Audiolab | Q-DAC | AUDIOLAB Q-DAC / M-PWR

Wzmacniacz dzielony HI-FI
TEST
TEST
AUDIOLAB Q-DAC / M-PWR
Powiedzenie „małe jest piękne” sprawdza się w wielu dziedzinach, ale wydawałoby się,
że do sprzętu audio pasuje rzadko, zwłaszcza w sferze hi-endu, pełnej dużych konstrukcji.
Audio zmienia się jednak, nie tylko wraz z nowymi formatami, ale też w związku z nowymi
potrzebami użytkowników, funkcjonalnymi oraz estetycznymi.
D
uży czy mały pokój odsłuchowy, w którym królestwo gigantycznych kolumn przeplata się z szaleństwem wijących się
kabli, to stereotyp. Oczywiście wciąż może on być pociągający, ale tam, gdzie się liczy, oględnie rzecz ujmując, bardziej
uniwersalny styl, duże klocki audio nie są do szczęścia potrzebne.
W przeciwieństwie do muzyki i dobrego dźwięku, który musi przecież
jakoś (i z czegoś) popłynąć. Z aprobatą spotykają się więc urządzenia
niewielkich rozmiarów, wystarczy tylko odrobina świeżego spojrzenia,
by się przekonać, że tylko pozornie skromniejszy sprzęt może spełniać
wymagania hajfaju, a nawet hi-endu.
Pod koniec zeszłego roku Audiolab wprowadził mikroserię M, która
ma spełniać wszystkie założenia nowoczesnego, a jednocześnie „kom-
www.audio.com.pl
paktowego” stereo. Mieliśmy już okazję testować wyśmienity przetwornik M-DAC (zeszłoroczna nagroda EISA), Audiolab proponuje także
odtwarzacz sieciowy M-NET, a teraz trafiły do nas dwie kolejne pozycje
z serii M – przetwornik / przedwzmacniacz Q-DAC i stereofoniczna
końcówka mocy M-PWR.
Można więc nazwać zestaw złożony z tych dwóch urządzeń wzmacniaczem dzielonym, ale jest on czymś więcej, co wiąże się z ideą stojącą
za całą serią M. W niewielkich urządzeniach kryją się bowiem „elastyczne” możliwości, i chociaż dedykowano je komputerowym źródłom
dźwięku, to przez M-ki przebija się coś jeszcze – wizja nowoczesnej
struktury systemu stereo.
październik 2013
23
HI-FI Wzmacniacz dzielony
TEST
R E K L A M A
S
ercem systemu M jest, według Audiolaba, przedwzmacniacz / przetwornik. Może się tu pojawić droższy, bardziej rozbudowany M-DAC lub nieco
skromniejszy Q-DAC – wspólne są jednak
dwa bazowe założenia. Po pierwsze, funkcja
regulacji wzmocnienia, a po drugie, konwerter
cyfrowo-analogowy. Między źródłem a wzmacniaczem musi być urządzenie, które pozwoli
regulować głośność, jednocześnie absolutna
większość używanych dzisiaj źródeł sygnału
jest cyfrowa (zapominamy na chwilę o gramofonie analogowym) i takie sygnały, w różnych
standardach, musi to nasza „centralka”
przyjmować. Do użytkownika należy decyzja,
czy sięgnie po sygnały z odtwarzacza CD
(poprzez wyjście cyfrowe), tunera TV/SAT, czy
może komputera.
Możemy dokupić także odtwarzacz strumieniowy M-NET, który jest źródłem… cyfrowym
(bez przetworników) i stanowi uzupełnienie
bazowego systemu.
Q-DAC ma jasny, czytelny wyświetlacz,
charakterystyczny dla Audiolaba wyłącznik
sieciowy oraz cztery przyciski funkcyjne. Z przodu znajduje się również wyjście słuchawkowe,
któremu firma poświęciła mnóstwo uwagi
projektując specjalny układ w czystej klasie A.
Tak skromne wyposażenie może mylić, ale
Q-DAC oferuje bardzo szerokie możliwości
konfiguracji ustawień. Przełącznik fazy, różne
tryby informacji o parametrach sygnału, opcjonalny sposób działania wyzwalaczy, regulacja
jasności wyświetlacza, a przede wszystkim
zaawansowany układ redukcji zniekształceń
jitter oraz filtry cyfrowe o różnych charakterystykach – toż to wypas, w urządzeniach w tej cenie
niespotykany.
Wszystkie te funkcje zawiera układ
przetwornika cyfrowo-analogowego, bardzo
ceniony ESS Sabre DAC o symbolu ES9016
(w droższym M-DAC zastosowano podobny
układ ES9018). Dzięki niemu Q-DAC pracuje
z rozdzielczością 32 bitów i częstotliwością
próbkowania do 192 kHz.
Interfejs wejściowy to produkt firmy Cirrus
Logic, z kolei za przesył sygnałów z gniazda
USB odpowiada układ XMOS.
Zasilacz… nie zmieścił się w niewielkiej obudowie przetwornika, byłby tam zresztą „zakłócaczem”, dlatego przeniesiono go do zewnętrznej,
małej skrzyneczki.
Q-DAC ma jedno wyjście RCA, sekcja wejść
obejmuje tylko gniazda cyfrowe – po jednym dla
każdego najważniejszego standardu – jest więc
złącze optyczne, współosiowe i USB pracujące
w trybie asynchronicznym. Wyposażenie uzupełniają dwa wyjścia cyfrowe (optyczne i koaksjalne) oraz dwa porty wyzwalaczy.
Na krótkiej liście ograniczeń należy zapisać...
trochę zaskakujący brak zdalnego sterowania
przy tak rozbudowanej funkcjonalności, którą
trzeba opanować za pomocą czterech przycisków, włącznie z regulacją głośności (jeden przycisk sekwencyjnie przełącza źródła, drugi – daje
wejście do menu, a dwa pozostałe – to kursory
pozwalające na zmianę wybranej funkcji, w tym
głośności).
Gniazdo USB służy oczywiście do podłączenia komputera, który możemy traktować jako źródło sygnałów (także, a może przede wszystkim
tych o wysokiej rozdzielczości). Za komunikację
urządzenia z komputerem jest odpowiedzialny
moduł interfejsu (w tym przypadku XMOS) i – co
sprawia często najwięcej problemów – oprogramowanie sterujące tzw. drivery. Tak jak w wielu
przypadkach, wyróżnieni i uprzywilejowani
mogą się czuć posiadacze komputerów Apple,
którzy nie muszą niczego instalować – wystarczy,
że podłączą Audiolaba do portu USB. Konfigurowanie odbywa się automatycznie, a przetwornik
może pracować od razu z maksymalną częstotliwością próbkowania 192 kHz (o ile tylko taki
sygnał mu podamy), co potwierdza wyświetlacz
Q-DAC. Do systemu Windows są dedykowane
specjalne sterowniki, producent zadbał o dość
obszerną instrukcję ich instalacji.
Pliki o częstotliwości próbkowania 192 kHz
możemy wprowadzić nie tylko przez USB, ale
także przez wejście współosiowe, gniazdo
optyczne ograniczono do 96 kHz.
Q-DAC pracuje wyłącznie na sygnałach cyfrowych, nie ma wejść analogowych, para RCA to wyjście
do końcówki mocy.
24
październik 2013
www.audio.com.pl
Trzeba było bardzo starannie wykorzystać
ogranicz oną przestrzeń wewnątrz, inteligentnie planując układ. Na środku przymocowano
gruby radiator, który oddziela przestrzeń
transformatora zasilającego (trafo toroidalne) od sekcji audio. Niemal wszystkie układy
zmontowano na pojedynczej płytce drukowanej, tylko gniazdka RCA otrzymały dodatkowy,
niewielki druk. Na dużym module znajduje się
komplet podzespołów niezbędnych do działania wzmacniacza – od układu zasilającego
z prostownikiem i dwoma kondensatorami filtrującymi (po 10 000 µF każdy) aż po elementy
mocy. Sygnał po wejściu jest wstępnie przygotowywany we wzmacniaczu operacyjnym Burr
Brown. Audiolab uprościł konstrukcję M-PWR
sięgając po gotowe, scalone moduły mocy
LM3886 firmy National Semiconductor. Projekty hobbystyczne oparte na tych modułach są
bardzo popularne, do zalet scalaków LM3886
możemy zaliczyć niski poziom szumów i zniekształceń, a także wbudowane mechanizmy
zabezpieczające.
W M-PWR pracują dwa układy LM3886
(każdy jest monofoniczny i obsługuje jeden
kanał), końcówka Audiolaba nie jest zbalansowana, więc sygnał z wejść XLR jest
desymetryzowany.
Wszystkie urządzenia rodziny M Audiolaba, a więc również i Q-DAC oraz M-PWR, są
dostępne w kolorze czarnym lub srebrnym.
R E K L A M A
Końcówka mocy M-PWR to klasyczny,
chociaż niewielki, dwukanałowy wzmacniacz
w klasie A/B. W celu zmniejszenia wymiarów
coraz więcej konstrukcji, nawet i bez wyraźnego redukowania swoich gabarytów, opiera się
na wzmacniaczach w klasie D („cyfrowych”).
Z drugiej strony, wciąż mocno trzyma się konwencjonalna technika, która również pozwala
na projektowanie zgrabnych i wydajnych, chociaż w takim przypadku nie kilkusetwatowych
urządzeń. Wąska, ale dość wysoka obudowa
została przygotowana bardzo solidnie od
strony mechanicznej. Skręcono ze sobą grube,
metalowe kształtowniki, górna ścianka, często
„dzwoniąca”, jest ciężka, sztywna i cicha.
Sprzęt Audiolaba nie mógłby się obejść bez
charakterystycznego włącznika sieciowego
o podłużnym kształcie i wyraźnych zaokrągleniach. Na froncie jest jeszcze czerwona dioda
– i to wszystko. To „tylko” końcówka mocy,
której nie wzbogacono na siłę żadnymi bajerami. Wzmacniacz stoi na czterech dużych
gumowych nóżkach, wentylację zapewnia
szereg otworów na górnej i tylnej płycie.
Oprócz gniazda sieciowego z tyłu znajdują
się pojedyncze terminale głośnikowe z plastikowymi nakrętkami oraz dwie pary wejść
sygnału, RCA oraz XLR, które wybieramy
miniaturowym przełącznikiem. Gniazda robią
bardzo dobre wrażenie, solidnie zamocowane
do tylnej płyty, mają złocone styki.
Dwukanałowa końcówka ma podstawowe wyposażenie, pojedynczą parę wyjść i dwa wejścia
– zbalansowane oraz RCA.
www.audio.com.pl
październik 2013
25
HI-FI Wzmacniacz dzielony
TEST
Laboratorium Audiolab M-PWR
LAB
Producent obiecuje…niewiele – 40 W przy 8 omach i 60 W przy 4 omach.
W naszym laboratorium udało się z ważącego niespełna 5 kg malucha
„wydusić” 50 W przy 8 omach i 69 W przy 4 omach, a w trybie dwukanałowym
Audiolab dostarczył 2 x 49 W przy 8 omach i 2 x 65 W przy 4 omach. Zasilacz
spisuje się więc nadzwyczaj dobrze. Czułość urządzenia wynosi 600 mV, ale
każdy przedwzmacniacz (w tym firmowy kompan Q-DAC) lub odtwarzacz
z regulowanym wyjściem poradzi sobie bez problemu.
Poziom szumów jest bardzo niski – 95 dB, więc dynamika imponująco
wysoka (jak na wzmacniacz o tak niskiej mocy) - 112 dB.
Test pasma przenoszenia (rys.1) Audiolab pokonuje wyjątkowo gładko,
przy 10 Hz w zasadzie nie widać spadku, a przy 100 kHz i 8 omach wynosi
zaledwie -0,3 dB, przy 4 omach wynosi -0,7 dB.
Urządzenie wyśmienicie radzi sobie w teście zniekształceń, analiza
spektrum z rys. 2. wskazuje na obecność drugiej i trzeciej harmonicznej przy
bardzo niskich, niemających praktycznego znaczenia -92 dB. Poza tym widmo jest idealnie czyste.
Wystarczy moc wyjściowa powyżej 0,5 W przy 8 omach oraz 1 W przy
4 omach, aby uzyskać zniekształcenia THD+N niższe od 0,1 % (rys.1).
Przy niskiej mocy wyjściowej to po prostu mistrzunio!
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W]
[Ω]
1x
8
50
4
69
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V]
Stosunek sygnał/szum
(filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB]
Dynamika [dB]
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω)
Rys. 1. Pasmo przenoszenia
Rys. 2. Zniekształcenia harmoniczne
2x
49
65
0,6
95
112
73
Rys. 3. Moc
Serce konwersji – ESS Sabre DAC – obsługuje sygnały do 192 kHz, ma wbudowaną
korekcję jittera i przełączane filtry
cyfrowe.
Audiolab zastosował scalone moduły mocy
i zaaplikował je wyśmienicie – w sumie niedrogie rozwiązanie owocuje doskonałymi rezultatami parametrycznymi i brzmieniowymi.
Audiolab popracował
nad krótką ścieżką sygnału,
procesory i konwertery
umieszczono przy tylnej
ściance, z przodu
zostawiono miejsce na elementy
zasilające.
26
październik 2013
Wnętrze końcówki
mocy podzielono
radiatorem – na sekcję
zasilającą i układy audio.
www.audio.com.pl
ODSŁUCH
Podłączenie systemiku Audiolaba do
komputera (Apple Mac) przebiega bardzo
szybko i sprawnie, zachęcając, by natychmiast
sprawdzić, jak brzmią pliki 24 bity/192 kHz.
Postanowiłem jednak odłożyć tę przyjemność na
później zaczynając od „zwykłego” testu z płytą
CD. Wejścia optyczne i współosiowe Q-DAC-a
podpowiadają z kolei, by wykorzystać posiadany odtwarzacz w roli transportu. W moim
przypadku był to (celowo) jeden ze starszych
i tańszych NAD-ów, więc żadne cudo.
Mimo to Audiolab od razu dał się poznać
– wydał niezwykle gładkie, aksamitne wręcz
brzmienie. Wszelkie ostrości są niwelowane,
a dźwięk uprzejmie płynie z głośników. Brzmienie jest spokojne, wyważone. Idealne połączenie
wszystkich podzakresów sprawia, że mamy
poczucie obcowania z naturalnym, niepodbarwianym brzmieniem, chociaż niewysoką przecież cenę zdradzają ograniczenia w dynamice
i precyzji. Dźwięk jest jednak czysty i otwarty,
a w większości sytuacji nawet energetyczny
i swobodny. Może to być spokojny jazz czy
rockowy żar z bardzo gęstych i umówmy się, że
często nie najlepszych realizacji – system sobie
poradzi, tak jakby zaprzeczał swoim rozmiarom
i relatywnie niewysokiej mocy wyjściowej. Dopiero wyższe poziomy głośności sprawią, że dźwięk
zaczyna się spłaszczać.
Dobre różnicowanie to nie jakieś sztuczki,
ale pochodna równowagi tonalnej i... bezosobowości. Nie mógłbym wskazać żadnego zakresu, jaki Audiolab by promował. Ostatecznie
mógłbym się zgodzić, że jest w tym brzmieniu
delikatna słodycz. Może detaliczność najwyższego zakresu mogłaby być bardziej kreatywna i wyrafinowana, ale i na to jest sposób...
O najlepszą formę góry pasma z radością
„zadbają” nagrania w wysokiej rozdzielczości. Może początkowo dziwić fakt, że szersze
pasmo przenoszenia (a takie zapewniają pliki
o wyższej – niż standardowe 44,1 kHz – częstotliwości próbkowania) nie powodują, że góry
jest zwyczajnie więcej. Większe zróżnicowanie
i przejrzystość sopranów powoduje często
wrażenie, że jest ich… mniej. Grają jednak
lżej, a zarazem energiczniej, a jednocześnie
„syntetyzują” się z całym nagraniem, a nie
wyodrębniają. Niezależnie od bitów i kiloherzów, na słowa uznania zasługuje bas. Nie ma
dynamiki i brutalności większych końcówek
mocy, ale Audiolab radzi sobie dzielnie, z rozmachem rytmicznie oddając każdy fragment,
nie żałując też niskich zejść. Nie można tym
basem przesuwać ścian, ale razem z kolumnami o przyzwoitej czułości, w pomieszczeniu
średniej wielkości, muzyka jest absolutnie
kompletna.
Radek Łabanowski
Q-DAC+M-PWR
CENA: 2300 +2000 ZŁ
DYSTRYBUTOR: HORN DISTRIBUTION
www.horn.pl
Wykonanie
Kompaktowe obudowy w charakterystycznym,
minimalistycznym stylu Audiolaba. Końcówka mocy na
bazie gotowych elementów scalonych, przetwornik /
przedwzmacniacz z nowoczesnym i wszechstronnym
konwerterem ESS Sabre oraz wysokiej jakości układami analogowymi.
FUNKCJONALNOŚĆ
Przedwzmacniacz / przetwornik z klasyczną paletą
wejść cyfrowych i asynchronicznym USB. Wbudowane
różne charakterystyki filtrów cyfrowych i redukcji jittera.
Wyjście słuchawkowe. Funkcjonalny wyświetlacz, bez
zdalnego sterowania.
parametry
Przy niewysokiej mocy (2 x 49 W/8 Ω, 2 x 65 W/4 Ω)
prezentuje zestaw wyśmienitych pozostałych parametrów – szerokie pasmo, niskie szumy i zniekształcenia.
brzmienie
Zrównoważone, płynne, różnicujące, bez wyostrzeń
i ociepleń, ale z dobrym rytmem i muzycznym zaangażowaniem. W tej cenie, wraz z szerokim zestawem
cech funkcjonalnych, to świetna propozycja.
R E K L A M A
www.audio.com.pl
październik 2013
27
Download PDF