzyć, z profesor Marią Orwid rozmawia Ewa Koźmińska­‑Frejlak, „Midrasz” 2005, Vol. 7­‑8, s. 21.
M. Orwid, Przeżyć…, s. 279.
Pamięć trzeba otworzyć, s. 20.
M. Orwid, Przeżyć…, s. 281.
Tamże, s. 283.
Tamże, s. 285.
Pamięć trzeba otworzyć, s. 18. Ponadto udało się wyodrębnić zespół objawów nerwicowych, typowych
dla postpokolenia w młodym wieku, takich jak silny związek z rodzicami, objawiający się lękiem separacyjnym, trudności adaptacyjne w szkole i przedszkolu, częste choroby somatyczne, samotność, dojrzałość ponad wiek. Z kolei życie dorosłe przedstawicieli drugiej generacji cechowało się nieustabilizowanym życiem osobistym, trudnościami w nawiązywaniu kontaktów społecznych, zwłaszcza z płcią
przeciwną, częstszymi niż w innych grupach rozwodami i niesformalizowanymi relacjami, poczuciem
osamotnienia i izolacji, tzw. lękiem uogólnionym, trudnościami w bliskości partnerskiej, skłonnością
do depresji, poczuciem winy i krzywdy oraz nieadekwatną do poziomu wykształcenia, to jest zbyt niską, pozycją zawodową. Przeżyć…, s. 285­‑286.
118
Małgorzata Gaszyńska­‑Magiera
Politeja 2(47)/2017
Powieść jako jeden z przejawów postpamięci
Postpamięć znajduje odzwierciedlenie w różnych obszarach ludzkiej aktywności. Przejawia się na przykład na poziomie społeczności lokalnych, gdy młodzi ludzie szukają
śladów dawnych mieszkańców, których wspomnienie zamazało się lub zostało wyparte,
jak działo się często w przypadku ludności żydowskiej13. Dziedziczone traumy odzwierciedlają się także w różnych sferach działalności artystycznej: sztukach plastycznych,
architekturze, filmie, teatrze, a także w literaturze.
Polskie postpokolenie odczuwa potrzebę wyrażenia nienazwanych wcześniej urazów lub wręcz widzi w ekspresji tłumionych długo uczuć rodzaj autoterapii. Krakowskie badania wykazały, że strategia niemówienia o traumach wojennych dominowała
w rodzinach Ocalonych, co więcej, to milczenie rozciągało się na ich powojenne historie: Opowieść o życiu po Holocauście to zwykle historia lakoniczna, niedopowiedziana,
ledwo naszkicowana14. Podobne problemy z ekspresją własnych uczuć i przeżyć miewają
przedstawiciele generacji dzieci, stąd Krzysztof Szwajca nazywa je „pokoleniem, które
uczy się mówić”15, a Maria Orwid powtarza za Imre Kertészem tezę o potrzebie otwarcia pamięci16.
Trzeba jednak mieć na uwadze, że postpamięcią nie są obarczone wyłącznie dzieci
Ocalonych z Zagłady, ale także potomkowie tych, którzy w czasie wojny występowali
w rolach katów lub świadków. Oni także w różny sposób opowiadają swoje historie. To
grupa dużo większa niż potomkowie Ocalonych, których liczbę szacuje się na nie więcej niż kilkaset osób17. Innymi słowy, we współczesnej Polsce nie trzeba mieć korzeni
żydowskich, by odczuwać potrzebę zmierzenia się z traumą Holokaustu. Zagłada ciągle znajduje się w centrum zbiorowej świadomości, mimo upływu lat pamięć o niej nie
chce zniknąć ani nie pozwala się wytłumić18. Tkwi w sercu kultury posttraumatycznej
jako uraz zadawniony i wyparty, który niespodziewanie powraca i poddaje rewizji aktu‑
alną rzeczywistość19.
13
14
15
16
17
18
19
Przykładem może być projekt „Światło pamięci przywraca życie… Żydowski Pejzaż Grodziska
Wielkopolskiego”, zrealizowany przez licealistów z Zespołu Szkół im. Jana Pawła II w Ptaszkowie w roku szkolnym 2013/2014, [online] http://www.eszkola­‑wielkopolska.pl/eszkola/projekty/
gimnazjum­‑ptaszkowo/szalom, 15 I 2016.
K. Szwajca, Problemy tożsamości u dzieci ofiar Holocaustu, [online] http://dzieciholocaustu.org.pl/
szab3.php?s=ostatni_szwajca.php, 10 I 2016. Autor ilustruje tę myśl przykładem: Oto typowe zakoń‑
czenie wojennej opowieści ocalonego: Po ukończeniu studiów wyszłam za mąż i wyjechałam na Śląsk,
gdzie cały czas pracowałam jako ekonomistka w zakładzie przemysłowym. Mam dwie wspaniałe córki,
obie ukończyły wyższe studia, czworo wnucząt. W 1995 roku rozwiodłam się z mężem. Od 1992 roku
jestem emerytką.
K. Szwajca, Pokolenie, które uczy się mówić, „Midrasz” 2005, Vol. 7/8, s. 40.
Pamięć trzeba otworzyć, s. 17.
K. Szwajca, Problemy tożsamości u dzieci ofiar Holocaustu.
K. Bojarska, Historia Zagłady i literatura niepiękna. „Tworki” Marka Bieńczyka w kontekście kultury
posttraumatycznej, „Pamiętnik Literacki” 2008, R. 48, nr 2, s. 95.
Tamże, s. 91.
Politeja 2(47)/2017
Przekład literacki jako postpamięć…
119
Ponadto polska postpamięć nie musi wcale dotyczyć wyłącznie traum związanych
bezpośrednio z Zagładą, przeżywanych z pozycji ofiary, świadka lub współwinnego.
Doświadczenia wojenne dotknęły każdą rodzinę w Polsce i, z uwagi na sytuację polityczną i grożące poważne represje za udział w konspiracji powiązanej z rządem londyńskim, długo nie były przedmiotem rozmów nawet w środowisku najbliższych. Katyń, powstanie warszawskie, przynależność do Armii Krajowej stanowiły tematy tabu.
W wielu domach zaczęto otwarcie mówić o tych sprawach dopiero po 1980 roku,
a nawet u progu kolejnego dziesięciolecia, czyli wraz z odrodzeniem się niepodległego
­państwa.
Warto o tym pamiętać, choćby po to, by nie doszukiwać się za wszelką cenę tematyki Zagłady w każdym utworze, który w jakiś sposób nawiązuje do przeszłości. Przykładem takiej nadinterpretacji jest artykuł Anny Mach, w którym autorka, wbrew jawnie
wyartykułowanym intencjom autora, czyta powieść Weiser Dawidek Pawła Huellego
jako książkę o antysemityzmie i Holokauście20.
Tymczasem w prowadzonych w Krakowie w latach 60. badaniach oświęcimskich
nie różnicowano doświadczeń ofiar ze względu na ich pochodzenie: Nikt nawet nie
zastanawiał się nad tym, żeby w naszych badaniach poruszać sprawy narodowościowe. By
dzielić cierpienie na żydowskie i nieżydowskie21. Refleksja nad specyfiką doświadczenia
żydowskiego przyszła później. Dziś także niektórzy badacze przestrzegają przed absolutyzowaniem własnego cierpienia, które wyraża się słowami: moja trauma jest większa
od twojej, i które w ostatecznym rachunku służy do obrony systemu wartości uważanego
za jedynie słuszny22.
Trzeba na koniec dodać, że do traumatycznych doświadczeń będących konsekwencjami II wojny światowej należy zaliczyć niechciane zmiany miejsca zamieszkania, do
których dochodziło z różnych powodów: np. utraty domu i bliskich, poszukiwania
pracy i lepszych warunków życia, ale także w wyniku tzw. repatriacji z ziem, które znalazły się w granicach Związku Radzieckiego, lub przymusowych przesiedleń. Jednym
z efektów przesunięcia granic Polski na zachód było to, że wielu migrantów znalazło
się na terenach zamieszkałych przed wojną przez ludność niemiecką. Przeszłość tych
obszarów była pomijana w oficjalnym dyskursie, który promował tezę o powrocie Polaków na stare ziemie piastowskie. Jednak prędzej czy później nowi mieszkańcy tych
terenów musieli się skonfrontować z trudnymi pytaniami: kto był tu przed nami? Kim
byli właściciele domów, w których mieszkamy? Jakie mamy prawo, by tu żyć? Znamienne jest, że z tymi pytaniami zmierzyli się dopiero przedstawiciele drugiego pokolenia, to oni również upomnieli się o wyciągnięcie z niebytu przedwojennej historii
tych ziem.
20
21
22
A. Mach, Kłopotliwa (nie)pamięć o Zagładzie. Wymazywanie żydowskości w recepcji i ekranizacji „We‑
isera Dawidka” Pawła Huellego, „Rocznik Komparatystyczny – Komparatistisches Jahrbuch” 2014,
s. 332­‑351.
M. Orwid, Przeżyć…, s. 167.
A.D. Moses, Empire, Colony, Genocide. Conquest, Occupation, and Subaltern Resistance in World His‑
tory, New York–Oxford, 2010, s. 6.
120
Małgorzata Gaszyńska­‑Magiera
Politeja 2(47)/2017
Jeśli się weźmie to wszystko pod uwagę, nie będzie dziwić, że polska proza podejmująca tematykę postpamięciową jest bardzo obfita. Nie ma tu miejsca na katalog nazwisk
i tytułów23. Warto jednak podkreślić, że debata wokół wojennej i powojennej przeszłości wcale się nie skończyła i rozwija się, zarówno na płaszczyźnie literackiej, jak i krytycznoliterackiej, mimo że do głosu doszła już trzecia generacja.
Na język hiszpański zostały przełożone, jak dotąd, trzy polskie powieści zaliczane
do nurtu postpamięciowego (zob. tabela poniżej). Wszystkie zostały wydane w Hiszpanii. Przedmiotem mojej refleksji nie jest jednak tłumaczenie jako takie i jego ocena
ani skuteczność obranych strategii translatorskich. Chciałabym zwrócić uwagę na okoliczności odbioru tych książek w kulturze docelowej. Interesują mnie przede wszystkim
te cechy kontekstu recepcji, które wyraźnie odróżniają go od kontekstu rodzimego i,
w konsekwencji, mogą wpłynąć na reinterpretację przywołanych utworów przez czytelników przekładu. Innymi słowy, zamierzam opisać warunki, jakie determinują przyjęcie
elementów polskiej postpamięci w diametralnie innym kontekście kulturowym.
Autor
Tytuł
oryginału
Rok
wydania
Tłumacz(e)
Tytuł
hiszpański
Rok wydania
przekładu
Wydawnictwo
przekładu
Paweł
Huelle
Weiser
Dawidek
1987
Pilar Gil
Cánovas
¿Quién
es Weiser
Dawidek?
1991
Seix Barral
Stefan
Chwin
Hanemann
1995
Jerzy
Sławomirski
i Ana Rubió
El doctor
Hanemann
2005
Acantilado
Marek
Bieńczyk
Tworki
1999
Maila Lema
Quintana
Tworki (El
manicomio)
2010
Acantilado
Wszyscy wymienieni autorzy urodzili się po wojnie (Huelle ur. 1947, Chwin
ur. 1949, Bieńczyk ur. 1956), są zatem reprezentantami postpokolenia. Dwie pierwsze książki, których akcja rozgrywa się w powojennym Gdańsku, są rodzajem zapisu
zmagań młodych bohaterów z niejasną i tajemniczą atmosferą miasta, zawieszonego
między dwoma kulturami. Bieńczyk natomiast w nowatorski sposób podejmuje temat
Zagłady, świadomie podkreślając dystans czasowy, jaki dzieli narratora od opisywanych
wydarzeń, i stawiając pytanie: jak pisać o Szoa ponad pół wieku później?
Przekład w perspektywie transkulturowej
Przekład literacki jest aktem ze swej istoty transgresyjnym: Sztuka przekładu powsta‑
ła z chęci transgresji, zrozumienia obcego i nieznanego, które uwalnia od lęku – pisała
23
Zob. np. M. Cuber, Metonimie Zagłady. O polskiej prozie lat 1987­‑2012, Katowice 2013, Prace Nauko‑
we Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, nr 3027; A. Ubertowska, Świadectwo, trauma, głos. Literackie
reprezentacje Holokaustu, Kraków 2007, Modernizm w Polsce, t. 16.
Politeja 2(47)/2017
Przekład literacki jako postpamięć…
121
Bożena Tokarz24. Przez transgresję rozumie się postawę prowadzącą do podejmowania
wyzwań, pokonywania barier, przekraczania granic25.
Transgresja kultury polega na dążeniu do przesuwania granic akceptacji form ekspresji. Dlatego działania o charakterze transgresyjnym mogą być postrzegane jako wyzwanie dla obowiązujących norm i wartości, a nawet – ponieważ kwestionują kanony etyczne i estetyczne – jako zagrożenie dla zastanego systemu kulturowego. Nie jest
dziwne zatem, że niekiedy prowokują krytyczne, wręcz obronne, reakcje. Konsekwencje aktów transgresji bywają różne, zarówno pozytywne, jak i negatywne. Mogą one zatem prowadzić do otwarcia się na przestrzeń odmiennego obszaru kulturowego, mogą
także spowodować odrzucenie, a w efekcie – zmarginalizowanie i alienację.
Nośnik transgresji, jakim jest przekład, przekroczywszy barierę obcej kultury, ma
szansę wprowadzenia w jej obszar nowych form literackich, czyli „odświeżenia repertuaru”, jak powiedziałby Itamar Even­‑Zohar26, wzbogacenia jej nowymi treściami,
wreszcie – zadomowienia się w niej, czyli, by ponownie odwołać się do teorii polisystemów, przekształcenia się w element systemu kultury przyjmującej. Może się jednak
zdarzyć i tak, że ładunek obcości, jaki dany przekład niesie ze sobą na płaszczyźnie formalnej bądź treściowej, jest tak duży, że okaże się nie do przyjęcia dla członków docelowej wspólnoty kulturowej, co spowoduje jego odrzucenie i zepchnięcie na peryferie
­systemu.
Na przekład prozy postpamięciowej można spojrzeć z jeszcze innej perspektywy.
W ramach dynamicznie rozwijających się badań nad pamięcią zaczyna się mówić o jej
transkulturowym wymiarze. Zwraca się uwagę na to, że artefakty będące jej nośnikami
mogą być przenoszone w kontekst kulturowy – czasowy lub przestrzenny – dla którego
nie były pierwotnie przewidziane. Ten nowy kontekst dopisuje im znaczenia, uwalnia
kolejne interpretacje. Zjawisko to bywa też nazywane „pamięcią w podróży” (travelling
memory)27.
Przykładem tego, w jaki sposób pamięć nabiera transkulturowych znaczeń, jest
historia Babi Yar Park w Denver, krajobrazowego monumentu zbudowanego, by upamiętnić masowe egzekucje głównie ludności żydowskiej wykonywane przez Niemców podczas II wojny światowej w podkijowskim wąwozie. Powodem zlokalizowania pomnika w Kolorado była nie tylko potrzeba wyrażana przez żyjącą tam dużą
wspólnotę osób pochodzenia ukraińskiego, ale także domniemane podobieństwo
24
25
26
27
B. Tokarz, Tabu i autocenzura w przekładzie, [w:] Tabu w przekładzie, red. P. Fast, N. Strzelecka, Katowice 2007, s. 7, Studia o Przekładzie, nr 23.
T. Paleczny, Transgresja jako następstwo kontaktu kulturowego, [w:] Transgresja w kulturze, red. T. Paleczny, J. Talewicz­‑Kwiatkowska, Kraków 2014, s. 9, Varia Culturalia.
I. Even­‑Zohar, Miejsce literatury tłumaczonej w polisystemie literackim, przeł. M. Heydel, [w:] Współ‑
czesne teorie przekładu. Antologia, red. P. Bukowski, M. Heydel, Kraków 2009, s. 195­‑203.
Termin ten ma syntetycznie opisywać zjawisko polegające na tym, że ludzie, media, treści i działania zaangażowane w tworzenie pamięci kulturowej znajdują się w nieustannym ruchu, w podróży
przez czas i przestrzeń, w poprzek wszelkich – politycznych, społecznych i językowych granic. A. Earl,
A. Rig­ney, Travelling Memory, „Parallax” 2011, Vol. 17, nr 4, s. 11­‑12, [online] https://doi.org/10.10
80/13534645.2011.605570.
122
Małgorzata Gaszyńska­‑Magiera
Politeja 2(47)/2017
lokalnego krajobrazu do parowu, w którym rozstrzeliwano więźniów. W czasach
zimnej wojny w Babi Yark Park widziano także symbol protestu przeciw działaniom sowieckiego reżimu na Ukrainie. W XXI wieku umieszczono tam fragment
żelaznej konstrukcji odzyskanej z ruin World Trade Center, by uczcić ofiary zamachu z 11 września 2001 roku. Nadało to pomnikowi ukraińskiej tragedii nowe funkcje: wyrażania wzajemnej empatii ukraińskiej społeczności w Denver i mieszkańców
Nowego Jorku, okazywania wspólnoty w cierpieniu bez względu na pochodzenie,
wreszcie – podkreślenia roli międzynarodowej solidarności28. Jednak taką ingerencję w przestrzeń pomnika można postrzegać również jako wyraz braku szacunku dla
uczuć przedstawicieli innych kultur i próbę narzucenia im amerykańskiego punktu
widzenia przez gloryfikację własnej tragedii29. Innymi słowy, byłaby to demonstracja
władzy w przestrzeni symbolicznej30.
Tłumaczenia utworów literackich o tematyce postpamięciowej wydają się niemal
prototypowymi przykładami pamięci w podróży. Już sam termin „postpamięć” konotuje znaczne przesunięcie czasowe, jednoznacznie sugerując, że chodzi o traumy zadawnione. Przekład i wydanie takiej książki w innym kraju powoduje przemieszczenie przestrzenne tej pamięci. Pierre Bourdieu wskazywał, że tłumaczone utwory nie przenoszą
z sobą kontekstu, w jakim powstały, w związku z tym zostają odarte ze znaczeń, które
ten kontekst wnosił do ich rozumienia. Wrzucone w inną sytuację odbioru, nabierają
nowych sensów, w skrajnym przypadku sprzecznych z intencjami autora31.
Przetłumaczona proza postpamięciowa zderza się w kulturze docelowej z cudzą
pamięcią, odwołującą się do innych zdarzeń i doświadczeń, mniej lub bardziej traumatyczną, w mniejszym lub większym stopniu przepracowaną. W rezultacie może
doczekać się nieoczekiwanych, zaskakujących interpretacji, zmodyfikować spojrzenie
odbiorców przekładu na własną pamięć, może także pozostać niezrozumiała i w konsekwencji – odrzucona.
Pierwszym krokiem do badań nad postpamięcią, której podróż w przestrzeni realizuje się za pomocą przekładu literackiego, jest próba opisania różnych wymiarów
i aspektów kontekstu docelowego. Istotnymi elementami tego kontekstu są: wiedza odbiorców o świecie, o jakim mówi dany utwór, wiedza o systemie literackim, w jakim powstał, a także istnienie lub brak w kulturze docelowej paralelnych schematów literackich oraz pokrewnych form wyrażania pamięci.
28
29
30
31
L. Bond, J. Rapson, Introduction, [w:] The Transcultural Turn. Interrogating Memory Between and Be‑
yond Borders, red. J. Rapson, L. Bond, Berlin 2004, s. 3­‑4.
Tamże, s. 7.
Tu nieuchronnie przychodzą na myśl skojarzenia z działaniami Ministerstwa Obrony Narodowej. Na
organizatorach uroczystości upamiętniających święta narodowe próbuje się wymusić czytanie w ich
trakcie tzw. apelu smoleńskiego, po to, by narzucić własną narrację. W tym przypadku zasadniczym
celem jest nie tyle inne odczytanie znaczenia danego święta, ile gloryfikowanie ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu przez zrównanie ich z bohaterami wojen lub powstań. To typowy akt przemocy
symbolicznej.
P. Bourdieu, Les conditions sociales de la circulation international des idées, „Actes de la recherche en
science sociales” 2002, nr 5, s. 3­‑8, [online] https://doi.org/10.3917/arss.145.0003.
Politeja 2(47)/2017
Przekład literacki jako postpamięć…
123
Wiedza Hiszpanów o rzeczywistości wojennej w Polsce
Zrozumienie tekstu polega na uchwyceniu jego spójności, co literaturoznawcy i językoznawcy zgodnie określają jako zdolność odbiorcy do powiązania z tekstem odpowiednich elementów rzeczywistości pozajęzykowej32. Odbiorca przekładu jest w stanie śledzić strukturę tekstu i rozszyfrować występujące w nim elementy znaczeniowe, jeśli ten
tekst odwołuje się do informacji, jakie czytelnik posiada na temat kultury wyjściowej
lub do wyobrażeń o niej33. Dlatego tak ważne jest, by badając recepcję utworów literackich jawnie nawiązujących do rzeczywistych wydarzeń, określić, jaki jest stan wiedzy
docelowego czytelnika na ich temat.
Na początek trzeba podkreślić zasadniczą różnicę doświadczeń historycznych, jakie
były udziałem społeczności hiszpańskiej i polskiej w latach 30. i 40. XX wieku. Hiszpanie przeżyli koszmar wojny domowej lat 1936­‑1939, ale, mimo że generał Franco
wspierał III Rzeszę, zawierał z nią umowy o współpracy wojskowej, wywiadowczej i gospodarczej, tzw. Państwo Hiszpańskie (Estado Español) nigdy nie zaangażowało się bezpośrednio w II wojnę światową. Lata 1945­‑1953 były okresem niemal całkowitej izolacji
Hiszpanii na arenie międzynarodowej. Z krajami bloku komunistycznego kraj ten nie
utrzymywał stosunków dyplomatycznych ani kulturalnych. Represyjna cenzura skutecznie blokowała wymianę literacką. W oficjalnym dyskursie III Rzeszę i jej działania ukazywano w możliwie dobrym świetle34. Nie było w nim miejsca na Zagładę Żydów, obozy
koncentracyjne, stosunek Niemców do mieszkańców krajów okupowanych. Stopniową
zmianę tej sytuacji można było zaobserwować po śmierci generała Franco i transformacji
ustrojowej, która po niej nastąpiła. Jednak z niektórymi sprawami przeciętny Hiszpan
miał okazję skonfrontować się dopiero w XXI wieku. Dotyczy to m.in. Zagłady Żydów.
Wiedza o Szoa zaczęła stopniowo przedzierać się do powszechnej świadomości dopiero
pod koniec lat 60. ubiegłego stulecia, a najważniejsze teksty na jej temat, literackie i dokumentalne, zaczęto wydawać dopiero na przełomie wieków.
Dzisiaj Hiszpanie czerpią informacje o II wojnie światowej przede wszystkim
z podręczników szkolnych. Siłą rzeczy prezentują one obraz syntetyczny, koncentrujący się na najważniejszych faktach i na najważniejszych graczach. Polskę wymienia się
w nich jedynie w kontekście inwazji na jej ziemie, która rozpoczęła wojnę. Tematyka
Zagłady jest poruszana, z badań jednak wynika, że jest prezentowana w formie „aseptycznej” narracji relacjonującej suche fakty i eksponującej logikę tzw. ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, natomiast brakuje w niej głosu ofiar35. W konsekwencji
32
33
34
35
Encyklopedia językoznawstwa ogólnego, red. K. Polański, Wrocław 1995, s. 505; J. Lalewicz, Semantycz‑
ne wyznaczniki lektury, [w:] Problemy odbioru i odbiorcy, red. T. Bujnicki, J. Sławiński, Wrocław 1977,
s. 10, Z Dziejów Form Artystycznych w Literaturze Polskiej, t. 47.
C. Karolak, Problemy odbioru tekstu literackiego w warunkach obcokulturowych, „Lingua ac Communitas” 1999, Vol. 9, s. 139.
J.R. Richart, Literatura española de tema alemán (siglo XX), [online] http://cvc.cervantes.es/literatura/aih/pdf/09/aih_09_2_039.pdf, 25 VII 2015.
http://mugak.eu/revista­‑mugak/no­‑49/grupo­‑eleuterio­‑quintanilla­‑pensad­‑que­‑esto­‑ha­‑sucedido­
‑una­‑propuesta­‑didactica­‑sobre­‑el­‑holocausto, 18 I 2016.
124
Małgorzata Gaszyńska­‑Magiera
Politeja 2(47)/2017
wiedza przeciętnego Hiszpana o II wojnie światowej jest silnie zestereotypizowana
i podporządkowana logice przyczynowo­‑skutkowej. Nie jest on jednak świadom, na
przykład, różnic w sytuacji mieszkańców państw znajdujących się pod niemiecką
okupacją.
Literatura polska w Hiszpanii
Wiedzę o świecie można czerpać, oczywiście, nie tylko z podręczników szkolnych i mediów, ale także z utworów literackich. Tłumaczenia tekstów artystycznych, zwłaszcza prozy, dostarczają zarówno informacji o kraju, z jakiego pochodzą, jak i kształtują
pewną wizję jego kultury. Dlatego istotne staje się pytanie, czy dzieła polskich autorów
zostały przetłumaczone na hiszpański (a jeśli tak, to których), czy wydano je w Hiszpanii i czy zaistniały w tamtejszej kulturze literackiej. Innymi słowy, warto sprawdzić,
czy w Hiszpanii powstał kanon literatury polskiej i, ewentualnie, jakie utwory się nań
­składają.
Do czasu wybuchu wojny domowej trudno mówić o obecności literatury polskiej
w Hiszpanii, skoro niemal jedynym pisarzem, którego książki publikowano, był Henryk Sienkiewicz36, a przekłady jego utworów, wykonywane niebezpośrednio, ale za
pośrednictwem wcześniejszych tłumaczeń francuskich, były niskiej jakości. W okresie dyktatury generała Franco cenzura skutecznie blokowała publikacje, których autorzy pochodzili z krajów bloku komunistycznego, dlatego nieliczne książki polskich
pisarzy wówczas wydawane wychodziły spod pióra twórców przebywających na emigracji, takich jak Sergiusz Piasecki, Józef Mackiewicz czy Witold Gombrowicz. Pod
koniec lat 70., po upadku dyktatury generała Franco, wydawcy, aby nadrobić zaległości, zaczęli publikować współczesną klasykę światową, a także poszerzali ofertę, próbując zainteresować czytelników literaturą krajów, których kultura była w Hiszpanii
mało znana37. Skorzystała na tym także proza polska, na rynek wydawniczy stopniowo zaczęto wprowadzać dzieła najważniejszych pisarzy międzywojennych: Brunona
Schulza, Stanisława Witkiewicza, Jarosława Iwaszkiewicza, a później również utwory autorów młodszej generacji, Andrzeja Szczypiorskiego i Jerzego Andrzejewskiego38. Na przełomie XX i XXI wieku pojawiły się także pojedyncze książki pisarzy,
którzy zaczęli święcić sukcesy po transformacji ustrojowej: Panna Nikt Tomka Tryzny (1998), Kabaret metafizyczny Manueli Gretkowskiej (2000), Prawiek Olgi Tokarczuk (2001), Madame Antoniego Libery (2002), Wojna polsko­‑ruska pod flagą
biało­‑czerwoną Doroty Masłowskiej (2005), Dukla (2003), Dziewięć (2004) Andrzeja Stasiuka, Inne rozkosze Jerzego Pilcha (2005). Trudno jednak mówić, by zdobyły
36
37
38
B. Zaboklicka, Literatura polska w Hiszpanii. Obecna, choć nieznana, [w:] Polonistyka bez granic, t. 1:
Wiedza o literaturze i kulturze, red. R. Nycz, W. Miodunka, T. Kunz, Kraków 2010, s. 576.
Tamże, s. 573.
Obszerne informacje dotyczące obecności literatury polskiej w Hiszpanii okresu dyktatury znajdzie
czytelnik w opracowaniu Ilony Narębskiej Literatura polaca en España (1939­‑1975). Autores, editores,
traductores, Wrocław 2015, Biblioteka Iberoromańska, t. 1.
Politeja 2(47)/2017
Przekład literacki jako postpamięć…
125
duży rozgłos. Tłumaczono na język hiszpański również polską poezję współczesną39,
ale trzeba pamiętać, że czytelnicy poezji stanowią stosunkowo wąską grupę odbiorców. O pewnej popularności można mówić w przypadku dwojga noblistów: Czesława Miłosza i Wisławy S­ zymborskiej.
Prawdziwy sukces odnieśli w Hiszpanii tylko dwaj pisarze: Stanisław Lem i Ryszard
Kapuściński, a spośród autorów literatury popularnej – Andrzej Sapkowski. W sumie
jednak literatura polska pozostaje tam zjawiskiem niszowym. Wydania książek polskich autorów są postrzegane jako wydarzenia odosobnione, hiszpańscy czytelnicy nie
są w stanie usytuować ich na tle innych utworów, bo ich po prostu nie znają. Czytelnicy
zapoznają się z dziełem Gombrowicza, Lema czy Kapuścińskiego, ale nie mają wizji kul‑
tury, do której ci autorzy przynależą, tak jak ją mają w przypadku Shakespeare’a czy Bal‑
zaca40. Kanon literatury polskiej po prostu w Hiszpanii nigdy nie powstał.
Nie wspomniałam dotąd o przekładach na język hiszpański polskiej prozy wojennej, ponieważ ze względu na temat tego artykułu warto tę kwestię omówić oddzielnie.
Wiedza o Zagładzie staje się powszechna w Hiszpanii dopiero w bieżącym stuleciu.
Ogromną rolę odegrał w jej popularyzacji wydawca, Mario Muchnik, z pochodzenia
Argentyńczyk, który w latach 60. zainicjował wprowadzanie na rynek utworów zaliczanych do klasyki literatury Holokaustu, gatunku nieistniejącego wcześniej w hiszpańskim systemie literackim41. To on pozyskał prawa autorskie do książki Primo Leviego Czy to jest człowiek i opublikował jej przekład nakładem oficyny Muchnik Editores
w 1987 roku42, co okazało się kamieniem milowym w recepcji literatury Holokaustu
w Hiszpanii.
Książki polskich twórców dotyczące II wojny światowej, w tym Zagłady, zaczęły
ukazywać się w Hiszpanii dopiero w pierwszej dekadzie XXI wieku. Wcześniej opublikowano jedynie pojedyncze tytuły, napisane przez autorów powiązanych z rządem londyńskim i przebywających na emigracji. Wśród nich były, na przykład, Bez ostatniego
rozdziału generała Władysława Andersa (1948) i Katyń. Zbrodnia bez sądu i bez kary
Józefa Mackiewicza (1950)43.
Tłumaczenia utworów pisarzy mieszkających w Polsce wydano w Hiszpanii dopiero w bieżącym stuleciu, na fali rosnącej popularności europejskiej literatury wojennej,
zwłaszcza dotyczącej Holokaustu. I tak np. przekład Dymów nad Birkenau Seweryny
39
40
41
42
43
Mam tu na myśli nie tylko publikacje rozproszone w czasopismach, ale także antologie, np. Antología
de la poesía polaca pod red. Fernanda Presy Gonzálesa (2006) czy Poesía a contragolpe. Antología de la
poesía polaca contemporánea w wyborze Abela Murcii i in. (2012). Te obszerne wybory pojawiły się jednak dopiero w XXI wieku.
B. Zaboklicka, Literatura polska w Hiszpanii…, s. 579.
L. Alonso, X.M. Garrido Villariño, Paratraductores de la literatura del Holocausto en castellano, [w:]
Traducción. Contextos e implicaciones, red. M. Gaszyńska­‑Magiera, J.C. Nowicka, Wrocław 2014,
s. 43­‑44.
Tamże, s. 47. Książka tę wydano po raz pierwszy we Włoszech w 1947 roku pod tytułem Se questo è un
uomo. Tytuł hiszpański brzmi: Si esto es un hombre.
J. Wyszyńska, Situación de la literatura polaca sobre la Segunda Guerra Mundial en España, [w:] Ideolo‑
gías en traducción. Literatura, didáctica, cultura, red. I. Kasperska, L.I. Villegas, A.D. Mendia, Frankfurt am Main 2016, s. 252.
126
Małgorzata Gaszyńska­‑Magiera
Politeja 2(47)/2017
Szmaglewskiej opublikowano w 2006 roku, czyli prawie 60 lat później niż oryginał44,
z jeszcze większym przesunięciem czasowym wyszedł hiszpański przekład Medalionów
Zofii Nałkowskiej (2009). Pamiętnik z powstania warszawskiego Mirona Białoszewskiego ukazał się w Hiszpanii w 2011 roku. Dopiero książki napisane współcześnie, jak np.
I była miłość w getcie Marka Edelmana (2009) czy Oskarżona. Wiera Gran Agaty Tuszyńskiej (2010) wydano niemal natychmiast: odpowiednio w 2013 i 2011 roku. Wymienione tytuły są postrzegane w Hiszpanii nie tyle jako reprezentatywne dla polskiej literatury
współczesnej, ale raczej jako przykłady europejskiej prozy o II wojnie światowej45.
Podsumowując, znani w Hiszpanii autorzy, Lem i Kapuściński, szufladkowani są
w potocznym odbiorze jako „wielcy pisarze”, niekoniecznie kojarzeni z Polską. Stosunkowo licznie reprezentowana polska literatura wojenna wtapia się w literaturę o tej
tematyce powstałą w innych krajach europejskich. Takie książki jak Weiser Dawidek,
Hanemann czy Tworki nie znajdują zatem w hiszpańskim systemie literackim układu
odniesienia – z jednej strony z uwagi na brak kanonu literatury polskiej, z drugiej – na
silnie zestereotypizowany, ujednolicony obraz europejskiej prozy wojennej, w którym
rzadko dochodzą do głosu wątki narodowe.
Hiszpańska proza postpamięciowa
Najważniejszym tematem, wokół którego koncertowały się książki zaliczane do nurtu
pamięciowego, a później postpamięciowego, była wojna domowa. Piśmiennictwo jej
dotyczące, w tym wspomnienia, świadectwa, utwory literackie, jest bardzo obfite. Jednak w różnych okresach powojennej historii inne wątki wychodziły na pierwszy plan.
W czasach reżimu generała Franco cenzura eliminowała z dyskursu publicznego głosy
przegranych. Do publikacji dopuszczano utwory, które nie podważały oficjalnej narracji, pewne tematy nie mogły być w ogóle poruszane. W latach, które nastąpiły bezpośrednio po transformacji ustrojowej, dał się zaobserwować wysyp publikacji o wartości
dokumentu, czyli różnego rodzaju wspomnień, dzienników, pamiętników. Jednak, zaskakująco, w przestrzeni publicznej głosy świadków starano się wyciszać. Tak zwane Ley
de Amnistía (Prawo o amnestii) uchwalone w 1977 roku, niemal jednogłośnie, z aprobatą wszystkich partii politycznych, objęło więźniów politycznych oraz osoby odpowiedzialne za szereg przestępstw popełnionych przed rokiem 1976, takich jak bunt i protest
polityczny skierowane przeciw legalnej wówczas władzy. Zatem definitywnie ułaskawiono więźniów reżimu, jednocześnie jednak zwolniono z jakiejkolwiek odpowiedzialności przedstawicieli i funkcjonariuszy dyktatury. Celem tej uchwały było utrwalenie
świeżo ustalonego porządku politycznego, wyciszenie emocji, budowanie zgody, zasypywanie przepaści. Uważana za kontrowersyjną, dla jednych stanowiła akt definitywnego
44
45
Tu warto zaznaczyć, że przekład angielski ukazał się już w 1947 roku. Z kolei we Francji ta książka nie
wyszła do dziś. Zob. J. Wyszyńska, Situación de la literatura polaca…, s. 252.
Świadczy o tym np. analiza treści blogów poświęconych piśmiennictwu dotyczącego problematyki
II wojny światowej. Zob. M. Gaszyńska­‑Magiera, Una novela posmemorial en España, [w:] Ideologías
en traducción…, s. 129­‑146.
Politeja 2(47)/2017
Przekład literacki jako postpamięć…
127
zerwania z dyktaturą, dla innych – niczym nieusprawiedliwione zamknięcie dyskusji
o zbrodniach reżimu. W każdym razie głos tych, którzy byli pozbawieni możliwości wypowiadania się przez lata dyktatury, znów został stłumiony. Politycy wszystkich partii
zgodnie postanowili, by unikać tematu wojny domowej w imię utrzymania kruchej jeszcze stabilizacji; była to polityka ciszy, nazywana „pojednaniem narodowym”. Inni mówili
o pakcie milczenia (pacto de olvido), polegającym na wyeliminowaniu z debaty publicznej spraw mogących zantagonizować społeczeństwo. Jednak wielu jego członków czuło
się pozbawionych głosu, prawa do opowiedzenia swoich losów lub oceny historii ze swojego punktu widzenia46. Tak więc w Hiszpanii po ustaleniu porządku demokratycznego
próbowano budować model nowoczesności oparty na dobrobycie materialnym i ekonomii rynkowej, jednocześnie odwracając się od traum przeszłości.
Taki stan rzeczy utrzymywał się do lat 80. Jednak tlący się konflikt pamięci spowodował, że pod koniec XX wieku zderzyły się – z jednej strony – głód wiedzy i pragnienie zapomnienia, z drugiej – wiele różnych pamięci, które wyłoniły się w konsekwencji
rosnącego zainteresowania historią47.
W efekcie w pierwszej dekadzie XXI wieku nastąpił prawdziwy boom publikacji dotyczących wojny domowej, o bardzo różnym charakterze: historycznych, socjologicznych, politologicznych, teoretycznoliterackich i historycznoliterackich, a także powieści (nie zawsze najwyższego lotu) i tekstów publicystycznych48. Dyskusja zatem toczy
się zarówno na płaszczyźnie naukowej, jak i literackiej. Autorzy najnowszych powieści
reprezentują de facto trzecie pokolenie, które nie tylko nie może pamiętać wojny domowej, ale jest urodzone już po przełomie, zatem zna tylko czasy demokracji.
Na płaszczyźnie politycznej wyrazem uznania i poszerzenia prawa ofiar prześladowań i gwałtów popełnionych podczas wojny domowej i w okresie dyktatury stało się
Prawo o pamięci historycznej (Ley de la Memoria Histórica) uchwalone 26 grudnia
2007 roku przez hiszpański parlament.
Zatem współcześni Hiszpanie, podobnie jak współcześni Polacy, mają swoją postpamięć, bardzo żywą, ujawniającą się w różny sposób, również w postaci tekstów literackich. Liczba tych publikacji i temperatura sporów wskazują, że wojna domowa nadal
jest jednym z centralnych, „gorących” tematów współczesnej literatury49. W kontekście recepcji polskiej prozy współczesnej nasuwa się wątpliwość: czy ciągle żywa trauma
wojny domowej może zostawić miejsce na zainteresowanie się cudzymi, zadawnionymi
urazami?
46
47
48
49
E. Liikanen, Novelar para recordar. La posmemoria de la guerra civil y el franquismo en la novela
española de la democracia. Cuatro casos, Congreso La Guerra Civil Española 1936­‑39, 2006, [online]
http://www.secc.es/media/docs/33_4_LII_KANEN.pdf, 10 I 2017.
Tamże.
I. Cuñado, Despertar tras la amnesia. Guerra civil y postmemoria en la novela española del siglo XXI,
„Dissidences. Hispanic Journal of Theory and Criticism” 2012, Vol. 2, nr 3, [online] http://digitalcommons.bowdoin.edu/dissidences/vol2/iss3/8, 10 I 2017.
Nie sposób wymienić wszystkich powieści z tego nurtu, dlatego przywołam tylko dwie, wydane w polskich przekładach: Gorączka i włócznia Javiera Maríasa (2002, pol. 2010, przeł. E. Zaleska) i Żołnierze
spod Salaminy Javiera Cercasa (2001, pol. 2005, przeł. E. Zaleska).
128
Małgorzata Gaszyńska­‑Magiera
Politeja 2(47)/2017
Można także zastanowić się, czy, jeśli nie sama tematyka postpamięciowa, to może
pewne schematy powieściowe, wypracowane w ramach nurtu zajmującego się nią, mogłyby ułatwić przyjęcie polskiej prozy postpamięciowej i jej zrozumienie. Inaczej mówiąc, warto zbadać, czy polska i hiszpańska postpamięć przejawiają się w utworach literackich w podobny sposób, tj. czy czytelnik hiszpański jest w stanie znaleźć dla polskiej
powieści współczesnej jakieś punkty odniesienia w płaszczyźnie formalnej rodzimej
twórczości.
W obu przypadkach powieści postpamięciowe pojawiają się w momencie, o którym
mówi się w kontekście odrodzenia powieści, poszukiwania i znajdywania nowego języka, oryginalnych technik narracyjnych itp. Ta problematyka wydaje się uwalniać nowatorskie rozwiązania formalne. Ale czy podobne w obu krajach?
Polska postpamięć – przynajmniej w przywołanych w tym artykule powieściach –
manifestuje się nie wprost, lecz na drugim planie. Wiele w tych książkach niedomówień,
aluzji, podtekstów, które można wyłapać przede wszystkim dzięki uważnej lekturze, znając kontekst historyczny i podejmując pewien wysiłek poznawczy. Łatwiej skoncentrować się na pierwszym planie, śledzić akcję – wciągającą, bo to książki sprawnie napisane
– i najzwyczajniej w świecie przegapić tę warstwę, która jest ukryta, ale stanowi jeden
z najistotniejszych elementów przesłania. Dość powiedzieć, że w Hanemannie słowo
„powstanie” zostało użyte trzy razy, a to wydarzenie jest kluczowe, by zrozumieć postępowanie jednej z głównych bohaterek powieści, matki narratora. W Tworkach – w książce o Zagładzie! – słowo „żyd” pojawia się tylko raz, pisane małą literą, jako, dziś brzmiący archaicznie, synonim „kleksa”. Aby tę warstwę odkryć, trzeba czytać bardzo uważnie,
dostrzegać istotne szczegóły, umieć interpretować znaczenie drobiazgów.
Weiser Dawidek i Hanemann mają wiele cech tzw. powieści o formowaniu (Bildung‑
sroman). Ich narratorzy wracają myślami do czasów dzieciństwa i młodości, próbują zobaczyć wydarzenia sprzed lat w różnych perspektywach, aby odnaleźć w nich elementy
brakujące do zbudowania spójnej tożsamości. Reinterpretują fakty i zapamiętane rozmowy, których sens był dla nich niejasny, starając się zrozumieć ich prawdziwe znaczenia. Konstruowanie przez bohaterów własnej tożsamości, niemożliwe bez właściwego
rozpoznania trudnej historii rodzinnej i miejsc, w których im przyszło dorastać, wydaje
się zasadniczym tematem tych utworów.
Tymczasem hiszpańskie powieści postpamięciowe mają inną poetykę. Jednym z często stosowanych schematów narracyjnych jest śledztwo podejmowane przez głównego
bohatera, dotyczące faktów z odległej o 60­‑70 lat przeszłości. Bywa zainicjowane albo
chęcią wyjaśnienia części rodzinnej historii, dotąd przemilczanej lub zapomnianej, albo
przypadkowym odkryciem jakiejś niejasnej relacji, która wymaga dopowiedzenia, lub
wydarzenia, które okazuje się istotnym elementem jakiejś historycznej układanki. Niekiedy takie powieści bazują na odnalezionych źródłach – dokumentach, czasem rzeczywistych, czasem spreparowanych na potrzeby narracji, mieszcząc się w podgatunku
prozy nazwanym w Hiszpanii docuficción. Inną popularną formą prozy postpamięciowej jest także biografia albo autobiografia, oparta na faktach lub całkowicie fikcyjna50.
50
J.M. Rubio, La novela de investigación de escritor. Representaciones de la ambigüedad en la narrativa
Politeja 2(47)/2017
Przekład literacki jako postpamięć…
129
Częstym chwytem narracyjnym bywa narracja wieloperspektywiczna, w której głos
oddaje się kilku postaciom, relacjonującym wydarzenia z własnego punktu widzenia,
co pociąga za sobą różnorodność dyskursów, rejestrów i stylów. W konsekwencji pozostawia się czytelnikowi moralną ocenę postępowania bohaterów oraz decyzję, która
z przedstawionych wersji jest najbardziej prawdopodobna51.
Kolejną ważną cechą niektórych hiszpańskich powieści nurtu postpamięciowego
jest autorefleksyjność, czyli namysł nad samym procesem powstawania opowieści, niejednokrotnie prowadzący do kwestionowania obiektywności narracji i jej roli w docieraniu do prawdy52.
Na koniec trzeba wspomnieć o ciągle żywej, także w utworach podejmujących problematykę pamięci i postpamięci, konwencji realistycznej, odwołującej się wprost do
uczuć odbiorcy.
W każdym przypadku jednak bez względu na rozwiązania formalne, w hiszpańskiej
prozie omawianego nurtu literackiego zmaganie się z pamięcią dziedziczoną ma charakter jawny. Trudno zatem mówić o formalnym podobieństwie między polską a hiszpańską narracją postpamięciową. Nawet na tej płaszczyźnie potencjalny hiszpański czytelnik polskiej prozy nie ma się do czego odwołać.
Podsumowanie
Spróbujmy zatem zreasumować, jak przedstawiają się warunki recepcji przywołanych
powieści we współczesnej Hiszpanii.
W hiszpańskiej przestrzeni publicznej tematyka związana z II wojną światową i Zagładą zaczęła pojawiać się dopiero w latach 60. ubiegłego wieku, a wysyp publikacji
nastąpił na przełomie stuleci. Wiedza przeciętnego hiszpańskiego odbiorcy o II wojnie światowej, w tym o realiach w krajach okupowanych przez Niemców, jest niebyt
rozległa i oparta na ogół na podręcznikach szkolnych. To spojrzenie z dużej perspektywy, zarówno czasowej, jak i przestrzennej, spojrzenie z zewnątrz, z pozycji obserwatora
nieobciążonego rodzinną pamięcią o tamtych wydarzeniach. W tym upatrywałabym
najważniejszą różnicę między polską i hiszpańską pamięcią o II wojnie światowej: Hiszpanie nie czerpią wiedzy o niej z relacji bezpośrednich, z przekazów rodzinnych i, siłą
rzeczy, nie mają do niej emocjonalnego stosunku, podczas gdy czasy okupacji nadal stanowią element polskiej świadomości, zarówno indywidualnej, jak i zbiorowej, tworząc
jeden z fundamentów tożsamości.
51
52
hispánica contemporánea (2001­‑2012), praca doktorska, s. 153­‑176, [online] http://roderic.uv.es/bitstream/handle/10550/32094/La%20Novela%20de%20Investigaci%C3%B3n%20de%20Escritor.
pdf ?sequence=1, 26 X 2016.
M. Potok, Estrategias literarias para la recuperación de la memoria histórica. La narrativa actual fren‑
te a la guerra civil, „Études romanes de Brno” 2012, Vol. 33, nr 2, s. 14. W tym artykule czytelnik
znajdzie również listę najważniejszych tytułów hiszpańskich powieści zaliczanych do nurtu post­
pamięciowego.
Tamże, s. 15.
130
Małgorzata Gaszyńska­‑Magiera
Politeja 2(47)/2017
Ponadto w Hiszpanii literatura polska, i dawna, i współczesna, pozostaje nieznana.
W tej sytuacji czytelnik nie ma możliwości odniesienia wciąż nielicznych, pojawiających się aktualnie przekładów do konkretnego kontekstu naszej literatury narodowej.
W Hiszpanii pamięć wojny domowej jest nadal żywa, a konieczność uporania się
ze śladami, jakie zostawiła w zbiorowej psychice i rozliczenia się z historią XX wieku,
znajduje wyraz również na kartach utworów literackich. To budzi podejrzenie, że cudze traumy nie są w stanie wzbudzić zainteresowania, tym bardziej że w Hiszpanii wykształcił się zupełnie inny niż w Polsce schemat powieści postpamięciowej, cechujący
się bardziej eksplicytnymi środkami wyrazu.
Czy tak zarysowany kontekst sprzyja polskiej postpamięci podróżującej dzięki przekładowi literatury pięknej? Nasuwająca się w pierwszej chwili refleksja kazałaby chyba odpowiedzieć przecząco. Akt transgresji kulturowej, jakim jest przetłumaczenie na
język hiszpański polskiej powieści poruszającej problematykę pamięci odziedziczonej,
wydaje się ryzykownym przedsięwzięciem, ponieważ rzuca wyzwanie, z jednej strony,
silnie zestereotypizowanej wizji historii II wojny światowej, a z drugiej – wzorcom prozy postpamięciowej, wykształconym w docelowym systemie literackim. Rodzi się zatem podejrzenie, że taka proza jest narażona na ryzyko zmarginalizowania i ma niewielkie szanse na zaistnienie w kulturze przyjmującej. Tym samym obca Hiszpanom pamięć
najprawdopodobniej nie zakotwiczy się, nie zostanie zasymilowana i, w zetknięciu z innym kontekstem odbioru, nie nabierze nowych, być może nieoczekiwanych znaczeń.
Takie wnioski trzeba jednak formułować bardzo ostrożnie, wymagają one bowiem potwierdzenia dalszymi badaniami empirycznymi. Kolejnym krokiem w stronę ich zweryfikowania winna być analiza różnych aspektów recepcji przywołanych tu powieści,
np. na podstawie recenzji publikowanych w prasie i Internecie, blogów i forów literackich oraz poświęconych II wojnie światowej.
Bibliografía
Antología de la poesía polaca, wybór F.P. Gonzáles, Barcelona 2006.
Bojarska K., Historia Zagłady i literatura niepiękna. „Tworki” Marka Bieńczyka w kontekście kul‑
tury posttraumatycznej, „Pamiętnik Literacki” 2008, R. 48, nr 2.
Bond L., Rapson J., Introduction, [w:] The Transcultural Turn. Interrogating Memory Between
and Beyond Borders, red. J. Rapson, L. Bond, Berlin 2004.
Bourdieu P., Les conditions sociales de la circulation international des idées, „Actes de la recherche
en science sociales” 2002, nr 5, [online] https://doi.org/10.3917/arss.145.0003.
Crownshaw R., The Afterlife of Holocaust Memory in Contemporary Literature and Culture, Basingstoke 2010, Palgrave Macmillan Memory Studies.
Cuber M., Metonimie Zagłady. O polskiej prozie lat 1987­‑2012, Katowice 2013, Prace Naukowe
Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, nr 3027.
Cuñado I., Despertar tras la amnesia. Guerra civil y postmemoria en la novela española del siglo
XXI, „Dissidences. Hispanic Journal of Theory and Criticism” 2012, Vol. 2, nr 3, [online]
http://digitalcommons.bowdoin.edu/dissidences/vol2/iss3/8.
Politeja 2(47)/2017
Przekład literacki jako postpamięć…
131
Earl A., Rigney A., Travelling Memory, „Parallax” 2011, Vol. 17, nr 4, [online] https://doi.org/
10.1080/13534645.2011.605570.
Empire, Colony, Genocide. Conquest, Occupation, and Subaltern Resistance in World History,
red. A.D. Moses, New York–Oxford 2010.
Encyklopedia językoznawstwa ogólnego, red. K. Polański, Wrocław 1995.
Even­‑Zohar I., Miejsce literatury tłumaczonej w polisystemie literackim, przeł. M. Heydel, [w:]
Współczesne teorie przekładu. Antologia, red. P. Bukowski, M. Heydel, Kraków 2009.
Hirsch M., Family Pictures. Maus, Mourning and Post­‑Memory, „Discourse” 1992­‑1993, Vol. 15,
nr 2.
Hirsch M., The Generation of Postmemory, „Poetics Today” 2008, Vol. 29, nr 1, [online] https://
doi.org/10.1215/03335372­‑2007­‑019.
Karolak C., Problemy odbioru tekstu literackiego w warunkach obcokulturowych, „Lingua ac
Communitas” 1999, nr 9.
Lalewicz J., Semantyczne wyznaczniki lektury, [w:] Problemy odbioru i odbiorcy, red. T. Buj­
nicki, J. Sławiński, Wrocław 1977, Z Dziejów Form Artystycznych w Literaturze Pol‑
skiej, t. 47.
Liikanen E., Novelar para recordar. La posmemoria de la guerra civil y el franquismo en la novela
española de la democracia. Cuatro casos, Congreso La Guerra Civil Española 1936­‑39, 2006,
[online] http://www.secc.es/media/docs/33_4_LII_KANEN.pdf.
Mach A., Kłopotliwa (nie)pamięć o Zagładzie. Wymazywanie żydowskości w recepcji i ekranizacji „Weisera Dawidka” Pawła Huellego, „Rocznik Komparatystyczny – Komparatistisches
Jahrbuch” 2014.
Martínez R.J., La novela de investigación de escritor. Representaciones de la ambigüedad en la nar‑
rativa hispánica contemporánea (2001­‑2012), praca doktorska, [online] http://roderic.uv.es/
bitstream/handle/10550/32094/La%20Novela%20de%20Investigaci%C3%B3n%20
de%20Escritor.pdf ?sequence=1.
Narębska I., Literatura polaca en España (1939­‑1975). Autores, editores, traductores, Wrocław
2015, Biblioteka Iberoromańska, t. 1.
Orwid M., Przeżyć… i co dalej?, rozmawiają K. Zimmerer, K. Szwajca, Kraków 2006.
Orwid M., Trauma, Kraków 2009.
Paleczny T., Transgresja jako następstwo kontaktu kulturowego, [w:] Transgresja w kulturze, red.
T. Paleczny, J. Talewicz­‑Kwiatkowska, Kraków 2014, Varia Culturalia.
Pamięć trzeba otworzyć, z profesor Marią Orwid rozmawia Ewa Koźmińska­‑Frejlak, „Midrasz”
2005, Vol. 7­‑8.
Poesía a contragolpe. Antología de la poesía polaca contemporánea, wybór i przeł. A. Murcia,
G. Beltrán, X. Farré, Zaragoza 2013.
Potok M., Estrategias literarias para la recuperación de la memoria histórica. La narrativa actual
frente a la guerra civil, „Études romanes de Brno” 2012, Vol. 33, nr 2.
Rodríguez R.J., Literatura española de tema alemán (siglo XX), [online] http://cvc.cervantes.es/
literatura/aih/pdf/09/aih_09_2_039.pdf.
Sarlo B., Tiempo Pasado. Cultura de la memoria y giro subjetivo. Una discusión, Buenos Aires
2005.
Szwajca K., Pokolenie, które uczy się mówić, „Midrasz” 2005, Vol. 7/8.
132
Małgorzata Gaszyńska­‑Magiera
Politeja 2(47)/2017
Szwajca K., Problemy tożsamości u dzieci ofiar Holocaustu, [online] http://dzieciholocaustu.org.
pl/szab3.php?s=ostatni_szwajca.php.
Tokarz B., Tabu i autocenzura w przekładzie, [w:] Tabu w przekładzie, red. P. Fast, N. Strzelecka,
Katowice 2007, Studia o Przekładzie, nr 23.
Ubertowska A., Świadectwo, trauma, głos. Literackie reprezentacje Holokaustu, Kraków 2007,
Modernizm w Polsce, t. 16.
Weissman G., Fantasies of Witnessing. Writing and Visual Culture after the Holocaust, New York
2004.
Wyszyńska J., Situación de la literatura polaca sobre la Segunda Guerra Mundial en España,
[w:] Ideologías en traducción. Literatura, didáctica, cultura, red. I. Kasperska, L.I. Villegas,
A.D. Mendia, Frankfurt am Main 2016.
Zaboklicka B., Literatura polska w Hiszpanii. Obecna, choć nieznana, [w:] Polonistyka bez gra‑
nic, t. 1: Wiedza o literaturze i kulturze, red. R. Nycz, W. Miodunka, T. Kunz, Kraków 2010.
Dr hab. Małgorzata GASZYŃSKA­‑MAGIERA, prof. UW – iberystka. Pracuje w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się teorią przekładu literackiego, lingwistyką kulturową oraz metodyką nauczania języka polskiego
jako obcego. Na jej dorobek składają się dwa podręczniki do nauczania języka polskiego
jako obcego, monografie Granice przekładalności. Subjuntivo i jego polskie ekwiwalenty
w tłumaczeniach prozy iberoamerykańskiej (1997) i Recepcja przekładów literatury ibe‑
roamerykańskiej w Polsce w latach 1945­‑2005 z perspektywy komunikacji międzykultu‑
rowej (2011) oraz artykuły poświęcone glottodydaktyce, translatoryce oraz recepcji literackiej. Była współredaktorem numeru „Politei” (nr 35) poświęconego problematyce
postpamięciowej. Inicjatorka cyklu konferencji pt. „Oblicza postpamięci”.
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.10
Anna Gryglaszewska
Uniwersytet Śląski w Katowicach
[email protected]
BEZPOWROTNIE UTRACONY RAJ?
KONKWISTA MEKSYKU JAKO BOLESNY WSTRZĄS
W TWÓRCZOŚCI CARMEN BOULLOSY
Abstract
Irretrievably Lost Paradise? The Conquest of Mexico as a Painful Shock in
the Works of Carmen Boullosa
The conquest of Mexico, which has an impact on the lives of its inhabitants today, is one of the main themes in the early works of writer Carmen Boullosa.
In the novel Llanto. Novelasimposibles the author returns to the Aztec Empire
to make a reinterpretation of the events of 1519–1521, while the second novel Duerme takes the reader to the days of the colonial era. Moctezuma II, who
wakes up from his sleep in the second half of the twentieth century, becomes
a postmodern figure. Claire, who reaches the New World on a pirate ship, becomes a witness to the exploitation of the indigenous population by the Spanish
masters. Both characters are aware of the fact that the collapse of the empire
means an irretrievable loss of the old world and its primary cultures.
Keywords: Conquest of Mexico, Moctezuma II, Indians
Słowa kluczowe: konkwista Meksyku, Montezuma II, Indianie
134
Anna Gryglaszewska
Politeja 2(47)/2017
C
armen Boullosa to współczesna pisarka meksykańska, autorka powieści, tomików
poezji, dramatów, esejów i scenariuszy filmowych. Jest laureatką prestiżowych
konkursów oraz zdobywczynią wielu literackich nagród (m.in. Premio Xavier Villaurrutia oraz Premio de Novela Café Gijón). Jako wykładowca uniwersytecki przybliża
swoim słuchaczom zagadnienia związane z literaturą latynoamerykańską1.
W jej dziełach głównym tematem jest fascynująca, barwna przeszłość Meksyku.
Czytelnik jej utworów przenosi się do czasów imperium Azteków w powieści Llan‑
to. Novelas imposibles (Płacz. Powieści niemożliwe, Meksyk 1992). Wyrusza w podróż
przez stulecia i trafia do Meksyku epoki kolonialnej, zobrazowanej w dziełach: Duer‑
me (Śpi, Madryt 1994) oraz Cielos de la Tierra (Nieba Ziemi, Meksyk 1997). W Las
paredes hablan (Ściany mówią, Madryt 2010) zapoznaje się z tematem rewolucji meksykańskiej, a w utworze Texas (Teksas, Meksyk 2014) – z rzeczywistością pogranicza
amerykańsko­‑meksykańskiego połowy XIX stulecia.
Większość powieści Boullosy traktujących o przeszłości jej ojczyzny można uznać
za współczesne przykłady historiograficznych metapowieści, które w opinii Seymoura
Mentona charakteryzują się: zniekształceniem historii za pomocą przemilczeń i hiperbol, fikcjonalizacją postaci historycznych, obecnością metafikcji, intertekstualności,
dialogiczności oraz polifonii i parodii2. Ta ostatnia w utworze literackim zostaje uwypuklona nie tylko przy użyciu wspomnianej hiperboli, lecz także za sprawą nakładania
się na siebie różnych tekstów (palimpsest)3. Jak zauważa Fernando Aínsa, autor historiograficznej metapowieści dąży do dekonstrukcji przeszłości osiągalnej poprzez wyśmianie i odrzucenie wszelkich poważnych interpretacji historii i postmodernistyczną
zabawę, polegającą na przemieszaniu różnych epok i obrazów4. Odbiorca powieści Boullosy wszystkie te elementy znajdzie w jej twórczości.
Postpamięć i trauma
Rok 1492 zmienił oblicze świata oraz sposób jego percepcji. Z chwilą przybycia Hiszpanów do Ameryki cywilizacja przez nich uosabiana zderzyła się z niebezpiecznym,
ale i fascynującym światem natury, reprezentowanym przez Indian. Odkrycie Ameryki
zapoczątkowało proces podboju ludów Nowego Świata – w tym wojowniczego ludu
Mexica – przez Europejczyków5. Wskutek konkwisty państwa Azteków przez Hernána
1
2
3
4
5
C. Boullosa, Carmen Boullosa. Escritora mexicana, [online] www.carmenboullosa.net, 8 XII 2016.
S. Menton, La Nueva Novela Histórica en la América Latina 1979­‑1992, [cyt. za:] A.S. Jastrzębska, Jak
przyszłość ukształtowała przeszłość. Metapowieść historiograficzna w Ameryce Łacińskiej, Bielsko­‑Biała
2013, s. 27­‑29.
L. Hutcheon, Ironia, satyra, parodia – o ironii w ujęciu pragmatycznym, [w:] Ironia, red. M. Głowiński,
Gdańsk 2002, s. 168­‑172, Tematy Teoretycznoliterackie, 3.
F. Aínsa, La reescritura de la historia en la nueva narrativa latinoamericana, [cyt. za:] A.S. Jastrzębska,
Jak przyszłość…, s. 29­‑30.
M. Tuñon de Lara, J. Valdeón Baruque, A. Domínguez Ortiz, Historia Hiszpanii, przeł. Sz. Jędrusiak,
Kraków 1997, s. 210­‑112, 278­‑281.
Politeja 2(47)/2017
Bezpowrotnie utracony raj?…
135
Cortésa upadła intrygująca, ale i budząca przerażenie zdobywców kultura. Hiszpańscy żołnierze zwalczali pogaństwo, unicestwiając ślady barbarzyńskich wierzeń. Sprowadzeni z Europy zakonnicy zakładali misje oraz redukcje, a ich mieszkańcom przekazywali zasady wiary chrześcijańskiej. W szkołach nauczali języka hiszpańskiego6.
Konkwistadorzy wykorzystywali pokonaną ludność do ciężkiej pracy w hacjendach
i kopalniach7 w zamian za sprawowanie opieki nad nią (system encomiendy)8. Następował stopniowy proces mieszania się różnych ras i kultur9, pogłębiały się także nierówności społeczne między ludnością indiańską i metyską a Hiszpanami i Kreolami10.
Według Leopolda Zei odkryty kontynent był przez zdobywców i ich potomków
postrzegany jako pozbawiony przeszłości. Stanowił plastyczną ziemię przyszłości, pozwalającą się zawłaszczyć i ukształtować w taki sposób, by służyła realizacji projektów
Europejczyka11. Pierwotny mieszkaniec Ameryki w epoce kolonialnej traktowany był
zatem jako przedstawiciel rasy kulturowo niższej – niezdolnej do krzewienia i wytwarzania wiedzy opartej na pracy rozumu, a zatem słusznie deprecjonowanej i wykorzystywanej przy wykonywaniu najcięższych, najmniej opłacanych prac. Owa dyskryminacja nie miała wyłącznie charakteru rasowego, ale również płciowy.
Ideałem męskości w Latynoameryce stał się silny, władczy macho. Alfredo Mirandé
wyróżnia trzy hipotetyczne źródła ideologii machismo: czasy kolonialne (upokorzenia
i gwałty dokonywane przez zdobywców na Indiankach pogłębiały poczucie bezsilności
natywnych mieszkańców Hispanomeryki, ale budziły też w nich agresję), patriarchalną kulturę Hiszpanów oraz patriarchalną kulturę Azteków12. Gloria Anzaldúa wysuwa
tezę, iż przyczyn męskiej przewagi w społeczeństwie Meksyku należy poszukiwać w mitologii Azteków. Według niej wraz z narodzinami boga wojny jego matka, Coatlicue,
straciła swoją dotychczasową pozycję. Jej negatywny wizerunek utrwalili potem Hiszpanie, którym wężowa postać bogini kojarzyła się ze źródłem grzechu. Zastąpiły ją wizerunki Dziewicy z Guadalupe oraz Malinche13. Obie są przeciwieństwem aktywnego
macho, postrzegane jako istoty pasywne i uległe, przy czym pierwsza (w myśl ideolo6
7
8
9
10
11
12
13
T. Szyszka, Zmagania ewangelizacyjne w Ameryce Łacińskiej okresu kolonialnego, [w:] Dzieje kultury
latynoamerykańskiej, red. M.F. Gawrycki, Warszawa 2009, s. 126­‑130.
A. Moreno Toscano, Epoka wicekrólestwa, [w:] Krótka historia Meksyku, red. A. Witkowska, przeł.
S. Szczurkowa, przedm. E. Szymański, Warszawa 1986, s. 87­‑93, Biblioteka Problemów, 284.
M. Grad, Szkice meksykańskie, Warszawa 1979, s. 84.
K. Derwich, W krainie pierzastego węża. Historia Meksyku od podboju do czasów współczesnych, Kraków 2014, s. 21­‑25, Studia Latynoamerykańskie Uniwersytetu Jagiellońskiego, 14.
A. Hummel, A. Wądołowska, P. Płachtański, Nierówności społeczne w Ameryce Łacińskiej, [w:] Dzieje
kultury latynoamerykańskiej…, s. 209­‑216.
L. Zea, América como conciencia, [cyt. za:] F. Kubiaczyk, Nowoczesność, kolonialność i tożsamość. Per‑
spektywa latynoamerykańska, Poznań 2013, s. 21­‑22, Badania Interdyscyplinarne – Uniwersytet im.
Adama Mickiewicza w Poznaniu, 32.
A. Mirandé, Hombres y Machos. Masculinity and Latino Culture, [cyt. za:] R.E. Hryciuk, Kobiecość,
męskość, seksualność. Płeć kulturowa (gender) w badaniach dotyczących Ameryki Łacińskiej, [w:] Dzieje
kultury latynoamerykańskiej…, s. 281­‑283.
G. Anzaldúa, Borderlands/La Frontera: The New Mestiza, [cyt. za:] F. Kubiaczyk, Nowoczesność, kolo‑
nialność…, s. 268­‑270.
136
Anna Gryglaszewska
Politeja 2(47)/2017
gii marianismo) jest figurą kobiety górującej moralnie nad mężczyzną, a druga – personifikacją zdrady, zgwałconą przez Cortésa matką narodu14. Współcześnie koncepcje
machismo i marianismo ulegają dezaktualizacji za sprawą przemian, które dokonują się
w społeczeństwie meksykańskim. Wraz z wejściem kobiet na rynek pracy zaczęły bowiem zmieniać się role społeczne obojga płci15.
Podbój imperium Azteków jest jednak do dziś bezprecedensowym wydarzeniem,
kształtującym postpamięć zbiorową wielu pokoleń Meksykanów. Według definicji zaproponowanej przez Marianne Hirsch: Postpamięć od pamięci odróżnia pokoleniowy dy‑
stans, a od historii głęboka osobista więź. Postpamięć jest silną i bardzo szczególną formą
pamięci właśnie dlatego, że jej relacja wobec przedmiotu lub źródła jest zapośredniczona
nie poprzez wspomnienie, ale wyobraźnię i twórczość […]. Postpamięć charakteryzuje do‑
świadczenie tych, którzy dorastali w środowisku zdominowanym przez narracje wywodzą‑
ce się sprzed ich narodzin. Ich własne, spóźnione historie ulegają zniesieniu przez histo‑
rie poprzedniego pokolenia ukształtowane przez doświadczenia traumatyczne, których nie
sposób ani zrozumieć, ani przetworzyć16.
Pamięć kolejnych pokoleń Meksykanów o dramatycznej przeszłości wciąż jest żywa
dzięki dotyczącym jej relacjom, przekazywanym od stuleci. Boullosa reprezentuje jedno z następujących po sobie pokoleń, które w swojej twórczości powracają do wielkich
wydarzeń z historii meksykańskiej ojczyzny. Wiedza pisarki na temat rzeczywistości kolonialnej nie została nabyta poprzez osobiste doświadczenie, ale poprzez pamięć utrwalaną w ciągu stuleci, często w formie ustnej lub pisemnej. Autorka dokonuje w swojej
twórczości reinterpretacji wydarzeń z lat 1519-1521 oraz ich konsekwencji, a jej utwory obrazują pracę postpamięci we współczesnym Meksyku.
Postpamięć w rozumieniu Meksykanina to: rozdrapywanie dawnych ran, wspominanie doznanych krzywd oraz tęsknota za utraconym rajem. W twórczości Boullosy
jest obroną dorobku materialno­‑duchowego prekolumbijskich ludów Ameryki. Jest też
krytycznym spojrzeniem autorki na wydarzenia minionych stuleci z perspektywy intelektualistki XX w. i ich ponowoczesną, parodystyczną reinterpretacją.
Ponowoczesna interpretacja historii
Utwór Llanto. Novelas imposibles17 charakteryzują fragmentaryczna struktura oraz
obecność typowego dla historiograficznej metapowieści motywu podróży postaci literackiej w czasie. Polifonia głosów: narratora, bohaterów oraz autorów minionych epok czynią z powieści dzieło intertekstualne. Jego głównym bohaterem jest –
inaczej niż w tradycyjnej powieści historycznej, gdzie protagoniści są postaciami
14
15
16
17
R.E. Hryciuk, Kobiecość, męskość…, s. 278­‑279.
Tamże, s. 270.
M. Hirsch, Żałoba i postpamięć, [w:] Teoria wiedzy o przeszłości na tle współczesnej humanistyki, red.
E. Domańska, Poznań 2010, s. 254.
B. Boullosa, Llanto. Novelas imposibles, México 1999.
Politeja 2(47)/2017
Bezpowrotnie utracony raj?…
137
fikcyjnymi – Montezuma II, ostatni władca Azteków. Po śmierci imperatora jego ciało
zostaje pogrzebane, ale po latach spędzonych w grobie władca budzi się ze snu i trafia
do współczesności. Czytelnik balansuje zatem między dwiema płaszczyznami czasowymi: XVI­‑wieczną i współczesną.
Większość wydarzeń przedstawionych w utworze Llanto. Novelas imposibles rozgrywa się już po śmierci Montezumy II. O wielkim Tlatoanim, jako postaci historycznej, wiadomo, że władał imponującym tworem politycznym, jakim było Tenochtitlán.
Według legendy miasto zostało założone pośrodku rozległego jeziora przez przybyszów
z Aztlán. Aztekowie podbili wszystkie doliny meksykańskie i z ludu zmuszonego płacić
haracz innym plemionom stali się tym, które go pobierało18. Dziwi zatem fakt, że władca pozostał bierny w chwili hiszpańskiej inwazji. Aby zrozumieć, czym się kierował,
długo nie wypowiadając otwartej wojny Hiszpanom, trzeba uświadomić sobie, że jego
postawę determinowały dwa nurty religijne Indian meksykańskich tamtych czasów.
Pierwszy opierał się na kulcie boga wojny Huitzilopochtliego19, drugi był dziedzictwem
kultury miasta Texcoco. W opinii Miguela Leóna-Portilli pierwsza koncepcja, ukazująca Azteków jako lud wybrany przez Słońce, stanowiła religijno­‑etyczne uzasadnienie
podboju innych plemion indiańskich oraz praktykowanego przez lud Mexica obrzędu
składania ofiar z ludzkich serc na szczytach piramid20. Montezuma II, różnie oceniany
przez historię, tolerował ten krwawy obyczaj, nie był jednak jego zwolennikiem. Jako
człowiek wychowany w kulcie dobroczyńcy ludzkości Quetzalcoatla, myśli swe kierował ku dawnej filozofii Tolteków21. Ponadto tuż przed przybyciem Europejczyków do
Nowego Świata dręczyły go wizje senne; przeczuwał, że nadchodzi kres pewnej epoki.
Kiedy zwiadowcy przynieśli mu wieści o zbliżających się w szybkim tempie obcych,
przesądny imperator poddał się woli bogów, starając się jak najdłużej trzymać na dystans Cortésa i jego żołnierzy22.
Boullosa na nowo odczytuje opowieść o losach imperatora, porzucając jej poważne interpretacje. Strąca potężnego człowieka z piedestału, czyniąc go dość nieporadnym
i zagubionym. Paola Madrid Moctezuma dostrzega w powieści humorystyczną metafikcję, a samego Montezumę ocenia jako postać anachroniczną i postmodernistyczną
zarazem23. Wielki Tlatoani budzi się w 1989 r. z letargicznego – jak dotąd sądzono:
wiecznego – snu, by przenieść się do współczesności, czyli rzeczywistości dla niego całkowicie niepojętej: nie rozpoznaje miejsc, które niegdyś stanowiły jego państwo, mówi
po hiszpańsku, nie wie, czemu służą wynalazki współczesności. Na ich widok przerażenie
18
19
20
21
22
23
E.Ch. Baity, Ameryka przed Kolumbem, przeł. M.L. Pisarek, Warszawa 1962, s. 125­‑127.
M. León­‑Portilla, Dawni Meksykanie, przeł. M. Sten, Kraków 1976, s. 41­‑44.
Tamże, s. 89­‑94.
Tamże, s. 116, 142­‑152.
Tamże, s. 106.
P. Madrid Moctezuma, Las narraciones históricas de Carmen Boullosa: el retorno de Moctezuma, el sueño
virreinal y la utopía de futuro, „Biblioteca Virtual Miguel de Cervantes”, [online] http://www.cervantesvirtual.com/obra­‑visor/las­‑narraciones­‑histricas­‑de­‑carmen­‑boullosa–­‑el­‑retorno­‑de­‑moctezuma­
‑un­‑sueo­‑virreinal­‑y­‑la­‑utopa­‑de­‑futuro­‑0/html/a79178dd­‑046b­‑4595­‑b94d­‑125defa60623_7.html,
7 VII 2015.
138
Anna Gryglaszewska
Politeja 2(47)/2017
i trwoga oszałamiają go24. Wreszcie walczy o przetrwanie25 i szuka usprawiedliwienia swo‑
jej własnej historii26. Tęskni do wyidealizowanej wizji Tenochtitlán jako rozkosznego miej‑
sca, pełnego zapachów kwiatów, kolorów, muzyki ptaków, które go zamieszkują27. Jest jednak już innym człowiekiem: pozbawiony przez upływ czasu korzeni, które łączyły go
z dawnym imperium, staje się bezradny niczym dziecko i płacze z bezsilności. Jego klęska
jako zarządcy mocarstwa, konieczność zmierzenia się z tym, co nieuchronne – upadkiem
świata, w którym czuł się bezpiecznie, nie tylko są dla niego źródłem wstydu i cierpienia;
przede wszystkim sprawiają, że musi zaakceptować zasady gry narzucone mu z góry. Nie
jest już panem losu swych poddanych. Nie jest już nawet panem własnego losu. Zmuszony jest również zaufać trzem kobietom, które jako pierwsze napotyka po swym przebudzeniu, świadkom tego, że czas może się złamać28. Poczucie zagrożenia i samotności spycha go do roli biernego odbiorcy nieznanej mu rzeczywistości, którą musi zaakceptować.
Najważniejszym symbolicznym dowodem jego wykorzenienia staje się wyrzeczenie się
własnego języka i zapożyczenie mowy zdobywców. Bohater używa języka hiszpańskiego,
by komunikować się z mieszkańcami współczesnego Meksyku; by mówić o ich świecie
w sposób dla nich zrozumiały.
W Duerme29 czytelnik podąża za porządkiem linearnym prezentowanych przez autorkę wydarzeń. Główna bohaterka to francuska prostytutka, Claire, która na pirackim
statku ucieka do Nowego Świata. Tu ma się stać ofiarą intrygi uknutej przez hrabiego Enrique de Urquiza. Ten, naraziwszy się wicekrólowi Nowej Hiszpanii, by uniknąć
śmierci na szubienicy, każe indiańskim sługom przebrać dziewczynę w swój strój i zmusza ją, by w czasie egzekucji przyjęła jego tożsamość. Na szczęście stara Indianka przychodzi dziewczynie z pomocą, dzięki czemu ta odzyskuje zdrowie. Wkrótce Claire, aby
uniknąć czekających ją prześladowań, opuszcza granice miasta i zapada w sen. O parodystycznym charakterze utworu świadczy zastosowana tu hiperbola – nienaturalny
sen bohaterki trwa wiele lat. Podczas gdy jej ukochany wraz z upływem czasu zmienia
się w starca, śniąca Claire nie traci swojej urody ani młodości. Co więcej, fakt ten nikogo nie dziwi. Ponadto nietrudno zauważyć, że Boullosa nakłada na siebie dwie opowieści: ta traktująca o losach francuskiej prostytutki jest powieleniem baśni o Śpiącej
Królewnie.
W dziełach Boullosy balansowanie między przeszłością i teraźniejszością pozwala
uchwycić kontrast między pozycją mężczyzny i kobiety w społeczeństwie meksykańskim dawniej i dziś. W XVI w. Montezuma jest macho, srogim panem istnień swych
poddanych, samowolnie rozporządzającym ich życiem. Czytelnik znajduje w powieści fragmenty mówiące o jednej z jego nałożnic, zobligowanej do wykarmiania własną piersią przypadkowo znalezionego szczeniaka, oraz o kobietach, które zmuszone
24
25
26
27
28
29
C. Boullosa, Llanto. Novelas…, s. 56.
P. Madrid Moctezuma, Las narraciones históricas…
Tamże.
Tamże.
C. Boullosa, Llanto. Novelas…, s. 45.
Taż, Duerme, Madrid 1994.
Politeja 2(47)/2017
Bezpowrotnie utracony raj?…
139
są towarzyszyć mu w podróży do zaświatów. We współczesności Tlatoani jest zagubiony i niepewny. Pozwala się prowadzić Laurze, jednej z napotkanych dziewcząt. Ta
zabiera go do domu i traktuje niczym swoją zdobycz. Jak twierdzi pisarka, Montezuma
w zamian otwiera jej bramę czasu30. Laura jest kobietą wyzwoloną i aktywną seksualnie,
a dawny Tlatoani bezwładnie poddaje się jej woli. Zamiana dotychczasowych ról strąca
władcę z piedestału, czyni go biernym.
Zdaniem Laury Pirott­‑Quintero w Duerme losy Claire obrazują skomplikowaną
sieć stosunków między pokonanymi i zwycięzcami31. Czytelnik ma wrażenie, że męski
strój, który kobieta przyodziewa w określonych sytuacjach, wpływa na jej postawę wobec otaczających ją mężczyzn. Nosząc go, jest aktywna i dzielnie broni swej czci, pokonując hiszpańskiego żołnierza. W stroju indiańskim, kobiecym, jest bezsilna i zostaje
przez Hiszpana pohańbiona. Według Rosany Blanco­‑Cano owa nieśmiertelna dziewczyna, w męskim ubraniu zdolna do buntu i obrony samej siebie, jest symbolem utajo‑
nej siły politycznej, gotowej obudzić się przy pierwszej sposobności32. W powieści zatem nie
brak nadziei na zrzucenie oków niewoli. Nie jest zatem prawdą, że przedstawiciele rasy
i/lub płci zdominowanej przez konkwistadorów bezwładnie poddają się woli najeźdźcy. Tak naprawdę kipią z wściekłości i marzą o buncie wobec ciemiężcy.
W obronie kultur prekolumbijskich
Pisarka podejmuje istotny temat wyzysku ludności indiańskiej przez jej hiszpańskich
panów. Staje po stronie uciśnionych i wypowiada się w ich imieniu. Po pierwsze, broni
ich, gdy Hiszpanie próbują zrzucić odpowiedzialność za śmierć Montezumy na samych
Azteków. Cortés w swoich Listach utrzymuje, że śmierć władcy jest skutkiem uderzenia
go w głowę kamieniem przez jednego z azteckich wasali33. Tymczasem autorka podaje
w wątpliwość wiarygodność hiszpańskiej wersji wydarzeń, według której to sami Aztekowie mieli przyczynić się do śmierci Montezumy: Kiedy [Hiszpanie] wydobyli trupa,
aby ich [Azteków] oszukać, że słuchać będą słów imperatora, zapomnieli o muzyce, która
poprzedza jego pojawienie się, o bębnach, wezwaniu, bo chociaż, jako człowiek, był ich bliź‑
nim, ze względu na pełniony urząd był niczym bóg. Wszystko było fałszywe i ciało, które
ktoś podtrzymywał, aby nie upadło (wszak było już martwe), powtarzało samo sobie sło‑
wa, które powiedziano mu w dniu koronacji34.
30
31
32
33
34
Tamże, s. 108.
L. Pirott­‑Quintero, Las metamorfosis del cuerpo en „La Milagrosa” y „Duerme” de Carmen Boullosa,
College of Staten Island Cuny, [online] http://lib.ugent.be/fulltxt/RUG01/001/457//982/RUG01­‑001457982_2001_0001_AC.pdf, 2 VII 2015.
R. Blanco­‑Cano, Revisiones a las narraciones históricas mexicanas en „Duerme” (1994) e „Isabel” (2000)
de Carmen Boullosa, [online] https://pendientedemigracion.ucm.es/info/especulo/numero40/boullosa.html, 2 VII 2015.
H. Cortés, Cartas de relación, Madrid 1993, s. 272.
C. Boullosa, Llanto. Novelas…, s. 32. Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszędzie tłumaczenie własne autorki. W oryginale: Cuando sacaron al cadáver para engañarlos que iban a oír las palabras de su emperador,
140
Anna Gryglaszewska
Politeja 2(47)/2017
Po drugie, odkrywa piękno kultury indiańskiej. W obydwu powieściach autorka akcentuje to, że aby istnieć, mieszkaniec Meksyku nie może oderwać się od swych korzeni,
których poszukuje w świecie natury. Akcja utworu Llanto. Novelas imposibles w 1989 r.
rozgrywa w Parku Luisa Gonzagi Urbina, znanym jako Parque Hundido35. Boullosa
nie przez przypadek w tym miejscu umieszcza tajemnicze mrowisko, będące swoistym
tunelem czasu, przez który Montezuma dociera do współczesności. Powstały w XX w.,
rozległy ogród imponuje nie tylko zachwycającą roślinnością, lecz także monumentalnymi reliktami przeszłości – zgromadzono tu liczne rzeźby zaliczane do sztuki prekolumbijskiej. Najważniejszym obiektem parku jest mierzący 78 metrów kwadratowych
Kwiatowy Zegar (Reloj Floral)36, przypominający zwiedzającym o upływie czasu i fakcie, iż historia ludzkości rozpoczęła się w świecie natury, nie cywilizacji. W ogrodzie,
w którym teraźniejszość spotyka się z tym, co minione, w utworze Boullosy unosi się
wiatr pamięci, a nad ziemią krążą popioły.
Pamięć o obyczajach przodków i ich postawie afirmacji życia odgrywa w powieści Du‑
erme kluczową rolę. Wprawdzie główna bohaterka jest Europejką, ale ostatecznie jej nową
ojczyzną staje się Meksyk. Stara Indianka „o ciepłych dłoniach” przekazuje jej sekret życia
nieznany Hiszpanom. Leczy jej rany magiczną wodą. Ta, gdy tylko zaczyna tętnić w jej żyłach, zastępuje krew. W efekcie Claire pozbawiona zostaje swego dotychczasowego atrybutu – szlachetnej, europejskiej krwi, zyskując w zamian dar wiecznego życia. Jak zauważa Madrid Moctezuma: to prehiszpańskie dziedzictwo [znane tylko Indianom] łączy się
z niejasnych rozmiarów atemporalnością i fantazją37. Indianie nie znają zdobyczy europejskiej cywilizacji, nie rozumieją praw rządzących światem Obcego-Przybysza, kierują się
intuicją i wyobrażeniami o charakterze magiczno­‑symbolicznym. Boullosa przypisuje im
również nieprzeciętne moce, które czerpią ze świata natury. Według Madrid Moctezumy
w chwili owego „chrztu” (zamiany krwi w wodę) bohaterka staje się jego częścią. Przyroda
jest przeciwieństwem cywilizacji, jaką przywożą ze sobą z Europy Hiszpanie38. Francuzka
traci wprawdzie dawną tożsamość, ale ostatecznie znajduje dom w sercu dawnej azteckiej
metropolii. O tym, że prawdziwa egzystencja poza Meksykiem nie istnieje, przekonuje się
dopiero później. Zmuszona uciekać poza granice miasta, zapada w sen, z którego obudzić
się może jedynie wtedy, gdy na nowo znajdzie się w jego obrębie.
Hiszpanie w powieści Boullosy działają z pozycji zdobywców. To oni narzucają podbitym Indianom nowy porządek świata, dążąc do usunięcia przejawów kultur
prekolumbijskich. Indiańskie dzieci w katolickich kościołach zmuszone są śpiewać religijne pieśni. Urquiza pozbawia swoich indiańskich służących tożsamości, wszystkich
35
36
37
38
olvidaron poner la música que antecede su aparición, los tambores, la invocación, porque anuque fuera su
prójimo en cuanto al ser de hombre, en cuanto al oficio era como un dios. Todo era falso, y el cuerpo que al‑
guien detenía para no cayera (pues si era un muerto) se repetía a sí mismo las palabras que le habían sido
dichas el día de su coronación.
A. Rodríguez, Reloj Floral del Parque Hundido. El más grande de la ciudad, „Chilango” 2012, 26 XI,
[online] http://www.chilango.com/ciudad/nota/2012/11/26/el­‑mas­‑grande­‑de­‑la­‑ciudad, 6 I 2016.
Tamże.
P. Madrid Moctezuma, Las narraciones históricas…
Tamże.
Politeja 2(47)/2017
Bezpowrotnie utracony raj?…
141
mężczyzn nazywając „Cosme”. Owo symboliczne wykorzenienie pierwotnych mieszkańców Ameryki, odebranie im należnych praw, wpisane jest w hiszpańską misję cywilizacyjną, której uzasadnienia poszukuje się, deprecjonując dorobek materialno­
‑duchowy kultur prekolumbijskich. W efekcie świat dzieli się na dwie części: stary świat
i nowe ziemie. Światło i ciemność. Ciszę i dźwięki, biel i czerń. Wodę i ziemię. Dobro i zło.
Mężczyzn i kobiety. Europejczyków i inne rasy […]. Białych i Indian39.
Boullosa nie unika otwartej krytyki konkwistadorów. Oczyma Claire spogląda
na pozostałości azteckich świątyń oraz zrujnowane przez najeźdźcę kanały i otwarcie
protestuje przeciwko niesprawiedliwym osądom prekolumbijskiej kultury. Indianie są
dumni ze swych korzeni. Nawet Francuzka jest świadoma tego, że zła sława, którą Hiszpanie próbują okryć pierwotnych mieszkańców Meksyku, jest efektem propagandy służącej uzasadnieniu ich misji cywilizacyjnej. Boullosa w utworze wyraźnie sygnalizuje, że
zamierza bronić dziedzictwa ginących kultur: Miasto, w którym się zatrzymałam, dzieli
się na dwie części: wspaniałe pałace hiszpańskie, uporządkowane, ustawione w szeregu po
bokach szerokich dróg, i ukryte za nimi, nieuporządkowane chaty Indian. Są biali głupcy,
którzy będą zdania, że ten podział istniał od zawsze; że to nasz zwyczaj. Zanim jednak
przybyli, by nas zniszczyć, nasze ulice były perfekcyjnie uporządkowane40. Pamięć o przeszłości zapisana w utworze Duerme jest zatem obroną dorobku materialno­‑duchowego
rdzennych mieszkańców Ameryki; wspomnieniem czasów, gdy człowiek egzystował
w symbiozie z otaczającym go światem natury. Autorka przypomina: o martyrologii
prekolumbijskich ludów, o ich oporze wobec przymusowej hispanizacji oraz o walce
Indian o należne im miejsce w społeczeństwie Nowej Hiszpanii.
Podsumowanie
Konkwista Meksyku, upamiętniona na kartach dzieł Carmen Boullosy, stanowi wstrząs
dla wielu pokoleń podbitych i upokorzonych przez Hiszpanów Indian. Zniszczeniu
wielkiego imperium towarzyszy bowiem psychiczna destrukcja bezimiennych, ludzkich jednostek zamieszkujących jego obszar. Autorka, podejmując temat martyrologii
Indian, rozdrapuje bolesną ranę w sercu swej ojczyzny. Przedstawia jednak czasy kolonialne z perspektywy współczesnej intelektualistki, dlatego jej intertekstualne dzieła
mają również charakter parodystyczny. W ponowoczesny sposób reinterpretuje wydarzenia z historii Meksyku, wierząc, że: Wspomnienie przywraca pamięć. Wydobywa mar‑
twych na słońce. Czyni nas pożywieniem śmierci: pożywieniem dla powieści41.
39
40
41
C. Boullosa, Duerme…, s. 57.
Tamże, s. 58. W oryginale: La ciudad misma donde estoy estancada se divide en dos: los magníficos pala‑
cios de los españoles, ordenados, alineados a los lados de las amplias calzadas, y las casuchas en desorden de
los indios encondidas tras ellos. Hay blancos imbéciles que opinarán que así hemos dividido siempre, que
esta es nuestra costumbre. Y no bromean, es pura estupidez. Pero cuando ellos no habían llegado a arru‑
inarnos, nuestras calles estaban trazadas en orden perfecto.
Taż, Llanto. Novelas…, s. 60. W oryginale: El recuerdo desentierra. Saca los muertos al sol. Nos hace carne
de muerte: carne para novela.
142
Anna Gryglaszewska
Politeja 2(47)/2017
Bibliografia
Baity E.Ch., Ameryka przed Kolumbem, przeł. M.L. Pisarek, Warszawa 1962.
Blanco­‑Cano R., Revisiones a las narraciones históricas mexicanas en „Duerme” (1994) e „Isabel”
(2000) de Carmen Boullosa, [online] https://pendientedemigracion.ucm.es/info/especulo/
numero40/boullosa.html.
Boullosa C., Carmen Boullosa. Escritora mexicana, [online] www.carmenboullosa.net.
Boullosa C., Duerme, Madrid 1994.
Boullosa C., Llanto. Novelas imposibles, México 1999.
Cortés H., Cartas de relación, Madrid 1993.
Derwich K., W krainie pierzastego węża. Historia Meksyku od podboju do czasów współczesnych,
Kraków 2014.
Domínguez Ortiz A., Tuñón de Lara M., Valdeón Baruque J., Historia Hiszpanii, przeł. S. Jędrusiak, Kraków 1997.
Grad M., Szkice meksykańskie, Warszawa 1979.
Hirsch M., Żałoba i postpamięć, [w:] Teoria wiedzy o przeszłości na tle współczesnej humanistyki,
red. E. Domańska. Poznań 2010.
Hryciuk R.E., Kobiecość, męskość, seksualność. Płeć kulturowa (gender) w badaniach dotyczących Ame‑
ryki Łacińskiej, [w:] Dzieje kultury latynoamerykańskiej, red. M.F. Gawrycki, Warszawa 2009.
Hummel A., Wądołowska A., Płachtański P., Nierówności społeczne w Ameryce Łacińskiej, [w:]
Dzieje kultury latynoamerykańskiej, red. M.F. Gawrycki, Warszawa 2009.
Hutcheon L., Ironia, satyra, parodia – o ironii w ujęciu pragmatycznym, [w:] Ironia, red. M. Głowiński, Gdańsk 2002, Tematy Teoretycznoliterackie, 3.
Jastrzębska A.S., Jak przyszłość ukształtowała przeszłość. Metapowieść historiograficzna w Ameryce
Łacińskiej, Bielsko­‑Biała 2013.
Kubiaczyk F., Nowoczesność, kolonialność i tożsamość. Perspektywa latynoamerykańska, Poznań
2013, Badania Interdyscyplinarne – Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, 32.
León­‑Portilla M., Dawni Meksykanie, przeł. M. Sten, Kraków 1976.
Madrid Moctezuma P., Las narracioneshistóricas de Carmen Boullosa: el retorno de Moctezuma,
el sueñovirreinal y la utopía de futuro, „Biblioteca Virtual Miguel de Cervantes”, [on­line]
http://www.cervantesvirtual.com/obra­‑visor/las­‑narraciones­‑histricas­‑de­‑carmen­‑boullosa‑
el­‑retorno­‑de­‑moctezuma­‑un­‑sueo­‑virreinal­‑y­‑la­‑utopa­‑de­‑futuro­‑0/html/a79178dd­
‑046b­‑4595­‑b94d­‑125defa60623_7.html.
Mignolo W., Posoccidentalismo. Las epistemologías fronterizas y el dilema de los estudios (lati‑
noamericanos) de área, „Revista Iberoamericana” 2002, Vol. 68, nr 200, s. 847­‑864, [online] http://revista­‑iberoamericana.pitt.edu/ojs/index.php/Iberoamericana/article/viewFile/5978/6119.
Moreno Toscano A., Epoka wicekrólestwa, [w:] Krótka historia Meksyku, red. A. Witkowska,
przeł. S. Szczurkowa, przedm. E. Szymański, Warszawa 1986, Biblioteka Problemów, 284.
Pirott­‑Quintero L., Las metamorfosis del cuerpo en „La Milagrosa” y „Duerme” de Carmen
­Boullosa, College of Staten Island Cuny, [online] http://lib.ugent.be/fulltxt/RUG01/001/
457/982/RUG01­‑001457982_2011_0001_AC.pdf.
Politeja 2(47)/2017
Bezpowrotnie utracony raj?…
143
Reid A., La re­‑escritura de la conquista de Mexico en „Llanto, novelas imposibles” de Carmen Bo‑
ullosa, 2003, [online] https://pendientedemigracion.ucm.es/info/especulo/numero24/boullosa.html.
Rodríguez A., Reloj Floral del Parque Hundido. El más grande de la ciudad, „Chilango” 2012,
26 XI, [online] http://www.chilango.com/ciudad/nota/2012/11/26/el­‑mas­‑grande­‑de­‑la­
‑ciudad.
Szyszka T., Zmagania ewangelizacyjne w Ameryce Łacińskiej okresu kolonialnego, [w:] Dzieje kul‑
tury latynoamerykańskiej, red. M.F. Gawrycki, Warszawa 2009.
Anna GRYGLASZEWSKA, absolwentka filologii polskiej i hiszpańskiej Uniwersytetu Śląskiego, doktorantka i pracownik Instytutu Języków Romańskich i Translatoryki
UŚ. Jej obszar badawczy stanowią: proza Carmen Boullosy, kultura i historia Meksyku.
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.11
Katarzyna Taczyńska
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
[email protected]
Obóz „Goli otok” w relacji
międzypokoleniowej
Przypadek filmu Goli Tihej K. Gudac1
Abstract
Goli Otok Prison Camp in the Intergenerational Relationship. The Case of
Tiha Gudac’s Documentary Film Goli
The issue this paper refers to concerns the camp for political prisoners established in 1949 in Yugoslavia on the island of Goli otok. The primary objective
of my article is to show that documentary films are a significant space for reflection on Goli otok camp. In the context of postmemory, particularly noteworthy
is the film Goli from 2014, directed by Tiha K. Gudac, born in 1982. The analysis of this documentary is to present how the memory of the Goli otok prison
camp works in the film and how it is transmitted. The film author belongs to
the generation of the descendants of Goli otok prisoners. Goli is an attempt
to confront the inherited traumatic experience of her grandfather, which – although hushed and hidden for the rest of his life – directly affected the family
relationships.
Keywords: Goli otok prison camp, documentary film, Croatia, postmemory
Słowa kluczowe: obóz Goli otok, film dokumentalny, Chorwacja, postpamięć
1
∗ Artykuł został napisany w ramach projektu finansowanego ze środków Narodowego Centrum Nauki, przyznanych na podstawie decyzji nr 2011/03/D/HS2/06170.
146
Katarzyna Taczyńska
Politeja 2(47)/2017
Wprowadzenie
Goli otok, czyli Naga Wyspa2, leży na terenie Chorwacji, pomiędzy wyspami Rab, Sveti Grgur i Prvić. Kształtem przypomina trójkąt, zajmuje powierzchnię 4,7 km2. Nazwa wyspy pochodzi od jej skalistego charakteru, nagich, pozbawionych roślinności kamiennych wzniesień, o których Dragan Marković pisze: [wyspa] jest naprawdę goła,
kamienista: jak ogolona, pokryta zmarszczkami twarz starego człowieka. Oddalona jest
zaledwie jakieś dziesięć mil od brzegu, samotna, nieustannie narażona na burze z pio‑
runami, jak jakaś fantomowa, samotna, opuszczona skała3. Nazwę „Goli otok”, wyróżniającą i podkreślającą szczególną naturę wyspy, można więc potraktować jako atrybut
jej tożsamości. Przybywający od 1949 roku4 na wyspę więźniowie częstokroć zwracali
uwagę na ten uderzający, chłodny, pozbawiony życia widok, który witał ich zaraz po
dobiciu do brzegu5.
Wydaje się, że wyspa, ze względu na położenie, stanowiła wprost idealne miejsce
do izolacji. W tym charakterze – jako obóz reedukacyjny dla kominformowców, przeciwników polityki władzy jugosłowiańskiej po wykluczeniu Jugosławii przez Związek
Radziecki z Kominformu w 1948 roku – wyspa funkcjonowała prawdopodobnie do
1954 roku6. Spór wewnątrz Jugosławii nastąpił w wyniku konfliktu międzynarodowego
2
3
4
5
6
Choć w prezentowanym artykule posługuję się oryginalnym zapisem nazwy obozu Goli otok, należy
zaznaczyć, że w polskiej literaturze przedmiotu spotyka się również jej polskie tłumaczenie – Naga
Wyspa, zob. np. B. Jezernik, Naga Wyspa. Gułag Tity, przeł. J. Pomorska, J. Sławińska, Wołowiec 2013,
Historia oraz recenzję książki – K. Taczyńska Problemy z jugosłowiańską pamięcią [Božidar Jezernik,
Naga Wyspa. Gułag Tity], „Znak” 2013, nr 698­‑699, s. 120­‑123. Zob. też K. Taczyńska, „Dowcip trwa‑
jący dwa i pół roku”. Obraz Nagiej Wyspy w serbskim dyskursie literackim i historycznym końca XX i po‑
czątku XXI wieku, Warszawa–Bellerive­‑sur­‑Allier 2016, Colloquia Balkanica, 5.
[…] [ostrvo] je zaista golo, kamenito: kao obrijano, naborano lice starog pamćenika. Udaljeno je jedva
desetak milja od obale, usamljeno, stalno izloženo burama i munjama, kao neka fantomska, usamljena,
napuštena stena. D. Marković, Josip Broz i Goli otok, Beograd 1990, s. 28­‑29. Wszystkie tłumaczenia,
o ile nie zaznaczono inaczej, pochodzą od autorki.
Pierwsza grupa więźniów politycznych dotarła na Goli otok 9 lipca 1949 roku i – według danych podanych przez Markovicia i Petranovicia – składała się z 1200 osób. D. Marković, Istina o Golom otoku,
Beograd 1987, s. 97; B. Petranović, Istorija Jugoslavije 1918­‑1988, t. 3: Socijalistička Jugoslavija 1945­
‑1988, Beograd 1988, s. 232.
Por. wspomnienia Ženi Lebl, autorki pierwszego, opublikowanego w 1990 roku, kobiecego świadectwa z pobytu w obozie – Ž. Lebl, Ljubičica bela. Vic dug dve i po godine, Gornji Milanovac 1990, s. 105­
‑106. Zob. też: K. Taczyńska, Дискурс о логору Голи оток – женска перспектива, „Књиженство”
2014, nr 4, [online] http://www.knjizenstvo.rs/magazine.php?text=130, 25 II 2016; taż, Odzyskać
przeszłość – obóz Goli otok w relacjach kobiet. Przypadek Milki Žiciny, [w:] Postkolonializm – tożsamość
– gender. Europa Środkowa, Wschodnia i Południowo­‑Wschodnia, red. A. Matusiak, Wrocław 2014,
s. 267­‑279, Miscellanea Posttotalitariana Wratislaviensia, t. 2. Pamiętać trzeba, że obóz Goli otok jest
tylko jednym z miejsc izolacji przeznaczonym dla kominformowców, powstałym w Jugosławii po
1948 roku. Ze względu na swoją wielkość stał się symbolem wszystkich ówczesnych więzień i obozów dla przeciwników władzy Tity, zob. np.: I. Kosić, Goli otok. Najveći Titov konclogor, Zagreb 2009;
D. Marković, Josip Broz…
I. Kosić, Goli otok…, s. 17.
Politeja 2(47)/2017
Obóz „Goli otok” w relacji międzypokoleniowej
147
pomiędzy Jugosławią a ZSRR. Kominformowcy, którzy popierali stanowisko Kremla, uważali, iż zejście dowodzonej przez Josipa Broza­‑Titę Komunistycznej Partii Jugosławii z drogi wyznaczonej przez Moskwę uniemożliwi realizację ideałów komunistycznych. Rodząca się wówczas opozycja antytitowska została uznana w Jugosławii
za kontrrewolucję, a adwersarze za wrogów wewnętrznych, których należy wykluczyć ze społeczeństwa i poddać reedukacji. Instytucje poprawcze w rzeczywistości stały się obozami pracy, w których osadzano zarówno faktycznych, jak i potencjalnych
czy rzekomych przeciwników7. Większość więźniów przetrzymywanych w obozie
Goli otok w związku z rezolucją wydaną przez Kominform opuściła wyspę na mocy
amnestii po likwidacji Biura w 1956 roku8. Ostatni kominformowcy wyjechali z wyspy
w 1960 roku9. Pod koniec 1956 roku obóz na wyspie Goli otok zmienił swój charakter
i stał się więzieniem przede wszystkim dla przestępców kryminalnych, a także często
dla młodych ludzi, którzy podejmowali próbę nielegalnej ucieczki na Zachód10. Definitywne zamknięcie więzienia na wyspie Goli otok nastąpiło pod koniec lat 80. – prawdopodobnie w 1988 roku11.
Obóz przez wiele lat stanowił temat tabu w dyskursie publicznym zarówno w Jugosławii, jak i poza jej granicami. Prawdziwy przełom nastąpił dopiero po śmierci Josipa Broza­‑Tity w 1980 roku. Wówczas zaczęły pojawiać się wspomnienia byłych więźniów przedstawiające ich doświadczenia z pobytu w obozie12. Znaczącą rolę dla rozwoju
dyskusji o obozie Goli otok odegrały również filmy dokumentalne. Pierwszy z nich –
seria telewizyjna Goli život (Gołe życie), autorstwa Danila Kiša i Aleksandra Mandicia
z 1989 roku, w którym Kiš, wybitny jugosłowiański pisarz i intelektualista, prowadził
rozmowy z dwiema byłymi więźniarkami obozu, Ženil Lebl i Evą Panić­‑Nahir13 – z jednej strony jest pierwszym filmem dokumentalnym, w którym problematyka obozu Goli
otok zajmuje główną pozycję, z drugiej zaś stanowił potwierdzenie, że również kobiety
były więźniarkami obozów dla kominformowców. Poprzez Goli život autorzy upomnieli
się o konieczność uwzględnienia głosu kobiet w rozważaniach dotyczących obozu Goli
otok. To również Kiš namówił Lebl do spisania i wydania wspomnień w formie książkowej, do której autorka dołączyła między innymi kopie dokumentów poświadczających
przedstawione przez nią fakty oraz zbiór 19 wierszy powstałych w latach 1951­‑1954.
7
8
9
10
11
12
13
Historia konfliktu pomiędzy Jugosławią a ZSRR oraz motywy utworzenia obozu Goli otok zostały
szczegółowo omówione w: K. Taczyńska, „Dowcip trwający dwa i pół roku”…, s. 37­‑70.
O. Gruenwald, Yugoslav Camp Literature. Rediscovering the Ghost of a Nation’s Past­‑Present­‑Future,
„Slavic Review” 1987, nr 3­‑4, t. 46, s. 520, [online] https://doi.org/10.2307/2498101.
I. Kosić, Goli otok…, s. 205­‑206.
Tamże, s. 15­‑16.
Zob. np. I. Kosić, Goli otok…, s. 16.
J. Dragović Soso, ‘Spasioci nacije’. Intelektualna opozicija Srbije i oživljavanje nacionalizma, Beograd
2004, s. 128; O. Gruenwald, Yugoslav Camp…, s. 519.
Zob.: K. Taczyńska, Pamięć o obozie Goli otok w serbskich dokumentach filmowych, [w:] Symbole wła‑
dzy – władza symboli, red. M. Dyras, B. Suchoń­‑Chmiel, T. Kwoka, Kraków 2014, s. 409­‑423; taż,
Goli otok – obraz obozu w chorwackich dokumentach filmowych, [w:] Republika Chorwacji. Polityka
wewnętrzna i międzynarodowa, red. A. Jagiełło­‑Szostak, Wrocław 2014, s. 137­‑153.
148
Katarzyna Taczyńska
Politeja 2(47)/2017
Film Goli (Goły) z 2014 roku, który stanowi przedmiot zainteresowania niniejszego artykułu, autorstwa debiutującej jako dokumentalistka Tihej K. Gudac, przedstawia nowe w stosunku do już istniejących filmów, interesujące spojrzenie na doświadczenie obozowe, a jednocześnie w znaczący sposób wpływa na rozwój historycznego
i kulturowego obrazu tej problematyki. Czynnikiem, który w szczególny sposób wyróżnia film Gudac wśród innych filmowych dokumentów, ale również szerzej – spomiędzy wszystkich znanych tekstów kultury podejmujących temat obozu Goli otok,
jest ujęcie problematyki z perspektywy postpamięci14. Autorka filmu, jego reżyserka
i scenarzystka, jako wnuczka byłego więźnia postanowiła przyjrzeć się doświadczeniu obozowemu z punktu widzenia pokoleń następujących po bezpośrednich ofiarach
obozu (dzieci i wnuków). Zaznaczyć w tym miejscu należy, że współcześnie, w tym
wypadku w obszarze literatury pięknej, problematyka obozu Goli otok zaczęła być
jako motyw wykorzystywana w narracjach i podlegała różnym formom fikcjonalizacji.
Między innymi pojawiła się próba przedstawienia traumy obozu dziedziczonej przez
kolejne generacje. Mowa tu o opublikowanej w 2009 roku powieści sensacyjnej Wokół
wyspy (Oko otoka) Vanji Bulicia15, którego ojciec został aresztowany jako kominformowiec. Goli otok staje się w niej okazją do pokazania, jak doświadczenia byłych więźniów oddziaływały na relacje rodzinne. Bulić szkicuje obraz konfliktu pokoleniowego
pomiędzy ojcem – więźniem obozu Goli otok, a synem – zbuntowanym nastolatkiem,
zaangażowanym do zadań specjalnych przez służby bezpieczeństwa, a zarazem szukającym zrozumienia u milczącego ojca. Autentyczne wspomnienia stały się więc inspiracją do przewartościowania dziedzictwa starszej generacji i ich artystycznego opracowania. Ciekawą i popularną w Serbii (czwarte wydanie w 2014 roku) książkę Bulicia,
funkcjonującą jednakże w zasadzie wyłącznie w dość wąskiej lokalnej przestrzeni narodowej, ze względu na recepcję trudno uznać za dzieło przełomowe. Tymczasem filmowa propozycja Gudac, która była i do dziś jest przedstawiana oraz nagradzana na
różnych festiwalach na obszarze Bałkanów, ale i Europy, i świata16, ma szansę bardziej
znacząco wpłynąć zarówno na kształtowanie pamięci o obozach, jak i na sposób jej
przekazywania. W tym kontekście należałoby „wypowiedź ekranową” chorwackiej
reżyserki rozpatrywać przede wszystkim jako przekaz skierowany do odbiorców, któ‑
rych ma o czymś poinformować i przekonać17, jako indywidualne wyobrażenie pewnej
14
15
16
17
Zob. M. Hirsch, Family Frames. Photography, Narrative and Postmemory, Cambridge 1997.
Zob. V. Bulić, Oko otoka, Beograd 2009.
Lista zdobytych nagród i wyróżnień w latach 2014­‑2015: 1) 2014: Serce Sarajewa – główna nagroda, najlepszy film dokumentalny w konkursie międzynarodowym na Sarajevo Film Festival (Bośnia i Hercegowina); specjalne wyróżnienie w Konkursie Filmów Dokumentalnych na Zagreb Film Festival (Chorwacja);
2) 2015: Nagroda inCE na Trieste Film Festival (Włochy); Nagroda Amnesty International dla najlepszego filmu dokumentalnego na Ljubljana Documentary Film Festival (Słowenia); wyróżnienie w kategorii
filmów dokumentalnych Sofia International Film Festival (Bułgaria); Złoty Medal dla najlepszego reżysera; nagroda publiczności; Złoty Medal dla najlepszej produkcji na Belgrade Documentary and Short Film
Festival 2015 (Serbia); najlepszy film i Intercontinental Prize na World Premieres Film Festival (Filipiny);
nagroda publiczności, wyróżnienie w kategorii Fresh Danube Films na International Film Festival Cinema
City (Serbia); najlepszy film i najlepszy montaż na 13. Liburnia Film Festival (Chorwacja).
H. Książek­‑Konicka, Semiotyka i film, Wrocław 1980, s. 10, Studia z Teorii Filmu i Telewizji, 8.
Politeja 2(47)/2017
Obóz „Goli otok” w relacji międzypokoleniowej
149
prawdy18 o przeszłości i jej wpływ na rodzinę Tihej K. Gudac. Poniższe rozważania
będą zatem próbą odpowiedzi na pytanie, jak najnowsze kino chorwackie radzi sobie
z doświadczeniem obozu Goli otok, jaką wizję przeszłości oferuje widzowi i jaką rolę
odgrywa w dyskursie na temat pamięci.
Filmowy obraz obozu w relacji międzypokoleniowej
Już pierwsze sceny filmu Goli zapowiadają, że widz będzie miał do czynienia z prywatną przestrzenią codziennego życia, w której autorka niejako odsłania się, opowiadając o sobie, o trudnych dla jej rodziny sprawach. Dokument rozpoczyna się serią fotografii przedstawiających autorkę filmu jako małe dziecko w czasie domowej kąpieli.
Funkcję narracyjną pełni Gudac, która w tym osobistym wprowadzeniu dzieli się
z odbiorcą wspomnieniem, że całe swoje życie była „dzieckiem dziadka”, gdy tymczasem ona dopiero na koniec wkroczyła w jego życie. Autorka urodziła się w 1982 roku,
dziadek – Marijan Fučkan – zmarł w 1992 roku. Wstęp dokumentu opowiada o tych
kilku wspólnie spędzonych latach. W tle zaczyna rozbrzmiewać muzyczny hit z 1966
roku – Osmijeh (Uśmiech) zespołu rockowego Grupa 220, który przenosi nas w przeszłość, co prawda nie do lat 60., lecz w czasy dzieciństwa Gudac, czyli do lat 80. Za
pomocą techniki animacji i kolażu z rodzinnych zdjęć autorka zaczyna snuć refleksję na temat rodzinnej przeszłości. Te pierwsze lata swojego życia wspomina bardzo przyjemnie, szczególnie wakacyjne wyjazdy („najpiękniejsze dni dzieciństwa”)
z domu w Zagrzebiu, które co roku wraz z siostrą odbywała z dziadkami. Za każdym
razem celem ich letniej wyprawy było to samo miejsce – chorwackie miasto Novigrad nad Morzem Adriatyckim. Gudac informuje widza, że na tym pierwszym etapie
życia to właśnie dziadkowie, rodzice jej mamy, stanowili centrum rodzinnego życia
i to z nimi spędzała najwięcej czasu. Rodzice dużo pracowali, więc dziadkowie przejęli rolę opiekunów. Wspólne wakacje, które można potraktować jako kwintesencję
ich udanych relacji, w pamięci Gudac zapisały się jako symbol tamtego wyjątkowego czasu. Dziadkowie wówczas nie tylko dbali o dziewczynki, ale też poświęcali im
całą swoją uwagę, prowadzili rozmowy, wyjeżdżali z nimi łowić ryby, słuchali muzyki,
chodzili na spacery. W czasie wakacji ich „obozowisko” znacząco odróżniało się na
tle pozostałych minimalistycznych kempingów. Dziadkowie wkładali wiele wysiłku
w to, by ich letnia siedziba była wakacyjnym królestwem – z lustrami, dywanami i zapachem codziennie pieczonego domowego chleba i ciasteczek. Okazuje się jednak,
że ten sielski obraz nie jest idealny, bo widnieje na nim jedna rysa – nigdy niewypowiedziany sekret dziadka, którego śladem są blizny na plecach. Pytanie o ich pochodzenie było jedynym zakazanym tematem rozmów w rodzinie. W tym miejscu widz
poznaje tytuł filmu Goli, będący nawiązaniem do nazwy Goli otok, obozu dla kominformowców. Odbiorca otrzymuje zatem jasny sygnał, że kontekst dla przedstawianej
18
J. Bławut, Bohater w filmie dokumentalnym, Łódź 2010, s. 27, Warsztat Realizatora Filmowego i Tele‑
wizyjnego, z. 17.
150
Katarzyna Taczyńska
Politeja 2(47)/2017
mikrohistorii, zapisu subiektywnego doświadczenia pojedynczej rodziny, budują wydarzenia tzw. wielkiej historii19.
W tym momencie główny tor narracji skupia się na dziadku i sekrecie, który skrywał
do swojej śmierci. Gudac już jako mała dziewczynka miała świadomość, że dziadek miał
jakąś tajemnicę, którą nie dzielił się nawet z najbliższymi. Wspomnieniom kochającego
dziadka towarzyszył szereg oznak, które przypominały o rodzinnym sekrecie. Były bowiem takie momenty w codzienności, w których dziadek na wiele godzin znikał z ich
życia. Wyjeżdżał wówczas na samotne wyprawy, odcinał się od domu. Gudac przypomina sobie, że otoczeniem dającym dziadkowi prawdziwe wytchnienie, gdzie rzeczywiście
rozluźniał się i odpoczywał, była nie najbliższa rodzina, lecz „krąg wujków i cioć”. Do
grona tych osób, do których – na życzenie dziadka – dziewczynki zwracały się, wykorzystując nazwy określające rodzaj pokrewieństwa, należeli przyjaciele dziadka. W czasie
tych spotkań, na wyraźne prośby babci, nie rozmawiano o polityce, a część przytaczanych historii, jak zaznacza narratorka, dzieliła cezura o charakterystycznych tytułach:
„Gdy nie było dziadka…”, „Gdy bili babcię…”, „Gdy urodziła się mama…”. Dziewczyna
podświadomie łączyła ten tajemniczy, różnie określany moment z przeszłości z bliznami
dziadka, ale nigdy o tym z nim nie rozmawiała, podobnie jak z nikim innym w rodzinie. Z czasem zrozumiała, że podstawy ich życia rodzinnego były zbudowane na strachu
i milczeniu, czego znamienną egzemplifikacją jest imię reżyserki: Tiha – „cicha”. Autorka postanawia w związku z tym dziś, już jako dorosła osoba, zapytać o tajemnicę dziadka
swoją matkę, która ani razu wcześniej nie podejmowała tego wątku w rozmowach.
Tym sposobem widz z przeszłości opartej na wspomnieniach i fotografiach wraca do
teraźniejszości i przenosi się do miejscowości Banija, domu rodziców matki Tihej Gudac – Đurđicy, która postanowiła opuścić Zagrzeb, by właśnie tam zamieszkać. Jak sama
podkreśla, jest to jedyna przestrzeń na całym świecie, z którą czuje się związana. Opuściła
stolicę Chorwacji, bo ta przypominała jej o cierpieniu rodziny, była symbolem bolesnej
przeszłości. Tymczasem Banija, do której rodzice przeprowadzili się już wiele lat temu,
jest miejscem, do którego przez całe życie wracała, dokąd uciekała, gdzie zawsze odnajdywała spokój. W Baniji zostały nagrane rozmowy z matką. Pierwsze spotkanie matki z córką i rozmowa o przeszłości nie przebiegają pomyślnie. Kobiety próbują zbudować dialog,
odnaleźć wspólne narzędzia komunikacji, ale nie przychodzi im to łatwo. Wątek nawiązywania rozmowy z matką można potraktować jako pewną drogę autorki dokumentu, poszukiwanie przez nią formuły, indywidualnej ścieżki dla opowieści, którą chciałaby zbudować. Motyw podróży w sensie symbolicznym, w poszukiwaniu inspiracji i zrozumienia
unaoczniają w dokumencie również fragmenty, w których Tiha spaceruje po skałach wyspy Goli otok. Sceny spacerów na wyspie pozbawione są mowy czy muzyki. Towarzyszą
im tylko naturalne dźwięki – szum otaczającego wyspę morza, szmery kamieni, po których stąpa reżyserka. To akustyczne świadectwo podkreśla sytuację emocjonalną Tihej,
skomplikowaną podróż w celu rekonstrukcji rodzinnej przeszłości20.
19
20
Zob. E. Domańska, Mikrohistorie. Spotkania w międzyświatach, Poznań 2005, Czas i Myśl.
W obrazach przedstawiających bohaterkę w bliskim kontakcie z naturą dostrzec można inspirację reżyserki filmem Baraka Rona Fricke’a z 1992 roku, ukazującym z jednej strony niezaprzeczalne piękno
Politeja 2(47)/2017
Obóz „Goli otok” w relacji międzypokoleniowej
151
Na początku sceny w Baniji widzimy kilka wręcz teatralnych odsłon, gdy Tiha
przedstawia swoją pierwszą rozmówczynię. Najpierw matka, stojąca w plenerze pod
drzewem, deklaruje, że nie chce rozmawiać na temat swojego ojca. Oczekuje od córki
konkretnych pytań, by mogła ewentualnie sama zdecydować, na które z nich chce odpowiedzieć. Portret matki pod drzewem uzupełnia po chwili Tiha, która staje na przeciwległym biegunie, lekko, ale znacząco wycofana. Zajmujące centralną pozycję drzewo
staje się w tym momencie drzewem genealogicznym, które w interesujący sposób odzwierciedla relację kobiet. Oparta na symbolach peregrynacja reżyserki, która dopiero
odkrywa nieznane jej terytorium, początkowo budzi irytację i złość matki, oczekującej
otwartej rozmowy i pytań. Đurđica przypomina córce, że niechętnie wraca do tamtych
wspomnień, ale dla niej, swojego dziecka, to zrobi, prosi jednak, by w tym trudnym temacie została uwzględniona również jej osoba. Przez moment można odnieść wrażenie,
że to matka przejmuje kontrolę nad filmem, a Tiha obiera postawę obronną. Choć widz
nie może prześledzić całościowego procesu przygotowań filmu, który stanowi wyłącznie skrótowy zapis poszukiwań, to odczytanie kolejnych etapów komunikacji pomiędzy tymi dwiema kobietami nie powinno stanowić problemu. Teatralne obrazy stają
się dodatkowym nośnikiem emocji i uczuć bohaterów filmu, komentarzem lub oznaką
zbliżających się opowieści. Gudac udaje się tym samym pokazać to, co w dokumencie
filmowym może być najcenniejsze, to znaczy zobrazować, jak się rodzą uczucia21.
Następna scena, nakręcona w domu, pokazuje kompromis wypracowany przez kobiety. Początek rozmowy potwierdza, że relacja między matką i córką z jednej strony
może być źródłem serdecznego komfortu, z drugiej zaś silnego bólu22. Đurđica jednak
poddała się pomysłom córki, z kolei Tihej udało się ujrzeć matkę z właściwej perspek‑
tywy23, a więc w tej kobiecej relacji zdobyć i ochronić własną tożsamość 24, ale jednocześnie – stworzyć odpowiedniejszą dla potrzeb matki atmosferę do opowieści. Ta kolejna scena unaocznia drugi portret matki. Đurđica siedzi za stołem, prawdopodobnie
w kuchni, i tym razem to ona zajmuje centralny punkt obrazu. Nad nią widnieje wizerunek Najświętszej Maryi Panny w typie Immacolata, przypominający popularne w połowie XX wieku kompozycje Jezusa w Ogrójcu, obecne w wielu domach. Na stole znajduje się dużo rozsypanego grochu, który łuska Đurđica. Tę scenę można interpretować
jako nawiązanie do – przypomnianego w 2006 roku w polskiej kulturze przez Wiesława Myśliwskiego25 – zwyczaju łuskania grochu lub fasoli, który stawał się okazją do spotkań i rozmów na przeróżne tematy. Czynność obierania stała się artystyczną strategią
21
22
23
24
25
różnorodnych miejsc na świecie, z drugiej – kruchość kondycji człowieka. Tiha K. Gudac przyznaje, że
bardzo często wraca do lektury tego niezwykłego dokumentu (moja korespondencja z Tihą K. Gudac
z 22 XII 2014).
J. Bławut, Bohater…, s. 48.
O. Kersten­‑Matwin, Córki i matki. 9 składników serdeczności, Warszawa 2014, s. 70.
P. Caplan, Nie obwiniaj matki, przeł. D. Dowjat, Warszawa 2006, s. 15.
L. Irigaray, Ciało w ciało z matką, przeł. A. Araszkiewicz, Kraków 2000, s. 20, Kobieta, Kultura,
Krytyka.
Zob.: W. Myśliwski, Traktat o łuskaniu fasoli, Kraków 2006; W. Ligęza, Monolog doświadczenia, „Akcent” 2006, nr 4, [online] http://akcentpismo.pl/pliki/nr4.06/ligeza.html, 25 II 2016.
152
Katarzyna Taczyńska
Politeja 2(47)/2017
umożliwiającą stworzenie warunków do snucia opowiadania. Đurđica przypomina
w dokumencie łuskającą groch kobietę z wiersza Łuskanie grochu Urszuli Kozioł. Pogodzona ze swoim życiem, swoimi wyborami bohaterka utworu literackiego kończy go
słowami: bowiem trzeba mieć siłę / ażeby ból znosić / nie żeby go zadawać 26, które mogłyby stanowić zapowiedź historii – stłumionych uczuć i zablokowanych emocji – opowiedzianej w dokumencie przez Đurđicę.
Zapytana o swojego ojca matka Tihej reaguje po prostu smutkiem. Pamięć o ojcu
znacząco różni się od pamięci wnuczki o dziadku. Dla Đurđicy postać ojca oznacza
„brak, nieobecność”. Z przykrością wyznaje, że w zasadzie nie ma związanych z nim
wspomnień. Ojciec to ktoś, kto przychodzi i odchodzi. Przyznaje również, że w istocie
niewiele wie o przeszłości rodziny, ale głęboko w duszy zachowała jedno wspomnienie,
które zostało jej przekazane, a które miało ogromny wpływ na całe jej życie. Okazuje
się, że doświadczenia sprzed lat są w obecnym życiu bohaterki przyczyną ogromnego
bólu, skrywanego przez lata, a odczuwanego od bardzo dawna. Pamięć o tym traumatycznym wydarzeniu jest związana z pobytem dziadka w obozie Goli otok (1950­‑1953
i sześć miesięcy ciężkich robót w masywie górskim Tary). Bowiem izolacja tzw. wrogów
narodu była tylko częścią kary, jaka spotykała najbliższych aresztowanego. Bardzo często rodzina również była stygmatyzowana i prześladowana przez służby państwowe.
Żony były szantażowane oraz zmuszane do rozwodów i zerwania jakichkolwiek kontaktów z mężem27. Podobny los spotkał również matkę Đurđicy. W momencie aresztowania ojca babcia Tihej miała dwuletnią córeczkę Bosiljkę, a ponadto była w drugiej
ciąży, właśnie z Đurđicą. Stan kobiety nie uchronił jej jednak przed torturami ze strony
władz. W rezultacie doszło do przedwczesnego porodu i pewnego poranka 1951 roku
przyszła na świat Đurđica. Jednak trudna sytuacja rodziny nie zakończyła się na represjach i narodzinach dziecka, prawdziwa tragedia miała dopiero nadejść. Tego samego
dnia, gdy rankiem na świat przyszła Đurđica, po południu starsza z dziewczynek zaczęła się dusić. Wezwany do Bosiljki lekarz odmówił pomocy rodzinie wroga narodu. Wieczorem dziewczynka zmarła. Đurđica wyjawia, że ten jeden dzień, będący następstwem
aresztowania ojca, w którym ona rodzi się, a siostra umiera, odcisnął trwałe piętno na jej
osobie oraz zaciążył na całym jej życiu i relacjach z innymi ludźmi. Traumatyczne wydarzenia z tamtego dnia zadecydowały o tym, że była osobą zawsze wycofaną, której towarzyszyło poczucie, że istnieje kosztem życia Bosiljki, że jej obecność jest wartością naddaną, więc zbyteczną28. To uczucie praktycznie nigdy jej nie opuściło, nawet wtedy, gdy
ojciec po czteroletniej nieobecności, schorowany, kulejący, bez zębów wrócił do domu.
Dopiero wówczas dowiedział się, że Bosiljka nie żyje i poznał Đurđicę. Jednak piekło
obozów nie kończyło się wraz z ich opuszczeniem. Na wolności byłych więźniów spotykały nowe trudności – byli pozbawieni praw obywatelskich, poddani społecznemu
26
27
28
U. Kozioł, Łuskanie grochu, [w:] tejże, W rytmie korzeni, Wrocław 1962, s. 28.
D. Marković, Josip Broz…, s. 183.
Podjęty w tym miejscu problem śmierci starszej siostry i jej wpływu na życie Đurđicy niesie w sobie
interesujący potencjał interpretacyjny, który można by analizować w perspektywie teorii psychoanalitycznych. Temat ten wykracza jednak poza ramy niniejszego tekstu i zasługuje na rozważania w obrębie osobnego studium.
Politeja 2(47)/2017
Obóz „Goli otok” w relacji międzypokoleniowej
153
ostracyzmowi, nie mogli znaleźć pracy29. Rodzina skupiła się więc na tym, by przeżyć
trudny czas, głęboko skrywając pragnienie bliskiej relacji. Ojciec, jak wspomina Đurđica, całkowicie zmienił się po powrocie, małżeństwo rodziców nie było już takie samo.
Sugeruje, że być może ojciec miał nawet romanse, zachowywał się tak, jak gdyby chciał
nadrobić stracony czas. Nie podejmuje jednak głębiej wątku problemów swoich rodziców. Zmiana pozwalająca zagoić dawne rany przyszła po wielu latach, wraz z narodzinami wnuczek. Đurđica rozwiodła się i pomoc ze strony dziadków okazała się bezcenna,
rodzinie ponownie udało się zbliżyć.
Następną bohaterką dokumentu, z którą rozmawia reżyserka, jest jej o pięć lat starsza siostra Lenka. Lenka, która tak samo jak matka – by odzyskać spokój – wyprowadziła się z Zagrzebia, ale do miejscowości Jovići, zapytana o dziadka zgadza się z Tihą,
że dzieciństwo było cudownym czasem. Dodaje jednak, że nie był to okres pozbawiony
ciemnych stron. Szczególnie mocno w jej pamięci zapisały się noce spędzone u dziadków, gdy słychać było krzyki dziadka przez sen. Lenka mówi w tym miejscu o pewnym
niezwerbalizowanym lęku, stłumionej agresji, które zawsze były obecne w codziennym
życiu rodziny. W trakcie rozmowy zostaje wyartykułowane kolejne doświadczenie,
które autorka dokumentu prezentuje jako pewną konsekwencję obozowej przeszłości
dziadka. Już w trakcie wywiadu z matką Tiha zwróciła uwagę, że wszystkie dzieci znanych jej byłych więźniów, tworzących wspomniany przeze mnie „krąg wujków i cioć”,
rozwiodły się. Reakcją mamy było milczenie. Okazuje się, że w przypadku sióstr Gudac to właśnie rozwód rodziców, a właściwie odejście i nieobecność ojca pozostawiły
szczególnie bolesny ślad w ich życiu. Przez lata ojciec był dla nich zaledwie gościem,
który zapominał o urodzinach, którego rola ograniczała się do rozmów o sztuce, ale
nie o łączącej go z dziećmi skomplikowanej relacji. Reżyserka podkreśla, że gdy ojciec
odszedł, dziadek stał się dla niej jeszcze bliższą i ważniejszą osobą. Postać ojca, żyjącego
dziś w Opatiji, pojawia się nawet na chwilę w filmie. Tiha przeprowadza również z nim
rozmowę na temat dziadka. Rekonstruuje w dokumencie swoją podróż na spotkanie
z tatą, odtwarza z nim znaną widzowi ze spotkania z matką symboliczną scenę pod
drzewem przedstawiającą ich pokrewieństwo. Ojciec wspomina, że miał świadomość,
iż dziadek był więźniem obozu Goli otok i że tamtejsze doświadczenia ujawniały się
w jego zachowaniu – między innymi w szczególnej wrażliwości na słowa (np. banda),
które bezpośrednio odwoływały do nomenklatury używanej w obozach30. Po odbytej
rozmowie ojciec żegna się z córką i odchodzi, zaś Tiha nie ukrywa w tej chwili emocji
i zaczyna płakać. Co ciekawe, ojciec reżyserki pojawia się w filmie również w innej formie, nie bezpośrednio – poprzez zdjęcia. Tiha przywołuje z pamięci fakt, że ojciec właściwie nigdy nie rozstawał się aparatem. W filmie to właśnie fotografie stanowią podstawę, integralną część dokumentu opowiadającego o przeszłości rodziny, wzbogacając
29
30
O problemach życia na wolności po opuszczeniu obozu zob. np. Ženski logor na Golom otoku. Ispovesti
kažnjenica i islednice, red. D. Simić, B. Trifunović, Beograd 1990, s. 70­‑71.
„Bandą” nazywano więźniów znajdujących się najniżej w hierarchii obozowej. Więźniów z „bandy”
należało bojkotować, co oznaczało absolutny zakaz jakiejkolwiek komunikacji z nimi. Dla „bandy”
były zarezerwowane najgorsze zadania, „banda” mogła spać wyłącznie na podłodze pod łóżkiem. Zob.
np. I. Banac, Sa Staljinom protiv Tita, Zagreb 1990, s. 236.
154
Katarzyna Taczyńska
Politeja 2(47)/2017
go w istotny sposób. Pamięć rodziny zostaje odbudowana za sprawą tych fotograficznych obrazów.
Przedstawioną powyżej wielowątkową, ale czytelną i uporządkowaną strukturę filmu uzupełnia jeszcze jeden, niezwykle ważny element – jest to cykl rozmów z bliskimi przyjaciółmi dziadka. Są nimi: „wujek” Pal (Alfred Pal, 1920­‑2010), „ciocia” Vera
(Vera Winter, 1923­‑2015) i „ciocia” Nevenka (Nevenka Anzulović, 1927­‑2016). Jak
przyznała Tiha K. Gudac, to właśnie moment, w którym dowiedziała się z lektury artykułu prasowego, że Alfred Pal31, Vera Winter i jej mąż Gabriel byli więźniami obozu Goli otok, bezpośrednio wpłynął na potrzebę poznania przeszłości najbliższych,
a z czasem również na pragnienie nakręcenia filmu32. Wśród rozmówczyń obecna jest
również Nevenka Anzulović, której mąż Ivo był bliskim przyjacielem dziadka Tihej.
Po aresztowaniu Marijana Fučkana mężczyzna odmówił składania zeznań przeciwko
przyjacielowi, przez co sam również trafił do obozu, a jego żona była prześladowana.
Ciocia Nevenka mieszkała w Novigradzie, do którego co roku dziadkowie z wnukami
wyjeżdżali na wczasy. Trzeba zauważyć, że dziś i Pal, i obie rozmówczynie już nie żyją.
Film Goli stanowi wyjątkowy zapis świadectwa bezpośrednich ofiar ówczesnego systemu jugosłowiańskiego, które w swoich wypowiedziach szczegółowo omawiają aresztowanie i realia życia obozowego. W czasie tych nagrań w sposób szczególny ujawnia
się umiejętność słuchania reżyserki, która tym samym realizuje jedno z najważniejszych założeń filmu dokumentalnego33. Ponadto dokument pokazuje, co zaświadczają
bohaterowie tej części, że również pomiędzy nimi, uczestnikami zdarzeń, panowało
milczenie na temat minionych traumatycznych doświadczeń. Wszyscy oni mieli świadomość, że łączy ich wspólna obozowa przeszłość, ale nie rozmawiali o niej. Film Goli,
jak się zdaje, dogłębniej niż wcześniejsze dokumenty filmowe, nawet jeśli nie analizuje,
to dotyka niezwykle delikatnej w tym kontekście problematyki kata i ofiary. Wszechobecna zmowa milczenia na temat obozowej przeszłości panowała na skutek strachu
o możliwą reakcję ze strony władz, ale również z powodu wstydu, jak akcentuje Vera
Winter, podkreślając, że wszyscy więźniowie byli zmuszeni do wymierzania kar swoim współtowarzyszom, a więc każdy z nich nosi w sobie wielki ciężar wyrządzonej
krzywdy.
Podsumowanie
Strategia autobiograficzna odgrywa nadrzędną rolę w filmie Goli. Perspektywa przyjęta w dokumencie została wyraźnie zbudowana wokół pozycji zajmowanej przez reżyserkę. Tiha K. Gudac na tle narracji historyczno­‑politycznej, prezentowanej przy
31
32
33
Warto wspomnieć, że Pal był również bohaterem innych filmów dokumentalnych opowiadających
o doświadczeniach obozu Goli otok: Goli otok – jedno svjedočenje Bogdana Žižicia z 1994 roku, Stra‑
hota Reinharda Grabhera i Franza Schwaighofera z 2009 roku, Goli otok Darka Bavoljaka z 2012 roku
oraz Gradimo novi svet Marka Kobe z 2012 roku.
Moja korespondencja z Tihą K. Gudac z 22 XII 2014.
J. Bławut, Bohater…, s. 9.
Politeja 2(47)/2017
Obóz „Goli otok” w relacji międzypokoleniowej
155
wykorzystaniu audiowizualnych materiałów archiwalnych, przedstawia własną rodzinę. Na jej przykładzie, a ściślej – spersonalizowanej historii swojego dziadka, opowiada o konsekwencjach fizycznych i psychicznych tortur, które miały wpływ na życie
zarówno jej rodziców, jak i ich dzieci, czyli również jej samej. Sześcioletni proces tworzenia filmu, na który składały się badania archiwalne, lektura opublikowanych świadectw innych byłych więźniów obozów dla kominformowców, był czasem różnych
odkryć zdarzeń z najbliższej przeszłości, w które autorka starała się wniknąć jak najgłębiej. Choć dokument nie wnosi nowych faktów do historii obozu Goli otok, to
w zupełnie nowy sposób traktuje ten temat. Jest to jedno z najbardziej przejmujących
świadectw filmowych, obrazujących problem traumy transgeneracyjnej, ale również
traumy w ogóle. Producent filmu, Nenad Puhovski, którego ojciec był więźniem obozu śmierci w Jasenovacu34, zwrócił uwagę na uniwersalny przekaz dokumentu35. Ku
takiej interpretacji kieruje nas również sama reżyserka, która zaznacza, że zwłaszcza
w regionie Bałkanów istnieje wiele rodzin, które ukrywają różnego rodzaju dramatyczne doświadczenia, swój symboliczny Goli otok36. Na zakończenie należy jednak
zaznaczyć, o czym też wprost mówi Tiha K. Gudac, że w rzeczywistości jej film – opowieść o rodzinnej traumie – trzeba odczytywać jako szczęśliwą historię, gdyż: Tylko
ktoś, komu udało się przezwyciężyć swoje nieszczęście, mógł stać się dobrym i troskliwym
dziadkiem i wpłynąć na swoją wnuczkę na tyle, aby ona pewnego dnia zechciała opowie‑
dzieć historię, której on nie mógł wypowiedzieć 37. Uznanie, z jakim przyjęto film, wydaje się potwierdzać, że w Chorwacji zrodziła się potrzeba podejmowania trudnych tematów z przeszłości i definiowania ich obecności w dyskursie publicznym. Film Goli,
odczytywany jako przykład kobiecej narracji osobistej, może stanowić cenny materiał
ilustrujący przemiany kulturowe w chorwackiej kinematografii, ale i zmiany sposobów
doświadczania przeszłości38.
34
35
36
37
38
Obóz w miejscowości Jasenovac działał w latach 1941­‑1945 i wraz z mniejszymi podobozami stanowił kompleks obozów (siedziba główna w Jasenovacu) utworzonych w Niezależnym Państwie Chorwackim, w którym władzę sprawowała podporządkowana III Rzeszy chorwacka faszystowska organizacja ustaszów. Podstawowe informacje o Jasenovacu odnaleźć można na stronie działającego dziś
w tym miejscu muzeum – Spomen područje Jasenovac [Miejsce Pamięci Jasenovac]), zob. www.jusp­
‑jasenovac.hr/Default.aspx?sid=5021, 25 II 2016. Więcej na temat historii obozu zob. N. Mataušić,
Jasenovac 1941­‑1945. Logor smrti i radni logor, Zagreb 2003; o przemianach dyskursu na temat obozu
oraz trudnościach z tym związanych zob. S. Goldstein, Jasenovac – tragika, mitomanija, istina, Zaprešić 2016.
R. Radosavljević, Goli otok još nosimo u sebi, „Вечерње Новости” 2015, 29 III, [online] http://www.
novosti.rs/vesti/kultura.71.html:540712­‑Tiha­‑Gudac­‑Goli­‑otok­‑jos­‑nosimo­‑u­‑sebi, 25 II 2016.
Ž. Godeč, Moja potraga za istinom o djedovom zatočeništvu na Golom otoku, „Jutarnji list” 2014, 2 IX,
[online] http://www.jutarnji.hr/tiha­‑k–gudac­‑moja­‑potraga­‑za­‑istinom­‑o­‑djedovom­‑zatocenistvu­
‑na­‑golom­‑otoku/1217117, 25 II 2016.
Samo netko tko je uspio prevladati svoju nesreću mogao je postati dobar i pažljiv deda i utjecati na svoju
unuku toliko da će ona jednog dana poželjeti ispričati priču koju on sam nije mogao. Tamże.
Na temat roli kulturowej kobiecych autobiografii zob. T. Czerska, Między autobiografią a opowieścią
rodzinną. Kobiece narracje osobiste w Polsce po 1944 roku w perspektywie historyczno­‑kulturowej, Szczecin 2011, Rozprawy i Studia – Uniwersytet Szczeciński, t. 809.
156
Katarzyna Taczyńska
Politeja 2(47)/2017
Bibliografia
Banac I., Sa Staljinom protiv Tita, Zagreb 1990, Plava biblioteka.
Bławut J., Bohater w filmie dokumentalnym, Łódź 2010, Warsztat Realizatora Filmowego i Tele‑
wizyjnego, z. 17.
Bulić V., Oko otoka, Beograd 2009.
Caplan P., Nie obwiniaj matki, przeł. D. Dowjat, Warszawa 2006.
Czerska T., Między autobiografią a opowieścią rodzinną. Kobiece narracje osobiste w Polsce po
1944 roku w perspektywie historyczno­‑kulturowej, Szczecin 2011, Rozprawy i Studia – Uni‑
wersytet Szczeciński, t. 809.
Domańska E., Mikrohistorie. Spotkania w międzyświatach, Poznań 2005, Czas i Myśl.
Dragović Soso J., ‘Spasioci nacije’. Intelektualna opozicija Srbije i oživljavanje nacionalizma, Beograd 2004.
Godeč Ž., Moja potraga za istinom o djedovom zatočeništvu na Golom otoku, „Jutarnji list”
2014, 2 IX, [online] http://www.jutarnji.hr/tiha­‑k–gudac­‑moja­‑potraga­‑za­‑istinom­‑o­
‑djedovom­‑zatocenistvu­‑na­‑golom­‑otoku/1217117.
Goldstein S., Jasenovac – tragika, mitomanija, istina, Zaprešić 2016.
Gruenwald O., Yugoslav Camp Literature. Rediscovering the Ghost of a Nation’s Past­‑Present­
‑Future, „Slavic Review” 1987, Vol. 46, nr 3­‑4, [online] https://doi.org/10.2307/2498101.
Hirsch M., Family Frames. Photography, Narrative and Postmemory, Cambridge 1997.
Irigaray L., Ciało w ciało z matką, przeł. A. Araszkiewicz, Kraków 2000, Kobieta, Kultura, Kry‑
tyka.
Jezernik B., Naga Wyspa. Gułag Tity, przeł. J. Pomorska, J. Sławińska, Wołowiec 2013, Historia.
Kersten­‑Matwin O., Córki i matki. 9 składników serdeczności, Warszawa 2014.
Kosić I., Goli otok. Najveći Titov konclogor, Zagreb 2009.
Kozioł U., Łuskanie grochu, [w:] U. Kozioł, W rytmie korzeni, Wrocław 1962.
Książek­‑Konicka H., Semiotyka i film, Wrocław 1980, Studia z Teorii Filmu i Telewizji, 8.
Lebl Ž., Ljubičica bela. Vic dug dve i po godine, Gornji Milanovac 1990.
Ligęza W., Monolog doświadczenia, „Akcent” 2006, nr 4, [online] http://akcentpismo.pl/pliki/
nr4.06/ligeza.html.
Marković D., Istina o Golom otoku, Beograd 1987.
Marković D., Josip Broz i Goli otok, Beograd 1990.
Mataušić N., Jasenovac 1941­‑1945. Logor smrti i radni logor, Zagreb 2003.
Myśliwski W., Traktat o łuskaniu fasoli, Kraków 2007.
Petranović B., Istorija Jugoslavije 1918–1988, t. 3: Socijalistička Jugoslavija 1945­‑1988, Beograd
1988.
Radosavljević R., Goli otok još nosimo u sebi, „Вечерње Новости” 2015, 29 III, [online] http://
www.novosti.rs/vesti/kultura.71.html:540712­‑Tiha­‑Gudac­‑Goli­‑otok­‑jos­‑nosimo­‑u­‑sebi.
Spomen područje Jasenovac, [online] www.jusp­‑jasenovac.hr/Default.aspx?sid=5021.
Taczyńska K., „Dowcip trwający dwa i pół roku”. Obraz Nagiej Wyspy w serbskim dyskursie lite‑
rackim i historycznym końca XX i początku XXI wieku, Warszawa–Bellerive­‑sur­‑Allier 2016,
Colloquia Balkanica, 5.
Politeja 2(47)/2017
Obóz „Goli otok” w relacji międzypokoleniowej
157
Taczyńska K., Goli otok – obraz obozu w chorwackich dokumentach filmowych, [w:] Republika
Chorwacji. Polityka wewnętrzna i międzynarodowa, red. A. Jagiełło­‑Szostak, Wrocław 2014.
Taczyńska K., Odzyskać przeszłość – obóz Goli otok w relacjach kobiet. Przypadek Milki Žici‑
ny, [w:] Postkolonializm – tożsamość – gender. Europa Środkowa, Wschodnia i Południowo­
‑Wschodnia, red. A. Matusiak, Wrocław 2014, Miscellanea Posttotalitariana Wratislavien‑
sia, t. 2.
Taczyńska K., Pamięć o obozie Goli otok w serbskich dokumentach filmowych, [w:] Symbole wła‑
dzy – władza symboli, red. M. Dyras, B. Suchoń­‑Chmiel, T. Kwoka, Kraków 2014.
Taczyńska K., Problemy z jugosłowiańską pamięcią [Božidar Jezernik, Naga Wyspa. Gułag Tity],
„Znak” 2013, nr 698­‑699.
Taczyńska K., Дискурс о логору Голи оток – женска перспектива, „Књиженство” 2014, nr 4,
[online] http://www.knjizenstvo.rs/magazine.php?text=130.
Ženski logor na Golom otoku. Ispovesti kažnjenica i islednice, red. D. Simić, B. Trifunović, Beo­
grad 1990.
Dr Katarzyna TACZYŃSKA – w 2014 roku obroniła pracę doktorską pod tytułem Obraz Goli otok w serbskim dyskursie literackim i historycznym końca XX i począt‑
ku XXI wieku. Adiunkt w Instytucie Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu im. Adama
Mickiewicza w Poznaniu – stażysta podoktorski pod opieką prof. Magdaleny Koch
przy realizacji projektu Pamięć (o) przemocy. Kulturowa historia kobiet w serbskim
i chorwackim dyskursie historycznym i literackim w XX wieku (Fuga 4, nr 2015/16/S/
HS2/00092). Wykonawczyni w grancie Pracownia Badań nad Pamięcią Zbiorową
w Postkomunistycznej Europie na UMK w Toruniu (kierownik dr Rigels Halili, Sonata
2, nr 2011/03/D/HS2/06170). Współredaktorka serii Poznać Bałkany. Jej zainteresowania naukowe skupiają się na dyskursie literackim dotyczącym jugosłowiańskich obozów politycznych, pamięci zbiorowej (p)o komunizmie oraz współczesnej literaturze
serbskiej, szczególnie kobiecej. Odbyła staże badawcze i stypendia w: Serbii, Chorwacji, Słowenii, Rumunii.
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.12
Janina Hajduk­‑Nijakowska
Uniwersytet Opolski
[email protected]
Rodzinna postpamięć Ślązaków
Abstract
Family Postmemory of the People of Silesia
The author suggests a possible use of postmemory to analyse the contemporary
family memory of the people of Silesia. Their memoirs about WW2 (such as
working for the Wehrmacht, the Red Army invading Silesia, working in labour
camps, nationality verification, displacements to Germany, and deportations to
Siberia) bear signs of latent memory which is rarely revealed even to the next of
kin. Present mainly within the family circle, within the local society, and among
friends, these memoirs integrated Silesians and made them a unique community
that considers itself a stigmatized minority. This contributed to mythologizing
and stereotyping the whole memory. The family memory of the past events, full
of emotions and understatements, often contradicting the official version of history, has been developed by children and grandchildren who tried to learn about
it and understand it. As a result of political changes that occurred in Poland after
1989 – which triggered a slow process of memory democratisation and incorporation of Silesians’ memoirs into the official history – new academic papers,
memoirs, and documentaries were released. This process inspired the second
and the third generations of Silesians to share ‘family myths and legends’.
Keywords: postmemory, family memory, latent memory of Silesians, world
war II
Słowa kluczowe: postpamięć, pamięć rodzinna, pamięć utajniona Ślązaków,
II wojna światowa
160
Janina Hajduk­‑Nijakowska
Politeja 2(47)/2017
P
amięć rodzinna Ślązaków o traumatycznych wydarzeniach związanych z II wojną światową, pełna emocji i niedomówień, często sprzeczna z oficjalną wersją
historii, kultywowana jest współcześnie głównie przez dzieci i wnuki, które starają
się ją poznać i zrozumieć. Zarejestrowanie opowieści o minionych wydarzeniach jest
ciągle utrudnione, najważniejsze jest bowiem zaufanie do rozmówcy, ale też jego deklaracja, że tego, co usłyszał, nikomu nie ujawni. Dużą pomoc uzyskałam ze strony
studentów, którzy przeprowadzili wywiady, głównie z babciami i ojcami na temat
losów dziadków, często znanego tylko z fotografii, co zresztą zaowocowało pracami
dyplomowymi. Równolegle gromadzone przeze mnie od 1995 roku wywiady i dokumenty, wzbogacone pracami historyków i dokumentami filmowymi, dowiodły,
że do analizy współczesnej pamięci rodzinnej Ślązaków, „przepracowującej” traumatyczne doświadczenia rodziców i dziadków, przydatna jest kategoria postpamięci,
którą w kontekście pamięci o Holokauście wprowadziła do nauki Marianne Hirsch.
Doprecyzowała ją następująco: postpamięć od pamięci odróżnia pokoleniowy dystans,
a od historii głęboka osobista więź. Postpamięć jest silną i bardzo szczególną formą pa‑
mięci właśnie dlatego, że jej relacja wobec przedmiotu czy źródła jest zapośredniczona
nie poprzez wspomnienie, ale wyobraźnię i twórczość. […] Postpamięć charakteryzu‑
je doświadczenie tych, którzy dorastali w środowisku zdominowanym przez narracje
wywodzące się sprzed ich narodzin [wszystkie podkr. J. H.­‑N.]. Hirsch zdawała sobie
zatem sprawę z możliwości wykorzystania tej kategorii w znacznie szerszym zakresie,
co zresztą wprost wyartykułowała: Wypracowałam tę koncepcję w odniesieniu do dzie‑
ci ocalonych z Zagłady, ale uważam, że może ona również posłużyć do mówienia o pa‑
mięci drugiego pokolenia, która dotyczy innych kulturowych czy zbiorowych wydarzeń
i doświadczeń traumatycznych1.
Sama koncepcja postpamięci w rozumieniu nadanym jej przez Marianne Hirsch
może znacząco wspomóc również antropologiczną analizę rodzinnych narracji związanych z traumatycznymi wydarzeniami z przeszłości. Oczywiście odnoszenie wspomnień do zdarzeń rozgrywających się „przed urodzeniem” dzieci traktuję umownie,
wszak nawet „zarejestrowany” w pamięci obraz wymagał z czasem dointerpretowania
(skontekstualizowania) przez dorosłych. Co więcej, obraz minionych wydarzeń może
ulegać nie tylko procesowi mitologizacji i stereotypizacji, ale również przekształceniom
spowodowanym względami ideologicznymi, ponieważ istotą pamięci funkcjonującej
w bezpośrednim (potocznym) przekazie jest zawsze wpisywanie jej w emocjonalnie
przeżywaną teraźniejszość.
Katarzyna Kaniowska, kontynuująca badania nad postpamięcią, uważa, że Empa‑
tia i poczucie zobowiązania, nierozerwalnie związane z powstaniem i funkcjonowaniem
postpamięci, sprawiają, że narracja pamięci tego rodzaju nasycona jest silnie zsubiektywi‑
zowanymi treściami i stanowi próbę przedstawienia nieprzedstawialnego. Język takiej
narracji jest po części zapożyczony, a po części własny. Wszystko to sprawia, że narracje
1
M. Hirsch, Żałoba i postpamięć, przeł. K. Bojarska, [w:] Teoria wiedzy o przeszłości na tle współczesnej
humanistyki. Antologia, red. E. Domańska, Poznań 2010, s. 254­‑255.
Politeja 2(47)/2017
Rodzinna postpamięć Ślązaków
161
postpamięci tworzą teksty wymagające szczególnego typu egzegezy i interpretacji2. Dotarcie do „przeszłych światów” jest, zdaniem Kaniowskiej, metodologicznym wyzwaniem,
albowiem dialog badacza z badanym jest dialogiem szczególnym, bo uczestniczy w nim
jeszcze jakiś trzeci podmiot. Dialog ten wytwarza narrację osobliwą – tworzy ją narracja
badanego, która w tym przypadku jest też narracją, jaką zapamiętał i przejął on ze swego
dialogu z kimś sobie bliskim, i narracja, która staje się antropologiczną narracją, mają‑
cą za zadanie oddać treści, przebieg i sens tej rozmowy, tego spotkania. […] Antropologia
odwołująca się do postpamięci wytwarza zatem narrację w istocie wielogłosową, łączącą
w jedno doświadczenie i refleksję o tym doświadczeniu różnych podmiotów3.
Moim zdaniem spotyka się w tym miejscu antropologia z folklorystyką, wedle której
zawsze jednostkowa wypowiedź zdeterminowana jest przez szeroko postrzegany kontekst
kulturowy, a zwłaszcza wszelkie opowieści wspomnieniowe (historie opowiadane), które nie tylko są esencją tego, co grupa wie na dany temat, ale powstają w efekcie twórczej
kreacji wyobraźni i tradycji narratorskiej. Folklorystyczne metody analizy wypowiedzi,
które koncentrują uwagę na procesie funkcjonowania opowieści w bezpośrednim obiegu
i analizują zmiany zachodzące w przekazie międzypokoleniowym, sprzyjają pogłębionej
interpretacji narracji wspomnieniowych funkcjonujących w śląskich rodzinach. W procesie tym – jak to stwierdziła Eva Hoffman – ci, którzy prze­żyli wprowadzają w przestrzeń
rodziny czy kręgu najbliższych nie tyle „wspomnienia”, ile raczej „emanacje” w „chaosie emo‑
cji”, a na dowód przywołuje własną refleksję: U mnie w domu, jak w wielu innych przeszłość
dawała o sobie znać odgłosami koszmarów, idiomami westchnień i chorób, łez i dojmującego
bólu jako spuścizny wilgotnego poddasza i warunków, w których moi rodzice przeżyli w ukry‑
ciu4. Siłą rzeczy emocjonalność wypowiedzi musi wybijać się na plan pierwszy.
Kategoria rodzinnej postpamięci bez wątpienia ułatwia analizę relacji zachodzących
pomiędzy dziećmi, rodzicami a dziadkami, kiedy narracyjne obrazy dostarczane przez
starsze pokolenia są na tyle mocne i trwałe, że wyznaczają współcześnie emocje i sposób
rozumienia oraz przeżywania minionych zdarzeń, co bez wątpienia determinuje tożsamość rodzinnej i lokalnej wspólnoty. Życie rodzinne, nawet w jego najbardziej intymnych momentach, nie jest wolne od wpływu pamięci zbiorowej, ukształtowanej przez
publiczne, pokoleniowe struktury wyobraźni i projekcji oraz wspólne archiwum historii i obrazów, nadające kształt transferowi indywidualnych i rodzinnych wspomnień5, co
zdaniem Marianne Hirsch uzasadnia także wyjątkowy wymiar fotografii jako medium
determinującego kulturową pracę postpamięci6.
2
3
4
5
6
K. Kaniowska, Postpamięć, [w:] Modi memorandi. Leksykon kultury pamięci, red. M. Saryusz­‑Wolska,
R. Traba, Warszawa 2014, s. 392.
Taż, Postpamięć indywidualna – postpamięć zbiorowa jako kategorie poznania w antropologii, [w:]
Pamięć i polityka historyczna. Doświadczenia Polski i jej sąsiadów, red. M. Nowinowski, J. Pomorski,
R. Stobiecki, Łódź 2008, s. 73.
E. Hoffman, After Such Knowledge. Memory, History and the Legacy of Holocaust, New York 2004,
s. 9­‑10, cyt. za: M. Hirsch, Pokolenie postpamięci, przeł. M. Borowski, M. Sugiera, „Didaskalia. Gazeta
Teatralna” 2011, nr 105, s. 31.
M. Hirsch, Pokolenie postpamięci, s. 31.
Por. taż, Żałoba i postpamięć.
162
Janina Hajduk­‑Nijakowska
Politeja 2(47)/2017
Rodzina jako wspólnota pamięci
Analiza opowieści wspomnieniowych funkcjonujących w przekazie rodzinnym nie
tylko służy interpretacji pamięci rodzinnej, ale przede wszystkim ujawnia sposób rozumienia i interpretowania świata oraz najbliższego otoczenia przez lokalną zbiorowość, ponieważ wspomnienia „wypowiedziane” wchodzą w sferę relacji społecznych.
Relacje pomiędzy rodziną a najbliższą lokalną społecznością podlegają różnorakim
uwarunkowaniom, ale jak słusznie zauważył Paul Ricoeur, podejmując dyskusję
z Halbwachsowskim sposobem rozumienia powiązań zachodzących pomiędzy pamięcią indywidualną a zbiorową i podważając ich biegunowe przeciwieństwo – istnieje jeszcze jedna kategoria wyznaczająca odrębny rodzaj pamięci – kategoria bliskiego. Jest to płaszczyzna stosunków z bliskimi, której wolno nam przypisać zupełnie
odrębny rodzaj pamięci. Bliscy – ludzie, którzy są dla nas ważni i dla których my jeste‑
śmy ważni – zajmują swoje miejsce na zróżnicowanej skali odrębności w relacjach mię‑
dzy sobą a innymi. […] Bliscy to bliźni, inni uprzywilejowani7. Wybór owych bliskich,
do których kierowane są wspomnienia, wyznacza zatem grupę „uprzywilejowaną”, zasługującą na szczerość, grupę identyfikującą się ze wspólnotowymi wspomnieniami,
tworzącą wspólnotę pamięci.
Przywołajmy definicję wspólnoty pamięci sformułowaną przez socjologa Lecha Nijakowskiego: Jest to agregat osób (niekoniecznie grupa), które łączy określone doświad‑
czenie biograficzne, nie zawsze o charakterze traumatycznym, oraz ich potomków, którzy
przejęli pamięć rodzinną. […] Wspólnota pamięci obejmuje jednak kilka pokoleń – nie
tylko pokolenie doświadczone formacyjnym wydarzeniem, ale i potomków kultywujących
(w jakimś stopniu) pamięć o zdarzeniu. Oprócz osób tworzących „rdzeń” wspólnoty pamięci, często połączonych więzami rodzinnymi i regionalnymi, należy włączyć do wspól‑
noty wszystkie te osoby, które utożsamiają się z wyróżnionym wydarzeniem formacyjnym,
nawet jeśli nie mają w rodzinie osoby uczestniczącej w opisywanych wydarzeniach. […]
W sprzyjającej sytuacji społecznej wspólnota pamięci się rozrasta; w niesprzyjającej – zawę‑
ża do „rdzenia”. […] Wspólnoty pamięci należy zatem wyróżniać, uwzględniając „współ‑
czynnik humanistyczny” – to jak ludzie postrzegają, kategoryzują, opisują i interpretują
przeszłe wydarzenia8. Tym samym wspólnota pamięci jest przede wszystkim wspólnotą
skonstruowaną w wyniku społecznego procesu symbolizacji, który rozwija się wokół uczest‑
ników i świadków formacyjnego zdarzenia9.
Szczególnej rangi w kształtowaniu tożsamości – i na to chcę zwrócić uwagę – nabiera pamięć rodzinna wówczas, gdy znajduje się w ostrej sprzeczności z pamięcią oficjalną, instytucjonalną, państwową. W takiej sytuacji rodzinne opowieści wspomnieniowe
7
8
9
P. Ricoeur, Pamięć, historia, zapomnienie, przeł. J. Margański, Kraków 2006, s. 173, Horyzonty Nowo‑
czesności, t. 54.
L.M. Nijakowski, Regionalne zróżnicowanie pamięci o II wojnie światowej, [w:] Między codziennością
a wielką historią. Druga wojna światowa w pamięci zbiorowej społeczeństwa polskiego, red. P. Kwiatkowski i in., Gdańsk–Warszawa 2010, s. 207 (podkreśl. J. H.­‑N.).
Tamże, s. 208.
Politeja 2(47)/2017
Rodzinna postpamięć Ślązaków
163
mają znamiona pamięci utajnionej10, czyli pamięci z różnych przyczyn nieujawnianej
obcym, przekazywanej (kultywowanej) głównie w tradycji rodzinnej, lokalnej, wśród
zaufanych, wśród bliskich (swoich). Jest to często pamięć niedostępna dla obcych, którzy postrzegani są jako osoby stanowiące realne zagrożenie. Pamięć utajniona stanowi
chyba najsilniejszy czynnik integrujący grupę, nadający jej poczucie własnej wspólnotowej wyjątkowości oraz decydujący o postrzeganiu siebie jako mniejszości stygmatyzowanej, co sprzyja procesowi jej mityzacji i stereotypizacji.
Bez wątpienia Ślązacy charakteryzują się tak rozumianą wspólnotą pamięci, której
znaczna część przez lata „zawężała się”, koncentrując się wokół „rdzenia” wspólnoty, i miała tym samym (a często jeszcze ma) charakter pamięci utajnionej, w której wzrastały kolejne pokolenia. II wojna światowa przyniosła mieszkańcom Górnego Śląska doświadczenia
tak dalece różniące się od doświadczeń Polaków żyjących pod okupacją niemiecką i sowiecką, że pamięć Ślązaków o tamtych latach do dzisiaj wpływa na rozdarcie współczesnej
pamięci zbiorowej11. Ponadto oficjalna i urzędowa pamięć przez lata blokowała próby
ujawniania i nagłaśniania śląskich narracji. W poczuciu odtrącenia, krzywdy i braku zrozumienia kultywowano zatem pamięć rodzinną, współtworzącą lokalną (regionalną) pamięć potoczną o śląskiej martyrologii, co w sposób istotny wpływało na przemodelowanie systemu wyobrażeń o przeszłości – a nadto – wzmagało emocjonalne poczucie braku
akceptacji przez współczesne społeczeństwo polskie (nie rozumieją nas, za nic nas mają).
Postawę taką potwierdziły także badania Mariana Gerlicha nad tzw. śląską krzywdą w pamięci zbiorowej, będącą dla niego przejawem zbiorowego poczucia poniżenia12. Dowodzi
on, iż lokalna zbiorowość regionalna była i jest ustawicznie spychana na pozycje społecznie
peryferyjne; jest oszukiwana, manipulowana, wykorzystywana, a przestrzeń zamieszkania
jest poddawana – jak się to niekiedy określa – „kolonialnej” eksploatacji13.
Traumatyczne wspomnienia w rodzinnej
postpamięci Ślązaków
Wspólnota pamięci Ślązaków, zróżnicowana lokalnie, koncentruje się przede wszystkim wokół najbardziej traumatycznych wydarzeń XX wieku związanych z II wojną światową. Dzisiaj, gdy już niewielu jest świadków tamtych wydarzeń, narracje
10
11
12
13
Zob. J. Hajduk­‑Nijakowska, Pamięć utajniona. Funkcjonowanie narracji o śląskiej martyrologii, [w:]
Pamięć jako kategoria rzeczywistości kulturowej, red. J. Adamowski, M. Wójcicka, Lublin 2012, s. 225­
‑235, Tradycja dla Współczesności, t. 6.
Więcej na ten temat: L.M. Nijakowski, Regionalne zróżnicowanie pamięci…
Por. M.G. Gerlich, „Śląska krzywda” – przejaw zbiorowego poczucia poniżenia wśród górnośląskiej lud‑
ności rodzimej (okres międzywojnia), „Etnografia Polska” 1994, Vol. 38, z. 1­‑2, s. 5­‑24.
Tenże, „My prawdziwi Górnoślązacy…”. Studium etnologiczne, Warszawa 2010, s. 113, Studia Ethnolo‑
gica – Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego. Dalej, konkretyzując
wypowiedzi rozmówców, którzy są przekonani, że krzywdy zadawane były przez „obcych”, przywołuje
sformułowania z ich wypowiedzi: Nieposzanowanie, wyzysk, „kopanie nas po dupie”, „trzymanie w cu‑
glach, jak ludzi drugiej kategorii”, ale też rabunkowa kolonialna eksploatacja ziemi […] Zawsze gorsi, za‑
wsze wykorzystywani, „cyganieni” [okłamywani] przez wszystkich. Tamże, s. 116.
164
Janina Hajduk­‑Nijakowska
Politeja 2(47)/2017
wspomnieniowe przedstawicieli drugiego, a nawet trzeciego pokolenia Ślązaków, dbających o zachowanie pamięci o losach dziadków lub ojców, ujawniają mechanizm funkcjonowania rodzinnej postpamięci.
Najwięcej kontrowersji w odbiorze społecznym wywołuje fakt służby wojskowej
Ślązaków w Wehrmachcie. Antropolożka Grażyna Kubica, Ślązaczka Cieszyńska, jak
sama siebie przedstawia, zwróciła uwagę na znaczącą rolę przemilczeń, czyli świadomego zatajania określonych faktów i wydarzeń w kontaktach z obcymi, z nie­‑Ślązakami.
Korzystając z ustaleń teoretycznych Edwina Ardenera, który przemilczenia wiąże
z „niewyartykułowaniem” grup mniejszościowych, Kubica uznaje Ślązaków za tzw. grupę niemych (muted group), która nie ma możliwości zaistnienia w sferze publicznej,
ponieważ panuje w niej „przemoc symboliczna” (koncepcja Pierre’a Bourdieu14). Dla
zobrazowania tej tezy antropolożka przywołała między innymi przemilczenia dotyczące służby Ślązaków w Wehrmachcie w czasie II wojny światowej, zwierzając się czytelnikom: Moje babcie pod naciskiem okoliczności przyjęły Volkslistę. Synowie zostali powołani
do Wehrmachtu. Dotyczyło to także innych krewnych. Gdy byłam dzieckiem, ukrywano
przede mną niektóre szczegóły wojennej historii mojej rodziny15.
Włączanie w sferę publiczną wydarzeń związanych ze służbą Ślązaków w Wehrmachcie nie było, a często i nadal nie jest łatwe. Współcześnie, na co zwraca uwagę
Sebastian Rosenbaum, najbardziej wyrazistym nurtem prezentacji zagadnienia stało się
odwoływanie do perspektywy indywidualnej, prywatnej osób dotkniętych służbą w Wehr‑
machcie, dokonywane pod hasłem neutralnego opisywania żołnierskich losów w ich ludz‑
kim wymiarze, zwykle jako tragedii z negatywnym zakończeniem (śmiercią na polu walki,
w niewoli, względnie zaginięciem na froncie)16. Słowami tymi poprzedził autor publikację niezwykle ciekawych prywatnych listów Józefa Smyczka, 26­‑letniego wówczas
żołnierza Wehrmachtu, pisanych po polsku do żony Adelajdy od stycznia do września
1944 roku. Autor listów nigdy nie wrócił do domu, a jego listy przekazał do Instytutu
Pamięci Narodowej w Katowicach syn Walter Smyczek, który znał ojca tylko z tej korespondencji.
Piotr Tadeusz Kwiatkowski, analizując „zakłócenia” rodzinnej pamięci, szukając
przyczyn milczenia o przeszłości, stwierdził między innymi, iż mogą być one wynikiem milczenia świadków minionych wydarzeń (milczenie ofiar przemocy, blokada
psychiczna będąca wynikiem traumy), ale także milczenia, które może wynikać z poczucia zagrożenia ze strony innych: władzy lub otoczenia społecznego. […] Obawa przed
represjami często miała związek ze złożonością relacji polsko­‑niemieckich. […] Przyczyną
obaw były (lub nadal są) nie tylko działania władzy, lecz również opinia publiczna17, na
ogół nietolerancyjna wobec odmiennych losów rodzinnych i odmiennych tożsamości.
14
15
16
17
P. Bourdieu, Męska dominacja, przeł. L. Kopciewicz, Warszawa 2004, Biblioteka Myśli Socjologicznej, 1.
G. Kubica­‑Heller, Milczenie i dominacja. Przemilczenia międzykulturowe w perspektywie socjologicznej
i antropologicznej, [w:] Przemilczenia w relacjach międzykulturowych, red. J. Goszczyńska, G. Szwat­
‑Gyłybowa, Warszawa 2008, s. 100, Kultura na Pograniczach, 5.
S. Rosenbaum, Wstęp, [w:] J. Smyczek, Listy z Wehrmachtu, oprac. S. Rosenbaum, Katowice 2009, s. 7.
P.T. Kwiatkowski, Pamięć zbiorowa społeczeństwa polskiego w okresie transformacji, Warszawa 2008,
s. 215, Współczesne Społeczeństwo Polskie Wobec Przeszłości, t. 2.
Politeja 2(47)/2017
Rodzinna postpamięć Ślązaków
165
Z tych przyczyn zapewne wynikają wspomniane już wyżej kłopoty z prowadzeniem badań wśród Ślązaków, którzy, czego doświadczyła Maria Szmeja, przejawiają niechęć […]
do wtajemniczania obcych ludzi w swoje sprawy rodzinne18.
Po 1990 roku ważną rolę w ujawnianiu tragicznych wydarzeń z przeszłości, obok
naukowców, odgrywają także dziennikarze i publicyści, rejestrując narracje rodzinne
Ślązaków, wzbogacając tym samym ich postpamięć. W reportażu Anny Dudzińskiej19
z 2008 roku Alojzy Lysko wspomina: Ojciec poszedł do wojska, kiedy ja miałem pięć ty‑
godni. Trochę się ojciec mną pocieszył, no, wiedział już, że ma dziecko i że to wszystko musi
zostawić, nie. W tym samym dniu z Bojszów wyjechało ponad stu chłopców. I cały 42 rok
brali, do Wehrmachtu, do koszar. Zawsze mama pisała w liście do taty: Wiesz, bierą dalej.
Już ni ma chopów w Bojszowach, zostały ino dziadki. – Nie mówiło się, że był w niemiec‑
kim czy takim mundurze. Wiem tylko, takich pytań ja wtedy nie rozumiałem.
Przez lata dobijał się Lysko o prawa dla Ślązaków, konsekwentnie walczył o pamięć
Ślązaków z Wehrmachtu20. Dzięki jego aktywności Mariusz Malinowski zrealizował
film dokumentalny pt. Dzieci Wehrmachtu, wyemitowany 14 stycznia 2010 roku na
kanale Discovery Historia. Relacjonując to wydarzenie, Aleksandra Klich napisała:
Fakt udziału kilkuset tysięcy (mówi się nawet o pół miliona) Polaków, Ślązaków, Pomo‑
rzan, mieszkańców Łodzi w II wojnie światowej po stronie niemieckiej, był i jest takim
właśnie demonem. Straszył wielokrotnie: tuż po wojnie (w obawie przed Rosjanami mat‑
ka Lyski schowała zdjęcia męża i dokumenty w słoiku zakopanym w gnoju), w czasach
PRL‑u (dzieci „tych z Wehrmachtu” były podejrzane narodowo, traktowane jak gorsi Po‑
lacy) i sławetnej IV RP, gdy „dziadek z Wehrmachtu” Donalda Tuska stał się biczem poli‑
tycznym w rękach PIS­‑u. Nic więc dziwnego, że do dziś to temat tabu, skrywany, wstydli‑
wie przemilczany21.
Alojzy Lysko nadal aktywnie współtworzy dokumentację związaną z losami Górnoślązaków, wykorzystuje głównie materiały rodzinne, wspomnienia, dzienniki, korespondencję frontową. Lysko, operujący pojęciem „legend rodzinnych”, odwołuje się do
kategorii pamięci rozumianej jako pamięć prywatna, nie tożsama z oficjalnym obrazem
historycznym wykreowanym w dobie PRL22 – podsumowuje Sebastian Rosenbaum, który gromadzi dokumentacje naukowe w katowickim IPN­‑ie.
Współcześnie znaczącą przestrzeń utajnionej śląskiej pamięci rodzinnej zajmują też
opowieści o wywózkach ludności cywilnej w głąb Rosji i na Sybir. Trudno dokładnie
18
19
20
21
22
M. Szmeja, Niemcy? Polacy? Ślązacy! Rodzimi mieszkańcy Opolszczyzny w świetle badań socjologicznych,
Kraków 2000, s. 19.
A. Dudzińska, Ja ojciec, ja syn, reportaż radiowy, [online] http://www.polskieradio.pl/8/196/
Artykul/168164,Podcast­‑Ja­‑ojciec­‑ja­‑syn­‑reportaz­‑Anny­‑Dudzinskiej, 10 III 2016.
A. Lysko, Losy Górnoślązaków przymusowo wcielonych do Wehrmachtu na podstawie listów, wspomnień
i dokumentów „Biuletyn IPN” 2004, nr 6­‑7. Profesor Ryszard Kaczmarek we wstępie do swej monografii dziękował Alojzemu Lysko za niestrudzone upowszechnianie wiedzy o żołnierzach w Wehrmachtu,
co było dla niego impulsem do powrotu do zagadnień II wojny światowej. Zob. R. Kaczmarek, Polacy
w Wehrmachcie, Kraków 2010, s. 25.
A. Klich, Został z nich maras, „Gazeta Wyborcza” 2010, 14 I.
S. Rosenbaum, Wstęp, s. 7.
166
Janina Hajduk­‑Nijakowska
Politeja 2(47)/2017
ustalić, ilu mężczyzn deportowano do łagrów i obozów pracy przymusowej w ZSRR
jako darmową siłę roboczą, głównie dla kopalń i hut na terenie Zagłębia Donieckiego
(Donbas) i Naddnieprzańskiego Okręgu Przemysłowego na obszarze Ukrainy23, a ilu
z nich przeżyło, zwłaszcza że szczególnie mało jest informacji pochodzących z zachodniej części Górnego Śląska. Jak podaje Dariusz Węgrzyn, można jedynie stwierdzić, że
deportacji nie przeżyło 5090 osób, bo tyle, jak dotychczas, udało się ustalić nazwisk, w przy‑
padku których sądy wydały wyrok o uznanie za zmarłego24. Natomiast ci, którym udało
się przeżyć, mieli zdruzgotane zdrowie i często nie mogli podjąć już pracy. Skala zjawi‑
ska, liczba ofiar oraz olbrzymia trauma potęgowana faktem, że przez cały okres PRL z wia‑
domych względów był to temat tabu, powodują, że zjawisko to zajmuje poczesne miejsce
w świadomości mieszkańców Górnego Śląska. Jest to widoczne w dyskursie publicznym oraz
corocznych obchodach rocznicy tzw. Tragedii Górnośląskiej 25. Pamięć o mordach, wywózkach, gwałtach i rabunkach, prześladowaniach w pierwszych latach powojennych zapi‑
sana jest w kodzie historycznym rodzin śląskich jako przemilczany balast przeszłości 26.
Opowieści o losie deportowanych koncentrują się wokół kilku węzłów tematycznych: uwięzienie podstępne mężczyzn (często także kobiet) w obozach i wywiezienie
ich w nieznane (wielodniowa mordercza jazda w zatłoczonych bydlęcych wagonach),
cierpienie, bicie, mordercza praca, głód (ludzie się paśli jak bydło, trawę zbierali, gotowa‑
li w kociołkach i tak jedli27), śmierć w obozach represyjnych na terenie ZSRR. Sami po‑
krzywdzeni, jeśli udało im się wrócić z sowieckiego piekła, rzadko dzielili się swoimi prze‑
życiami. Zostali bowiem zobowiązani przez Rosjan do milczenia, a strach najczęściej był
silniejszy niż potrzeba podzielenia się własnym dramatem, nawet z najbliższymi28. Biskup
Jan Wieczorek, syn Ślązaka deportowanego do ZSRR, wspomina przed kamerą: Ci
zarejestrowani do wywózki stracili się, jak to się mówi na Śląsku, nie było ich […] powrót
taty był zaskakujący […] jako dzieci nie byliśmy wtajemniczeni, to my podsłuchaliśmy, jak
mama i tato rozmawiali na te tematy… to mama płakała i tato płakał. […] Gdy dorasta‑
łem, stawiałem ojcu pytania, był bardzo oszczędny, a gdy zaczął mówić, gdzie był, zaczy‑
nał płakać […] Ojciec się dopiero otworzył, gdy zostałem księdzem, ale zawsze zastrzegał:
nie mów tego na zewnątrz29.
Sytuację taką – analizowaną w innym kontekście sytuacyjnym, a mianowicie ostrego cenzurowania obrazu przeszłości przez władze, wywołującego obronne milczenie
23
24
25
26
27
28
29
D. Węgrzyn, Internowania i aresztowania…, s. 107.
Tamże, s. 143.
Tamże, s. 144.
A. Dziurok, Zbrodnie na Górnym Śląsku w roku 1945, [w:] Tragedia Górnośląska 1945. Konferencja,
Warszawa, 22 kwietnia 2015 r., red. G. Zielińska, Warszawa 2015, s. 10, Konferencja – Biuro Analiz
Sejmowych.
Szychta niewolników, [w:] Tragedia Górnośląska 1945, reż. i scenariusz A. Fudala, A. Turula, 2015, TC
17:35, [online] https://www.youtube.com/watch?v=kVLEdkqjq3A, 10 III 2016.
Zapomniane historie ludzkich dramatów. Losy mieszkańców Górnego Śląska w latach 1939­‑1956, red.
K. Banaś, A. Sznajder, Katowice 2003, s. 80, Materiały Edukacyjne – Komisja Ścigania Zbrodni prze‑
ciwko Narodowi Polskiemu, t. 1.
Ścieżka dźwiękowa filmu Tragedia Górnośląska 1945, TC 14:30, TV 37:59.
Politeja 2(47)/2017
Rodzinna postpamięć Ślązaków
167
żołnierzy podziemia lub Żydów – Joanna Tokarska­‑Bakir określa jako zmowę milczenia: W związku z tym, że zakaz artykulacji tożsamości był procesem bolesnym, w jej
trakcie lub po jej ustąpieniu pojawiły się liczne zmowy milczenia. Ich funkcją było zła‑
godzenie bólu i umożliwienie wspólnego życia ludziom głęboko podzielonym i wrogim30.
Tak rozumiana kategoria zmowy milczenia pomaga zinterpretować także sytuację
Ślązaków szukających możliwości pozostania na ojcowiźnie po zakończeniu II wojny
światowej.
Dopiero po 1989 roku przeżycia Górnoślązaków mogły być stopniowo odtajniane.
Proces ten można także zinterpretować jako swoistą „demokratyzację historii”, która
zdaniem Pierre’a Nory polega na dekolonizacji: wyłanianiu się najrozmaitszych form
pamięci mniejszości, dla których odzyskanie własnej przeszłości stanowi integralną część
afirmacji ich tożsamości31. Przede wszystkim, według francuskiego historyka, ważny jest
typ dekolonizacji, rozkwitający na gruzach dwudziestowiecznych reżimów totalitarnych
bądź komunistycznych32.
Przywołajmy na zakończenie jeszcze raz Marianne Hirsch: Celem pracy nad post‑
pamięcią jest przywrócenie i ponowne ukonkretnienie odległych struktur pamięci społecz‑
nej/narodowej i archiwalnej/kulturowej poprzez włączenie ich w indywidualne i rodzin‑
ne formy zapośredniczenia i artystycznego wyrazu o szerokim zasięgu. W ten sposób osoby
pośrednio jedynie związane emocjonalnie z przeszłością staną się częścią pokolenia postpa‑
mięci, która przetrwa dzięki temu nawet wówczas, kiedy wszyscy uczestnicy wydarzeń i ich
najbliższe rodziny już odejdą33.
Bibliografia
Bourdieu P., Męska dominacja, przeł. L. Kopciewicz, Warszawa 2004, Biblioteka Myśli Socjolo‑
gicznej, 1.
Deportacje Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku, red. A. Dziurok, A. Niedurny, Katowice
2004, Konferencje IPN, t. 20.
Dziurok A., Zbrodnie na Górnym Śląsku w roku 1945, [w:] Tragedia Górnośląska 1945. Konfe‑
rencja, Warszawa, 22 kwietnia 2015 r., red. G. Zielińska, Warszawa 2015, Konferencja – Biu‑
ro Analiz Sejmowych.
Gerlich M.G., „My prawdziwi Górnoślązacy…”. Studium etnologiczne, Warszawa 2010, Studia
Ethnologica – Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego.
Gerlich M.G., „Śląska krzywda” – przejaw zbiorowego poczucia poniżenia wśród górnośląskiej lud‑
ności rodzimej (okres międzywojnia), „Etnografia Polska” 1994, Vol. 38, z. 1­‑2.
30
31
32
33
J. Tokarska­‑Bakir, Jak wyjść ze zmowy milczenia. Nauki społeczne wobec stosunków polsko­‑żydowskich,
„Archiwum Etnograficzne Uniwersytetu Warszawskiego” 2010, [online], http://www.archiwumetnograficzne.edu.pl/downloads/polemika_z_sulkiem.pdf, 10 III 2016.
P. Nora, Czas pamięci, przeł. W. Dłuski, „Res Publica Nowa” 2001, nr 7, s. 41.
Tamże.
M. Hirsch, Pokolenie postpamięci, s. 31.
168
Janina Hajduk­‑Nijakowska
Politeja 2(47)/2017
Hajduk­‑Nijakowska J., Pamięć utajniona. Funkcjonowanie narracji o śląskiej martyrologii, [w:]
Pamięć jako kategoria rzeczywistości kulturowej, red. J. Adamowski, M. Wójcicka, Lublin
2012, Tradycja dla Współczesności, t. 6.
Hirsch M., Żałoba i postpamięć, przeł. K. Bojarska, [w:] Teoria wiedzy o przeszłości na tle współ‑
czesnej humanistyki. Antologia, red. E. Domańska, Poznań 2010.
Hirsch M., Pokolenie postpamięci, przeł. M. Borowski, M. Sugiera, „Didaskalia. Gazeta Teatralna” 2011, nr 105.
Kaczmarek R., Polacy w Wehrmachcie, Kraków 2010.
Kaniowska K., Postpamięć indywidualna – postpamięć zbiorowa jako kategorie poznania w antro‑
pologii, [w:] Pamięć i polityka historyczna. Doświadczenia Polski i jej sąsiadów, red. M. Nowinowski, J. Pomorski, R. Stobiecki, Łódź 2008.
Kaniowska K., Postpamięć, [w:] Modi memorandi. Leksykon kultury pamięci, red. M. Saryusz­
‑Wolska, R. Traba, Warszawa 2014.
Klich A., Został z nich maras, „Gazeta Wyborcza” 2010, 14 I.
Kubica­‑Heller G., Milczenie i dominacja. Przemilczenia międzykulturowe w perspektywie socjo‑
logicznej i antropologicznej, [w:] Przemilczenia w relacjach międzykulturowych, red. J. Goszczyńska, G. Szwat­‑Gyłybowa, Warszawa 2008, Kultura na Pograniczach, 5.
Kwiatkowski P.T., Pamięć zbiorowa społeczeństwa polskiego w okresie transformacji, Warszawa
2008, Współczesne Społeczeństwo Polskie Wobec Przeszłości, t. 2.
Lysko A., Losy Górnoślązaków przymusowo wcielonych do Wehrmachtu na podstawie listów, wspo‑
mnień i dokumentów, „Biuletyn IPN” 2004, nr 6­‑7.
Nijakowski L., Regionalne zróżnicowanie pamięci o II wojnie światowej, [w:] Między codzienno‑
ścią a wielką historią. Druga wojna światowa w pamięci zbiorowej społeczeństwa polskiego, red.
T. Kwiatkowski i in., Gdańsk–Warszawa 2010.
Nora P., Czas pamięci, przeł. W. Dłuski, „Res Publica Nowa” 2001, nr 7.
Nora P., Epoka upamiętniania, [w:] J. Żakowski, Rewanż pamięci, wstęp L. Kieres, Warszawa
2002, Stanowiska/Interpretacje, t. 18.
Ricoeur P., Pamięć, historia, zapomnienie, przeł. J. Margański, Kraków 2006, Horyzonty Nowo‑
czesności, t. 54.
Rosenbaum S., Wstęp, [w:] J. Smyczek, Listy z Wehrmachtu, oprac. S. Rosenbaum, Katowice
2009.
Szmeja M., Niemcy? Polacy? Ślązacy! Rodzimi mieszkańcy Opolszczyzny w świetle badań socjolo‑
gicznych, Kraków 2000.
Tokarska­‑Bakir J., Historia jako fetysz, [w:] J. Tokarska­‑Bakir, Rzeczy mgliste. Eseje i studia, Sejny
2004, Sąsiedzi.
Tokarska­‑Bakir J., Jak wyjść ze zmowy milczenia. Nauki społeczne wobec stosunków polsko­
‑żydowskich, „Archiwum Etnograficzne Uniwersytetu Warszawskiego” 2010, [online]
http://www.archiwumetnograficzne.edu.pl/downloads/polemika_z_sulkiem.pdf.
Węgrzyn D., Internowania i aresztowania mieszkańców Górnego Śląska przez NKWD ZSRR
w 1945 roku i ich produktywizacja w ramach systemu obozowego GUPWI NKWD/MWD
ZSRR w latach 1945­‑1953, [w:] Wywózka. Deportacja mieszkańców Górnego Śląska do obo‑
zów pracy przymusowej w Związku Sowieckim w 1945 roku. Faktografia – konteksty – pamięć,
red. S. Rosenbaum, D. Węgrzyn, Katowice 2014.
Politeja 2(47)/2017
Rodzinna postpamięć Ślązaków
169
Zapomniane historie ludzkich dramatów. Losy mieszkańców Górnego Śląska w latach 1939­‑1956,
red. K. Banaś, A. Sznajder, Katowice 2003, Materiały Edukacyjne – Komisja Ścigania Zbrod‑
ni przeciwko Narodowi Polskiemu, t. 1.
Reportaż radiowy
Dudzińska A., Ja ojciec, ja syn, reportaż radiowy, [online] http://www.polskieradio.pl/8/196/
Artykul/168164,Podcast­‑Ja­‑ojciec­‑ja­‑syn­‑reportaz­‑Anny­‑Dudzinskiej.
Film dokumentalny
Szychta niewolników, reż. i scenariusz A. Soroczyński, Studio Filmowe „Wir”, Telewizja Polska
1991.
Tragedia Górnośląska 1945, reż. i scenariusz A. Fudala, A. Turula, 2015, [online] https://www.
youtube.com/watch?v=kVLEdkqjq3A.
Dr hab. Janina HAJDUK­‑NIJAKOWSKA – folklorysta, kulturoznawca, profesor
w Katedrze Teatru, Filmu i Nowych Mediów na Uniwersytecie Opolskim, interesuje
się zagadnieniami pamięci społecznej i potocznej świadomości historycznej, genologią folklorystyczną, funkcjonowaniem folkloru w dobie rozwoju środków masowego
przekazu i nowych mediów oraz e­‑folklorem. Autorka ponad 95 artykułów i rozpraw.
Opublikowała monografie: Temat śpiącego wojska w folklorze polskim. Próba typologii
(1980), Żywioł i kultura. Folklorystyczne mechanizmy oswajania traumy (2005), tom pt.
Nie wszystko bajka. Polskie ludowe podania historyczne (1986). Jest m.in. współautorką monografii: Folklor Górnego Śląska (1989), Księga humoru ludowego (1981), Nowe
konteksty badań folklorystycznych (2011), Praktykowanie tradycji w społeczeństwach post­
tradycyjnych (2014).
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.13
Agata Rejowska­‑Pasek
Uniwersytet Jagielloński
[email protected]
Zbigniew Pasek
Akademia Górniczo­‑Hutnicza w Krakowie
[email protected]
Dyskurs żalu czy ulgi?
Wałbrzych w dwadzieścia lat po zamknięciu kopalń
Abstract
The Discourse of Regret or Relief ? Wałbrzych Twenty Years After the
Closure of the Mines
The paper presents the results of field research carried out in 2015 in Wałbrzych,
focused on as well memory as arising postmemory of citizens, clustered around
the closure of all coal mines in the 1990s. For citizens of Wałbrzych their failure
was liminal situation and memory about it is still alive and constitutes significant
element of identity. Memory of this social trauma and civilizational collapse is
passed down from one generation to the next and also has impact on those who
were not personally affected by it. The narratives established around the liquidation of the coal mines are split and often contrary. On the one hand the work in
the mine was considered positively (primarily because of the financial benefits
and social respect), but on the other hand poor working conditions were emphasized. Respondents remembered about dangerousness of the work in mine
(therefore relief discourse), but at the same time they criticized decision about
the closure of coal mines (therefore resentment discourse).
Keywords: Walbrzych, urban studies, memory, social trauma, mine closures
Słowa kluczowe: Wałbrzych, studia miejskie, pamięć, trauma społeczna, likwi­
dacja kopalń
172
Agata Rejowska­‑Pasek, Zbigniew Pasek
Politeja 2(47)/2017
W
ałbrzych w swojej najnowszej historii przeżył wiele traumatycznych wydarzeń.
Wejście Armii Czerwonej, deportację większości mieszkańców, komunistyczną
administrację, wreszcie u progu lat 90. likwidację zagłębia węglowego, które od kilku
wieków budowało przemysłowe oblicze tego miasta. W latach 1991­‑1998 zlikwidowano na powierzchni terenów pokopalnianych 188 budynków i 126 budowli przemysłowych1. Literatura poświęcona Wałbrzychowi używa mocnych określeń, takich jak:
„miasto-widmo”2 czy miasto o „utraconej tożsamości”3.
Dla niniejszych rozważań ważny jest moment zamknięcia kopalń oraz licznych
zakładów stanowiących ekonomiczną otulinę – infrastrukturę lokalnego przemysłu wydobywczego. Przyjmuje się, że jeden tamtejszy górnik „pod ziemią” zapewniał
pracę czterem osobom „na górze”, niezbędnym do tego, aby przetworzyć i przerobić
efekty jego pracy (w elektrociepłowniach, koksowniach, hutach). W stan likwidacji
postawiono i te zakłady, co doprowadziło do ogromnego bezrobocia. Nawet współcześnie procent bezrobotnych pozostaje tu nadal wyższy niż w innych częściach województwa dolnośląskiego czy Polski. W marcu 2016 roku w powiecie wałbrzyskim
stopa bezrobocia wynosiła 21,8%4. Z miasta 140­‑tysięcznego w latach 1990­‑2015
wyjechało ponad 20 tysięcy ludzi. W rankingu „Polityki” z 2014 roku pod względem jakości życia Wałbrzych był na ostatnim miejscu wśród polskich miast5. Według szacunku prezydenta Romana Szełemeja z 2015 roku aż 13% mieszkańców żyje
z socjalnych zasiłków, często na skraju ubóstwa. To społeczne zaplecze dla biedaszybów, złomiarzy, środowisko obywatelskiego marazmu6. W przeprowadzonym wywiadzie pracownik MOPS poinformował, że 6 tysięcy rodzin trafiło do urzędu pracy7.
Nie wszyscy skorzystali z pomocowych programów. Widoczna obecność tych przegranych długo była jednym ze świadectw zapaści społeczno­‑ekonomicznej miasta.
Otwarcie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w 1997 roku miało stanowić
ratunek dla tych, którym odprawy nic nie przyniosły, bo nie umieli ich zainwestować
albo je roztrwonili.
Samoocena sytuacji życiowej mieszkańców jest bardzo niska, o czym może świadczyć to, że zdecydowana większość dzieci z wałbrzyskich szkół chce stąd wyjechać
1
2
3
4
5
6
7
K. Szewczyk, Górnictwo i koksownictwo wałbrzyskie, [w:] Wałbrzyskie szkice, Wałbrzych 2012, s. 175.
M. Stabrowski, Wałbrzyskie miejsca pamięci. Perspektywy i deficyty badawcze, „Przegląd Kulturoznawczy” 2012, nr 1, s. 52.
A.R. Burzyńska, Wałbrzych. Miasto jako palimpsest, „Slovak Theatre” 2013, nr 4, s. 401.
Dane za: Główny Urząd Statystyczny, [online] http://stat.gov.pl/obszary­‑tematyczne/rynek­‑pracy/
bezrobocie­‑rejestrowane/liczba­‑bezrobotnych­‑zarejestrowanych­‑oraz­‑stopa­‑bezrobocia­‑wedlug­
‑wojewodztw­‑podregionow­‑i­‑powiatow­‑stan­‑w­‑koncu­‑marca­‑2016­‑roku­‑,2,44.html, 4 V 2016.
Wałbrzych nisko w rankingu „Polityki”, 13 XI 2014, [online] http://www.walbrzyszek.com/news,
single,init, article,25872, 2 V 2016.
Rozdział poświęcony Wałbrzychowi znajdziemy w monografii T. Rakowskiego, Łowcy, zbieracze,
praktycy niemocy. Etnografia człowieka zdegradowanego, Gdańsk 2009, zob. rozdział III „Wałbrzych –
Boguszów­‑Gorce”.
Wywiad z pracownikiem MOPS.
Politeja 2(47)/2017
Dyskurs żalu czy ulgi?…
173
(głównie do Niemiec)8. Młode pokolenie mieszkańców miasta dojrzewa w cieniu opowieści o traumie społecznej, jaką była likwidacja kopalń, dziedziczy i adaptuje narracje
swoich ojców, którzy przeżyli tę zapaść. To o tych relacjach możemy powiedzieć, że
poświadczają powstawanie postpamięci, jako pamięci dziedziczonej w rozumieniu Marianne Hirsch, lub że reprezentują typ pamięci podziurawionej (selektywnej). Nieliczni (choć liczba ich zdaje się rosnąć) starają się przezwyciężyć zawarty w tych narracjach
pesymizm, który determinuje i generuje marazm w zakresie społecznej aktywności miasta. Elementem ich stereotypizacji jest swoista gra i rekonfiguracja poszczególnych fragmentów i wartościowań dawnych wydarzeń. Wśród starszego pokolenia pamięć przemian społeczno­‑ekonomicznych jest pełna sprzeczności, podobnie jak pełne absurdu
były realia komunistyczne. Rzeczywistość Polski lat dziewięćdziesiątych, czasu budowania kapitalizmu, również nie była wolna od napięć i konfliktów, które w mniejszym
lub większym stopniu utrwalały się w pamięci Polaków.
Celem niniejszej analizy jest odpowiedź na pytanie, jakie oceny tych szczególnie
dramatycznych wydarzeń są obecne w narracjach mieszkańców miasta (zarówno tych,
którzy byli ich uczestnikami, jak i kolejnych pokoleń), jakie determinanty wpływają na
wartościowanie tamtego zamknięcia kopalń i skutków tej decyzji?
Zgromadzony materiał pochodzi przede wszystkim z badań przeprowadzonych
w 2015 roku przez grupę kulturoznawców z Wydziału Humanistycznego Akademii
Górniczo­‑Hutniczej w Krakowie, która zrealizowała w mieście badania poświęcone
pamięci mieszkańców Wałbrzycha dotyczącej zarówno decyzji, jak i skutków likwidacji tamtejszych kopalń9 i w konsekwencji – upadku ciężkiego przemysłu w rejonie.
W dniach od 11 do 16 maja 2015 roku przeprowadzono łącznie 41 wywiadów (indywidualnych i grupowych oraz sondaży ulicznych). Wykonano kwerendę w Bibliotece
Miejskiej „Pod Atlantami”, spotkano się z przedstawicielami władz miasta (m.in. z prezydentem), z dyrekcją „Starej Kopalni” i przewodnikami po niej, którzy byli dawnymi pracownikami (górnikami). Uczestniczono w spotkaniach członków obu stowarzyszeń górniczych: „Górnicza Pamięć” i „Stowarzyszenie Gwarków KWK «Victoria»
i Kopalń Wałbrzyskich”. Odwiedzono także prywatne muzeum górnicze mieszczące się
w obszernych podziemiach jednego z wałbrzyskich domów.
Przed badaniami sformułowano następujące cele badawcze:
• Rozpoznanie, czym różnił się etos górniczy w Wałbrzychu od tego z Górnego Śląska, a następnie czy etos ten jest obecny (i jak jest oceniany) w pamięci
samych górników dzisiaj. Czy nadal znajduje jakieś formy kontynuacji w praktykach społecznych?
8
9
Wywiad w IV i I Liceum Ogólnokształcącym w Wałbrzychu, z dnia 27 V 2014.
Grant Rektora AGH nosił nazwę „Etos górniczy w Wałbrzychu w 20 lat po zamknięciu kopalń”. W badaniach wzięli udział członkowie Kulturoznawczego Koła Naukowego Wydziału Humanistycznego
Akademii Górniczo­‑Hutniczej w Krakowie: Konrad Dębowski, Anna Filimowska, Natalia Krygowska,
Michał Pelc, Agata Rejowska, Kalina Strzalba, Karolina Zborowska. Były to kolejne badania w Wałbrzychu tego zespołu. Pierwszy projekt realizowano rok wcześniej (2014) i nosił on nazwę: „Skarb –
szansa na wyjście z szybu?” (był poświęcony środowisku poszukiwaczy skarbów). W niniejszym artykule również odwołujemy się do wyników badań przeprowadzonych w Wałbrzychu w 2014 roku.
174
Agata Rejowska­‑Pasek, Zbigniew Pasek
Politeja 2(47)/2017
• Identyfikacja i analiza pamięci zarówno samych górników, jak i pozostałych
mieszkańców, dla których upadek kopalń i związana z tym likwidacja innych
zakładów przemysłowych w mieście także stanowiły traumę, wydarzenie graniczne utrwalone w narracji i poddane określonemu wartościowaniu. Badania
przeprowadziliśmy nie tylko wśród byłych górników, ale także wśród przedstawicieli młodego pokolenia (interesowały nas ich ocena wydarzeń oraz sposoby
dziedziczenia pamięci i narracji o traumie). Pamięć o zamknięciu kopalń jest
nadal jednym z najważniejszych elementów lokalnej tożsamości współczesnych
wałbrzyszan, choć należy zaznaczyć, że większość mieszkańców tylko pośrednio
została dotknięta skutkami likwidacji. W przypadku relacji uzyskanych od młodych można mówić o kategorii postpamięci jako pamięci o społecznej traumie
dziedziczonej lub przekazywanej pokoleniowo. Choć nie odnosi się do dramatycznych wydarzeń, o których pisała Hirsch (nie dotyczy wszak Holocaustu),
ale dekady lat 90., to przedmiotem tej pamięci jest społeczna trauma. Warto
przypomnieć, że sama Hirsch podkreślała, iż kategoria „postpamięci” jest relewantna również w innych kontekstach10. Relacje górników, czyli bezpośrednich
świadków tych wydarzeń, bardzo często dotyczyły praktyk (nie)pamięci kolejnego pokolenia – pozbywania się górniczych pamiątek po swoich rodzicach
i dziadkach czy chęci swoistej „resemantyzacji” pozostałości po kulturze górniczej (czego przykładem są losy kopalni „Julia”, która została zmieniona w „Centrum Sztuki i Nauki”). Tematem niniejszego artykułu oraz przedmiotem badań
jest zatem zarówno pamięć bezpośrednich uczestników wydarzeń (górników,
którzy utracili miejsca pracy), jak i postpamięć kolejnego pokolenia, które dorastało w cieniu traumy, odziedziczyło i zinternalizowało narracje z nią związane oraz sposoby uzasadniania własnej niemocy. Pamięć i postpamięć są zatem względem siebie komplementarne, a postpamięć stanowi transfer i odbicie
wspomnień świadków. Dlatego też uwzględniamy nie tylko narrację pokolenia
po traumie, ale także tego, które było w nią bezpośrednio zaangażowane.
• Interesowały nas również odpowiedzi na następujące pytania: jaka jest opinia
mieszkańców miasta na temat zamknięcia kopalń, jak radzili sobie z traumą
utraty pracy, jakie strategie przyjęli, aby jej przeciwdziałać?
Etos górników w Zagłębiu Wałbrzyskim różnił się od górnośląskiego przede wszystkim dwoma czynnikami11. Po pierwsze wśród górników z Dolnego Śląska obserwowalny był większy dystans do religijności, która przejawiała się np. w takich zachowaniach
jak mające magiczne znaczenie dotykanie figury św. Barbary przed zjazdem na dół,
a nie w deklaracjach czy uczestnictwie w praktykach kościelnych lub praktyce chrześcijańskiej moralności. Niższy poziom religijności wynikał prawdopodobnie z silnego
10
11
Zob. M. Hirsch, The Generation of Postmemory, „Poetics Today” 2008, Vol. 29, nr 1, s. 108, [online]
https://doi.org/10.1215/03335372­‑2007­‑019.
Etos górnośląski rekonstruujemy przede wszystkim na podstawie różnic wskazywanych w wywiadach
przez samych górników oraz publikacji: A. Suchoń, Stan etosu pracy górnika śląskiego w okresie rządów
totalitarnych, „Śląskie Studia Historyczno­‑Teologiczne” 1992­‑1993, Vol. 25/26, s. 99­‑119; Górniczy
etos. Tradycja i współczesność, red. D. Pohl, Katowice 2006.
Politeja 2(47)/2017
Dyskurs żalu czy ulgi?…
175
wpływu repatriantów z Zachodu (głównie z Francji, ale także i z Belgii), którzy byli
w większości sympatykami ideologii komunistycznej (w ówczesnej wersji zachodniej).
W 1945 roku podpisano porozumienie między rządem Francji i Polski, w wyniku którego do Polski w latach 1946­‑1949 wróciło około 60 tysięcy repatriantów, z których
5656 podjęło pracę w górnictwie12. Kiedy ludzie ci zorientowali się, że tutejszy komunizm jest inny niż ten na Zachodzie, i chcieli opuścić Polskę, nie pozwolono im.
W Wałbrzychu mieszkali raczej w zwartych grupach (głównie na Sobięcinie), nosili się
inaczej, wyróżniali się obyczajami. Stowarzyszenie Francuzów i Repatriantów z Francji
na Dolnym Śląsku powstało w 1997 roku i liczy kilkudziesięciu członków. Z pewnością
obecność środowiska „lewicujących Francuzów” (jak nazywano w wywiadach przedstawicieli tej grupy) nie była jedynym czynnikiem osłabiającym religijność w Wałbrzychu, ale w potocznej świadomości to właśnie ta grupa przyczyniła się do tego w największym stopniu.
Drugim elementem różnicującym powojenny etos górniczy Zagłębia Wałbrzyskiego była wielokulturowość13. Górny Śląsk miał korzenie niemiecko­‑polskie, a tutejsze
środowisko górnicze po 1945 roku współtworzyły różne grupy narodowe i etniczne.
Początkowo byli to Niemcy pozostawieni w mieście do lat 50., aby wdrożyć Polaków
(tych, którzy nie znali górniczego fachu) do pracy w kopalniach. Statystyki z 31 grudnia 1949 roku informują, że Niemcy stanowili 32% pracowników kopalń14. Ponadto
stopniowo pojawiali się tutaj także: repatrianci z Zachodu, o których wyżej wspominaliśmy, oraz repatrianci z naftowego zagłębia w Borysławiu, którzy także w znacznej
liczbie znaleźli się w Wałbrzychu. Wymienić należy też ludność z Polski centralnej
przybywającą do przemysłowego miasta w poszukiwaniu pracy i zarobków. Grupy te
niemal do końca istnienia kopalń podtrzymywały w różnym stopniu swoją niezależność i odrębność. Ich przedstawiciele (głównie starsze pokolenie) są świadomi tych
różnic i niekiedy zaznaczają je odrębnymi organizacyjnymi działaniami. Dodajmy, że
w mieście silnie zaznaczyli swoją obecność także uchodźcy z Grecji i Macedonii15, których rząd PRL przyjął gościnnie w latach 1949­‑1951 po zwycięstwie nacjonalistycznej junty. Po likwidacji obozu w Gross­‑Rosen w Wałbrzychu zamieszkała mniejszość
żydowska16. Była na tyle liczna, że między 1945 a 1965 rokiem jedna ze szkół pod12
13
14
15
16
J. Kosmaty, Udział górników niemieckich w utrzymaniu ciągłości wydobycia w Wałbrzyskim Zagłębiu
Węglowym po II wojnie światowej, [w:] Dzieje górnictwa – element europejskiego dziedzictwa kultury,
red. P.P. Zagożdżon, M. Madziarz, Wrocław 2012, s. 210.
Oczywiście na przestrzeni lat wielokulturowość w Wałbrzychu fluktuowała. Szerzej o tym pisze np.
Monika Bisek­‑Grąz w książce Powojenny Wałbrzych. Miasto kultur. Warto też dodać, że ten „duch wielokulturowości” do dziś jest wyczuwany, zarówno przez mieszkańców, jak i osoby odwiedzające Wałbrzych. Jeden z badanych (pracownik Urzędu Miasta) przyznał, że przez przypadek wszedł do jednego
z Wałbrzyskich kościołów na mszę odprawianą w języku niemieckim: patrzę po twarzach, a tu „zwykli”
wałbrzyszanie, którzy kultywują tradycję (Wywiad z pracownikiem Urzędu Miasta, z dnia 25 V 2014).
J. Kosmaty, Udział górników…, s. 207.
Na temat tej fali uchodźców zob. M. Wojecki, Uchodźcy polityczni z Grecji w Polsce 1948­‑1975, Jelenia
Góra 1989.
Pisze o tym m.in. D. Sula, Repatriowana ludność żydowska na Dolnym Śląsku w latach 1945­‑49, [w:]
Rocznik Województwa Wałbrzyskiego za lata 1992­‑1993, Wałbrzych 1994, s. 19.
176
Agata Rejowska­‑Pasek, Zbigniew Pasek
Politeja 2(47)/2017
stawowych w mieście była przeznaczona wyłącznie dla dzieci żydowskich17. W wielu wywiadach podkreślano wielokulturowość powojennego Wałbrzycha – w różnych
kontekstach, pozytywnym lub negatywnym – albo jako czynnik osłabiający jedność
społeczną (Tu było zawsze dużo obcych z Belgii, Francji, z Anglii tam czort wie skąd na‑
przyjeżdżało i nie ma takiej jedności jak na Śląsku czy w innych miastach18), albo jako
przykład współdziałania wysoce pluralistycznej wspólnoty działającej jednak w jednym mieście. Warto odnotować, że Wałbrzych pod tym względem jest na tle większości polskich miast raczej wyjątkiem.
W świetle przeprowadzonych badań trudno rozstrzygnąć, w jakim stopniu wielokulturowość korelowała ze stosunkowo małym oporem społecznym przed zamykaniem
kopalń. W wielu wypowiedziach oceniano, że zmniejszyła ona jednak solidaryzm grupowy, podobnie jak zmniejszało go rozwarstwienie stanu górniczego. Odmiennie potoczyły się losy wyższego nadzoru o dłuższym stażu pracy, odmiennie pracowników
dołowych o krótkim stażu. Wewnętrzne podziały w środowisku górniczym mogły odegrać pewną rolę, ale należy zauważyć, że „Solidarność” wałbrzyska była za zamknięciem
kopalń z powodów humanitarnych (połączoną z szerokim i długofalowym programem
adaptacyjnym, który podpisano w umowie społecznej – po zmianie rządów nieprzestrzeganej). Warto zaznaczyć, że złoża węglowe Wałbrzyskiego Zagłębia Węglowego
były niezwykle trudne w eksploatacji z powodów geologicznych. Wąskie pokłady węgla
(50­‑60 cm) przebiegają tu najczęściej ukośnie, co uniemożliwiało wprowadzenie szerszej mechanizacji wydobycia i powodowało, że górnicy pracowali pochyleni, na kolanach. Obecna ekspozycja w Muzeum „Stara Kopalnia” dokumentuje trudy ich pracy.
Pamięć o zamykaniu kopalń wśród górników i mieszkańców miasta naznaczona
jest charakterystycznym rozdarciem. Po dokonaniu analizy różnych głosów pochodzących ze społecznej i publicznej debaty towarzyszącej zamykaniu kopalń (zarówno tych
z przeszłości, jak i w wypowiedziach naszych respondentów19) można dokonać pogrupowania pojawiających się argumentów na trzy rodzaje:
1. Argumenty ekonomiczne – głównie brak opłacalności. Tytuły ówczesnej prasy
informowały: Zagrożenie upadłością. Na skraju bankructwa („Rzeczpospolita”,
1990, 19 XII) czy Fałszywe „polskie złoto”. Kopalnie – worek bez dna („Gromada/
Rolnik Polski” 1991, 16 X). Dziennikarz Józef Kuśmierek napisał, że koszt wydo‑
bycia jednej tony węgla z wałbrzyskich kopalń jest siedmiokrotnie wyższy niż w ko‑
palniach Górnego Śląska20. Sami górnicy negatywnie przyjmowali ten rodzaj argumentacji. W swych wspomnieniach górnik, rozmówca Włodzimierza Mańki,
formułuje mocne oskarżenia: Ludzie pchający się do władzy, zawzięci krzykacze
czasu przełomu, domagali się szybkiej likwidacji wszystkich kopalń węgla wskazując
17
18
19
20
E. Kwiatkowska­‑Wyrwisz, Wyznania religijne w Wałbrzychu, [w:] Wałbrzyskie szkice, s. 406.
Górnik, od 1992 roku na emeryturze.
Dokonaliśmy zbiorczej analizy dyskursu prasowego i wypowiedzi badanych. Analiza przeprowadzonych wywiadów wykazała, że narracje górników czerpią z tego medialnego dyskursu i są jego odbiciem.
J. Kuśmierek, Wałbrzych. Dolina Konfliktów czy Dolina Krzemowa, „Gazeta Wyborcza” 1990, 30 VII,
s. 4.
Politeja 2(47)/2017
Dyskurs żalu czy ulgi?…
177
głównie na fakt stosowania wysokich dopłat do kosztów wydobycia tego naszego czar‑
nego złota21. Niekiedy ten rodzaj dyskursu pojawiał się w wersji „spiskowej” – pojawiły się sporadyczne głosy, iż zamknięto kopalnie ze względu na nacisk z Zachodu (w domyśle – chodziło o eliminację konkurencji taniego węgla z Polski).
2. Argumenty społeczne – „solidarnościowe”. Ten rodzaj dyskursu skupiał się na
„nieludzkich warunkach pracy” – była to przede wszystkim ręczna praca w wąskich, pochylonych korytarzach. Wskazywano na ogromne zagrożenie metanowe w kopalniach i wynikającą z tego największą śmiertelność po wypadkach górniczych w Polsce. Jeden z badanych, który pracował jako ratownik w kopalni,
przyznał: z mojego punktu widzenia w Wałbrzychu kopalnie nie powinny istnieć
[…]. Zagrożenie gazowe to jest najgorsza, to jest najgorsza rzecz tutaj na Dolnym
Śląsku. […] A z tym się wiążą niesamowite koszty. Wszystko trzeba dostosować do
zagrożenia metanowego22. I ponownie kilka charakterystycznych tytułów prasowych: Polskie kopalnie najniebezpieczniejsze w Europie („Ekspres Wieczorny”
1991, 29 I), Giną ludzie, pękają ściany („Kurier Polski” 1991, 25 II); Śmierć Za‑
głębia („Głos Poranny” 1990, 28 VIII).
3. Okazjonalnie pojawia się trzeci dyskurs, polityczny – nowe rządy mszczą się na
„czerwonym Wałbrzychu” za lewicowe sympatie. Były dyrektor jednej z kopalń
powiedział, że Wałbrzych „utonął w Morzu Czerwonym”, co było swoistym
podsumowaniem tej narracji. Zdaniem części badanych to „Solidarność” miała
„swój interes” w zamknięciu kopalń. W narracjach powraca również wątek „spiskowy” – to Unia Europejska wywierała nacisk na zamkniecie kopalń (mimo że
wydobycie się opłacało):
KS: Jak polityczna [przyczyna – A.R.­‑P., Z.P.], to znaczy, kto miał w tym interes?
G: „Solidarność”… i Unia [Europejska – A.R.­‑P., Z.P.], wiesz, kazali zamknąć tu‑
taj te zakłady.
KS: No ale Unii [w Polsce – A.R.­‑P., Z.P.] wtedy jeszcze tu nie było, to były lata…
G: No ale to był warunek wejścia do Unii, do tego…
ŻG: Przecież nowy szyb postawili, ile pieniędzy dali tutaj, nie? Ten szyb Kopernik.
Nowiutkie wszystko było postawione, no i co? I poszło wszystko się… że tak po‑
wiem. A to tak ni z gruchy, ni z pietruchy. Zamykamy, do widzenia23.
Nie tylko prasa ówczesna poświadcza istnienie tego rozdźwięku i pęknięcia w pamięci. W wywiadach pierwsze dwa rodzaje argumentów pojawiają się naprzemiennie,
a najczęściej stoją tuż obok siebie: zdecydowali się, że te kopalnie były mało wydajne,
duże zatrudnienie, no i ciężkie warunki wydobycia24. Analizując zebrane wypowiedzi respondentów, należy zauważyć, że ukazują one wewnętrznie sprzeczną ocenę tych wydarzeń. Z jednej strony pojawia się bardzo pozytywne ocenianie pracy górniczej, nawet
21
22
23
24
W. Mańko, Tu i tam, Wałbrzych 2007, s. 269.
Ratownik, rozmowa w prywatnym, przydomowym muzeum górnictwa, z dnia 13 V 2015.
Górnik, lat 58, przed zamknięciem kopalń przeszedł na wcześniejszą emeryturę. Żona górnika, lat 61.
Górnik, w kopalni pracował od 1965 roku w oddziale wydobywczym jako elektryk, później jako
­planista.
178
Agata Rejowska­‑Pasek, Zbigniew Pasek
Politeja 2(47)/2017
w czasach PRL­‑u: Mieli górnicy pieniądze i u kobiet się miało uznanie i w domu miał
uznanie25; […] był piękny bal, na przykład na białej Sali […], tam tak dyrektor stał przy
wejściu, każdej pani wręczał kwiat, to były piękne, niezapomniane bale. […]. No, fajnie,
to były wspaniałe lata26. […] mieliśmy wczasy za darmo, kolonie dla dzieci za darmo, a te‑
raz nic pracownicy muszą ciężko płacić za to27. […] wtedy była opieka socjalna. Była duża
opieka socjalna. A dzisiaj nie ma tego, nie?28. Warto jednak zwrócić uwagę, że pozytywne oceny dotyczyły przeważnie socjalnego wymiaru pracy w kopalniach. Wspomina
się dodatkowe kartki, specjalne sklepy dla górników, „trzynastki”. Respondenci dobrze
zapamiętali przywileje, jakimi stan górniczy był otaczany przez ówczesne państwo: do‑
brze się żyło, zazdroszczono im29.
Kiedy jednak wspominający przechodzą do opisów samej pracy, przede wszystkim
tej „na dole”, pojawia się druga narracja, bardzo krytycznie oceniająca warunki, w jakich pracowali górnicy: ratownicy z Górnego Śląska przyjechali na wyrzutową akcję i nie
doszli do ściany, powiedzieli, że oni w norach nie robią30. […] W tak zwanej wolnej Polsce
trudniej było się zgodzić na to, żeby górnik 8 godzin kopał węgiel na kolanach31. […] wydo‑
bycie 1 tona węgla to uwolnienie 15 m3 metanu32.
W większości wywiadów czasy funkcjonowania kopalń oceniane były przez samych
górników najczęściej pozytywnie i dobrze (poza szefem „Solidarności”, który nadal zachował pamięć o ówczesnych warunkach zatrudnienia33). Można zatem zauważyć, że
wśród samych górników doszło do ewolucji wspomnień tych wydarzeń – nadal wykazuje się żywotnością sentyment do przywilejów z czasów młodości i aktywności zawodowej respondentów, a równolegle słabnie krytyka ówczesnych warunków pracy (była
ona silniejsza u pracowników „dołowych”, z którymi rozmawialiśmy). W pamięci selektywnej ocena przeszłości koreluje z obecną sytuacją respondenta, jeśli bowiem spożytkował on odprawy i miał udział w programie osłonowym, jego wspomnienia o pracy
w kopalniach były cieplejsze. Same odprawy w narracjach powracały najczęściej jako
opisy zmarnowanych okazji na nowe życie i dotyczyły raczej pracowników dołowych,
niższego personelu kopalń: 12% sensownie spożytkowało pieniądze z odpraw. Część po‑
szła bradziażyć 34. Dali im lizaka polizać. […] Pieniądze przefurtano35. Mój zięć też z ko‑
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
Górnik, pracował 33 lata w kopalni. W 1984 roku lekarze stwierdzili u niego krzemicę i przeszedł na
emeryturę.
Żona górnika­‑inżyniera, pochodzi z Drohobycza.
Górnik, od 1992 roku na emeryturze.
Górnik, w kopalni pracował od 1965 roku w oddziale wydobywczym jako elektryk, później jako planista.
Mieszkaniec Wałbrzycha.
Górnik, rozmowa w prywatnym, przydomowym muzeum górnictwa, z dnia 13 V 2015.
Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha, rozmowa z dnia 12 V 2015.
Przewodnik z Muzeum Starej Kopalni, były górnik, lat około 60.
Jeden z liderów „Solidarności” w Wałbrzychu w okresie likwidacji kopalń, rozmowa z dnia 15 V 2015.
Były dyrektor jednej z kopalń, rozmowa z dnia 11 V 2015.
Górnik z tzw. „zarządu”, rozmowa na spotkaniu stowarzyszenia „Górnicza Pamięć” z dnia 12 V 2015.
Politeja 2(47)/2017
Dyskurs żalu czy ulgi?…
179
palni dostał 40 tysięcy, podpisał, że zwalnia się z kopalni, jemu nie można było przez okres
dwóch lat nigdzie podjąć pracy, taka umowa była między kopalnią a tym pracownikiem,
który się zwolnił i wziął te 40 tysięcy. Przez trzy tygodnie w domu go nie było, pieniądze
przepił, pieniądze się skończyły, wrócił do domu36.
Można sformułować tezę, że pamięć samego zamknięcia kopalń została zdominowana przez dyskurs „socjalny”, w którym decyzję rządową oceniano jako złą. Respondenci wykazywali się znajomością realiów ówczesnych złych warunków pracy, ale nie
powstrzymywało to negatywnej opinii dotyczącej decyzji o zamknięciu kopalń. Oceny tej dokonywano, separując narrację o niedogodnościach i trudach tej pracy od jej
pozytywnych stron. Te zmieszane aksjologicznie relacje ujawniały obecne w pamięci
mieszkańców miasta dwa dyskursy. Jeden, formowany przez pozytywne skojarzenia
z okresem własnej młodości, którą zwykle wspomina się dobrze, dodatkowo wzmacniany był pamięcią o licznych przywilejach, które otaczały górników. Drugi – nazwijmy go
dyskursem złorzeczenia i troski – który podkreślał niebezpieczeństwa, trudy i nieludzki charakter tej pracy. Wśród przykładów warto zwrócić uwagę na pierwszy fragment
(zob. poniżej), w którym oba te dyskursy pojawiają się tuż koło siebie: były ciekawe czasy
i życie było fajne. No i przede wszystkim i zarobki były dobre. No, to, to się nie da ukryć.
Także, praca ciężka, nie, bo tutaj przecież ja robiłem, pracowałem na kopalni, to pokłady
węgla były po siedemdziesiąt, metr, to takie, i to trzeba było w tym pracować. Także to nie
było tak. Ale i zarobki były dobre…37 […] oczywiście, najcięższa praca. Ale tam były bardzo
dobre zarobki38.
Sprzeczności te streszczała popularna niegdyś wśród wałbrzyszan maksyma, że „górnik żyje dobrze, ale krótko”. Podtrzymywany przez gwarecką tradycję etos górniczego
solidaryzmu, który przejawiał się zarówno w dzieleniu niedoli ciężkiej pracy, jak i we
wspólnotowej i hucznej zabawie, nadal promieniuje z sentymentalnych wypowiedzi byłych pracowników kopalń: bo w górnictwie tak bywało, że szło się na piwo. Co kawałek to
była pijalnia piwa, po wyjeździe, a jeszcze jak premie dostał, to musiał popić ją39.
Następne pokolenie odziedziczyło beznadziejną sytuację społeczną i opowieść o klęsce, jaką była likwidacja kopalń. Aspekt humanitarny praktycznie zaginął w relacjach
młodego pokolenia. We współczesnym Wałbrzychu, jak zaznaczył pracownik MOPS,
obserwowalne jest zjawisko „dziedziczenia biedy”40, które dla badaczy postpamięci wydaje się szczególnie interesujące. Można mówić o ciężarze pamięci, o ciężarze niemocy,
które tworzy porażająca narracja o klęsce miasta i niemożności wyrwania się z biedy.
Życiową bezradność, wyuczoną czy wywołaną okolicznościami ekonomicznymi, tłuma36
37
38
39
40
Górnik, pracował 33 lata w kopalni. W 1984 roku lekarze stwierdzili u niego krzemicę i przeszedł na
emeryturę.
Górnik, w kopalni pracował od 1965 roku w oddziale wydobywczym jako elektryk, później jako planista.
Górnik, w kopalni pracował od 1965 roku w oddziale wydobywczym jako elektryk, później jako planista.
Górnik, pracował 33 lata w kopalni. W 1984 roku lekarze stwierdzili u niego krzemicę i przeszedł na
emeryturę.
Pracownik MOPS.
180
Agata Rejowska­‑Pasek, Zbigniew Pasek
Politeja 2(47)/2017
czono jako konsekwencję i kontynuację zapaści społeczno­‑ekonomicznej z lat 90. Mimo
licznych ofert pracy i rozmaitych pomocowych działań obszar społecznego marazmu
jest nadal znaczny. Do dzisiaj pokaźny procent mieszkańców żyje z pomocy społecznej
(potocznie – „socjału”) i potrafi kalkulować i projektować swoje życie tak, aby skorzystać jak najwięcej. Jako przykład można podać następujący fakt – w Wałbrzychu procent
dzieci urodzonych ze związków pozamałżeńskich w 2012 roku jest najwyższy w Polsce
i wynosi 49,2%41. Zdaniem części badanych (np. dyrektora MOPS) jednym z czynników
decydujących o tak wysokim odsetku jest precyzyjna kalkulacja kobiet, które otrzymają
większą dotację od państwa jako samotne matki niż jako osoby zamężne.
Większość respondentów (zarówno bezpośrednich uczestników wydarzeń, jak
i przynależących już do kolejnego pokolenia) podkreślała, że najczęściej odprawy nie
spełniły swojej roli. Część została przepita lub zmarnowana, a część ulokowana niewłaściwie. Niektórzy górnicy przeszli na wcześniejsze emerytury lub znaleźli pracę
w innych miejscach, także w jedynej pozostawionej po 1993 roku kopalni antracytu.
Kopalnia ta przetrwała najdłużej (do 29 czerwca 1998 roku – znalazło w niej miejsce
pracy około tysiąca górników), bo antracyt to węgiel o najwyższej wartości energetycznej, który występuje tylko tutaj i jest bardzo przydatny w przemyśle metalurgicznym.
W wywiadach pojawiły się jednak głosy o niechętnym przechodzeniu do pracy w tej
ostatniej kopalni. Była to spółka, w której pracowało się na nowych, wolnorynkowych
warunkach z mniejszą osłoną socjalną, do której z tak wielkim sentymentem odnosili
się liczni rozmówcy.
WK: Nie chcieli iść tam do…
CK: Nie, o tym to już, jak to? Workuta mówisz? To taki obóz pracy był, nie? Raz, że
było ciężko, mało…
MP: Bo to już było jakby prywatnie, że była spółka…
WK: Tak, to takie holdingi.
CK: Takie holdingi się porobiły, spółki, cuda­‑niewida.
WK: Nowy podmiot, taki gospodarczy, podniecili się, jedna ściana była, kombajn,
wprowadzili mechanizację, trochę pojechało, stanęło i tak się skończyło.
CK: No, nie, nie, tam to faktycznie nikt nie chciał pracować, ciężko, niefajnie.
WK: Zachłysnęli się na początku, zachłysnęli się.
CK: A jakby tak było, to by to działało dłużej.
WK: Krótko to działało i zaraz się rozwiązało. Padło.
CK: I faktycznie, nikt nie chciał tam. Nawet… no nikt nie chciał tam robić.
WK: Pod przymusem tam, za karę, na Workutę się szło. Tu łapali w oddziałach, za‑
bierali ludzi.
CK: No, no to se wyobraź, nie.
WK: Za karę42.
Można powiedzieć, interpretując te dane, że ludzie ukształtowani przez komunistyczną rzeczywistość gorzej radzili sobie w kapitalistycznym reżymie pracy, który
41
42
Rocznik Demograficzny GUS, Warszawa 2013, s. 287.
Górnik, lat 58, przed zamknięciem kopalń przeszedł na wcześniejszą emeryturę. Żona górnika, lat 61.
Politeja 2(47)/2017
Dyskurs żalu czy ulgi?…
181
mniej baczy na tradycje górnicze (i nadużycia polegające np. na bumelanctwie czy piciu alkoholu w pracy), a bardziej na zysk osiągany pełną optymalizacją i efektywnością pracy. W tym nowym systemie wielu górników, których „zepsuła” rzeczywistość
PRL, z trudem odnajdywało swoje miejsce. W przypadku kolejnego pokolenia można mówić nie tylko o dziedziczeniu pamięci i narracji, ale także o dziedziczeniu postaw. Jak przyznało wielu badanych, obecnie przyczyną funkcjonowania biedaszybów
w mniejszym stopniu jest brak miejsc pracy. Ich amatorów przede wszystkim przyciąga
„łatwość” zarobku. Taka „praca” nie wymaga bowiem dyscypliny (np. trzeźwości) czy
regularności43. W podobny sposób funkcjonowały kopalnie w systemie komunistycznym (respondenci przyznawali, że na pracę pod wpływem alkoholu przymykano oko,
a nieobecność w pracy, która wynikała z „niedyspozycji”, również usprawiedliwiana
była butelką wódki podarowaną przełożonemu).
Dzisiejsze środowiska byłych górników w różny sposób praktykują pamięć o swojej
przeszłości. Część dystansuje się od współczesnych prób zmiany oblicza miasta. Czują
się oni niepotrzebni, bo następne pokolenia, kreując np. turystyczny wizerunek miasta, chcą się uwolnić od traumy. Aktywność młodych wałbrzyszan zwraca się w stronę turystyki przygodowej, słynnego zamku Książ, legendy o Daisy44 czy o poniemieckich skarbach (jak np. „złoty pociąg”45). Dolny Śląsk to współcześnie bardziej „kraina
tajemnic”, a nie przemysłu. Ten nowy kierunek i zwrot ku turystyce eliminuje byłych
górników z życia publicznego i z pola uwagi władz miasta. Muzeum „Stara Kopalnia”
oceniane jest przez nich jako miejsce „nie moje”, „nie nasze”, „za czyste”. Co znamienne,
drugi człon nazwy muzeum to „Centrum Sztuki i Nauki”. Dyrektorka Starej Kopalni,
przynależąca już do młodszego pokolenia wałbrzyszan, chce, aby było to miejsce „kulturalne i kultowe”, i adresuje profil programowy swojej instytucji przede wszystkim do
młodych, którzy akceptują industrialną przestrzeń muzeum, ale wypełniają ją zupełnie
inną treścią (warsztaty ceramiki, koncerty i in.). Praktyki pamięci i postpamięci ewoluują więc w inną stronę, odcinają się od symboliki pracy górniczej i sfery ciężkiego
­przemysłu.
W analizowanych świadectwach można dostrzec pewną prawidłowość: im wyższa była pozycja (badanego) w kopalni, tym więcej rozgoryczenia. Żal za utraconymi
43
44
45
Zob. N. Krygowska, Biedaszyby jako obszar formowania się subkultury pogórniczej, [w:] Wałbrzych
miasto poszukiwaczy, red. A. Filimowska, N. Krygowska, Kraków 2016, s. 45­‑60.
Właściwie księżna Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless, którą nazywano „Daisy”, żyła w latach
1873­‑1943, angielska arystokratka, pani na zamku Książ. Z jej postacią związana jest legenda o sześciometrowym sznurze pereł (przy ich łowieniu miał utonąć jeden z poławiaczy), która głosi, że Daisy
została pochowana z tym słynnym naszyjnikiem. Samo miejsce pochówku jest nieznane i wiąże się
z wieloma spekulacjami.
Miejska legenda o tunelu kolejowym pod miastem, w którym zasypany miał być niemiecki pociąg pancerny ze skarbami III Rzeszy. Stała się ona szczególnie żywa w 2015 roku, kiedy grupa eksploratorów
przedstawiła zdjęcie z georadaru jednego z wałbrzyskich tuneli, w którym rzekomo miał być ukryty
pociąg. Rok później przeprowadzono prace poszukiwawcze, jednak okazało się, że zamiast tunelu odnaleziono pozostałości lodowca. Przez ponad rok Wałbrzych pozostawał w centrum zainteresowania
mediów (także światowych) i, mimo porażki, wiele skorzystał wizerunkowo (i turystycznie) na tych
poszukiwaniach.
182
Agata Rejowska­‑Pasek, Zbigniew Pasek
Politeja 2(47)/2017
przywilejami mocniej zaznaczył się wśród nadzoru, co oczywiste, mimo że tych osób
nie dotknęło bezrobocie. W najgorszej sytuacji byli górnicy dołowi w wieku około
40 lat (za mały staż do emerytury, za późno, żeby się przebranżowić). Badani (zarówno pokolenie górników, jak i kolejne) dość zgodnie podkreślali stopniowe zanikanie
tradycji górniczych w mieście. Coraz skromniejsza obecność górników na corocznych
Barbórkach jest tego najlepszym dowodem, a dzieci nie podejmują już praktyk rodziców. Stowarzyszenia byłych górników (tych z nadzoru i tych dołowych) rzadko współpracują ze sobą. Praktyki górniczej pamięci są więc raczej środowiskowe i ograniczają
się wyłącznie do starszych mieszkańców i największych świąt (tu – Barbórka). Najaktywniejsi założyli prywatne, przydomowe muzeum w podziemiach jednej z willi, gdzie
zgromadzili tysiące unikatowych eksponatów. Są dumni z tych zbiorów, które, jak podkreślali, rosną, bo dzieci górników pozbywają się pamiątek po rodzicach. Kiedy starsze
pokolenie odchodzi, „sprzątają” ich rzeczy i, aby nie wyrzucić ich na śmietnik, przynoszą do tego prywatnego muzeum. Rzeczy ożywiają pamięć, ale pamięć o porażce rodziców powinna być zdaniem wielu przezwyciężona. Wśród najaktywniejszych społecznie
przedstawicieli nowego pokolenia pojawia się dążenie do zbudowania innego wizerunku, nie tylko miasta, ale i swojego życia, wolnego od znamienia klęski. A zatem część
mieszkańców odwraca się od industrialnej przeszłości i wszystkiego, co ją przypomina
(świadectwem tego może być chociażby nowy wizerunek przywoływanej już Starej Kopalni). Część mieszkańców o zamknięciu kopalń mówi językiem, który możemy określić jako „dyskurs ulgi”: to, że zamknięto kopalnie w dziewięćdziesiątym szóstym roku,
trzeba przekuć, w pewnym sensie na sukces. […] Bo zagłębie górnicze trwało tutaj prawie
500 lat. Wydobywano i zanieczyszczano46. Prefiks „post” w określeniu „postpamięć” nie
oznacza bowiem jedynie czasowego „opóźnienia” czy „następstwa”, ale także krytyczny
dystans47.
Z drugiej strony na Wałbrzych wciąż patrzy się przez pryzmat górnictwa i obserwowalny jest mechanizm „kozła ofiarnego”: nawet w drugim pokoleniu trudności i niepowodzenia często są uzasadniane traumą zamknięcia kopalń i zapaścią ekonomiczną
z lat 90. Jeden z mieszkańców tłumaczy: patologia rodzi patologię. Jak utracili pracę na
początku lat 90., dostali duże odprawy, wydali wszystko na Daewoo, Lanosy i Kie. I póź‑
niej się skończyły pieniądze i następne pokolenie jest spatologizowane bo wyrasta w getcie
i umiera w getcie48.
Potomkowie górników rzadko zainteresowani są ich przeszłością. Nie chcą słuchać
opowieści o górniczej historii miasta ani oglądać jej materialnych symboli. Świadectwem braku zainteresowania jest fakt, że górnicze „artefakty” (lampy naftowe, kufle,
narzędzia, czapki) zbierane są przez wspominane już „przydomowe muzea”49, które są
inicjatywą samych górników, a nie ich dzieci czy państwa. Niechęć i zapomnienie o industrialnej przeszłości miasta są także widoczne w celebracji świąt, np. Barbórki: jest na
46
47
48
49
Pracownik starostwa, rozmowa z dnia 28 V 2014.
Zob. M. Hirsch, The Generation of Postmemory, s. 104.
Pracownik starostwa, rozmowa z dnia 28 V 2014.
Np. prywatne muzeum górnictwa, którego właścicielem jest Zbigniew Jóźwiakowski.
Politeja 2(47)/2017
Dyskurs żalu czy ulgi?…
183
karczmach górniczych coraz mniej górników i to pokolenie odchodzące, umierające, a to
nowe pokolenie już pojechało na Zachód. Niektóre wróciło, niektóre nie, ale to już są tacy
ludzie już inni50. Jeden z badanych na pytanie o to, czy w jakiś sposób przekazuje swoim
potomkom to dziedzictwo, odpowiedział: co będę im przekazywał? Mówię do wnuka:
chodź do piwnicy, pokażę ci mundur jaki dziadek ma, odznaczenia, no to nieraz mi tam
z korytarza szpadę ściągnie i próbuje mnie dźgnąć. A tak to go w ogóle nie interesuje. Dzi‑
siaj młodzież to, to nie jest, żeby interesowała się życiem przodków51. Głos ten ilustruje
opisywany proces dystansowania się potomków górników od świata wartości, kultury
i pośrednio także traumy swoich rodziców i dziadków. Ta niechęć może być interpretowana jako próba „zerwania” z postpamięcią. Jak przyznaje jeden z badanych: młodzi
mają kompleks tego miasta, poczucie jego brzydoty, wieloletnie poczucie tymczasowości po‑
kutuje52. Pokolenie to dorastało w cieniu tej przytłaczającej i dominującej narracji o zapaści miasta, która aktywizowała się, kiedy nie udawało im się w życiu odnieść sukcesu,
a zanikała – kiedy osiągano sukces.
Trauma ta nadal pojawia się w „młodzieżowych” głosach. W uzasadnianiu swoich
obecnych życiowych niepowodzeń likwidacja kopalń pojawia się jako odległa, ale rzeczywista ich przyczyna. Można zapytać, czy jest to jedynie nawyk odziedziczony po
rodzicach (a zatem element postpamięci), czy opis rzeczywistego stanu. Trudno powiedzieć, w jakim stopniu zamknięcie kopalń ma obiektywny wpływ na skomplikowaną sytuację społeczno­‑ekonomiczną kolejnego pokolenia. Należy jednak pamiętać,
że postpamięć, „dziedziczenie narracji” i połączenie z przeszłością nie jest zapośredniczone przez rzeczywiste wspomnienia (dotyczące wydarzeń bezpośrednio doświadczanych), ale przez „zaangażowanie wyobraźni, kreację i projekcję”53.
Problem ten jest niełatwy do jednoznacznego rozstrzygnięcia, cytowane zwroty pokazują, że świat naszej pamięci z powodzeniem znosi sprzeczności, które aktywizują
się opcjonalnie: umożliwiają znalezienie łatwych wyjaśnień życiowych porażek (są zatem elementem stereotypizacji), ale także są przeszkodą, którą należy przezwyciężyć.
Powyższa złożoność może wynikać też z pewnej niejednoznaczności postpamięci. Jak
zaznacza bowiem Hirsch, dotyczy ona traumatycznych, osobistych i generacyjnych wydarzeń, z którymi odczuwane jest „żywe połączenie”, ale jednocześnie przeszłość ta odchodzi do historii i oddala się. Postpamięć odzwierciedla niełatwe oscylowanie pomiędzy ciągłością a rozłamem54. To, którą ścieżkę przyjmuje dana jednostka, determinuje
jej aktualna życiowa sytuacja i dokonywana samoocena.
Rejestrację samochodów jeżdżących po Wałbrzychu rozpoczynają litery DB. Przede
wszystkim młodzi mieszkańcy miasta dekodują je jako incipia słów: „dolina biedy”55.
50
51
52
53
54
55
Pracownik starostwa, rozmowa z dnia 28 V 2014.
Górnik, w kopalni pracował od 1965 roku w oddziale wydobywczym jako elektryk, później jako
planista.
Nauczyciel z wałbrzyskiej szkoły, rozmowa z dnia 26 V 2014.
M. Hirsch, The Generation of Postmemory, s. 107.
Tamże, s. 104, 106.
Mieszkanka miasta, lat 25.
184
Agata Rejowska­‑Pasek, Zbigniew Pasek
Politeja 2(47)/2017
Mimo że zmienia się obraz miasta, a sytuacja społeczno­‑ekonomiczna stopniowo się
poprawia, pamięć o zapaści społecznej sprzed 25 lat nadal jest bardzo silna. Jest ona
główną przeszkodą dla młodszych pokoleń, które podejmują starania, aby zmienić oblicze miejscowości, przede wszystkim wpłynąć na jej wizerunek w świadomości zbiorowej, właśnie poprzez nadanie nowych treści i znaczeń lokalnej tożsamości i wyrugowanie postpamięci o traumie społecznej, która dotknęła miasto. Można powiedzieć,
że mamy do czynienia ze swoistym amalgamatem pamięci, w którym resentyment i żal
stapiają się z ulgą po końcu niebezpiecznej pracy. Świadomość górniczego dobrobytu
PRL jest jednak oddzielona od świadomości konsekwencji ekonomicznych podobnej
gospodarki w skali makro. Jest separowana od pamięci o licznych górnikach, którzy zginęli w tych niebezpiecznych metanowych kopalniach.
Jak powiedział prezydent miasta Roman Szełemej o minionych 25 latach – prze‑
żyliśmy upadek cywilizacji węglowej56, a na jej gruzach budowana jest nowa tożsamość
młodszych pokoleń, która śmielej uwzględnia w swej pamięci czasy sprzed 1945 roku
niż okres PRL czy lata 90. Prezydent odwołuje się do bogatej przeszłości miasta i buduje na jej potencjale emocjonalnym57 – liczy na rozwój turystyki, między innymi „industrialnej”58. Tu kryje się niechęć włodarzy miasta do uczynienia z biedaszybów atrakcji turystycznej. Byłyby one żywym dowodem zapaści cywilizacyjnej z lat 90. Nowa
tożsamość budowana jest wokół odleglejszej i lokalnej historii małej ojczyzny, nawet
jeśli przez wiele wieków rozgrywała się ona w ramach państwa niemieckiego. Pamięć
traumy społecznej słabnie wraz z wymianą pokoleń i emigracją. Jak powiedziano nam
w przygodnej rozmowie na rynku: a co tu pamiętać? Jest pomnik, jest Stara Kopalnia. Kto
ma kultywować pamięć, jak to wszystko wyjechało59.
Bibliografia
Bisek­‑Grąz M., Powojenny Wałbrzych. Miasto kultur, Wałbrzych 2009.
Burzyńska A.R., Wałbrzych. Miasto jako palimpsest, „Slovak Theatre” 2013, nr 4.
Hirsch M., The Generation of Postmemory, „Poetics Today” 2008, Vol. 29, nr 1, [online] https://
doi.org/10.1215/03335372­‑2007­‑019.
Kosmaty J., Udział górników niemieckich w utrzymaniu ciągłości wydobycia w Wałbrzyskim Za‑
głębiu Węglowym po II wojnie światowej, [w:] Dzieje górnictwa – element europejskiego dzie‑
dzictwa kultury, t. 4, red. P.P. Zagożdżon, M. Madziarz, Wrocław 2012.
Krygowska N., Biedaszyby jako obszar formowania się subkultury pogórniczej, [w:] Wałbrzych
miasto poszukiwaczy, red. A. Filimowska, N. Krygowska, Kraków 2016.
56
57
58
59
Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha, rozmowa z dnia 12 V 2015.
Szerzej o tym w artykule: Z. Pasek, A. Rejowska, Między festiwalem a historyczną pasją. Poszukiwacze
skarbów w Wałbrzychu, [w:] Wałbrzych – miasto poszukiwaczy, red. A. Filimowska, N. Krygowska,
Kraków 2016.
Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha, rozmowa z dnia 12 V 2015.
Mieszkaniec miasta spotkany na rynku.
Politeja 2(47)/2017
Dyskurs żalu czy ulgi?…
185
Kuśmierek J., Wałbrzych. Dolina Konfliktów czy Dolina Krzemowa, „Gazeta Wyborcza” 1990,
30 VII.
Kwiatkowska­‑Wyrwisz E., Wyznania religijne w Wałbrzychu, [w:] Wałbrzyskie szkice, Wałbrzych
2012.
Mańko W., Tu i tam, Wałbrzych 2007.
Pasek Z., Rejowska A., Między festiwalem a historyczną pasją. Poszukiwacze skarbów w Wałbrzy‑
chu, [w:] Wałbrzych – miasto poszukiwaczy, red. A. Filimowska, N. Krygowska, Kraków 2016.
Rakowski T., Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy. Etnografia człowieka zdegradowanego, Gdańsk
2009, Idee i Polityka.
Rocznik Demograficzny GUS, Warszawa 2013.
Stabrowski M., Wałbrzyskie miejsca pamięci. Perspektywy i deficyty badawcze, „Przegląd Kulturoznawczy” 2012, nr 1.
Sula D., Repatriowana ludność żydowska na Dolnym Śląsku w latach 1945­‑49, [w:] Rocznik Wo‑
jewództwa Wałbrzyskiego za lata 1992­‑1993, Wałbrzych 1994.
Szewczyk K., Górnictwo i koksownictwo wałbrzyskie, [w:] Wałbrzyskie szkice, Wałbrzych 2012.
Wałbrzych nisko w rankingu „Polityki”, 13 XI 2014, [online] http://www.walbrzyszek.com/
news,single,init,article,25872.
Wojecki M., Uchodźcy polityczni z Grecji w Polsce 1948­‑1975, Jelenia Góra 1989.
Agata REJOWSKA­‑PASEK – doktorantka w Zakładzie Antropologii Społecznej Instytutu Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Ukończyła studia magisterskie z socjologii na Wydziale Humanistycznym Akademii Górniczo­‑Hutniczej
w Krakowie i studia licencjackie z religioznawstwa na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jej zainteresowania naukowe sytuują się w obszarze socjologii duchowości. Bada nowe rytuały przejścia i transgresyjne zachowania społeczne
(między innymi ruch Pro­‑ana czy alpinizm). Autorka książki Pęknięty dyskurs polskiego
alpinizmu (2016).
Prof. dr hab. Zbigniew PASEK – kulturoznawca i religioznawca, pracuje w Katedrze
Kulturoznawstwa i Filozofii na Wydziale Humanistycznym AGH, gdzie prowadzi
Pracownię Badań Współczesnych Form Duchowości. Jego zainteresowania naukowe
koncentrują się wokół nowych form duchowości, współczesnego protestantyzmu i alternatywnych nurtów kultury. Autor m.in. Topika zbawienia w polskich kancjonałach
ewangelikalnego protestantyzmu (2005); Nowa duchowość. Konteksty kulturowe (2013);
Kultura religijna protestantyzmu (2014).
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.14
Marta Hoffmann
Uniwersytet Jagielloński
[email protected]
W stronę Czarnobyla
Postpamięć siłą napędową dla medykalizacji
czy odwrotnie?
Abstract
Towards Tchernobyl. Is Postmemory a Driving Force for Medicalization or
Vice Versa?
The article poses a question about relations between practices of medicalization
and postmemory ones. The introduction includes the main similarities between
two concepts mentioned above in order to explain putting them together within
the article. First chapter briefly characterises the concept of medicalization in
social science. Another one describes the Chernobyl catastrophe and the way its
inhabitants from younger generations „remember” it. Then, the main aspects of
„postmemory” are characterised such as epistemological, practical, artistic and
political one. The third chapter illustrates thesis that postmemory is the main
driving force for medicalization processes. The fourth reverses it and argues
that medicalization itself could be the main reason for postmemory practices.
Summary tries to answer the question posed in the title.
Keywords: postmemory, medicalization, constructivism, sociology of medicine
Słowa kluczowe: postpamięć, medykalizacja, konstruktywizm, socjologia medycyny
188
Marta Hoffmann
Politeja 2(47)/2017
C
elem niniejszego artykułu jest próba sformułowania odpowiedzi na pytanie o związek, jaki łączy socjologiczną koncepcję medykalizacji z praktykami postpamięci na
terenach w największym stopniu dotkniętych efektami katastrofy w Czarnobylu. Połączenie w jednej pracy tych, wydawałoby się, odmiennych perspektyw, kładących nacisk
na zupełnie inne aspekty rzeczywistości społecznej, nie jest bezzasadne. Obydwie koncepcje wyrastają bowiem na podobnym postmodernistycznym gruncie i skupiają się na
dyskursywnym charakterze płynnej rzeczywistości oraz problematyzują terminy, które
do tej pory nie nastręczały szczególnych trudności. Koncepcja medykalizacji sproblematyzowała pojęcia zdrowia oraz choroby, wskazując na ich kulturowe uwikłanie, podczas
gdy koncepcja postpamięci wskazała na konstrukcyjny charakter narracji przekazywanych z pokolenia na pokolenie, a odnoszących się do bardzo ważnych dla danej grupy wydarzeń historycznych. Obydwie uznają również znaczenie badania mechanizmów
tworzenia społecznej wiedzy, która nigdy nie jest w pełni obiektywna, a niemal zawsze
ograniczona jest przyjętymi ramami semiotycznymi. Wreszcie obie koncepcje wyrastają
na gruncie tych paradygmatów w naukach społecznych, których przedstawiciele z jednej strony są przeciwni poszukiwaniu i wyodrębnianiu w świecie społecznym trwałych
struktur kulturowych, gospodarczych oraz politycznych, a z drugiej negują wszelkie próby podważania zastanych wzorów myślenia naukowego. W poniższym artykule postanowiłam zanalizować wydarzenia związane z katastrofą czarnobylską z okresu przełomu wieków w odniesieniu do społeczeństw najbardziej nią dotkniętych, czyli Białorusi,
Ukrainy i Federacji Rosyjskiej, z użyciem wspomnianych koncepcji. Jednocześnie zadaję również pytanie o to, czy medykalizacja może w jakikolwiek sposób dynamizować
praktyki postpamięci, czy może to postpamięć jest jednym z czynników dynamizujących
praktyki medykalizacyjne w omawianym obszarze.
Charakterystyka koncepcji medykalizacji
Koncepcja medykalizacji pojawiła się w naukach społecznych na przełomie lat 50. i 60.
XX wieku i początkowo miała formę studiów socjologicznych nad zawodem lekarza, rolą społeczną chorego oraz znaczeniem instytucji medycznych w społeczeństwie.
Wkrótce jednak zaczęła ewoluować w kierunku dostrzegania politycznego potencjału
medycyny oraz jej wzrastającego znaczenia w obrębie dziedzin pozamedycznych1. Warto
nadmienić, że początkowo zjawiska medykalizacyjne opisywali głównie lekarze, odnosząc się przy tym krytycznie do całego fenomenu. Ostrze krytyki zwrócone było przede
wszystkim w kierunku psychiatrii, która traktowana była jako siła dezintegrująca społeczeństwo, oraz psychiatrów oskarżanych niejednokrotnie o tworzenie chorób zamiast
ich leczenia2. Klasyczna koncepcja medykalizacji zakładała, po pierwsze, że wiedza medyczna nie opiera się jedynie na wynikach empirycznych badań ciała ludzkiego, ale jest
1
2
P. Conrad, Medicalization and Social Control, „Annual Review of Sociology” 1992, Vol. 18, s. 210­
‑211, [online] https://doi.org/10.1146/annurev.soc.18.1.209.
Por. R.J. Dubos, Miraże zdrowia. Utopie, postęp i zmiany biologiczne, przeł. T. Kielanowski, Warszawa
Politeja 2(47)/2017
W stronę Czarnobyla…
189
również uwarunkowana doświadczeniami historycznymi. Po drugie – że wiedza ta obejmuje coraz to nowe obszary aktywności ludzkiej. Po trzecie – że wraz z tym procesem
dokonuje się ekspansja instytucji i praktyk medycznych. Co więcej, warunki polityczne
i ekonomiczne nowoczesnego państwa sprzyjają definiowaniu coraz szerszego zestawu
problemów w terminach medycznych oraz poszukiwaniu ich rozwiązań w tej samej domenie3. W efekcie w przestrzeni społecznej pojawiają się nowe schorzenia, a coraz większa część ludzkiego życia podlega kontroli medycyny. Istotnym elementem tej koncepcji
było przekonanie o wiodącej roli lekarskiego lobby w zakresie tworzenia nowych jednostek chorobowych. Jako przykłady zjawisk zmedykalizowanych wskazywano poród,
śmierć, zespoły PMS, PTSD i ADHD, a także homoseksualizm. Obecnie koncepcja ta
uległa pewnym przekształceniom, przede wszystkim w kierunku porzucenia elementu
wartościującego w formułowanych sądach, śledzenia mechanizmów procesów medykalizacyjnych, a także docenienia roli pacjentów i ich organizacji w dynamice całego procesu4. Na potrzeby artykułu medykalizacja będzie oznaczać przede wszystkim wszelkie
medyczne wysiłki podejmowane w celu walki ze skutkami katastrofy w Czarnobylu, ingerujące w życie codzienne mieszkańców regionów dotkniętych jej skutkami.
Czarnobylska postpamięć wśród społeczeństw
dotkniętych katastrofą
Postpamięć jest w artykule rozumiana zgodnie z definicją Marianne Hirsch5, która odniosła ten koncept do pamięci wydarzeń Szoa, prezentowanej przez potomków osób,
które tych wydarzeń doświadczyły. Jest to zatem pamięć skonstruowana – oparta na
narracjach uczestników przełomowych wydarzeń, a nie na samych wydarzeniach. Jej
podmioty biorą ją za element konstytuujący ich tożsamość6, chociaż sami owych przeżyć nie doświadczyli. Jest to zatem pamięć kulturowa7, której podtrzymywanie stanowi o trwałości grupy oraz jej zmaganiu się z bolesną przeszłością. Postpamięć jest zatem swoistą strategią kulturowego przetrwania w sytuacji, gdy odejdą ci, którzy mogą
o owej przeszłości zaświadczyć osobiście8. Nośnikami postpamięci nie są jedynie ludzie.
3
4
5
6
7
8
1962; T. Szasz, The Myth of Mental Illness. Foundations of Theory of Personal Conduct, London 1981;
I. Zola, Medicine as an Institution of Social Control, „The Sociological Review” 1972, Vol. 20, nr 4.
Por. R.J. Dubos, Miraże zdrowia…
M. Nowakowski, Medykalizacja i demedykalizacja. Zdrowie i choroba w czasach kapitalizmu
zdezorganizowanego, Lublin 2015, s. 15–21.
Zob. M. Hirsch, The Generation of Postmemory, „Poetics Today” 2008, nr 1, s. 103­‑128, [online]
https://doi.org/10.1215/03335372­‑2007­‑019.
M. Halbwachs, The Group in Its Spatial Framework. The Influence of the Physical Surroundings, [w:]
tegoż, The Collective Memory, New York 1950.
J. Assmann, J. Czaplicka, Collective Memory and Cultural Identity, „New German Critique” 1995,
nr 65, s. 128­‑129.
K. Goertz, Transgenerational Representations of the Holocaust. From Memory to „Post­‑Memory”, „World
Literature Today” 1998, Vol. 71, nr 1, s. 33, [online] https://doi.org/10.2307/40153531.
190
Marta Hoffmann
Politeja 2(47)/2017
Zachowują ją również ludzkie wytwory takie jak przedmioty, budynki czy literatura,
które nawiązują do wielkich wydarzeń za pomocą znanych w kulturze odniesień symbolicznych9. W tym sensie postpamięć odniesiona do przedmiotu artykułu będzie
dotyczyć przede wszystkim pamięci wydarzeń z Czarnobyla wśród osób, które reprezentują pokolenie potomków ich uczestników, oraz osób, które były zbyt młode, by
zapamiętać katastrofę.
Tło historyczne wypadku
26 kwietnia 1986 roku doszło do tragicznej w skutkach awarii reaktora jądrowego w jednym z budynków elektrowni atomowej w ukraińskim Czarnobylu. Z powodu błędów
konstrukcyjnych reaktora, nieprzestrzegania procedur przez pracowników zmiany oraz
działań inżynierów obsługujących reaktor temperatura reaktora wzrosła do bardzo wysokich wartości. Awaria chłodzenia sprawiła, że praca rozgrzanego reaktora była nie do
zatrzymania, co poskutkowało wybuchem o bardzo dużej sile oddziaływania. Skażeniu
uległ obszar wielkości 8,9% powierzchni Ukrainy10, a tysiące osób zmarło w wyniku
powikłań popromiennych. Mieszkańcy z okolicznych wsi i miast zostali przesiedleni,
a Czarnobyl zmienił się w swoiste miasto widmo. Władze Związku Radzieckiego długo utrzymywały katastrofę w tajemnicy, jednak wysokie odczyty mierników poziomu
skażenia radiologicznego w państwach zachodnich sprawiły, że została ona ujawniona.
Wiele państw oraz organizacji międzynarodowych, z Organizacją Narodów Zjednoczonych na czele i jej agendami, np. Światową Organizacją Zdrowia, zaoferowały poszkodowanym pomoc o charakterze finansowym oraz eksperckim11. Szacuje się, że w wyniku wybuchu 350 tys. osób zostało przesiedlonych, 4,5 mln osób zaczęto określać jako
zamieszkujące na terenach skażonych, a 150 tys. stało się permanentnymi inwalidami12.
Konstrukcyjny charakter pamięci samego wypadku
Podejmując się analizy wybuchu w Czarnobylu pod kątem postpamięci, należy pamiętać o tym, że nawet pamięć bezpośrednich uczestników owego wydarzenia ma charakter skonstruowany. O ile strażacy gaszący pożar, który był wynikiem eksplozji, oraz tzw.
likwidatorzy13, czyli jednostki powołane do walki ze skutkami katastrofy, mieli możli9
10
11
12
13
M. Halbwachs, The Group in Its Spatial Framework…
A. Petryna, Biological Citizenship. The Science and Politics of Chernobyl­‑Exposed Populations, „Osiris”
2004, nr 19, s. 255.
Z. Carr, M. Repacholi, Long­‑Term Health Implications of the Chernobyl Accident and Relevant Projects
of the World Health Organization, „Health Physics” 2007, Vol. 93, nr 5, s. 539, [online] https://doi.
org/10.1097/01.hp.0000281686.14210.4f.
I.A. Bay, D.H. Oughton, Social and Economic Effects, [w:] J.T. Smith, N.A. Beresford, Chernobyl – Ca‑
tastrophe and Consequences, Springer 2005, s. 239.
V. Tykhyy, How the State and Society Responded to the Needs of the Ukrainian Victims, [w:] Chernobyl.
Politeja 2(47)/2017
W stronę Czarnobyla…
191
wość obserwowania destrukcyjnego potencjału wybuchu, o tyle ludność mieszkająca
w miasteczkach w okolicy, tak samo jak reszta mieszkańców terenów obecnej Ukrainy
i Białorusi, zgodnie twierdzi, że władze długo ukrywały przed nimi fakt katastrofy. Komunikaty na ten temat były skąpe i fragmentaryczne14. Wiedziano, że wydarzyło się coś
strasznego, coś, co będzie oddziaływać przez długi czas na ich codzienne życie, jednak
trudno było to zagrożenie jednoznacznie zidentyfikować. Wspólnie odczuwana trauma
była w tym wypadku wynikiem raczej efektów katastrofy niż samego wydarzenia15. We
wspomnieniach osób, które pamiętają tamten okres, dominuje przede wszystkim poczucie niepewności, lęku oraz opuszczenia związanego z koniecznością pozostawienia
swoich domów oraz miejsc pracy16. Co istotne, wspomnienia te korespondują z nastrojami towarzyszącymi okresowi tzw. pieriestrojki w ówczesnym Związku Radzieckim,
składając się na odczucie niestabilnej i niejasnej przyszłości oraz swoistego wykorzenienia. Zatem pamięć bezpośrednich wydarzeń z kwietnia 1986 roku ma już na wstępie
charakter skonstruowany i naznaczony w wysokim stopniu nastrojami politycznymi
i społecznymi omawianego okresu.
Wymiary postpamięci Czarnobyla
Wymiar epistemologiczny
Jednym z istotnych wymiarów postpamięci katastrofy w Czarnobylu jest wymiar epistemologiczny, który rozumiem jako całokształt mechanizmów prowadzących do
wytworzenia się wiedzy na temat omawianego wydarzenia. Chodzi tutaj o formalne zabiegi służące podtrzymaniu pamięci o Czarnobylu wśród tych, którzy nie mieli
okazji zetknąć się z katastrofą, a znają ją jedynie z opowiadań rodziców i dziadków.
W tym kontekście najistotniejszym narzędziem służącym przekazywaniu pamięci są
podręczniki, dzięki którym kształtuje się percepcja oraz sposób rozumienia tamtych
wydarzeń. Sposób ukształtowania tej narracji wiele mówi o znaczeniu, jakie w formowaniu tożsamości białoruskiej oraz ukraińskiej miał wybuch w Czarnobylu. Z badań podręczników do historii przeznaczonych dla licealistów oraz studentów, przeprowadzonych z użyciem metody jakościowej analizy treści, wynika, że w oficjalnym
dyskursie dominuje postpamięciowa strategia zapominania17. Katastrofa nie jest traktowana jako szczególne wydarzenie w historii obydwu państw. Jest raczej wpisywana
w ciąg dynamicznych przemian politycznych tamtego okresu. Wiele podręczników
14
15
16
17
The Event and Its Aftermath, red. L. Berkovitz, N. Berkovitz, M. Patrick, 2006, s. 78.
A. Petryna, Biological Citizenship…, s. 257­‑260.
Tamże.
V. Tykhyy, How the State…, s. 73.
A. Dudchik, M. Fabrykant, Ordinary Tragedy. „Perestroika” of Collective Memory about Chernobyl Di‑
saster in Belarusian History Textbooks, „Anthropology of East Europe Review” 2002, Vol. 30, nr 1,
s. 65­‑66.
192
Marta Hoffmann
Politeja 2(47)/2017
o niej w ogóle nie wspomina. W ciągu kolejnych lat mijających od katastrofy oficjalne
narracje historyczne ewoluują w kierunku wpisywania jej w zbiór tragicznych wydarzeń na poziomie globalnym18. Na poziomie regionalnym lub też na poziomie każdego z państw dotkniętych katastrofą dominuje systematyczne wypieranie przeżytej
traumy lub przenoszenie jej znaczenia na wyższy poziom. Podczas analizowania podręczników zwrócono również uwagę na zastanawiający sposób rozumienia katastrofy w nich ujawniany. Pojawiają się bowiem stwierdzenia, jakoby wybuch miał stanowić zagrożenie dla dotkniętych populacji na poziomie genowym19. Wydaje się zatem,
że narracyjne milczenie w zakresie znaczenia wybuchu dla tożsamości białoruskiej
i ukraińskiej skrywa zespół zbiorowych lęków związanych z zagrożeniem biologicznego przetrwania tych narodów. W oficjalnym dyskursie dominuje zatem wypieranie
przykrych wspomnień, co może być interpretowane jako chęć pozbycia się „kompleksu Czarnobyla” wśród młodszego pokolenia, u którego empirycznie stwierdzono psychologiczne skutki wybuchu20.
Wymiar pragmatyczny
Kolejnym wymiarem postpamięci Czarnobyla jest kształt praktyk upamiętniających
ofiary wybuchu. Co roku organizowane są marsze oraz wydarzenia, które mają na celu
zwrócenie uwagi na ludzki wymiar tej tragedii, związany z utratą najbliższych. Jednym
z interesujących elementów takich praktyk jest coroczny „Szlak Czarnobyla”21, skierowany do osób młodych. Polega on na wytyczeniu specjalnego szlaku, na którym odbywają się koncerty oraz wystąpienia zachęcające do docenienia wartości życia i zdrowia
w obliczu tragedii, która dotknęła Czarnobyl oraz tereny do niego przyległe22. Z drugiej
strony oficjalne wysiłki władz tych państw nie zawsze trafiają na podatny grunt. Młodzi ludzie, którzy wychowali się w rodzinach w jakikolwiek sposób dotkniętych wybuchem, nie są w stanie zupełnie oddzielić przeszłości od teraźniejszości. Pokazują to
wyniki konkursu prac dziecięcych, które miały podejmować temat Czarnobyla. Tym,
co łączy prace, które zajęły trzy pierwsze miejsca, jest poczucie izolacji, osamotnienia
oraz straconych szans. Ich kolorystyka jest niezmiennie szara, a sposób ukształtowania przestrzeni świadczy o nieomal fotograficznym odwzorowaniu krajobrazu ruin po
wybuchu23. To wszystko oraz fakt organizowania równolegle z oficjalnymi obchodami
celebracji ku czci ofiar, w których uczestniczą osoby młode, jest wskaźnikiem odczuwanej przez te osoby potrzeby „postpamiętania” oraz próby zmierzenia się z bolesną
18
19
20
21
22
23
Tamże, s. 68.
Tamże, s. 73.
E.J. Bromet, J.M. Havenaar, L.T. Guey, A 25 Year Retrospective Review of the Psychological Consequences
of the Chernobyl Accident, Elsevier 2011, s. 300.
T. Kasperski, Chernobyl’s Aftermath in Political Symbols, Monuments and Rituals. Remembering the
Disaster in Belarus, „Anthropology of East Europe Review” 2012, Vol. 30, nr 1, s. 84.
Tamże, s. 86­‑91.
A. Dudchik, M. Fabrykant, Ordinary Tragedy…, s. 70.
Politeja 2(47)/2017
W stronę Czarnobyla…
193
przeszłością, dość konsekwentnie wypieraną przez oficjalną politykę wspomnianych
państw. Pokazuje to wyraźnie, że ścieżki budowania oficjalnej postpamięci katastrofy
w Czarnobylu oraz społecznie wyrażanej więzi z tym, co się wydarzyło, nierzadko się
rozchodzą.
Wymiar artystyczny
Innym – artystycznym – wymiarem konstruowania postpamięci w odniesieniu do wybuchu są monumenty, które również świadczą o tym, jak Czarnobyl powinien być pamiętany. Znamienny jest tutaj przykład jednego z najbardziej znanych pomników, który przedstawia krzyż oraz wielki dzwon z czarnego kamienia. Obok nich znajduje się
kamień z wyrytym napisem upamiętniającym ofiary wybuchu. Rzecz w tym, że kamień
jest z kruszcu, którego właściwości sprawiają, że w warunkach wilgoci, czyli deszczu lub
śniegu, napis przestaje być widoczny24. Znika tak, jak w optyce władz powinna zniknąć postpamięć o Czarnobylu. Ten cel nie jest jednak do osiągnięcia, o czym świadczą
literackie środki wyrazu odczuć związanych z katastrofą. Największym monumentem
tragedii w Czarnobylu jest jednak sama strefa zagrożenia, stanowiąca milczący pomnik
poczucia izolacji, opuszczenia oraz smutku25, której krajobraz ma symboliczny wymiar
dla tych, którzy pamiętają katastrofę26.
Wymiar polityczny
Powyższe przykłady ilustrują tezę mówiącą o tym, że mechanizmy tworzenia postpamięci istotnych wydarzeń mają nierzadko charakter polityczny i, tym samym, uwikłane są w grę interesów. Obok społecznie wyrażanej potrzeby pamiętania, która w efekcie
znajduje wyraz w „postpamiętaniu” i oddolnym tworzeniu narracji, w których główną
rolę odgrywa człowiek oraz jego los, można zaobserwować odgórną, tworzoną niemal
mechanicznie postpamięć, która każe raczej zapominać i zamykać bolesne wydarzenia
w obrębie przeszłości. Jej tworzenie ma jednak określony cel nakierowany na przezwyciężenie tożsamościowych dylematów oraz kompleksów nurtujących społeczeństwa
państw postkomunistycznych27. W tym sensie omawiana sytuacja znakomicie wpisuje się w Foucaultowski model wiedzy/władzy, gdzie władza polityczna eksponowana
jest także poprzez praktyki zmierzające do wypracowania określonego modelu postpamięci, a tym samym – pewnej spójnej wewnętrznie narracji historycznej. W artykule przyjęte zostało stanowisko teoretyczne, wedle którego to aparat władzy politycznej jest jedną z głównych sił napędowych tworzenia postpamięci. Nie oznacza to
24
25
26
27
T. Kasperski, Chernobyl’s Aftermath…, s. 83.
Zob. P. Dobraszczyk, Petrified Ruin. Chernobyl, Pripyat and the Death of the City, „City. Analysis of
Urban Trends, Culture, Theory, Policy, Action” 2010, Vol. 14, nr 4, [online] https://doi.org/10.1080
/13604813.2010.496190.
D. Bürkner, The Chernobyl Landscape and the Aesthetics of Invisibility, „Photography and Culture”
2014, nr 1, s. 26­‑27, [online] https://doi.org/10.2752/175145214x13936100122282.
A. Petryna, Biological Citizenship…, s. 262.
194
Marta Hoffmann
Politeja 2(47)/2017
jednak odebrania podmiotowości tym, którzy ową postpamięć reprezentują. Wspomniane alternatywne obchody rocznic wybuchu w Czarnobylu28 wydatnie świadczą
o tym, że przekazywane z pokolenia na pokolenie narracje zachowują szczególną siłę
oddziaływania, a kolejna generacja Białorusinów i Ukraińców chętnie kultywuje praktyki przywracające pamięć o ludziach, którzy zginęli, walcząc ze skutkami katastrofy.
W tym momencie warto przyjrzeć się innej sile napędowej postpamięci Czarnobyla –
medykalizacji.
Medykalizacja motorem dla postpamięci
W kontekście zarysowanego wyżej fenomenu medykalizacji warto przyjrzeć się działaniom medycznym, które zostały podjęte przez różne podmioty, aby znormalizować
sytuację w rejonie Czarnobyla. Na pierwszy plan wysuwały się działania nakierowane
na identyfikację oraz poddanie leczeniu tych, którzy bezpośrednio ucierpieli w wyniku
wybuchu. Kolejnym celem były grupy osób, u których stwierdzono objawy choroby popromiennej oraz innych powikłań zdrowotnych. Celem długofalowym był z kolei stały
monitoring zdrowia osób spokrewnionych z poszkodowanymi, tak by osoby te mogły
otrzymać natychmiastową pomoc lekarską w razie potrzeby29. Monitoringi stanu zdrowia populacji czynione są do dziś i to także wobec osób, które nie miały bezpośredniego
kontaktu z efektami wybuchu30. Co jest interesujące, zarówno Światowa Organizacja
Zdrowia, jak powołane w 2005 roku Forum Czarnobyla wskazywały na to, że tak szeroko zakrojone działania nie tylko nie są konieczne, ale i mogą być kontrproduktywne31.
Ostatecznie badane są osoby, które nie miały nic wspólnego z katastrofą. Z jednej strony wydawałoby się, że ostrożności nigdy za wiele, a same badania, którym poddawani są
młodzi Białorusini i Ukraińcy, nie są szczególnie uciążliwe. Z drugiej jednak strony medyczne monitoringi przypominają o katastrofie tym, którzy znają ją jedynie z opowiadań
starszych pokoleń. W ten sposób budowana jest atmosfera nieznanego zagrożenia biologicznego, które w każdej chwili może się ujawnić32. Mimo braku medycznych przesłanek
do podejmowania takich kroków trauma po tej największej, jak do tej pory, katastrofie
atomowej wciąż jest głęboko zakorzeniona nie tylko w świadomości władz białoruskich i ukraińskich, ale i wśród obywateli tych państw. Monitoring pod kątem obecności w organizmie pierwiastków promieniotwórczych jest niezwykle szczegółowy33.
28
29
30
31
32
33
T. Kasperski, Chernobyl’s Aftermath…, s. 86.
F.A. Mettler, Non­‑cancer Health Effetcs of the Chernobyl Accident and Special Health Care Programmes,
[w:] Chernobyl. Looking Back to Go Forward Proceedings of an International Conference, Vienna,
6­‑7 September 2005, IAEA 2005, s. 111.
Z. Carr, M. Repacholi, Long­‑Term Health Implications…, s. 540.
Public Health Systems in the Chernobyl Region, [w:] E. Bennett, M. Repacholi, Z. Carr, Health Effects
of the Chernobyl Accident and Special Health Care Programmes, Geneva 2005, s. 110.
A. Petryna, Chernobyl’s Survivors. Paralyzed by Fatalism or Overlooked by Science?, „Bulletin of the Atomic Scientists” 2015, Vol. 67, nr 2, s. 32­‑33, [online] https://doi.org/10.1177/0096340211400177.
Public Health Systems…, s. 111­‑120.
Politeja 2(47)/2017
W stronę Czarnobyla…
195
Osoby poddawane tej procedurze oddają do badania krew, mocz, a także kał. Co więcej, badane są niemal wszystkie układy w ich organizmach – od układu pokarmowego,
oddechowego, przez układ krążenia, aż po ośrodkowy układ nerwowy. Systematyczne zgłaszanie się do szpitali jest jednym z obowiązków osób należących do młodszego pokolenia. Regularna medyczna kontrola ciała ludzkiego, które w tej sytuacji systematycznie poddawane jest penetracji pod kątem odkrycia elementów niepożądanych
lub wręcz zagrażających bezpieczeństwu innych, staje się w tej sytuacji nie tylko jedną z wielu procedur zabezpieczających społeczeństwa przez długofalowymi skutkami Czarnobyla, ale i narzędziem wzmacniania pamięci tamtych wydarzeń wśród ich
uczestników, a postpamięci u ich potomków. Bardzo podobne znaczenie miała strategia jodowania soli domowej34. Medycyna staje się w tej optyce elementem codzienności
oraz gwarantem ładu i stabilności, które w tak gwałtowny sposób zostały zachwiane
w okresie pieriestrojki. W świetle tego, co zostało powiedziane w kontekście oficjalnego zapominania wydarzeń z Czarnobyla, technologie służące medycznemu wykrywaniu skażenia mają zupełnie odwrotny skutek: raczej przypominają oraz odświeżają
to, co w ujęciu politycznym powinno zostać zamknięte w przeszłości. I choćby nawet
przedstawiciel młodego pokolenia wychowany na wiedzy podręcznikowej, w której pisze się mało o tym wydarzeniu lub nie pisze się o nim nic, nie czuł potrzeby pamiętania
smutnych i niespokojnych czasów, to działania medyczne i regularna kontrola lekarska
wciąż niosą ze sobą potencjał znaczący, przypominający oraz nadający ramy znaczeniowe rzeczywistości, w której przyszło mu żyć. W ten sposób medycyna, która z założenia traktuje człowieka jak biologiczny mechanizm, wyrzekając się wszelkich pretensji
ideologicznych, nabiera znaczenia definitywnie pozamedycznego, sięgającego w sferę
symboliczną oraz obszar zbiorowych wyobrażeń.
Postpamięć motorem dla medykalizacji
Istnieje również możliwość innego spojrzenia na tak postawiony problem związków
pomiędzy medykalizacją a postpamięcią. O ile podejmowane z góry kroki w celu stałego monitorowania stanu zdrowia populacji mają duży potencjał do tego, aby wzmacniać postpamięć czarnobylskich wydarzeń w młodszym pokoleniu, o tyle sami przedstawiciele omawianych społeczeństw, organizując we własnym zakresie manifestacje
poświęcone pamięci ofiar tamtej katastrofy, oprócz postulatów należytego upamiętnienia ofiar i wprowadzenia swobód politycznych, domagają się lepszego dostępu do
leków związanych ze schorzeniami popromiennymi oraz lepszej opieki zdrowotnej35.
Na pierwszy rzut oka wydawałoby się to sprzeczne z tym, co zostało powiedziane o regularnych monitoringach stanu zdrowia populacji, jednak problem tkwi w tym, że do
34
35
Zob. R. Jackson i in., Chernobyl and Iodine Deficiency in the Russian Federation. An Environmental
Disaster Leading to a Public Health Opportunity, „Journal of Public Health Policy” 2002, Vol. 23, nr 4,
s. 454­‑455, [online] https://doi.org/10.2307/3343242.
V. Tykhyy, How the State…, s. 81.
196
Marta Hoffmann
Politeja 2(47)/2017
dzisiaj nie jest do końca znana dokładna liczba osób, które przyjęły szkodliwe dawki
promieniowania w mniej bezpośredni sposób. Wielu Białorusinów i Ukraińców zostało narażonych na to zagrożenie z powodu przemieszczania się szkodliwych oparów na dalsze tereny tych państw lub ze względu na wniknięcie radioaktywnych pierwiastków w strukturę zbóż, owoców i warzyw. Z kolei efekty napromieniowania nie
są widoczne od razu. Wady genetyczne dzieci urodzonych w rodzinach napromieniowanych nierzadko dopiero po porodzie okazują się efektem wydarzenia sprzed trzydziestu lat. Osoby te znajdują się poza oficjalnym systemem medycznego monitoringu i otrzymują pomoc wtedy, gdy już jest za późno na zatrzymanie powikłań. W tym
sensie jednostki pamiętające oraz „postpamiętające” stają się jednymi z głównych sił
napędowych procesów medykalizacyjnych mających miejsce w społeczeństwach, które reprezentują. Oddolne wołanie o pomoc medyczną to coś zdecydowanie więcej
niż zwyczajowa reakcja na wystąpienie choroby. Osoby, o których mowa, domagają
się mocniejszej obecności medycyny w ich codziennym życiu nie tylko z powodu poczucia dyskomfortu wynikającego z braku leków. Tym, czego potrzebują, jest raczej,
z jednej strony, uzyskanie dostępu do specjalistycznej wiedzy, dzięki której będą w stanie lepiej zdefiniować swoją tożsamość w odniesieniu do otoczenia (na kontinuum:
zdrowy–chory)36, a z drugiej zaspokojenia chęci podzielenia się swoim bólem, lękiem
oraz niepokojem egzystencjalnym37 z kimś wykwalifikowanym. Są to typowe reakcje
charakterystyczne dla społeczeństw w wysokim stopniu zmedykalizowanych. Społeczeństwa te opierają swoje poczucie bezpieczeństwa na eksperckiej wiedzy medycznej,
która wyjaśni im przyczyny oraz mechanizmy niedogodności przezeń odczuwanych.
Dlatego też, w ramach studiów nad bezpieczeństwem, pojawiają się opinie, że koncepcja medykalizacji jest bardziej wysublimowaną i lepiej opisującą rzeczywistość wersją
koncepcji sekurytyzacji38. Jednocześnie zauważalna jest także tendencja, by traktować
lekarza jako eksperta nie tylko w zakresie medycyny, ale także jako osobistego doradcę, który przede wszystkim wysłucha pacjenta i postara się zrozumieć jego subiektywne i wyjątkowe odczucie bólu lub dyskomfortu. W tym sensie Białorusini i Ukraińcy,
o których mowa, domagają się dostępu do lekarzy, którym powierzą – i tym samym
36
37
38
A. Petryna, Chernobyl’s survivors…, s. 32.
V. Tykhyy, How the State…, s. 76.
Odwołuję się tutaj do koncepcji sekurytyzacji autorstwa głównych przedstawicieli tzw. szkoły kopenhaskiej w ramach studiów nad bezpieczeństwem, czyli B. Buzana i O. Wævera. Pojmują oni sekurytyzację jako proces językowy, którego efektem jest włączanie coraz większej liczby problemów społecznych w dyskurs zagrożenia. Zob. B. Buzan, O. Wæver, J. de Wilde, Security: A New Framework for
Analysis, London 1998; B. Buzan, O. Wæver, Securitization and Desecuritization, Copenhagen 1993;
B. Buzan, O. Wæver, Macrosecuritization and Security Constellations: Reconsidering Scale in Securiti‑
zation Theory, „Review of International Studies” Vol. 35, nr 2, 2009, s. 253­‑276; B. Buzan, O. Wæver,
Regions and Powers. The Structure of International Security, Cambridge 2003. Zob. też: S. Elbe, Se‑
curity and Global Health, Cambridge 2010; tenże, AIDS, Security, Biopolitics, „International Relations” Vol. 19, nr 4, 2005, s. 403­‑419; tenże, Haggling over Viruses: the Downside Risks of Securitizing
Infectious Diseases, „Health Policy and Planning” Vol. 25, nr 6, 2010, s. 476­‑485; A. Moodie, In Good
Health? The Biological Weapons Convention and the ‘Medicalization’ of Security, „The Nonproliferation Review” Vol. 22, nr 1, 2015, s. 71­‑82.
Politeja 2(47)/2017
W stronę Czarnobyla…
197
zawierzą – swoje wyjątkowe doświadczenie związane z Czarnobylem. Pragną raczej
spotkania z lekarzem niż samego leku, przy czym z założenia ma być to bardziej swoisty „lekarz duszy” niż ciała.
Podsumowanie
Wiele wskazuje na to, że zjawiska medykalizacyjne ogarniają coraz większą liczbę
państw współczesnego świata i stanowią kolejną cechę społeczeństw ponowoczesnych.
W badaniu zjawisk zmedykalizowanych nie należy zapominać wszakże o roli wielkich
zbiorowych wydarzeń dla podtrzymywania ich siły oddziaływania. Przykładem są zarysowane w artykule działania władz politycznych Białorusi i Ukrainy, które w efekcie – nierzadko wbrew intencjom rządzących – podtrzymują w kolejnych pokoleniach
postpamięć traumatycznych wydarzeń z kwietnia 1986 roku w Czarnobylu. Dochodzi jednocześnie do zjawiska odwrotnego, kiedy to osoby, które nie zostały bezpośrednio dotknięte tą tragedią, oraz potomkowie jej ofiar poprzez ludzką chęć poszukiwania
zrozumienia u innych stają się nieświadomie siłami napędowymi wspomnianych procesów. Odpowiedź na postawione w tytule pytanie nie jest zatem jednoznaczna, tak
jak nie jest jednoznaczna natura omawianych zjawisk, które przeplatają się ze sobą do
tego stopnia, że trudno określić, gdzie zaczynają się granice jednego, a kończą drugiego. Z dużym prawdopodobieństwem można jednak powiedzieć, że omawiane zjawiska
wykazują powiązanie bliskie sprzężeniu zwrotnemu, co potwierdza interdyscyplinarny
charakter nauk humanistycznych.
Bibliografia
Assmann J., Czaplicka J., Collective Memory and Cultural Identity, „New German Critique”
1995, nr 65.
Bay I.A., Oughton D.H., Social and Economic Effects, [w:] J.T. Smith, N.A. Beresford, Cherno‑
byl – Catastrophe and Consequences, Springer 2005.
Bromet E.J., Havenaar J.M., Guey L.T., A 25 Year Retrospective Review of the Psychological Con‑
sequences of the Chernobyl Accident, Elsevier 2011.
Bürkner D., The Chernobyl Landscape and the Aesthetics of Invisibility, „Photography and Culture” 2014, Vol. 7, nr 1, [online] https://doi.org/10.2752/175145214x13936100122282.
Carr Z., Repacholi M., Long­‑Term Health Implications of the Chernobyl Accident and Relevant
Projects of the World Health Organization, „Health Physics” 2007, Vol. 93, nr 5, [online]
https://doi.org/10.1097/01.hp.0000281686.14210.4f.
Conrad P., Medicalization and Social Control, „Annual Review of Sociology” 1992, Vol. 18,
nr 1, [online] https://doi.org/10.1146/annurev.soc.18.1.209.
Dobraszczyk P., Petrified Ruin. Chernobyl, Pripyat and the Death of the City, „City. Analysis of
Urban Trends, Culture, Theory, Policy, Action” 2010, Vol. 14, nr 4, [online] https://doi.or
g/10.1080/13604813.2010.496190.
198
Marta Hoffmann
Politeja 2(47)/2017
Dubos R.J., Miraże zdrowia. Utopie, postęp i zmiany biologiczne, przeł. T. Kielanowski, Warszawa 1962.
Dudchik A., Fabrykant M., Ordinary Tragedy. „Perestroika” of Collective Memory about Cherno‑
byl Disaster in Belarusian History Textbooks, „Anthropology of East Europe Review” 2002,
Vol. 30, nr 1.
Goertz K., Transgenerational Representations of the Holocaust. From Memory to „Post­
‑Memory”, „World Literature Today” 1998, Vol. 71, nr 1, [online] https://doi.org/10.2307/
40153531.
Hirsch M., The Generation of Postmemory, „Poetics Today” 2008, Vol. 29, nr 1, [online] https://
doi.org/10.1215/03335372­‑2007­‑019.
Halbwachs M., The Group in Its Spatial Framework. The Influence of the Physical Surroundings,
[w:] M. Halbwachs, The Collective Memory, New York 1950.
Jackson R. i in., Chernobyl and Iodine Deficiency in the Russian Federation. An Environmental
Disaster Leading to a Public Health Opportunity, „Journal of Public Health Policy” 2002,
Vol. 23, nr 4, [online] https://doi.org/10.2307/3343242.
Kasperski T., Chernobyl’s Aftermath in Political Symbols, Monuments and Rituals. Remembering
the Disaster in Belarus, „Anthropology of East Europe Review” 2012, Vol. 30, nr 1.
Mettler F.A., Non­‑cancer Health Effects of the Chernobyl Accident and Special Health Care Pro‑
grammes, [w:] Chernobyl. Looking Back to Go Forward Proceedings of an International Con‑
ference, Vienna, 6­‑7 September 2005, IAEA 2005.
Nowakowski M., Medykalizacja i demedykalizacja. Zdrowie i choroba w czasach kapitalizmu
zdezorganizowanego, Lublin 2015.
Petryna A., Biological Citizenship. The Science and Politics of Chernobyl­‑Exposed Populations,
„Osiris” 2004, nr 19.
Petryna A., Chernobyl’s Survivors. Paralyzed by Fatalism or Overlooked by Science? „Bulletin of the Atomic Scientists” 2015, Vol. 67, nr 2, [online] https://doi.org/10.1177/
0096340211400177.
Public Health Systems in the Chernobyl Region, [w:] E. Bennett, M. Repacholi, Z. Carr, Health
Effects of the Chernobyl Accident and Special Health Care Programmes, Geneva 2005.
Szasz T., The Myth of Mental Illness. Foundations of Theory of Personal Conduct, London 1981.
Tykhyy V., How the State and Society Responded to the Needs of the Ukrainian Victims, [w:] Cher‑
nobyl. The Event and Its Aftermath, red. L. Berkovitz, N. Berkovitz, M. Patrick, Madison
2006.
Zola I., Medicine as an Institution of Social Control, „The Sociological Review” 1972, Vol. 20,
nr 4.
Buzan B., Wæver O., Wilde J. de, Security: A New Framework for Analysis, London 1998.
Buzan B., Wæver O., Securitization and Desecuritization, Copenhagen 1993.
Buzan B., Wæver O., Macrosecuritization and Security Constellations: Reconsidering Scale in Se‑
curitization Theory, „Review of International Studies” Vol. 35, nr 2, 2009.
Buzan B., Wæver O., Regions and Powers. The Structure of International Security, Cambridge
2003.
Elbe S., Security and Global Health, Cambridge 2010.
Elbe S., AIDS, Security, Biopolitics, „International Relations” Vol. 19, nr 4, 2005.
Politeja 2(47)/2017
W stronę Czarnobyla…
199
Elbe S., Haggling over Viruses: the Downside Risks of Securitizing Infectious Diseases, „Health Policy and Planning” Vol. 25, nr 6, 2010.
Moodie A., In Good Health? The Biological Weapons Convention and the ‘Medicalization’ of Se‑
curity, „The Nonproliferation Review” Vol. 22, nr 1, 2015.
Marta HOFFMANN – doktorantka w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków
Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Przygotowuje rozprawę doktorską z zakresu politycznego zastosowania medykalizacji przez Światową Organizację Zdrowia. Jej zainteresowania naukowe obejmują: wielopłaszczyznowe relacje
między sferą polityki i medycyny, biopolityczną interpretację relacji państwo-obywatel, teorie stosunków międzynarodowych, w szczególności konstruktywistyczne.
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.15
Anna Duda
Uniwersytet Jagielloński
[email protected]
Czarnobyl w strefie postpamięci
O narracji przewodnickiej
Aleksandra Siroty – „Mera” Prypeci
Abstract
Chernobyl in the Postmemory Zone. The Guide Narration of Alexander
Sirota – „the Mayor” of Pripyat
The goal of this article is to show how the memory of Chernobyl catastrophe is
being reconstructed and later pass on by the guide with his narration. The example of Aleksander Sirota and his mother will show how big of a factor in constructing memory of a ‘second generation’ is played by post­‑traumatic creation of
a close person, as well as accumulated video recordings and photographies taken
before the accident. Also, comperative approach of confronting photos with authentic ‘forgotten’ space of Pripyat city used by the tour guide will allow us to
understand the level of influence in which visual aspect can affect reinterpretation of abandoned heritage. The same can be said of actual presence of a tourist in such environment and its effect on alteration of the memory of the event.
The activity of Aleksander Sirota presented in this article will allow us to look at
Chernobyl catastrophe through the lens of post­‑memory discourse and will reveal how multilayered research issue it really is.
Keywords: Chernobyl Exclusive Zone (CEZ), Pripyat, postmemory, tourism of
difficult heritage
Slowa kluczowe: Czarnobylska Strefa Wykluczenia (CSW), Prypeć, postpamięć,
turystyka trudnego dziedzictwa
202
Anna Duda
Politeja 2(47)/2017
W szkole nudziłem się, nic mnie tam nie interesowało. Nieraz marzyłem, żeby roz‑
padła się w gruzy. Dlatego uważaj, o czym marzysz, bo może się spełnić.
Aleksander Sirota1
W
1986 roku Czarnobyl2 stał się czarnym punktem na mapie świata. Miejsce to
od momentu awarii elektrowni jądrowej wzbudzało strach, napięcie, niepokój.
W całej Europie (przede wszystkim jednak na Ukrainie i Białorusi oraz w państwach
ościennych) pojawiały się pytania: czy Czarnobyl naprawdę dotyczy również mnie?
Czy ma wpływ akurat na moje życie? Jeżeli tak, to jak uchronić się przed działaniem
czynników radioaktywnych? Komu mogę zaufać? Kto udzieli mi rzetelnych informacji
na temat skutków katastrofy? „Niewidzialny wróg” siał terror, obudowując się jednocześnie narracją, w którą nawet dziś – 30 lat po awarii – trudno ingerować. Obraz poczarnobylskiej rzeczywistości nie został zdeterminowany przez wiarygodne statystyki,
które mówią, że skutki wybuchu były dużo mniejsze, niż przypuszczano początkowo.
Nie pomagają również wypowiedzi takich autorytetów jak prof. Zbigniew Jaworowski3
czy komentarze współczesnych fizyków jądrowych. Obraz czarnobylskiej przestrzeni
w oczach młodego pokolenia ukształtowany został przez wyobrażenia i wspomnienia
osób, które dobrze zapamiętały uczucie paniki oraz brak zaufania wobec radzieckich
władz, długo ukrywających czarnobylską prawdę. Oprócz wciąż żywej pamięci świadków wydarzeń myślenie o Czarnobylu zdeterminowała również kultura popularna
1
2
3
M. Wyrwał, Po katastrofie w Czarnobylu wyjechał na całe życie. Powrót jest bolesny, [online] http://wiadomosci.onet.pl/tylko­‑w­‑onecie/po­‑katastrofie­‑w­‑czarnobylu­‑wyjechal­‑na­‑cale­‑zycie­‑powrot­‑jest­
‑bolesny/t0lzxs, 24 VIII 2016.
26 kwietnia 1986 roku o godz. 1.23 doszło do katastrofy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Wybuch był wynikiem eksperymentu, który doprowadził do przegrzania reaktora, a następnie eksplozji
wodoru oraz pożaru. Za sprawą awarii doszło do uwolnienia się substancji promieniotwórczych. Największe skażenie można było zarejestrować na pograniczu Białorusi, Ukrainy i Rosji, radioaktywna
chmura zaś rozprzestrzeniła się po całej Europie. Po przesiedleniu ok. 350 tys. mieszkańców wyznaczono strefę, do której wstęp do niedawna mieli tylko nieliczni.
Zbigniew Jaworowski, nieżyjący już ekspert ds. wpływu promieniowania na zdrowie człowieka, wieloletni kierownik Zakładu Higieny Radiacyjnej w Centralnym Laboratorium Ochrony Radiacyjnej
w Warszawie, członek grup doradczych Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, a w 1986 roku
członek Polskiej Komisji Rządowej ds. Skutków Katastrofy Czarnobylskiej. To właśnie on zalecił
wówczas podanie mieszkańcom Polski, głównie dzieciom, płynu Lugola – wodnego roztworu czystego, nieradioaktywnego jodu w jodku potasu. W artykule pt. Czarnobyl napisał: Zniszczenie reak‑
tora w Czarnobylu było największą katastrofą psychologiczną w czasie pokoju. […] Natomiast z punktu
widzenia rzeczywistych strat ludzkich (31 zgonów wśród pracowników i ratowników napromienionych
wielkimi jednorazowymi dawkami od 800 do 16 000 mSv, w tym 3 zgony od oparzeń i urazów me‑
chanicznych) była to niewielka katastrofa przemysłowa. […] Zamiast masowych zgonów radiacyjnych
po Czarnobylu wystąpiła epidemia chorób psychosomatycznych (choroby serca, przewodu pokarmowego,
psychiczne itp.), nie mających nic wspólnego z promieniowaniem, a wywołanych stresem po katastrofie,
błędami władz, oraz sztucznym stworzeniem masowego syndromu 5 milionów „ofiar Czarnobyla”, tj. lu‑
dzi żyjących na tzw. silnie skażonych terenach i otrzymujących za to stałą rekompensatę pieniężną. Z. Jaworowski, Czarnobyl, „Racjonalista” 2009, 10 IV, [online] http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,
31 VIII 2016.
Politeja 2(47)/2017
Czarnobyl w strefie postpamięci…
203
odnosząca się w grach komputerowych4, muzyce5, literaturze6, filmie7, fotografii8 do
postapokaliptycznych wizji Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia (CSW).
Konsekwencją różnic w myśleniu o Czarnobylu jest chęć wyjazdu9 do CSW, najczęściej osób młodych, które w pewien sposób utożsamiają się z katastrofą. Jest to pokolenie trzydziestolatków określających się często jako „dzieci Czarnobyla”10, czyli osoby
urodzone w 1986 roku oraz krótko przed katastrofą. Jeszcze inny profil „turysty” zarysowuje się w przypadku osób 20+, których spojrzenie na Czarnobyl w dużo większym stopniu ukształtowały obrazy kultury popularnej. Jednocześnie oprócz osób, które chcą doświadczyć grozy opuszczonego miejsca, na horyzoncie pojawiają się ci, którzy
turystom chcą opowiedzieć o rodzinnym dramacie i traumie11, w cieniu której żyli lub
się wychowywali. Ukraińskie biura turystyczne, organizujące wycieczki do Czarnobyla,
zakładane są przez osoby bezpośrednio związane z katastrofą lub przez ich dzieci. Misyjny12 charakter działalności podkreślany jest przez większość przewodników.
4
5
6
7
8
9
10
11
12
Gry komputerowe Call of Duty IV oraz S.T.A.L.K.E.R., których akcja rozgrywa się w Czarnobylskiej
Strefie Wykluczenia, a także Fallout, przedstawiający świat postapokaliptycznej Ameryki.
Za przykład może tu posłużyć utwór Kraftwerka Radioactivity z 1975 roku, który twórcy przerobili
w 1991 roku, nawiązując wprost do Czarnobyla i innych miejsc bezpośrednio kojarzących się z niszczycielską siłą atomu.
O Czarnobylu pisała m.in. Swietlana Aleksijewicz, która w książce pt. Czarnobylska modlitwa. Kroni‑
ka przyszłości (przeł. J. Czech, Wołowiec 2012, Reportaż – Wydawnictwo Czarne) opowiada historie
osób bezpośrednio związanych z katastrofą. Znany jest również reportaż Francesca M. Catalucciego
Czarnobyl (przeł. P. Bravo, Wołowiec 2013, Sulina).
Czarnobyl. Reaktor strachu (oryg. Czernobyl Diaries), reż. B. Parker, 2012 oraz Szklana pułapka 5
(oryg. A Good Day to Die Hard), reż. J. Moore, 2013.
Maciej Nabrdalik – zdobywca World Press Photo 2014; wielokrotnie fotografował wysiedlone tereny Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia, a jednocześnie uwagę swą skupił na tzw. samosiołach – osobach, które powróciły do Czarnobyla i do dzisiaj mieszkają w Zonie. Zob. Maciej Nabrdalik, [online]
http://culture.pl/pl/tworca/maciek­‑nabrdalik#dziela, 28 VIII 2016.
Mowa tu o wycieczkach turystycznych trwających nie dłużej niż kilka dni, z noclegiem w Kijowie lub
Sławutyczu.
Stwierdzenie to wielokrotnie padało z ust polskich turystów podczas wycieczki do Czarnobyla
(14­‑17 kwietnia 2016 r.; wyjazd z biurem turystycznym Bis­‑Pol).
Skala wydarzeń w Czarnobylu wywołała traumę zbiorową, która z czasem osiągnęła poziom traumy
kulturowej, z tego względu, że pytania o odpowiedzialność za katastrofę przeniosły się na sferę publiczną. Ekatherina Zhukova czarnobylską traumę kulturową podzieliła na dwa okresy. Pierwszy – tzw. co‑
untinous trauma (trauma uobecniająca) obejmująca lata 1986­‑1991, czyli od momentu wybuchu do
rozpadu Związku Radzieckiego i uzyskania przez Bialoruś i Ukrainę niepodległości. W tym czasie
podejmowano próby odpowiedzi na pytania: Jakim społeczeństwem jesteśmy, skoro doszło do takiej
tragedii? Kto jest za to odpowiedzialny? Drugi okres to tzw. retrospective trauma (trauma retrospektywna) trwająca od 1991 r. do chwili obecnej. Tu nastąpiła zmiana w myśleniu, podyktowana poczuciem większej tożsamości narodowej. Następuje próba odpowiedzi na pytania: Jakim społeczeństwem
byliśmy? Kto był za to odpowiedzialny? Zob. E. Zhukova, From Ontological Security to Cultural Trau‑
ma: The Case of Chernobyl In Belarus and Ukraine, „Acta Sociologica” 2016, nr 59(4), s. 336­‑339.
Robert Lifton, psychiatra zajmujący się psychologicznymi skutkami traumy, przeprowadził w 1980 r.
badania, w wyniku których m.in. stwierdza, że osoby, które przeżyły katastrofę lub wychowywały się
w jej cieniu często odczuwały poczucie winy wobec ofiar i osób najbardziej poszkodowanych. Zadawały sobie pytanie: „Dlaczego ja przetrwałem, skoro inni umarli?”. Odpowiedzią na to są podejmowane
204
Anna Duda
Politeja 2(47)/2017
Patrząc na Czarnobyl przez pryzmat postpamięci13, z humanistycznego punktu widzenia zarysowuje się kilka perspektyw badawczych. Magdalena Saryusz­‑Wolska, w ramach studiów nad pamięcią, lokuje zaproponowany przez Marianne Hirsch termin
w ramach ujęcia antropologicznego, podkreślając silny związek postpamięci z antropologią fotografii14. Przykład Aleksandra i Lubow Sirotów skłania do ujęcia problemu
szerzej. Ich historia ukazuje, w jaki sposób pamięć o wydarzeniach jest konstruowana
oraz jak świadectwo matki jest odbierane przez syna, a następnie transmitowane w formie narracji przewodnickiej przyjezdnym do CSW.
Wychodząc od analizy strony internetowej Pripyat.com15, założonej przez Aleksandra Sirotę, ukazana zostanie misja, cel oraz „spojrzenie” na czarnobylskiego turystę
oczami człowieka naznaczongo wydarzeniami z kwietnia 1986 roku. Wywiad kierowany z Aleksandrem Sirotą, przeprowadzony drogą mailową, uzupełniony będzie ujęciem
kulturoznawczym, polegającym na analizie treści tekstów autorstwa jego oraz Lubow
Siroty. Twórczość matki oraz oparta na postrzępionej pamięci działalność Aleksandra stawiają uniwersalne pytania. Gdzie kończy się dokument, a zaczyna twórczość?
W którym momencie kończą się wspomnienia, a zaczynają wyobrażenia? Czym różni
się pamięć autentyczna od pamięci zapośredniczonej? Podjęta w niniejszym artykule
refleksja oparta będzie nie tylko o teksty Marianne Hirsh, przywołane zostaną również
inne nazwiska, które na stałe wpisały się do kanonu studiów nad pamięcią, tj. Pierre
Nora, Paul Ricoeur, Reinhart Koselleck.
W 1980 roku Pierre Nora zwrócił uwagę na szerzącą się w społeczeństwach „obsesję pamięci”, wprowadzając jednocześnie na stałe do słownika akademickiego pojęcie lieux de memoire (miejsce pamięci)16. Czarnobyl w kontekście panującego dyskursu
13
14
15
16
działania na rzecz zachowania pamięci o tragicznych wydarzeniach, stąd osoby „ocalałe” często mówią
poczuciu „misji” do spełnienia. A. Sawada, J. Chaitin, D. Bar­‑On, Surviving Hiroshima and Nagasaki
– Experiences and Psychosocial Meanings, „Psychiatry” 2004, Vol. 67, nr 1, s. 46.
Termin „postpamięć” zaproponowała Marianne Hirsch, która pisze: W moim rozumieniu, postpamięć
od pamięci odróżnia pokoleniowy dystans, a od historii głęboka osobista więź. Postpamięć jest silną i bardzo
szczególną formą pamięci właśnie dlatego, że jej relacja wobec przedmiotu czy źródła jest zapośredniczona
nie poprzez wspomnienia, ale wyobraźnię i twórczość. […] Postpamięć charakteryzuje doświadczenie tych,
którzy dorastali w środowisku zdominowanym przez narracje wywodzące się sprzed ich narodzin. Ich wła‑
sne spóźnione historie ulegają zniesieniu przez historie poprzedniego pokolenia ukształtowane przez do‑
świadczenia traumatyczne, którego nie sposób ani zrozumieć, ani przetworzyć. M. Hirsch, Żałoba i post‑
pamięć, [w:] Teoria wiedzy o przeszłości na tle współczesnej humanistyki. Antologia, red. E. Domańska,
Poznań 2010, s. 254.
Magdalena Saryusz­‑Wolska pisze: W epoce „wędrujących konceptów” (travelling concepts, Mieke Bal)
trzeba podjąć jakąś decyzję, by postulowana interdyscyplinarność nie zamieniała się w zwykły chaos. Wyróżnia kilka dominujących perspektyw w badaniach i teoriach pamięci zbiorowej: perspektywę społeczną, która obejmuje również ujęcie antropologiczne, perspektywę filozoficzno­‑historyczną oraz
perspektywę kulturową. M. Saryusz­‑Wolska, Spotkania czasu z miejscem. Studia o pamięci i miastach,
Warszawa 2011, s. 22­‑42, Communicare.
http://www.pripyat.com, 1 IX 2016.
P. Nora, Między pamięcią a historią. Les lieux de mémoire, przeł. W. Dłuski, „Tytuł Roboczy: Archiwum” 2009, nr 2, s. 4­‑12, [online] http://www.marysialewandowska.com/wp­‑content/up­
loads/2009/08/Archiwum­‑no2­‑c2­‑sprd.pdf, 24 V 2017.
Politeja 2(47)/2017
Czarnobyl w strefie postpamięci…
205
tzw. chęci upamiętniania jest miejscem wyjątkowym. Przede wszystkim, ze względu na
wysoką radioaktywność terenu, tuż po katastrofie wydzielono strefę zamkniętą, do której nie mieli wstępu nawet jej byli mieszkańcy. Z czasem miasto Prypeć17 stało się nie
tyle miejscem porzuconym, ile zapomnianym. W Czarnobylu pojawiały się co prawda
pomniki poświęcone ofiarom katastrofy, jednak zabrakło osób, które by je regularnie
odwiedzały. Miejsce więc w pewnym sensie nie spełniało swej pierwotnej funkcji upamiętniania. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że czarnobylskie miejsce pamięci
było przez długi czas jednocześnie miejscem zapomnianym. Dosłowność sytuacji niejako prowokuje odwołanie się do mitologii greckiej, w której oblubienica Zeusa oraz
matka muz to Mnemosyne – bogini pamięci. Córki jednak przyniosły ludziom rów‑
nież lesmosyne, zdolność zapominania o cierpieniu i ustanie trosk18. Trauma spowodowana tragedią lub katastrofą sprawia, że chęć zapomnienia jest w wielu przypadkach
równie silna jak potrzeba pamięci. W kontekście postpamięci relacja tych dwóch pojęć
jest szczególnie mocna ze względu na pragnienie odzyskania poszarpanej i niechcianej
pamięci przez drugie pokolenie. Córką Pamięci jest więc Zapomnienie, której pragnieniem jest zbliżenie się do matki.
Budowanie żywego, wirtualnego pomnika pamięci przyświeca działalności Aleksandra Siroty, mieszkającego w pobliżu Czarnobyla, we wsi Ditjatki. Ze względu na
jego wielkie zaangażowanie nazywany jest „merem” Prypeci. Pripyat.com – prowadzona przez niego strona internetowa – w pełni poświęcona jest miastu. W 2007 roku Center Pripyat.com została zarejestrowana jako organizacja pozarządowa walcząca m.in.
z szabrownikami pustoszącymi CSW. Służy również jako wielka platforma komunikacyjna między wysiedleńcami rozproszonymi nie tyle po Ukrainie, ile po całym świecie.
W ramach projektu Pripyat.com byli mieszkańcy stworzyli archiwum prypeckich zdjęć
i wspomnień sprzed roku 1986 roku. Na stronie znajdują się również zakładki dotyczące literatury i sztuki, gdzie motywem przewodnim jest Czarnobylska Strefa Wykluczenia, a także informacje dotyczące Muzeum Czarnobyla oraz cenne archiwalne dokumenty dotyczące katastrofy i wydarzeń po 26 kwietnia 1986 roku. Oprócz wielkiej
bazy wiedzy, jaką stanowi Pripyat.com, w ścisłym z nią związku działa biuro Cherobylstore.pl, organizujące wycieczki do CSW. Przewodnikiem często jest Aleksander Sirota, który stwierdza: Ludzie przyjeżdżają tu z różnych powodów – jedni chcą zobaczyć,
jak mogłaby wyglądać apokalipsa, inni chcą poczuć historię. Dla jeszcze innych – jest to
ich dzieciństwo i chcą zobaczyć, jak zachowała się tu sowiecka atmosfera. Dla mnie jednak
dużo ważniejsze jest nie to, dlaczego oni tu przyjeżdżają, ale jakie to robi na nich wrażenie
i jaki ma na nich wpływ19.
Pomimo pierwiastka edukacyjnego, który pojawia się w misji większości biur podróży, „turystyka” w Czarnobylu wywołuje liczne kontrowersje. Pierwszą z nich są
17
18
19
Miasto zostało założone w 1970 roku z myślą o pracownikach elektrowni jądrowej w Czarnobylu, oddalonej od Prypeci zaledwie trzy kilometry. 27 kwietnia 1986 rou wysiedlono ok. 50 tys. osób. Mieszkańcy nigdy nie powrócili do swych domów. Dziś Prypeć nazywana jest miastem widmem.
M. Saryusz­‑Wolska, Spotkania czasu z miejscem…, s. 70.
Chernobyl dead zone to close to tourists, [online] https://www.rt.com/news/chernobyl­‑tourist­‑no­‑go­
‑zone­‑397, 29 VIII 2016.
206
Anna Duda
Politeja 2(47)/2017
oczywiście wciąż powracające pytania o bezpieczeństwo w Zonie. O ile jednak tu specjalistyczne ośrodki badawcze mogą udzielić wiarygodnej i w miarę precyzyjnej odpowiedzi, o tyle dużo więcej rodzi się problemów natury etycznej. Pierwsze zastrzeżenia
pojawiają się już na poziomie nomenklatury. Państwowa Agencja ds. Zarządzania Strefą Wykluczenia zwraca szczególną uwagę, by stosować termin „wizyta” (відвідування)
i „odwiedzający” (відвідувачів), nie „turystyka” i „turyści”, zaś grupy nazywane są delegacjami (делегація), a nie grupami turystycznymi. Specjalna nomenklatura dostosowana jest do ukraińskiego prawa, które mówi, że na terenie strefy wykluczenia nie mogą
być świadczone usługi turystyczne.
Mimo że na większości stron biur podróży można przeczytać hasła bezpośrednio
odnoszące się do niezapomnianego doświadczenia turystycznego w Zonie, to problem
nazewnictwa istnieje również w sferze języka potocznego. Terminu „turystyka” szczególnie unikają osoby bezpośrednio związane z katastrofą – wysiedleńcy chcący zobaczyć CSW po trzydziestu latach, przewodnicy czy też badacze lub dziennikarze, którzy
przyjeżdżają najczęściej w innych celach niż turystyczne20. Aleksander Sirota również
zwraca uwagę na wyjątkowość wyjazdów co CSW, mówiąc: Nie jesteśmy biurem tury‑
stycznym, ale grupą doświadczonych eksplorerów, którzy przez prawie dziesięć lat pracują
w Zonie. Wszystkie wyprawy odbywają dzięki pozwoleniu Departamentu ds. Strefy Wy‑
kluczenia. Pomimo, że używamy słowa „wycieczka” – oczywistego dla ogółu społeczeństwa,
to dużo bardziej właściwe byłoby posługiwanie się terminami: „eksploracja” i „wyprawa” 21.
Opisane powyżej kontrowersje sytuują Czarnobyl w orbicie pojęcia „trudnego
dziedzictwa” (difficult heritage22, dissonant heritage23). Jak piszą Sabina Owsianowska i Magdalena Banaszkiewicz: [trudne dziedzictwo] jest to spadek, z którym dobro‑
wolnie nikt nie chce się identyfikować, ale który narzuca na żyjących niezbywalny obo‑
wiązek uobecniania go w teraźniejszości i zachowywania na przyszłość24. Obawa przed
stworzeniem w Czarnobylu „parku rozrywki” powoduje różnego rodzaju dysonanse,
które widoczne są już na poziomie nomenklatury. Określenie „Czarnobyl jako atrakcja
turystyczna” budzi liczne kontrowersje. Biorąc jednak pod uwagę sposób organizacji
wycieczek, wyznaczanie specjalnych tras dla zwiedzających czy wydzielenie punktów
widokowych, można mieć wszelkie podstawy, by miejsce to wpisać w obszar turystyki trudnego dziedzictwa25. Ponadto bardzo zły stan prypeckich budynków, groźba
20
21
22
23
24
25
Do CEZ najłatwiej dostać się jako „turysta” zorganizowanej wycieczki. Aby wjechać do CSW, wciąż
wymagane jest specjalne pozwolenie Państwowej Agencji ds. Zarządzania Strefą Wykluczenia.
W przypadku wycieczek wszelkimi formalnościami zajmują się biura podróży.
Pripyat.com, [online] http://www.pripyat.com, 1 IX 2016.
Zob. S. Macdonald, Difficult Heritage. Negotiating the Nazi Past in Nuremberg and Beyond, London
2009.
Zob. J.E. Tunbridge, G.J. Ashworth, Dissonant Heritage. The Management of the Past as a Resource in
Conflict, Chichester 1996.
S. Owsianowska, M. Banaszkiewicz, Trudne dziedzictwo a turystyka. O dysonansie dziedzictwa kulturo‑
wego, „Turystyka Kulturowa” 2015, nr 11, s. 13.
W antropologii turystyki popularnymi pojęciami na określenie podróży do miejsc związanych ze
śmiercią są „mroczna turystyka” oraz „tanatoturystyka”. Definicje te jednak swym zasięgiem obejmują
Politeja 2(47)/2017
Czarnobyl w strefie postpamięci…
207
zawalenia, a następnie ostatecznego „porzucenia” powoduje, że to właśnie turystyka
może być pretekstem, aby rozpocząć działania renowacyjne w CSW, co jest priorytetem wielu czarnobylskich przewodników.
Działalność Aleksandra Siroty ukazuje, jak bardzo pamięć koresponduje z przyszłością. Paul Ricoeur wprost pisze, że nie ma takiej pamięci, która nie byłaby projektem26.
Słowa te niewątpliwie znajdują odzwierciedlenie w postaci narracji przewodnickich. Są
to opowieści oparte na wiedzy oraz własnych wspomnieniach, które jednak zawsze idą
w parze z wyobrażeniami. Tworzone projekcje można w metaforyczny sposób odnieść
do Reinharta Kosellecka dwóch kategorii, opisujących specyfikę pamięci: „przestrzeni
doświadczenia” oraz „horyzontu oczekiwań”27. By zrozumieć narrację Aleksandra Siroty, zawieszoną między przeszłością a przyszłością, warto tę opowieść zacząć po prostu
od początku.
***
W 1995 roku Aleksander Sirota jako dziewiętnastolatek napisał list I want them to re‑
member. A letter from a child of Chernobyl, który otwiera następującymi słowami: Wspo‑
mnienia… strzępy pamięci. To wszystko, co pozostało z niegdyś pięknego miasta Prypeć, które
było – choć nie na długo – moim domem28. W momencie katastrofy Sirota miał 10 lat. Był
wówczas uczniem trzeciej klasy Miejskiej Szkoły Podstawowej nr 1. Marny był ze mnie
uczeń. W szkole nudziłem się. Nic mnie tam nie interesowało. Nieraz marzyłem, żeby szko‑
ła rozpadła się w gruzy, dlatego uważaj o czym marzysz bo może się spełnić. […] Miałem
dobrego przyjaciela, z tej samej klasy. 26 kwietnia wracaliśmy ze szkoły do domu, w mie‑
ście rozeszła się plotka, że coś stało się w elektrowni. Poszliśmy więc na most za miastem
26
27
28
nie tylko miejsca pamięci, egzekucji czy obozy zagłady, ale także „domy strachu”, nowoczesne muzea,
np. Muzeum Titanica w Belfaście, czy parki rozrywki inscenizujące śmierć. Szerokie spektrum tzw.
„mrocznych miejsc” wywołuje krytykę terminu i stawia wiele pytań natury etycznej. Przyczynia się
do pejoratywnego odbioru „mrocznego turysty” przez osoby emocjonalnie związane z miejscem upamiętniającym tragedię. Zastosowany natomiast termin „turystyki trudnego dziedzictwa” podkreśla
pojawiający się na wielu płaszczyznach dysonans, co nie tyle neguje zjawisko, ile otwiera dyskusję. Zob.
M. Banaszkiewicz, Tanatoturystyka. Doświadczenie, pamięć, etyka, „Politeja” 2015, nr 3, s. 91­‑104.
P. Ricoeur, Pamięć – zapomnienie – historia, [w:] Tożsamość w czasach zmiany. Rozmowy w Castel Gan‑
dolfo, red. K. Michalski, Kraków 1995, s. 34, Demokracja – Znak.
Reinhart Koselleck pisze: W medium określonych doświadczeń i określonych oczekiwań realizują się kon‑
kretne dzieje […] doświadczenie jest współczesną przeszłością, której wydarzenia interioryzowane i które
można sobie przypominać. […] Następnie w każdorazowo własnym doświadczeniu zawiera się i znosi
zawsze obce doświadczenie, przekazywane przez pokolenia czy instytucje. W tym sensie historię z da‑
wien dawna pojmowano jako wiedzę o cudzym doświadczeniu. Podobnie określić można oczekiwanie:
także ono związane jest z osobą, a jednocześnie z czymś międzyosobowym; także oczekiwanie realizuje
się w dniu dzisiejszym, jest uwspółcześnioną przyszłością, odnosi się do „jeszcze nie”, do tego, co jeszcze nie
stało się udziałem doświadczenia, do tego, co można jedynie przewidzieć. R. Koselleck, „Przestrzeń do‑
świadczenia” i „horyzont oczekiwań” – dwie kategorie historyczne, [w:] tegoż, Semantyka historyczna,
oprac. H. Orłowski, Poznań 2012, s. 362­‑363.
A. Sirota, I want them to remember. A letter from a child of Chernobyl, „DHA News” 1995, nr 16,
s. 24­‑25.
208
Anna Duda
Politeja 2(47)/2017
bo stamtąd było ją widać. Tam spotkaliśmy wiele innych dzieciaków, ale nie zobaczyliśmy
nic szczególnego więc wróciliśmy do miasta oglądać helikoptery, którymi już lądowało woj‑
sko29. Aleksander w swym liście wspomina, jak w dzieciństwie często z kolegami bawili
się w żołnierzy, jakby uczestniczyli w grze wojennej. Na drugi dzień po wybuchu zabawa
miała szczególnie realistyczne tło. Helikoptery przelatywały nisko nad dachami domów,
a po mieście chodzili żołnierze w maskach gazowych. Autobusy ustawione w rzędzie
miały wywieźć mieszkańców z miasta „na trzy dni”30. Towarzysze czasowo opuszczają‑
cy swoje mieszkania, nie zapomnijcie, proszę, zamknąć okna, wyłączyć urządzenia elek‑
tryczne i gazowe, zamknąć zawory. Prosimy zachować spokój i porządek podczas tymcza‑
sowej ewakuacji…” – mówił głos ze wszystkich głośników w mieście Prypeć (27 kwietnia
1986 roku, 36 godzin po wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu)31. Podczas
wyjazdu z Prypeci chłopcy nadal bawili się zabawkowymi żołnierzykami, zupełnie nie
zdając sobie sprawy, że zaczyna się nowy rozdział w ich życiu, ich krewnych i przyjaciół 32.
Aleksander wspomina, że dopiero w kilka miesięcy później, gdy niektóre dzieci wciąż
czekały na rodziców i zastanawiały się, czy żyją, i gdy mówiono, że prawdopodobnie już
nigdy nie powrócą do Prypeci, zrozumiał, że utracił wszystko to, co było mu najbliższe33:
Mogłem tylko marzyć o swoim mieście. Marzyłem długo – do momentu pierwszej wycieczki
do Zony. Wiosną 1994 r. uświadomiłem sobie, że powrót jest n
­ iemożliwy34.
Dzień po wybuchu inaczej zapamiętała matka Aleksandra Siroty – Lubow Sirota,
która miała wówczas blisko 30 lat. Tak wspomina moment katastrofy: W nocy z elek‑
trowni dobiegł huk, a potem wybuch. Nie mogłam tej nocy spać, długo siedziałam przy
oknie. Ale w naszym mieście często dochodziło do różnych wybuchów, więc nie zwracałam
większej uwagi. Rano wysłałam syna do szkoły, a sama poszłam do grupy literackiej. Ran‑
kiem 26 kwietnia w mieście dziwiło tylko jedno – duża liczba samochodów polewających
ulice. Pomyślałam, że miasto przygotowuje się do obchodów majowych. I w ogóle czułam
się tak lekko, jakbym leciała nad ziemią. […] Tylko potem analizowałam tę przypadłość.
Taki efekt daje bardzo silne promieniowanie tła. U pracowników elektrowni jądrowych
jest taki termin, który opisuje to uczucie – „kac jądrowy” 35. Aleksander Sirota w internetowym wywiadzie kierowanym, zapytany o to, na ile jego wspomnienia korespondują
ze wspomnieniami jego matki, odpowiada: Mamy różne wspomnienia o tych wydarze‑
niach. Oczywiście są one ze sobą związane w tych momentach, które przeżywaliśmy razem.
Zazwyczaj opowiadam tylko to, co sam przeżyłem, pamiętam bardzo dobrze to, czego by‑
łem świadkiem. Mama jednak też nigdy mi nie pozwoliła zapomnieć… to fakt. […] Opo‑
wiadała o tym, co się wydarzyło, jednak nie tyle mi, ile światu. A robiła to poprzez swoją
29
30
31
32
33
34
35
M. Wyrwał, Po katastrofie…
A. Sirota, I want them to remember…
Бегство от радиации. Как семья, пережившая эвакуацию, хранит историю Припяти и спасает
редких лошадей, [online] http://news.tut.by/society/486540.html, 24 VIII 2016.
A. Sirota, I want them to remember…
Tamże.
Tamże.
Бегство от радиации…
Politeja 2(47)/2017
Czarnobyl w strefie postpamięci…
209
wczesną poczarnobylską poezję, pracę społeczną, film Próg, scenariusz filmowy, który na‑
stępnie ukazał się w postaci książki pt. Prypecki syndrom. Ja po prostu byłem w pobliżu36.
Istniejący w twórczości Lubow Siroty wątek czarnobylski ukazuje sposób radzenia
sobie z traumą poprzez dzielenie się swoimi przeżyciami z innymi. Jednocześnie jednak
poezja oraz opowiadania matki wpływają na sposób przeżywania minionych wydarzeń
przez syna. Swoje więc dziecięce spojrzenie na katastrofę Aleksander na przestrzeni lat
konfrontował z doświadczeniem osoby dorosłej. Analizując wspomnienia Aleksandra
Siroty, bez większych trudności można odnaleźć jego osobę ukrytą za plecami postaci
fikcyjnych. Czytając opowiadanie Lubow Siroty pt. Prypecki syndrom, już od pierwszych akapitów trudno się oprzeć wrażeniu, że główni bohaterowie – Irina i Denis – są
jedynie pretekstem do podjęcia przez autorkę wielu wątków biograficznych37. Pojawia
się tu uniwersalne pytanie o wąską granicę pomiędzy dokumentem a fikcją, o czym
w kontekście postpamięci również pisze Marianne Hirsch38.
Ukazany w scenariuszu moment ewakuacji miasta Prypeć, podczas której Denis obserwuje samoloty i wojskowych, nasuwa skojrzenie ze wspominaną przez Aleksandra
zabawą w żołnierzy.
– Wow, wojna!! Extra! – krzyknął Denis.
– Rat­‑tat­‑tat­‑tat.
Chłopcy zaczynają strzelać ze swoich niewidzialnych karabinów maszynowych. Na‑
stępnie zabawę przejęli chłopcy z drugiego autobusu.
– Denis! – Irina próbuje wpłynąć na syna, ale Oleg ją powstrzymuje.
– Pozwól mu się bawić. Nikt nie wie, co nas czeka39.
Ze słowami z opowiadania w podobny sposób koresponduje wspomnienie Aleksandra z obserwacji elektrowni z Mostu Śmierci40: Dzisiaj był subbotnik41. Zamiataliśmy
podwórko szkolne. – Denis kłamie. Tak naprawdę po szkole poszedł nad rzekę, ale o tym
Irina dowiedziała się dużo później42.
Opowiadanie Lubow Siroty ukazuje, jak niewielka była wiedza mieszkańców na temat radioaktywności i jak bardzo nie zdawali sobie sprawy z zaistniałego zagrożenia.
Autorka wspomina moment, gdy podczas ewakuacji z jednego z autobusów dobiegał
radosny śpiew. Wraz z każdą stroną opowiadania wzrasta jednak niepokój, strach i potrzeba walki ze zdrowotnymi konsekwencjami, jakie pojawiły się tuż po wysiedleniu.
36
37
38
39
40
41
42
Wywiad swobodny kierowany z Aleksandrem Sirotą, przeprowadzony na drodze internetowej korespondencji, w okresie lipiec­‑czerwiec 2016 r.
M. Hirsch, Żałoba i postpamięć… Autorzy zwracają uwagę na tworzenie postpamięciowych narracji
w wyniku wyobrażenia i kreacji przez „drugie pokolenie”. W przypadku Lubow i Aleksandra Sirotów
twórczość jest nie tyle postpamięciowym przedmiotem badań, ile wpływa na kształtowanie postpamięci syna, która przekazywana jest dalej w postaci narracji przewodnickiej.
M. Hirsch, Żałoba i postpamięć…
L. Sirota, The Pripyat Syndrome. A Film Story, Washington 2013, s. 14.
Most nazwano później „Mostem Śmierci”, ponieważ po 26 kwietnia 1986 roku było to miejsce szczególnie radioaktywne (dawka niemalże śmiertelna – ok. 50 rentgenów promieniowania).
Subbotnik (z ros. sobota) – dni przeznaczone na prace publiczne – sprzątanie ulic, zbieranie śmieci itd.
L. Sirota, The Pripyat Syndrome…
210
Anna Duda
Politeja 2(47)/2017
Lubow Sirota, podobnie jak główna bohaterka Irina, zaangażowana była w życie kulturalne Prypeci. To właśnie Pałac Kultury „Energetyk” Aleksander wspomina z największym sentymentem. W swoim liście pisze: Pałac Kultury był dla mnie drugim domem,
ponieważ moja młoda, zdrowa i energiczna mama spędzała bardzo dużo czasu w pracy,
wkładała wszystkie swoje siły w życie kulturalne miasta. Dziś moja mama jest inwalidką
i ma trudności ze zrobieniem zakupów43. I dalej: Moja mama zachorowała tuż po awarii.
Lekarze mówią, że ma cały bukiet czarnobylskich przypadłości44.
Zakończenie opowiadania nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości, niemniej
zasługuje na uwagę. W ostatniej scenie chłopiec wspomina matkę, wyjmując zdjęcie
w ramce, które dostał od niej latem 1986 roku. Na fotografii widzi Irinę młodą i uśmiech‑
niętą, patrzącą z nadzieją na lepszą przyszłość 45. Kluczowe jest tu pytanie chłopca, które
kieruje do współtowarzysza podróży w pociągu – o to, czy ten może dać mu chwilę na
przypatrzenie się zdjęciu. Marianne Hirsch pisze: Konsekwentne uprawomocnienie tego,
co dokumentalne sprawia, że fotografia archiwalna – obok mówionego świadectwa oca‑
lonego – staje się szczególnie silnym medium, ze względu na swój bezpośredni związek ze
źródłem46. Zdjęcia Prypeci to jedyny sposób, aby przenieść się wspomnieniami nie do
umarłego miasta, ale do tego tętniącego życiem. W opisie zdjęcia Iriny zawarta została
cała, wcześniej opowiedziana historia; niczym za dotknięciem magicznej różdżki, nagle
słowa zdają się zbędne47.
Ze starych nagrań wideo oraz fotografii podczas konstruowania swej prypeckiej
narracji korzysta dziś również Aleksander Sirota. Stosowana przez niego metoda, polegająca na analizie porównawczej wymarłej rzeczywistości prypeckiej z prezentacją zdjęć
i filmów sprzed czarnobylskiej awarii, jest bardzo silnym środkiem przekazu. Roland
Barthes w Świetle obrazu. Uwagi o fotografii pisze: Na tej ponurej pustyni nagle poja‑
wia się przede mną zdjęcie: ożywia mnie i ja użyczam mu życia. Bo tak muszę nazwać
siłę przyciągania, która sprawia, że zdjęcie istnieje: ożywianie48. Aleksander Sirota ożywia porzuconą przestrzeń poprzez nałożenie obrazu sprzed 30 lat. Jedna ze scen filmu
dokumentalnego z udziałem Siroty pt. Lazurowy pył49 nakręcona została w samochodzie. Dziennikarz wraz z Aleksandrem jadą wzdłuż wymarłej ul. Lenina – tuż przed
katastrofą była to jedna z głównych ulic Prypeci. Dziś trudno się zorientować, w którym momencie się zaczyna. Odnosi się raczej wrażenie, jakby się jechało wzdłuż leśnej
drogi – podkreśla narrator (Andrij Mostrenko). Nagle Aleksander podnosi tablet na
43
44
45
46
47
48
49
A. Sirota, I want them to remember…
M. Wyrwał, Po katastrofie…
L. Sirota, The Pripyat Syndrome…, s. 137.
M. Hirsch, Żałoba i postpamięć…, s. 257.
J. Kristeva, The Dialectics of Unspeakability. Language, Silence and the Narraties of Desubjectification,
„PMLA” 1987, nr 102, cyt. za: M. Hirsch, Żałoba i postpamięć… s. 257. Ta nowa retoryka apokalip‑
tyczna znalazła swoją realizację w dwóch skrajnościach, które choć wydają się przeciwieństwami, często się
uzupełniają: nadmiar obrazów i wycofanie słów.
R. Barthes, Światło obrazu. Uwagi o fotografii, przeł. J. Trznadel, Warszawa 1996, s. 35.
Lazurowy Pył (oryg. Лазуровий пил), reż. Володимир Рибась, 2016, [online] https://ok.ru/video/41840019974, 8 IX 2016.
Politeja 2(47)/2017
Czarnobyl w strefie postpamięci…
211
wprost siebie (znacznie przybliżając do przedniej szyby) i mówi: Oto ulica Lenina, którą
właśnie przejeżdżamy. Oto jak wyglądała przed katastrofą. W tle słychać głos narratora
filmu z lat 80. XX wieku, który opisuje Prypeć jako przykład nowoczesnego, komunistycznego miasta. Proroczo zaznacza, że jedne miasta znikają wraz z końcem wieku,
w którym powstały, przeznaczeniem innych jest stanowić dom dla kolejnych pokoleń.
Na ekranie widzimy ul. Lenina między pięknymi nowymi osiedlami, gdzie spacerują
młodzi ludzie z dziećmi. Pomiędzy szeroką ulicą a chodnikami posadzone są młode
drzewka i róże. Świeci słońce, mieszkańcy sprawiają wrażenie zadowolonych. Następnie kamera oddala się od filmu prezentowanego na urządeniu mobilnym, a wychodzi
poza szybę samochodu, gdzie odbiorca styka się z ponurą rzeczywistością. Byli mieszkańcy Prypeci z nostalgią wspominają miasto, idealizując przeszłość, niemalże na wzór
komunistycznej propagandy.
W podobny sposób Aleksander udziela wywiadu dziennikarzowi portalu internetowego Onet.pl50. W nagranym materiale Aleksander opowiada o szkole. Pokazuje pomieszczenie, w którym miał lekcje, swoją ławkę, a następnie przed budynkiem stawia
urządzenie mobilne, na którym wyświetla się zdjęcie jego klasy, zrobione przed wejściem do szkoły. W podobny sposób wyciąga rękę z ekranem, na którym wyświetla się
film ukazujący boisko, po którym biegają uśmiechnięci chłopcy: Ten chłopiec po lewej to
ja. Za tabletem natomiast znajduje się przestrzeń porośnięta zielenią będąca miejscem
prezentowanym przez Aleksandra.
Ukazany kontrast po raz kolejny pokazuje, jak wielką siłę wyrazu ma obraz przeszłości w zetknięciu z miejscem „zapomnianym”. Aleksander jednak w wywiadzie mówi:
U nas nie było prawie żadnych naszych zdjęć z Prypeci. One pojawiły się już znacznie
później. Kiedy zacząłem zajmować się tą tematyką i wyszukiwać materiały zdjęciowe
i wideo. […] To pamięć o mieście młodości miała wpływ na to, że zostały zebrane zdję‑
cia i filmy, nie na odwrót. Nie potrzebuję czyjejś pamięci i obrazów – moich własnych mi
wystarcza51. Słowa Aleksandra pozwalają spojrzeć na potrzebę gromadzenia zdjęć na
Pripyat.com nie tyle jako chęć odbudowania lub uzupełnienia pamięci indywidualnej.
Nadrzędnym celem jest tu przywrócenie pamięci miejscu, ożywienie go i nadanie wartości, a następnie przekazanie tej pamięci innym, w tym przypadku – turystom. Najczę‑
ściej goście zainteresowani są nie wspomnieniami z ewakuacji, a żywym miastem oczami
prypeckiego chłopca. […] Staram się dać szansę zobaczyć żywe miasto, poczuć wydarzenia
sprzed 30 lat. Odkryć ludzkie emocje, jeśli można tak powiedzieć. A resztę robi atmosfe‑
ra tego miejsca52. Prezentowane przez Aleksandra fotografie, które nierzadko turysta
może znaleźć również na stronie Pripyat.com, w sposób nieświadomy są przez nich rejestrowane. Marianna Michałowska nazywa to tzw. „mimowolną pamięcią”, która przekształca proces postrzegania w przeżycie53. Jednak na moment doświadczania miejsca
za pośrednictwem fotografii składa się „zapomniana” wizja osoby robiącej zdjęcie oraz
50
51
52
53
M. Wyrwał, Po katastrofie…
Wywiad swobodny kierowany…
Tamże.
M. Michałowska, Obraz utajony. Szkice o fotografii i pamięci, Kraków 2007, s. 142, Biblioteka f5, t. 1.
212
Anna Duda
Politeja 2(47)/2017
jej ożywienie i reinterpretacja poprzez „spojrzenie” kolejnych osób. Proces „przypominania” jednak nie jest stały. Janina Struk pisze: Przekonani, iż fotografie odzwierciedlają
rzeczywistość przeszłości wkraczamy do królestwa fikcji54. Fotografie, podobnie jak pamięć, ulegają zmianie, w zależności od tego, do kogo należą. Obie mogą stanowić świa‑
dectwo chwili w czasie, ale mogą też ukrywać historię, która leży poza obrazem55.
„Mimowolna pamięć” wśród turystów jest konstruowana za pośrednictwem narracji opartej na doświadczaniu miejsca poprzez stare fotografie kontrastujące z wizją
apokalipsy. Mimo że we wspomnieniach przyjezdnych będzie dominowała historia
dziesięcioletniego chłopca, bawiącego się żołnierzykami, to umiejscowiona ona zostanie w rzeczywistości zarejestrowanej przez inne osoby. Połączenie narracji Aleksandra
z fotografiami byłych mieszkańców Prypeci oraz obrazami zrobionymi przez przyjezdnych tworzy nową opowieść. Doświadczenie turystyczne obudowane wizjami Aleksandra i pośrednio Lubow Siroty pozwala spojrzeć na katastrofę czarnobylską przez pryzmat mieszkanców Prypeci przeżywających traumę. Czarnobyl w oczach przyjezdnych
zmienia swe oblicze. Niedostępna strefa, stanowiąca czarny punkt na mapie świata, zostaje oswojona, a w miejscu „niewidzialnego wroga” pojawia się człowiek, który chce
przed nim przestrzec następne pokolenia.
Gdy Aleksander Sirota po raz pierwszy w 1994 roku powrócił do miasta dzieciństwa, czuł, że nie może żyć dalej, pozostawiając za sobą ruiny, pustkę i umarłe miasto56.
Wiedział, że musi dzielić się swoją historią, aby świat zrozumiał, że do atomu trzeba
dorosnąć57. „Horyzont oczekiwań”58, jaki zakreśla dziś miasto Prypeć, jest szeroki i wyraźny. Na linii tej można dostrzec również turystę, który powraca do domu z bagażem
doświadczeń i snuje opowieść o małym chłopcu, który nudził się w szkole, a do której
później nie mógł już powrócić, mimo że bardzo tego pragnął.
Bibliografia
Aleksijewicz S., Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości, przeł. J. Czech, Wołowiec 2012,
Reportaż – Wydawnictwo Czarne.
Banaszkiewicz M., Tanatoturystyka. Doświadczenie, pamięć, etyka, „Politeja” 2015, nr 3.
Barthes R., Światło obrazu. Uwagi o fotografii, przeł. J. Trznadel, Warszawa 1996.
Cataluccio F.M., Czarnobyl, przeł. P. Bravo, Wołowiec 2013, Sulina.
Hirsch M., The Generation of Postmemory, „Poetics Today” 2008, Vol. 29, nr 1, [online] https://
doi.org/10.1215/03335372­‑2007­‑019.
Hirsch M., Żałoba i postpamięć, [w:] Teoria wiedzy o przeszłości na tle wspołczesnej humanistyki.
Antologia, red. E. Domańska, Poznań 2010.
54
55
56
57
58
J. Struk, Holokaust w fotografiach. Interpretacje dowodów, Warszawa 2004, s. 280.
Tamże.
A. Sirota, I want them to remember…
M. Wyrwał, Po katastrofie…
R. Koselleck, „Przestrzeń doświadczenia”…
Politeja 2(47)/2017
Czarnobyl w strefie postpamięci…
213
Jaworowski Z., Czarnobyl, „Racjonalista” 2009, 10 IV, [online] http://www.racjonalista.pl/
kk.php/s.
Koselleck R., „Przestrzeń doświadczenia” i „horyzont oczekiwań” – dwie kategorie historyczne,
[w:] R. Koselleck, Semantyka historyczna, oprac. H. Orłowski, Poznań 2012.
Macdonald S., Difficult Heritage. Negotiating the Nazi Past in Nuremberg and Beyond, London
2009.
Michałowska M., Obraz utajony. Szkice o fotografii i pamięci, Kraków 2007, Biblioteka f5, t. 1.
Nora P., Między pamięcią a historią. Les lieux de mémoire, przeł. W. Dłuski, „Tytuł Roboczy:
Archiwum” 2009, nr 2.
Ricoeur P., Pamięć – zapomnienie – historia, [w:] Tożsamość w czasach zmiany. Rozmowy w Ca‑
stel Gandolfo, red. K. Michalski, Kraków 1995, Demokracja – Znak.
Owsianowska S., Banaszkiewicz M., Trudne dziedzictwo a turystyka. O dysonansie dziedzictwa
kulturowego, „Turystyka Lulturowa” 2015, nr 11.
Sawada A., Chaitin J., Bar­‑On D., Surviving Hiroshima and Nagasaki – Experiences and Psycho‑
social Meanings, „Psychiatry” 2004, Vol. 67, nr 1.
Tunbridge J.E., Ashworth G.J., Dissonant Heritage. The Management of the Past as a Resource in
Conflict, Chichester 1996.
Saryusz­‑Wolska M., Spotkania czasu z miejscem. Studia o pamięci i miastach, Warszawa 2011,
Communicare.
Sirota A., I want them to remember. A letter from a child of Chernobyl, „DHA News” 1995, nr 16.
Sirota L., The Pripyat Syndrome. A Film Story, Washington 2013.
Struk J., Holokaust w fotografiach. Interpretacje dowodów, Warszawa 2004.
Zhukova E., From Ontological Security to Cultural Trauma: The Case of Chernobyl In Belarus
and Ukraine, „Acta Sociologica” 2016, nr 59 (4).
Strony internetowe
http://news.tut.by/society/486540.html.
https://www.rt.com/news/chernobyl­‑tourist­‑no­‑go­‑zone­‑397.
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s.
http://culture.pl/pl/tworca/maciek­‑nabrdalik#dziela.
http://wiadomosci.onet.pl/tylko­‑w­‑onecie/po­‑katastrofie­‑w­‑czarnobylu­‑wyjechal­‑na­‑cale­
‑zycie­‑powrot­‑jest­‑bolesny/t0lzxs.
http://www.pripyat.com.
https://ok.ru/video/41840019974.
Anna DUDA – absolwentka kulturoznawstwa międzynarodowego oraz zarządzania
kulturą na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Obecnie studentka Wydziałowych Kulturoznawczych Studiów Doktoranckich tegoż. Interesuje się zagadnieniami
z obszaru antropologii turystyki.
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.16
Jarosław Syrnyk
Uniwersytet Wrocławski
[email protected]
Postpamięć i świadkowie zastępczy
a współczesne opisy tzw. konfliktu
polsko­‑ukraińskiego z okresu
II wojny światowej
Abstract
Postmemory and Substitute Witnesses in Contemporary Descriptions of the
So-Called Polish-Ukrainian Conflict During the World War II
This article presents the general problem of the postmemorial character of parts
of contemporary historiography. An illustration of this issue is the preliminary
analysis of descriptions of Polish­‑Ukrainian relations during World War II. The
analysis is based on tropes derived from genocide studies. Several research hypotheses were formulated on this basis. They require further verification. This
is, among others, the question of introducing the concept of ‘social postmemory’
and showing its relation to historical policy. Promising seems to the perception
of the connection between post­‑memory, discursiveness, and eristic. The issue
of intergenerational dialogue on the past and memory has also emerged in the
background of deliberations. In the article, an ethno­‑historical variant of practicing history has also been criticized in an indirect way.
Keywords: postmemory, substitute witness, social post­‑memory, ethnohistory,
power, Volhynia
Słowa kluczowe: postpamięć, świadek zastępczy, postpamięć społeczna, etnohistoria, władza, Wołyń
216
Jarosław Syrnyk
Politeja 2(47)/2017
W
przeciwieństwie do obszaru badanego przez wszystkich innych historyków,
tylko ci z nas, którzy podejmują się zagadnień dotyczących – mówiąc z grubsza – ostatniego siedemdziesięciolecia, mają jeszcze możliwość zetknięcia się z osobami
żyjącymi w opisywanej przez siebie epoce. Postęp technologiczny, który dokonał się
w ostatnim ćwierćwieczu, sprawił ponadto, że pojawiły się nieistniejące dotąd łatwe
i tanie sposoby „magazynowania” opowieści świadków historii1. Stwierdzenie niejednorodności warsztatu badawczego historyków byłoby w tym przypadku banałem. Przyglądając się zagadnieniu uważniej, dostrzeżemy w nim znacznie poważniejszy problem
określenia przedmiotu badań historycznych. Oczywiście dość powszechnie spotykamy
się z sądem, że historycy zajmują się „po prostu historią, czyli przeszłością”, niezależnie
od tego, że taka „oczywistość” dawno już została zakwestionowana. Jak bowiem zajmować się czymś, czego nie ma, a co – najwyżej – było2?
Na przestrzeni ostatniego stulecia pojawiło się wiele prób odpowiedzi na postawione pytania. Gdy jedni zauważyli, że historykom chodzi zapewne o badanie „ludzi
w czasie”3, „ludzkiej kondycji”4, drudzy dopowiadali, że pochylać możemy się jedynie nad śladami pozostawionymi przez dawne pokolenia, szczególnie zaś nad słowami
czy szerzej: znakami. Jeszcze inni stwierdzali, że rzekome rekonstruowanie dziejów to
w istocie rodzaj opowieści o nas samych, że – za Benedettem Crocem – każda historia
jest historią współczesną5.
Ponieważ funkcjonujemy w czasie, przeszłość i opowiadanie o niej zdają się – w niemal naturalny sposób – powszechne6. Domyślamy się już, że kluczem do rozumienia
1
2
3
4
5
6
Wydaje się, niezależnie od zgłaszanych w tej materii deklaracji, że ze zjawiskiem tym nadal jeszcze nie
oswoili się sami historycy, a przynajmniej nie do końca. Źródeł tego stanu rzeczy należałoby doszukiwać się w funkcjonującym w większości ośrodków uniwersyteckich sposobie edukowania adeptów
Klio: nadal częściej uczymy paleografii niż semiotyki! Zaznajamiając studentów z metodą krytyki źródłowej, nie potrafimy ponadto (bądź nie chcemy?) nauczyć ich radzenia sobie z psychologicznie trudnym, a z perspektywy badań naukowych i podjętego w artykule tematu wielce istotnym, problemem
uzależnienia emocjonalnego badacza od świadka historii.
Problem ten zyskał miano paradoksu ontologicznego historii (klasycznej) – zob. K. Zamorski, Co
można pomyśleć o przyszłej przeszłości?, [w:] Bez taryfy ulgowej. Dorobek naukowy i edukacyjny Instytutu
Pamięci Narodowej 2000­‑2010, red. A. Czyżewski i in., Łódź 2012, s. 22, Biblioteka Instytutu Pamięci
Narodowej, t. 27.
M. Bloch, Pochwała historii, czyli o zawodzie historyka, przeł. W. Jedlicka, przejrzał i przedm. opatrzył
W. Kula, Kęty 2009, s. 50, Biblioteka Historyczna – Marek Derewiecki, 5.
D.R. Kelley, Oblicza historii. Badanie przeszłości od Herodota do Herdera, przeł. M. Tomaszewski, Warszawa 2010, s. 10, Klio – Wydawnictwo Naukowe PWN.
Podobne stanowisko przedstawił Lucien Febvre, akcentujący społeczną funkcję historii w porządko‑
waniu przeszłości ze względu na teraźniejszość (zob. J. Le Goff, Historia i pamięć, przeł. A. Gronowska,
J. Stryjczyk, wstęp P. Rodak, Warszawa 2007, s. 171, Communicare), a także Martin Heidegger, głoszący, że historia jest nie tylko dokonywaną przez człowieka projekcją teraźniejszości w przeszłość, ale jest
projekcją najbardziej »wyobrażonej« części tej teraźniejszości. Jest projekcją w przeszłość przyszłości, któ‑
rą człowiek sobie wybrał, jest historią­‑fikcją, historią­‑pragnieniem na opak (tamże, s. 170). Sam Le Goff
z takim stanowiskiem się nie zgadzał.
Pojemna, wielowymiarowa i wielokształtna przestrzeń czasu przeszłego stanowi dla żyjących problem
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć i świadkowie zastępczy…
217
różnorodności podejść do przedmiotu badania historycznego jesteśmy my sami. Po
pierwsze dlatego, że to my, z jakiegoś powodu, stawiamy pytania o przeszłość, że staramy się zrozumieć jej sens, a raczej istotę naszego „trwania/wędrówki” „w czasie”. Po
drugie, choć kto wie, czy nie jest to powód istotniejszy, dlatego że sami, doświadczając
„upływu czasu”, nie zatracamy (przynajmniej w większości przypadków) poczucia własnej tożsamości. Owo doświadczenie trwałości „ja” wydaje się następnie projektowane, rzutowane na ogląd świata. Mimo że ten ostatni zmienia się, rozpoznajemy w nim
przecież ciągle „ten sam (choć zmieniony) świat” co przed rokiem, dekadą, a po dokonaniu kolejnej operacji – uznaniu analogii między naszymi doświadczeniami i doświadczeniami naszych rodziców, dziadków i dalszych przodków – ten sam świat ab
Urbe condita.
Z równą oczywistością, jak doświadczenie upływu czasu, poczucia trwałości i niezmienności tożsamości, wydajemy się odbierać brak możliwości „ogarnięcia”, recepcji „wszystkich doświadczeń z przeszłości”. Nie próbujemy nawet wyobrażać sobie, co
w danej chwili może myśleć siedem miliardów żyjących teraz ludzi, nie pytamy o ich
aktualne i dawne doznania. Tym bardziej musimy odczuwać bezradność wobec doświadczenia wszystkich, jak się szacuje, ponad stu miliardów homo sapiens7, którzy do
tej pory stąpali po naszej planecie. Dlaczego więc, mimo to, tak szybko gotowi jesteśmy
zapomnieć o genetycznej megapolifonii otaczającej nas rzeczywistości, esencjalizując
czy redukując przeszłość do na pozór logicznego, często zaś po prostu sofistycznego
ciągu przyczynowo­‑skutkowego?
Pamięć i postpamięć
Część odpowiedzi na postawione dotąd pytania zawiera się przypuszczalnie w fenomenie pamięci. Pamięć traktuje się najczęściej jako zdolność przechowywania informacji8
albo sposób (sposoby), za pomocą których przeszłość jest obecna w teraźniejszości9.
Zdolność przechowywania informacji przez człowieka ma jednak charakter ograniczony. Podstawową cezurą jest tutaj kres życia jednostki. Poza tym rzadko przywiązujemy
większą wagę do powtarzających się, rutynowych zachowań. Nad wyraz często zapominamy też o sytuacjach, którym pierwotnie skorzy byliśmy przypisać większe znaczenie. Na podstawie własnych obserwacji uważamy, że pamięć potrafi pokonywać granicę
rozdzielającą życie od śmierci. I choć to jedynie odblask nieśmiertelności, to nadaje
on pamięci duże znaczenie w naszym codziennym funkcjonowaniu. Stąd tak wiele wysiłku wkładamy w to, aby nie doszło do „utraty pamięci”, aby nie zapominać samemu,
7
8
9
i wyzwanie, dlatego jednostki i zbiorowości podejmują różne działania, aby uporać się z nią emocjonal‑
nie, ogarniać intelektualnie, zachowywać, ale też przekształcać i wbudowywać w tkankę teraźniejszości.
P.T. Kwiatkowski, Kategoria przeszłości w potocznej pamięci zbiorowej, [w:] Kultura jako pamięć. Post‑
tradycjonalne znaczenie przeszłości, red. E. Hałas, Kraków 2012, s. 81.
http://infra.org.pl/nauka/czowiek/1224­‑ilu­‑ludzi­‑yo­‑na­‑ziemi, 12 VIII 2014.
J. Le Goff, Historia i pamięć, s. 101.
E. Hałas, Przedmowa, [w:] Kultura jako pamięć…, s. 11.
218
Jarosław Syrnyk
Politeja 2(47)/2017
ale przede wszystkim – aby przekazać innym, następnym pokoleniom to, co wydaje się
nam najważniejsze.
Wydarzenia z przeszłości utrwalamy na różne sposoby. Pielęgnujemy je we własnej pamięci, opowiadamy, przypominamy, zapisujemy. Z czasem okazuje się, że nawet
„istotnych wspomnień” jest na tyle dużo, iż pojawia się potrzeba ich selekcji. Okazuje
się równocześnie, że wspomnienia różnych osób wchodzą ze sobą w różnorodne relacje: czasami podążają za sobą, czasami się uzupełniają, nierzadko też wchodzą w kolizję. Bywa, że „pamiętamy inaczej”, „różnimy się pamięcią”. Selekcja wspomnień staje się
w konsekwencji aktem o wymiarze społecznym, który skutkuje powstaniem katalogu/
katalogów wiedzy o przeszłości, zdefiniowanej/zdefiniowanych dychotomicznie (wiedza „wartościowa” i „niewartościowa”, „prawdziwa” i „fałszywa”, „naukowa” i „nienaukowa”, „nasza” i „obca”).
Dostrzeganie różnych sposobów pamiętania zapoczątkowane zostało co najmniej
w czasach Platona (eikon, phantasma) i Arystotelesa (mneme, anamnesis). Na przestrzeni kolejnych stuleci mówiono i pisano o pamięci prawdziwej, pamięci indywidualnej
lub zbiorowej, pamięci komunikacyjnej10, fundacyjnej, biograficznej oraz kulturowej11.
W końcu pojawił się także, kojarzony z Marianne Hirsch, termin „postpamięć”12. Definiuje się ją jako rodzaj lub typ pamięci osób, które bezpośrednio nie doświadczyły jakiegoś wydarzenia, ale przejęły wiedzę/pamięć o nim od ludzi sobie bliskich (najczęściej
rodziców lub szerzej: rodziny, środowiska). Musiały to być przy tym wydarzenia ważne,
często traumatyczne13.
Epistemologicznych źródeł badań nad postpamięcią szukać należy w rozwoju psychologii i psychoanalizy14. Mają one ponadto niewątpliwy związek z doświadczeniem II wojny
światowej, a także z dynamicznymi zmianami cywilizacyjnymi, które nastąpiły w ostatnim
półwieczu. Na gruncie historycznym, przede wszystkim w obszarze historiografii postmodernistycznej, rozwój badań nad postpamięcią jest związany z interdyscyplinarnymi
10
11
12
13
14
Za C. Levi­‑Straussem: atrybutem pamięci komunikacyjnej/komunikatywnej jest diachroniczność, zaś pa‑
mięci kulturowej synchroniczność, choć ta ostatnia również przecież ulega zmianom. Zob. K. Kaźmierska,
Współczesna pamięć komunikacyjna i kulturowa. Refleksja inspirowana koncepcją Jana Assmanna, [w:]
Kultura jako pamięć…, s. 47.
E. Hałas, Przedmowa, s. 12.
Zob. http://www.postmemory.net, 26 V 2017.
Jak zauważył Jacek Nowak, charakter owych wspomnień wymuszał na powiernikach włączenie ich do
swojej narracji tożsamościowej. Mówiąc prościej, ci którzy wysłuchali narracji o tragicznych przeżyciach
swoich bliskich, inkorporowali je do swego doświadczenia i tym samym stali się nosicielami […] tragicznej
pamięci o minionych zdarzeniach. J. Nowak, Społeczne reguły pamiętania. Antropologia pamięci zbioro‑
wej, Kraków 2011, s. 51, 52.
Już na początku XX wieku Henry Berr miał zresztą stwierdzać, że historia w ogólności i całości to tylko
psychologia, to rodzenie się i rozwój psychiki. Cyt. za: W. Wrzosek, Historia – Kultura – Metafora. Po‑
wstanie nieklasycznej historiografii, Wrocław 2010, s. 143, Acta Universitatis Wratislaviensis, nr 3283.
O relacjach łączących historię i psychoanalizę pisał ostatnio np. Dominik LaCapra, Psychoanaliza,
pamięć i zwrot etyczny, [w:] Pamięć, etyka i historia. Anglo­‑amerykańska teoria historiografii lat dzie‑
więćdziesiątych (Antologia przekładów), red. E. Domańska, Poznań 2006, s. 127. Zob. również: A. von
Plato, Historia i psychologia – historia mówiona a psychoanaliza. Zarys problemu i przegląd literatury,
„Wrocławski Rocznik Historii Mówionej” 2013, s. 5­‑38.
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć i świadkowie zastępczy…
219
genocide studies, będącymi pierwotnie próbą opowiedzenia tragedii Holokaustu15. Refleksja nad Holokaustem przyczyniła się również do tzw. zwrotu etycznego w historiografii,
a ten nurt, na zasadzie podobnej do sprzężenia zwrotnego, dodatkowo zogniskował zainteresowanie części historyków postpamięcią i jej „posiadaczami”16.
W ostatnich dekadach zaczęto równocześnie (nie bez towarzyszących temu dylematów i obaw) przypominać o koniecznej w przypadku badań naukowych ostrożności.
W ogniu krytyki znalazła się m.in. „wynaturzona postpamięć”, zniekształcająca i zaciemniająca przeszłość. Dostrzeżono jej podatność i przydatność w technikach mani‑
pulujących pamięcią17. Zwłaszcza urodzeni później – pisał Dominick LaCapra – mogą,
na zasadzie swoistego efektu pourazowego […] reagować na […] zdarzenia uogólnionym
hiperbolicznym lub wygórowanym stylem, który czasami zaciera wszelkie rozróżnienia
i graniczy z paradoksalnie monotonnym sensacjonalizmem; stylem, który często podważa
osąd krytyczny i przesłania lub rozwiązuje zbyt jednostronnie problem rzeczywistych i po‑
żądanych relacji między nadmiarem a granicami normy18.
Postpamięć, jak już stwierdzono, charakteryzuje się niezwykle emocjonalnym
stosunkiem podmiotu do przedmiotu opisu: Świadomość istnienia trudnych i nie‑
rozliczonych spraw z przeszłości – to, co w terminologii nawiązującej do psychoanalizy
nazywane bywa efektem pourazowym […] lub postpamięcią […] często współistnienie
z poczuciem zagrożenia oraz brakiem umiejętności rozwiązania problemu, „przepra‑
cowania” traumy przeżywanej lub odziedziczonej19. Skutkiem tego jest nie tylko, jak
15
16
17
18
19
Holokaust, pomimo oporu ze strony części środowisk żydowskich, stał się swoistym archetypem nie‑
wyobrażalnej zbrodni wobec ludzkości. Stanowisko żydowskie pozwala zaobserwować przy tym pewien bardziej uniwersalny mechanizm: poddana eksterminacji grupa narodowa, a ściślej jej liderzy,
zazwyczaj traktuje własną tragedię jako zjawisko wyjątkowe; do wątku tego przyjdzie jeszcze powrócić w niniejszym tekście. W tym miejscu wspomnę jedynie, że na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci
przedstawiciele wielu grup narodowych zaczęli odnajdywać w przeszłości doświadczone przez swoich
przodków niewyobrażalne zbrodnie. Ormianie przypomnieli o ludobójstwie dokonanym przez Turcję,
Ukraińcy o Hołodomorze (Wielkim Głodzie z lat 1932­‑1934), Polacy o ludobójstwie wołyńskim, Romowie o Parajmos lub Samudaripen, Serbowie i Chorwaci o wzajemnych rzeziach z okresu II wojny
światowej, Bośniacy o Srebrenicy, Kurdowie o Chalabdży, Tutsi o masakrach dokonanych przez Hutu.
O wielu innych niewyobrażalnych zbrodniach większość z nas mogła nawet nie słyszeć. Por. M. Staniul, Prywatna kolonia Leopolda II. Zbrodnie króla Belgów w Kongo, [online] http://historia.wp.pl/
title,Prywatna­‑kolonia­‑Leopolda­‑II­‑Zbrodnie­‑krola­‑Belgow­‑w­‑Kongo,wid,16493809,wiadomosc.
html?ticaid=11272c&_ticrsn=3, 26 V 2017; C. Elkins, Rozliczenie z imperium. Przemilczana historia
brytyjskich obozów w Kenii, Warszawa 2013, Sfery.
Próby opisania kataklizmów, przez które przechodziła ludzkość i które tylko w XX wieku pochłonęły
dziesiątki milionów istnień, wymogły na autorach nie tylko konieczność wzniesienia się na wyżyny
taktu, jak i talentu, by wiedzieć, kiedy i jak unikać pułapek niestosowności (F. Ankersmit, Pamiętając Ho‑
locaust. Żałoba i melancholia, [w:] Pamięć, etyka i historia. Anglo­‑amerykańska teoria historiografii lat
dziewięćdziesiątych…, s. 163), lecz również, w znakomitej większości przypadków, zaczęły przemieniać
piszących w powierników bohaterów swoich opowieści. „Pochłaniały ich”. Podkreśla się ponadto, że
postpamięć odnosi się do przeżyć, które miały charakter doświadczeń przykrych i tragicznych. Ma więc
nierzadko charakter obsesyjny i nieustępliwy. Por. J. Nowak, Społeczne reguły pamiętania…, s. 51.
J. Nowak, Społeczne reguły pamiętania…, s. 43.
D. LaCapra, Psychoanaliza…, s. 128.
P.T. Kwiatkowski, Kategoria przeszłości…, s. 100­‑101.
220
Jarosław Syrnyk
Politeja 2(47)/2017
pisze Kwiatkowski, powołując się na Hannę Krall, milczenie, ale i krzyk. Tłumaczyłoby to w jakimś zakresie tendencje do hiperbolizacji lub przejaskrawień, o których
wspominał LaCapra.
Postpamięć, w odniesieniu do relacji między bliskimi sobie, często spokrewnionymi
ludźmi, należałoby analizować jeszcze w jednym istotnym wymiarze. Nie chodzi tylko
o silny wpływ na nasze wspomnienia tego, co ludzie powiedzieli nam o tych szczególnych
zdarzeniach – często po upływie długiego czasu od ich wystąpienia20. Chodzi również
o to, co i w jaki sposób reprodukuje się w obrębie szerszych kręgów odbiorców, w praktyce zaś przede wszystkim w obrębie wspólnot definiowanych narodowo.
Warto tu zauważyć różnice dotyczące samych wydarzeń historycznych. O ile Holokaust mógł dotknąć każdej żydowskiej rodziny (podobnie jak rzeź Tutsi dokonana
przez Hutu czy tragedia narodu kambodżańskiego spowodowana przez Czerwonych
Khmerów), o tyle inne, nie mniej przecież dramatyczne wydarzenia traktowane w kategoriach „niewyobrażalnych zbrodni”, nawet w przypadku ich ogromnej skali, jak
choćby Hołodomoru, mogły dotknąć tylko części wyobrażonych wspólnot narodowych. Mimo to aktywni członkowie upominających się o pamięć wspólnot, nierzadko z wykorzystaniem aparatu państwowego, próbują doprowadzić do przeniesienia
pamięci o określonym wydarzeniu historycznym na jak najszersze rzesze społeczeństwa21. Nie będzie to już jednak postpamięć w znaczeniu nadanym jej przez Hirsch,
lecz raczej (przez analogię do pamięci indywidualnej i zbiorowej) rodzaj postpamięci zbiorowej lub społecznej, dążący nierzadko do manifestacji pod postacią polityki
­historycznej.
O ile w przypadku indywidualnym postpamięć ma być przede wszystkim etapem
przepracowywania traumy, to w przypadku postpamięci społecznej staje się również instrumentem politycznym, elementem polityki pamięci. Kwiatkowski podkreśla: Prze‑
szłość funkcjonująca w wiedzy potocznej spełnia warunek funkcjonalności, jest przydatna
w praktyce, odgrywa ważną rolę w teraźniejszym życiu jednostek i całej zbiorowości […].
Zdaniem Michaela Oakeshotta, osoby aktywne w teraźniejszości, szukające w przeszłości
tego, co potrzebne do działania, na przykład argumentów w dyspucie politycznej, wzorów
rozwiązań organizacyjnych, mądrości życiowej czy genealogii przydającej blasku określo‑
nej instytucji lub grupie społecznej, traktują minioną rzeczywistość w sposób szczególny.
Czerpią one wiedzę o minionej rzeczywistości z rozmaitej jakości źródeł […] a następnie
wybierają to, co dla nich wygodne. W taki sposób praktyka kreuje fałszywy autorytet, obraz
przeszłości budowany z wątpliwej jakości składników dobranych z punktu widzenia teraź‑
niejszych potrzeb, wyobrażeń, interesów i wartości22. Stawka jest tu zresztą bardzo wysoka. Współczesnym inżynierom społecznym wydaje się, że od skuteczności podjętych
20
21
22
L. Ratkowska­‑Widlarz, Narracje (relacje świadków) w warsztacie antropologa kultury. Pamięć i antropo‑
logia, „Wrocławski Rocznik Historii Mówionej” 2011, s. 52. Autorka odwołuje się do Eliota Aronsona.
Marianne Hirsch przywołuje symptomatyczne zdanie Ewy Hoffman: Dopiero drugie pokolenie,
pokolenie­‑łącznik ma tę szansę, by nabytą, przekazaną wiedzę zamienić w historię lub w mit. M. Hirsch,
Pokolenie postpamięci, przeł. M. Borowski, M. Sugiera, „Didaskalia. Gazeta Teatralna” 2011, nr 105,
s. 28. Za przypomnienie artykułu dziękuję Ewie Domańskiej.
P.T. Kwiatkowski, Kategoria przeszłości…, s. 91.
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć i świadkowie zastępczy…
221
działań zależy w dużym stopniu ewolucja kształtu pamięci kulturowej danej społeczności, a więc w jakimś sensie jej „zaprogramowanie” na kolejne lata.
Podsumowując: postpamięć, będąc wyrazem postawy określonego pokolenia, wydaje się cechować jednoznacznością, a wraz z nią często nieuświadomioną selektywnością (wybiórczością). Staje się ona swoistą kontynuacją wydarzenia, przybierając
czasami postać zemsty symbolicznej. Jest pryzmatyczna, na swój sposób esencjonalna,
a także teleologiczna i funkcjonalna.
Świadek historii i świadek zastępczy
Postpamięci towarzyszy pojęcie „świadka zastępczego”. Jego prototypem jest termin
„świadek historii”, a idąc nieco dalej – „świadek zdarzenia”. Marta Kurkowska­‑Budzan
zauważyła, że słowo świadek w języku polskim funkcjonuje przede wszystkim w kontek‑
ście wymiaru sprawiedliwości, w drugim znaczeniu jako ‘osoba obecna przy czymś, mo‑
gąca stwierdzić to, co widziała; świadek zdarzenia, zajścia’. Świadek historii łączy […]
oba znaczenia za sprawą wagi, jaka jest społecznie i kulturowo przypisywana procedu‑
rze ustalenia faktów historycznych, przyrównywanej do śledztwa w procesie23. Na bardziej
uniwersalne korzenie tego zjawiska (związków historiografii i państwa, a w ślad za nim
prawa) wskazywał Donald R. Kelley. Przypomniał on, że od jurystów historia przejmo‑
wała […] koncepcję udokumentowanych świadectw, pojmowanych nie jako zwykły mate‑
riał ilustracyjny czy przykładowy, ale jako precedens, a nawet dowód 24. Jednakże to Marta
Kurkowska­‑Budzan dostrzegła fakt mający dla naszych rozważań kapitalne znaczenie:
[…] w przeciwieństwie do świadka w śledztwie, wiarygodność świadka historii zdaje się
być dużo większa. […] Świadectwo składane było w początkach polskiej oral history
przeciwko oficjalnej historiografii [podkr. J.S.] stojącej na straży reżimu totalitarnego,
a przynajmniej przez ten reżim akceptowanej, która – co milcząco lub wprost jest przyjęte
– była zafałszowana. Teoretycznie świadectwo stoi w jednym rzędzie z innymi źródłami,
które muszą podlegać normalnej krytyce – co jest regułą w klasycznej historiografii, ale jeśli
weźmie się pod uwagę nasz kontekst kulturowy, taka krytyka wydaje się moralnie niezręcz‑
na. Świadkiem historii w oral history zostaje się przez swego rodzaju nominację, która peł‑
ni funkcję zadośćuczynienia za zapomnienie, przemilczenie, prześladowanie przez histo‑
riografię dotychczasową lub oficjalną […]. „Świadkowie historii to bohaterowie naszych
czasów”, to osoby obdarzane szacunkiem i stawiane od początku wyżej, bo były ofiarami –
wojen, reżimów. Do tego są one najczęściej w zaawansowanym wieku, należąc do odcho‑
dzącego, a więc cennego pokolenia25.
Kurkowska­‑Budzan uświadamia nam zatem rozliczne warstwy kulturowe skupione wokół pojęcia świadka (historii). To nie tylko specyficzny kontekst historyczny, ale
23
24
25
M. Kurkowska­‑Budzan, Informator, świadek historii, narrator – kilka wątków epistemologicznych
i etycznych oral history, „Wrocławski Rocznik Historii Mówionej” 2011, s. 19.
D.R. Kelley, Oblicza historii…, s. 250.
M. Kurkowska­‑Budzan, dz. cyt., s. 19.
222
Jarosław Syrnyk
Politeja 2(47)/2017
także problem więzi, a być może nawet zależności pokoleniowej. Wojciech Burszta uzupełnia w jakiś sposób tę myśl, odsyłając nas na pogranicza socjologii i psychologii, gdy
pisze, że miłość do narodowej ojczyzny to żarliwe oddanie się chimerze ojcostwa, w obrębie
której „naród” jest pojmowany jako rodzina poszerzona, ukształtowana w typowo patriar‑
chalny sposób26.
W naturalny sposób bezpośrednich świadków historii z czasem zaczyna ubywać.
Istnieje przy tym takie pojęcie jak horyzont doświadczenia, ilustrujący zapadanie nad
kolejnymi wydarzeniami swoistej smugi cienia. Umowną granicę stanowi tu mniej więcej 70-80 lat, przeciętna długość życia człowieka27. W tym czasie dokonuje się jednak
niezwykle istotny proces zastępowania pamięci biograficznej zupełnie innym rodzajem
pamięci – pamięcią kulturową, która wtórnie staje się częścią indywidualnych pamięci
członków jakiejś zbiorowości.
Jednocześnie, z odchodzeniem świadków zdarzeń historycznych, nowymi autorami
narracji historycznej stają się świadkowie zastępczy, tj. takie osoby, które z racji wieku
nie mogły uczestniczyć w samym wydarzeniu, ale pozostawały w bliskiej, często rodzinnej relacji ze świadkami historii. Andrzej Szpociński podkreśla, że świadkiem zastęp‑
czym nie może być każdy. O tym, że ktoś staje się nim, decyduje w pierwszym rzędzie rela‑
cja, w jakiej pozostaje on ze wspólnotą doświadczenia (ocaleni członkowie rodzin dzielący
swą żywą pamięć z pokoleniami następującymi)28. Koresponduje to z opinią Kwiatkowskiego: […] w procesie konstytuowania się zbiorowej pamięci nie wszyscy członkowie okre‑
ślonej zbiorowości traktowani są jednakowo: treści wnoszone przez jednych (na przykład:
zwycięzców, patrycjatu, soli tej ziemi, najprzedniejszego rycerstwa) mają większe szanse
na utrwalenie i społeczne funkcjonowanie, podczas gdy doświadczenie innych (na przy‑
kład: pokonanych, ludzi niskiego stanu, kobiet, biedoty, mniejszości) traktowane jest jako
budulec gorszej jakości, nienadający się na tworzywo wspólnego dziedzictwa29. Cytowany
autor odwołuje się przy tym do teorii pól symbolicznych Pierre’a Bourdieu: W każdej
z takich względnie autonomicznych sfer życia zbiorowego, dochodzi do określenia logiki
pola – stawki oraz reguł gry. […] W kontekście interesującej nas problematyki możemy
mówić o polu zbiorowej pamięci przeszłości, które jest systemem wielowymiarowych relacji
budowanych przez różne podmioty30.
W polskiej praktyce rola świadka zastępczego bardzo często przenoszona jest na
tych, którzy o przeszłości piszą, a więc na historyków. Uwzględniając wątki martyrologiczne w polskiej kulturze narodowej, traktowanie pamięci jako rodzaju „kulturo‑
wej religijności” 31, historykom imputuje się często odpowiedzialność za nieobecnych
26
27
28
29
30
31
W. Burszta, Kotwice pewności. Wojny kulturowe z popnacjonalizmem w tle, Warszawa 2013, s. 101. Na
temat relacji historii i psychoanalizy zob. D. LaCapra, Psychoanaliza…, s. 127.
K. Kaźmierska, Współczesna pamięć…, s. 46­‑47.
A. Szpociński, Widowiska przeszłości. Pamięć jako wydarzenie, [w:] Kultura jako pamięć…, s. 74.
P.T. Kwiatkowski, Społeczne tworzenie zbiorowej niepamięci, [w:] Etniczność, pamięć, asymilacja. Wokół
problemów zachowania tożsamości mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce, red. L.M. Nijakowski,
Warszawa 2009, s. 102.
Tamże, s. 91­‑92.
E. Domańska, Wprowadzenie. Pamięć, etyka i historia, [w:] Pamięć, etyka i historia…, s. 17.
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć i świadkowie zastępczy…
223
zmarłych32, a więc jakąś odmianę „kultu grobów”. Historycy mają stać się kimś w rodzaju społecznego świadka zastępczego, a w każdym razie reprezentanta społecznej
postpamięci, a zatem – bardzo często – zakładnikiem określonego (tu: etnohistorycznego) sposobu narracji o przeszłości33.
Tak zwany konflikt polsko­‑ukraiński w kontekście
wojny i współczesności
O tym, że żaden inny obszar badań historycznych, a w zasadzie narracje doń się odnoszące nie są przesiąknięte tak silnym ładunkiem emocjonalnym, nie wywołują tylu
skrajnych opinii, co dzieje zapoczątkowane wybuchem II wojny światowej, zadecydowała w pierwszej kolejności skala tego wydarzenia historycznego i – jak już zauważono – jego percepcja. Skutkiem wojny były nie tylko dziesiątki milionów jej ofiar34,
ogromne zniszczenia materialne, degradacja środowiska naturalnego, lecz również
nowy ład polityczny ustanowiony przez jej faktycznych zwycięzców: elity moskiewskie
i waszyngtońskie. Kolejne dziesięciolecia upływające od dnia podpisania kapitulacji
przez Niemcy stały się okresem rywalizacji obu tych ośrodków władzy o hegemonię na
planecie. Istotne w kontekście podjętego tematu może być to, że owa rywalizacja wpływała również na sposób konstruowania wizji przeszłości w obszarze metanarracji,
tworzenia najszerszej struktury myśli historycznej. Wypełniają ją przecież w istocie
tak zasadnicze terminy jak walka o „wolność”, „demokracja”, „internacjonalizm”, „antykomunizm”, „świat zachodni”, „świat wschodni”, „globalizacja” itd., co zresztą stanowiłoby potwierdzenie przywołanego wcześniej stanowiska Bourdieu.
32
33
34
Tamże, s. 19.
Potencjał pozwalający na swoiste „ustanowienie świadka zastępczego” wydaje się różny w odniesieniu do pokolenia bezpośrednich potomków (dzieci) i kolejnych pokoleń (wnuków itd.). Na podstawie tej intuicji (wspartej częściowo lekturą artykułu Karoliny Stępniewskiej, o czym dalej) ograniczyłem cezury czasowe dotyczące dat urodzin świadków zastępczych nie tylko „z góry” (ok. 1939 r.),
ale też „z dołu” (tj. ok. 1964­‑1969), przyjmując 25­‑30 lat za okres wymiany pokoleniowej. Według
Karoliny Stępniewskiej Psycholodzy z Emory College of Arts and Science (USA) odkryli, że dziecięca
amnezja rozpoczyna się w okolicach siódmych urodzin. Z ich badania, którego wyniki opublikowało cza‑
sopismo „Memory”, dowiadujemy się, że o ile większość trzylatków pamięta wiele wydarzeń z ostatniego
roku życia, a wspomnienia te utrzymują się, kiedy mają 5 i 6 lat, zaczynają one zanikać u siedmiolat‑
ków. Ośmio– i dziewięciolatki pamiętają zaledwie około 35 proc. wydarzeń sprzed 3 urodzin – w porów‑
naniu z 63­‑72 proc. zdarzeń zapamiętanych przez pięcio– i sześciolatków. Naukowcy podejrzewają, że
może tak dziać się dlatego, że w tym czasie zmienia się sposób działania naszej pamięci. K. Stępniewska,
Wspomnienia z pierwszych lat życia – kiedy tracimy je bezpowrotnie?, [online] http://www.edziecko.pl/
rodzice/1,79361,15762934,Wspomnienia_z_pierwszych_lat_zycia___kiedy_tracimy.html. Pytanie,
które należałoby zadać w tym miejscu, brzmi: jak na pamięć o wydarzeniu wpływa jego rodzaj (w tym
przypadku doznana trauma)?
Jakkolwiek trudno jest to sobie wyobrazić, to w historii ludzkości zdarzały się już proporcjonalnie
większe masakry niż ta, która pochłonęła w latach 1939­‑1945 ok. 70 mln osób. Zob. The Fallen of
World War II, [online] https://www.youtube.com/watch?v=_vjj13l6Pb4, zob. też: http://pl.fallen.
io/ww2 [dostęp zweryfikowany 26 VI 2017].
224
Jarosław Syrnyk
Politeja 2(47)/2017
Wbrew wielu opiniom rywalizacja określana potocznie jako „sowiecko­‑amery­
kańska” nie zdołała jednak wykreować świata zdominowanego przez jedną potęgę. Do
globalnego wyścigu przyłączyły się nowe podmioty, przede wszystkim Chiny, a w ostatnim czasie również coraz bardziej emancypujący się świat arabski. Na swój sposób do
wyścigu tego chciała również włączyć się Europa, a ściślej mówiąc, dwa jej najsilniejsze kraje – Francja i Niemcy, których sojusz wytyczył ewolucję wspólnej europejskiej
przestrzeni gospodarczej we wspólnotę polityczną. Proces stanowienia państwa europejskiego napotkał jednak na wiele barier i przeciwdziałań. Na upodmiotowieniu Europy, mówiąc oględnie, nie zależy ani Rosji, ani Stanom Zjednoczonym, ani Chinom.
Powstające obecnie na Starym Kontynencie napięcia społeczne stanowią przy tym
niezwykle istotną pożywkę dla działań lokalnych, krajowych elit, których rola w ewentualnej federalnej Europie uległaby marginalizacji. Słabszą pozycję ekonomiczną starają
się one rekompensować zwiększoną aktywnością w innych sferach polityki, dyskontując po trosze wzrost niezadowolenia społecznego wynikającego m.in. ze skutków procesów globalizacyjnych. Historia tych krajów, także dawna, ale szczególnie ta najbardziej
bliska naszym czasom, staje się nie tylko oczekiwaną, co wręcz poszukiwaną aktualnością. To właśnie historia stanowić ma podłoże jawnego instrumentarium władzy – polityki historycznej.
W tak zarysowanych ramach analizy pojawia się problem określany jako relacje, czy
też tzw. konflikt polsko­‑ukraiński z okresu II wojny światowej. Wspomniana kwestia jest
tak jak inne zagadnienia dotyczące przeszłości problemem wielowymiarowym35. Działania zbrojne zapoczątkowane we wrześniu 1939 roku przez państwo niemieckie przeciwko Polsce, a następnie włączenie się do jej rozbioru Związku Radzieckiego uruchomiły lawinę wydarzeń, określanych w historiografii mianem II wojny światowej. Można
byłoby je porównać jednak nie tyle do linearnego ciągu przyczynowo­‑skutkowego,
co raczej efektu eksplozji, której niszczące fale rozchodziły się w różnych kierunkach
i z różnym skutkiem, w zależności od napotkanych przeszkód na swej drodze. Tak czy
inaczej, kumulowana przez lata energia wyzwoliła w jednostkach i grupach społecznych aktywizm ukierunkowany z jednej strony na podbój i zawłaszczenie, a z drugiej na
obronę lub ucieczkę. Wspólna dla obydwu form była towarzysząca im destrukcja. Porządek pokoju został zastąpiony przez porządek wojny i okupacji.
Tak zwany konflikt polsko­‑ukraiński nie jest dziś zasadniczo przez nikogo postrzegany jako „wynalazek” II wojny światowej. W różnych odmianach miał się toczyć,
wybuchać, cichnąć i tlić, odkąd zaczęto na nowy sposób definiować, czym jest naród.
Odwołujący się do tego terminu autorzy dostrzegają go także i w czasach, w których
podstawową podziału społecznego były stany36. Rywalizacja prowadzona od poło35
36
Przy czym sam termin „konflikt polsko­‑ukraiński” wydaje się z wielu powodów nieadekwatny do określenia złożoności wydarzeń mających miejsce na terenie byłych wschodnich województw Rzeczypospolitej. Przede wszystkim ma charakter wybitnie esencjalistyczny, kieruje naszą uwagę na zaledwie jeden z elementów tamtej rzeczywistości. Ponadto odwołuje się on do kategorii narodowych, które same
w sobie wydają się dziś problematyczne (m.in. z powodu ich afiliacji z dyskursem władzy). Kwestii tej
warto poświęcić więcej miejsca w odrębnym opracowaniu.
M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko­‑ukraińskich, t. 1­‑3, Warszawa 1994. Pochodzący z Wołynia Siwicki
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć i świadkowie zastępczy…
225
wy XIX wieku pod kierunkiem inteligencji, nowej elity społecznej, zogniskowała się
w pierwszej połowie XX wieku wokół tego samego terytorium i w ogromnej mierze –
tych samych osób, przeistaczając się stopniowo w swoistą „samosprawdzającą się” inkarnację filozoficznych koncepcji Hegla, szczególnie wyraźną w czasach, gdy złudne
triumfy wydawała się święcić jej volkistowska odmiana (Blut und Boden). Nigdy też nie
toczyła się w próżni, dotykając w szczególności interesów bliższych i dalszych sąsiadów.
Wydarzenia, które nastąpiły po 1 września 1939 roku, bywają niekiedy porównywane do Koliszczyzny (1768). Choć nie ma między nimi prostych analogii, to warto zwrócić uwagę, że skala zjawisk (np. liczba ofiar) mogła być rzeczywiście zbliżona.
Ruch hajdamacki w drugiej połowie XVIII wieku miał niezwykle silny wymiar socjalny
– element ten można również wyodrębnić w przypadku Wołynia. Jeśli wierzyć Władysławowi Konopczyńskiemu, powstanie hajdamackie nosiło także znamiona dywersji
moskiewskiej37. W przypadku wydarzeń na Wołyniu w latach wojny zaangażowani byli
zarówno Sowieci, jak i Niemcy (co stało się podstawą do określania przez niektórych
badaczy tzw. konfliktu polsko­‑ukraińskiego mianem „wojny w wojnie”38).
Współczesne narracje
Jakkolwiek swoje zasadnicze badania prowadziłem dotąd przeważnie w odniesieniu
do lat powojennych, II wojna światowa, z oczywistych i częściowo przypomnianych
względów, stanowiła dla nich rodzaj punktu wyjścia czy zasadniczego kontekstu. Ilekroć przychodziło mi weryfikować swoje ustalenia, ujawniały się coraz to nowe rodzaje
i formy, nazwijmy to roboczo, obiekcji lub może bardziej wątpliwości. Nierzadko pochodziły one z zewnątrz, od czytelników moich prac, uczestników konferencji, w których brałem udział, czasami od anonimowych „recenzentów” w przestrzeni wirtualnej
lub choćby „życzliwych” rozmówców telefonicznych, rzekomo zatroskanych reprezentantów „określonych środowisk”.
Owe wątpliwości zaczęły znajdować odbicie również w stopniowo oswajanym przeze mnie świecie antropologii historycznej. „Zagęszczanie” opisu stało się dla mnie drogowskazem dla prowadzonych badań. Oznaczało przy tym konieczność ponownego
odczytania znanych mi – a przynajmniej tak sądziłem – opisów interesujących mnie
zagadnień badawczych. Zaowocować to musiało nie tylko podróżą do „jądra ciemności” relacji polsko­‑ukraińskich – wydarzeń z lat 1939-1948, koncentrujących się wokół ocen postaw ludności zamieszkującej dawne województwa wschodnie w okresie
wojny niemiecko­‑polskiej i agresji sowieckiej, konfliktu na Wołyniu i Galicji Wschodniej, a także w czasie powojennych deportacji. W ostateczności musiało również
37
38
(1917­‑2004) był jednym z aktywniejszych powojennych ukraińskich działaczy społecznych w Polsce.
W okresie wojny służył w ludowym Wojsku Polskim.
W. Konopczyński, Polska w dobie wojny siedmioletniej, t. 2, Kraków–Warszawa 1911, s. 345, Monogra‑
fie w Zakresie Dziejów Nowożytnych, t. 16.
K. Lowe, Dziki kontynent. Europa po II wojnie światowej, przeł. M.P. Jabłoński, Poznań 2014, s. 343,
Historia – Rebis.
226
Jarosław Syrnyk
Politeja 2(47)/2017
doprowadzić do głębszego namysłu nad najbardziej dotąd oczywistymi dla mnie kwestiami, jak choćby istotą narodu39.
Na temat relacji polsko­‑ukraińskich z okresu II wojny światowej dysponujemy dziś
różnymi rodzajami opisów: od źródeł pamiętnikarskich, świadectw dokumentów urzędowych, nagrań świadków, przez liczne rodzaje przetworzeń w postaci prac naukowych, publicystycznych, polemicznych, skończywszy na literaturze pięknej, filmach
oraz działaniach performerskich (inscenizacjach). Każda z tych form przekazu powinna być analizowana według innych kryteriów. Ale jednocześnie każda z nich w ten czy
inny sposób wpływa na pozostałe, w tym również na przekazy o charakterze naukowym. Co ważne – status owych przekazów w odbiorze społecznym nie wydaje się równy. Mam tu na myśli poziom zaufania czy też uznania hierarchii w zakresie potocznie
rozumianej prawdziwości (obiektywizmu), bezstronności przekazu. Z powodów niezwykle głęboko zakorzenionych w kulturze, o czym wspomniano wcześniej, opinia historyka, szczególnie ta, która zgodna jest z aktualną polityką władz lub która jest akceptowana w określonym środowisku społecznym, niejednokrotnie otrzymuje walor
podobny do wyroku sądowego. Tworzy to z jednej strony specyficzny wymiar odwiecznej relacji dziejopisarzy z jurystami. Z drugiej strony – stanowi też przesłankę zwiększającą swoistą presję społeczną i/lub polityczną na badania naukowe.
Dokonując selekcji negatywnej, pozostawię poza obszarem analizy wypowiedzi anonimowe, stwierdzając jedynie, że zawierają one bardzo często bardzo negatywny ładunek
emocjonalny. Pod przykryciem „nicka” eksplodują żale i pretensje, ale nie brak też opinii
oszczerczych, obraźliwych, rozpalających nienawiść, nawołujących do rewizji granic itd.
Istnieje dość rozpowszechniona opinia, że wśród „wyżywających” się w komentarzach
osób (hejterów) nie brakuje także moderatorów, swoistych trendsetterów zatrudnianych
przez państwowe agencje z całego świata. Wydarzenia pierwszych miesięcy 2014 roku
przypomniały szerokiej opinii publicznej, że słowo jest potężnym orężem40. Skupię się
tedy na wypowiedziach, które możemy przypisać do konkretnej osoby, grupy osób lub
np. instytucji, przede wszystkim zaś na analizie wybranych prac naukowych i popularnonaukowych. Zasadniczo na marginesie rozważań pozostawię wypowiedzi, które kwalifikuję jako publicystykę polityczną, a także pokaźną już dzisiaj memuarystykę i utwory
literackie. Będą one dla mnie o tyle ważne, o ile za ich pomocą można zilustrować wpływ
otoczenia na treść wypowiedzi aspirujących do miana naukowych lub przynajmniej popularnonaukowych, albo inaczej dostrzec mechanizmy, które sterują narracją.
Do początku lat 70. XX wieku pojawiło się w Polsce stosunkowo niewiele publikacji naukowych na temat interesujących nas tu wydarzeń. Uwagę zwrócić należy na dość
liczne książki o charakterze wspomnieniowym, jak beletryzowane Łuny w Bieszczadach
39
40
Więcej na ten temat: J. Syrnyk, Nadzór specjalny. Analiza historyczno­‑antropologiczna działań
organów bezpieczeństwa w kwestii tzw. nacjonalizmu ukraińskiego na Podkarpaciu w latach 1947­‑1989,
Wrocław­‑Warszawa 2015, Monografie – Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni prze‑
ciwko Narodowi Polskiemu, t. 111.
M. Wachnicki, Wynajęci Rosjanie cyber­‑bombardują polski internet?, [online] http://swiat.newsweek.pl/wynajeci­‑rosjanie­‑cyber­‑bombarduja­‑polski­‑internet­‑newsweek­‑cyberatak,artykuly,281538,1.
html, 26 V 2017.
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć i świadkowie zastępczy…
227
Jana Gerharda (Warszawa 1960), Był w Polsce czas Stanisława Wałacha (Kraków 1969),
Czerwone noce Henryka Cybulskiego (Warszawa 1969) czy mniej znany Pamiętnik
„Muchy” Mikołaja Kunickiego (Warszawa 1971). W większości w obiegu zamkniętym,
w ramach prowadzonego rozpracowywania zagadnienia tzw. nacjonalizmu ukraińskiego przez służby specjalne (cywilne i wojskowe), powstawały sporadycznie prace o bardziej analitycznym charakterze.
Chronologicznie pierwszymi pracami, które realnie otwierały nowy etap badań
naukowych, stały się monografia Ryszarda Torzeckiego Kwestia ukraińska w polity‑
ce III Rzeszy (1933­‑1945) (Warszawa 1972) oraz słynna Droga donikąd Antoniego
B. Szcześniaka i Wiesława Z. Szoty z 1973 roku. Kolejny rozdział w piśmiennictwie historycznym zapoczątkowała wydana w 1985 roku książka Władyka świętojurski. Rzecz
o arcybiskupie Andrzeju Szeptyckim (1865­‑1944), jedna z pierwszych opublikowanych
(nie licząc nieco zapomnianego Pannacjonalizmu) prac Edwarda Prusa. Prus w wysokim stopniu oparł się w swych publikacjach na materiałach organów bezpieczeństwa
(w tym sowieckich), nie poddając ich jednak krytyce źródłowej. Jego prace charakteryzowały się wyjątkową jednostronnością i jednoznacznością, a stosowany przez niego
język nie stronił od zwrotów przepojonych negatywnym w stosunku do Ukraińców
ładunkiem emocjonalnym. Jednocześnie Prus nigdy nie ukrywał, że na jego spojrzenie
zasadniczy wpływ wywarły własne doświadczenia życiowe.
W nowych realiach społeczno­‑politycznych, które nastąpiły po roku 1989, książki Prusa wielokrotnie wydawała i wznawiała wrocławska oficyna „Nortom”. Również
we Wrocławiu zaczęło ukazywać się czasopismo „Na Rubieży” będące organem Stowarzyszenia Upamiętnienia Zbrodni Ofiar Ukraińskich Nacjonalistów (SUZOUN),
w którym publikowano wspomnienia ocalałych z masakr, listy ofiar itp. Odwołań do
problematyki wołyńskiej nie brakowało także w powstających publikatorach coraz
liczniejszych towarzystw miłośników Kresów. Wreszcie w 1998 roku na rynku księgarskim pojawiła się monografia Grzegorza Motyki Tak było w Bieszczadach. Walki polsko­
‑ukraińskie 1943­‑1948. Głośnym echem odbiły się również odbywające się na przełomie stuleci konferencje naukowe pod wspólnym tytułem Polska–Ukraina: trudne
pytania. Mówiąc o współczesnych opisach relacji polsko­‑ukraińskich z okresu II wojny
światowej, będę miał na myśli właśnie prace powstałe po roku 1998.
Wbrew powielanym w wielu przekazach twierdzeniom (do czego przyjdzie mi jeszcze powrócić) liczba prac powstałych w ostatnich dwóch dekadach i autorów, którzy
z różnych punktów widzenia zajmowali się interesującą nas tu problematyką, nakazywałaby stwierdzić, że jest to jeden z aktywniej rozwijanych kierunków badań. Dodatkowy impuls w badaniach nastąpił wraz z powstaniem w obecnym kształcie Instytutu Pamięci Narodowej. Bibliografia dotycząca bezpośrednio lub pośrednio konfliktu
polsko­‑ukraińskiego powstała po 1998 roku liczy dzisiaj dziesiątki, jeśli nie setki tytułów, biorąc pod uwagę tylko istotniejsze pozycje w języku polskim o charakterze naukowym lub popularno­‑naukowym, edycje źródeł i wspomnienia. Na daleko niepełnej
liście autorów rozmaitego charakteru opracowań należałoby umieścić m.in. Grzegorza
Motykę, Mariusza Zajączkowskiego, Leona Popka, Tadeusza Isakowicza­‑Zaleskiego,
Stanisławawa Jastrzębskiego, Stanisława Żurka, Czesława Partacza, Tomasza Berezę,
228
Jarosław Syrnyk
Politeja 2(47)/2017
Andrzeja Leona Sowę, Tomasza Roga, Eugeniusza Misiłę, Romana Drozda, Bogumiła
Grotta, Igora Hałagidę, Lucynę Kulińską, Władysława Filara, Ewę Siemaszko, Władysława Siemaszkę, Romualda Niedzielkę, Agnieszkę Michnę, Jana Pisulińskiego, Grzegorza Hryciuka, Szczepana Siekierkę, Romana Wysockiego, Artura Batę, Bohdana
Huka i wielu innych. Warto wspomnieć tu również o autorach zagranicznych, których
prace przetłumaczono na język polski, jak np. Timothy Snyder, Albina Noskowa, Franz
Grelka, Andrij Portnow, Igor Iljuszyn, Grzegorz Rossoliński­‑Liebe i inni.
Zainteresowanie licznych, jak widać, autorów problematyką relacji polsko­
‑ukraińskich z okresu II wojny światowej można uznać za po części naturalną reakcję
na brak możliwości prowadzenia nieskrępowanej debaty na wiele tematów w okresie
Polski Ludowej. Z drugiej strony mamy do czynienia ze wspomnianym już elementem
„nachodzenia”, „nadciągania” horyzontu historycznego. Wydaje się, jakoby odchodzące pokolenie świadków wydarzeń chciało uzyskać pewność, że na straży pamięci
o istotnych dla niego sprawach pozostaną odpowiedni ludzie. Urodzajną glebę, na której toczy się dziś dyskusja o polsko­‑ukraińskich relacjach lat II wojny światowej, stanowi
przy tym współistniejący w kulturze polskiej i ukraińskiej martyrologizm oraz jej/ich
przedstawieniowość, a także skłonność do ustanawiania/odnajdywania niemal sakralnych znaków w otaczającej przestrzeni (rozumianej tu nie tylko w wymiarze fizycznym,
ale również metaforycznym, m.in. przestrzeni pamięci), ewokująca choćby celebracją,
rocznicowością itp. Listę przyczyn zainteresowania problematyką polsko­‑ukraińską
niewątpliwie uzupełnia wspomniany wcześniej element toczącej się na naszych oczach
i z naszym, nolens volens, udziałem, geopolitycznej gry.
Tropy badawcze
Uczestnicy i bezpośredni świadkowie wydarzeń wojennych, czyli, dokonując pewnego
uogólnienia, osoby urodzone na długo przed 1939 rokiem, najczęściej dzielili się swoimi doświadczeniami w formie relacji wspomnieniowych. Ich fragmenty były publikowane m.in. w czasopiśmie „Na Rubieży” wydawanym od 1992 roku przez Stowarzyszenie
Upamiętnienia Zbrodni Ofiar Ukraińskich Nacjonalistów z siedzibą we Wrocławiu. Stowarzyszenie zbierało również relacje dotyczące zbrodni ukraińskich na Wołyniu i w Galicji Wschodniej (w materiałach własnych częściej stosowaną nazwą była tu Małopolska
Wschodnia). Na podstawie tych, dodajmy – bardzo licznych – relacji, częściowo zaś na
kanwie przeprowadzonej kwerendy archiwalnej i informacji zawartych w publikacjach
drukowanych stworzone zostały zestawienia osobowe ofiar ukraińskich nacjonalistów41.
Spośród profesjonalnych naukowców, tzn. osób z potwierdzonym tytułem naukowym, zajmujących się kwestią tzw. konfliktu polsko­‑ukraińskiego i należących do pokolenia świadków/uczestników wydarzeń, poza wspomnianym wcześniej Edwardem
Prusem, należałoby przypomnieć postać Władysława Filara, żołnierza 27 Wołyńskiej
41
Zob. np. Sz. Siekierka, H. Komański, K. Bulzacki, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraiń‑
skich na Polakach w województwie lwowskim 1939­‑1947, Wrocław 2006.
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć i świadkowie zastępczy…
229
Dywizji Piechoty Armii Krajowej, autora m.in. książki Wołyń 1939-1944. Ekstermina‑
cja, czy walki polsko­‑ukraińskie (Toruń 2003). W przeciwieństwie do wielu swoich rówieśników jego życiowe doświadczenie doprowadziło go do następującej konstatacji: Ja
przegrałem, ja jestem przegrany. Ja sobie postawiłem za cel, w tym Związku [ŚZŻAK –
przyp. J.S.], że ja muszę tym swoim wszystkim współziomkom, którzy są z Wołynia, którzy
przeżyli dużą tragedię, że im muszę wytłumaczyć, że nie można bez końca, że tak powiem,
ziać nienawiścią i wylewać żółć, że trzeba szukać porozumienia, zgody jakiejś, prawda, że
trzeba również rozumieć w pewnych sprawach i stronę ukraińską, że trzeba również widzieć,
że ze strony polskiej były pewne nieprawości, które w jakiś sposób, miały również wpływ na
to, co się stało na Wołyniu, prawda. Chciałem im to wytłumaczyć i sprowadzić ich do tego,
że trzeba się opierać na dokumentach, na badaniach historyków, a nie na tym, co każdy
przeżył, albo co sobie ma jakie wyobrażenie. Ja tą sprawę przegrałem. Ja mimo olbrzymiego
wysiłku jaki ja wkładałem, ja nie potrafiłem tych nieprzejednanych przekonać42.
W związku z przyjętymi wcześniej założeniami (odnośnie do świadków zastępczych) do podstawowej grupy autorów współczesnych opisów tzw. konfliktu polsko­
‑ukraińskiego z lat II wojny światowej zaliczyłbym osoby urodzone w latach między
1939 a 1970 rokiem. Mieszczą się w nich zatem m.in. Artur Bata oraz Bogumił Grott
(obaj rocznik 1940), Ewa Siemaszko (ur. 1947), Stanisław Żurek (ur. 194843), Tadeusz
M. Trajdos (ur. 1951), Czesław Partacz (ur. 1952), Lucyna Kulińska (ur. 1955), Tadeusz Isakowicz­‑Zaleski oraz Romuald Niedzielko (obaj rocznik 1956), Leon Popek
(ur. 1958), Grzegorz Hryciuk (ur. 1965), Grzegorz Motyka (ur. 1967), Bogusław Paź
(ur. 1968). Zaproponowana cezura ma rzecz jasna charakter woluntarystyczny, stanowi
zatem raczej punkt wyjścia do dalszych badań.
Jaki związek z wydarzeniem historycznym stanowiącym punkt odniesienia do naszych rozważań mają wyżej wspomniane osoby? Niektórzy z wymienionych w istocie
w różny sposób odwołują się do pokrewieństwa z ludźmi, którzy bezpośrednio doświadczyli działań ukraińskich nacjonalistów, bądź też takich, którzy urodzili się na terenach
dawnych województw wschodnich (np. T. Isakowicz­‑Zaleski, E. Siemaszko, ale także
L. Popek44, A. Bata, Cz. Partacz45). W przypadku Lucyny Kulińskiej nie można doszukać się takiej relacji (o ile sobie przypominam, sama to stwierdzała w jednym z wywiadów, czego niestety nie jestem w stanie teraz zweryfikować), jednak w 2013 roku
jej nazwisko widniało w składzie zarządu Stowarzyszenie Instytut Kresów Rzeczypospolitej (obok m.in.: Janusza Dobrosza, Franciszka Stefaniuka czy Jana Niewińskiego).
Obecne władze SIKR stanowią z kolei m.in. Czesław Partacz, Jacek Wilczur, Andrzej
Zapałowski i Józef Tarniowy. Istnieją ponadto personalne powiązania między SIKR
42
43
44
45
Władysław Filar, Archiwum Historii Mówionej, [online] http://www.audiohistoria.pl/web/index.
php/swiadkowie/osoba/id/918, 19 VIII 2014.
http://www.bn.org.pl, dostęp zweryfikowany: 26 V 2017.
Genocide and Rescue in Wolyn. Recollections of the Ukrainian Nationalist Ethnic Cleansing Campaign
Against the Poles During World War II, ed. T. Piotrowski, Jefferson–London 2008, s. 60.
A. Szycht, Ekspert: mniejszości trzymają Polskę za gardło jak sycylijska mafia, [online] http://prawy.
pl/11448­‑ekspert­‑mniejszosci­‑trzymaja­‑polske­‑za­‑gardlo­‑jak­‑sycylijska­‑mafia, dostęp zweryfikowany:
26 V 2017.
230
Jarosław Syrnyk
Politeja 2(47)/2017
a organizacją Memoriae Fidelis, w której członkiem władz jest Ewa Siemaszko. Zapewne głębsza analiza wypisów z Krajowego Rejestru Sądowego dostarczyłaby w omawianym zakresie znacznie bogatszej wiedzy, jednak wykracza to poza obszar mojego zainteresowania. Wspominam o tym dlatego, by wskazać, że brak bezpośredniej relacji
rodzinnej (albo brak wiedzy piszącego na ten temat) może być w jakimś sensie zastąpiony np. aktywnością w określonym środowisku.
Biografie autorów stanowią ważny, acz jednocześnie nieprzesądzający argument na
rzecz postpamięciowości danego opisu historycznego46. O wiele istotniejsze wydaje
się tu odszukanie wskazanych wcześniej tropów w warstwie językowej. Przypomnę, że
chodzi przede wszystkim o uogólniony hiperboliczny lub wygórowany styl, monotonny sensacjonalizm, który podważa osąd krytyczny, emocjonalność, poczucie zagrożenia
itd. Można przyjąć, że tropy te nie będą występować w postaci wypreparowanej, ale raczej, w zależności od kontekstu (jak również od wrażliwości/nastawienia badającego,
co stanowi słabą stronę analizy), będą łączyły w sobie wiele innych elementów.
Zagadnieniem, którym z oczywistych względów należałoby się zająć w pierwszej
kolejności, jest kluczowy termin używany przez większość z wymienionych powyżej
autorów na określenie wydarzeń mających miejsce na Wołyniu i w Galicji Wschodniej
w latach 40. XX wieku, a mianowicie „ludobójstwo”. Nie będę się jednak odnosił do
istniejącej dyskusji na temat zasadności używania tego pojęcia47. Interesować mnie ono
46
47
Warto jednocześnie zauważyć, że podstawowa warstwa semantyczna powstających opracowań na temat tzw. konfliktu polsko­‑ukraińskiego, niezależnie od dzielących poszczególne ujęcia różnic, pozwala wyodrębnić pewne cechy uprawdopodabniające istnienie rodzaju mechanizmu myślowego:
zdecydowana większość powstałych zarówno przed, jak i po 1998 roku prac została napisana w paradygmacie etnohistorycznym (chodzi o pojęcie stosowane przez Anthony’ego D. Smitha), czyli główną
figurą retoryczną stosowaną w nich jest „naród”. Problem dominacji etnohistorycyzmu został przeze
mnie podniesiony w kilku ostatnich pracach (m.in. J. Syrnyk, Nadzór specjalny…).
Formuła przyjęta przez Instytut Pamięci Narodowej na określenie wydarzeń wołyńskich: antypol‑
ska czystka etniczna przeprowadzona przez nacjonalistów ukraińskich, kwalifikowana przez pion śled‑
czy IPN jako ludobójstwo. Zob. http://www.zbrodniawolynska.pl. Według Grzegorza Motyki w przypadku Wołynia można mówić równocześnie o ludobójstwie, czystkach etnicznych, jak i o walkach
polsko­‑ukraińskich (G. Motyka, Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”. Konflikt polsko­‑ukraiński 1943­
‑1947, Kraków 2011, s. 449­‑450). Z kolei według Lecha Nijakowskiego: „Ludobójstwo” stało się bar‑
dzo szczególnym pojęciem. Z jednej strony jest terminem prawnym i naukowym dynamicznie rozwijają‑
cych się genocide studies, które mają ambicję nie tylko wyjaśnić i zrozumieć proces ludobójczej mobilizacji,
lecz także stworzyć sprawny system ostrzegania przed nadchodzącym ludobójstwem. Z drugiej strony stało
się polityczną etykietą służącą stygmatyzacji politycznych wrogów, zgodnie z zasadą: „My przymuszeni
okolicznościami, z bolącym sercem dokonujemy operacji militarnych, które skutkują niezamierzonymi cy‑
wilnymi ofiarami, nasi wrogowie zaś dopuszczają się barbarzyńskiej zbrodni ludobójstwa, zaplanowanej
w najmniejszych szczegółach”. Historia dostarcza aż nadto wielu przykładów tej dyplomatycznej strate‑
gii dyskursywnej, obnażającej skrajną hipokryzję międzynarodowej polityki. L.M. Nijakowski, Rozkosz
zemsty. Socjologia historyczna mobilizacji ludobójczej, Warszawa 2013, s. 12. We wspomnianej w zasadniczym tekście dyskusji nietrudno dostrzec elementy perswazyjne Kresowiacy nie chcą dr. Moty‑
ki w Radzie IPN, „Rzeczpospolita” 2011, 2 II. W ostatnim czasie próbuje się też lansować pojęcie
„kłamstwo wołyńskie” (na wzór „kłamstwa oświęcimskiego”) wobec osób, którym zarzuca się podważanie faktu ludobójstwa wołyńskiego. Por. M. Kamieniecki, Kresowianie proszą o naprawienie błędu,
[on­line] http://www.naszdziennik.pl/polska­‑kraj/142983,kresowianie­‑prosza­‑o­‑naprawienie­‑bledu.
html [dostęp zweryfikowany 26 VI 2017].
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć i świadkowie zastępczy…
231
będzie wyłącznie w kontekście tematu podjętego w artykule. W tym celu terminu ludobójstwo nie będę używał w rozumieniu formuły prawnej (np. Rafała Lemkina), lecz
będzie nim dla mnie każdy akt zabicia człowieka albo ściślej – sekwencja takich aktów,
połączona motywem, sprawstwem i okolicznościami.
Termin ludobójstwo z pewnością jest nasycony emocjami i wywołuje poczucie zagrożenia. Jednocześnie, w kontekście aktualnego stanu wiedzy na temat wydarzeń na Wołyniu z początku lat 40. XX wieku, nie można go uznać za przesadzony czy nacechowany
sensacjonalizmem. Należy pamiętać, że niezależnie od intencji towarzyszących powstającym opisom historycznym, mówimy tu o fakcie masowego pozbawiania życia ludzi.
Każda pojedyncza śmierć, tym bardziej nagła, zadana w przerażających okolicznościach,
z zadaniem cierpienia, musi wzbudzać emocje. W jakimś sensie to one przecież potwierdzają nasze człowieczeństwo. Śmierć, ostateczne doświadczenie człowieka i punkt wyjścia do rozważań egzystencjalnych, nieuchronnie wzbudza w nas również strach.
Z powyższej krótkiej analizy wynikać może wszelako jeszcze jeden wniosek, przydatny dla dalszych rozważań. Niektóry tropy językowe zapożyczone od LaCapry można bowiem uznać za bardziej, a pozostałe za mniej miarodajne dla określenia postpamięciowego statusu narracji historycznych. Wykluczywszy, przynajmniej na tym etapie
badań, emocjonalność i poczucie zagrożenia, pozostanie nam skoncentrować uwagę na
uogólnionym hiperbolicznie lub wygórowanym stylu oraz monotonnym sensacjonalizmie. Dla sporządzenia matrycy prowadzonego dyskursu element ten można zestawić z funkcjami tropów, szczególnie zaś z funkcją teleologiczną oraz zemstą symboliczną. W szerszym kontekście kulturowym, poza najbardziej oczywistymi elementami
określającymi dane społeczności, warto byłoby uwypuklić genetyczne w warunkach
polskich zakotwiczenie historiografii odwołującej się do oral history, w rodzaju buntu
przeciwko oficjalnej historiografii.
Spróbujmy odnieść przedstawione założenia do kilku cytatów z prac na temat tzw.
konfliktu polsko­‑ukraińskiego, pamiętając przy tym, że powstały w ten sposób katalog nie będzie w żadnym razie pretendował do miana wyczerpującego, a wnioski na
jego podstawie – do rangi ostatecznych (względnie ostatecznych) czy rozstrzygających. Zacznę od opracowania Siostry zakonne – ofiary zbrodni nacjonalistów ukraiń‑
skich na terenie metropolii lwowskiej obrządku łacińskiego w latach 1939–1947, którego
autorka, Agnieszka Michna, już na wstępie swoich rozważań stwierdza m.in.: Temat
ludobójstwa obywateli polskich z rąk nacjonalistów ukraińskich w ostatnim sześćdziesię‑
ciu latach był swoistym tabu, a i wśród wielu dzisiejszych historyków – zarówno polskich,
jak i ukraińskich – dominuje negowanie faktów historycznych, manipulowanie nimi
i umieszczanie w niewłaściwym kontekście. W imię dobrosąsiedzkich stosunków i pokojowego współistnienia narodów większy nacisk kładzie się na znaczenie dokumentów
pisanych, a mniejszą wagę przywiązuje się do relacji bezpośrednich świadków tych zbrodni,
którzy jeszcze żyją i pamiętają trudne chwile z życia własnego i swych rodzin48 [wszystkie
pogrubienia tutaj i dalej – J.S.].
48
A. Michna, Siostry zakonne – ofiary zbrodni nacjonalistów ukraińskich na terenie metropolii lwowskiej
obrządku łacińskiego w latach 1939­‑1947, Warszawa 2010, s. 10, Monografie – Instytut Pamięci Naro‑
dowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, t. 61.
232
Jarosław Syrnyk
Politeja 2(47)/2017
W zacytowanym fragmencie można odnaleźć pewne tropy, dające się zakwalifikować do narracji postpamięciowej. Sformułowanie dominuje negowanie faktów hi‑
storycznych, manipulowanie nimi i umieszczanie w niewłaściwym kontekście zawiera
wyraźnie przejaskrawioną opinię na temat stanu historiografii polskiej. Zabieg ten
można odczytać w relacji z własną pracą autorki, która na takim tle prezentować się
będzie jako przełamująca „swoiste tabu”. Na potwierdzenie swoich tez autorka nie
odwołuje się jednak do żadnych przykładów. Jesteśmy również skazani na domysły,
czym są dla Michny fakty historyczne, a szczególnie „właściwy kontekst”, w których
powinny być one osadzane. Dalej autorka zdaje się łączyć przywołane „manipulacje”
i „negacje” z odwołującym się do formuły „dobrosąsiedzkich stosunków i pokojowego współistnienia narodów” rzekomo większym akcentowaniem źródeł pisanych niż
relacji świadków. Tu również brakuje przykładów, w związku z czym skazani jesteśmy
na domysły i interpretacje.
Praca Michny warta jest uwagi także ze względu na wprowadzający do niej tekst
wytrawnego polskiego mediewisty, Tadeusza M. Trajdosa. Czytamy w nim m.in.: Ni‑
niejsza książka spełnia bardzo potrzebną, a nade wszystko aktualną rolę dokumentacyjną i dowodową49. I dalej: […] aż do tej pory w myśl błędnej, krótkowzrocznej polityki
sterowanej przez obce interesy mamy w Polsce do czynienia z próbami pomniejszania tego
ludobójstwa, a nawet zaprzeczania mu wbrew kolekcji niezbitych świadectw. Zdarzały
się też przypadki ohydnego wykpiwania ofiar i „tłumaczenia” tzw. racjami polityczny‑
mi ich straszliwych męczarni. Tego rodzaju podła taktyka prowadzi nie do upragnione‑
go pojednania między narodami, lecz do rozzuchwalenia pogrobowców i naśladowców
zbrodniarzy, już teraz dobrze widocznego50.
W przytoczonych słowach znaleźć możemy wątki odnoszące treść książki do sytuacji bieżącej. Polska polityka ma być wedle autora „sterowana przez obce interesy”, co
przywodzić musi skojarzenia z pojęciem spiskowej teorii dziejów. Dodatkowo, podobnie jak w przypadku książki Michny, próżno szukać odwołań do konkretnych przykładów (tu jednak częściowo da się to wytłumaczyć funkcją wprowadzenia/przedmowy). Zacytowany wcześniej, stosunkowo przecież krótki fragment tekstu nasycony jest
znaczną liczbą pojęć o bardzo negatywnym wydźwięku („ohydne wykpiwanie”, „podła
taktyka”, „rozzuchwalenie pogrobowców i naśladowców zbrodniarzy”). Wydaje się, że
możemy w nim odnaleźć tropy, które świadczyłyby o jego postpamięciowym charakterze, pod warunkiem rzecz jasna, że w tym przypadku mielibyśmy na uwadze rodzaj
postpamięciowości społecznej.
Odwołajmy się do kolejnego przykładu. Przed kilku laty ukazała się praca Lucyny
Kulińskiej Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukra‑
ińskich w Polsce w latach 1922­‑1939 (Kraków 2009). Jej treść odnosi się do wydarzeń
poprzedzających okres II wojny światowej, ale jednocześnie ściśle się z tymi ostatnimi
łączy. W zamierzeniu autorki jej książka miała się stać przedstawieniem genezy krwawych wydarzeń na obszarze dawnych województw wschodnich.
49
50
T.M. Trajdos, Przedmowa, [w:] A. Michna, Siostry zakonne…, s. 7.
Tamże, s. 8­‑9.
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć i świadkowie zastępczy…
233
Najogólniej przywoływaną książkę Kulińskiej można byłoby potraktować jako swego rodzaju manifest manichejskiej wizji historii51. Ipso facto zatem, pod warunkiem że
z tą tezą byśmy się zgodzili, styl, w jakim została napisana, można byłoby uznać za rodzaj
uogólnionej hiperbolizacji. Oczywiście można też powiedzieć, że po prostu wpisuje się
ona w jeden z istniejących konceptów kulturowych dotyczących istoty otaczającej nas
rzeczywistości (innym jest choćby myślenie w kategoriach holistycznych). Spekulacje te
pozostawmy na boku, odwołując się jedynie do kilka fraz zaczerpniętych z książki Kulińskiej, w których odnaleźć można interesujące nas tropy. Pisze ona m.in.: Dzisiaj sam
fakt obrony samodzielności i spoistości terytorium II Rzeczpospolitej stanowi, szczególnie dla
piszących w Polsce autorów ukraińskich, wystarczający argument na rzecz „krzywdy”, jakiej
dopuściła się Polska wobec mniejszości52. Nie wiedząc, kogo ma autorka na myśli, jakie prace, w których padły tego rodzaju stwierdzenia, otrzymujemy w efekcie dość ogólnikowy
komunikat. Podobnie wydaje się, że w uogólnionym hiperbolicznie stylu padły stwierdzenia lokujące się faktycznie w obrębie historical fiction. Chodzi m.in. o niesprawdzalną
tezę, że gdyby Niemcy nie odwołali rozkazu wybuchu powstania antypolskiego, a następnie gdyby Rosjanie nie powstrzymali Ukraińców przed mordami, to masowe rzezie
polskiej ludności cywilnej Kresów wydarzyłyby się już jesienią 1939 roku53.
Dość często w pracy Kulińskiej odnaleźć można tony moralizatorskie i aksjologiczne, mogące stanowić w kontekście naszych rozważań rodzaj wygórowanego stylu. Na
przykład: Nomenklatury międzywojennej obowiązującej od roku 1922 do chwili odebra‑
nia Polsce jej ziem w roku 1944 – Małopolska Wschodnia – nie powinien ignorować żaden
polski badacz szanujący prawa i historię swojego narodu54 lub: Chrześcijańskie wybacza‑
nie winy, zaniechanie osądzania i skazania nacjonalistów ukraińskich, sprawców mor‑
dów na Polakach, miało swoje konsekwencje. Być może w znacznym stopniu przyczyniło
się [sic!] do aktu ludobójstwa, jakiego dopuścili się ukraińscy nacjonaliści w czasie II wojny
światowej55.
W części prac, które można uznać za współczesne narracje na temat tzw. konfliktu
polsko­‑ukraińskiego, pojawiają się odwołania do Holokaustu i pojęć z nim związanych.
Już samo to stanowi ważki trop wskazujący na postpamięciowy ich charakter. Postpamięć, odnosząca się pierwotnie do Holokaustu, implementowana na inne obszary,
przeniosła tam również wiele narzędzi odnoszących się pierwotnie tylko do Holokaustu, co niezwykle ciekawe, z samym pojęciem „Holokaust” włącznie.
Takim pośrednim odwołaniem do figury Holokaustu zdaje się być choćby np. wydana przez IPN Kresowa Księga Sprawiedliwych 1939­‑194556 pod redakcją Romual51
52
53
54
55
56
Szerzej zob. J. Syrnyk, Lucyna Kulińska, Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych or‑
ganizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922­‑1939, Kraków 2009, 743 ss., „Litopys. Studia i Materiały
Ukraińskiego Towarzystwa Historycznego w Polsce” 2012, nr 1, s. 119­‑128.
L. Kulińska, Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce
w latach 1922­‑1939, Kraków 2009, s. 143­‑144, podobnie na s. 351.
Tamże, s. 141.
Tamże, s. 16.
Tamże, s. 180, przypis 57.
Kresowa Księga Sprawiedliwych 1939­‑1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji
234
Jarosław Syrnyk
Politeja 2(47)/2017
da Niedzielki, nawiązująca do głęboko zakorzenionego w żydowskiej tradycji pojęcia
„Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. W publicystyce okołohistorycznej pojawiają
się również sformułowania typu „kłamstwo wołyńskie”, mające bezpośrednie konotacje z formułą prawną „kłamstwa oświęcimskiego” (do tej ostatniej odwoływał się również w kontekście wołyńskim m.in. Czesław Partacz57). Warto przypomnieć, że trop
Holokaustu pojawił się w literaturze przedmiotu już w latach 90. XX wieku. Stanisław Jastrzębski pisał o „Holokauście Polaków” dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów58, podobny wątek podnosił też Edward Prus, którego jedna z prac nosiła tytuł
Holokaust po banderowsku.
Częstym motywem występującym w tekstach na temat tzw. konfliktu polsko­
‑ukraińskiego czasów wojny jest niezwykle istotna z punktu widzenia przedstawianej
analizy i końcowych wniosków kwestia braku społecznej wiedzy na temat tych wydarzeń. Jeszcze w 2009 roku niewątpliwa znawczyni problematyki wołyńskiej, Ewa Siemaszko, twierdziła na przykład, że wiedza społeczna o trzecim ludobójstwie Polaków
(ukraińskim) jest nikła bądź błędna59. W tym samym czasie jeszcze dobitniej stawiał
tę sprawę Tadeusz Isakowicz­‑Zaleski: Nie ma w historii Polski bardziej zafałszowanej
i przemilczanej sprawy jak ludobójstwo ludności polskiej, dokonane na Wołyniu i Kre‑
sach Południowo­‑Wschodnich przez faszystów z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów
i Ukraińskiej Armii Powstańczej60. W innym fragmencie cytowanej pracy Isakowicza­
‑Zaleskiego możemy z kolei przeczytać: Ludobójstwo dokonywane przez nacjonalistów
ukraińskich było połączone z tak skrajnym okrucieństwem, że nie da się go porównać do
innych dramatów II wojny światowej 61.
W obu przytoczonych zdaniach Isakowicza­‑Zaleskiego zawarte zostały tezy, które można zestawić z LaCaprowską formułą uogólnionego hiperbolicznie lub wygórowanego stylu. Po pierwsze dlatego, że spraw przemilczanych, zmanipulowanych
w historiografiach narodowych (w tym historiografii polskiej) jest cały bezmiar62
57
58
59
60
61
62
przez OUN i UPA, oprac. R. Niedzielko, Warszawa 2007, Studia i Materiały – Instytut Pamięci Na‑
rodowej, t. 12.
Program TV z cyklu Świadkowie nieznanych historii, odc. Bandera na kresach, [online] https://www.
youtube.com/results?search_query=bandera+na+kresach dostęp 26 VI 2017. Niedawno Czesław
Partacz użył w wywiadzie dla portalu prawy.pl kilka znacznie dosadniejszych sformułowań. W jego
opinii np. działający w Polsce Związek Ukraińców jest zbanderyzowany i dla niego bohaterami jest lu‑
dobójcza UPA. Na Mazurach – twierdzi naukowiec – powstała normalna mafia ukraińska, stanowiska
leśniczych, nadleśniczych, gajowych, urzędy pocztowe szkoły, gminy. A. Szycht, Ekspert…
S. Jastrzębski, Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Polakach na Lubelszczyźnie w latach 1939­
‑1947, Wrocław 2007.
E. Siemaszko, Ludobójstwo Polaków na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej, „Biuletyn Instytutu Pamięci
Narodowej” 2009, nr 1­‑2, s. 54.
T. Isakowicz­‑Zaleski, Przemilczane ludobójstwo na Kresach, Kraków 2008, s. 13.
Tamże, s. 47.
Sama zresztą istota historiografii narodowych (czy raczej etnohistorii) bazuje na zgoła zideologizowanej formule narodowej (czy wręcz nacjonalistycznej). Posługujący się np. pojęciem „prawdy historycznej” etnohistorycy instrumentalizują je pod kątem użyteczności dla władzy. Etnohistoria sobie zawiera
element przemocy, gdyż z reguły dąży do monopolu na wiedzę.
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć i świadkowie zastępczy…
235
(np. praktycznie nie istnieje, poza wąskim gronem specjalistów, kwestia ponad 100 tys.
ofiar tzw. akcji polskiej NKWD w latach 30. XX wieku na terenie ZSRS63). Z kolei
w drugim przypadku czytelnik nolens volens prowokowany jest do podświadomego porównywania znanych mu z historii (także naszej europejskiej cywilizacji) form okrucieństw zadawanych przez ludzi innym ludziom.
Kilka wniosków na zakończenie
Najbardziej ogólny wniosek, który można wysnuć na podstawie przedstawionej analizy
i przykładów, jest taki, że historiografia dziejów najnowszych albo co najmniej znaczna
jej część nosi cechy charakterystyczne dla postpamięci. Obserwacji tej świadomie nadaję walor ogólny. Sądzę, że w podobny do przedstawionego w niniejszym artykule sposób można byłoby przeanalizować także choćby kwestię np. historiografii dotyczącej
„Solidarności” i wiele innych zagadnień.
Przesłanką do wytypowania autorów analizowanych prac stała się dla mnie przynależność do określonego pokolenia, dorastającego i uformowanego w okresie Polski
Ludowej. Osoby urodzone po lub osoby niemogące odwołać się do świadomego doświadczenia określonego wydarzenia historycznego, pozostające jednak w emocjonalnej relacji z tym wydarzeniem, zapośredniczonej przez naocznego świadka, tworząc
współczesne opisy tychże wydarzeń, nolens volens stają się w pełni lub w jakimś zakresie – świadkami zastępczymi. Do analizy wytypowanych tekstów posłużyłem się tropami zapożyczonymi z tekstów autorów zajmujących się badaniami w obrębie genocide
studies i antropologii pamięci.
Postpamięciowość nie została przeze mnie poddana wartościowaniu pod względem
społecznym czy aksjologicznym, do czego nie czuję się uprawniony. Postpamięciowości
nie nazywam też czynnikiem dyskredytującym opisy historyczne. Można co najwyżej
zauważyć dualizm zdań na temat tego, co i w jaki sposób powinniśmy mówić o różnego
rodzaju katastrofach historycznych (a do takich należy przede wszystkim wojna i towarzyszące jej masowe zabijanie ludzi). Frank Ankersmit twierdzi np., że Nowoczesne spo‑
łeczeństwo, jakie zrodziło się wraz z rewolucją francuską, łączy naturalne pokrewieństwo ze
zbrodniami popełnianymi bez serca, bez celu, bez środka, bez autora. […] Melancholijne,
neurotyczne wspomnienie o Holokauście może i musi nam pomóc przeszkodzić w zaistnie‑
niu podobnych, przerażających możliwości nowoczesnego świata64. Nieco inaczej na tym tle
brzmią słowa Keitha Lowe’a: To nie wspominanie grzechów przeszłości prowokuje niena‑
wiść, lecz sposób, w jaki je przywołujemy. Okres powojenny jest zazwyczaj pomijany, błędnie
opisywany i źle wykorzystywany przez wszystkich. I dalej: Ci, którzy chcą zaprząc nienawiść
i żal do własnych celów, próbują zachwiać równowagę historii. Wyjmują wydarzenia z kon‑
tekstu; próbują obwiniać jedną stronę i starają się nas przekonać, że zdarzenia historyczne
są problemami dnia dzisiejszego. Jeśli mamy położyć kres temu cyklowi nienawiści i przemo‑
63
64
M. Iwanow, Pierwszy naród ukarany. Polacy w Związku Radzieckim, 1921­‑1939, Warszawa 1991.
F. Ankersmit, Pamiętając Holocaust…, s. 184.
236
Jarosław Syrnyk
Politeja 2(47)/2017
cy, musimy postępować dokładnie odwrotnie. Trzeba pokazywać, że konkurencyjne poglądy
mogą współistnieć. Trzeba pokazywać, w jaki sposób dawne okrucieństwa wpisują się w hi‑
storyczny kontekst oraz, że wina nie dotyczy tylko jednej grupy, lecz wielu65.
Uświadomienie czynnika postpamięciowego jest jednak potrzebne do przeprowadzenia wnikliwszej krytyki źródłowej66, postawienia pytania o znajdujące się w relacji
z postpamięcią mitotwórstwo67, a dalej o źródła tego zjawiska68. Wydaje się, że zostały
one wstępnie zdiagnozowane w obszarze psychologii, częściowo również w obszarze
samego języka. Najczulszym punktem analizy pozostaje jednak czynnik władzy. Wielu rzeczy się domyślamy (ich przesłanką bywa choćby agresywny styl wypowiedzi), na
niewiele z nich jesteśmy w stanie przedstawić dowody. Tak czy inaczej historiografia
wspierająca się na postpamięci bywa wykorzystywana jako istotny instrument polityczny w ramach tzw. polityki historycznej.
Istotną rolę w tworzeniu wizji przeszłości odgrywają aktywne jednostki, niekoniecznie będące zawodowymi historykami. Z różnych powodów naszą wizję tzw. konfliktu
polsko­‑ukraińskiego ukształtowali przez ostatnie lata zarówno profesorowie historii,
ale też politolodzy czy bezpośredni uczestnicy zdarzeń lub ich potomkowie. Zwrócenie
uwagi na tę kwestię jest niezwykle ważne dla próby oceny dorobku historiografii pod
względem naukowym. Można tu również dostrzec egzemplifikację dla zdiagnozowanej
przez Jana Assmanna sytuacji, którą Kaja Kaźmierska przedstawiła jako prawidłowość:
[…] po czterdziestu latach od wydarzenia, kiedy jego świadkowie przeorientują, z racji
wieku, swoje życie z przyszłości na przeszłość, wzrasta pragnienie utrwalenia i przekazania
jej innym […]. Pamięć biograficzna staje się zatem podstawą dla wspólnego międzypoko‑
leniowego pola dyskursu, w którym niekiedy mogą się zatracić granice między tym, co było
w istocie naszym doświadczeniem, a tym, o czym nam opowiedziano69.
Nie mniej istotne staje się też zwrócenie uwagi na ciemniejszą stronę kontekstu społecznego, w którym powstawały i powstają intersujące nas tu opisy historyczne. Według
65
66
67
68
69
K. Lowe, Dziki kontynent…, s. 464­‑465.
[…] Karol Modzelewski, wprowadza […] genealogicznie uzasadniony podział historiografii, na: „osądza‑
jącą”, która często zmienia się w moralizującą „politykę historyczną”, oraz „pozytywistyczną”, która w skraj‑
nych wypadkach „liczy na wykrycie praw historii (np. marksizm)”. W obu przypadkach przeciwstawia
[im] […] historię antropologiczną: „Nie obiecuje [ona] wiedzy o prawach dziejowych, ale pomaga dostrze‑
gać niejednorodność kulturową świata i obecne we współczesnych realiach ślady przeszłości, niekiedy bar‑
dzo odległej i zadziwiająco długotrwałej”. R. Traba, Przeszłość w teraźniejszości. Polskie spory o historię
na początku XXI wieku, Poznań 2009, s. 37.
W tym zakresie nie podzielam poglądu Donalda R. Kelleya, jakoby: Mit i historia, zrodzone z pamięci
– jako owoc związku między Zeusem i jedną tytanid – zostały od siebie odcięte wraz z nadejściem pierw‑
szych promieni świadomości krytycznej […]. Zob. D.R. Kelley, Oblicza historii…, s. 30­‑31. Rację ma
natomiast moim zdaniem Keith Lowe, który mówi: Kolejny problem z narodowymi mitami polega na
tym, że nieuchronnie stają się tak splątane z półprawdami, a nawet jawnymi kłamstwami, że często nie da
się rozdzielić. Tym, co jest ważne dla ludzi, którzy czują się skrzywdzeni, nie jest sama treść tych opowieści,
lecz ich emocjonalny wydźwięk. K. Lowe, Dziki kontynent…, s. 460­‑461.
Prawdziwie zaangażowany badacz jest zatem jednocześnie burzycielem potocznie przyjmowanych sądów,
codziennych mitologii, założeń ideologicznych czy przesądów (które nie omijają także nauki samej) i twór‑
ca autonomicznych sądów, które poddaje weryfikacji. W. Burszta, Kotwice pewności…, s. 107.
K. Kaźmierska, Współczesna pamięć…, s. 46­‑47.
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć i świadkowie zastępczy…
237
Keitha Lowe’a do dzisiaj poszczególni ludzie, społeczności, a nawet całe narody pielęgnu‑
ją gorycz zrodzoną z odwetu70. Do podobnego skądinąd wniosku doszedł również niemiecki historyk Frank M. Grelka, według którego część uczestników sporu historiograficznego o polsko­‑ukraińskiej przeszłości uprawia „historyczny samosąd”, naświetlając
te wydarzenia jednocześnie z pozycji ofiary i prokuratora71. Oczywiście w procesie doskonalenia warsztatu naukowego, o ile zwracana jest uwaga na ten konkretny jego
aspekt, świadomość umiejscowionego w habitusie mechanizmu może i nierzadko wpływa na jakąś formę jego okiełznania (bo przecież nie sposób się z wyzwolić z kontekstu
badań), ewokując postulowaną wiele lat temu przez Jerzego Topolskiego rzetelnością
badań (w miejsce niemożliwej do realizacji obiektywności). Gorzej jednak, gdy zamiast
możliwej autokrytyki autora/źródła pojawia się wygodne odwołanie do dającej różnorodne rodzaje satysfakcji, ale w rzeczy samej dość miałkiej etnohistorii. Również na ten
aspekt sprawy starałem się zwrócić uwagę w prezentowanym tekście.
Przedstawione wstępne diagnozy mogą być punktem wyjścia do prowadzenia dalszych badań. Na podstawie zaprezentowanych przykładów można dojść do wniosku,
że mogłyby one dotyczyć np. związku postpamięci, dyskursywności i erystyki. Te same
podstawy pozwoliłyby na dostrzeżenie tropów apoteozy i manifestacji jako elementu uzupełniającego zdefiniowane już symptomy postpamięciowej narracji. Jej funkcjonalizm72 wyraża się również niezwykle mocno w tworzeniu podstaw dla dokonywania
symbolicznego rozrachunku z przeszłością, a nawet bardziej – aktu zemsty symbolicznej. Nieodzownym elementem, pod nieobecność sprawcy, staje się tu – istniejąca zazwyczaj w niedopowiedzeniu – figura „kozła ofiarnego”, którego rolę przypisuje się bardzo
często potomkom przesiedleńców z akcji „Wisła” (vide: oskarżenia kierowane pod adresem Związku Ukraińców w Polsce). Jednocześnie, jak zauważył Keith Lowe: Ukraińcy,
co naturalne, nie są skłonni uznać roli OUN i UPA w zapoczątkowaniu cyklu przemocy73,
a usiłują pomniejszyć liczbę ofiar po stronie polskiej, zniekształcając niekiedy dane. Część
Polaków zaś dzierży statystyki niczym broń w historiograficznej powtórce samej wojny74.
70
71
72
73
74
K. Lowe, Dziki kontynent…, s. 112.
F.M. Grelka, „Antypolska akcja” OUN­‑UPA na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, „Pamięć i Sprawiedliwość” 2004, nr 2, s. 280.
Przeszłość funkcjonująca w wiedzy potocznej spełnia warunek funkcjonalności, jest przydatna w prak‑
tyce, odgrywa ważną rolę w teraźniejszym życiu jednostek i całej zbiorowości […]. Zdaniem Michaela
Oakeshotta, osoby aktywne w teraźniejszości, szukające w przeszłości tego, co potrzebne do działania, na
przykład argumentów w dyspucie politycznej, wzorów rozwiązań organizacyjnych, mądrości życiowej czy
genealogii przydającej blasku określonej instytucji lub grupie społecznej, traktują minioną rzeczywistość
w sposób szczególny. Czerpią one wiedzę o minionej rzeczywistości z rozmaitej jakości źródeł […] a następ‑
nie wybierają to, co dla nich wygodne. W taki sposób praktyka kreuje fałszywy autorytet, obraz przeszłości
budowany z wątpliwej jakości składników dobranych z punktu widzenia teraźniejszych potrzeb, wyobra‑
żeń, interesów i wartości. P.T. Kwiatkowski, Kategoria przeszłości w potocznej pamięci zbiorowej, s. 91.
Według Roya F. Baumeistera i Stephena Hastingsa jednym z siedmiu sposobów zniekształcania prze‑
szłości w celu budowania pozytywnego wizerunku grupy i poprawiania samopoczucia jej członków jest
pomijanie, czyli przemilczanie niektórych faktów nieprzyjemnych dla członków zbiorowości. P.T. Kwiatkowski, Społeczne tworzenie zbiorowej niepamięci, s. 93.
K. Lowe, Dziki kontynent…, s. 282.
238
Jarosław Syrnyk
Politeja 2(47)/2017
Intensywność prowadzonego monologu/dialogu wynikać może z wiedzy na temat
specyfiki pamięci. Stawka jest bardzo wysoka. Jej dalekosiężnym celem/punktem odniesienia jest pamięć kulturowa lub inaczej pamięć fundacyjna, której zadaniem jest
kształtowanie i podtrzymywanie tożsamości zbiorowej przez budowanie wyraźnego prze‑
kazu, „kim jesteśmy, skąd przychodzimy i być może dokąd zmierzamy” 75. Bardzo wiele
podmiotów jest zainteresowanych tym, jaki kształt owa pamięć przybierze.
Bibliografia
Ankersmit F., Pamiętając Holocaust. Żałoba i melancholia, [w:] Pamięć, etyka i historia. Anglo­
‑amerykańska teoria historiografii lat dziewięćdziesiątych (Antologia przekładów), red. E. Domańska, Poznań 2006.
Bloch M., Pochwała historii, czyli o zawodzie historyka, przeł. W. Jedlicka, przejrzał i przedm.
opatrzył W. Kula, Kęty 2009, Biblioteka Historyczna – Marek Derewiecki, 5.
Burszta W., Kotwice pewności. Wojny kulturowe z popnacjonalizmem w tle, Warszawa 2013.
Domańska E., Wprowadzenie. Pamięć, etyka i historia, [w:] Pamięć, etyka i historia. Anglo­
‑amerykańska teoria historiografii lat dziewięćdziesiątych (Antologia przekładów), red. E. Domańska, Poznań 2006.
Elkins C., Rozliczenie z imperium. Przemilczana historia brytyjskich obozów w Kenii, przeł.
K. Kopcińska, Warszawa 2013, Sfery.
Genocide and Rescue in Wolyn. Recollections of the Ukrainian Nationalist Ethnic Cleansing Cam‑
paign Against the Poles During World War II, red. T. Piotrowski, Jefferson–London 2008.
Grelka F.M., „Antypolska akcja” OUN­‑UPA na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, „Pamięć i Sprawiedliwość” 2004, nr 2.
Hałas E., Przedmowa, [w:] Kultura jako pamięć. Posttradycjonalne znaczenie przeszłości, red.
E. Hałas, Kraków 2012.
Hirsch M., Pokolenie postpamięci, przeł. M. Borowski, M. Sugiera, „Didaskalia. Gazeta Teatralna” 2011, nr 105.
Isakowicz­‑Zaleski T., Przemilczane ludobójstwo na Kresach, Kraków 2008.
Iwanow M., Pierwszy naród ukarany. Polacy w Związku Radzieckim, 1921–1939, Warszawa
1991.
Jastrzębski S., Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Polakach na Lubelszczyźnie w latach
1939­‑1947, Wrocław 2007.
Kamieniecki M., Kresowianie proszą o naprawienie błędu, [online] http://www.naszdziennik.
pl/polska­‑kraj/142983,kresowianie­‑prosza­‑o­‑naprawienie­‑bledu.html.
Kaźmierska K., Współczesna pamięć komunikacyjna i kulturowa. Refleksja inspirowana koncep‑
cją Jana Assmanna, [w:] Kultura jako pamięć. Posttradycjonalne znaczenie przeszłości, red.
E. Hałas, Kraków 2012.
Kelley D.R., Oblicza historii. Badanie przeszłości od Herodota do Herdera, przeł. M. Tomaszewski, Warszawa 2010, Klio – Wydawnictwo Naukowe PWN.
75
K. Kaźmierska, Współczesna pamięć…, s. 47.
Politeja 2(47)/2017
Postpamięć i świadkowie zastępczy…
239
Konopczyński W., Polska w dobie wojny siedmioletniej, cz. 2, Kraków–Warszawa 1911, Mono‑
grafie w Zakresie Dziejów Nowożytnych, t. 16.
Kresowa Księga Sprawiedliwych 1939­‑1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych ekster‑
minacji przez OUN i UPA, oprac. R. Niedzielko, Warszawa 2007, Studia i Materiały – In‑
stytut Pamięci Narodowej, t. 12.
Kresowiacy nie chcą dr. Motyki w Radzie IPN, „Rzeczpospolita” 2011, 2 II.
Kulińska L., Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich
w Polsce w latach 1922­‑1939, Kraków 2009.
Kurkowska­‑Budzan M., Informator, świadek historii, narrator – kilka wątków epistemologicznych
i etycznych oral history, „Wrocławski Rocznik Historii Mówionej” 2011.
Kwiatkowski P.T., Kategoria przeszłości w potocznej pamięci zbiorowej, [w:] Kultura jako pamięć.
Posttradycjonalne znaczenie przeszłości, red. E. Hałas, Kraków 2012.
Kwiatkowski P.T., Społeczne tworzenie zbiorowej niepamięci, [w:] Etniczność, pamięć, asymilacja.
Wokół problemów zachowania tożsamości mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce, red.
L.M. Nijakowski, Warszawa 2009.
LaCapra D., Psychoanaliza, pamięć i zwrot etyczny, [w:] Pamięć, etyka i historia. Anglo­
‑amerykańska teoria historiografii lat dziewięćdziesiątych (Antologia przekładów), red. E. Domańska, Poznań 2006.
Le Goff J., Historia i pamięć, przeł. A. Gronowska, J. Stryjczyk, wstęp P. Rodak, Warszawa 2007,
Communicare.
Lowe K., Dziki kontynent. Europa po II wojnie światowej, przeł. M.P. Jabłoński, Poznań 2014,
Historia – Rebis.
Michna A., Siostry zakonne – ofiary zbrodni nacjonalistów ukraińskich na terenie metropolii
lwowskiej obrządku łacińskiego w latach 1939­‑1947, Warszawa 2010, Monografie – Instytut
Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, t. 61.
Motyka G., Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”. Konflikt polsko­‑ukraiński 1943­‑1947, Kraków
2011.
Nijakowski L.M., Rozkosz zemsty. Socjologia historyczna mobilizacji ludobójczej, Warszawa 2013.
Nowak J., Społeczne reguły pamiętania. Antropologia pamięci zbiorowej, Kraków 2011.
Ratkowska­‑Widlarz L., Narracje (relacje świadków) w warsztacie antropologa kultury. Pamięć
i antropologia, „Wrocławski Rocznik Historii Mówionej” 2011.
Siekierka Sz., Komański H., Bulzacki K., Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich
na Polakach w województwie lwowskim 1939­‑1947, Wrocław 2006.
Siemaszko E., Ludobójstwo Polaków na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej, „Biuletyn Instytutu
Pamięci Narodowej” 2009, nr 1­‑2.
Siwicki M., Dzieje konfliktów polsko­‑ukraińskich, t. 1­‑3, Warszawa 1994.
Syrnyk J., Lucyna Kulińska, Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organiza‑
cji ukraińskich w Polsce w latach 1922­‑1939, Kraków 2009, 743 ss., „Litopys. Studia i Materiały Ukraińskiego Towarzystwa Historycznego w Polsce” 2012, nr 1.
Syrnyk J., Nadzór specjalny. Analiza historyczno­‑antropologiczna działań organów bezpieczeń‑
stwa w kwestii tzw. nacjonalizmu ukraińskiego na Podkarpaciu w latach 1947­‑1989, Wrocław–Warszawa 2015, Monografie – Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni
przeciwko Narodowi Polskiemu, t. 111.
240
Jarosław Syrnyk
Politeja 2(47)/2017
Traba R., Przeszłość w teraźniejszości. Polskie spory o historię na początku XXI wieku, Poznań 2009.
Trajdos T.M., Przedmowa, [w:] A. Michna, Siostry zakonne – ofiary zbrodni nacjonalistów ukra‑
ińskich na terenie metropolii lwowskiej obrządku łacińskiego w latach 1939–1947, Warszawa
2010, Monografie – Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Na‑
rodowi Polskiemu, t. 61.
Plato A. von, Historia i psychologia – historia mówiona a psychoanaliza. Zarys problemu i prze‑
gląd literatury, „Wrocławski Rocznik Historii Mówionej” 2013.
Staniul M., Prywatna kolonia Leopolda II. Zbrodnie króla Belgów w Kongo, [online] http://historia.wp.pl/title,Prywatna­‑kolonia­‑Leopolda­‑II­‑Zbrodnie­‑krola­‑Belgow­‑w­‑Kongo,wid,
16493809,wiadomosc.html?ticaid=11272c&_ticrsn=3.
Stępniewska K., Wspomnienia z pierwszych lat życia – kiedy tracimy je bezpowrotnie?, [online]
http://www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,15762934,Wspomnienia_z_pierwszych_lat_zycia_kiedy_tracimy.html.
Szycht A., Ekspert: mniejszości trzymają Polskę za gardło jak sycylijska mafia, [online] http://
prawy.pl/11448­‑ekspert­‑mniejszosci­‑trzymaja­‑polske­‑za­‑gardlo­‑jak­‑sycylijska­‑mafia.
Wachnicki M., Wynajęci Rosjanie cyber­‑bombardują polski internet?, [online] http://swiat.
newsweek.pl/wynajeci­‑rosjanie­‑cyber­‑bombarduja­‑polski­‑internet­‑newsweek­‑cyberatak,
artykuly,281538,1.html.
Wrzosek W., Historia – Kultura – Metafora. Powstanie nieklasycznej historiografii, Wrocław
2010, Acta Universitatis Wratislaviensis, nr 3283.
Zamorski K., Co można pomyśleć o przyszłej przeszłości?, [w:] Bez taryfy ulgowej. Dorobek na‑
ukowy i edukacyjny Instytutu Pamięci Narodowej 2000–2010, red. A. Czyżewski i in., Łódź
2012, Biblioteka Instytutu Pamięci Narodowej, t. 27.
Netografia
http://infra.org.pl/nauka/czowiek/1224­‑ilu­‑ludzi­‑yo­‑na­‑ziemi.
http://pl.fallen.io/ww2.
http://www.audiohistoria.pl/web/index.php/swiadkowie/osoba/id/918.
http://www.bn.org.pl.
http://www.postmemory.net.
http://www.zbrodniawolynska.pl.
Program TV z cyklu Świadkowie nieznanych historii, odc. Bandera na kresach, [online] https://
www.youtube.com/results?search_query=bandera+na+kresach.
Dr hab. Jarosław Syrnyk – profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Wrocławskiego,
pracuje w Katedrze Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Wrocławskiego oraz jako główny specjalista w Oddziałowym Biurze Badań Historycznych IPN we
Wrocławiu. Historyk, autor wielu monografii, a także kilkudziesięciu artykułów naukowych poświęconych problematyce narodowościowej. Zajmuje się również zagadnieniami z zakresu antropologii historycznej i antropologii organizacji.
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.17
Małgorzata Abassy
Uniwersytet Jagielloński
[email protected]
Syberia w pamięci zesłańców
i ich dzieci
Studium przypadku rodziny Żukowskich
Abstract
Syberia in the Memories of the Polish Exiles. Case Study of the Zhukovsky
Family
The story of the exiles of the Zhukovsky family is presented in the paper.
Analyses were based on interviews with Dagmara, the daughter, two documentaries: On memory paths and Crust of Bread, and a manuscript written on the basis of Danuta and Bogusław recollections by Dagmara. Hypotheses of the paper
were the following: a story of a family is the history of a nation. There is a parallel between historical events and an individual’s fate. The ancestors, need to
tell one’s story and the descendants’ need to hear it are reciprocal ones and can
be interpreted as a cultural mechanism of incorporation new texts into a culture memory. On an individual level it gives rise to the feeling of dignity and
power. Marianne Hirsch’s theory of post­‑memory and Yury Lotman’s concept
of ‘remembering – forgetting’ mechanism were utilized to present and interpret
memories of Boguslav and Danuta Zhukovsky and their descendant – Dagmara.
The reasons for reaching into the past and coming back to Syberia were also
analysed.
Keywords: Syberia, memory, family, case study
Słowa kluczowe: Syberia, pamięć, rodzina, studium przypadku
242
Małgorzata Abassy
Politeja 2(47)/2017
C
elem niniejszego artykułu jest refleksja nad potrzebą pamiętania i przekazywania
doświadczenia traumatycznych wydarzeń kolejnym pokoleniom, a także potrzeba
płynąca ze strony dzieci, by zaczerpnąć z doświadczenia rodziców i zbudować na jego
podstawie poczucie siły, godności i świadomości najważniejszych wartości, które z kolei
można będzie przekazać własnym dzieciom.
Losy rodziny opowiadają o historii narodu, a jednocześnie podkreślają jego specyfikę
i mentalność. Między wydarzeniami historycznymi dotykającymi naród a zdarzeniami
w życiu jednostek zachodzi paralela. Jest to jeden z powodów, dla których nikt nie może
zdystansować się od wydarzeń o zasięgu globalnym. Rodziny, które nie mają wśród seniorów rodu byłych zesłańców, również wpisują się w ich doświadczenia, ponieważ same zesłania były konsekwencją wydarzeń historycznych, które objęły cały naród. Traumatyczne
wydarzenia dotykające jednostki są źródłem siły i integralności na poziomie kulturowym,
pod warunkiem, że kolejne pokolenia sięgną po wspomnienia rodziców i uczynią je nieodłączną częścią swojej rodzinnej historii. Tajemnice, o których się nie mówi, mogą wpływać na dezintegrację więzi, jeśli wydarzenie zapisało się na tyle boleśnie w pamięci jego
bezpośrednich uczestników, że chronią oni swoich bliskich przed wiedzą o nim1.
Materiał badawczy stanowią dwa filmy, które są skróconymi relacjami z dwóch
podróży na Syberię – w 2011 i 2012 roku2, spisane wspomnienia dwójki zesłańców –
wówczas jeszcze dzieci: Bogusława i Danuty, oraz rozmowa z Dagmarą Żukowską –
córką Bogusława3.
Teoria kulturowych mechanizmów pamięci Jurija Łotmana w połączeniu z koncepcją postpamięci Marianne Hirsch4 pozwala umiejscowić wspomnienia rodziny Żukowskich na tle szerszych zjawisk dziedziczenia pamięci kultury z pokolenia na pokolenie.
W takim ujęciu jakość i charakter wspomnień mają mniejsze znaczenie niż sam fakt,
czy zostaną one włączone w korpus tego, co zapamiętane i przeżyte. Według Hirsch
postpamięć ustanawia ponadpokoleniową przestrzeń pamięci […] poprzez utożsamie‑
nie z ofiarami lub świadkami traumatycznych wydarzeń, jednocześnie zaś warunkowaną
przez nieprzekraczalny dystans, który oddziela uczestników od tych, którzy urodzili się już
po wydarzeniach5. Łotman z kolei zauważa, że każda kultura na różnych etapach swojego rozwoju uaktywnia mechanizmy zapamiętywania pewnego typu zdarzeń, a zapominania wydarzeń innego rodzaju6. Niektóre kulturowe doświadczenia o szerokim zasięgu i dużej sile oddziaływania mogą pozostać w swoistym „zawieszeniu” na czas, gdy
1
2
3
4
5
6
A.A. Schützenberger, Tajemnice przodków. Ukryty przekaz rodzinny, przeł. B. Łyszkowska, Warszawa
2016, s. 41, Zrozumieć Świat na Nowo.
Drogami pamięci oraz Kromka chleba, prywatny kanał YouTube, [online] www.youtube.com/watch?v=w67fk7DyZY0; www.youtube.com/watch?v=CQ9_35G­‑dbE, 15 XII 2015.
Materiał z rozmowy oraz rękopis wspomnień znajdują się do wglądu u autorki artykułu.
M. Hirsch, Family Pictures. Maus, Mourning and Post­‑Memory, „Discourse” 1992/1993, nr 12.
M. Hirsch, Surviving Images. Holocaust Photographs and the Work of Postmemory, „The Yale Journal of
Criticism” 2001, Vol. 14, nr 1, s. 10.
Ю.М. Лотман, Память в культурологическом освещении, [w:] tegoż, Избранные статьи, t. 1,
Таллинн, 1992, s. 201.
Politeja 2(47)/2017
Syberia w pamięci zesłańców…
243
działają kody zakazujące ich włączania w korpus tekstów kultury, natomiast otrzymują
swoją szansę na wejście do pamięci owej kultury, gdy zaktywizowaniu ulegną inne kody.
Freudowskie podejście do traumy, istotne w koncepcji postpamięci Hirsch, w perspektywie łotmanowskiej teorii byłoby interpretowane jako „zawieszenie” włączania do pamięci kultury tekstu ze względu na aktualnie obowiązujące kody, np. warunkowany
sytuacją polityczną zakaz mówienia o konkretnych wydarzeniach.
Wspomnienia polskich zesłańców, snute przy rodzinnym stole w czasie powrotów
na Syberię – jak w przypadku Bogusława i jego rodziny, czy wydawane jako monografie, stanowią włączenie do pamięci kultury wydarzeń, które w momencie zaistnienia
zostały zmarginalizowane ze względu na obowiązujące wówczas mechanizmy kultury.
Wymiar jednostkowy wspomnień, nierozerwalnie związany z aspektem historii kraju
i narodu, zostaje włączony do dziedzictwa kultury poprzez powiązanie osobistych doświadczeń z faktami dotyczącymi losów całego narodu.
Wyspy pamięci – losy rodziny Żukowskich na zesłaniu
Losy zesłanej rodziny układają się w pewnego rodzaju wyspy, wyodrębnione na podstawie
poszczególnych etapów zesłania – od wysiedlenia z rodzimej Hajnówki po ponowne przekroczenie granicy z Polską po sześciu latach tułaczki po syberyjskiej tajdze. Cezury owego
okresu stanowią dwie daty: noc z 9 na 10 lutego 1940 roku, kiedy miało miejsce wysiedlenie, oraz dzień 22 marca 1946 roku – powrót do Polski. Tę pierwszą, traumatyczną datę
wspomina Danuta, wówczas siedmioletnia: Dzień 10 lutego zaczął się dla nas bardzo wcze‑
śnie, tuż po północy. Wtedy przyszli po nas sowieccy żołnierze. Najpierw oddali dwa strzały.
To było pierwsze co zrobili. Strzelili do psa, Lalka, pilnującego obejścia. […] Rozpoczęła się
rewizja, prowadzona chaotycznie, na oślep. Porozwalali wszystko. Jakby nie wiedzieli, czego
szukają. […] Właśnie wtedy zabrano nam bezpowrotnie bezcenne wspomnienia pierwszych,
tak szczęśliwych lat naszego dzieciństwa. Do tego utraconego świata Danuta będzie wracać
we wspomnieniach w dalekiej tajdze: Przeniosłam się w myślach, w wyobraźni do mojej cu‑
downej Hajnówki. Robiłam tak zawsze już od początku […] gdy robiło mi się smutno, głodno
i gdy nie mogłam się pogodzić z realiami naszego zesłania. W noc zesłania dzieci nie płakały;
częściowo wskutek szoku, a częściowo dlatego, że nasza Jadzia wyszeptała: „Nie płaczcie, bo
wrogowie będą się cieszyć”. Więc my robiliśmy wszystko, żeby nie płakać.
O drugiej dacie bohaterka wspomnień mówi tak: Jak przyjechaliśmy do Przemyśla
i jak wysiedliśmy, to wszyscy całowali ziemię – Polską Ziemię. I wszyscy od razu poszli do
kościoła. Nieważne, czy się ktoś modlił, czy nie modlił, czy był wierzący, czy też nie – wszyscy
poszli do kościoła. Zadajmy sobie pytanie, co działo się na przestrzeni owych sześciu lat
pobytu nie tyle na obcej, ile – mówiąc słowami Józefa Czapskiego – nieludzkiej ­ziemi7.
Pierwsza wyspa pamięci to trwająca prawie dwa miesiące podróż towarowymi wagonami: nieogrzewanymi, zatłoczonymi do granic możliwości, pełnymi insektów. Bardzo złe warunki sanitarne, skąpe racje żywnościowe, brak wody, a także szok, w jakim
7
J. Czapski, Na nieludzkiej ziemi, Kraków 2001.
244
Małgorzata Abassy
Politeja 2(47)/2017
pozostawało wielu podróżujących, powodowały dużą śmiertelność. Nawet po latach
trudno wyrazić słowami ogrom nieszczęścia, jakie spadło na zesłańców, i przerażenia, które stało się ich udziałem. Wówczas jedynym środkiem wyrazu była cisza: Myślałam tylko
o tym, że ta cisza na samochodzie zwiastuje coś potwornego. Ona była niesłyszalnym krzy‑
kiem, jakąś niewykrzyczaną skargą. Trauma skutkuje białymi plamami, lukami w pamięci: I tu urywają się moje wspomnienia, tak jakby dalszej drogi już nie było. Te plamy zostaną później zapełnione dzięki wspomnieniom innych członków rodziny, jednak w tamtej
chwili odcięcie się od rzeczywistości było warunkiem psychicznego przetrwania.
Kolejna wysepka pamięci łączy się z malutką osadą (pasiołkiem) o nazwie Gramatucha, nad rzeczką o tej samej nazwie, będącą dopływem większej rzeki: Kiji. Komendant
obozu zwołał zesłańców: Wy tu będziecie żyć po wszystkie czasy i Polski już nie zobaczycie.
Wy jesteście dumne polskie pany, ale tu będziecie żyć i pracować tak jak my wam każemy.
Wspomnienia okoliczności zakwaterowania i przypieczętowania losu zesłańców przeplatają się ze wspomnieniami reakcji dzieci na nowe miejsce. Mówi Danuta: W dzieci
[…] nagle wstąpił szalony duch, odzyskały siły witalne, zapominając o zmęczeniu przeby‑
tej drogi. Zaczęła się szaleńcza zabawa: „Będziemy tak zaznaczać tu naszą polską obec‑
ność” – zawołała [ Jadzia], padając plecami w śnieg i ruszając energicznie szeroko rozpo‑
startymi rękoma. Pracowicie wyznaczała jeden za drugim ślad skrzydeł „polskiego orła”.
Dziecięca radość i beztroska szybko jednak zderzyły się z okrutną rzeczywistością
zesłania: chorobami, zimnem, głodem, ciężką pracą i śmiercią. To elementy, które łączą wysepki pamięci i odciskają niezatarte piętno na wszystkich momentach, również
tych przyszłych, życia dzieci. Jeszcze jeden element towarzyszy im nieustannie – patriotyzm, przejęty od rodziców, a wyrażany niewypowiedzianą nadzieją powrotu do
Polski. Danuta wspomina: Była Wielkanoc 1941 roku. […] Dobrze zapamiętałam
Wielki Piątek. W tym dniu mama jakby przekazywała nam swój testament. W każ‑
dej modlitwie czy rozmowie mamusia powtarzała: „Pamiętajcie, że jesteście Polakami,
pamiętajcie!”. Ale tego dnia rozwinęła swoje myśli. Już wtedy się bałam, że mamusia to
mówi, bo wie, że umrze.
Pamiętajcie, że jesteście Polakami – powraca we wspomnieniach jak refren. Śmierć
towarzyszyła dzieciom bez przerwy. Danuta wspomina: Jedna kobieta poszła do komen‑
danta, tłumaczyła i prosiła, że matka jej jest w agonii i lada chwila może umrzeć. Zakli‑
nała go, aby pozwolił jej zostać przy matce i zwolnił z pracy. Komendant nie zgodził się
i przy umierającej babci czuwały dzieci, które same miały rozstrzygnąć, czy babcia już
umarła, i rozprostować jej nogi.
Z okresem pobytu w osadzie Gramatucha wiąże się zjawisko „pamięci uzupełnionej” Bogusława. Miał wówczas niecałe cztery latka i nie do końca zdawał sobie sprawę
ze stanu zdrowia mamy: już w momencie zesłania jej stan zdrowotny nie był najlepszy,
a uległ pogorszeniu po niefortunnym upadku na śliskiej ścieżce z Udarnoje do Gramatuchy – tam Sylwestra Żukowska chodziła z córką Jadwigą do lekarza. Danuta mówi:
Ja mam przekonanie, że od tego wydarzenia ze zdrowiem mamy zaczęło się dziać coś na‑
prawdę złego, natomiast Bogusław zauważa: Trudno mi ocenić wpływ tego wydarzenia na
zdrowie mamy. Historii tej nie znałem. Stan zdrowia Sylwestry niezmiennie pogarszał się
i 16 lipca 1941 roku zaczęła umierać. W nocy obudzono dzieci, by się z nią pożegnały.
Politeja 2(47)/2017
Syberia w pamięci zesłańców…
245
Bogusław skończył właśnie pięć lat. Na wieść, że mama umiera, podniósł ogromny lament i – po latach wspomina – dorośli w żaden sposób nie mogli okiełznać tego lamentu.
Wtedy wydarzyło się coś niezwykłego: proces agonii został przerwany, a mama nie umarła
tej nocy. Sylwestra zmarła trzy noce później, ale wówczas małego Bogusia już nie budzono: Boguś znowu nie da jej odejść – tak powiedziały żegnające mamę kobiety. Bogusław po
latach wspomina z żalem: Odeszła… Ja jeden się z nią nie pożegnałem… Właśnie ów brak
pożegnania stanie się po 70 latach głównym impulsem do powrotu na Syberię – by odnaleźć grób mamy, zapalić świeczkę i w ten symboliczny sposób pożegnać się z nią. Ta chęć
pożegnania mamy trwała w Bogusławie przez całe jego życie. Śmierć Sylwestry była na
tyle traumatycznym przeżyciem, że stworzyła kolejną białą plamę na mapie wspomnień.
Nie rozmawiano o przyczynach, chociaż każdy o nich myślał. Bogusław mówi: Po wojnie
nigdy nie rozmawialiśmy z ojcem na temat śmierci mamy i jej przyczyn.
Syberyjskie warunki to także odwrócenie świata wartości dziecka: z jednej strony
bezwarunkowa pomoc i wzajemne wspieranie się zesłańców, a z drugiej – konieczność
kłamania i ukrywania prawdziwych uczuć. Ojciec Bogusława i Danuty podał nieprawdziwe daty urodzin dzieci, by uchronić je i żonę przed koniecznością natychmiastowego podjęcia ciężkiej pracy: [Tatuś] powiedział Jadzi, że ma mniej lat i żeby tak w szkole
wszystkim mówiła. Zrobił to bardzo po cichutku, ale ja to słyszałam i bardzo się zdziwi‑
łam: dlaczego Jadzia ma kłamać?! Przecież to tata zawsze mówił, że kłamać nie wolno.
Kolejna wyspa pamięci to Buzułuk. Tu ojciec Bogusława wstąpił w szeregi nowo tworzonej armii gen. Andersa i otrzymał zadanie odszukania polskich dzieci w radzieckich
domach dziecka. Nie było to zadanie łatwe, ponieważ władze radzieckie nie pomagały, a dzieci często były zaszczute i pełne obaw, że stracą ten jedyny dach nad głową, jaki
mają. Leonard zdobywał zaufanie dzieci, szepcząc: Aniele Boży, Stróżu mój… Bogusław
wspomina: Ty zawsze przy mnie stój – kiedy dziecko po cichutku, prawie niedosłyszalnie,
odpowiadało mu, miał pewność, że jest ono polskie. Nadzieja na rychły powrót do ojczyzny
w rezultacie rozpoczętej przez hitlerowskie Niemcy wojny z ZSRR i podpisanie układu Sikorski–Majski okazała się płonna. Władze radzieckie pragnęły zatrzymać „niebezpieczny element” u siebie. Ojca Bogusława próbowano zmusić do przyjęcia radzieckiego
obywatelstwa, a gdy odmówił – aresztowano go i zesłano do łagru. Danuta wspomina:
Nasz ojciec nieustannie odmawiał przyjęcia tego „nowego” dokumentu. Liczył się więc z tym,
że będzie poddany represjom. Mimo że miał pod opieką nas – czworo nieletnich dzieci – był
Polakiem, byłym legionistą i widocznie złamać się nie potrafił. Danuta uzupełnia: To zna‑
mienne, legioniści mieli zakodowane, że lepsza śmieć niż hańba. Jeśli wyrzekłeś się swojej
narodowości, swojej ojczyzny, to było to równoznaczne z wyrzeczeniem się polskości, naro‑
du, ukochanego kraju. Osierocone dzieci trafiły, dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i fortelowi wymyślonemu przez mieszkańców Buzułuka, pod opiekę Polki, Marii
Stolarczyk. Wspomnienia z przebiegu aresztowania również należały do tych, których
dzieciom oszczędzano. Bogusław mówi: Kiedy potem dociekaliśmy prawdy u taty o jego
aresztowaniu, to on próbował oszczędzić nam opowieści z przebiegu przesłuchań, jak i tych
późniejszych, z pobytu w łagrze. Wiem jednak od ojca, że pozostawianie nagiego człowieka,
bez prawa do jedzenia i picia, w zimnej zawilgoconej norze, gdzie ściany były pokryte zmar‑
zliną, było jednym z łagodniejszych sposobów przekonywania do sowieckiego obywatelstwa.
246
Małgorzata Abassy
Politeja 2(47)/2017
Między zapomnieniem a przypominaniem sobie
Przypominanie sobie wymagało przekroczenia wielu barier: zarówno tych wewnętrznych, psychologicznych, chroniących przed bólem przeżytej traumy, jak i zewnętrznych,
uwarunkowanych realiami politycznymi kraju w sowieckiej orbicie wpływów. Wymagało
też stworzenia przestrzeni – czyli obecności życzliwych ludzi, nie tylko zainteresowanych
losem dawnych zesłańców, ale także wystarczająco silnych i odważnych, by znieść dzielenie się bólem. Wreszcie wymagało wyruszenia w drogę – zarówno w sensie przenośnym,
jak i dosłownie. Według słów Dagmary pomysł podróży na Syberię pojawił się niespodziewanie: Na spotkaniu rodzinnym mówiliśmy – zupełnie przypadkiem – o marzeniach
i potrzebie ich spełniania. O różnych mówiłam ja, siostra, mama – wszystkie nasze związa‑
ne były z „teraźniejszością”. A ojciec długo siedział jakby nieobecny, po czym powiedział, że
zawsze miał w życiu jedno marzenie, które nigdy się nie spełni. Chciał zapalić – raz jeden
jedyny – znicz na grobie swojej matki. […] Przygotowania zajęły ponad rok, zapewne mogły‑
by zająć mniej czasu, ale świadomie już przy podejmowaniu tej decyzji ojciec wskazał datę –
70. rocznica śmierci matki – to zdefiniowało tak naprawdę czas przygotowań.
Podróż na Sybir stała się podróżą w przeszłość, a także okazją, by doświadczeniu rodziców dać należne im miejsce w historii rodziny. We wcześniejszych wspomnieniach
zesłanie było tematem podejmowanym niechętnie i bardzo ostrożnie. Z wątków, które
pojawiały się w rozmowach, gdy starsze już dzieci zaczęły dopytywać rodziców o ich
przeszłość, Dagmara pamięta ten o babci Sylwestrze: Wszystkie dzieci miały dwie bab‑
cie, a ja tylko jedną, tę ze strony mamy. Matka ojca zmarła na Syberii. To wiedziałam, ale
dlaczego – tego już nikt nie chciał mi wyjaśnić, jak i tego, dlaczego i jak oni się tam z całą
rodziną znaleźli.
Drugi temat, który bywał pomijany w codziennych rozmowach i dopiero rozległa
przestrzeń Syberii spowodowała, że pojawił się on w rozmowie, to temat głodu i nierozerwalnie z nim związanego szacunku do chleba. Zastanawiający jest fakt, że trudno było
mówić o tak traumatycznym przeżyciu przy zastawionym stole, w atmosferze dobrobytu.
Na zakończenie filmu Kromka chleba Bogusław mówi: To, czego nauczyła mnie Syberia, to
szacunek dla kromki chleba. Dzielenie się chlebem i troska w najtrudniejszych warunkach
stanowiły sprawdzian człowieczeństwa i miłości – uczucia, które sięgało do samego sedna
ludzkiej natury, ponieważ sprawdzało się w działaniu, w walce o przetrwanie.
Wśród wspomnień pojawiały się też opowieści o zdarzeniach zabawnych z punktu
widzenia dziecka, śmiesznych lub dowodzących odwagi czy bohaterstwa samych dzieci – ale, jak zauważa Dagmara: Z próbą pominięcia lub bagatelizowania istotnych szcze‑
gółów. Zawsze w którymś momencie tych opowieści wychodziło widmo tego, co chcieli ukryć
(głód, ziąb, śmierć matki, zostanie bez środków do życia po aresztowaniu ojca). Realna
podróż nasunęła pytania, które można było zadać ojcu na temat jego wczesnego dzieciństwa, ale przede wszystkim owa podróż stworzyła przestrzeń dla umocnienia więzi
międzypokoleniowej.
Dagmara dodaje: W trakcie podróży mieliśmy dużo czasu, bez codziennej gonitwy
i codziennych spraw, można było szczegółowo o wszystko dopytać, całą historię dogłębnie
Politeja 2(47)/2017
Syberia w pamięci zesłańców…
247
poznać, zapamiętać, zrozumieć. A ojciec, widząc szczere zainteresowanie, też oddał się
wspomnieniom, otworzył się, rozgadał. To był duży wysiłek i z mojej strony, żeby nie
prześliznąć się po temacie, żeby się w to wtopić. Pomogło bardzo obcowanie z miejsca‑
mi tamtych wydarzeń, pozwoliło niemal dotknąć pozostałości z tamtych lat, uruchomić
wyobraźnię, wręcz poczuć tamte dni. Rezultat podróży był zaskakujący; uważam, że
nie tylko poznałam i zrozumiałam dogłębnie traumę dzieciństwa mojego ojca, myślę,
że pomogłam mu w jakiejś części – chyba dużej – z nią się uporać. Wspólną podróż na
Syberię, możliwość powrotu pamięcią do tamtych zdarzeń można potraktować jako
inicjację – włączenie pokolenia dzieci w życie przodków. Zarówno ojciec, jak i ciocia
niezmiernie są nam – mnie i mojemu mężowi – wdzięczni, że podjęliśmy trud odnale‑
zienia mogiły ich matki, że byliśmy tam, postawiliśmy krzyż, zapaliliśmy świece. […]
Traktują nas – jak swoich, tych wtajemniczonych, tych, co wiedzą, o co chodzi, co czują
i rozumieją ich ból.
Dobro pamięci jest wtajemniczeniem pokolenia dzieci i wnuków w historię rodziny, wraz z całym bagażem jej doświadczeń; swoistym włączeniem wszystkich członków
we wspólny los. Syberyjskie doświadczenia przodków, przeżyte wraz z nimi ponownie
w trakcie opowieści, stają się mechanizmem łączenia pokoleń, zachowywania dziedzictwa kulturowego i umacnianiem kulturowych korzeni młodych pokoleń. Świadomość,
że nasi przodkowie w tak trudnych warunkach zdołali przeżyć i z bagażem doświadczeń śmierci, głodu i zimna wychować dzieci, dając im to, co mieli najlepsze, rodzi poczucie wyjątkowej siły i godności.
W takim ujęciu „postpamięć” nie jest jedynie zbiorem wspomnień, przekazanych
w niedoskonały i niedokładny sposób pokoleniom dzieci. Nie służy też odbyciu, odroczonej w czasie, żałoby po przeżytej traumie. Staje się ona mechanizmem dziedziczenia
pamięci kultury oraz oswajania traumy, by na jej fundamencie zbudować trwały system
nieprzemijających wartości, wyrażonych w szacunku dla drugiego człowieka; w poszanowaniu „kromki chleba”.
Dagmara wspomina: Gdy dorośli „wchodzili na temat”, a zauważali, że słuchają tego
dzieci, rozmowy te były natychmiast urywane, a nasze pytania zbywane. […] Ale dziś wy‑
daje mi się, że wiedziałam o „ich Syberii”, od kiedy sięgnę pamięcią […]. Ciekawskim po‑
woli mówiono szerzej, bardziej szczegółowo. Pojawiały się wtedy nowe informacje i nowe
opowieści. Dotyczyły przede wszystkim zdarzeń historycznych, faktów czy ogólnych zasad
życia na zesłaniu. One pozwalały nam zrozumieć zależność przyczynowo­‑skutkową tego,
co przeżyli, co się wydarzyło. Te wyjaśnienia ujawniano nam bardzo niechętnie, z dużym
oporem, raczej zawsze były bolesne, a na dodatek „niepoprawne” politycznie w stosunku do
obowiązującej oficjalnie doktryny. Ten ostatni powód, mam wrażenie, był decydujący. Tak
długo, jak tylko mogli, próbowali nas chronić.
Córka Bogusława podkreśla, że chciałaby przekazać historię w najdrobniejszych
szczegółach także swojej córce. Wyraża też nadzieję na zaangażowanie z jej strony. Na
pytanie: „dlaczego?”, odpowiada: Dlaczego to ważne? Bo w tej opowieści – o ile zdobyć
się na refleksję – zapisane są najważniejsze wartości: człowieczeństwo, wiara, wytrwałość,
walka o przetrwanie… Najistotniejsze są jednak korzenie, skąd się wywodzimy, świadomość przodków daje zrozumienie i siłę.
248
Małgorzata Abassy
Politeja 2(47)/2017
Wnioski
Losy jednej rodziny stanowią odzwierciedlenie doświadczenia wielu rodzin ze względu
na wydarzenia historyczne, które objęły swoim zasięgiem ogromne terytorium geograficzne. Ważniejszy jednak jest sposób pamiętania o traumie i dzieleniu się nią z dziećmi,
wnukami, a za ich pośrednictwem – ze społeczeństwem. Sybir Bogusława Żukowskiego i jego siostry Danuty jest miejscem tragicznych wydarzeń, które położyły się cieniem
nie tylko na losach rodzeństwa, ale także ich dzieci. Warto jednak zauważyć, że Sybir
był również miejscem, gdzie kształtowały się i umacniały podstawowe wartości: solidarność, wzajemna troska, szacunek dla ciężkiej pracy i dla chleba, który w tym przypadku
symbolizuje nie tylko możliwości przeżycia dzięki pożywieniu, ale także – stanowi wyraz człowieczeństwa; tego, co najlepsze w ludzkiej naturze: zdolności do dzielenia się
podstawowym dobrem. We wspomnieniach Bogusława i Danuty, a następnie – w ich
odbiorze przez Dagmarę, przez historię ciężkiego losu zesłańców przebija wiara w człowieka i gorące umiłowanie życia jako największej wartości.
Postpamięć w tym przypadku staje się narzędziem afirmacji życia w każdym z jego
przejawów i w każdych, najcięższych nawet warunkach.
Bibliografia
Czapski J., Na nieludzkiej ziemi, Kraków 2001.
Hirsch M., Family Pictures. Maus, Mourning and Post­‑Memory, „Discourse” 1992/1993, nr 12.
Hirsch M., Surviving Images. Holocaust Photographs and the Work of Postmemory, „The Yale Journal of Criticism” 2001, Vol. 14, nr 1, [online] https://doi.org/10.1353/yale.2001.0008.
Schützenberger A.A., Tajemnice przodków. Ukryty przekaz rodzinny, przeł. B. Łyszkowska, Warszawa 2016, Zrozumieć Świat na Nowo.
Лотман Ю.М., Память в культурологическом освещении, [w:] tegoż, Избранные статьи, t. 1,
Таллинн 1992.
Dr hab. Małgorzata ABASSY – kulturoznawca i literaturoznawca, kierownik Zakładu
Nowożytnej Kultury Rosyjskiej i Teorii Systemów Kulturowych w Instytucie Rosji i Europy Wschodniej na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Zajmuje się stosunkami polsko­‑rosyjskimi oraz rosyjsko­‑polskimi
w ujęciu systemowym, przez pryzmat mentalności, języka jako nośnika tożsamości oraz teorii
komunikacji. Bada teksty literackie jako nośniki treści kulturowych w kulturach literaturocentrycznych. Autorka czterech monografii: Russian Mason on the Paths of his Native Cul‑
ture. The Case Study of Nicolas Novikov (2014), Kultura wobec postępu i modernizacji. Rosja
i Iran w perspektywie porównawczej (2013), Irańska inteligencja w XIX wieku i Rewolucja Kon‑
stytucyjna (1905­‑1911) (2010), Inteligencja a kultura. O problemach samoidentyfikacji dzie‑
więtnastowiecznej inteligencji rosyjskiej (2008). Członek Societas Iranologica Europea, Komisji Kultury Słowian Polskiej Akademii Nauk oraz Polskiego Towarzystwa Kulturoznawczego.
Artykuły
DOI: 10.12797/Politeja.14.2017.47.18
Celina Strzelecka
Uniwersytet Wrocławski
[email protected]
Mongolskie oblicza postpamięci
Abstract
The Faces of Mongolian Postmemory
This article applies the concept of postmemory to demonstrate the relation of
modern Mongolia to its own past and history. The authors illustrate how the
experience of trauma has influenced formation of Mongolian identity. The
concept presented here emerged during the anthropological field research in
Mongolia 2012. The article discusses dimensions of collective memory such as
identity, trauma, and traditions. These elements create spiral concept of time.
The postmemory of traumatic historical collective experience of Mongolia is
possible because of nonlinear temporality. Time loop allows continues reference
to the power of Genghis Khan and the Mongol Empire.
Keywords: Mongolia, postmemory, social time, spiral
Słowa kluczowe: Mongolia, postpamięć, czas społeczny, spirala
250
Celina Strzelecka
Politeja 2(47)/2017
C
elem artykułu jest prezentacja międzypokoleniowej transmisji tradycyjnych opowieści istniejących w społeczeństwie mongolskim oraz ukazanie ich znaczenia
w kształtowaniu narracji o dziejach tego narodu1. Istotnym komponentem przekazu są
doświadczone przez przodków traumy, które znacząco wpływają na konstrukcję tożsamości mieszkańców Wielkiego Stepu, a także na oczekiwania i wyobrażenia związane
z przyszłością. Użyteczna w tym kontekście kategoria postpamięci w przypadku Mongolii przybiera nieco inne oblicze niż to znane z klasycznych ujęć Marianne Hirsch2.
Dokładne zaznajomienie się z koncepcją postpamięci miało miejsce po etnologicznych badaniach terenowych w Mongolii w sierpniu 2012 roku. Autorka tekstu w teren
pojechała bez wcześniej opracowanego modelu teoretycznego czy też z góry ustalonego tematu, co jest zgodne z założeniami teorii ugruntowanej, gdzie hipotezy, pojęcia
i własności pojęć są budowane w trakcie badań empirycznych, podobnie w tym samym
czasie zostają modyfikowane i weryfikowane. Teoria wyłania się tutaj, w trakcie systema‑
tycznie prowadzonych badań terenowych, z danych empirycznych, które bezpośrednio od‑
noszą się do obserwowanej części rzeczywistości społecznej. […] Tak więc budowanie teorii
jest ściśle związane z samym długotrwałym procesem badawczym3.
Przedstawiona w artykule koncepcja wyłoniła się podczas badań jakościowych, niejako ugruntowała się w terenie. Metodą zbierania danych była trwająca miesiąc obserwacja uczestnicząca i nieustrukturyzowane rozmowy. Uzyskane dzięki tym technikom informacje, refleksje i rozważania były codziennie zapisywane do dziennika terenowego4.
Komunikacja z napotkanymi rozmówcami przeważnie odbywała się w języku rosyjskim
i angielskim. W trakcie badań udało się dotrzeć do takich miejscowości jak: Suche Bator,
Ułan Bator i okolice, Dzuunmod, Erdene, Bor­‑Undur, Sainshand (miejscowość najdalej wysunięta na południe podczas mojej wędrówki), Hatgal, Mörön i Erdenet. Podróżowanie po kraju odbywało się za pomocą lokalnych środków transportu, w tym koleją
mongolską (w celu uniknięcia konieczności korzystania z pociągów transgranicznych)
oraz autostopem. Ten ostatni sposób lokomocji, choć trudny i mało popularny, stanowił
szczególną okazję do obcowania z Mongołami, ograniczając zarazem kontakty z turystami. Również nocowanie we własnym namiocie bądź też korzystanie z gościnności zaprzyjaźnionych rodzin mongolskich spowodowało, że więcej czasu zostało przeznaczone na poznawanie Mongolii i jej mieszkańców, zamiast turystycznej fasady.
1
2
3
4
Pisząc o społeczeństwie i narodzie mongolskim, autorka ma na myśli osoby zamieszkujące współczesne
terytorium państwa Mongolia. W tekście zostają pominięte kwestie związków pomiędzy Mongołami
zamieszkującymi Mongolię oraz Rosję i Chiny, a także procesy formowania się oddzielnych narodowości (buriackiej i kałmuckiej), ponieważ zagadnienia te nie wysunęły się na pierwszy plan podczas
badań terenowych.
M. Hirsch, The Generation of Postmemory. Writing and Visual Culture After the Holocaust, New York
2012, Gender and Culture.
K. Konecki, Studia z metodologii badań jakościowych. Teoria ugruntowana, Warszawa 2000, s. 26,
Przedsiębiorczość – Wydawnictwo Naukowe PWN.
M. Angrosino, Badania etnograficzne i obserwacyjne, przeł. M. Brzozowska­‑Brywczyńska, Warszawa
2010, Niezbędnik Badacza. Metodologia – Wydawnictwo Naukowe PWN.
Politeja 2(47)/2017
Mongolskie oblicza postpamięci
251
Wskazane w artykule praktyki społeczne i nośniki mongolskiej odmiany postpamięci są ujęte w sformułowania teoretyczne o charakterze uogólniającym. Przedstawiona tu poniekąd ogólna teoria interpretacji kultury mongolskiej stanowi jedynie pewną
propozycję podejścia, nie pretenduje natomiast do miana uniwersalnego modelu. Nakreślona koncepcja to raptem preludium do przyszłych badań, szerzej zakrojonych, które pozwolą uczynić opis gęstszym5.
Tożsamość, pamięć, czas i tradycja
Współczesna Mongolia to amalgamat składający się z tradycyjnych wartości i kultury koczowniczych plemion Wielkiego Stepu, pozostałości wpływów ZSRR, powiązań
gospodarczych i kulturowych z Chinami oraz nowych dla tego obszaru wzorów „zachodnich”, które pojawiły się wraz ze zmianą systemu komunistycznego na kapitalistyczny6. Te cztery obszary kształtują dzisiejszą Mongolię, a mówiąc językiem autorów
teorii aktora-sieci, są to główni aktanci konstytuujący, poprzez wzajemne oddziaływania, centralnego dla tej sieci aktora – tożsamość Mongołów7. Należy mieć na uwadze,
że szczególnie ważną rolę w konstruowaniu tożsamości odgrywa pamięć, ponieważ jest
ona fundamentem, na którym opiera się wspólnota. To, czy pamiętamy, decyduje o jej
przetrwaniu, identyfikacji z określoną grupą, a także o trwałości więzi wspólnotowych.
Zdaniem Katarzyny Kaniowskiej pamięć, kumulując dawne nasze doświadczenie, staje
się też wiedzą o nim, a zatem doświadczenie i wiedza konstytuują naszą tożsamość. Brak
pamięci oznacza utratę tożsamości. Nie pamiętając, bylibyśmy nikim8. Jednak pamięć jest
zawodna, nieadekwatna, na co też zwraca uwagę Barbara Skarga, pisząc: każdy tworzy
jakąś własną historię, […] często zakłamaną. Gromadzi ona rzeczy ważne i nieważne, se‑
lekcjonuje wydarzenia bez racjonalnego porządku, niektóre stara się usunąć, zapomnieć,
niektóre utrwala, choć nie wydają się istotne9.
Wspomnienia odległych przodków, przekazane już w niedoskonałej postaci naszym
pradziadkom i dziadkom, w trakcie przemijania pokoleń ulegając jeszcze większym modyfikacjom, tworzą potoczną wiedzę o przeszłości, która przekształca doświadczenia
5
6
7
8
9
C. Geertz, Opis gęsty. W stronę interpretatywnej teorii kultury, [w:] tegoż, Interpretacja kultur. Wybrane
eseje, przeł. M.M. Piechaczek, Kraków 2005, s. 40, Cultura – Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskie‑
go.
Modern Mongolia. From Khans to Commissars to Capitalists, red. M. Rossabi, Berkeley 2005.
Latourowskim aktorem czy też aktantem jest wszystko, co oddziałuje bezpośrednio na zachowania
ludzi, co tworzy płaską, dynamiczną sieć, która jest pojmowana jako przejściowy rezultat konsolidowania się relacji podmiotów sprawczych. Zob. B. Latour, Nigdy nie byliśmy nowocześni. Studium z an‑
tropologii symetrycznej, przeł. M. Gdula, Warszawa 2011, Biblioteka Myśli Socjologicznej, 9.
K. Kaniowska, „Memoria” i „postpamięć” a antropologiczne badanie wspólnoty, „Łódzkie Studia Etnograficzne” 2004, Vol. 43, s. 15.
K. Janowska, Rozmowa z prof. Barbarą Skargą. Zegary życia. O czasie i przemijaniu, „Polityka” 2009,
19 IX, [online] http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/302303,1,rozmowa­‑z­‑prof­
‑barbara­‑skarga.read, 23 II 2016.
252
Celina Strzelecka
Politeja 2(47)/2017
teraźniejszości jednostki10. Już Marcel Proust pokazał, że nie istnieje obiektywne wspomnienie, ale jest ono zawsze związane z apetytem na teraźniejszość, i odwrotnie – nie
istnieje coś takiego jak teraźniejszość, ponieważ zawsze istnieje funkcja deformująca
przeżycia przeszłe11. Przeszłość jest także nieustannie rekonstruowana w odniesieniu
do przewidywanej przyszłości, co oznacza, że przeszłość i przyszłość mają charakter ideacyjny i są dostosowywane do oczekiwań przynależnych chwili teraźniejszej.
Pamięć jest ważnym atrybutem czasu, o czym pisał już św. Augustyn12. Wielu późniejszych filozofów (Henri Bergson, Edmund Husserl, Martin Heidegger, Jean­‑Paul
Sartre) uważało, że w świadomości czasu bardzo ważna jest funkcja pamięci13. Niewiele w tej materii zmieniło się do dziś, nadal uważa się bowiem, że pierwszym nośnikiem
pamięci jest sama miara czasu14. Dlatego też w niniejszej analizie istotna jest kategoria
intersubiektywnie formowanego czasu społecznego15. Wzorcowe w tym zakresie są badania Maurisa Halbwachsa, który ujmując czas pod kątem jego społecznego wymiaru,
wskazał, iż społeczeństwo kształtuje swoją tożsamość z różnych tradycji16. Takie podejście otworzyło przestrzeń na przeprowadzanie badań empirycznych, dociekających
różnych wymiarów fenomenu pamięci zbiorowej, w tym jej szczególnego przypadku –
postpamięci.
Postpamięć mongolska
Czas z perspektywy antropologii kulturowej nie jest uniwersalnym bytem, jak chciał
Izaak Newton, lecz elementem głębokiej struktury społeczeństw17, w ramach których
nie możemy mówić o jednym rodzaju czasu społecznego18. To właśnie postawy wobec
czasu są tym, co różnicuje kultury i epoki historyczne19. Z relacji antropologów najbar10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
P. Connerton, Jak społeczeństwa pamiętają, przeł. M. Napiórkowski, Warszawa 2012, s. 33, Communi‑
care.
P. Berg, Co z tym czasem? Czym jest czas i jak się zmieniały jego koncepcje na przestrzeni lat, „Polityka”
2015, 8 IX, [online] http://www.polityka.pl/niezbednikinteligenta/1631675,1,czym­‑jest­‑czas­‑i­‑jak­
‑sie­‑zmienialy­‑jego­‑koncepcje­‑na­‑przestrzeni­‑lat.read, 29 II 2016.
Już św. Augustyn, pisząc o czasie jako o czymś, co należy do sfery mentalnej człowieka, nawiązywał do
pamięci. Zob. św. Augustyn, Wyznania, przeł. Z. Kubiak, Kraków 2009, XI, 18 i 20, s. 354­‑356.
H. von Foerster, Time and Memory, „Annals of the New York Academy of Sciences” 1967, Vol. 138,
nr 2, s. 866.
P. Connerton, Jak społeczeństwa pamiętają…
J. Kopka, Czas a moralność. Od filozoficznych do socjologicznych koncepcji czasu, „Acta Universisatis Lodziensis. Folia Sociologica” 2012, nr 40, s. 39.
M. Halbwachs, Społeczne ramy pamięci, przeł. M. Król, Warszawa 1968, Biblioteka Socjologiczna.
E. Hall, Taniec życia, przeł. R. Nowakowski, Warszawa 1999, Spectrum.
E. Tarkowska, Czas w społeczeństwie, Wrocław 1987, s. 122, Prace Habilitacyjne – Polska Akademia
Nauk. Instytut Filozofii i Socjologii.
H.­‑G. Gadamer, L’experience intérieure du temps et l’échec de la réflexion dans la pensée occidentale, [w:]
Le temps et les philosophies, Paris 1978, s. 41, Bibliotheque scientifique, cyt. za: E. Tarkowska, Czas w spo‑
łeczeństwie…
Politeja 2(47)/2017
Mongolskie oblicza postpamięci
253
dziej znane są podziały na czas polichroniczny i monochroniczny20, święty i świecki21,
cykliczny i linearny (chronologiczny)22.
Świadomość różnych koncepcji czasu uświadamia wielość odmian pamięci. Każda
grupa społeczna, posiadająca odrębną temporalność, posiada również własną dziejowość, sposób pamiętania i oczekiwania stawiane wobec przyszłości. Wizja czasu w danej
kulturze bezpośrednio wpływa na konstrukcję pamięci zbiorowej23. Poruszając kwestię
różnych koncepcji czasu, powinniśmy mieć świadomość rozmaitych jakości postpamięci w obliczu pokoleniowej traumy. Użycie tej kategorii w odniesieniu do innych społeczeństw i wydarzeń, wobec których pierwotnie owa kategoria została zastosowana,
choć bardzo użyteczna przy interpretacji wielu kultur, wymaga odrębnej charakterystyki. Wykorzystanie jej w identyczny sposób, jak czyniła to Hirsch w kontekście pamięci
Holokaustu, byłoby nadużyciem w stosunku do kultury Chałchasów24.
Mongolskie oblicze postpamięci nie dotyczy jednej traumy, lecz trzech. Są one
związane z upadkiem Imperium Mongolskiego, okupacją chińską oraz okresem komunistycznym. Choć są to wydarzenia od siebie odległe, to dla Mongołów łączą się w jedno doświadczenie, będące podstawą do konstrukcji postpamięci narodu. Dzieje się tak
ze względu na nielinearne postrzeganie czasu, które jest charakterystyczne dla kultur
koczowniczych25. Zbite w jednym wątku trzy traumy są efektem cyklicznej temporalności związanej z buddyzmem, kultem przodków i kalendarzem słonecznym odmierzającym czas cyklicznie26. Mongolska postpamięć nie sięga jednego czy dwóch, lecz wielu
pokoleń wstecz. Traumy przodków – zarówno tych bardziej, jak i mniej odległych – są
20
21
22
23
24
25
26
E. Hall, Taniec życia.
M. Eliade, Sacrum, mit, historia, przeł. A. Tatarkiewicz, Warszawa 1974, Biblioteka Myśli Współczesnej.
Plus Minus Nieskończoność.
A. Guriewicz, Kategorie kultury średniowiecznej, przeł. J. Dancygier, Warszawa 1976.
Dawniej większość działań człowieka wiązała się ściśle z powtarzającymi się prawidłowościami naturalnego środowiska: dniem i nocą, cyklem księżycowym i porami roku. W rezultacie poznawcze mechanizmy umożliwiające rozumienie i przechowywanie kształtowało i nadal kształtuje czas cyklicznie.
Zob. A. Niedźwieńska, Czas we wspomnieniach autobiograficznych, [w:] Doświadczenie indywidualne.
Szczególny rodzaj poznania i wyróżniona postać pamięci, red. K. Krzyżewski, Kraków 2003, s. 185­‑208,
Psychologia Osobowości, t. 5.
Podobnym nadużyciem byłaby próba analizy symbolu swastyki mongolskiej w kontekście nazizmu,
gdyż są to dwie nieprzystające do siebie kategorie. W Mongolii swastyka występuje w tradycyjnym
kontekście religijnym, a w codziennych sytuacjach jako symbol cykliczności życia. Zob. T. Wilson,
The Swastika, Washington 1894.
O. Bruun, Time and Tradition on the Stepp, [w:] O. Bruun, Precious Steppe. Mongolian Nomadic
Pastoralists in Pursuit of the Market, Lanham 2008, s. 143­‑166, AsiaWorld.
Tradycyjna mongolska jurta poprzez swój okrągły jak Słońce kształt odnosi się symbolicznie do ruchu obrotowego i kosmosu, co ma konsekwencje dla biegu czasu. Specjalna budowa jurty, która składa się m.in. z 60 żerdzi podporządkowanych „ruchowi” Słońca, odnosi się do sześćdziesięcioletniego
dużego cyklu. Ponadto budowa jurty pozwalała pasterzom orientować się w czasie dobowym, czego
miarą był promień słońca prześlizgujący się od po górnym otworze odprowadzającym dym z jurty.
W rezultacie dymnik pełnił funkcję zarówno kalendarza, jak i zegara słonecznego. O solarnym „ucyklicznieniu” jurty świadczy również nakaz otwierania i zamykania wylotu tylko zgodnie z ruchem
Słońca. Zob.: J.S. Wasilewski, Symboliczne uniwersum jurty mongolskiej, „Etnografia Polska” 1977,
254
Celina Strzelecka
Politeja 2(47)/2017
odczuwane z taką samą mocą. Czas jest tu niejako spłaszczony, pokolenia przodków
i ich doświadczenia są wobec siebie równe, zaś sami przodkowie są zawsze współcześni.
Powyższą tezę potwierdza Elżbieta Tarkowska: Zainteresowanie przeszłością wyrażające
się w kulcie przodków ma swoje konsekwencje w postaci skrócenia perspektywy przeszłości
czy wręcz jej braku: fakt życia w kontakcie z przodkami poprzez mit i rytuał stwarza iluzję,
że jest się ciągle im współczesnym. W wielu społeczeństwach zaobserwowano brak potrze‑
by rozróżniania między swoim życiem a życiem mitycznego przodka. Jest więc to już czas
mityczny, perspektywa mityczna, rozciągająca się zaraz za granicami czasu historycznego,
wyznaczonego pokoleniami, klasami wieku czy zdarzeniami ważnymi dla grupy. Prze‑
szłość mityczna jest przeszłością bliską, płaską; wydarzenia mitycznie nie nawarstwiają
się, nie układają w ciąg następstwa i kolejności, ciąg wydarzeń bliższych i dalszych27.
Strukturę fenomenu mongolskiej pamięci i postpamięci dobrze oddaje kształt
spirali. Zaproponowana metafora geometryczna odzwierciedla relacje między kilkoma ważnymi wydarzeniami, które do dziś kształtują i determinują zasoby tożsamości
mieszkańców Wielkiego Stepu, a także wpływają na wyobrażenia dotyczące przyszłych
losów tego pięciokrotnie większego od Polski kraju. Są one przedstawione na rysunku
nr 1, patrząc od środka spirali, jako cztery pierwsze punkty. Wszystkie zaznaczone na
rysunku historyczne okresy, układając się w nawracającą linię, wskazują na postrzeganie
przez Mongołów spiralnej prawidłowości procesu dziejowego. Do podobnych wniosków doszedł podróżnik Bolesław Uryn, według którego koło historii Mongolii zatoczy‑
ło kilkuwiekowy łuk do punktu wyjścia28.
Mongołowie, m.in. ze względu na praktykowany szamanizm powiązany z kultem
przodków, gdzie przeszłość uaktywnia się w teraźniejszości przez przywoływanie duchów w trakcie szamańskiego rytuału, a także z uwagi na buddyzm i obecny w nim cykl
przemian, kołowrót narodzin i śmierci zwany sansarą, kodowali czas cyklicznie. Jednakże do tradycyjnej koncepcji czasu dołączyły nowe wzory, wpierw radzieckie, a potem zachodnie, w tym linearne myślenie o czasie. W efekcie nastąpiło połączenie czasu
cyklicznego i liniowego. Przeplatanie się powtarzalności z unikalnością doprowadziło
do wyobrażenia czasu jako rozwijającej się sprężyny29. Taki sposób konceptualizowania
historii jest tożsamy z modelem Giambattisty Vico. Michał Jaskólski pisze o włoskim filozofie, iż stworzył model historii cykliczny, ale w postaci spirali, gdzie nie może być mowy
o powrocie czy nawet literalnej powtarzalności historii. […] spirala owa zmierza w kierun‑
ku linearności wydarzeń i ich następstw, tyle że nie w formie linii prostej. Model ten poja‑
wia się dziś w wielu wersjach, na przykład w pętli, zachodzących na siebie kół, sinusoidy
czy właśnie spirali; nie występuje już jednak klasyczna wersja w postaci koła powracającego
27
28
29
Vol. 21, nr 1, s. 108­‑112; I. Kabzińska­‑Stawarz, Noworoczne gry mongolskie, „Etnografia Polska” 1983,
Vol. 27, nr 1, s. 277­‑285.
E. Tarkowska, Czas w społeczeństwie, s. 49.
B.A. Uryn, Mongolia. Wyprawy w tajgę i step, Pelplin 2005, s. 71, Biblioteka „Poznaj Świat”.
Wyobrażenie spirali to abstrakcyjny model, reprezentujący poniekąd etniczne podejście do kultury.
Jednak koncepcja spirali stanowi bazę wyjaśniającą dla prawdziwie ludzkich doświadczeń w świecie
społecznym należących już do modelu emicznego.
Politeja 2(47)/2017
Mongolskie oblicza postpamięci
255
do puntu wyjścia30. Również Robert Borkowski przybliża dziejowy model czasu spiralnego słowami: historia ewoluuje, lecz nie po linii prostej, ale po spiralnej; zdarzają się
okresy błądzenia, regresu i powtórzeń, niemniej punkt ostatni jest nieporównywalnie wyż‑
szy od punktu wyjścia; historia nie powtarza się w sposób prosty; może zaistnieć pewne
podobieństwo zdarzeń, jednakże w zupełnie odmiennych realiach31. Zaproponowane wyobrażenie czasu spiralnego pokrywa się z wątkami historycznymi w dziejach Mongolii,
o których mieszkańcy tego kraju wspominali podczas miesięcznej wędrówki.
Rys 1. Spirala historii Mongolii
Doświadczenia przodków
Okres, kiedy Mongolię zamieszkiwały rozproszone plemiona koczowniczych pasterzy32, osłabione wojnami między rodami, utrzymywał się do drugiej połowy XII wie30
31
32
M. Jaskólski, Czas – doktryny – zmiana, [w:] Czas a trwanie idei politycznych i prawnych, red. K. Chojnicka, A. Citkowska­‑Kimla, W. Kozub­‑Ciembroniewicz, Warszawa 2008, s. 40.
R. Borkowski, Sens historii (modele czasu historycznego), [w:] Konflikty współczesnego świata, red.
R. Borkowski, Kraków 2001, s. 17.
Stanisław Kałużyński we wstępie do Tajnej historii Mongołów pisze, iż podstawowymi elementami bytu
społecznego i materialnego ludów stepowych były organizacja rodowo­‑plemienna, koczownicze pasterstwo
połączone często z myślistwem i wielka ich ruchliwość. Rody i plemiona pasterskie chętnie łączyły się w pew‑
ne większe ugrupowania, przy czym decydowały tutaj nie tyle związki pokrewieństwa czy genealogicz‑
ne, ile wspólnota interesów politycznych. Łatwość powstawania związków rodowych i plemiennych rów‑
nała się łatwości ich rozpadu. Okoliczności te powodowały, że stepy stanowiły arenę nieustannych walk
256
Celina Strzelecka
Politeja 2(47)/2017
ku. Jest to dla współczesnych Mongołów okres przejściowy, nacechowany neutralnie.
Nie wiemy o nim zbyt wiele, ponieważ nie pozostały z tego czasu żadne mongolskie
źródła pisane. W konsekwencji wiedza dotycząca tego etapu jest w ogromnej mierze
odzwierciedleniem opinii sąsiadów prowadzących osiadły tryb życia, dla których cechą
mongolskich koczowników była zachłanność i brutalność. Plemiona nomadów były pozostawione same sobie, aż do chwili utworzenia imperium pod wodzą Czyngis­‑chana33.
Urodzony najpewniej w 1162 roku Temudżyn zdobył znaczącą pozycję wśród przywódców plemiennych i w 1206 roku po wyborze na chana Mongołów przyjął tytuł
Czyngis­‑chana. Za jego rządów żyjący wcześniej w rozdrobnieniu Mongołowie zostali zjednoczeni. Imperium Mongolskie, którego potęga wkrótce rozlała się na wiele państw świata, zostało zbudowane na bazie zdyscyplinowanej armii, a także dobrze
zorganizowanej administracji, prawodawstwa i sądownictwa. Dla potrzeb kancelarii
opracowano oparty na alfabecie ujgurskim system pisma, który zapoczątkował dzieje
mongolskiej literatury.
Wielkie imperium Czyngis­‑chana udzielało bezpiecznego schronienia wszelkim
religiom. Choć koczownicy zamieszkujący obszary dzisiejszej Mongolii wyznawali
szamanizm34, to w początkowym okresie istnienia imperium mongolskiego religia ta
nie utrzymywała dominującej pozycji w kręgach rządzących, co potwierdza kronika
z 1240 roku, w której można znaleźć jedynie wzmianki o kulcie przodków i istnieniu
szamanów35.
Mongołowie, ze względu na brak integralności własnych wierzeń, byli otwarci na
inne wyznania, co ułatwiło w miarę rozwoju imperium nawiązanie kontaktów z lamaizmem, który z czasem przyswoił niektóre cechy tamtejszego szamanizmu. Pierwszy kapłan ze szkoły sakja buddyzmu tybetańskiego został zaproszony do Mongolii
w 1247 roku. Stało się to w momencie, kiedy Wielkie Imperium Mongolskie potrzebowało nowej monolitycznej religii, mającej zjednoczyć siły państwa. Buddyzm tybetański
33
34
35
pomiędzy poszczególnymi rodami i szczepami lub ich związkami, co dawało jednostkom utalentowanym
pod względem wojskowym i organizacyjnym okazję do wybicia się. Zob. Tajna historia Mongołów. Ano‑
nimowa kronika mongolska z XIII w., przeł. S. Kałużyński, Warszawa 1970, s. 15.
P. Jackson, Mongołowie i Zachód, przeł. A. Kozanecka, Warszawa 2007, s. 70.
Szamanizm, choć nie stanowi jednolitego systemu wierzeń, charakteryzuje się wiarą w różnorodne dobre i złe duchy, które mogą wpływać na pomysł bądź nieszczęśliwe losy człowieka. Szczególną rolę odgrywa postać szamana, który przy pomocy rytuału wpływa na stosunki między ludźmi i duchami, i pośredniczy w komunikacji między nimi. Szaman jest zarazem kapłanem składającym ofiary w święta,
lekarzem wywołującym ducha, który nęka chorego, i wróżbitą przepowiadającym przyszłość. Wśród
plemion koczowniczych zamieszkujących Mongolię szamanizm otaczał kultem niebo, ziemię, słońce,
księżyc i gwiazdy oraz wiele rozmaitych duchów, w tym zmarłych przodków. Z zachowanych w kamieniu inskrypcji władców Tuklie odcyfrowano imiona bóstw nieba – Tengri, ziemi i wody – Jer­‑Sub, oraz
opiekunki porodu i potomstwa – Umaj. Zob. S. Kałużyński, Religie Azji Środkowej i Syberii, Warszawa
1988, s. 119­‑120.
Tajna historia Mongołów wspomina o zamordowaniu szamana Teb Tengri, który miał wielki wpływ
na Chingis­‑chana i był przyczyną zatargów wśród rodziny panującej. Ponadto praktyki szamańskie
zostały opisane we fragmencie o chorobie Ugedeja (trzeciego syna Czyngis­‑chana), któremu wróżono
z wnętrzności zwierząt, podawano różne napoje i odmawiano zaklęcia. Ich działanie było wzmacniane
ofiarami i modlitwami chorego. Zob. Tajna historia Mongołów, s. 244­‑246, 272.
Politeja 2(47)/2017
Mongolskie oblicza postpamięci
257
odpowiadał tym potrzebom, ponieważ w jego naukach religia i państwo stanowiły jedność, co miało wartość pragmatyczną. Oficjalnie w 1260 roku Kubilaj­‑chan – wnuk
Czyngis­‑chana – uczynił z buddyzmu ideologię państwową, która jednak nadal miała
niewielkie znaczenie i splatała się z różnymi innymi systemami religijnymi – konfucjanizmem, islamem i chrześcijańską sektą – nestorianizmem36.
Dopiero trzy wieki później, w 1578 roku wódz Ałtan­‑chan podjął ponowną próbę
wprowadzenia buddyzmu tybetańskiego, który na 350 lat przyjął się w Mongolii bardzo dobrze, uzyskując wsparcie feudalnych panów37. Dzięki wzrastającej popularności
lamaizmu zaczęto budować pierwsze świątynie buddyjskie. W 1586 roku powstał kompleks klasztorny Erdene Dzuu, dawniej główny ośrodek buddyzmu w Mongolii. Dziś
to jedna z najokazalszych i najstarszych świątyń, którym udało się przetrwać. Do coraz
gęstszej sieci klasztorów przybywało tysiące lamów, a wraz z nimi księgi, które tłumaczono na język mongolski38. Nie udało wyplewić szamanizmu, więc władze zdecydowały się zachować kult szamański, włączając go do panteonu buddyjskiego.
Trzy traumy: upadek, okupacja i ofensywa
W XIII wieku nastąpił schyłkowy okres największego światowego imperium. Przyczyną tego procesu były nie tylko konflikty wewnętrzne, lecz także tendencje decentralizacyjne oraz stopniowe usamodzielnianie się coraz większych obszarów państwa. Dzieje poszczególnych części dawnego mocarstwa stawały się coraz mniej związane z samą
Mongolią, a coraz bardziej przynależały do historii innych krajów Azji Środkowej. Jednak pamięć o Wielkim Imperium Mongolskim, będącym niejako elementem zbiorowej wyobraźni współczesnych Mongołów, jest skontrastowana z okupacją chińską oraz
okresem komunizmu, które wzmacniają poczucie żalu i tęsknoty za utraconą potęgą.
Chińskie działania na przestrzeni wieków były dla Mongołów traumatycznym doświadczeniem. W 1388 roku armia chińska zniszczyła pierwszą stolicę Mongolii – Karakorum. Potem nastąpiła trzystuletnia okupacja, podczas której w 1636 roku Mandżurowie zajęli Mongolię Wewnętrzną, a w 1691 roku część Mongolii Zewnętrznej
przyłączono do cesarstwa chińskiego39. Za to w 1755 roku dynastia Cingów zaanektowała ostatnich niepodległych Mongołów40. Dopiero w 1911 roku Mongolii udało się
uzyskać autonomię. Wojska chińskie jeszcze w 1918 roku wkroczyły na terytorium potomków Czyngis­‑chana, jednak rok później zostały wyparte przez białogwardyjskie oddziały barona Ungerna von Sternberga. Przeszłe konflikty, a także aktualne działania na
arenie polityki międzynarodowej powodują, że do dziś wielu Mongołów odczuwa urazę
wobec Chińczyków, którym zarzuca się dążenie do dominacji w wielu sferach, w tym
36
37
38
39
40
Baabar, Dzieje Mongolii, przeł. S. Godziński, Warszawa 2005, s. 67­‑70, 94­‑95, Dzieje Orientu.
L. Bazylow, Historia Mongolii, Wrocław 1981, s. 169.
Tamże, s. 166.
Tamże, s. 175, 184.
Baabar, Dzieje Mongolii, s. 121.
258
Celina Strzelecka
Politeja 2(47)/2017
kulturowej, ekonomicznej, demograficznej i gospodarczej. Działania te stanowią przejaw konsekwentnej realizacji odwiecznych planów zawładnięcia terytorium Mongolii41.
W latach 30. XX wieku Mongolia stała się Republiką Ludową ściśle współpracującą z ZSRR, a będącą w praktyce jego kolonią. W tym okresie w kraju przeprowadzono
komunistyczną kampanię antyreligijną. W jej efekcie tysiące mnichów i szamanów zostało zabitych. W latach 1937­‑38 z pomocą Sowietów poddano represjom 16631 lamów,
z których większość wymordowano42. Buddyjscy kapłani, stanowiący elitę intelektualną
(poza nimi w kraju jedynie garstka ludzi umiała czytać i pisać), byli masowo rozstrzeliwani lub wywożeni na Syberię. Na rozkaz Stalina wojska sowieckie zniszczyły większość klasztorów (ponad 60 świątyń). Doprowadziło to nawet do zachwiania proporcji demograficznych, jako że przed rewolucją mnisi stanowili 1/4 męskiej populacji.
W okresie komunistycznym podejmowano działania w celu wyniszczenia również szamanizmu, którego tradycje i praktyki z ogromnym trudem udało się jednak zachować.
Mongolia popadła w wielowymiarowe uzależnienie od ZSRR. W latach 40.
XX wieku dotychczasowy alfabet mongolsko­‑ujgurski został zastąpiony cyrylicą z kilkoma dodatkowymi znakami. Na polecenie Stalina dążono do unicestwienia w Mongolii całej tradycyjnej kultury, burzono zabytki, palono książki. Jerzy Sławomir Wasilewski podsumował te starania następującymi słowami: W syberyjsko­‑mongolskim pasie
tajgi i stepu pojawił się system, który zmiótł albo zmodyfikował archaiczne sposoby bytowa‑
nia, zamieniał szałasy, namioty i jurty na drewniane baraki i domki, pasterzy przerabiał
na kołchoźników­‑traktorzystów, a szamanów likwidował 43.
Ze szczególną zaciekłością Stalin zwalczał kult Czyngis­‑chana, nakazując zniszczenie wszystkich pamiątek po nim. Za samo wspomnienie jego imienia groziła Mongołom kara. Później, gdy represje nieco zelżały, a i niszczyć nie było już czego, o Czyngis­
‑chanie można było – w zniewolonej Mongolii – mówić i pisać wyłącznie źle. W końcu,
przeciwstawiając się chińskim korzeniom Temudżyna, Stalin „uczynił” go Rosjaninem,
urodzonym w sowieckiej Buriacji.
Teraźniejsze nośniki postpamięci
Po upadku Związku Radzieckiego dążenia Mongolii są skierowane ku odbudowie kraju w kwestiach kulturowych i gospodarczych. Choć jest to okres trudny, to traktuje się
go jako przejściowy. Mongołowie postrzegają go analogicznie do czasów rozproszonych
plemion z XII wieku44. Wasilewski uważa, że konsekwencją przeobrażeń systemowych
w latach 90., związanych z rozpadem kołchozów i brakiem dofinansowania wielu sfer życia, takich jak hodowla, budowa domów i szkolnictwo, jest regres do tradycji jako jedynej
41
42
43
44
O. Tangad, Tory kolejowe a sprawa suwerenności państwowej w Mongolii, Centrum Badań Środkowo­
azjatyckich, [online] http://centraz.amu.edu.pl/mongolia.html#edn1, 29 II 2016.
Baabar, Dzieje Mongolii, s. 440.
J.S. Wasilewski, Ludzie tajgi, ludzie rena, ludzie…, „Konteksty” 2002, Vol. 56, nr 3­‑4, s. 60.
B.A. Uryn, Mongolia…, s. 15.
Politeja 2(47)/2017
Mongolskie oblicza postpamięci
259
możliwej formy przetrwania. Do życia znów muszą wystarczyć kryte podziurawionym bre‑
zentem szałasy, niewielkie […] stada reniferów, skromne produkty tajgi jako dodatkowe źró‑
dło utrzymania. I ledwie zachowane szczątki własnej kultury – tradycji, duchowności, sza‑
manizmu45. Współcześnie mongolska postpamięć nabrała twórczego wymiaru. Oznacza
to, że empatyczne odtwarzanie traumatycznych doświadczeń wśród potomków plemion
Wielkiego Stepu ukierunkowane jest w stronę reaktywacji tradycji. Pamięć o dziedzictwie, poddana obróbce i przetworzona, oscyluje między tradycją odnalezioną a tradycją
wynalezioną46 i kształtuje współczesne myślenie i wiedzę Mongołów o sobie i świecie47.
Przykładem tradycji będącej zarazem nośnikiem mongolskiej postpamięci, warunkującej tożsamość Mongołów, jest pismo mongolsko­‑ujgurskie zapisywane w pionowych kolumnach od lewej do prawej strony. Choć za sprawą ZSRR zostało porzucone
na rzecz rosyjskiej cyrylicy, to współcześnie naucza się go w szkołach, by wspomóc proces konstruowania świadomości społecznej. W efekcie jest on bardziej znany dzieciom
i młodzieży niż ich rodzicom, ponieważ tradycyjnego mongolskiego alfabetu nie przywrócono całkowicie.
Religijna i kulturalna spuścizna Mongolii jest dziś skromna. Nieliczne świątynie
i pałace z czasów Czyngis­‑chana zburzyli Chińczycy podczas okupacji Mongolii, a dzieło zniszczenia dokończył Związek Radziecki. Jednak Mongołowie na nowo uczą się
religijności swoich przodków48. W całym kraju odbudowywane są buddyjskie klasztory, które w swej architekturze nawiązują do tych z zamierzchłych czasów. Na wiejskich
obszarach Mongolii istnieje wiele małych kapliczek buddyjskich, wykorzystywanych
tylko podczas świąt, zaś w miastach powstają uniwersytety, które łączą w sobie praktyki
buddyjskie i naukę medycyny naturalnej.
Zarówno w miastach, jak i na wsi odżył szamanizm, który cieszy się dużym zainteresowaniem. Wiele osób odkrywa w sobie powołanie. Okoliczności praktykowanych przez nich rytuałów są dostosowane do panujących warunków, m.in. w wielkiej
aglomeracji miejskiej, jaką jest Ułan Bator. Szamańskie sesje są organizowane nawet
w mieszkaniach w pokomunistycznych blokach. W telewizji pojawiły się programy
z teleturniejami, wyłaniające najlepszych szamanów spośród rywalizujących ze sobą
kandydatów. Komercjalizacja szamanizmu w wersji popularnej49 została już wcześniej
zaobserwowana przez badaczy wielkiego stepu i jako zjawisko zachodzące w Mongolii
stanowi temat warty rozwinięcia przez przyszłych antropologów.
W całym kraju napotyka się również owoo – piramidy usypane z kamieni i głazów,
obwieszone błękitnymi pasmami jedwabiu – chadakami, i czaszkami bydlęcymi. Mongołowie w tych miejscach obchodzą usypisko zgodnie z ruchem wskazówek zegara,
potem składają duchom niewielką, symboliczną ofiarę – kilka kamieni, zapałek, kęs
45
46
47
48
49
J.S. Wasilewski, Ludzie…, s. 63.
The Invention of Tradition, red. E. Hobsbawm, T. Ranger, Cambridge 1983.
I. Kabzińska, Pamięć, nostalgia i zazdrość o „dawne, dobre czasy”, „Etnografia Polska” 2006, Vol. 50,
nr 1­‑2, s. 177.
B.A. Uryn, Mongolia…, s. 258.
J.S. Wasilewski, Ludzie…, s. 66.
260
Celina Strzelecka
Politeja 2(47)/2017
jedzenia, drobną monetę, puste opakowanie po czymkolwiek, butelkę, starą oponę50.
Kamienne kopce, jako miejsca kultu szamanizmu, powstają na górskich przełęczach,
w okolicach strasznych, niezwykłych, niebezpiecznych, a także tam, gdzie na przykład
pochowano groźnego szamana. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby owoo znaleźć
się miało w miejscu pięknym i radosnym – gdzie bydło i orły mają dużo soczystej trawy.
Przyszłość
Istotną kwestią konstytuującą tożsamość współczesnych Mongołów jest wyobrażenie
o ich dawnej potędze, eksponowane poprzez liczne pomniki, w tym trzydziestometrowy
monument Czyngis­‑chana w miejscowości Tsoniji Boldog. Podobizna Czyngis­‑chana
jest obecna wszędzie: widnieje na banknotach, witrynach sklepowych i etykietkach
mongolskich napojów wysokoprocentowych. Temudżyn stał się bohaterem narodowym, a także idolem dzieci. W rozmowach Mongołowie często wspominają imperium
Czyngis­‑chana jako złoty okres, w którym nastąpił rozkwit kultury, religii i sztuki. Chętnie powracają pamięcią do zdarzeń, których świadkami byli nie oni, lecz ich przodkowie.
Mieszkańcy mongolskiego stepu wyrażają oczekiwanie wobec nadejścia lepszych czasów,
analogicznych do Wielkiego Imperium Mongolskiego, gdzie zarządzanie ziemiami zdobytymi w wyniku rozległych podbojów usprawnione było wojskowo­‑administracyjnym
podziałem kraju, centralizacją władzy i opodatkowaniem. Obserwacje te potwierdza Bolesław Uryn słowami: Mongołowie nie chcą niczego zapominać. Mimo upływu lat i prób
wymazania kart historii, w potomkach chanów tkwi pamięć o potędze imperium i minionej
świetności Mongołów. Może nawet nadzieja na jej odrodzenie się we współczesnej, innej for‑
mie?51. Mongołowie wierzą w mandat dominacji nad światem. Uważają, że w przyszłości
uda im się zbudować potęgę analogiczną do tej, która miała miejsce za czasów Czyngis­
‑chana. Świadczą o tym wypowiedzi szanowanych w mediach mongolskich szamanów,
którzy przewidują nadciągający w najbliższej przyszłości globalny kataklizm, mający doprowadzić do upadku ogólnie pojętego Zachodu. Szamani przewidują także, że te nowe
warunki pozwolą Mongolii ponownie stać się wielką światową potęgą.
Zakończenie
Postpamięć Mongołów organizuje ich doświadczenie teraźniejszości i wpływa na wyobrażenia o przyszłości. Odwołując się do dawnej potęgi, w kontraście do historycznych
wydarzeń traktowanych jako kulturowe traumy, potomkowie Czyngis­‑chana zapowiadają ponowne nadejście czasów świetności. Są poniekąd zamknięci w spi­rali czasu, gdzie naturalny przekaz został przerwany traumatycznymi doświadczeniami chińskiego naporu oraz komunistycznego zniewolenia. Mongołowie urodzeni w czasach
50
51
B.A. Uryn, Mongolia…, s. 85.
Tamże, s. 252.
Politeja 2(47)/2017
Mongolskie oblicza postpamięci
261
komunistycznych nie znali własnego dziedzictwa. O swojej tożsamości dowiadują się
od dzieci, które poznają ją w szkołach, m.in. ucząc się tradycyjnego pisma. W tym wypadku postpamięć odnosi się do pewnego rozłamu – przerwania, które wyznaczyło
w historii Mongolii puste miejsce. W ramach swoistej kulturowej rekompensaty współcześni Mongołowie często powracają myślami do okresu imperium Czyngis­‑chana.
Wspominają dawną potęgę, rozkwit kultury, religii i sztuki. Powracają do minionych
zdarzeń, których nie byli świadkami, ale które dzięki zachodzącym obecnie kulturowym procesom stają się istotnym elementem ich tożsamości.
Bibliografia
Angrosino M., Badania etnograficzne i obserwacyjne, przeł. M. Brzozowska­‑Brywczyńska, Warszawa 2010, Niezbędnik Badacza. Metodologia – Wydawnictwo Naukowe PWN.
Baabar, Dzieje Mongolii, przeł. S. Godziński, Warszawa 2005, Dzieje Orientu.
Bazylow L., Historia Mongolii, Wrocław 1981.
Berg P., Co z tym czasem? Czym jest czas i jak się zmieniały jego koncepcje na przestrzeni lat,
„Polityka” 2015, 8 IX, [online] http://www.polityka.pl/niezbednikinteligenta/1631675,1,
czym­‑jest­‑czas­‑i­‑jak­‑sie­‑zmienialy­‑jego­‑koncepcje­‑na­‑przestrzeni­‑lat.read.
Borkowski R., Sens historii (modele czasu historycznego), [w:] Konflikty współczesnego świata,
red. R. Borkowski, Kraków 2001.
Bruun O., Time and Tradition on the Stepp, [w:] O. Bruun, Precious Steppe. Mongolian Nomadic
Pastoralists in Pursuit of the Market, Lanham 2008, AsiaWorld.
Connerton P., Jak społeczeństwa pamiętają, przeł. M. Napiórkowski, Warszawa 2012, Commu‑
nicare.
Eliade M., Sacrum, mit, historia, przeł. A. Tatarkiewicz, Warszawa 1974, Biblioteka Myśli Współ‑
czesnej. Plus Minus Nieskończoność.
Gadamer H.­‑G., L’experience intérieure du temps et l’échec de la réflexion dans la pensée occidenta‑
le, [w:] Le temps et les philosophies, Paris 1978, Bibliotheque scientifique.
Geertz C., Opis gęsty. W stronę interpretatywnej teorii kultury, [w:] C. Geertz, Interpretacja kul‑
tur. Wybrane eseje, przeł. M.M. Piechaczek, Kraków 2005, Cultura – Wydawnictwo Uniwer‑
sytetu Jagiellońskiego.
Guriewicz A., Kategorie kultury średniowiecznej, przeł. J. Dancygier, Warszawa 1976.
Halbwachs M., Społeczne ramy pamięci, przeł. M. Król, Warszawa 1968, Biblioteka Socjologiczna.
Hall E., Taniec życia. Inny wymiar czasu, przeł. R. Nowakowski, Warszawa 1999, Spectrum.
Hirsch M., The Generation of Postmemory. Writing and Visual Culture After the Holocaust,
Nowy Jork 2012, Gender and Culture.
Jackson P., Mongołowie i Zachód, przeł. A. Kozanecka, Warszawa 2007.
Janowska K., Rozmowa z prof. Barbarą Skargą. Zegary życia. O czasie i przemijaniu, „Polityka”
2009, 19 IX, [online] http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/302303,1,
rozmowa­‑z­‑prof­‑barbara­‑skarga.read.
Jaskólski M., Czas – doktryny – zmiana, [w:] Czas a trwanie idei politycznych i prawnych, red.
K. Chojnicka, A. Citkowska­‑Kimla, W. Kozub­‑Ciembroniewicz, Warszawa 2008.
262
Celina Strzelecka
Politeja 2(47)/2017
Kabzińska­‑Stawarz I., Noworoczne gry mongolskie, „Etnografia Polska” 1983, Vol. 27, nr 1.
Kabzińska I., Pamięć, nostalgia i zazdrość o „dawne, dobre czasy”, „Etnografia Polska” 2006,
Vol. 50, nr 1­‑2.
Kaniowska K., „Memoria” i „postpamięć” a antropologiczne badanie wspólnoty, „Łódzkie Studia
Etnograficzne” 2004, Vol. 43.
Kałużyński S., Religie Azji Środkowej i Syberii, Warszawa 1988.
Konecki K., Studia z metodologii badań jakościowych. Teoria ugruntowana, Warszawa 2000,
Przedsiębiorczość – Wydawnictwo Naukowe PWN.
Kopka J., Czas a moralność. Od filozoficznych do socjologicznych koncepcji czasu, „Acta Universisatis Lodziensis. Folia Sociologica” 2012, Vol. 40.
Latour B., Nigdy nie byliśmy nowocześni. Studium z antropologii symetrycznej, przeł. M. Gdula,
Warszawa 2011, Biblioteka Myśli Socjologicznej, 9.
Niedźwieńska A., Czas we wspomnieniach autobiograficznych, [w:] Doświadczenie indywidu‑
alne. Szczególny rodzaj poznania i wyróżniona postać pamięci, red. K. Krzyżewski, Kraków
2003, Psychologia Osobowości, t. 5.
Modern Mongolia. From Khans to Commissars to Capitalists, red. Rossabi, Berkeley 2005.
Św. Augustyn, Wyznania, przeł. Z. Kubiak, Kraków 2009.
Tangad O., Tory kolejowe a sprawa suwerenności państwowej w Mongolii, Centrum Badań Środkowoazjatyckich, [online] http://centraz.amu.edu.pl/mongolia.html#edn1.
Tajna historia Mongołów. Anonimowa kronika mongolska z XIII w., przeł. S. Kałużyński, Warszawa 1970.
Tarkowska E., Czas w społeczeństwie, Wrocław 1987, Prace Habilitacyjne – Polska Akademia
Nauk. Instytut Filozofii i Socjologii.
The Invention of Tradition, red. E. Hobsbawm, T. Ranger, Cambridge 1983.
Uryn B.A., Mongolia. Wyprawy w tajgę i step, Pelplin 2005, Biblioteka „Poznaj Świat”.
Von Foerster H., Time and Memory, „Annals of the New York Academy of Sciences” 1967,
Vol. 138, nr 2.
Wasilewski J.S., Ludzie tajgi, ludzie rena, ludzie…, „Konteksty” 2002, Vol. 56, nr 3­‑4.
Wasilewski J.S., Symboliczne uniwersum jurty mongolskiej, „Etnografia Polska” 1977, Vol. 21,
nr 1.
Wilson T., The Swastica, Washington 1894.
Celina STRZELECKA – absolwentka studiów magisterskich na kierunku etnologia
i antropologia kulturowa Uniwersytetu Wrocławskiego. W ramach badań do pracy licencjackiej zajmowała się możliwościami zastosowania Teatralnych Gier Fabularnych
(ang. Live Action Role Playing) zarówno w edukacji, jak i w praktyce wobec osób, dla
których tego typu aktywność, znajdująca się na pograniczu gry i sztuki, stanowi główną oś zainteresowań w życiu prywatnym. Tematem obronionej pracy magisterskiej jest
Elektrownia jądrowa w Polsce jako przykład quasi­‑obiektu w Teorii Aktora­‑Sieci Bru‑
no Latoura. Obecnie jako doktorantka Stacjonarnych Studiów Doktoranckich Nauk
o Kulturze na Uniwersytecie Wrocławskim prowadzi szeroko zakrojone badania na temat konceptualizacji czasu w różnych kulturach.
Publikacja dofinansowana
przez Wydział Studiów Między­
narodowych i Politycznych UJ.
Publikacja wydana w dwóch wersjach:
elektronicznej i drukowanej. Wersją
pierwotną jest format elektroniczny
Politeja.
Pismo Wydziału Studiów
Międzynarodowych i Politycznych
Uniwersytetu Jagiellońskiego
ul. Gołębia 24, 31-007 Kraków
tel. 12 663 15 65, 12 664 15 64
[email protected]
www.politeja.wsmip.uj.edu.pl
Wydawca:
Księgarnia Akademicka sp. z o.o.
ul. św. Anny 6, 31-008 Kraków
tel. 12 431 27 43
[email protected]
www.akademicka.pl
ISSN 1733-6716
Redakcja tekstów:
Justyna Wójcik
Ewa Popielarz
Projekt okładki:
Łukasz Fyderek
Typografia, skład i łamanie:
Studio ANATTA
www.anatta.pl
Nakład: 150 egz.
Na liście B czasopism
punktowanych MNiSzW: 13 pkt
Recenzenci
Saad Abudayeh ( Jordan University)
Kazimierz Adamczyk (Uniwersytet Jagielloński)
Roman Bäcker (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu)
Beata Baczyńska (Uniwersytet Wrocławski)
Marek Bankowicz (Uniwersytet Jagielloński)
Monika Banaś (Uniwersytet Jagielloński)
Włodzimierz Bernacki (Uniwersytet Jagielloński)
Maksim Bulachtin (Perm University)
Renata Czekalska (Uniwersytet Jagielloński)
Joachim Diec (Uniwersytet Jagielloński)
Artur Demchuk (Lomonosov Moscow State University)
Katarzyna Duda (Uniwersytet Jagielloński)
Andrzej Dudek (Uniwersytet Jagielloński)
Łukasz Gacek (Uniwersytet Jagielloński)
Dariusz Juruś (Uniwersytet Jagielloński)
Wojciech Kaute (Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach)
Wawrzyniec Konarski (Uniwersytet Jagielloński)
Leszek Korporowicz (Uniwersytet Jagielloński)
Krzysztof Kościelniak (Uniwersytet Jagielloński)
Barbara Krauz-Mozer (Uniwersytet Jagielloński)
Paulina Kewes (University of Oxford)
Marek Maciejewski (Uniwersytet Wrocławski)
Gerhard Meiser (Universität Halle)
Włodzimierz Mich (Uniwersytet Marii Curie Skłodowskiej
w Lublinie)
Ewa Nowicka-Rusek (Polska Akademia Nauk)
Tadeusz Paleczny (Uniwersytet Jagielloński)
Nina Pluta (Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji
Narodowej w Krakowie)
Andrzej Porębski (Uniwersytet Jagielloński)
Jarosław Rokicki (Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza
Modrzewskiego)
Andrea Schmidt (Pecs University)
Mieczysław Smoleń (Uniwersytet Jagielloński)
Barbara Stoczewska (Uniwersytet Jagielloński)
Lucjan Suchanek (Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa
w Oświęcimiu)
Krzysztof Szczerski (Uniwersytet Jagielloński)
Dariusz Szpoper (Uniwersytet Gdański)
Katarzyna Warmińska (Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie)
Janusz J. Węc (Uniwersytet Jagielloński)
Howard Williams (Aberystwyth University)
Lidia Wiśniewska (Uniwersytet Kazimierza Wielkiego
w Bydgoszczy)
Rafał Wiśniewski (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego
w Warszawie)
Justyna Ziarkowska (Uniwersytet Wrocławski)
Monika Zielińska (Uniwersytet Warszawski)
Ryszard Zięba (Uniwersytet Warszawski)
INFORMACJE DLA AUTORÓW
„Politeja” jest czasopismem naukowym Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych
Uniwersytetu Jagiellońskiego publikującym artykuły z dziedziny szeroko pojętych nauk poli­
tycznych i kulturoznawstwa. Zapraszamy Autorów, pracowników naukowych i doktorantów
z ośrodków naukowych w kraju i za granicą, do składania oryginalnych, dotąd niepublikowa­
nych i nierozpatrywanych w tym samym czasie przez inną redakcję artykułów naukowych oraz
recenzji książek. Przyjmujemy artykuły napisane zarówno w języku polskim, jak i angielskim.
Ostateczna decyzja Redakcji o przyjęciu artykułu do publikacji zależy od uzyskania pozytyw­
nego wyniku anonimowego procesu recenzyjnego. Recenzenci są wyznaczani przez Redakcję
spośród specjalistów zajmujących się daną dziedziną.
Wymagania formalne:
1. Teksty w formacie Word prosimy nadsyłać na adres mailowy: [email protected]
2. Artykuł powinien być nie krótszy niż 1 arkusz wydawniczy, tj. 40.000 znaków liczonych
wraz z przypisami i spacjami. Artykuł nie powinien przekroczyć 40 stron znormalizowa­
nego maszynopisu.
3. Oprócz przypisów dolnych artykuł musi zawierać bibliografię wszystkich przywoływa­
nych w tekście prac.
4. Na pierwszej stronie artykułu prosimy podać następujące dane:
Imię i nazwisko autora
Afiliacja
Adres e-mail
Adres do korespondencji
Liczba znaków (z przypisami i spacjami)
Tytuł
5. W tekście artykułu powinien być zawarty abstrakt w języku angielskim (do 14 wierszy)
wraz z przetłumaczonym tytułem artykułu oraz biogram.
6. W przypadku recenzji książek prosimy o dołączenie biogramu.
7. Prosimy o podanie 3-5 słów kluczowych.
8. Przypisy dolne powinny być zgodne z wzorcem stosowanym w „Politei” dostępnym na
stronie czasopisma (odrębny wzorzec dla artykułów w języku angielskim).
9. Autorzy otrzymują do wglądu i akceptacji korektę wydawniczą tekstów, którą w ciągu
dwóch tygodni należy odesłać do wydawnictwa po wprowadzeniu własnych zmian i/lub
uzupełnień.
10.Po zaakceptowaniu tekstu do druku Autorzy podpisują umowę autorską z wydawnic­
twem Księgarnia Akademicka wydającym „Politeję”.
politeja 47
Małgorzata Abassy
Jolanta Ambrosewicz-Jacobs
Marcin Chruściel
Anna Duda
Małgorzata Gaszyńska-Magiera
Anna Gryglaszewska
Janina Hajduk-Nijakowska
Marta Hoffmann
Marta Kobiela-Kwaśniewska
Kamila Łapicka
Sylwia Majdosz
Zbigniew Pasek
Agata Rejowska-Pasek
Celina Strzelecka
Jarosław Syrnyk
Katarzyna Taczyńska
Robert Więckowski
Anna Wolff-Powęska
Pismo Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ
W Politei 47 publikują następujący autorzy:
Pismo
Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych
Uniwersytetu Jagiellońskiego
47
2017
OBLICZA POSTPAMIĘCI 2
ISSN 1733-6716
www.akademicka.pl
Politeja 47.indd 1,3
2017-07-04 12:44:27
Was this manual useful for you? yes no
Thank you for your participation!

* Your assessment is very important for improving the work of artificial intelligence, which forms the content of this project

Download PDF

advertisement