HIGH-END Przetworniki DAC 14 000 zł
TEST
Już od prawie ćwierć wieku amerykańska firma projektuje odtwarzacze, napędy i właśnie
przetworniki. Cyfrowe źródła Wadii były zawsze wyjątkowe i pod kilkoma względami unikalne
w zakresie całego rynku audio. Wadia jest nie tylko synonimem najwyższej jakości i wysokich cen,
ale także innowacyjności. Swoje najbardziej wyrafinowane konstrukcje nazywała komputerami dekodującymi (Decoding computer), co funkcjonuje w firmowej nomenklaturze do dzisiaj. Aktualna oferta
producenta to dwa wzmacniacze, określane mianem cyfrowych ze względu na połączenie
amplifikacji z przetwornikiem DAC oraz dwa standardowe przetworniki – „komputery dekodujące” –
121 oraz najnowszy i referencyjny 321.
T
o piękne urządzenie w bardzo nowoczesnym, industrialnym stylu, na
który składa się połączenie starannie
obrobionego aluminium z górnym
panelem wykonanym z ciemnego hartowanego szkła. Z przodu konstrukcja nawiązuje
do wieloletniego charakteru produktów firmy,
wsparta jest na dwóch „płynnie” wyprowadzonych z frontu nogach, z efektownym
wcięciem na podświetlane logo. Jest także
typowa dla marki sekcja pięciu przycisków
w formie kursorów. Ich funkcje to obowiązkowa regulacja głośności, wybór wejść, a także
aktywacja prostego menu ustawień. Wszystko
wygodnie i pod ręką (nawet bez potrzeby
sięgania po pilot, który oczywiście jest
na wyposażeniu).
Na wyświetlaczu ulokowano
wskaźnik wybranego wejścia,
numeryczne pola poziomu głośności
(skala procentowa) oraz informację o częstotliwości próbkowania
sygnału.
Sekcja wejść jest mniej rozwinięta niż u konkurenta – dwa gniazda
współosiowe, dwa optyczne oraz
oczywiście najważniejsze USB (typ
B) do podłączenia komputera. Wiele
ze starszych urządzeń Wadia wyposażała w złącza BNC czy AES/EBU,
które jednak straciły na znaczeniu
po upowszechnieniu się wejść USB.
68
listopad 2014
Wadia 321
Zarówno złącza współosiowe, jak
i optyczne mogą przyjąć sygnał o rozdzielczości 24 bity/192 kHz, port USB akceptuje
dane o maksymalnej rozdzielczości 32 bitów.
Malkontenci mogą wytykać brak wsparcia
dla sygnałów o wyższym próbkowaniu (np.
384 kHz), jednak praktyczna dostępność
takich materiałów jest dzisiaj niewielka,
natomiast gdzieniegdzie pojawia się format
DSD; i tutaj już można żałować, że Wadia
go nie obsługuje.
Port USB działa w trybie asynchronicznym, do pracy z najpopularniejszym systemem operacyjnym
Windows będzie potrzebne specjalne oprogramowanie (producent przygotował je dla wersji „7”
i nowszych), natomiast użytkownicy
komputerów Apple (oraz systemów
operacyjnych Linux) nie muszą się
tym przejmować, ponieważ DAC
zostanie obsłużony automatycznie.
Zaokrąglone krawędzie, niewielkie
rozmiary, ale spora masa to przepis
na dobrze leżący w dłoni sterownik.
Wadia jest pełna najróżniejszych estetycznych
smaczków.
Do wyboru mamy dwa wyjścia analogowe, RCA oraz XLR, na obydwu jest dostępna
regulacja poziomu. Maksymalne napięcie
to 4 i 8 V (dla RCA/XLR) – jest więc zapas,
by wysterować praktycznie każdą końcówkę
mocy.
Menu konfiguracyjne – to brzmi dumnie,
ale w rzeczywistości ogranicza się do możliwości aktywacji trybu automatycznego czuwania oraz pozwala przeprowadzić upgrade
oprogramowania sterującego.
www.audio.com.pl
R E K L A M A
Konstrukcja Wadii opiera się na dwóch głównych płytkach „rozpiętych” na zewnętrznej ramce obudowy. Układy zasilające odseparowano od modułów audio; te ostatnie zajmują najwięcej miejsca.
Jedną płytkę dzielą obwody cyfrowe i analogowe. Wadia (podobnie
jak Ayon Audio) sięgnęła po pojedynczy przetwornik ESS Technology
(ESS9018) z ośmioma niezależnymi blokami konwersji, które skonfigurowano w dwa kanały zbalansowane. Układ ten obsługuje nie tylko
sygnały PCM, ale także DSD – jak już wiemy, producent nie wykorzystał tej opcji, natomiast zaangażował wbudowaną regulację głośności.
Sygnał po konwersji na postać analogową trafia w formie zbalansowanej do wzmacniaczy operacyjnych.
Płytki drukowane „rozpięto” na cienkiej ramce obudowy i wzmocniono
górną oraz dolną pokrywą.
Wejścia i wyjścia w najbardziej popularnych standardach.
www.audio.com.pl
listopad 2014
69
HIGH-END Przetworniki DAC 14 000 zł
TEST
BRZMIENIE
Dźwięk cyfrowych źródeł firmy Wadia
słynął zawsze z braku… cyfrowości, jednak
czasy, kiedy większość odtwarzaczy brzmiała
ułomnie, mamy już dawno za sobą. Umiejętność konstruowania dobrze brzmiących
źródeł nie jest unikatowa i zarezerwowana
dla kilku specjalistów. Mimo to Wadia udowadnia, że nie należy o niej zapominać ani
choćby traktować jako jedną z wielu propozycji – jest wciąż wyjątkowa.
O takich podstawach jak liniowość
brzmienia nie wypada się rozpisywać, to
oczywiste, wszystko jest na swoim miejscu
i we właściwych proporcjach. Należy od razu
się skoncentrować na wyższym poziomie
zaawansowania, może i na subtelnościach,
ale nie w znaczeniu dźwiękowych detali,
a tym bardziej nie sugerując, że Wadia gra
nazbyt delikatnie. Ostatecznie można napisać, że jest to delikatność – ale rozumiana
jako niezwykła dokładność, rozdzielczość,
wierność każdemu elementowi. Jeżeli Wadia
nie tylko przenosi dźwięki, ale przy okazji, co
nieuchronne, ich dotyka, to robi to właśnie
z taką delikatnością, aby jak najmniej w nich
zmienić, aby ich niczym nie skazić, nie
próbując też ich „udoskonalać” własnymi
podbarwieniami, choćby tymi najbardziej
wyrafinowanymi i przez niektórych oczekiwanymi. Każdy sprzęt w jakimś stopniu i na
różne sposoby „dotyka” dźwięków, zostawiając na nich mniej i bardziej wyraźne, mniej
i bardziej przyjemne ślady. Dla Wadii nadrzędne jest zostawić jak najmniej śladów, co
jednak również pozostawia swoiste znamię...
właśnie w postaci wyśmienitej neutralności,
przez którą przechodzi gładko analityczność
– w takim wydaniu, które nie ma w sobie nic
z przejaskrawienia czy wyostrzenia. Na tym
tle Sigma Ayona gra z jednej strony żywiej,
bardziej soczyście, ale z drugiej – w mniejszej absolutnej rozpiętości barw i dynamiki.
Chociaż brzmienie 321 jest bardziej zdystansowane, chłodniejsze, to przez to ma większy
zapas ekspresji na specjalne okazje. Jeśli
ktoś poszukuje referencyjnego odzwierciedlenia zawartości nagrań, nie mógł lepiej trafić.
Z Wadią słychać wszystko, zawsze i wszędzie. Czy to ładne, czy nieładne. Usłyszymy
zarówno miękkość, gumowatość i dźwięk zza
odległej kotary, jak i przesadzoną w drugą
stronę metaliczność z brudnymi naleciałościami – jeżeli takie jest nagranie. To zachęta
do audiofilskiego polowania na dobre płyty,
zwłaszcza w dobie reedycji, remasterów
(wiem, wiem, nie zawsze brzmią lepiej), a już
zwłaszcza wydań w wysokiej rozdzielczości.
Wadia jest teoretycznie idealnym
początkiem toru sygnałowego w każdym
referencyjnym systemie. Co zrobimy dalej
z całym tym inwentarzem, którego źródłem
jest nie tyle Wadia, co same płyty, to już inna
sprawa, wciąż otwarta. Ale odpada konieczność korygowania i dopasowywania brzmień
pozostałych elementów systemu do przetwornika. Wadia 321 może z powodzeniem wskoczyć do systemu złożonego z najdroższych
komponentów, z jednym tylko „ale” – musimy
się pogodzić z brakiem DSD, czego jednak
do końca wybaczyć jej nie mogę, zwłaszcza
wobec takiego potencjału brzmieniowego,
jaki ujawniła.
Radek Łabanowski
321
CENA: 14 000 zł
DYSTRYBUTOR: VOICE
www.voice.com.pl
Gniazda RCA i XLR są zasilane równocześnie i sprzężone z układem regulacji napięcia wyjściowego.
Wejście USB w najlepszej, asynchronicznej wersji
obsługuje sygnały 24/192.
Mózg konwersji cyfrowo-analogowej – ośmiokanałowy układ ESS9018.
WYKONANIE
Nowoczesne, industrialne wzornictwo z kompletem
charakterystycznych, firmowych elementów. Symetryczny tor sygnału już na etapie cyfrowym, konwerter
ESS Technology.
FUNKCJONALNOŚĆ
Wyjścia zbalansowane i niezbalansowane, zawsze z regulacją poziomu analogowego, asymetryczne wejście
USB (a także współosiowe i optyczne), obsługuje pliki
PCM 32 bity/192 kHz, ale nie czyta DSD.
Klasyczny dla Wadii układ „kursorów”, dolny i górny
służą do regulacji poziomu na wyjściach.
70
listopad 2014
BRZMIENIE
Wyrafinowana neutralność, wybitna przejrzystość i różnicowanie. Obiektywnie doskonałe brzmienie.
Interfejs wejściowy z konwerterem formatów
pochodzi z firmy Cirrus Logic.
www.audio.com.pl