Musical Fidelity | A1 CD PRO | zobacz - Audio

HI-FI Systemy odtwarzacz CD - wzmacniacz stereo 8000 zł - 12 000 zł
A1 CD PRO
Odtwarzacz A1 CD PRO jest niewielkim
urządzeniem o wyjątkowo dyskusyjnej aparycji. Tak
jednak ma być - to powielenie wyglądu wzmacniacza A1, z którym ma pracować. Chassis skręcono
z grubych aluminiowych płyt, przy czym górna
ścianka jest wyjątkowo masywna i sztywna (także
dzięki karbowaniu). CD PRO jest odtwarzaczem
typu top-loader, z ręcznie podnoszoną, wykonaną
z czarnego akrylu płytką. To nie pierwsze tego typu
urządzenie w ofercie Musicala, pierwszeństwo
przypada odtwarzaczowi A1008 z wyższej linii.
Klapka jest dość długa i nie ma żadnego mechanizmu spowalniającego upadek, należy się więc z nią
obchodzić ostrożnie. Z przodu widać mlecznobiały
wyświetlacz ciekłokrystaliczny, zaś pod nim cztery
przyciski sterujące napędem. Przycisk mechanicznego wyłącznika sieciowego umieszczono z boku.
Po odkręceniu górnej ścianki ukazuje się nie
mniej ciekawy widok, właściwie jest on dostępny już po otworzeniu klapy – oto w CD PRO
zastosowano, i stąd wzięła się nazwa odtwarzacza,
doskonały napęd CD PRO-2LF Philipsa, spotykany
w znacznie droższych urządzeniach. Został on
przykręcony do sztywnej ramy, a ta z kolei do
spodu i do przedniej przegrody usztywniającej
wnętrze. Napęd Philipsa dostarczany jest jako
„kit” wraz z kompletną płytką ze sterowaniem
oraz wyświetlaczem. Musical z tych elementów
zrezygnował i samodzielnie zaprogramował kość
sterującą, dlatego brakuje charakterystycznej płytki
z tymi układami pod napędem – w Musicalu sygnał
ze wzmacniacza za soczewką przesyłany jest na
główną płytkę, gdzie umiejscowiono mikroprocesor odpowiedzialny za dekodowanie sygnału
i sterowanie napędem.
Z boku widać niewielki transformator
toroidalny, któremu towarzyszą zasilacze. Układy
Musical Fidelity
A1 CD PRO+A1
Klasyk znów się grzeje
Wiosną roku 1982 Anthony Michaelson rozsyłał swoje CV do wszystkich
możliwych firm pośrednictwa pracy, ale żeby nie zwariować, zajął się budową
przedwzmacniacza. Jego poprzednia firma zajmująca się budową wzmacniaczy
lampowych od dawna była tylko wspomnieniem, jednak w swoim systemie wciąż
miał jeden z dość przeciętnych – jak mówi – preampów z tamtych czasów i po
prostu chciał czegoś lepszego. Tak na kuchennym stole powstało urządzenie
w nieopisanym, aluminiowym pudełku, które absolutnie nie miało być niczym innym
niż było – przedwzmacniaczem DIY. A stało się zaczątkiem błyskotliwej kariery. Tak
narodził się Musical Fidelity i wzmacniacz A1. Minęło ćwierć wieku i otrzymujemy
nową wersję tego kultowego produktu, a także dedykowany mu odtwarzacz CD.
wyjściowe zaczerpnięto z przetwornika X-DACv8,
którego pierwsza wersja wprowadzona została
do sprzedaży w roku 1996, a więc też dość
dawno, jednak od tamtego czasu pojawiło się kilka
kolejnych inkarnacji tego urządzenia. Obok niego
widać upsampler asynchroniczny (Musical stosuje je
we wszystkich swoich odtwarzaczach) SRCA4391
Burr-Browna, który zamienia sygnał 16/44,1 z płyty
CD do postaci 24/192. Dalej pracuje przetwornik
cyfrowo-analogowy DSD1792 Burr-Browna, będący podstawą wielu drogich urządzeń. Ponieważ
potrafi on dekodować w natywnej formie sygnał
DSD, znajduje się także w dużej części odtwarzaczy SACD. Wyjść z niego można zarówno
sygnałem zbalansowanym, jak i niezbalansowanym,
ale w Musicalu skorzystano tylko z tego ostatniego
Podstawowy zestaw wyjściowy, bez żadnych dodatków „instalacyjnych”.
Pojedynczy transformator, zasilający cały
układ odtwarzacza, odsunięto od napędu
i elektroniki.
28
luty 2009
Obok układu
upsamplera oraz
przetwornika
D/A umieszczono dobry zegar
taktujący – podstawa w wysokiej
klasy urządzeniu
cyfrowym.
Napęd to znakomity Philips CD-Pro 2LF; jego
korpus wykonano z metalowego odlewu.
rozwiązania. Konwersją I/U, filtracją oraz wzmocnieniem i buforowaniem zajmują się trzy (na kanał)
układy scalone JRC 5532. Elementy pasywne to
dobrej klasy polipropylenowe kondensatory i metalizowane oporniki. Bez wyskoków, ale solidnie;
tylko nóżki są symboliczne, a pilot raczej niepiękny.
To samo mamy z tyłu, gdzie oprócz gniazda
sieciowego IEC ulokowano również stereofoniczne
wyjście analogowe na gniazdach RCA oraz dwa
wyjścia cyfrowe S/PDIF – elektryczne RCA oraz
optyczne TOSLINK.
Napęd zamontowano nad dużą płytką. Po jednej stronie mamy część zasilacza, po drugiej układy
wyjściowe oraz układy stabilizacyjne.
R E K L A M A
luty 2009
29
HI-FI Systemy odtwarzacz CD - wzmacniacz stereo 8000 zł - 12 000 zł
LABORATORIUM Musical Fidelity A1
Moc znamionowa A1 została określona przez producenta jako 36 W, ale
bez podania impedancji. Zakładając jednak mniej wydajny (zwykle) wariant
8 omowy i do tego tryb dwukanałowy trzeba przyznać, że A1 spełnia
powyższe założenia z lekkim zapasem, uzyskując 2 x 38 W. Potencjał
pojedynczej końcówki to 41 W przy 8 omach oraz 66 W przy 4 omach,
podłączenie dwóch kanałów daje nam przy niższej impedancji 2 x 51 W.
Trzeba także zwrócić uwagę na niezwykle wysoki współczynnik
wzmocnienia napięciowego, aż 134 V/V, co przekłada się na wyższą niż zazwyczaj czułość - 0,13 V. Wysokie wzmocnienie napięciowe często pociąga
za sobą wysoki szum, co widać i tym razem - wskaźnik S/N wynosi –71 dB.
W takiej sytuacji i dynamika nie poszybuje – wynosi tylko 86 dB.
Pasmo przenoszenia Musicala (rys. 1) prezentuje bardzo dobre
wyrównanie w zakresie niskotonowym ze spadkiem rzędu -0,4 dB przy
granicznych 10 Hz; w rejonach wysokotonowych spadek jest wyraźniejszy,
dla 8 omów przy 100 kHz mamy -3 dB, dla 4 omów –3 dB pojawia się
nieco wcześniej – przy 91 kHz.
Na rys. 2 zauważymy, oprócz wysokiego szumu, że jedyną przebijającą
się przez niego harmoniczną jest druga, w okolicach -87 dB.
Wykres zniekształceń w funkcji mocy (rys. 3) ma kształt typowy, wyraźne są punkty minimalne przed przesterowaniami, przedziały THD+N
poniżej 0,1 % wyznaczane są przez zakresy mocy 2,2 W - 32 W dla 8
omów i 4 W -54 W dla 4 omów.
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W]
[Ω]
1x
8
41
4
66
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V]
Stosunek sygnał/szum [dB]
Dynamika [dB]
Zniekształcenia THD+N (1 W, 8 Ω, 1 kHz) [%]
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω)
A1
Wzmacniacz A1 nazywa się dokładnie tak
samo jak słynny poprzednik, jest jednak nieco inny.
Według specyfikacji mamy dostać 36 W, zamiast
niegdysiejszych 20 W. Ciekawe, czy cała ta moc
będzie oddawana w klasie A - już poprzedni model
grzał się jak diabli. Zmiana dotyczy również funkcjonalności – do dyspozycji mamy nie tylko wejścia
liniowe, ale także wejście USB do podłączenia
komputera oraz wejście z przełącznikiem Home
Theater. Z frontu zniknęły pokrętła, a pojawił się
wyświetlacz (mleczny – taki sam jak w odtwarzaczu) i małe przyciski zmieniające poziom wysterowania i aktywne wejście. Przycisk wyłączający sieć
jest mechaniczny. Ale przednia ścianka, jak i cała
bryła, wciąż przypominają to sprzed kilkunastu
lat – czarne, płaskie pudło z solidną ścianką górną
i niebieskimi opisami manipulatorów. Tył jest w tej
wersji dość zatłoczony – poza wspomnianymi
wejściami USB i HT mamy również wejście dla
gramofonu (MM), a także trzy wejścia liniowe; jest
także wyjście do nagrywania oraz wyjście z przedwzmacniacza. Zaciski głośnikowe są pojedyncze,
złocone, z plastikowymi nakrętkami.
30
Rys. 1. Pasmo przenoszenia
Rys. 2. Zniekształcenia harmoniczne
2x
38
51
0,13
71
86
0,5
53
Rys. 3. Moc
Nowicjuszom nie znającym oryginalnego A1
wypada wyjaśnić, jak udało się z tak niewielkiego
urządzenia wycisnąć tak wysoką moc w klasie
A. Częściowo poprzez sposób chłodzenia – cała
górna ścianka jest przedłużeniem wewnętrznego
radiatora, śruby mocujące górną ściankę mają
ślady pasty przewodzącej ciepło. Układ został
zmontowany na jednej bardzo dużej drukowanej
płytce; przez jej środek przebiega radiator, oddzielający sekcję końcówki od przedwzmacniacza.
Z wejść trafiamy do scalonego selektora Sanyo.
Sygnał jest buforowany i wzmacniany w pojedynczym scalaku JRC5532, po czym przesyłany do
drabinki rezystorowej Burr-Browna PGA2320. To
stereofoniczny układ o wysokiej dynamice (120 dB)
i niskich zniekształceniach. Wejście gramofonowe
skonstruowano porządnie, na bazie tranzystorów.
Wejście USB obsługuje z kolei dość prosta kość
Burr-Browna PCM2706, będąca interfejsem USB,
przetwornikiem A/D oraz D/A.
Wyposażenie w wejścia i wyjścia nie jest
egzotyczne ani w treści, ani w formie –
mamy do dyspozycji odpowiednią liczbę
wygodnych złącz na różne okazje.
luty 2009
O temperaturę w tak grzejącym się urządzeniu trzeba dbać szczególnie, dlatego na
aluminiowym elemencie umieszczono czujnik
temperatury.
Także we wzmacniaczu zasilanie oparto na
pojedynczym, ale znacznie większym transformatorze toroidalnym.
Obok wejścia
USB mamy
układ spełniający
rolę odbiornika
oraz dekodera
i przetwornika
D/A. Nie jest
najwyższych
lotów, jednak do
muzyki z komputera powinien
wystarczyć.
Po drugiej stronie radiatora rozlokowano
elementy końcówki mocy. Musical przez lata stosował układy Darlingtona z serii SAP japońskiego
Sankena, jednak w A1 jest inaczej – mamy po jednej
parze czteronóżkowych układów STD03N+P
(tego samego producenta). Jest tam również dioda
pozwalająca kompensować wpływ temperatury na
pracę układu. Firmy coraz częściej zwracają uwagę
na ten element – np. testowany obok Arcam.
Zasilacz oparto na średniej wielkości transformatorze toroidalnym. Przy mostku mamy dwa
kondensatory, zaś przy końcówkach dodatkowo
cztery (po dwa przy każdej). Nie mają dużych
gabarytów, jednak ich łączna pojemność to niezłe
60 000 mikrofaradów. Do radiatora przykręcono
czujnik temperatury, który automatycznie odcina
napięcie zasilające, jeśli urządzenie jest zbyt gorące.
Steruje tym mikroprocesor umieszczony tuż przy
wejściach. Odpowiada on również za sterowanie
wyświetlaczem. Nóżki są plastikowe, zaś pilot
równie poręczny, jak ten w odtwarzaczu – bo to
dokładnie taki sam sterownik.
Wejście przełączane jest w pojedynczej kości Sanyo. Wzmocnieniem zajmują się
układy scalone JRC. Obok widać mikrokontroler.
We wnętrzu A1 nie ma klasycznego radiatora; solidny aluminiowy blok przytwierdzono do ścianki
dolnej oraz – pastą silikonową – do górnej. W ten sposób cała obudowa odprowadza ciepło.
R E K L A M A
luty 2009
31
HI-FI Systemy odtwarzacz CD - wzmacniacz stereo 8000 zł - 12 000 zł
Projekt
plastyczny A1
jest niezwykły –
adresowany
głównie do tych,
którzy pamiętają oryginał
z przełomu lat 80. i 90.
ODSŁUCH
Jeśli weźmiemy pod uwagę obiegowe opinie
o klasie A i „przeszłość” wzmacniacza A1, to aktualne brzmienie nie będzie zaskoczeniem. Bez
wątpienia mamy do czynienia z kontynuacją. I nic
dziwnego, skoro samym wyglądem konstruktor
wyraźnie odwołuje się do sentymentów. A1 to
zaproszenie do podróży w czasie. Brzmienie jest
wyjątkowo nasycone, ciepłe i angażujące. Głosy,
jeśli są zarejestrowane z dużym wolumenem,
jak na płycie „Sleep Trough The Static” Jacka
Johnsona, dostaną jeszcze coś ekstra. Pojawia
się głębia i trójwymiarowość. Zjawisko jest
stałe i można je wyizolować jako „charakter”
Musicala. To samo dotyczy instrumentów działających w zakresie niskich częstotliwościach, co
świadczy o dość mocnym prowadzeniu średniego i wyższego basu oraz przejścia do średnicy.
Bajkowo zagrają więc wszystkie płyty jazzowe
z kodowaniem K2, jak np. „Incredible Jazz Guitar of Wes Montgomery”. Scena jest przy tym
przybliżana. A taki charakter temu systemowi
nadaje - znowu nie ma tu zaskoczenia - przede
wszystkim wzmacniacz. Odtwarzacz jest pod
tym względem znacznie bardziej powściągliwy;
choć nie zapewnia takich emocji, to lepiej różnicuje nagrania i odciska na nich mniejsze piętno.
Pogłosy i przestrzeń za instrumentami nie są
specjalnie rozbudowywane, jednak urządzenie
koncentruje się na maksymalnie wiarygodnym, rzetelnym oddaniu pozycji instrumentu.
Wzmacniacz z kolei prezentuje duże i nasycone
źródła pozorne, ignorując nieco ich lokalizację.
Razem daje to bardzo plastyczny, zaskakująco
AI CD PRO
Cena [zł]
Dystrybutor
6800
AUDIO KLAN
www.audioklan.com.pl
Wykonanie
Fantastycznie solidna obudowa i fenomenalny
napęd. Elementy elektroniczne niezłe, ale bez
wyskoków.
Funkcjonalność
Klapkę trzeba podnosić ręcznie, a wyświetlacz nie
jest specjalnie czytelny. Jednak dostęp do utworów,
przeskok i radzenie sobie z porysowanymi płytami
– znakomite.
Brzmienie
Dokładne, neutralne, zarówno bez ocieplenia, jak
też cyfrowego nalotu.
32
wiarygodny przekaz, chociaż bez specjalnie
rozbudowanych relacji przestrzennych.
Dźwięk A1 przypomina to, co można
usłyszeć z nasyconej lampy, np. z testowanego
w Audio CEC-a TUBE53. Wszystkie płyty nabierają z Musicalem rumieńców. Dynamika nie jest
rozciągnięta w skali absolutnej, chodzi przede
wszystkim o coś, co nazwałbym szykiem czy
„glamour” dźwięku. Różnice między różnymi
realizacjami można zidentyfikować, ale nie one
stają się najważniejsze; system dąży do ukazania
wszystkiego w równie atrakcyjny, przyjemny
sposób, co część różnic jednak zaciera lub
przesuwa na drugi plan. Balans tonalny skupia się
wokół średnicy. Nie znaczy to jednak, że wszystko się na niej zaczyna i kończy. Góra też wykazuje aktywność i to chyba jednak różni nowy
wzmacniacz od starszego A1 – oryginalna wersja
grała często tak, jakby ktoś zarzucił na głośniki
koc. Ale to również można wyjaśnić potrzebami
adresata – przedstawiciele generacji pamiętającej
oryginalny A1 ze względu na swój zaawansowany wiek słyszą dziś właśnie tak, jakby zarzucić im
koc na głowę, więc A1 nie powinien deficytu wysokich tonów pogłębiać. Żartuję, mam nadzieję
że będzie mi to wybaczone. Teraz góra ma
złocisty i perlisty charakter, ale potrafi przekazać
także takie drobne elementy, jak np. wielkość
talerza, siłę z jaką został uderzony itp. Atak jest
nieco zaokrąglony, wzmacniacz wyraźnie dodaje
substancji, dzięki czemu dźwięk jest duży i obszerny. Pięknie grają wszelkie kawałki popowe,
bluesowe, a nawet dużą część rocka, jak „Speak
To Yourself” Imogene Heap, ponieważ są zwykle
zbyt „cienko” i jazgotliwie zarejestrowane.
Należy oczywiście uważać z kolumnami.
Powinny być raczej szybkie, ale też zrównoważone, wcale nie rozjaśnione. System potrafi
bowiem zagrać dość mocną wyższą średnicą,
szczególnie przy wyższych poziomach dźwięku.
Razem urządzenia grają w bardzo koherentny
i synergiczny sposób, dając jednak wyraźną sygnaturę dźwiękową. CD jest bardziej neutralny,
wyrastając ponad wysoką średnią tego zakresu
cenowego, ale przecież sercem i duszą tego
systemu pozostaje wzmacniacz.
Napęd umieszczono pod uchylaną ręcznie
klapką. Płytę dociska się krążkiem.
A1
Cena [zł]
Dystrybutor
4600
AUDIO KLAN
www.audioklan.com.pl
Wykonanie
Wielce oryginalna konstrukcja z doskonałą obudową
pracującą jako radiator, z końcówką w klasie A.
Trzeba wiedzieć, że forma podąża tu za funkcją, aby
w pełni ją docenić i polubić.
Nie mamy wprawdzie komunikacji
z zewnętrznymi sterownikami, jest jednak
wejście USB, do którego możemy podłączyć
np. komputer. Wejście gramofonowe można
dezaktywować – działa wówczas jak liniowe.
Funkcjonalność
Nowe akcenty: wejście cyfrowe USB a także „unity
gain” do systemów wielokanałowych. Poza tym
żadnych niebezpieczeństw.
Parametry
Umiarkowana moc – ale jeżeli w klasie A, to całkiem nieźle! Niskie zniekształcenia w towarzystwie
wysokiego szumu.
Brzmienie
Spodziewane – obfite, ciepłe, nasycone. Niskie
rejestry dają dużo żaru, nie prowadzą piorunującej
dynamiki, ale też nie spowalniają wyraźnie tempa.
Przy wyższych poziomach głośności staje się bardziej nerwowy.
luty 2009
Od klasyka sprzed czternastu lat nowy
wzmacniacz odróżnia m.in. wprowadzenie
wyświetlacza, na którym odczytamy poziom
wzmocnienia oraz wybrane wejście.
Download PDF